No niestety nie zdążyłem tym razem z recenzją przed zapowiedzią kolejnego numeru, więc już nikogo, ale no nic, jak już napisałem to opublikuję. Stwierdziłem, że nieco skrócę swoją formułę recenzji numerów. Są teksty które czytam, np. wstępniak, ale nie mam za bardzo co odkrywczego napisać, bo to zazwyczaj streszczenie numeru. Newsy raczej też będę kumulował do jednego akapitu, bo news raczej stoi świeżą informacją, a nie warsztatem czy wartkim piórem piszącego. Hyde Parki to też raczej tak dla żartu recenzowałem, bo na poważnie to jak tu recenzować jak ktoś opisuje swój wycinek życia. Recenzje też ograniczę rozpisywanie się do gier które są mi bliskie albo mam ochotę coś napisać o samej recenzji, żebym nie musiał co chwilę przyznawać się do swojej małej wiedzy growej/gatunkowej. Zatem zostaje część recenzji i publicystyka. Ale jeszcze raz podkreślam, nie znaczy to, że innych tekstów nie czytam. Kryzys ramowy/Dżujo - czytam takie teksty, bo trzeba być na bieżąco z sytuacją hardware, zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Także chyba jestem nieco mądrzejszy. Nawet jeśli ogólne przemyślenia krążą już od dłuższego czasu, tak w tekście mamy sporo konkretów, cytowań itp. Druk 3D/Konsolite - przyjemny artykuł, nie skupia się jakoś mocno na technikaliach samej technologii druku, tylko raczej na walorach użytkowych i w jakim kierunku podąża ułatwianie procesu dla początkujących. Ja raczej z tych, co zaniosą czteropak i koszt filamentu znajomemu ;). No i pojawił się Azi w PE i dorzucił parę groszy od siebie, co warto odnotować. Hydepark - Ostasz - tak! Rainbow Road w MKW jest fantastyczne, aż mi oczy wyszły z orbit jak odkryłem tę trasę. Zax - niestety ucięło o jakim serialu mowa. Powoli wychodzą brudne fakty na temat Komoda, o czym donosi Mazzi. Czekamy na rozwój sytuacji. Ostatnio widziałem jak Adamus cieszy się graniem w Reanimal. Sprawdzam kto pisał recenzję: Komodo. Wszystko się potwierdza. O RE:R to już nawet nie ma co wspominać. Czyżby wrogie przejęcie sekcji recenzji? Oczywiście sam zainteresowany sprawy nie komentuje, tylko pisze o jakichś niszowych filmidłach. Konsolite - tajemniczo, mam nadzieję, że nie chodzi o jakiś mroczny rytuał w stylu Jona Nodtveidta z zespołu Dissection Headshot Anonim i Koso - dwa oblicza głupiego zachowania twórców w kontekście GOW i Highguard. Pewnie przypadkowa zbieżność, ale godna odnotowania. Wyłamuje się Konsolite, opisując project genie i nawet się jakoś nie zmartwiłem, że nie słyszałem wcześniej o tym narzędziu, a jakoś specjalnie pod kamieniem nie siedzę. Mam nadzieję że wiele więcej nie będę o tym słyszał za parę miesięcy. RE R/Komodo - wszystko spoko, ale mam rozterkę. Z jednej strony niedosyt że tylko 2 strony, jak na cały hajp ostatnich tygodni to spodziewałem się 3-4 stron. Z drugiej strony recenzja bardzo skondensowana, bez zbędnego rozciągania. Mimo wszystko krakowskim targiem mogli dać te 3 strony dla gry numeru. Reanimal / Komodo - demko ograne, a dodatkowo jestem w trakcie grania w LN2, czuję ten klimat i z pewnością samo demo, jak i recenzja zachęcają, aby przejść całość, ale na pewno poczekam na promkę, jak zagram w to za 3-4 lata to dla mnie dalej