Treść opublikowana przez Sylvan Wielki
-
Assassin's Creed: Shadows
No dobrze. Ukończyłem AC: Shadows, co zajęło mi nieco ponad sześćdziesiąt godzin, więc wypada podzielić się swoimi spostrzeżeniami. Stylistyka i klimat. To kombo zasługuje na pochwałę. Stylistycznie gra błyszczy - aż przypomniała mi się Cuszima, którą lata temu ogrywałem. Technicznie nie była topowa, ale stylistycznie tak zachwycała, że w mało której grze zrobiłem tyle zrzutów ekranu. Coś pięknego. A asasynie jest podobnie, z tą różnicą, że technicznie gra wypada znacznie lepiej. Dodatkowo, dwa lata temu miałem przyjemność zwiedzić Japonię, więc powrót do takich miejsc jak: świątynia Kiyomizu-dera albo Zamek Himeiji, to była istna rewelacja. Klimatu również grze nie sposób odmówić. Gorąco zachęcam by przełączyć się na język japoński - brzmi świetnie. Angielskie głosy psują tak zwaną immersję. Grafika. Graficznie jest to jedna z najlepiej prezentujących się obecnie pozycji. Ta gra jest prześliczna i znakomicie wykorzystuje moc Pro. Do dyspozycji mamy 3 tryby wyświetlania grafiki: jakość, zbalansowany, wydajność. Jako że tytuł opiera się na walce, to polecam tryb wydajności. Nawet w nim najnowsza propozycja od Ubi zachwyca: prawdopodobnie najlepiej wykonane lasy jakie widziałem w grach; rewelacyjnie przedstawione zmienne warunki atmosferyczne (burza robi przysłowiową robotę), nie brakuje tu dbałości o detale - postać spogląda na przelatującego motyla, potrafi poślizgnąć się na tafli lodu, całkowicie inaczej w zaspach śnieżnych się porusza. Graficznie wypada wręcz wzorowo, a jak dołożyć do tego stylistykę, o której wspomniałem - coś niebywałego. Mechaniki i walka. Pod względem walki, to najlepiej skonstruowana gra w serii. Nie oznacza to z miejsca, że system potyczek dorównuje Dead Cells czy Sekiro, ale macha się żelastwem dobrze. Od razu polecam grać co najmniej na poziomie "normalnym", a najlepiej na "trudnym", by korzystać z czegoś więcej niż R1, R1, R1, R1... Zwłaszcza, że pomyłka, szczególnie w przypadku takiej Naoe, często równoznaczna jest ze stratą 40% paska życia. Tradycyjnie do dyspozycji mamy: szybki-słaby i wolny-silny atak, blok, zbicie ciosu i kontrę. Jeżeli chodzi o narzędzia mordu, to u Naoe wygląda to tak: katana, kusarigama, tanto plus narzędzia miotane (shuriken, kunai, bomby); Yasuke korzysta między innymi z takich zabawek jak: katana, naginata, kanabo, łuk oraz teppo. Każda broń ma swoje drzewko umiejętności jak i ataki specjalne. Do tego dochodzą dodatkowe mistrzostwa - np. za bycie przykładowo shinobi. Jest w czym wybierać, i wszytko spełnia swoją rolę. W grze mamy również dostęp do zwiadowców, którzy przynoszą nam cenne informacje ze świata (np. o lokalizacji naszego celu) albo surowce do rozbudowy bazy. Ten aspekt nie jest przesadnie rozbudowany, ale też nie irytuje jak w Fallout 4. Ot, gdy zwerbujemy kowala, to możemy mu ulepszyć budynek, a ten będzie dla nas wykuwał lepszy oręż i tak dalej. Bohaterowie i fabuła. Pozwolę sobie pominąć słuszność pewnych zabiegów - o tym było już napisane. W każdym razie Yasuke jako bohater wypada więcej niż przyzwoicie. Da się chłopa lubić, że tak kolokwialnie się wyrażę, i można byłoby z nim sake wypić. Naoe - sądziłem, że będzie pyskata, nieznośna i irytująca, a tymczasem też wypadła dobrze. Yasuke (nie licząc prologu) spotykamy dopiero po... dziesięciu