No to i kilka słów ode mnie. Kena /Zax - co prawda nie grałem jeszcze w jedynkę, ale mega zachciało mi się poznać serię, zwłaszcza że jest już na S2. Handheld mode S2/Komodo - nie wiem czy to news aż na całą stronę, ale z drugiej mańki to się cieszę że obszernie zostało to omówione bo to jest bardzo duży news i warto żeby każdy użytkownik o tym wiedział. Jedynie co to te screeny, no bardzo się muszę postarać żeby zauważyć jakieś różnice :P Virtual boy/Konsolite - dogłębny test sprzętu, który w zasadzie nikogo. Doceniam że Konsolka zakupił sprzęcior i samodzielnie sprawdził, w końcu tego oczekujemy od profesjonalnego pisma, a nie przeklejenia opinii z neta. AAA/Dżujo - kolejny artykuł z cyklu jak to jest źle w branży i to jest bardzo dobry artykuł, zgrabnie wyjaśnia skąd się biorą takie a nie inne decyzje wydawców i decydentów. Dobrze się to czytało. Mam wrażenie że Dżuja jakby więcej w ostatnich miesiącach. Czarnobyl/Adamus - artykuł z gatunku tych kompletnych, czytasz go i nie trzeba już czytać innych na 40 lecie katastrofy. Mamy całkiem rozbudowany opis przyczyn i przebiegu wybuchu, przegląd gier oraz dalsze losy i skutki wydarzeń z 1986. Pojawia się też ta fantastyczna strona, czyli mity o bestiach, duchach, o turystyce i stalkerach. A i od razu wyszukałem sobie informacji o fabryce pestycydów w Indiach. Bardzo dobry artykuł. Jako że tekst zawiera technikalia to jedna uwaga, informacja że promieniowanie wynosiło 5,6 R/s wymagałaby wyjaśnienia albo punktu odniesienia, bo zakładam że przeciętnemu czytelnikowi to nic nie mówi. Już samo użycie takiej a nie innej jednostki mogłoby wymagać wyjaśnienia, bo jednostek promieniowania jest więcej niż jedna, a Roentgen nie jest jednostką z układu SI. Jeśli 5,6 jest śmiertelne, to ile się dostaje podczas np. prześwietlenia złamanej kości w szpitalu? Trochę się czepiam, ale ja bym w takim tekście w ogóle nie pisał wartości i jednostki, tylko poprzestał na "dawce śmiertelnej", to już i tak dobrze przemawia do wyobraźni :) Zaraz potem jest porównanie do detonacji w Japonii w 1945 i to jest łatwe do wyobrażenia. Mój chyba jedyny kontakt z growym czarnobylem, czy raczej z Prypecią, to ta omawiana misja w CoD 4. Zrobiła na mnie ogromne wrażenie, jak i cała gra, chyba powinienem zagrać w remastera i sobie przypomnieć tamte chwile. Headshot Anonim - coś mi świtą że miała być jakaś gra z udziałem Tokarczuk, ale faktycznie zapomniałem o tym. Cóż, może jeszcze się miło zaskoczymy. Konsolite - eeej chyba ktoś Cię nie zaprosił na imprezę na stronę 62 :P Koso - jak wyżej :P. No ale to tylko pokazuje jak ważna jest ta gra, że tyłu redaktorów chce się wypowiedzieć. Z pewnością się zapoznam prędzej czy później. Crimson Desert/Zax - już co nieco napisałem na temat recki w tym temacie, wiem że boli to fanów gier i mnie na ich miejscu pewnie też by zabolało. Z drugiej strony - każdy ma prawo do swoich opinii, a Zax miał argumenty żeby dać taką a nie inną ocenę. Czy były wystarczające? Nie grałem, to nie wiem. Marathon/HIV - gra totalnie mnie nie interesuje, ale przeczytałem, bo głośno o niej. Lekko jestem zaskoczony oceną, wydawało mi się, że to jakiś potencjalny hit. No ale recenzja