Treść opublikowana przez kotlet_schabowy
-
Pytania różne i różniste
Dzięki, ale z tego co widzę, to są karty gwarancyjne w PS3, tyle, że najważniejszy jest i tak dowód zakupu. Nie chcę wklejać fot z allegro, ale ze dwa razy się natknałem na to.
-
Pytania różne i różniste
Sprawa : jak kupuję konsolę używaną, która niby ma jeszcze gwarancję (sprzedający wrzuca fotkę rachunku ze sklepu, przykładowo), to ta karta gwarancyjna też musi być podbita, żeby to było w ogóle uznawane ? Pytam, bo z wiedzą o takich sprawach zatrzymałem się parę lat temu. Na co zwrócić uwagę w ogóle w takich sytuacjach, żeby ktoś nie robił wała ?
-
Breaking Bad
Parę dni temu obejrzałem ostatni odcinek, no i cóż tu dodać, genialny serial, niesamowity Cranston, dużo naprawdę poruszających i trzymających w napięciu, na różny sposób, momentów, jedno z najlepszych doznań serialowych, jakie przeżyłem, choć kilka klasycznych pozycji jeszcze przede mną. O zakończeniu mogę powiedzieć tyle, że jest bardzo satysfakcjonujące, a z tym czasami bywa bardzo różnie. Największe emocje w ostatnim sezonie towarzyszyły mi chyba w czasie seansu E14 (położenie Jessego, miazga), końcówka z 15 też mocarna, ale nie rozdrabniam się dalej na poszczególne odcinki. To trzeba obejrzeć, wszystkie zachwyty uzasadnione.
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
no właśnie spidermana pewnie Ja bym w tym nie widział nic dziwnego w tym, MoS ma sporo głupot, nic ponad Hollywoodzką średnią, ale robienie z niego czegoś więcej, niż zwykłej ekranizacji komiksu, to pomyłka. Też jestem po seansie Man of Steel i obok Nolanowych Batmanów to nie powinien nawet być stawiany w dyskusji, a przywoływanego tu nowego Spidey'a jakoś przyjemniej mi się oglądało. Komiksowym nerdem nie jestem, to od razu mówię. Przede wszystkim, film jest za długi, rozwleczony, mimo, że w sumie poza krótkimi retrospekcjami (i prologu, który wypadł najlepiej z całego filmu jak dla mnie) ma jeden konkretny wątek. Oczywiście samo w sobie nie byłoby to wadą, gdyby nie przynudzał. Irytująca Lois, emo-Clark i przesłanie, żeby nie bić tępiących Cię osiłków, Jonathan Kent z bezsensowną motywacją i wypadają słabo (aktorsko jest ok, choć nie przepadam za Amy Adams). Ekipa Zoda i sam Zod ok, sceny na Kryptonie i Jor-El też na propsie, muzyka momentami spoko, no i prezentuje się to bardzo dobrze pod względem technicznym, podoba mi się też, że tak powiem, design świata, stroje itd. Cóż, dla mnie takie 6/10. Jak dla mnie, to pod względem "mainstreamowych" ekranizacji, to nic nie przebija Batmanów Nolana. Za nimi X-Men : FC, trylogia też jest w porządku, choć tu może kieruję się bardziej tym, że to po prostu Xmeni. Marvel i ich zbieranina, poza Iron Manem, szału nie robi (na czele ze średnim Avangers) i gdzieś na tym poziomie stawiam MoS. Nowy Spider klasę wyżej, niż "stara" trylogia, ma potencjał. Na ten moment najmniej mnie jara MCU, czekam na nowych Xów, Spidey'a i mimo wszystko Batman vs Superman, bo sam pomysł przyciąga. No.
-
Co teraz męczysz na PSX`ie
Mnie ten gatunek sprawia chyba najwięcej czystej frajdy z grania, definicja gier wideo jak dla mnie. Szkoda, że tak mało tego w ostatnich latach (w "mainstreamie", bo indie niby sporo). Crashe powtarzam sobie co jakis czas, Spyro rzadziej, bo to obszerniejsza gierka, ale też jest wypas.
-
własnie ukonczyłem...
