Treść opublikowana przez kotlet_schabowy
-
własnie ukonczyłem...
GTA V (PS4) Powtórka po ~5 latach, wtedy wymęczyłem piątkę niemalże na maksa na PS3. Od jakiegoś czasu miałem ochotę na powrót, a że nie gram ostatnio w nic konkretnego i czasu trochę mało, to taka formuła "kilka misji i wyłączam konsolę" idealnie mi pasowała. Pierwsze wrażenie: kurde, przecież to wygląda prawie tak samo, jak na past genach. Zauważalny aliasing (szczególnie w dzień), 30fpsów z dosyć częstymi i mocnymi dropami, obiekty z grubsza wyglądające tak samo, no szału ni ma. Na plus skrócone loadingi przy zmianie bohaterów. Jednak któregoś dnia coś mnie wzięło, żeby odpalić obie wersje jedna po drugiej (z przyczyn technicznych nie mogłem podłączyć obu sprzętów jednocześnie) no i szybko zrewidowałem swoje poglądy. Niestety, ale stara wersja wygląda obecnie jak kupa, szczególnie na TV FHD (odpaliłem z czystej ciekawości też na 14 calowym CRT i śmiem twierdzić, że efekt jest lepszy xd), a framerate woła o pomstę do nieba (szybki rzut oka na porównanie DF i wychodzi na to, że rzadko kiedy gra trzyma w ogóle 30 klatek). Nie da się ukryć, że piątka na PS4 to gra z rodowodem past genowym i sama ma już kilka lat, ale ma "momenty": pochwalić warto przede wszystkim poprawę efektów świetlnych. Koniec końców, widoczki, szczególnie na prowincji, przy zachodzie słońca, nadal potrafią zrobić duże wrażenie. Dodatki do soundtracku ciężko mi ocenić, bo nie osłuchałem się z nimi aż tak (ściągnąłem aktualizację po parunastu godzinach gry), ale całkiem nowe stacje do mnie nie trafiły, za to bonusowe kawałki w ulubionych Non Stop Pop FM i LS Rock Radio zawsze spoko. Największa zmiana w gameplay'u to oczywiście tryb FPP, i to jest naprawdę fajny bajer, istotnie wpływający na sposób gry i wprowadzający świeżość do zabawy. Większość sztrzelanin starałem się zaliczyć z perspektywy pierwszej osoby (oczywiście bez auto aimu) i albo to ja się postarzałem, albo gra nie jest aż tak banalna, jakby się wydawało. Przede wszystkim szybko leci nam zdrowie, jak wystawimy się na ostrzał, a że regeneruje się tylko połowa, to trzeba uważać. Fajnie jest też sobie sprawdzać wnętrza różnych pojazdów, modele broni lub zwyczajnie poprzyglądać się z bliska otoczeniu. Za to spory props. A jak z perspektywy lat trzyma się sama gra? Cóż, raczej nie zmieniła się moja ocena poszczególnych aspektów. Nadal uważam, że to zdecydowanie lepsze GTA, niż czwórka. Wygrywa przede wszystkim najważniejszym, co ta seria ma do zaoferowania (a przynajmniej dla mnie), czyli światem, w którym się znajdujemy. Los Santos samo w sobie jest miejscówką ciekawszą, niż generyczne LC, a to przecież tylko wycinek mapy, której najciekawsze rejony są właśnie poza obszarem miejskim. Dla mnie tu nie ma dyskusji. Abstrahując od czysto gameplayowych kwestii czyli słynnej fizyki aut czy ilości strzelanin, to piątka jest zwyczajnie bardziej różnorodna i ciekawsza. Inna sprawa, że zaliczając grę ponownie, te nowości (szczególnie patenty w misjach fabularnych) nie robią już takiego wrażenia. Generalnie wątek główny jest mocno średni, z największymi minusami w postaci intrygi z FIB, niektórych dialogów i niestety postaci Franklina. Nie ma tu dobrego antagonisty. Formę trzymają przede wszystkim poboczne/osobiste wątki Trevora i Michaela. No tak czy siak wspaniała gra. Tym bardziej smutno, że nie dostaliśmy szóstki w pełni wykorzystującej moc current genów.
