Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Forum PSX Extreme

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

kotlet_schabowy

Użytkownicy
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez kotlet_schabowy

  1. Oby to yebanie światłem w DS4 dało się wyłączyć. Ogólnie jak dla mnie to te "panele" okrągłe, na których leży krzyżak i przyciski lepiej się prezentują w DS3/2/1, w czwórce jak gdyby wystają za pada, nie ładne to dla mnie.
  2. Little Big Planet. Może nie tyle nie rozumiem, co po prostu te wszystkie spusty, oceny i ogólna podjarka nastawiły mnie na to, że siądę do gierki i zostanę momentalnie wciągnięty, dostanę czysty fun, a tu w sumie nic takie nie nastąpiło, raczej gra mnie odrzuciła. Dziwna, zbyt dla mnie bezwładna fizyka, design plansz głównych słaby, gameplay bez rewelacji. Miałem z nią styczność kilka razy po kilka minut, więc zakładam sprawiedliwie, że pewnie jak bym do gierki usiadł na dłużej to bym wsiąknął w ten świat, no ale niesmak zostaje. Nie wspominam o edytorze, bo w ostatnich latach takie bajery mnie nie jarają, ani by mi się nie chciało czegoś tworzyć, ani przeszukiwać zbiorów plansz z neta.
  3. kotlet_schabowy odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Region Filmowy
    Obejrzałem w końcu Hobbita. Zaznaczam, że nie jestem jakimś fanem Śródziemia, ot, Władcę przeczytałem jakoś w okresie premier filmowej trylogii, podobnie z Hobbitem, którego przeczytałem z pół roku temu, książki oceniam pozytywnie, ale tak jak mówię, nie wciągam się w szczegóły tego świata jakoś mocniej. Filmowa trylogia jest świetna, z naciskiem na drugą część, Drużyna dla mnie najsłabsza i właśnie do niej bym porównał Hobbita. Film lekko rozwleczony, przymulający, jak już postawili na tworzenie nowej trylogii (bardzo naciągana decyzja), to spokojnie by wystarczyły dwie godziny materiału w każdym z filmów. Takich naprawdę rozwalających scen nie stwierdziłem (seans w kinie to pewnie inna bajka), plus za prolog, kilka widoczków, całkiem efektowną scenę z gigantami no i epizod z Gollumem. Muzyka, poza znanymi i lubianymi motywami z trylogii LOTR, raczej niezbyt charakterystyczna (w miarę fajna melodia pieśni krasnoludów), co też ma wpływ na moc określonych scen. Co nie zmienia faktu, że klimat tego świata jest mocny (mimo, że nie przepadam za typowym fantasy). Aha, jak już parę osób zauważyło, film w temacie CGI nie zrobił chyba żadnego kroku naprzód od Powrotu Króla, a momentami efekty wypadają nawet gorzej. Zresztą to nie jedyny przykład z ostatnich lat, także nie wiem, co jest grane. Cóż, zaraz po przeczytaniu książki miałem wielką zajawkę, żeby obejrzeć film, ale wyszło jak wyszło, trochę czasu minęło, emocje siadły i teraz jakbym miał się bawić w ocenianie to takie 7/10. Czekam jednak na kolejne części i z chęcią je obejrzę, bo w książce również najciekawsze miało się dopiero wydarzyć.
  4. Grubo, czekam oczywiście.
  5. kotlet_schabowy odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Region Filmowy
    Byłem w kinie (swoją drogą, w weekend wieczorem pustki) i niestety trochę żałuję. Nie da się uniknąć porównań do Drive, także powiem tyle, że OGF raczej nie ma do niego podjazdu. Ja wiem, że drugie dno, artyzm itd., no ale mnie zwyczajnie film zawiódł, jest momentami rozwleczony, historia przedstawiona wyrywkowo, rola Goslinga jest mało rozbudowana, w zasadzie to najwięcej pokazał ten policjant, zresztą największy kozak w filmie. Plus za muzykę, zdjęcia i egzotyczny klimat. No i film ma parę mocnych scen przemocy. Tak jak wspomniałem, dużo poniżej oczekiwań, aczkolwiek warto sprawdzić, bo wywołuje raczej skrajne emocje.
  6. kotlet_schabowy odpowiedział(a) na Shago temat w Region Filmowy
    W sumie kierując się samym nazwiskiem twórcy to pewniak, a jako że lubię si-fi, to się wybieram do kina. Co prawda założenie trochę przeruchane ("biedni na dole i źli bogaci na górze, odbierzmy im to bogactwo !"), ale wizualnie może być świetnie.