godzinach gry. Mamy możliwość wyboru, którą postacią chcemy grać i w raptem kilku przypadkach trzeba wybrać danego protagonistę. A trzeba przyznać, że gra się nimi kompletnie inaczej. Yasuke to czołg - idealny do bezpośrednich starć i mocniejszych bossów. Naoe to klasyka: mniej wytrzymała, słabsza, ale szybsza i zwinniejsza. Jak trzeba wejść na dach, to jedyna słuszna opcja. Powiem wam, że jak tak czaiłem się na tych pagodach z kataną w dłoni, to aż chciałoby się zapowiedzi rimejku Tenchu. Fabularnie niestety jest bez szału. Przeszedłem wszystkie asasyny i nigdy w segmencie fabuły nie błyszczały. Dodam przy tym, że nie wypadały też źle - typowe akcyjniaki w stylu: ktoś komuś zrobił krzywdę i wchodzi motyw zemsty z jakąś tam tajemnicą w tle. Owszem w serii zdarzały tak zwane momenty, ale drugiego Spec Ops The Line, bądź Ekspedycji 33 nie należy się spodziewać. Szkoda, bo był potencjał w tym zakresie, brakuje też zwrotów fabularnych. Mamy sztampowe: "Wyrządziłeś mi krzywdę, spotkamy się pod koniec gry, łajdaku". Czy Shadows jest grywalne? Ano - grywalne. Ale to Assassin's Creed w pełnej krasie: olbrzymia mapa, od groma znaczników, różne aktywności poboczne. W grze pojawiają się tak zwani towarzysze, którym pomagamy w zadaniach; są grupy przestępcze, których członków i liderów możemy eliminować; do tego dochodzą jaskinie ze skarbami, mini gry. Zawartości jest tu na dziesiątki godzin. I uczciwie przyznam - bardzo dobrze grało mi się w tę odsłonę. Lepiej niż w Walhallę, dla przykładu. Trzeba jednak pamiętać, że jednak nic tu nie chwyta za serce - nie licząc pięknych widoków. Reasumując: śliczna gra z całkiem sprawnymi mechanikami. Grania jest na kilkadziesiąt godzin. Grę kupiłem kilka dni przed premierą i nie spotkał mnie żaden błąd, ani przed premierą, ani grając już po. A bawiłem się przy tym bardzo dobrze. Spokojnie wystawiłbym 8/10, bo po skończeniu gry, złapałem się na tym, że jeszcze kilka godzin poświęciłem na ulepszenie postaci i polowania na siatki przestępcze. Należy tylko pamiętać, że w żadnym wypadku nie jest to kandydat do tytułu Gry Roku, że to nie pozycja, która w jednej linii stoi z takimi grami jak: NieR: Automata, Bioszok, Red Dead II czy wydany niedawno Clair Obscur. Za pudełkowe wydanie zapłaciłem 249zł. Świetna cena jak za 60 godzin gry na wysokim poziomie. Kto dobrze bawił się przy Odysei i Valhalii, śmiało może atakować, a jak ktoś od dekady jest na "nie", to nic go nie przekona. Ogólnie polecam - przede wszystkim miłośnikom serii.
-
-==Pochwalcie się :)==-
"Rozjemca" w nowym wydaniu. Posiadam oba. Pierwsza wersja potrafi obecnie kosztować nawet 180 zł - o ile w ogóle jest dostępna. Wczorajszy, burzowy zakup. Połowa książki już za mną... Dzieje się.
-
Zakupy growe!
4 hit kombo. Klasycznie nieco niebieskiego (białego) oraz zielonego dobra skąpanego w czerwieni. Przedstawiać nie trzeba. Murowany kandydat do Gry Roku - Henryk nie będzie miał łatwej przeprawy. Berserk, NiOH, wysoki poziom trudności - to lubię. Bedzie ogrywane. Rozgrzewka przed Mario Kart World. Wszystkie 3 przeszedłem lata temu na PS2. Nie jestem fanem ich odświeżenia na dużych konsolach, ale na Słiczu sprawdzają się co najmniej dobrze. Plus niedawno miałem przyjemność zwiedzić Florydę (relacja w temacie USA) i stwierdziłem, że Vice City będzie tym co dobrze umili mi lot do Miami.
