Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Forum PSX Extreme

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

kotlet_schabowy

Użytkownicy

Treść opublikowana przez kotlet_schabowy

  1. Służyć ma tym, co zawsze: korporacjom, które to sprzedają. Wiem, że to truzim, ale jak widzę dorosłych chłopów będących wręcz wdzięcznymi za to, że wspaniali włodarze dają nam wybór, to zaczynam doceniać marketingowe osiągnięcia w kreowaniu potrzeb. No także wszelkiego rodzaju wersje Pro to wyciągnięcie kasy od tych parunastu procent "core'owych" graczy, chcących dopłacić za lepsze efekty wizualne. Co jest uczciwe, zresztą niech każdy sobie wydaje kasę, jak lubi. Oczywiście zawsze znajdzie się trochę bufonów kpiących z tych "oszczędnych" (w końcu to kawałek plastiku, mamy 2020 rok, zostań parę razy na nadgodzinach i cię będzie stać), ale fakty są takie, że droższe wersje zawsze były i będą mniejszą częścią rynku, bo nawet w tych potężnych Stanach, gdzie różnica w cenie między modelami, zestawiając z taką Polską, jest śmieszna (patrząc przez pryzmat siły nabywczej pieniądza) jest pełno tych śmiesznych "casuali", którzy po prostu chcą kupić taniej konsolę. No i każdy siedzący w giereczkach wie, że i tak gry powstają pod kątem tych słabszych sprzętów, ergo mocniejsze raczej, jak pisał przedmówca, nie mają okazji rozwinąć skrzydeł. I dla mnie to jest jeden z obiektywnych argumentów "przeciw" równocześnie wydawanym różnym modelom.
  2. Oczywiście, że tak. To była gierka na 35-45 h z możliwością wielu godzin dodatkowej "zabawy" (czyt. grindu), która nadal spokojnie mogła by być gierką na 35-45 h i nikt by nie płakał. SE wybrało inną drogę prawdopodobnie z powodów czysto biznesowych, no i cóż, zobaczymy, co z tego wyjdzie, ale wbrew forsowanym przez niektórych tez, to nie była jedyna możliwość zrobienia remake'u. Tyle, że takie osoby dały sobie wmówić, że inaczej by się dziś "nie dało" (czego zaprzeczeniem jest kilka innych, nawet wymienianych już tutaj, remake'ów z ostatnich lat). No ale zaraz zobaczymy pseudoironiczny komentarz w stylu "no tak, przecież mogli zrobić prerenderowane tła, wrzucić te same lokacje i sprzedać fanom, byłoby super".
  3. A ja ku.rwa skręciłem kostkę, pierwszy raz w życiu. Człowiek całe dzieciństwo skakał, latał, uprawiał sport i nic mu się nie działo (no dobra, czasem się podziało), a na starość se kuku robi. Początek roku jakieś strzyknięcie w krzyżach, które też się okazało niebagatelne i ciągnie się do dziś, teraz to, ehh, to jest chyba ta słynna trzydziestka na karku. Jakieś doświadczenia z tym urazem, rady na przyszłość etc.? Oczywiście mam w otoczeniu osoby z którymi się konsultowałem, ale zawsze się przyda spojrzenie innych ćwiczących.
  4. A ja natomiast polecam białko kfd, u mnie żadnych bąków i innych dziwnych reakcji nigdy nie było, więc skoro tak sobie oceniamy czysto subiektywnie, to uważam, że warto. No chyba, że jesteś z tych, dla których nadrzędną cechą, za którą są w stanie zapłacić więcej, jest np. rozpuszczalność (czytaj: musisz pomieszać i potrząsnąć szejkerem trochę dłużej, niż przy białku Olimpu) xd. Koniec końców, te różnice cenowe nie są aż tak potężne (co, na logikę, jest argumentem zarówno za, jak i przeciw w dyskusji o wyższości jakościowej jednego nad drugim), więc jak masz się czuć spokojniej i nie wkręcać sobie potem autosugestii, że "tanie, to pewnie gorsze", to lepiej dopłać.