  7. kotlet_schabowy odpowiedział(a) na bomberman temat w SpartakuS
    Podbijam Kazuba, bo niektórzy to skrajności, albo abstynencja, albo zadupcenie się do zgonu co weekend. Oczywiście, że da się bawić i mieć życie towarzyskie bez używek, zresztą sam jestem osobą, która w porównaniu do swojego towarzystwa naprawdę niewiele baluje, właśnie z powodu sportu, ale jak dla mnie są okazje i sytuacje, w których zabawa całkiem na trzeźwo ma mniejszy sens. Że nie wspomnę o jakichś pojedynczych piwach czasami.
  8. Dla mnie TitanFall słabo, prawie zero zainteresowania w moim przypadku, Destiny trochę lepsze wrażenie na mnie zrobiło, ale jeśli to mają być hity targów i kierunek, w którym się "rozwijają" blockbustery, to lekka lipa.
  9. Również MGS V na pierwszym miejscu, mocne uderzenie na początek zabawy z konferencjami. Watch Dogs, kolejny pokaz i znowu świetne wrażenie, mowa oczywiście o demie na konfie Sony, na ten moment jedna z najciekawiej zapowiadających się nadchodzących gier. Poza tym bardzo ładnie prezentowało się FF XV, ale ta seria to nie moja bajka, więc się nie wypowiadam bardziej. W ME2 z chęcią zagram, ale nie byłem jedną z tych bardzo oczekujących na tę gierkę osób. Ot, fajnie, że wyjdzie. Jeszcze nie widziałem konfy i trailerów od Nintendo. Jeśli chodzi o konferencje i informacje o next genach same w sobie, to oczywiście duży props dla Sony, konsekwentnie idą dobrą ścieżką. Microsoft nie dał tym razem powodów do większej beki, mocno uderzył wspomnianym MGSem. BFy, CODy mnie nie interesują, Wiedźmin na razie (nie skończyłem dotąd żadnej części) również, choć tu zaznaczę, że zrobił średnie wrażenie pod względem czysto estetycznym,
  10. Kto ciśnie to ciśnie, ten kto się bawi w używki/odsprzedaż/pożyczanie był dotąd w innej sytuacji, więc tak, nagle się okazuje.
  11. Najbardziej mnie wkur.wia ta bezczelność, pazerność wydawców. Odkąd siedzę w temacie konsol, czyli lata 90te, to czytam o tym, jak strasznie są poszkodowani finansowo z różnych powodów developerzy i wydawcy, że piractwo, że trzeba szukać sposobów na walkę z tym, itd. itp. Jednak sukcesywnie branża przynosi coraz większe zyski, a oni wymyślają coraz nowsze sposoby, żeby mieć JESZCZE WIĘCEJ kuhwa, aż kiedyś ta bańka pęknie. Rok, dwa temu temat zablokowania używek to był temat do gdybania w felietonach, z lekkim prawdopodobieństwem spełnienia się. Nie do wiary, jak to szybko poszło.
  12. W czasach gdy oglądałem DBZ to rządził Mugen : bijatyka 2D na PC, nieoficjalne wydawnictwo, opierające się na systemie i sprite'ach z jakichś bijatyk o tematyce Dragon Ballowej 2D z SNESa. Możliwości edycji i tworzenia nowych ciosów, postaci itd. były w sumie nieograniczone, więc w pewnym momencie dostępne były wersje z niesamowitymi ilościami postaci, praktycznie każdą z uniwersum. Była zajawka. Z oficjalnych gierek to grałem tylko w Final Bout na PSXie i straszna lipa jak dla mnie, ale niezłe było intro.
  13. Nie wiem, czy było wspominane, ale dwie sprawy, choć to pierdoły, trochę wkurzają : - główny "panel" z newsami, ten z sześcioma kafelkami : nie można otworzyć ich jako nowe okna w przeglądarce, muszę przeskakiwać z poziomu głównej strony. W sensie, że nie da się kliknąć PPM i "otwórz w nowej karcie", w żadnym obszarze. W przeciwieństwie do normalnych newsów na dole. Niezbyt wygodne. - żeby się cofnąć z newsa do strony głównej, za każdym razem trzeba klikać wstecz dwa razy.