-
US and A
Pozdrowienia z Florydy. Na przełomie marca i kwietnia wybraliśmy się na Florydę. Głównym celem było Miami, ale po drodze zahaczyliśmy o kilka innych, równie ciekawych miejsc. Wspaniała pogoda – słonecznie, około trzydziestu stopni. Mustang cabrio wypożyczony, z głośników leci „Born to Be Wild” – i można się bawić w GTA na żywo. Seven Mile Bridge – Key West, Floryda. Trzy lata temu, podczas poprzedniej wizyty w USA, mieliśmy okazję podziwiać słynny Golden Gate Bridge. Tym razem padło na kolejną ikonę amerykańskiej inżynierii – Siedmiomilowy Most. W rzeczywistości nieco krótszy niż siedem mil, ale widoki – bezcenne. Z mostu rozciąga się malownicza panorama na Cieśninę Florydzką i Zatokę Meksykańską. To jedna z głównych atrakcji słynnej U.S. Route 1, biegnącej z Miami aż do Key West – uważanego za jedno z najpiękniejszych miejsc na Florydzie. I my to potwierdzamy. Most jest otwarty niemal przez cały rok i jest darmowy. Wyjątkiem jest kwiecień – wtedy odbywa się legendarny Seven Mile Bridge Run. Teraz pozostaje tylko czekać na GTA VI, by przejechać się tam bez ograniczeń – bo warto dodać, że w USA, podobnie jak w Norwegii, ludzie naprawdę bardzo przestrzegają ograniczeń prędkości. NASA – przedstawiać nie trzeba, zwiedzić wypada. Bilet wstępu kosztuje prawie 80 dolarów, a samych atrakcji wystarczy na dobre osiem godzin. Świetna sprawa, istna rewelacja. Po pierwsze – rakiety na żywo robią ogromne wrażenie. Po drugie – Kennedy Space Center oferuje całą masę atrakcji: od symulacji startu rakiety, przez potyczki VR, po swego rodzaju muzeum pełne ciekawostek. Szama - opisywałem już ją przy okazji poprzedniego pobytu w USA. W skrócie: smacznie, syto i drogo. Zestaw typu burger + frytki + napój to koszt rzędu 40 dolarów. Polski akcent i piękna polszczyzna. Ocean Drive – czyli GTA Vice City na żywo. Air Boats. Coś, czego każdy będący na Florydzie powinien spróbować. Przejazd trwa około 30 minut, bilet kosztuje 40 dolarów. Samo doznanie - mistrzostwo świata. Parki Narodowe. Odwiedziliśmy trzy – najbardziej podobał nam się Everglades. Key West oraz salon Lamborghini w Miami Oba robiły wrażenie. Palm Beach Luksus aż przytłacza. Jachty za kilkadziesiąt milionów dolarów na wystawach sklepowych, a kilka przecznic dalej – ogromna posiadłość Trumpa. Akurat w dniu naszej wizyty przyjechał tam pograć w golfa – ulice częściowo zamknięte, wszędzie radiowozy. Reasumując – fantastyczny wyjazd. A przed nami jeszcze... Chiny. Bonusowo kilka dodatkowych zdjęć:
-
GTA VI
Ach, byłeś minimalnie szybszy.