  5. kotlet_schabowy odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Ogólne
    Podchodząc na czysto, bez doświadczeń z soulsami, mam inną perspektywę, ale też jakoś nie odczułem tych problemów z systemem walki w aż takim stopniu. Na normalu miałem parę momentów frustracji, ale głównie za sprawą rzadkich checkpointów, więc wychodzi na to, że jak ktoś ma pewne nawyki, to gra mu się gorzej. Zgodzę się, że czasem parry wchodziły/nie wchodziły totalnie z du.py, przez co raczej nie stawiałem na nie w swojej taktyce (a szkoda, bo miały w zamyśle stanowić jeden z trzonów systemu), ale na pewno nie zgodzę się z tym: Dla ludzi nie będących fanatykami gier FS taki system, abstrahując już jego wad w tym konkretnie przypadku, jest nadal świeżością i fajną, dającą więcej satysfakcji odmianą od casualowego siekania, więc nie uważam, że podejście "albo rybki albo akwarium" miało tu sens.
  6. Niecałe 10 h i pierwsze wku.rwienie na system wymuszania levelowania. Gdzieś mi mignęło w temacie, że to wyolbrzymiony problem i nabijanie expa jest potrzebne dopiero na końcu. No to na moim przykładzie widać, że nie do końca. Jadę główne misje i okazyjnie coś pobocznego i w okolicach pierwszego spotkania z Kleopatrą pierwszy raz pojechałem na misję, której wskazany poziom był bodajże o 3 wyższy niż mój. Pomyślałem, chooj, kto nie ryzykuje ten nie je. No i akurat trafiła się misja spamująca falami przeciwników. Poradziłem sobie, ale dysproporcja między mną a nimi była przesadzona, szczególnie jak na tę serię. Poza tym to mój pierwszy AC od Revelations, który już mnie mocno zmęczył formułą i chociaż fundamenty są z grubsza podobne i nie czuję motywacji i chęci do odbijania w bok, a fabuła na razie jest mizerna, tak czuć mocne odświeżenie całości i wreszcie czysty gameplay (walka!) sprawia trochę frajdy.
  7. Mi tam przypomina Bat-Jacksona xd
  8. kotlet_schabowy odpowiedział(a) na Shankor temat w Software
    Zrobiłem wszystko (swoją drogą, system sam tworzy kilka partycji nawet instalując na pojedynczej) i nadal chu.jnia. Nie mówiąc już o tym, że każdy nowy krok to kolejny problem do rozwiązywania i googlowania xd. Ah te komputery.
  9. Ja jeszcze tylko szybko wpadłem napisać, że tekst Marcellusa w tym numerze to niezłe kuriozum.
  10. kotlet_schabowy odpowiedział(a) na Shankor temat w Software
    Na AHCI zwróciłem uwagę przy poprzedniej próbie i było ustawione. Na niepodzielonym dysku ten sam problem. Jeszcze popatrzę do tego biosu. GPT czyli ?
  11. kotlet_schabowy odpowiedział(a) na Shankor temat w Software
    Panowie prośba o pomoc, choć już zakładam najgorsze (czyli uszkodzenie hdd). Próbuję postawić i uruchomić Win10 na laptopie, z którym były problemy (zawieszał się w trakcie bootowania, nie wchodził nawet do systemu). Sprzęt to Dell Inspiron 3558. Zrobiłem bootowalny USB, udaje się go uruchomić, włączyć instalkę (uprzednio usunąłem stare partycje, wszystko idzie na totalnego czyściocha) i teoretycznie wszystko leci jak powinno, do momentu pierwszego, ponownego uruchomienia. Po nim mam kilka komunikatów o konfiguracji etc. i w końcu wyskakuje błąd "Instalator systemu Windows nie może skonfigurować systemu Windows do działania na zasobach sprzętowych tego komputera." Próbowałem nie dzielić dysku na partycje i jest tak samo. W diagnostyce puszczanej z biosu mam komunikat o jakimś problemie z dyskiem, ale takie ubuntu zainstalowane z USB działa. Jakieś sugestie? Mój trop to jakaś niekompatybilność instalowanej windy, ale to nie powinno wyjść jakoś wcześniej? Sprzęt jest na x64, taki też wybrałem system.