  14. Andreal, ja tam polecam mono, również przyłączę się do pochwał w kierunku Treca, poprzedni cykl miałem właśnie mono tej firmy i pod względem czysto wizualnym było naprawdę dobrze, na dodatek prawie niezauważalne spadki przez kilka miesięcy po cyklu. Jabłczan jadłem raz w życiu i poszła ładnie siła, wygląd bez większych zmian, co niby naturalne z uwagi na mniejsze łapanie wody. Mono brałem 10 gramów dziennie, rano 5 na czczo (po 30 minutach śniadanie) i od razu po treningu również 5, w dni nietreningowe tylko 5 gramów na czczo, ale zastanawiam się, czy zmniejszanie dawki w DNT miało sens, w każdym razie kiedyś tak polecali jeść. Z jabłczanem jest z tego co pamiętam inaczej, jakaś większa dawka dzienna. Niedawno skończyłem 6 tygodni na mono Hi-Tec i w sumie szału nie ma, siłowo trochę do przodu, w zależności od partii, a wizualnie zmiany zauważalne, ale nie rewelacyjne. Najważniejsze i tak, co powiem za miesiąc, dwa. Tak czy siak, warto było, szczególnie, że za dobrą cenę, ale w przyszłości raczej wrócę do Treca.
  15. Sprawdź My Blueberry Nights, choć mnie nie przypadł do gustu.
  16. kotlet_schabowy odpowiedział(a) na papi temat w SpartakuS
    Możesz zastąpić, będzie to urozmaicenie, skoro podciągasz się w inny dzień. Moje uwagi : - jak robisz na plecy wiosłowanie w poniedziałek, to podciąganie jest już drugim ćwiczeniem na plecy w ten dzień, i to złożonym, nie widzę sensu w przypadku fbw. - gdzie bic, tric ? Jeżeli na trica uznajemy wyciskanie wąskie w środę, to jest to wg mnie za mało, analogicznie z podciąganiem podchwytem na bica. - barki trenujesz tylko w środę ? słabo, jak na FBW. No i wyciskanie do czoła, nie bardzo rozumiem. - ogólnie rzecz biorąc to i tak przy redukcji najważniejsze będą aeroby i to, jak jesz. Na temat serii i powtórzeń się nie wypowiadam, widzę, że to jakieś 15, 10, 5. No chyba, że Twoim założeniem z góry jest priorytet na plecy i nogi, bo łapy uznajesz za wystarczająco rozwinięte, to inna bajka.
  17. kotlet_schabowy odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w SpartakuS
    Qvastra : jak długi dojazd, to popier.dol karnet, siłka jest fajnie spędzonym czasem, ale nie widzę sensu w dublowaniu go w przejazdach dodatkowo. Sam dalej niż 10-15 minut na nogach nie wyobrażam sobie śmigać, tym bardziej, że człowiek chce (i powinien) szybko coś zjeść, a jak się wskoczy pod prysznic na siłce to już w ogóle czas do posiłku się wydłuża. Wiadomo, mniejszą zajawką jest na pewno przejście do innego pomieszczenia w domu niż spotkanie ze znajomymi, przestrzeń itd., no ale cóż, jakieś priorytety muszą być. Aha, nie wiem jak tam przestrzeń w Twoim domu i pokoju, ale myślę, że na upartego zawsze się da wcisnąć gdzieś w zimie.