uzasadnia werdykt (jak w Crimson Desert, he he). Jedna uwaga: "zadania pojawiające się w losowych miejscach jak w metroidvanii". Hę? Może o rogueliki chodziło? Screamer/Graba - zaciekawił redaktor bardzo tym tytułem, czuję, że to jest coś innego niż standardowe ścigałki. Tylko tego sterowania obiema gałkami nie mogę sobie wyobrazić. Pokemon pokopia/Komodo - czuję, że totalnie nie mam czasu na takie wciągające gry, a z drugiej strony mam wielką ochotę w to zagrać. I to by były moje pierwsze growe pokemony. Towarzysz Komodo skutecznie mnie zachęcił, tym bardziej, że odpuścił sobie ocenianie gry przez pryzmat grafiki. Mario bros Wonder S2/Majk - idealnie się wstrzeliłem ponieważ dopiero co zacząłem grać i jest to mój pierwszy kontakt. Także podzielam ochy i achy nad grą, aczkolwiek ta idea easy to start, hard to master przez pierwsze godziny objawia się tylko jako easy, no płynie się przez grę bez większych problemów, wszystko wychodzi, te rozetki to już w ogóle mega ułatwienie. Recka zawiera info o polskiej wersji i jest to ważne bo te tłumaczenia w grach nintendo to dla mnie jakaś nowa jakość, są naprawdę mega pomysłowe i zabawne. Nie wiem czy gra sama w sobie jest dla mnie na 9, nie mówiąc już o ocenie jako remaster, póki co solidne 8/8+. Miałem już okazję przetestować kilka minigierek w bellabel park w kanapowym multi i są super, zarówno kooperacyjne, jak i te do rywalizacji. Monster Hunter/Komodo - zawsze ta seria mi się będzie kojarzyć z naszym forumowiczem Yanem. Tak jak to napisał Komodo, odbieram to jako popierdółke na którą mi chyba szkoda czasu. Deagonkin/Rozbo - doceniam walkę Rozba żeby ocalić grę od zapomnienia. Cóż, trochę nie moja bajka, zrobiłem wyjątek i przeszedłem fabułę w Diablo IV i podobało mi się, ale nie na tyle, żeby potem latać bez sensu po dungach. Chyba trzymała mnie przede wszystkim ciekawa fabuła i klimat świata. Także tutaj raczej odpuszczę. Damon and Baby/Szinrju - debiut w PE, czy też ja przegapiłem poprzednie recenzje? Szacunek za cosplaye. A sama recenzja taka bardzo poprawna, bez wodotrysków, ale chyba wszystko co ważne to wspomniane. Demon Tides/Piechota - ale tych demonów w bieżącym numerze, he he. Kocham takie momenty, gdy trafia się w recenzjach tytuł tak dobry (o czym mówi sama recenzja, a ocena końcowa niejako dodaje fajne pianinko do tej potężnej melodii), a ja w ogóle o nim nie słyszałem. Demon Turf coś mi mówi, ale gdyby ktoś mnie w nocy zapytał, to bym odparł że to jakieś anime. Będę gorąco czekał na wersję S2, pytanie czy w obliczu tej pozycji warto zapoznawać się z pierwszą częścią, czy od razu wskakiwać w obecną? Fatal Frame 2/Mazzi - bardzo zgrabna recenzja. Rozumiem rozczarowanie i powody utraty poczucia strachu, ale ja nie grałem w oryginalne części, także i tak mam ochotę sprawdzić, zwłaszcza po chwilowej grze w demo. No i ocena ostatecznie wskazuje na dobry/bardzo dobry tytuł. LoK: Defiance/Konsolite - o nie nie, drugi raz już się nie nabiorę. Sentyment mam tylko do pierwszego soula, drugi ograłem pierwszy raz jako remaster i gameplay mnie przeraził swoją biedą, to był dla mnie wręcz downgrade do jedynki. I czuję że z Defiance będzie podobnie, czyli