Właśnie skończyłem Deadpoola. Nie, żebym siedział w temacie komiksów, ale ta postać zawsze wydawała mi się kozacka, a po trailerach i recenzjach widać było, że gierka idzie w kierunku robienia beki z branży, łamania czwartej ściany i ogólnie trzody. W tym aspekcie jest świetnie, dużo rozwalających motywów, a rzadko mam do czynienia z takim klimatem w grach, także propsy. Druga sprawa, to samo mięso, czy gameplay. Tu niestety jest już gorzej, bo gra dosyć szybko staje się baardzo monotonna, w zasadzie to 90 % czasu robimy to samo, czyli masowe siekanie i rozstrzeliwanie wrogów (których generalnie można podzielić na słabiaków, średniaków i wielkich twardzieli, oprócz tego kilka starć z bossami). Mamy parę pukawek i broni białych do kupienia (punkty wylatujące z przeciwników itd.), a oprócz tego dosyć rozbudowany system upgrade'ów, choć i tak gierkę skończyłem korzystając głównie z podstawowych mieczy, pistoletów i karabinków. Gra jest króka, ale w tym przypadku to dobrze, ja już w pewnym momencie wyczekiwałem końca. Dla pośmiania się warto sprawdzić, fani Deadpoola też powinni, jakbym miał oceniać to dałym takie 6-/10.
-
Dragon Ball (także Z, GT i Super)
Tak jak mówi Szejdj, to późniejsza seria.
-
W co AKTUALNIE gracie?
Ja sobie powtarzam całą serię MGS, teraz dwójka na PS2. Mimo, że jestem wielki fanem całego cyklu, którego każda część zapewniła mi masę godzin zabawy, to jednak po paru latach przerwy coraz mocniej widzę pewne minusy. Faktem jest, że przerw na filmiki i rozmowy jest BARDZO dużo, aż przytłaczają, chce się już grać dalej. Cały początek Big Shell, mniej więcej do spotkania z Amesem, jest mało atrakcyjny, często właśnie przerywany. Całość zresztą jest bardzo wtórna w stosunku do jedynki, co ale cóż to zmienia w kontekście samej zabawy ? Co do fabuły i postaci, to Raiden, bądź co bądź, jest nietrafionym strzałem i gdybym kupując lata temu dwójkę nie miał pojęcia, co mnie czeka, to bym się mocno wkur.wił takim rozwojem sytuacji. Samą historię mimo wszystko oceniam pozytywnie. Oprawa a/v natomiast stoi na mega wysokim poziomie, muzyka jest rewelacyjna, zresztą ścieżka jest bardzo rozbudowana, natomiast grafika, mimo, że to dopiero 2001 rok, okazuje się po latach jedną z najlepszych na czarnuli, na dodatek bardzo płynna. Grając po paroletniej przerwie i obcując na codzień z dzisiejszymi hitami, w ogóle nie czuję niesmaku, ba, momentalnie interakcja z otoczeniem i dbałość o szczegóły jest chyba na wyższym poziomie, niż w niektórych gierkach dzisiaj.
-
NAJLEPSZA BIJATYKA NA PS2
Bierz Tekkena 5, skoro to Twoja pierwsza bijatyka na PS2. Można powiedzieć, że dosyć uniwersalny system, przyjazny nowym graczom, ale nagradzający uczących się. W chooj postaci, jedna z najlepszych opraw graficznych na PS2 (z muzyką trochę gorzej), dużo trybów, dorzucone konwersje z arcade Tekkenów 1, 2 i 3. No i na allegro dosyć łatwo i tanio ją namierzysz. Jak lubiłeś stare Tekkeny, to w ogóle już nie ma się nad czym zastanawiać.