  12. W tym numerze znowu jeden z redaktorów użył określenia "lewackie". Wiem, że @raven_raven zaginoł, ale wołam, bo chyba tak tego nie zostawi. A nie, czekaj, to był Sobek, nie ma tematu. Tak na serio, to numer dobry, poza wałkowaniem po raz setny Wiedźmina (tak wiem, względy "marketingowe", gorący temat) i, znowu, wypocin Myszaqa. Kolejny raz apeluję o przykrócenie tego pana, chociażby poprzez ograniczenie miejsca na jego twórczość do jednej strony. Już abstrahując od samej jakości tekstu, nie czaję, czemu dostajemy cykl comiesięcznego męczenia jednego gatunku filmów/innych dzieł kultury. To tak jakby inny zgred dostał stałą rubrykę dotyczącą np. tylko chińskich bajek albo westernów.
  13. Terminator: Dark Fate Więcej napisałem w temacie dedykowanym i nie strzępiłbym już na tę kupę klawiatury, gdyby nie to, że seans nakręcił mnie na powtórkę T1 i T2 (co mogę dopisać do malutkiej listy plusów DF) i o ile na świeżo po filmie byłem jeszcze w miarę łaskawy, tak po odgrzaniu klasyków Camerona kontrast między nimi a nowymi popłuczynami stał się aż bolesny. Kwintesencja nieprzemyślanego, złego sequela znanej marki i rozmieniania jej na drobne. Lego Batman: Film Niby jest wesoło, kolorowo i z dystansem, ale w pewnym momencie tempo i żarciki zaczynają męczyć, a film zwyczajnie nużyć. Props za stronę wizualną. Poza tym niezobowiązująca "bajka" na niedzielę. Jay i Cichy Bob Powracają Wielkim fanem pierwszej części (czy w ogóle twórczości Smitha) nie jestem, ot trzeba czuć ten przejarany klimat. Problem z "rebootem" jest taki, że to właśnie fani będą najbardziej zawiedzeni, bo tego, za co można lubić przygody tytułowego duetu, jest tu jakoś dziwnie mało. Wjechały natomiast, niby traktowane z dystansem, ale jednak zalatujące powagą, wątki wychowania, rodzicielstwa czy tej słynnej równości. Zabrakło jaj, żeby całkiem pojechać po polit poprawności i jak dla mnie wyszło to wszystko jakoś sztucznie. Poza tym zwyczajnie nie ma tu za dużo powodów do śmiechu. Nie polecam. Jumanji Jakoś ominął mnie w dzieciństwie, a wiem, że dla wielu to mega klasyk, to w końcu sprawdziłem. Cóż, ciężko teraz oceniać takie, co by nie mówić, filmy dla dzieciaków, więc nie będę zbyt surowy. Napiszę tylko, że trochę się zawiodłem, przede wszystkim tym, że film jedzie praktycznie cały czas na jednym, powtarzającym się patencie, a humor jest nienajwyższych lotów. W ogóle nie czułem atmosfery przygody, a na to liczyłem.
  14. Poniżej spoilery z trylogii: Niby czemu wyklucza? System przetrwał, a ludziom zostawiono wybór, czy będą się odłączać. Z obsadą, przy bezpośredniej kontynuacji, faktycznie już gorzej, ale nie takie wykręty robili scenarzyści w Holly. Zresztą najbardziej prawdopodobne/sensowne jest pójście w poprzednie "wcielenia" Neo. Tyle, że wg obecnej wiedzy, żaden z nich nie osiągnął sukcesu, więc trochę dziwnie prowadzić fabułę z taką świadomością. Co prawda gdyby to nie było mocno oczekiwane kino z wielkim budżetem i twórcami, których "odwaga" w kreowaniu światów jest już mocno wątpliwa, to motyw "od początku wiadomo, że im się nie uda" mógłby być intrygującym punktem wyjścia, ale na to raczej ciężko liczyć. Skończy się pewnie na scenariuszowych kombinacjach alpejskich. W świetle takich potworków, jak ostatnie Terminatory, wszystko jest możliwe.
  15. Pozostaje współczuć tym ludziom ignorancji. Tylko po co się wypowiadać, jak się na czymś nie zna (inb4 witamy w internecie)? To tak jakbym mędrkował, że "hehe na Starosielcach to pewnie działki z domem za 50 000 kupisz, bo wiadomo, patola, Szkolna, Boboli, Meksyk". I żeby nie było, że jestem z tych, co wpadają w drugą skrajność i wieszczą, jak to jest wesoło, bezpiecznie i kolorowo- w Krk generalnie nie jest pod tym względem najlepiej, ale ze względu na swoją charakterystyczność i odrębność, stereotyp złej NH jest silny, bo dla przeciętnego słoika/obcego nazwy Kurdwanów, Prokocim, Olsza czy Azory są po prostu nieznane. Z mojej strony eot, bo odchodzimy od tematu.