  18. This is 40 : spadek formy Apatowa niestety wyczuwalny, chyba najmniej śmieszny jego film, co nie zmienia faktu, że ogląda się przyjemnie. Jak zwykle świetne dialogi, rzekłbym, naturalne, czasem są to oczywistości, ale powiedziane w trafny sposób. Na nerwy działa jedynie starsza córka bohaterów, wiem, że taka rola, no ale po prostu jest wkur.wiająca. Tak czy siak, jak ktoś lubi twórczość Judda, to śmiało oglądać. Aha, minus za brak
  19. Zawsze mnie właśnie wkur.wiały w anime te odcinki rysowane w ten kanciasty sposób, ze zyebanymi proporcjami itd. Dało się wyróżnić trzy albo cztery rodzaje rysowania. Chyba najbardziej dawało się to odczuć w DBZ, może dlatego, w czasie DB kreska ogólnie jeszcze była w innym stylu i na innym poziomie. Dla przypomnienia : - kanciasty : - drugi, trochę lepszy, ale nadal średnio, dziwne proporcje również : I najlepszy, prawidłowy :
  20. kotlet_schabowy odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Skończyłem ostatnio Mass Effect 3. Dużego posta wysmażyłem w odpowiednim temacie, tutaj krótko : wspaniałe uniwersum dostało na koniec świetną grę, której finał trochę rozczarował. Mimo, że przez całą przygodę mamy epickie wydarzenia, sama końcówka wypada bardzo kameralnie. Tak czy siak, gameplay na najlepszym z trylogii poziomie, choć strzelanie jest najmniej ciekawym aspektem tej gry i raczej traktuję je jako przerywnik. Muzyka ma kilka świetnych momentów, niektóre dopiero po przesłuchaniu na spokojnie soundtracku się "wkręcają", graficznie postęp w stosunku do poprzedniczki. Plus za w większości interesujące DLC (Omega jedynie średniawa, ale miło odwiedzić znajomą miejscówkę), wielki minus za to, ze Javik jest DLC, również minus za kilka rzeczy, które w ostatniej części powinny być przynajmniej pokazane, a zostały olane (nie wnikam teraz w szczegóły). Drużyna i nasze więzi z nimi to marna namiastka tego, z czym mieliśmy do czynienia w poprzedniku (wyróżnienie w sumie dla dwóch postaci z ekipy), ale wynika to niejako z kontekstu, historii. Misje i miejscówki bardzo dobre, zarówno te priorytetowe, jak i poboczne. Nawet nieźle udało się rozwiązać sprawę towarzyszy z ME2, bo, jak pamiętamy, . Ogólnie nie ma tu miejsca na nudę, emocje są duże i jest to (jak i cała seria) pozycja obowiązkowa, szczególnie dla fanów kosmicznych klimatów. Mimo wszystko jako całość wyżej stawiam Mass Effect 2.
  21. Sorry, że ciągnę offtop, ale wg. mnie humanno trochę się motasz i nie masz racji. No to bez sensu, bo biorących sterydy też można podzielić na tych, co robią cykl raz na rok, dwa lata, i na tych, co się uzależniają (też się da) i jadą na tym ciągle. Dalej : Pomijając już bezsensowność argumentu, że jak coś jest legalne to automatycznie problem jest mniejszy, to analogicznie, dla rozgarniętego człowieka koks nie stanowi zagrożenia. A uznanie za frajerstwo brania koksu to również Twój bardzo subiektywny pogląd. Widzisz, ja bym się dopatrywał tutaj złości o to, że ktoś jest większy/silniejszy/cokolwiek, a robi to niezgodnie z Twoim "kodeksem". Tyle, że Twój "kodeks" nie musi być tą jedyną prawdą objawioną. To jest kulturystyka, pomijając tych mutantów, którzy zarabiają na tym, że wychodzą na scenę się pokazać, to tak na prawdę nie jest typowo pod współzawodnictwo sport, robisz to, bo chcesz lepiej wyglądać/być silniejszy/być większy, a to, gdzie jest granica, to już sobie określasz. A przykład z Armstrongiem jest słaby nie dlatego, że tam jest to normalką, tylko dlatego, że zawodnicy pozują na czystych i teoretycznie konkurencja jest dla osób nie biorących dopingu, a oszuści robią to, żeby wygrać z tymi, którzy nie oszukują/nie umieją oszukiwać tak dobrze, i wygrywają medale. Dwa różne światy, dwa różne cele brania sterydów. Andrzej z siłowni nie zarabia kasy przez swoją lepszą formę, no chyba, że na bramce . Wiadomo, jak mi ktoś, kto brał sok, wyskoczy z jakimiś przechwałkami na temat swoich osiągów itd. to zawsze skwituję to w odpowiedni sposób, choć to z reguły wszystko z dystansem. Ale samo to, że robił cykl ? Jego sprawa. Wiesz, nie każdy kto tknął sterydy to jest taki typowy polski koks z 50 % tłuszczu, żrący mietki po pół roku siłowni, bo chyba Ci taki obraz za bardzo utkwił w głowie. Wkręcasz kompleksy osobom, które, załóżmy, osiągnęły już co się da na sucho i im za mało. Dla mnie większy problem mają Ci, którzy mimo wyglądania jak kwadrat patrzą w lustro i wydaje im się, że są chudzi, mała łapa, zapadnięta klata, no ale to się nazywa chyba bigoreksja.
  22. kotlet_schabowy odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w SpartakuS
    Jakoś mi się nie wydaje w sumie autentyczne.