-
Death Stranding
Spokojnie, za jakiś miesiąc-dwa zaczną dominować już opinie typu "fałszywy mesjasz" i powolutku tendencja w kierunku "największy zawód 2019", coraz większa beka w CW itd. Klasyczny cykl życia gry na FPE xd. Czy to źle? Nie wiem, ja wolę nie ulegać hajpowi, bo wypacza poglądy i z dużym dystansem biorę dyszki latające pierwszy tydzień po premierze.
-
Dostawca internetu
W UPC daję 59 zł za 120Mb download, upload jakiś marny, ale też mi na nim nie zależy. Na TV wyje.bane. Defaultowy router marny w chu.j i PS4 dwie ściany dalej już prawie nie łapie neta, ale to każdy znajomy z tym sprzętem na to narzeka. W tym samym pokoju/po kablu maks i raczej stabilnie, choć akurat jak to piszę, to mam jakieś spadki pierwszy raz od daaawna. Generalnie polecam, przy tym, co się odpier.dalało przy Netii (przynajmniej raz na miecha parę godzin albo pół dnia bez neta, śmieszna prędkość i żenująca oferta dla klienta, który zamierza odejść) to sam się sobie dziwię, że tak późno ich zlałem i uciekłem gdzie indziej. Oczywiście pewnie na ten moment za ten hajs można mieć ze dwa razy tyle, ale mam dość śledzenia wszystkich ofert i skupiania się na tym.
-
Wspinaczka
Teoretycznie sezon burzowy trwa całe wakacje, tak "na oko" to najgorszy wydaje się czerwiec i lipiec. Za to początek/połowa września to idealny okres, z jedynym minusem w postaci wcześniejszego zmroku i trochę niższej temperatury, no ale i tak nie planujesz raczej łazić po górach do 19:00. Ja nie lubię wstawać skoro świt, więc patrzę na to trochę inaczej, ale jeśli miałbyś dobre warunki i zaczął wędrówkę np. o 5:00-6:00 z parkingu (mowa teraz o stronie polskiej), to nad Morskim Okiem jesteś koło 8:00, stamtąd jeszcze ze 4h w górę, chwilę posiedzieć dla widoczków, no i zejście odpowiednio krótsze, więc liczmy, że ok 17:00 trasa skończona i wsiadasz w auto. Opcji noclegu nie brałem nigdy na poważnie pod uwagę, trochę też ze względów ekonomicznych, bo obstawiam, że tanio tam górale nie mają, a ilość miejsc (poza "glebą") też ograniczona. Owszem, możesz yebnąć w jeden dzień Dolinę Pięciu Stawów i iść spać, a nazajutrz Rysy, ale ja uważam, że to za duży wysiłek dzień po dniu, a nie daj Boże nadwyrężyć jakiś mięsień albo nabawić się obtarcia. Z drugiej strony dojść w 3h do schroniska i układać się do spania to lekka beka xd. No trochę ni w chu.j ni w oko jest ten szlak po polskiej stronie, dlatego abstrahując od wyzwania, o którym pisał sosna, to mi się ta trasa nie podoba.