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
Ostatnio widziałem : Kac Vegas 3 : fanem serii nie jestem, ale obejrzeć zakończenie cyklu należało, ot taki tam luźny film, baardzo rzadko śmieszący, zresztą cała seria jakoś wybitnie śmieszna nie była, ale ma w sobie coś, co sprawia, że miałem ochotę sprawdzać kolejne części. Jakbym miał ocenić trylogię, to takie typowe 6/10, choć trójka raczej najsłabsza. This is the End : mocna ekipa twórców i aktorów zachęciła mnie do sprawdzenia, no i jest spory zawód. Znowu, jak na komedię, film to mało śmieszny. Ogólnie konwencja do mnie jakoś nie trafia, naciągane, kiczowate, po prostu głupie. Nie polecam. Zgon na pogrzebie (wersja UK) : parę momentów zabawnych, ale ogólnie średniawka, nie chce mi się oglądać wersji USA, więc porównania nie zrobię. L.A. Confidential : niby klasyk, więc oczekiwania miałem duże. Mną nie pozamiatał, choć pochwały godny klimat, scenariusz i niezła zbieranina aktorów. Warto sprawdzić, ale szału nie ma. Może zyska przy następnym seansie. Behind the Candelabra : świetny Douglas, niezły Damon, parę niesmacznych scen, bardzo dobra scenografia i kostiumy.
-
Co teraz męczysz na PSX`ie
Niezła historia, grzybiarz. Ja w każdym razie skończyłem CTRa na 100 % (pewnie ze 105 da się wyciągnąć, ale na niektórych trasach platyny wydają mi się nierealne, więc sobie daruję), podtrzymuję to, co pisałem, świetna gierka i czysta zabawa. Przy ostatnich cupach już pojawiała się momentami frustracja, ale to wyjątek w tej gierce. Oprócz tego zrobiłem sobie powtórkę MGSa, którego skończyłem do tej pory już grubo ponad 10 razy, ale ostatni był z pięć lat temu. Cóż, ponadczasowy klasyk, najlepsza pod względem fabuły, klimatu i emocji część serii, gra niesamowita, ponadczasowa. Dzisiaj ani trochę nie odrzuca, ani gameplay'owo, ani z powodu grafiki. Co do Mario Kart, to grałem jedynie w wersję na GBA (konwersja z SNESa) i o niej mogę powiedzieć, że owszem, nie ma podjazdu do CTRa. No ale bardziej fair byłoby porównanie do wersji z N64.
-
Dexter sezon 8
Skończyłem oglądać ten sezon, no i cóż, słabo było, ale to nic nowego jakoś tak od szóstego. Tyle, że chyba żaden (może poza siódmym) mnie tak zwyczajnie nie znudził, zmęczył. Mało napięcia, dużo głupot, Hannah, która, mimo, że dobra du.pa, to chyba najbardziej nijka i nieprzekonująca partnerka Dexa, a zrobili z niej postać właściwie zmieniającą jego życie. Samo zakończenie bardzo marne. Nie ma się co rozpisywać, dobrze, że to już skończyli, choć serial będę wspominał raczej miło (mimo zniżenia poziomu to i tak ostatnie sezony nie były takim shitem, jak Prison Break S04).
-
Cinema news
Trailer Foxcatchera : http://www.dailymotion.com/video/x15bs31_foxcatcher_shortfilms Edycja : zawiesiłem się, że teka wrzucał już, ale w sumie jego trailer nieaktywny, to niech zostanie.
-
Co teraz męczysz na PSX`ie
Ja od jakiegoś czasu bawię się z Crash Team Racing. Jakoś tak wyszło, że w czasie panowania PSXa i premiery tej gry (a była, jak pamiętacie, wielkim hitem) nie miałem ochoty na Crasha w wersji wyścigowej, bo ogólnie wyścigów nie lubię. Teraz po latach coś mnie wzięło na CTRa i gierka rzeczywiście jest świetna. Co prawda gram solo i chyba najwięcej frajdy daje mi zaliczanie time trialów, tokenów itd., ale samo ściganie też daje dużo funu, grafika jest świetna, ogólnie klimat Crashowego świata pozytywny.