że nie da się w to dzisiaj grać, odrzucając sentymenty. Zgrentgen - super że wrócił ten dział, fajnie poczytać takie dyskusje. No i mamy chyba debiut kolegi z discorda bez dyskusji, z chęcią poczytam teksty w albumie. Spin-offy/Buczyński - chyba mała pomyłka przy szybkich i wściekłych, film zarobił 760 miliardów dolarów? Ciekawa ciekawostka z tymi Simpsonami i Smerfami. Rozumiem że taki był zamysł autora, żeby połączyć ogólne rozumienie co to spin-off, z grami taktycznymi, ale nie za bardzo to do mnie trafiło, także w tym miesiącu fanem Buczyńskiego nie będę. Samba, tango i gry video - nie rozumiem szaty graficznej. Skoro tekst w podobnej objętości traktuje o Brazylii, jak i Argentynie, to dlaczego cała szata graficzna nawiązuje tylko do tego pierwszego kraju? Sam artykuł nie najgorszy, nieco przybliża sytuację rozwoju rynku w dwóch największych krajach Ameryki Południowej, ale brakuje mi w tym wszystkim jakichś ciekawszych wniosków, podsumowanie na jedno zdanie, które nie niesie żadnej głębszej refleksji, to dla mnie zbyt mało. Wróżenie z pada/Kochaniec - ostatni tekst okologrowy jaki przeczytałem w tym numerze, wydał mi się tyle szalony co nieinteresujący. Co mogę napisać po przeczytaniu: kudosy za przywołanie Leszka Kołakowskiego w tekście oraz zagadnienia potrzeby mitu. To co dalej jest w odniesieniu do Harariego to też niebanalne myśli. No i na koniec fragment Kaczmarskiego. Muszę przyznać że całkiem fajny tekst, może nie pod kątem jakiegoś nadzwyczajnego sprzężenia z grami video, ale też o Hand of Fate nie słyszałem, a brzmi całkiem intrygująco. Phill spencer/Komodo - dobrze było przypomnieć sobie historię Philla. Przy okazji, te oznaczenia kolejnych konsol xboxowych od samego początku były nieprzejrzyste i teraz mamy tego efekt - totalnie nie pamiętałem już tych wszystkich wersji z 8 generacji (odpowiedniki czasowe PS4), a to było tak niedawno. Rewizja wiiU/Majk - taka ciekawostka dla mnie, średnio mnie takie rzeczy w sumie interesują, nie wiem po co w to się bawić, w sporo hitów można zagrać z poziomu Nintendo online, chyba że ktoś ma ciśnienie zagrać w coś jeszcze niedostępnego na switchach. Ale tyle zachodu żeby zagrać w GTA III czy VC, meh. Ale ogólnie widzę że Majk ostatnio ma stały cykl moderski w piśmie. Pewnie kolejne teksty też przeczytam dla poszerzenia wiedzy. Mumia/Ostasz - cieszę się że był dobry research i zwrócono uwagę, że początek mumiomanii rozpoczął się od Tutanchamona i rzekomej klątwy. Można by nawet dodać, że cała moda na Egipt rozpoczęła się wraz z podbojami Napoleona. Bardzo ciekawe spostrzeżenie, że wyobrażenie zombie pochodzi od mumii, nigdy na to nie wpadłem! Muszę też dodać że kontekście sprawdziłem zwiastun mumii, co wychodzi na dniach, no niezły paździerz. Kingdom hearts/Kubica - może nie mam osobistych wspomnień co do KH, ale tekst bardzo dobrze mi się czytało, kolejna ciekawa historia z branży. BAKA/Konsolite - w tym odcinku zaintrygował mnie Shiboyugi, no i w sumie jedyny tytuł do którego mam platformę streamingową. Także pewnie się zapoznam. Super Pisario - mi się ten entuzjazm wokół switcha 2 mocno udziela i czuję podobny vibe. Mam też podobną sytuację, czyli