-
Wspinaczka
Pytanie, czy chodziłeś coś po górach ostatnio, żeby porównać swoje możliwości i co rozumiesz jako "na przypał? Kondycyjnie raczej nic nie stoi na przeszkodzie, jak cały rok trzymasz formę, ot długi spacer, sporo podejść pod górę i kilka trudniejszych fragmentów z łańcuchami. Sam przymierzam się od paru lat i nie wychodzi mi tylko z powodów organizacyjnych, ale na pewno nie wystartowałbym na Rysy gdyby to miała być moja pierwsza wędrówka w sezonie. Poza tym to jak na moje rozeznanie tematu to w dobrą pogodę można iść śmiało, Rysy brzmią dumnie, bo to najwyższy szczyt w kraju, ale stereotypowe Janusze w sandałach (widziałem też nagranie gościa z psem) tam się potrafią wbić bez problemu. Dużo wody i żarcia, plus na górze pewnie mocno pi.ździ nawet w środku lata, ale jakieś sprzęty, specjalistyczny strój itd. są raczej zbędne. Inna kwestia, że od strony polskiej trzeba się nastawić na prawie 3h łatwego i stosunkowo monotonnego marszu po asfalcie aż do Morskiego Oka (po drodze pełno niedzielnych turystów, górali w wozach etc.) i dopiero stamtąd zaczyna się prawdziwa wędrówka. Od strony słowackiej trasa jest czasowo krótsza i raczej polecana, no ale to też już kwestia preferencji (dojazd, wykupienie ubezpieczenia).
-
Death Stranding
Szczerze to ostatnie, o czym bym marzył mając zapier.dol i brak czasu na cokolwiek, to rozbudowany do 50h kolos z powolnym gameplay'em. Dlatego też do dziś nie odpaliłem RDR2, mimo, że przy takim Listunio to mam luzik w temacie wolnego czasu. A kupowanie na premierę na zapas i nie granie? Cóż, widocznie na poczcie jednak nie płacą tak źle xd. Ogólnie to czekam na recki zaufanych źródeł i opinie na forumie, ale zapowiada się przeintelektualizowana, pretensjonalna fabuła i monotonny gameplay. A co wyjdzie, to się okaże, w moim przypadku najwcześniej w okolicach Świąt.
-
Ankieta do ankiety GOTY 2019
Ankieta. Po co w ogóle utrudniać sobie życie innymi sposobami? W postach na luzie można sobie popisać i uzasadnić swoje wybory, żeby temat był ciekawszy niż tylko suche wyniki i elo.
-
Konsolowa Tęcza
Do dziś do platyny w GTAV brakuje mi pier.dolonego 100 poziomu w online. Nie wiem, czy w ogóle serwery na PS3 jeszcze działają, ale tak czy siak na samą myśl o graniu w tym trybie robi mi się niedobrze. W U4 brakuje mi głównie trofeów z multi, co w świetle płatnego online sprawia, że prawdopodobnie nigdy ich nie wbiję. Ogólnie hunterem nie jestem, ale już abstrahując od sensu zabawy w pucharki, yebać prądem trofki z gry online.
-
Konsolowa Tęcza
No jak remasterów, szczególnie dobrze znanych mi i stosunkowo świeżych gier, raczej nie uznaję, tak faktycznie najlepszą trylogię tamtej generacji bym przytulił w dobrej wersji, bo na konsolach nie ma sensu tego sprawdzać, a na PC mi się nie chce od nowa je.bać z instalkami, crashowaniem jedynki, glitchami w trójce itd.
-
Death Stranding
No nie wiem, pomijając znane przekręty Kojimy, to jednak trailery wszystkich MGSów to epickie ilości spoilerów i zdradzonych scenek/postaci, na czele z MGS2-4. A w piątce scenek było tak mało, że jakby wyciąć fragmenty z trailerów to już w ogóle niewiele zostawało xd. Także no ja nie włączam trailera.