-
Ukryta Prawda odcinek 208
Jak mam na następny dzień wolne/mogę się wyspać, to gram tylko nocami (powiedzmy między 0:00-3:00, może 4:00), w sytuacji, gdy mam wstać na 6:00 albo 8:00 to nawet nie zaczynam zabawy, nie ma takiej opcji, żebym dobrowolnie nie przespał nocy i szedł na drugi dzień do pracy/szkoły. Jak byłem młodszy, to grałem duużo więcej, ale nie zarywałem nocek, zresztą pewnie bym był pogoniony do spania. Pamiętam jedynie sytuację, jak byłem na wakacjach u kuzyna, do godzin wczesnoporannych cisnęliśmy w Tony Hawka na PSXie, parę godzin snu i pobudka, albo wyjście gdzieś, albo granie, np. w Residenta 2. Maratonów też nie lubiałem, ot sesyjki po 3-4 h, najwięcej chyba 6 h pod rząd grałem. Zresztą, ja zawsze lubiałem rozkoszować się dobrymi tytułami jak najdłużej, odrzuca mnie od grania na pałę, zawsze mnie rozwalały takie posty, jak bywają obecnie w temacie o GTA 5, czyli " po weekendzie gierka skończona". No ale co kto lubi.
-
Dawne (i dzisiejsze) pisma o grach poza PE (PSX Fan, P+, OPSM, i inne)
To ten sam magazyn. Nie wiem czemu fanaberia, wtedy dostęp do netu nie był tak powszechny. Magazyn padł razem z końcem ery szaraka. Dla mnie fanaberia, bo lubiałem czytać po trochę wszystkiego, nie przechodziłem po 10 gier miesięcznie, żebym potrzebował tyle opisów. Takie PE, które wrzucało co numer 3-4 opisy największych kozaków to było optimum. No i jednak jacyś ludzie kończyli te gry bez opisów. Fakt, pomyłka, chodziło mi o inne pismo, może jakieś Gamestation ? Nie wiem, miało takie owalne, chyba srebrne logo i twardą okładkę.
-
Dawne (i dzisiejsze) pisma o grach poza PE (PSX Fan, P+, OPSM, i inne)
Tamte pisma kojarzą mi się z okresem największej fascynacji i zajawki na PSXa, jakby nie było żal kasy, to bym pewnie w tamtym czasie kupował co miesiąc kilka różnych magazynów, a tak to w sumie regularnie kupowałem Neo Plus (później PE), a tych wspominanych w temacie mam kilka losowych numerów. OPLPSM dażę wielkim sentymentem, było to pierwsze pismo o grach na PSXa, jakie na oczy widziałem, na dodatek płytki z demami była przez jakiś czas jedynymi "grami" (wiadomo, drogie oryginały itd.), więc się męczyło. Wówczas wszystko robiło wrażenie i było magiczne, jednak z punktu widzenia czasu jak patrzę na zawartość tych płytek, to z reguły były ze dwa mega tytuły, i kilka średniaków/gatunków, w które nie gram. Wspomniana przez Mendrka płyta numer 42 również na mnie zrobiła duże wrażenie (demo MGS, można by rzec, wpłynęło na moje growe życie ), natomiast gry Yaroze, choć zachęcały hasłem "PEŁNA GRA", to mimo wszystko szły szybko w odstawkę. Dzisiaj czasem sobie przeglądam te kilka numerów i trzeba przyznać, że pismo było bardzo profesjonalne pod względem technicznym, teksty częściowo tłumaczone, a te polskich autorów jak na mój gust nawet całkiem ok (ale system oceniania i niektóre opinie na temat gierek to miazga). Cena robiła wówczas duże wrażenie, więc na dłuższą metę nie opłacało się magazynu, jak dla mnie, kupować (kilka numerów to gierka). PSX Fan : najmniej go kojarzę, pewnie z uwagi na to, że był najmniej interesujący, tam chyba było dużo opisów, co w sumie jakoś specjalnie nigdy mnie nie interesowało, o ile nie dotyczyło gier, ktore mam. -------- : średnie pismo, mam jeden numer, nie mam za wiele do powiedzenia o nim. Playerstation Plus : też miałem chyba jeden numer i fakt, opisy mieli świetne (głównie pamiętam ten do Medievila 2, świetna sprawa). No ale pismo TYLKO z opisami to była dla mnie fanaberia w pewnym sensie. Neo : mam ze dwa numery, trochę dziwna formuła (jakieś krótkie, dziwaczne recenzje, oceniaczka w pięciopunktowej skali), ale też było jednym z pierwszy pism, jakie miałem, a tamtejszy opis MGSa (poza przejściem gry były porady, opisy przeciwników, tabelka z przedmiotami z realnego świata, ciekawostki, cheaty, świetne) męczyłem długo przed zagraniem w pełną wersję, więc w sumie cały scenariusz sobie ładnie zaspoilowałem (kiedyś to było nagminne, aż mnie to dziwi).