  16. xD Fajne jest to przekonanie ludzi nie mających za wiele do czynienia z Krk, że jak Huta, to tanio, mimo, że to jedna z najbardziej pożądanych przez "średniaków" lokalizacja, z cenami za metr plasującymi się jakoś w górnej połowie stawki jeśli chodzi o dzielnice. Zresztą w ogóle przyjezdnych/drobnomieszczan poznasz po tym, że nie wiedzą, że Kraków jako miasto to w 75% powierzchni właśnie te obciachowe blokowiska-sypialnie, im się wydaje, że jest Rynek z Wawelem, Kazimierz i NH. Generalnie jeśli dla kogoś dobra komunikacja z resztą miasta, względny spokój i cisza, zieleń, przestrzeń, również dla samochodów i pełno szeroko pojętych usług publicznych i prywatnych jest mniej wartościowe, niż APARTAMENT W ŚRÓDMIEŚCIU 5 MINUT SPACERKIEM POD ADASIA to oczywiście może sobie wybrzydzać, ale mnie zawsze bawiło fetyszyzowanie tego niesamowitego Rynku i przepłacanie za metr, kiedy lokalizacje, z których do tej ziemi obiecanej dojedziesz w 10-15 minut tramwajem (kursującym co kilka minut) są o kilkanaście procent tańsze. A potem te wielkie Krakusy i tak dojeżdżają do pracy do jakiegoś Zabierzowa xd. To tak już trochę odbijając od meritum. No i protip: im większy metraż, tym niższa cena za metr.
  17. O ile Holland jeszcze się wpasował, tak Lloyd jako doktorek jest niezastąpiony. Tego rozbieganego wzroku w połączeniu z nadpobudliwą gadką nie da się podrobić.
  18. Chyba na nic w kinie tak nie czekałem od lat, uwielbiam trylogię + Animatrixa i perspektywa powrotu jednej z ostatnich "wielkich" serii bombastyczych sci-fi przed erą MCU, z powracającą ekipą (choć obecna forma Wachowskich powoduje przynajmniej lekki sceptycyzm) jest piękna. Nie mogą tego zepsuć, niech trzyma chociaż poziom Rewolucji, a i tak będzie miało więcej duszy, niż większość blockbusterów ostatnich paru sezonów.
  19. No było to złe, choć chyba nie tak złe, jak Geneza (z której, poza generalnymi wrażeniami, w sumie niewiele pamiętam), co też nie jest jakimś wielkim osiągnięciem. Co tu dużo gadać, mimo, że w całej serii dobre są tylko dwa filmy, to i tak marka ma jakąś siłę przyciągania i uniwersum zwyczajnie mnie interesuje. Tylko co z tego, skoro scenariusz i casting skutecznie wszystko psuje? Abstrahując od tego, że cała historyjka (poza początkowym punktem wyjścia dotyczącym młodego Connora, który jest splunięciem w twarz fanom pod płaszczykiem "odważnej" zmiany) to powtarzanie znanych od dekad schematów (nawet niektóre sceny akcji są zwyczajną powtórką), to jest to poprowadzone w mdły i nijaki sposób, bez jaj (mimo Rki, co jest kolejnym przykładem, że kategoria wiekowa sama w sobie gó.wno zmienia, bo dojrzałość to nie tylko prostackie epatowanie juchą, której swoją drogą nie ma aż tyle). Ekipa nowych bohaterów to tragedia: no-name latynoska nie mająca żadnego charakteru, a strong female protagonist na miarę XXI wieku w postaci irytującej i w gruncie rzeczy zupełnie niepotrzebnej Grace (jej "moce" robią więcej szkody, niż pożytku), i nowy Terminator z du.py. Powracająca Sarah i Arnie "ciągną" film, choć ten drugi nie występuje tu zbyt długo. Swoją drogą, fajnie wygląda zestawienie twardej babki w postaci Sary, z próbującą być twardą, Grace. Raczej niezamierzony komentarz do obecnej mody i pomysłu na takie postacie, które wypadają przy dawnych twardzielkach po prostu blado i nieautentycznie. CGI słabe, sceny akcji nudne i rozwleczone, dialogi szczątkowe i raczej marne, pomysł zwyczajnie do du.py. No czyli tak, jak można było się spodziewać po pierwszych materiałach xd. W ramach detoksu odświeżyłem sobie jedynkę, a dziś obejrzę ukochaną dwójkę.