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
Abstrahując od tego, że jestem na forum i powyższe uwagi są zwyczajnie nie na miejscu, to dopowiedziałeś sobie sporo za dużo na podstawie mojego krótkiego posta. A nadęty ton jest dosyć zabawny, tym bardziej w kontekście Twojej twórczości na forum sprzed zniknięcia i "przemiany" w pseudo intelektualistę. No ale bez wycieczek osobistych: jakby było tak, jak piszesz, to nie funkcjonowałyby czarna komedia czy komediodramat. Problem jest taki, że sobie z Maciuchą ułożyliście w głowie uproszczone skojarzenie "śmiejesz się na poważnych filmie: jesteś Januszem, dla którego nadają się filmy Vegi" (tak, teraz mi można zarzucić dopowiadanie sobie). Nie trzeba być filmoznawcą, żeby rozumieć funkcjonowanie pewnych mechanizmów w narracji pozornie ciężkiego dzieła, czyli tak prostej sprawy, jak "upuszczanie powietrza" zabawną/tragikomiczną sceną. A wrażliwość emocjonalna jest kwestią mocno subiektywną, no ale każdy powód, żeby poczuć się lepszym niż "plebs" jest na FPE dobry. W skrócie: nie, nie jesteście wyjątkowymi obserwatorami świata, dochodząc do wniosku, że Dzień Świra w głównej mierze pokazuje dramat sfrustrowanego bohatera, uwięzionego w morzu kompulsji, popsutych relacji międzyludzkich i absurdów świata codziennego. Co nie zmienia faktu, że wiązanki Miauczyńskiego, hiperbolizowane scenki z życia codziennego czy chociażby słynne parodie reklam były, są i będą zwyczajnie śmieszne. Żeby nie było, że offtop: ostatnio widziałem Jokera. Wrażenia spisałem w temacie o DC, ale w skrócie: świetny film i duże zaskoczenie in plus (choć nie śledząc mocno kampanii marketingowej nie miałem określonych oczekiwań, wiadomo, że Phoenix nie mógł zawieść). 8/10.
-
Abonamenty - przyszłość czy zguba gierek wideo
Ale to jakieś pocieszenie? Będę w 2020 chciał zagrać w Onrush czy co tam innego zniknęło już z oferty i nie zagram. No chyba, że znowu kiedyś wrzucą. Co mi z tego, że Gearsy będą dostępne? Aha no i zapomniałbym o podstawowej kwestii, czyli przestaję płacić: nie mam gier. Dlatego też m.in. nigdy nie kupiłem PS Plusa.
-
Abonamenty - przyszłość czy zguba gierek wideo
Pomysł nie dla mnie. Po pierwsze, fundamentalnie nigdy nie byłem i raczej już nie będę zwolennikiem "przywiązywania" się abonamentem do czegokolwiek i idei stałego, regularnego płacenia bez względu na autentyczne potrzeby. W życiu nie miałem wykupionego abonamentu na telefon chociażby. Po drugie, podstawowa kwestia: gra wypada z katalogu, nie mogę jej ograć, analogicznie jak z głośnymi serialami na Netflixie, które po pół roku znikają z oferty. No to jeśli mam grać w to, co mi ktoś akurat zaoferował, wtedy kiedy mi akurat zaoferował, to ja dziękuję. Jestem typem gracza, który może zagrać rok po premierze, mogę nie grać na konsoli kilka miesięcy, a potem przechodzić gierkę za gierką, generalnie chcę robić po swojemu. Obiektywne zalety są oczywiste, ale, tak jak mówię, to nie dla mnie.
-
Terminator universe
Nie ma opcji, żeby to był bardzo dobry film w skali "poważnego" widza, no nie wierzę w to xd. To musiałoby być największe zaskoczenie i rozjazd między poziomem kampanii marketingowej i oczekiwaniami widzów a ostatecznym poziomem filmu przynajmniej w ostatnich paru, jak nie parunastu latach. Może to odszczekam, ale szczerze wątpię.
-
Pieprzenie
xd. Myślałem, że etap odkrywczego oznajmiania światu "Dzień Świra to nie komedia, tylko tak naprawdę dramat, ale WIĘKSZOŚĆ LUDZI tego nie rozumie..." minął parę lat temu i sam w sobie jest teraz obiektem kpin. Ku.rwa jak coś Cię bawi to się śmiejesz, a nie analizujesz, czy wypada, bo generalnie film porusza poważne kwestie. Chu.j, że pewnie część scen nawet w zamierzeniu twórców miało bawić.
-
Watchmen - 2019 - HBO
Nijak? Dosłowne wręcz przedstawienie większości wydarzeń z lekką (in plus moim zdaniem) zmianą w końcówce. Wizualnie cacko, może momentami przestylizowane, ale tak czy siak zawsze będę tego filmu bronił, szczególnie w kontekście sekciarskiego kultu komiksu.