-
GTA III
Fanem serii byłem od jedynki, więc na GTA3 czekałem z wielkim zaciekawieniem, choć bez konkretnej perspektywy, kiedy zagram (dopiero od 2003 mam PS2, komp nie wydalał). W każdym razie perspektywa gry z wolnością i możliwościami, jakie znałem z poprzednich części, w 3D, było niesamowite. Namiastką takiej zabawy był Driver 2 i Urban Chaos. W każdym razie wyszło tak, że moim pierwszym GTA w 3D było Vice City i to do niego mam największy sentyment, tam zaznałem dopiero zabawy w GTA 3D, to był największy masakrator. Trójkę sprawdziłem rok później i siłą rzeczy, wrażenia wielkiego nie zrobiła, było to cofanie się w rozwoju. Klimat też najsłabszy z serii, muzyka taka se (choć jakiś sentyment do tych stacji mam), graficznie całkiem ok (chyba najpłynniejsza część na PS2, i całkiem ostra), no ale Liberty City, czy to w trójce, czy w czwórce, najmniej mnie cieszyło. Minusem też jest bezimienny i w sumie bezcharakterny bohater.
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
Gekon, wymieniłeś kilka fajnych motywów, i zgoda, mnie też sprawa odsyłania cywilów przypadła do gustu, wbrew schematom znanym z przeciętnego tego typu kina. Jednak nie zmienia to faktu, że głupoty przeważają. Już pomijając rzeczy wymienione przez Yano, tu mamy takie absurdy, Aaaaa nie chce się nawet rozkręcać, jest tego mnóstwo, ale może prędzej bym to olał, gdyby film był lepszy. Ciąg dalszy blockbusterów, tym razem Star Trek : Into Darkness : świetny film, zresztą tak jak poprzednik. Czysta frajda z seansu, wciąga, bawi. Wykonanie na bardzo wysokim poziomie, choć może nieco za sterylnie. Aktorsko bardzo dobrze, prym wiedzie tym razem Cumberbatch (może troszkę przesadzona ekspresja przy przemówieniach). Mocno polecam, chyba najlepszy z wakacyjnych hitów. Fanem uniwersum nie jestem, znam tylko ST 2009 i ww. tytuł, ale na pewno sprawdzę kolejne części, o ile się ukażą.
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
Też niedawno obejrzałem World War Z no i powiem tak : film niesamowicie głupi, mógłby spokojnie stać na jednej półce z Independence Day, tyle, że ten drugi zwyczajnie przyjemniej się ogląda. O aktorstwie nie ma się co rozpisywać, bo wszyscy poza Pittem (jak zawsze ok, choć pola do popisu w sumie nie miał) to tło. Mnóstwo klisz, które zna nawet osoba nie śledząca tematu zombie, jak ja. Wyróżnia się może sposób na rozwiązanie problemu, w miarę nietypowe. Wizualnie taki se, zdjęcia ładne, a jeśli chodzi o sfx, to czekam na czasy, w którym komputerowo zrobieni ludzie/postacie humanoidalne będą wyglądać i ruszać się przekonująco, bo jakoś tak od około 2005 roku stoimy w miejscu w tym temacie. W ogóle design zombie, ich zachowanie itd. nie powoduje minimum strachu, są po prostu wkur.wiający. PG-13 odczuwalne, choć, jak każdy wie, nie musi to wpływać negatywnie na jakość filmu. WWZ ma całkiem dobre momenty, ale nawet z podejściem typu "wyłączam mózg i się dobrze bawię" ten film jest po prostu średni.
-
Odżywki, Gainery itp.
Qvastra : klasycznie, w DNT na czczo rano.
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
No ale to ma oznaczać, że nie można mieć sentymentu do części 1-4 ? Widziałem też niedawno Love And Other Drugs : niby komedia romantyczna, choć powodów do śmiechu raczej za wiele nie ma, ale nie jest też mdło i ckliwie, całkiem ciekawa historia, choć bardzo standardowy sposób prowadzenia historii. Ujdzie. Jak kogoś jara Anne Hathaway, to dodam, że pojawiają ma sceny topless.