  23. kotlet_schabowy odpowiedział(a) na Zeratul temat w Mass Effect
    Miło. Oczywiście tak jak mówisz, seria jest świetna i nie da się temu zaprzeczyć, najlepsze uniwersum jakie chyba spotkałem w grach, zresztą jakbym miał ocenić punktowo trójkę, to ma spokojne 9/10 u mnie. Trzeba jednak pewne rzeczy skomentować. Też pewnie sobie całość powtórzę w najbliższym roku, bo ME1 już jest wspomnieniem w sumie, tyle, że dwójka mi się bardzo przejadła przy robieniu idealnego save'a. Z innej beczki (SPOILERY) : jak to jest, że EDI w zakończeniu ze zniszczeniem Reaperów też ginie, skoro niby Normandia jakimś cudem uniknęła "fali uderzeniowej" ? Da się to inaczej załatwić ? Dodam, że mam jakieś 4300-4500 siły efektywnej i Shepard na końcu żyje. Swoją drogą, dużo w tym temacie było pisane o tym, że flota innych ras utknęła w naszym systemie. Jednak jak na moje oko to mamy pokazaną w dobrym zakończeniu m.in. odbudowaną nad Ziemią Cytadelę, która, jak wiemy, jest przekaźnikiem. Co prawda nic z jednego przekaźnika, jeśli nie byłoby działającego z drugiej strony, no ale w ogóle mamy sceny odbudowywania swoich światów przez poszczególne rasy, a Hackett mówi, cytuję "przekaźniki są poważnie (severely) uszkodzone". Także idzie to raczej w kierunku powrotu do normalności, niż odcięcia kontaktu między światami i powrotu do czasów sprzed przekaźników. Ja to tak widzę przynajmniej. Co do sensu końcówki i wnuczka pytającego dziadka o lot w gwiazdy, to ja to odbieram jako proste pytanie z prostą odpowiedzią : kiedyś polecisz, czyli jak dorośniesz. Nie ma się co doszukiwać tego, że niby jest to jakaś cofnięta cywilizacyjnie rasa, która nie dotarła jeszcze do momentu podróży w kosmos. Jeszcze co do teorii indoktrynacji : jest jakoś oficjalnie zanegowana czy coś ? Bo w sumie wg mnie nawet by to był niezły pomysł, Extended Cut niekoniecznie ją neguje, no może to dodatkowe 4te zakończenie, czyli olanie zaproponowanych wyborów coś miesza, no ale przecież taka opcja jest jak najbardziej na rękę Reaperom, więc równie dobrze ten wybór może być efektem indoktrynacji. Edit : w sumie po skonfrontowaniu z różnymi punktami widzenia widzę, że ta teoria też ma dużo dziur i chyba najlepiej się trzymać dosłowności zakończeń. Szkoda tylko, że pierwszym moim wyborem była synteza ras, jakoś zrozumiałem z rozmowy z dzieciakiem, że Shepard w tym przypadku przeżyje, a tu psikus i najbardziej kiczowate z zakończeń, a wygląd organicznych ras bym podsumował słowem "creepy". Trochę prostackie nałożenie efektu "elektroniki" na ciała wszystkich ras i listki roślin, lol. Jedyny plus (chyba w Extended Cut) to plansza z pokazaniem żyjących razem Gethów i Quarian bez masek, no i EDI żyje. Zresztą, przy całej krytyce zakończenia, jedno muszę przyznać : gracz odczuwa dylemat. Swoją drogą, jak na 3 miechy pracy nad tym zakończeniem to by się pokusili przynajmniej o real time'owe scenki, a nie jakieś malowane plansze. Ale mały Kroganin słodki.