ok. DQVII/Zax - próbowałem przejść demo na NS2 ale niestety kończyli się snem. Szkoda, ale chciałbym dać tej grze kiedyś szansę, bo wygląda ślicznie i ma Vibe fajnej dziecięcej przygody, przynajmniej z początku. Dobrze wyjaśnione w recenzji podejście twórców do poziomu trudności, aczkolwiek nie dowiedziałem się chyba niczego o fabule. God of War SoS/Majk - rozbawiło mnie nieco "robi to w sposób bolesny do przewidzenia". Pewnie chodziło o przewidywalny do bólu" :) a recenzja utwierdziła mnie w przekonaniu, że grę należy olać, są lepsze w tym gatunku. Mario tennis fever/Piechota - zamrnowany potencjał, szkoda. Podobne odczucia przeczytałem w CDA, forumek potwierdza, także dla mnie temat do olania. The 9th channel - szlachetna idea przyznania nagrody z brązu, przeczytałem z prawdziwym zaciekawieniem. Romeo od a dead man/SoQ - jakoś to wszystko takie bez ładu i składu... Ale bardziej gra niż recenzja. Dla mnie raczej ciekawostka do przeczytania niż realnie coś w co chciałbym zagrać. Yakuza 3/Mazzi - dla mnie jedna z tych serii, o której człowiek od wielu lat słyszał, ale nigdy nie spróbował. Jak rozumiem nie jest to właściwe żeby zaczynać od tej części także jak kiedyś zwolni się okienko, to zainteresuję się pierwszą częścią. Retrocenzja RDR/Graba - pamiętam jak ta gra wychodziła na Xboxa, następnie mija parę lat, wyszło Read Dead Redemption, a ja pamiętam lekki szok, że to był pierwowzór serii. Zagrać już w to nie zagram, ale otworzyła się we mnie jakaś nostalgiczna komórka i chwilowo się przeniosłem wspomnieniami 20 lat wstecz. Cyfrowi szulerzy/Kochaniec - miło przypomnieć sobie, że istniało coś takiego jak kody do gry. Moje ulubione to te z pierwszego Need For Speed, zmieniające samochody na tyranozaura, albo drewniany kibel. Ciekawe ja była moja/nasza ostatnia gra/ostatni kod, kiedy zastosowaliśmy czitowanie. To jak z tym ostatnim w życiu wejściem do piaskownicy. Propaganda w grach wideo/Buczyński - fajny tekst i nietypowa tematyka, natomiast jedno małe zastrzeżenie. Wstęp, wyjaśnienie pojęć, zajęło pierwsze dwie strony z czterech, potem szeroko omówiono jawną, realną propagandę światowych armii/organizacji w dosyć miernych tytułach, ale trochę po łebkach potraktowano fikcyjną propagandę, jako po prostu element w fabularnych grach. W zasadzie tylko w ostatnim akapicie padły nazwy Bioshock i Fallout, a według mnie tego jest zdecydowanie więcej i zasługiwałoby na dodatkową stronę. Dawno nie grałem, ale trochę kojarzę z gier z Abem, że tam były plakaty propagandowe przekonujące do jedzenia pysznych konserw z małych ludzików. Można by trochę bardziej pogrzebać w nietypowych (nie-wojennych) przykładach. Portretowanie sztuki/Adamus - bardzo ambitny tekst, w zasadzie nie mam szczególnego komentarza. Może jeden - takie ujęcie o wiele bardziej pokazuje wartość gier (w porównaniu do innych form rozrywek), niż kolejny news, że amerykańscy naukowcy odkryli, że granie przez 3 godziny dziennie zwiększa IQ o 0,01 pkt w skali roku. Vanilla ware/Kubica - nie miałem pojęcia kim jest Kamitani, praktycznie nie znam tych gier które wyprodukował, chyba nie moja bajka. Nie mniej lubię takie branżowe historyjki, także nie musiałem się jakoś mocno