  20. Zawsze myślałem, że bliźniak to z definicji dwa "domy", a tu się okazuje, że można być jeszcze jakimś środkowym xd. No to ja w bloku mam trzy mieszkania po sąsiedzku, a na niektórych piętrach da się mieć dwa, więc wychodzi na to samo, a loterię z lokatorami masz zawsze. Nie piszę tego, by negować plusy domu/bliźniaka samego w sobie, bo wiadomo, że blok to więcej mieszkań, więcej polackich mord we wspólnocie etc., ale ten konkretnie argument w ogóle do mnie nie przemawia. Nie wiem, czemu wrzucasz do jednego wora urzędy publiczne (w których wbrew pozorom masę rzeczy można pozałatwiać przez neta, ale ludziom się nie chce ogarniać tematu, na dodatek urzędy miasta są już od lat czynne w wydłużonych godzinach i niektóre placówki w soboty) ze spółdzielnią, zakładam, że prywatną (no chyba, że mieszkasz w bloku komunalnym). Bo to, że ktoś sobie taką patologię jak wymóg płacenia w kasie w 2020 utrzymuje, to już problem wspólnoty mieszkaniowej.
  21. Hmm. No jak dla mnie to jest kwintesencja anty-trofeów. A długość loadingów tylko dodaje tu smaczku.
  22. Byłoby to fajne jakby człowiek nie musiał tego ogarniać oprócz normalnej pracy. Zważywszy, że dom zazwyczaj buduje się za miastem, to dojazdy do roboty zaczynają pożerać coraz więcej czasu. No ja tam nie wyobrażam sobie zabawy "w działkę" po 9-10 h poza domem, mając w perspektywie jeszcze ogarnięcie się, zjedzenie, przygotowanie na następny dzień, inne hobby, jakieś załatwienia etc. Jakby ktoś za mnie to wszystko robił, to chętnie xd. No ale ja jestem wygodnicki, całe życie w bloku i raczej się to nie zmieni. Dlatego też idealną opcją na zaspokojenie swoich potrzeb kontaktu z "naturą" jest ogródek działkowy z altanką w mieście (które, swoją drogą, też osiągają obecnie chore ceny) JJ: mimo wszystko bliźniak to dla mnie połowiczny sukces. Największa zaleta własnego domu, czyli maksymalna jak na warunki naszego kraju wolność, pole dookoła etc. w tym przypadku odpada, no bo nadal masz sąsiada za ścianą.
  23. kotlet_schabowy odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Rise of the Tomb Rider Ty no średnio. Trendy, które już wtedy były nie najświeższe, parę lat po premierze tym bardziej irytują. Skrypty, "gamizmy", ukryte loadingi, monotonne i żmudne fragmenty spowalniające flow, no sporo tu tego. Poza tym gra nie jest jakoś szczególnie rozwinięta w stosunku do jedynki, która, mimo braku większych innowacji i bycia mieszanką rozwiązań z innych gier, przynajmniej wprowadzała jakieś tam poczucie świeżości. Trzon rozgrywki to praktycznie to samo, tyle, że w innych miejscówkach i z drobnymi nowościami. Gameplay ma swoje plusy i generalnie spoko sobie biegać, skakać (ale pływać już zdecydowanie nie), odkrywać miejscówki, zaliczać grobowce (przede wszystkim) i czasem postrzelać do ludków (mimo chaosu, również ze względu na sterowanie i kamerę, sekcje akcji są całkiem przyjemne, a strzelanie z łuku jak kiedyś bawiło, tak bawi nadal). Sęk w tym, że wszystkiego mamy tu przesyt. Naje.bane skarbów, przedmiotów do craftu, map, misji pobocznych (mizerne), wyzwań (mocno z du.py), milion ikonek do odhaczenia, a to wszystko oczywiście napędzane przez znany i nielubiany "tryb wiedźmiński". Nie oszukujmy się, mało kto będzie prawilnie wyłączał podświetlanie, zresztą jest to o tyle bez sensu, że gra jest zaprojektowana pod kątem podpowiedzi i podświetleń. Bez tego to bieganie na omacku. No ale w rezultacie mamy problem tego typu trybów, czyli