  24. kotlet_schabowy odpowiedział(a) na Zeratul temat w Mass Effect
    Dobra, skończyłem ME3 i wszystkie DLC, poza Citadel (tylko singiel), więc pasuje coś napisać. Wypowiedź zawiera SPOILERY. Ze spraw technicznych, na szybko (grałem na PC) : grafika ładniejsza niż w dwójce, gra płynniutka, bardzo fajnie zoptymalizowana, parę bugów się zdarzało, ale ogólne pozytywnie (poza rozmazanymi czasem teksturami tła i bitmapowymi ludzikami, lol). Muzyka : niewiele zapadających mocno w pamięć utworów, ale te kilka charakterystycznych jest bardzo spoko, głównie Leaving Earth, czyli w sumie motyw przewodni. Oprawa dźwiękowa bardzo dobra, fajne odgłosy Reaperów. Pod względem gameplay'u powiedziałbym, że jest na prawdę niewiele zmian w stosunku do dwójki, praktycznie ta sama gra, czyli strzelanie przemieszane z eksploracją i dialogami, z czego dla mnie najważniejsze jest oczywiście wszystko poza strzelaniną. Oczywiście są takie bajery, jak kustomizacja broni (na plus, co nie zmienia faktu, że przez całą grę praktycznie używałem po jednym rodzaju każdej broni, a snajperek w ogóle), drzewko rozwoju (też na plus, ale na dobrą sprawę nie wprowadza zbyt odczuwalnej różnicy), trochę zmieniony cover system (niby plus, ale parę razy się wku.rwiałem motając w czasie szybkiej akcji między przewrotem a "przyklejaniem" do zasłony) ale generalnie jest to ta sama strzelanka rpg, którą znamy. Gierkę przechodziłem na normalu, dopiero od bazy Cerberusa (i DLC Omega) włączyłem sobie Hardcore i w sumie mogłem trochę wcześniej, bo nie jest bardzo trudno, ale zaczyna się już więcej kombinowania i zabawy. Całość zajęła mi ok 47 h, z lizaniem ścian i, jak już wspomniałem, DLC. Nie zrobiłem dosłownie dwóch, może trzech pierdół na Cytadeli w stylu "przynieś artefakt", efektywną siłę miałem chyba nie większą niż 4500, więc nie wiem jak kur.wa mam przekroczyć 5k offline. Swoją drogą, przyjemny patent z tymi mini misjami pobocznymi, tyle, że przy pierwszym zaliczaniu gry człowiek nie wie, że np. po Tuchance już jest rozpier.dol na Cytadeli i przepadają wszystkie zlecenia, których się nie zdążyło zrobić (tak samo później). Skanowanie znacznie poprawione, bajer z Reaperami nawet ok, nie irytuje, da się ich wymanewrować i po ucieczce od razu wrócić do "zaatakowanego" układu i pyknąć znaleziska, jest ok. Zresztą gra jako całość ma ograniczone do minimum irytujące lub monotonne elementy gameplay'u, i spoko. Wkur.wia mnie tylko, jak w grze nie można przerwać cutscenki lub dialogu, no luudzie. Takie małe sprawy, jak np. przemieszczające się po Normandii postacie, rozmawiające ze sobą itd. też cieszą, czuć jakieś życie na statku. W ogóle fajnie, że w miarę optymalnie rozwiązano sprawę, o którą nieco się martwiłem, mianowicie powrót i wpływ na ME3 postaci, które mogą zginąć w ME2. Co prawda Thane, Zaeed i Kasumi są potraktowani bardzo na odpier.dol, ale już Tali, Garrus czy Legion mają pełną rolę w wydarzeniach, i to jest spoko. Co do fabuły i przebiegu gry : pomysł ze zbieraniem sojuszników po galaktyce oczywiście jest w porządku, budowana jest cały czas atmosfera wielkiego konfliktu. Zamknięte zostały wątki ciągnięte od pierwszej części, czyli genophage, wojna Gethów z Quarianami itd., wszystko w miarę satysfakcjonujące. Są też niestety nie do końca zadowalająco rozwiązane sprawy. Rasy Elcorów, Drellów, Volusów, Vorchy, kur.wa nawet Batarianów zostały z góry na dół olane, a przez całą grę chyba dwa razy można spotkać Hanara. Ja i zapewne wielu graczy oczekiwało w trójce chociaż trochę szerszego spojrzenia na te rasy, a tu lipa. Owszem, pojawiają się jakieś epizodziki, głównie skutkujące powiększeniem sobie War Assets, no ale to są pierdoły. Nie można było zrobić pobocznej misji z ratowaniem Elcorów z ich planety ? Nie dało się chociaż chwilowo (jak w DLC Omega np. z tą samicą Turian) wrzucić do