zmuszać do czytania. Muzyczne potrząsanie/Dziatkiewicz - hmm kim jest Dziatkiewicz? A dobra, jest jakaś notka na końcu tekstu. Trochę nie rozumiem tego wywiadu, dziennikarz dopytuje o te flippery, a muzyk zdawkowo opowiada, pokazując że w zasadzie nie ma nic ciekawego do powiedzenia i przeskakuje zaraz na inne tematy. Jakby wywiad powstał tylko z uwagi na nazwę zespołu. Jeszcze rozumiem gdyby to był wywiad z jakimś twórcą pinballi albo z jakimś osiedlowym mistrzem. No na minus te 4 strony. Dekompilacja Gier/Majk - artykuł z gatunku "o, tyle żyję i nie miałem o tym pojęcia". Robienie odwróconej inżynierii to gry wydaje mi się jakimś maksymalnie żmudnym zajęciem i nawet nie mogę sobie wyobrazić takich asów. Fajny artykuł i wrzuca nieco starego vajbu z dawnych PE, gdzie się bardziej otwarcie pisało o półlegalnych tematach, podobnie jak zeszłomiesięczny tekst o hardwarowej emulacji. Super Pisario - ciekawy pomysł na felieton, trochę się bałem że będzie tylko o virtual boy, ale Michal ugryzł temat szerzej. Ja raczej z tych co się martwią o ogranie swojej kupki wstydu, a gdzie tam rozmyślać o niewydanych grach. Fabularna Tawerna/Zax - nie znam za bardzo gier don't nod. Natomiast rozumiem myśl autora, żeby nie generalizować graczy. W pełni się z tym zgadzam, wystarczy zobaczyć tematy polityczne na tym forum. Pytanie skąd się bierze takie wrzucanie do graczy do jednego worka. Według mnie przyczyną jest to, że growe medium jest sporo młodsze niż filmowe, książkowe czy muzyczne. Dlatego aby mieć siłę przebicia, gracze trzymali się w kupie, niczym subkultury muzyczne. DZT Mielu - ciekawa polecajka książkowa, ale czytalbym chyba taką serię do emerytury. W obecnym trybie życia jestem w stanie przeczytać max 5-10 stron czegokolwiek wieczorem i zasypiam. Marcellus - nie do końca wiem o czym czytałem i jaka jest tu myśl przewodnią. Chyba chodzi o to, że gracze nie gniewają się na bigtechy i na prawdziwych złoli na świecie, tylko na woke i wrzucanie czarnych aktorów tam gdzie według nich nie powinno ich być. Story Mode/Adamus - ciekawy wątek o muzyce w grach. Jak się zastanowić to jest dużo racji w tym, że muzyka może być silniejszym nośnikiem emocji niż obraz. Pewnie wielu z nas do dzisiaj wspomina piękne utwory np. ze starych jrpgów i pamięta je bardziej niż konkretna scena w której je usłyszeli. W moim przypadku muzyka jest na tyle ważna że... staram się nie słychać OSTów, zanim nie przejdę gry, bo jest to w pewnym sensie dla mnie spojler. Po prostu muzykę z finału jakiejś gry chcę usłyszeć w kontekście przechodzenia tego finału, a nie poza grą, np. na Spotify. Ot, lekkie skrzywienie. Okiem Maniaka/Roger - mogę z lekką dumą przyznać, że załapałem się jeszcze na obecność na stadionie dziesięciolecia. Nie wiem czy to były jeszcze lata 90', czy już 00', ale pamiętam wycieczkę całą rodziną na praktycznie cały dzień na stadion. To było wydarzenie jechać z mniejszej miejscowości na tak wielkie targowisko. Nie mam pojęcia jaki był cel, pewnie po prostu kupić rzeczy których się jeszcze nie miało. Jedyne co zapamiętałem z zakupów to kostka Rubika, o którą się targował starszy brat, mówiąc sprzedawcy, że 20 m stąd sprzedają 5 zł taniej.