klikanie R3 co 20 sekund i szukanie wzrokiem mieniących się gadżetów, zamiast np. podziwiania miejscówek. Kompulsywne zachowania zamiast zabawy, nie lubię tego. Co do miejscówek, to poza sekcjami "zimowymi", które, jak to śnieżne scenerie, mają swój urok, to nie ma tu jakichś rewelacji. Dostajemy kilka mniejszych hubów z zabawą w swoistą metroidvanię (czego fanem zdecydowanie nie jestem) przeplatane liniowymi miejscówkami. Fabularnie jest marnie, postaci są strasznie nijakie, z Larą na czele. Przerywniki oglądałem z przyzwoitości, żeby wiedzieć co się dzieje, ale już np. notatki (kolejny rak branży) i nagrania po jakimś czasie skipowałem, bo to wszystko było zwyczajnie nudne w chu.j. Ogólnie do całej gry pasuje określenie "nijaka". Pod koniec już mocno się dłużyła i czekałem na koniec. Wizualnie, poza nielicznymi widokami, efektami (woda, lód, śnieg) i może modelami postaci w przerywnikach, jest tak sobie. Razi w oczy aliasing a całość pachnie jeszcze poprzednią generacją, no ale mam na uwadze, że tytuł ma parę lat, więc nie będę się czepiał. Muzyka, poza dosłownie jednym motywem przygrywającym w tle w grobowcach, jest przezroczysta. Voice acting ujdzie, natomiast po pierwszym uruchomieniu chwilę grałem z polskim dubbingiem i to była parodia. Nie wiem, skąd jakiekolwiek słowa uznania dla odtwórczyni roli Lary, ale brzmiało to naprawdę źle. No ale ja jestem w ogóle odzwyczajony od grania w ten sposób i ta sztuczność razi mnie niesamowicie. Tyle dobrze, że wszystkie ustawienia języka są dostępne z menu gry. To tak nawiasem mówiąc. Podsumowując: nie oczekiwałem wiele i nie dostałem wiele. Seria nie ma podjazdu do Uncharted, bo zwyczajnie brakuje jej jaj. Lepiej wspominam jedynkę, a drugiego Tomba oceniam na 6+.
  24. Zależy od człowieka. Sam nigdy nie kupuję na zapas, ale swego czasu pożyczyłem kilka gierek od kumpla, bez presji czasowej na oddanie, i prawilnie sobie ogrywałem po kolei, instalując nową po skończeniu poprzedniej. Mental. Co do grania na siłę, to też ma dwie strony. Bo tak obiektywnie patrząc, to coraz rzadziej "chce mi się" grać, w sensie, że jest wieczór po pracy czy tam wolne popołudnie i aż mnie nosi, żeby odpalić konsolę. Muszę się "zmobilizować" i dopiero wciągnąć. Później mijają 2-3 h i bawiłem się (zazwyczaj) dobrze, aż żal mi wyłączać, ale ten pierwszy moment to często jest takie meh. Nie mówiąc o zaczynaniu całkiem nowej gierki. Może dziadzieję i to jest to słynne wychodzenie ze strefy komfortu, ale znam siebie na tyle, że wiem, że czasem właśnie warto przełamać początkową niechęć. Bo jakbym tego nie robił, to bym w ogóle przestał bawić się w cokolwiek innego niż bezsensowne na dłuższą metę klikanie na FPE, wykopach i innych tego typu miejscach w necie. Tak to jest, że nasz mózg lubi szybkie i łatwo dostępne bodźce zapewniające przyjemność.
  25. Miewam, ale w moim przypadku jest to zawsze związane ze stresem. I wtedy chu.ja pomagają rady typu nie patrz przed snem w monitor/nie jedz na noc/zmęcz się na siłowni, bo to jest silniejsze niż największe zmęczenie (ludzie z poważną bezsennością nie śpią/śpią parę godzin po kilka dni, więc na "chłopski rozum" przecież wiadomo, że organizm jest wyczerpany). Zapytaj lekarza np. o hydroksyzynę. Mocniejsze, niż jakieś "ziółka" bez recepty, ale żaden hardkor. No ale co by nie mówić, to nadal "chemia" i raczej nie powinno się z tego robić stałego rozwiązania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.