-
Xbox Game Pass - gry w abonamencie
- Tekken 8
Jakubie, pozwolisz. Evo zapowiada się elektryzująco. Bedę młodzi wyjadacze (JoKa, Ulsan), jak i weterani (Knee, JDCR). Co ciekawe, Arslan Ash podobno ma problem z wizą i może go nie być na turnieju. #KneeLubiTo Warto dodać, że na ostatnim Tekken Nations Cup, Ash dał nieźle popalić Koreańczykom swoim Larsem.- Gears of War RELOADED
- No Rest for the Wicked
- DIABLO IV
- Xbox Game Pass - gry w abonamencie
- The Elder Scrolls IV: Oblivion Remastered
- DOOM: The Dark Ages
- Street Fighter 6
- PlayStation Plus (PS+ Collection, PS+ Premium)
RC już dawno zaliczony na . (Bardzo) dobra gra, znakomicie wyglądająca przy tym. Polecam.- Tekken 8
Jest oczywiście wersja z komentarzami po hamerykańsku, ale to nie to samo... Boże Drogi. Knee jak MASZYNA.- PS5 PROpremiera, preorder i ogólna szajba :]
Nie jest prawdą, że jedyna. Takich pozycji jest więcej. Wystarczy wspomnieć chociażby o Space Marine II tudzież Baldurs Gate 3. W wybitnym przedstawicielu gier RPG od studia Larian, dawniejszy tryb jakości (1440p. w 30 k/s) otrzymał teraz 60 klatek. Zatem tryb jakości przekształcił się w wydajność (i tak powinno to wyglądać). Natomiast w Warhammer 40,000 jest i płynniej i wyraźnie ostrzej.- Telefony
Zupełnie serio - tak, jak najbardziej. Tylko, że - tak jak już wspominałem - to nie jest jakaś znacząca różnica. Growo mogę to do PS5 i PS5 Pro przyrównać. Czyli jakbyś zobaczył zdjęcie/zrzut, ciężko byłoby ci odpowiedzieć, z której to wersji, ale już jakbyś widział te same gry obok siewie w obu wersjach, kłopotu byś nie miał. Rok użytkowałem S24U. Z miejsca idzie wychwycić zmiany. Prawda jest jednak taka, że jak ktoś ma wydatki większej wagi (ja wiem - na wakacje zbiera, ma kredyt), to posiadając S22U nie musi zmieniać telefonu i to przez lata. Rewelacyjny model. W innym wypadku - dlaczego nie.- -==Pochwalcie się :)==-
Będzie dzisiaj czytane. Piękne wydanie, ale z ceną kogoś tam poniosło. Okładkowa bowiem, to... 149zł.- Zakupy growe!
Henryk Boży II - czyli jeden z kandydatów do Gry Roku. Prezent od partnerki, która, jak stwierdziła - "przyda ci się odskocznia od Baldura i Tekkena". Będzie trzeba się odwdzięczyć, bowiem sama zagrywa się w Balatro. Biorąc pod uwagę części tylko z ostatnich lat: Odyseja niesamowicie mi się podobała. Walhallę ledwo co skończyłem (była w porządku - ten klimat - ale okrutnie ją rozwleczono). Miraż - dobra gra, zasługująca na sumienne 7/10. Jestem ciekawy jak wypadnie najnowsza odsłona. Wieczorem/jutro pierwsze wrażenia w temacie.- Warhammer 40,000: Space Marine III
Trójka oficjalnie. Za Imperatora.- The Last of Us - HBO
- Baldur's Gate 3
- DIABLO IV
Przypominam, że D4 to jedna z najlepiej sprzedających się gier ostatnich lat. Ja w pełni rozumiem, że komuś ten tytuł może się nie podobać, ale jeżeli dana produkcja w kilka dni od swojej premiery zarabia 700 milionów $, niedługo później przebija magiczną barierę miliarda dolarów, a z samych mikropłatności dokłada kolejne dwieście baniek, to ja bym ostrożny był z formułowaniem zdań typu: pogrzeb Diablo, Diablo trup/niewypał i tak dalej. Komercyjny sukces, który ciężko podważyć. Zresztą podobnie było z Diałem Trzecim. Wielu krytykowało - szczególnie miłośnicy D2 - a ostatecznie to jedna z najlepiej sprzedających się gier w historii. Mało co przebija grubo ponad 30 baniek sprzedanych egzemplarzy. Te rejony zarezerwowane są dla molochów typu: Skyrim, Zelda, Mario, CoD, Cyberpunk, Eldenik