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
Gangster Squad : całkiem dobre kino, raczej bez aspiracji na poważny dramat gangsterski, ot taki akcyjniak z dobrą obsadą i bardzo luźnym traktowaniem prawdziwej historii, ale ogląda się dobrze, nie nudzi, choć jakichś zapadających super w pamięć akcji nie ma. Pozytywne zaskoczenie, szczególnie po sprawdzeniu recenzji. Iron Man 3 : najsłabszy z trylogii, ale to nadal IM, czyli luźna, efekciarska historia ze świetnym (choć tu już z na siłę wciśniętymi "dylematami" i rozterkami) jak zawsze Downeyem Jr. Główny zły kiczowaty i naciągany, o braku logiku i konsekwencji w pewnych sprawach się nie wypowiadami, bo to tylko kino komiksowe, choć czasem razi w oczy. Średniak. Side Effects (Panaceum w PL, lol) : nowy Soderbergh, o którym jakoś wydaje mi się, że jest dosyć cicho. W każdym razie film dobry, spokojny, wręcz powolny, ale w żadnym razie nie nudny, zresztą raczej niezbyt długi. Mamy dziewczynę, której mąż właśnie wyszedł z pierdla, a ona cierpi na depresję i zaczyna terapię u Jude Lawa (jak zwykle dobra rola). O filmie wiedziałem w sumie tyle, co z raz, dawno obejrzanego trailera, więc nie do końca wiedziałem, czeg się spodziewać. Wyszła z tego całkiem niezła intryga z lekarzem w roli głównej i . Polecam jak ktoś ma smaka na takie kino. Straszny FIlm 5 : spodziewałem się shitu i pewnie nawet bym tego nie ruszał, no ale jakoś tak tradycyjnie wszystkie części widziałem, to wypadało sprawdzić piątkę. Cóż, faktem jest, że mnóstwo tu nieśmiesznej żenady, praktycznie brak znajomych twarzy z poprzednich części (w ogóle zresztą znanych aktorów, poza Sheenem w epizodzie), a niektórych parodiowanych tytułów nawet nie kojarzyłem, jednak są momenty zabawne, z reguły głupie, ale uśmiech się pojawia. Z braku laku, albo jak ktoś ma sentyment do serii, można sprawdzić, ale parodie są od paru lat w ciężkim stanie.
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
Oblivion : bardzo dobry film, nawet trochę lepszy, niż się spodziewałem. Tak jak wiele osób pisze, pierwsza, spokojna część filmu świetna, potem trochę się to zamienia w taki typowy, momentami kiczowaty sensacyjniak sci-fi, ale i tak jest spoko. Trochę szkoda, że jeden z ważniejszych twistów fabularnych, mający miejsce gdzieś w połowie filmu, jest zdradzony w trailerze, choć i bez tego pewnie łatwo go przeczuć. Cruise zagrał całkiem ok, z partnerujących mu lasek ciekawiej wypadła ruda, Kurylenko to typowy ozdobnik. Freeman jak Freeman, no ale malutko go tutaj, reszta to tło. Duży plus za design całej technologii (drony i ich odgłosy) i krajobrazy. Mamy tu trochę głupotek fabularnych (no i mało wiarygodny postęp technologiczny w 2017), ale mimo to całość w miarę sensownie się rozwija. Polecam. Pain and Gain : miałem dobre przeczucie co do tego filmu od pierwszych materiałów i trafiłem. Mimo osoby reżysera, która niektórych na wstępie odrzuci, jest to naprawdę fajne, luźne i często wywołujące śmiech kino. Można by powiedzieć, że głupi film o głupich kolesiach, na dodatek na podstawie prawdziwej historii (czasem mocniej, czasem luźniej się trzymający faktów). Postacie rozwalają, głównie typ grany przez The Rocka. Wizualnie ładnie i efekciarsko. Warto sprawdzić.
-
Co teraz męczysz na PSX`ie
To nieźle, a ile trza było zabulić ?