-
God of War
Teraz to już szczegółów nie pamiętam, wiem tyle, że żadnego specjalnego pancerza nie używałem. Ulepszyłem o podstawowe staty jakąś standardową zbroję, którą zdobywa/kupuje się gdzieś w połowie gry i wg cyferek w menu miała wszystko na dany moment najlepsze i tyle. Zresztą system ekwipunku w tej grze jest tak skonstruowany, że ciężko o uniwersalny zestaw, zawsze podnosząc niektóre statystyki obniżasz inne, a na Walkirie wszystko musi być na poziomie xd.
-
PSX Extreme 267
Jeśli chodzi o okładki, to aż się przypominają "złote" czasy w okolicach 2005-2006, kiedy brzydki render z materiałów promocyjnych to był standard. Odpowiednio 3/10 i 2/10.
-
Inwestycje, kredyty na 500 lat ogolnie liczymy pieniazki
Albo mieć pracę na miejscu i jeździć mpk za ~50 zł miesięcznie. Nie no sorry, ale te wywody brzmią dla mnie jak trolling. Jak ktoś, kto nie ogarnia, gdzie mu ucieka tyle kasy, był w stanie dojść do takich zarobków xd? Generalnie wolę nie wchodzić w takie dyskusje jak powyższa, bo wszystko najczęściej opiera się na fundamentalnych różnicach w podejściu do życia, pieniędzy i ich gospodarowaniu. Tak jak te wspomniane wyżej "lancze". Znam osoby, które zarabiając 2k netto chodzą niemal codziennie na obiad za 20-30 zł, co dla mnie jest absurdem. Czas to pieniądz, ale dobry, prosty obiad ogarniesz w 30 minut, więc nawet przeliczając to na stawkę godzinową, to jesteś do przodu xd. Sam jestem centusiem i gdybym połączył moją oszczędność i cebulactwo z pracowitością, której mi brak, to miałbym w chu.j hajsu.
-
Inwestycje, kredyty na 500 lat ogolnie liczymy pieniazki
Ano to też prawda, o czym można się przekonać chociażby przy głośnych sprawach oszustw na wnuczka etc. Niby biedna babuszka w 30 metrowym mieszkaniu w bloku, ale od ręki spakowała do siatki 100 koła. Jest też kwestia tego, o ile łatwiej, wbrew pozorom, miały poprzednie pokolenia w temacie nabycia majątku. Najprostszy przykład: mieszkania spółdzielcze, po 1990 roku często do wykupienia za absurdalne kwoty typu 10k. Przez życie w odpowiednim miejscu i czasie spada Ci z nieba praktycznie 200-300 k.
-
Inwestycje, kredyty na 500 lat ogolnie liczymy pieniazki
Na pocieszenie: po skończeniu stu lat dostaje się bonusowe 3k miesięcznie. Także panowie, jest o co walczyć.
-
Inwestycje, kredyty na 500 lat ogolnie liczymy pieniazki
A propos inwestowania na starość, to wielu zapomina/nie wie, że składki ZUSowskie mają potężną waloryzację, o jakiej można pomarzyć na wolnym rynku inwestycyjnym (za 2018 rok 9,2 % xd). To tak w nawiązaniu do tego, że niektórzy nie chcą tam ani grosza wpakować. Oczywiście podstawowa dyskusja: czy ZUS będzie istniał za 40 lat (oczywiście, że będzie, może go trochę zreformują i zmienią nazwę jak niedawno Zikitowi xd) i czy naszym rządzącym po drodze nie przyjdą do głowy jakieś poje.bane reformy. No i kwestia z poprzedniej strony, która jest poniekąd największym "złodziejstwem", czyli przepadanie składek po śmierci. To jest element ruletki, ale jak "wygrasz", to naprawdę ta machina dokłada do tego, co ludzie faktycznie by odłożyli poza nią. Stąd też tak wielkie koszty jej utrzymania. Dokładnie tak jest. Przy czym na prognozowanej długości życia jako faceci jesteśmy je.bani (nic nowego w tym kraju), bo jest uśredniona dla obu płci, ergo nieadekwatna w przypadku mężczyzn (kasa dzieli się na więcej miesięcy, mimo, że facet pożyje krócej). Podsumowując: kto dobrze zarabia, będzie miał dobrą emeryturę. Kto bieduje, będzie miał przeje.bane. Wolny rynek xd. Spoko, ale wszystko co napisałeś, opiera się na podstawowej kwestii: musisz teraz mieć za co inwestować, czy to w motocykle, czy gierki, czy w działkę.