drużyny jakiegoś Batarianina ? Szkoda. Zresztą planety "ważnych" ras też poznajemy jakoś tak po łebkach. Palaven widzimy z księżyca, Tuchankę już znamy, a i tak najwięcej tam jest do roboty, Thessia to jedna misja (ale przynajmniej fajne widoczki i ciekawy wątek), Rannoch ok. Ziemia słabo, najpierw prolog i od razu wojna, a potem jedna ostatnia misja na zgliszczach Londynu. To ja myślałem, że na Ziemi czekają nas jakieś epickie bitwy, i to może w kilku miejscach globu, a nie standardowe kilka kolejnych fal Reaperów w Londynie, rakieta w Destroyera, sprint do Catalysta i emandero. Z resztą, o końcówce zaraz wspomnę. Dalej : prowadzenie historii jest jakieś takie pocięte, dziwne, chociaż na tę chorobę cierpi cała seria. Zaczynamy wątek główny, idzie Shepard, mamy atak Reaperów, po czym odlot. Zero omówienia wątku zamknięcia Sheparda. Zero info o tym ,co się stało z ekipą, z którą przeżyliśmy misję samobójczą w dwójce i teoretycznie powinniśmy z nią być bardzo mocno związani. Ot, spotykamy ich po kolei w trakcie gry i po zamienieniu kilku słów i nawet nie zawsze uściśnięciu dłoni, zaczyna się gadka szmatka o tym, jaka jest sytuacja na miejscu i walczymy. Później ewentualnie opcje dialogowe i pytanie, co robili po ME2. Rozumiem, że gdzieś ich chyba musiał Shepard wysadzić z tej Normandii, zanim się zadokował na Ziemi. Inny motyw : Cytadela "przeniesiona" przez Reaperów nad Ziemię : chooj, pokażmy kilkusekundowy filmik, jak już jest nad Ziemią się zamyka. Dramat. Zresztą cutscenki nie na silniku gry są w średniej jakości, jest ich niezbyt dużo i są z reguły krótkie, a mają potencjał. Nie powiem, bo ogólnie gra ma fajnie poprowadzony wątek główny i misje poboczne, nie jest jak w dwójce, gdzie cała historia to zebranie drużyny, potem po jednej misji lojalnościowej, a poza tym to ze dwie misje fabularne i finał. Tu jest lepiej i bardzo dobrze. Kilka słów o postaciach : Javik jest kozakiem i misja, w której go poznajemy ma naprawdę mocny klimat. Na pewno nie tego się spodziewałem po przedstawicielu Prothean, bardzo ciekawe. Nie rozumiem tylko posunięcia Bioware ze zrobieniem z tak ważnej z punktu widzenia galaktyki postaci DLC. Starali się to fajnie wkleić w całość, ale umówmy się : widać, że jest dodatkiem i na pewno wątek wpływu jego obecności na wojnę i społeczność galaktyczną jest znikomy, właśnie przez to. Dalej : Ashley (Kaidana nie miałem, przy drugim przejściu będzie) strasznie na siłę wepchnięta, prawie pół gry w szpitalu, a potem nic do powiedzenia (no chyba, że ktoś ciągnął z nią romans). Liara, Tali i Garrus trzymają poziom jak zawsze. Swoją drogą, jak dwójka nie przeżyła w ME2, to nie mamy tylu towarzyszy, czy ktoś ich zastępuje ? EDI bardzo spoko, kolejny wątek "międzyrasowych" stosunków. Vega, wbrew hejtowi przed premierą, okazał się bardzo pozytywną postacią, w sumie coś nowego w uniwersum. Aha, spłycenie, a wręcz zlikwidowanie Harbingera i jakiejkolwiek interakcji z Reaperami poza walką jest strasznie słabe. Przejdę może jednak do finału. Otóż uważam, że jest słaby. Mówię o extended cut, ale z tego co pooglądałem na YT, to zmiany w stosunku do oryginalnego zakończenia są baardzo kosmetyczne. W każdym razie : o tym, że samego grania po powrocie na Ziemię oczekiwałem więcej, już pisałem. Emocje co prawda są mocno odczuwalne, a najbardziej chyba w tym biegu do przekaźnika, jednak to co się dzieje od momentu rozmowy z dzieciakiem, to już całkowite oderwanie się od klimatu całości (o pojawieniu się Illusive Mana z doopy nie wspominam). Dochodzi też tu sprawa DLC Leviathan, no bo jak się go nie skończy, to dzieciak i to co mówi to się kupy nie trzyma, z drugiej strony, jak się je skończyło, to w sumie nie jest żadnym zaskoczeniem i wiemy, z czym mamy do czynienia. Tak czy siak, pomysł czterech opcji zakończenia do wyboru w jednym momencie to