Boży. W Diabełkach i PoE mam łącznie ponad tysiąc godzin nabite. Tak po prawdzie to całkowicie różne gry. To trochę tak jakby Tekken zestawić z SF i napisać, że Street Fighter jest gorszy, bo Hwoarang ma więcej ciosów niż wszystkie postacie z SF. No niby można, ale... Wiecie, ja jestem takim człowiekiem, który absolutnie nie ma problemu z tym, że ktoś ma odmienne zdanie. Szkoda mi czasu i energii, by się sprzeczać z obcą osobą w sieci, bo on uważa inaczej. Ma do tego prawo. Niemniej przeczytałem cały temat PoE 2 i zastanawiam się skąd ta złość, wręcz nienawiść do D4. Czasami wydaje mi się, że niektórzy tam w ogóle w D4 nie grali, ale elaboraty piszą jaka to zła, durna gra, która przechodzi się klikając w jeden przycisk. A te heheszki z danych na steam, to też witki opadają. Sprawiedliwiej będzie przyrównać ilość graczy w pierwszych tygodniach od premiery D4 na BN, a następnie pierwszy, powiedzmy, miesiąc PoE 2, ale jak już gra wyjdzie. Inaczej to takie złośliwe wbijanie szpili, bo można, a z prawda nie ma to wiele wspólnego (w odniesieniu do ogółu, a nie danych z platformy na dany dzień). W sumie to niepotrzebnie się rozwodzę. Jesteście graczami, kumate z was chłopaki. Wiecie jak jest. Reasumując: nikt nie każe nikomu grać w D4, ani wystawiać 9/10. Jednak sukcesu komercyjnego, olbrzymiego sukcesu, nie sposób mu odmówić. Jeszcze użytkownicy to pal licho, wiadomo jak na forumku bywa, ale najzabawniejsi są strimerzy/YouTuberzy, którzy w kilka dni wbijali setny poziom, grali tygodniami po 14 godzin dziennie, by po kilku miesiącach rzucić: "Eee, no ch*we to Diablo IV. Daje 4/10 i nie polecam - ale nie zapomnijcie o subiku, lajku i donejciku drodzy widzowie".- Baldur's Gate 3
Niesamowity tytuł. Pierwszy akt - 34 godziny. Doskonale się bawię. Doskonale. Nie żałuję przy tym, że poczekałem na wsparcie pod Pro. Wydajność, to wcześniejsza jakość (czyli w 1440p zaliczamy skok z 30 na 60 klatek, zatem tak, jak powinno to wyglądać). Wiele, wiele lat temu ogrywałem dwie pierwsze części BG. Obie odsłony Divinity również ukończone. Znakomite pozycje. Dobrze po latach znowu wejść w buty klasycznej gry RPG. Ach, i ten motyw przewodni. Te możliwości... A nasi kompani - świetnie wykreowane postacie. Rewelacyjna gra. - Tekken 8
Navigation
Szukaj
Configure browser push notifications
Chrome (Android)
- Tap the lock icon next to the address bar.
- Tap Permissions → Notifications.
- Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
- Click the padlock icon in the address bar.
- Select Site settings.
- Find Notifications and adjust your preference.
Safari (iOS 16.4+)
- Ensure the site is installed via Add to Home Screen.
- Open Settings App → Notifications.
- Find your app name and adjust your preference.
Safari (macOS)
- Go to Safari → Preferences.
- Click the Websites tab.
- Select Notifications in the sidebar.
- Find this website and adjust your preference.
Edge (Android)
- Tap the lock icon next to the address bar.
- Tap Permissions.
- Find Notifications and adjust your preference.
Edge (Desktop)
- Click the padlock icon in the address bar.
- Click Permissions for this site.
- Find Notifications and adjust your preference.
Firefox (Android)
- Go to Settings → Site permissions.
- Tap Notifications.
- Find this site in the list and adjust your preference.
Firefox (Desktop)
- Open Firefox Settings.
- Search for Notifications.
- Find this site in the list and adjust your preference.