-
Inwestycje, kredyty na 500 lat ogolnie liczymy pieniazki
O tak, emerytury, temat rzeka. Ze względów zawodowych siedziałem trochę w temacie i parę wniosków wyciągnąłem. Jednym z nich jest to, że przeciętny człowiek ma zerową albo bliską zerowej świadomość o faktycznych zasadach działania emerytury z ZUSu, co powoduje dużą popularność mocno populistycznych czy wręcz Januszowych prawd objawionych. Mylą składki na ZUS z NFZ, myślą, że nadal trzeba przepracować 20/25 lat, żeby co dostać, że do emerytury liczą się najlepsze lata, że to, ile zarabiałeś przed emeryturą ma znaczenie na jej wysokość (zgadza się, ale tylko w przypadku mundurówki, jak zwykle uprzywilejowanej), że ofe to coś wspaniałego a zus okrada i upadnie itd. Oczywiście trudno tu winić zwykłych obywateli, skoro edukacja w tych kwestiach leży i kwiczy. Może to paradoks, ale nabrałem trochę większego zaufania do tej instytucji jako formy "zabezpieczenia" na starość. Jasne, przy obecnym systemie zwykli etatowcy dostaną w przyszłości psie pieniądze ALE jest to na ten moment układ prosty i w pewnym sensie najbardziej fair. Mniej fair jest to, że pokolenie 45+ (z naciskiem na 60+) łapie się na stary system, który potężnie premiuje pracę w ich młodości, nieadekwatnie do wartości składek czy wkładu do budżetu (zresztą nie da się przełożyć czasów komuny na dzisiejsze standardy pod względem finansowym i to też jest powód, dla którego to wszystko ledwo zipie). A już najmniej fair są te wszystkie przywileje z du.py dla pewnych grup zawodowych. Z tymi dodatkowymi systemami jest gorzej, niepotrzebne kombinacje często się źle kończą i za 10 lat znowu możemy usłyszeć, że kasę z ppk państwo musiało "przelać" gdzie indziej. Tyle, że trochę inny "ciężar" decyzji, czy oddać państwu dodatkowe 50 zł miesięcznie ma ktoś zarabiający kilka średnich krajowych, a inny ktoś z minimalną.
-
własnie ukonczyłem...
Bioshock to wspaniała gra, dwójka to typowy do bólu sequel, więc nie rozumiem zbytnio akcji z dowalaniem się do tej części. W porównaniu do "wow", jakie wywołuje pierwszy kontakt z tym światem, no to wiadomo, że wypada niemrawo, choć dla mnie sam motyw wcielania się w Big Daddiego robił odpowiednią robotę. Faktem jest, że po latach prawie nic z niej nie pamiętam, ale na świeżo mając ochotę na więcej tego świata, było ok. Infinite, nie rozkładając na czynniki pierwsze pod względem gameplay'owym, był dobrym odświeżeniem formuły w rewelacyjnym settingu i z fajnymi głównymi bohaterami i jako takiego go zapamiętam. No i graficznie to było cacko (dla tej gry zainstalowałem Win7 na osobnym dysku, był obligatoryjny). Bo fabularne dyrdymały o równoległych wymiarach to nie dla mnie, sorry.
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
Nie oszukujmy się, po poziomie jedynki i trailerach dwójki nic nie zapowiadało, że będzie pięknie.