PS5 na te duże gry i s2 na wszelkie Nintendo plus coraz częściej wybieram na nią multiplatformy, typu Ori, little Nightmares, octopath traveler 2 itp. Jedna z residentem postanowiłem że nie skuszę się na generation pack, bo mam już village w abonamencie. Ale też nie jest tak, że nie żałuję. Trochę żałuję. Fabularna tawerna/Zax - teza o przełomie w 2018 wydaje mi się nieco dziwna, zwłaszcza że w tym roku miała miejsce premiera God of War, ja bym powiedział że to bardzo filmowa gra. Chyba że temat dotyczy tylko rpgów, ale co w dzisiejszych czasach nie jest rpgiem... No cóż, wielkość serii KCD jest mi znana, ale nieznaną mi jest data, kiedy będę miał czas na sięgnięcie po kolejne fajne open worldy ( w kolejce już są Cyberpunk i Zelda totk). Savepoint/Walkiewicz - temat Bluepoint taki bym powiedział niezbyt świeży. No ale Walkiewicza dobrze mi się czyta także czasu nie zmarnowałem. Mimo wszystko - tak, ja będę czekał na remake BB, choćby i za 20 lat. DZT Mielu - i kolejny tekst o Residentach. Nie nie, nikomu nie bronie, podkreślam fakt wielkiej wagi premiery nowej części. Dodam tylko że ja też miałem akcje wspólnego grania z kumplem, ale w Silent Hilla i tylko tak mniej więcej do szkoły. Ale to wyjątek, nienawidziłem i dalej nienawidzę wspólnego przechodzenia gier single player. To ma być moja przygoda, moje tempo gry, moje odkrywanie fabuły, moja immersja. Marcellus - mówcie co chcecie o nim, ale ma chłop rację w tym artykule. Też uważam że nie potrzebujemy więcej kontentu i to naprawdę zaczyna wyglądać tak, że zużywamy coraz większe zasoby i windujemy ceny hardwareu po to, żeby taki Facebook mógł dalej zarabiać i nie upaść. Żyjemy w bardzo chu.jowym momencie świata. Story mode/Adamus - nostalgiczny felieton, czuję jego wibracje, aczkolwiek trochę się zastanawiam którą grę z dzieciństwa sam bym ustawił w takiej roli. A przy okazji - BB to u mnie też pierwsze soulsy, wirtualna piona :) ja się chwilowo odbiłem bo zupełnie nie rozumiałem mechanizmów i w kółko próbowałem pokonać wilkołaka z samego początku gołymi ręcyma, bo nawet nie wiedziałem jak wyekwipować pierwszą broń ze snu łowcy xD OGDG/Mazzi - pierwszy akapit dał mi do myślenia, z tym brakiem archiwizacji kodu gry, utraty danych przy przeprowadzkach. Jakoś to wydaje mi się niesamowite w kontekście tak znanej i wielkiej gry. Nie, nie grałem nigdy w fajnala 7, tak, wiem kto tam ginie. Mimo to mam dalej w planach rozpocząć tę przygodę (ale już od rimejku), także nie będę się odnosił do pozostałej części tekstu, bo nie mam tu żadnej wiedzy. Okiem Maniaka/Roger - ciekawy wątek starzenia się bohaterów, który skłonił mnie do refleksji. Mam ciekawy przykład z komiksowego świata - Sknerus McKwacz. Połączenie obu motywów. W komiksie "Życie i czasy Sknerusa McKwacza" poznajemy jego historię od dzieciństwa do późnej starości, obserwując przy okazji przemijanie życia innych bohaterów, a nawet nieuchronne odejścia. Akcja dzieje się mniej więcej w latach 1870-1950. A przecież znamy Sknerusa, Donalda i siostrzeńców w zasadzie z każdej dekady od pierwszej połowy XX wieku do współczesności. Ciekawe czy jest podobna historia w grach... nie przychodzi mi nic do głowy.