porażka w takiej grze, jak Mass Effect. Na dodatek całkiem niedawno dokładnie to samo było w Deus Ex : HR, cztery opcje skutkujące różnymi, dwu minutowymi filmikami i heja. No ku.rva, zamiast dostać zakończenie, które w JAKIKOLWIEK sposób wynika z naszych poczynań, już nawet niekoniecznie w trzech grach, ale chociaż w ostatniej, to mamy prosty wybór opcji, która owocuje jedynie innym filmikiem i koniec. Nie mając w perspektywie sequela i wpływu na niego, to już w ogóle nic nie stoi na przeszkodzie, żeby sobie te zakończenia jedno po drugim obejrzeć. No nawet w dwójce to, kto ginął na końcu wynikało z naszych poczynań, czy postać była lojalna, a lojalność mogła stracić, jak nie rozwiązaliśmy jakiejś kłótni opcją odpowiednią Paragon/Renegade, który to pasek musiał być nabity odpowiednio itd. Tutaj mamy jedynie wpływ nabitych punktów War Assets, ale to jest kosmetyka (o tym że poronionym pomysłem jest dawać jakiś przelicznik z rozgrywki multiplayer nawet nie mówię). Wszystkie rozwiązania nawet i miałyby ręce i nogi, ale ich przedstawienie jest strasznie słabe. Wszystko jest krótkie, po łebkach. Epicka wojna, do której się przygotowujemy ponad 40 h w ogóle nie jest epicka. Porównajmy to do zakończenia ME1. Nie wiem, nie wiem. W ogóle, po skończeniu przykładowo dwójki, czułem jakiś żal, że to już koniec przygody, pożegnanie z postaciami, z którymi można się było zżyć (przynajmniej do zagrania w trójkę). Tutaj jakoś to po mnie spłynęło, nawet do rozpoczęcia gierki od nowa mnie tak nie ciągnie. Szkoda, bo cała przygoda jest naprawdę na wysokim poziomie, a końcówka to trochę psuje. Ogólnie gra jest bardzo dobra, ale jest niedosyt. Pod względem klimatu, jakości fabuły i pewnej konsekwencji to ze wszystkich części jedynkę stawiam najwyżej. Gameplay'owo trójka przoduje, natomiast całokształt, gra, która wywarła na mnie największe wrażenie w tej serii, to dwójka. Jeszcze taka sprawa, bo ogólnie to chaotyczna ta wypowiedź, a nie wspomniałem pewnie nawet o połowie rzeczy, o której miałem napisać albo zapytać. W końcu stanęło na tym, że Reaperzy przylecieli do nas "na piechotę", tak ? Bez większego wyjaśnienia, niż jedno zdanie w Codexie ? Czyli tym samym ludzie z Bioware zrobili to, o czym spekulowało się, chociażby w tym temacie, przed premierą trójki, i os.rali cały sens ME1 i Arrival z ME2 ? Pięknie kur.wa. Zresztą o pomyśle harvestowania całych cywilizacji co 50k lat też miałbym coś do powiedzenia, ale już mi się nie chce. Nie do końca pasuje mi tylko fakt, że za każdym razem w galaktyce były rasy najwyżej rozwinięte, jak Protheanie w swoim cyklu, czy ludzie itd. w naszym, a gdzieś tam obok miały żyć prostsze, ale już inteligentne, które za 50 000 władałyby galaktyką. Jak to jest, że przez 3 części ME nie widzimy żadnej inteligentnej rasy poza rasami uczestniczącymi w świecie kosmicznych podróży ? No bo chyba przez 50 000 lat nie ewoluują kosmiczne krowy, żeby używać przekaźników. Protheanie obserwowali Ziemian, kiedy ci byli jaskiniowcami, Asari, gdy nie umiały pisać itd. Ja wiem, że to wątek, który mógł, a nie musiał być pokazany, no jego brak jest trochę dziwny. No i odwiedzanie planet z prostymi organizmami i wydobywanie z nich surowców, tudzież zasiedlanie ich chyba miało też spory wpływ na naturalną ewolucję gatunków na tej planecie ? Ale to już na inną dyskusję.
  25. Co do dyskusji wcześniejszej o tym, co nam daje nowy sprzęt oprócz grafiki, to po demie Battlefielda 4 ładnie widać, jak wszystko stoi w miejscu. No wygląda to fajnie, ale to jest kolejny identyczny FPS. Co tam jest innego, niż na obecnej generacji ? Piszę ofkoz o singlu, parę minut demka obczaiłem. Oczywiście nie oceniam potencjału całej generacji po gierce, która się pojawi w okresie przejściowym, no ale coś jednak już daje do myślenia.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.