Treść opublikowana przez Kmiot
-
Beat Saber
Gość od razu zaczął od Experta. Od 3:30 próbuje dwukrotnie Expert+, ale ten poziom trudności to jest masochizm niezależnie od kawałka. Od 5:40 Hard z modyfikatorem "Znikające strzałki", czyli kierunek cięcia pojawia się tylko na początku, a potem znika, więc musisz skupić się na dalekim planie i zapamiętywać układ. Od 6:40 Expert, ale z modyfikatorem Faster. I tutaj muzyka rzeczywiście jest szybsza (a co za tym idzie, układ też), bo kawałek jest przyspieszony o 120, albo 130% Od 7:50 Expert, ale włącza "Practice Mode", gdzie możesz dowolnie regulować prędkość utworu - on go podkręca jeszcze bardziej, do 150%. Od 8:40 wraca do zwykłego Experta, bez modyfikatorów.
-
Beat Saber
To nie tak. Utwór ma cały czas takie samo tempo, jeśli posługiwać się jedynie uchem. To wyłącznie takie wrażenie większej prędkości, bo układy są tak dopasowane, że na wyższych poziomach bloki suną w naszym kierunku szybciej, bo jest ich więcej, są ciaśniejsze, bardziej wymagające i więcej dźwięków znajduje odzwierciedlenie w naszych wygibasach. Tutaj masz przykładowo ten sam kawałek na Hardzie: I na Expercie: Różnica jest spora, szczególnie, że takiego Harda zaliczyłem na full combo/S już przy drugiej, czy trzeciej próbie, a Expert do tej pory stanowi dla mnie wyzwanie. Ale samo tempo kawałka w słuchawkach się nie zmienia, tylko ścieżka jest szybsza i bardziej pokręcona. Od wyższego tempa muzyki jest specjalny modyfikator (to nimi bawi się gość of filmiku z Crab Dance) i tzw. Faster Song można włączyć na każdym poziomie trudności. Tutaj Expert + Faster: Nie. Monstercat jest pierwszym płatnym DLC. 56 zł za 10 utworów, albo pojedynczo za 8,25zł. Jedynie dzisiejszy Crab Dance jest darmowy. Ot, twórcy od czasu do czasu dorzucają jakiś gratisowy utwór dla wszystkich (to już trzeci od premiery), ale te większe i istotniejsze paczki są i będą płatne. Warto zwrócić uwagę, że aktualnie na PS Store jest dostępna podstawka za 125zł, albo podstawka + DLC za 169 zł, więc w pakiecie odrobinę taniej.
-
Beat Saber
Była w związku z tym kawałkiem ankieta na twitterze i obiecali, że jeśli będzie 10 000 głosów za, to dodadzą utwór. Jak obiecali, tak zrobili. Kawałek podobno w jakichś tam kręgach kultowy, ale się nie znam. W każdym razie łatwy to on na Expercie nie jest xd Przy okazji okrzepłem trochę z całością pierwszego DLC i podtrzymuję, że zestaw kawałków jest zauważalnie trudniejszy od tych podstawowych. Po części wynika to z ich długości, ale też tempo jest wyższe, klocków jest więcej, układy bardziej wymagające. Już Hard potrafi dać wycisk, jeśli zamyślimy sobie lecieć na full combo, a na Expercie to w zasadzie tylko w przypadku We won't be alone zbliżyłem się do fulla (choć i tak nikt mi nie uwierzy, że jedyną skuchę miałem, bo gra zgubiła trakcję miecza ) Reszta kawałków to bliżej lub dalej, ale czuję, że z postępami. Dzisiaj wreszcie udało mi się w ogóle zaliczyć Till it's over na Expercie, bo o ile większość utworu mam opanowane, to te szybkie fragmenty (ze ścieżkami raz z prawej, raz z lewej) są moim katem - jeden krzywy ruch i cała sekcja mi się sypie, trudno się pozbierać. Gdzieś w międzyczasie zaliczyłem też kampanię, bo po treningu jaki funduje Monstercat DLC, staje się ona w zasadzie banalna. No i zaczynam się przekonywać do hejtowanych przeze mnie na początku utworów - Overkill i Rattlesnake mają swój ciężki urok, This Time w sumie też. Lubię je sobie od czasu do czasu odpalić i ponapier'dalać w te klocki z całej pety.
-
Dawne (i dzisiejsze) pisma o grach poza PE (PSX Fan, P+, OPSM, i inne)
Tylko o tych z ZX Spectrum.
-
Zakupy growe!
No biedny ten marzec. W kwietniu się popraw, bo wstyd.
-
Targi: E3, GC, TGS
20 minut i po krzyku, przynajmniej nikt nie tańczył na scenie. Było ok, chociaż zabrakło jakiejś dzidy. Zaskakująco dużo VR, większość to pewnie popier'dółki, ale może kryje się tam gdzieś choć jedna perełka.
- The Messenger
- The Messenger
-
PSX Extreme 259
To rzymska dwójka. W sensie druga strona od tyłu.
-
Beat Saber
Dobra, jest trudniej xd 2-3 kawałki na Expercie są w zupełności do ogarnięcia na Fulla przy kilku podejściach (choć i tak są zauważalnie trudniejsze od tych z podstawki), ale na takiego Stonebanka to pewnie sto prób byłoby dla mnie za mało. Możliwe też, że jestem na to za stary. Ale spoko, małymi kroczkami i może jeszcze w tym roku się uda. Tymczasem Beat Saber sprzedał się już w milionie kopii (co jak na indyka VR jest wynikiem pod sufit) i z tej okazji popełniłem mema.
-
Beat Saber
No ja też już naparzam. W moim przypadku ten Music Pack to 7/10 kawałków. Do wymienionych wyżej czerstwych Overkill i Rattlesnake dorzucę jeszcze kiepski Kayzo - This Time. Wszystkie trzy mają udane melodyjne momenty, ale z chwilą gdy (parafrazując mema) ktoś zaczyna napier'dalać kijem w pralkę to czar pryska. Rozumiem próbę urozmaicenia playlisty, ale nie wiem komu to się będzie podobać. Szczególnie szkoda mi potencjału Rattlesnake, bo ten ma niegłupi, charakterystyczny początek i gdyby odpuścić te łupankowe motywy, które psują całe wrażenie to były kolejny udany kawałek. Dwa utwory, które Cwieri wrzucił to oczywiście zupełnie bezpieczne wałki i wpadają w ucho od pierwszego usłyszenia, ale mi jakoś bardziej podeszły Stonebank i Tristam, szczególnie ten drugi to póki co mój TOP. Dawno nie grałem, więc z braku trening dzisiaj odpaliłem sobie na relaksie Hardy (spokojnie, nie spieszy mi się, na dłużej starczy) i większość kawałków wymaksowałem S/Full, do Experta może jutro podejdę, chociaż z tego co widzę to niektóre układy są zdrowo przegięte. Taki Stonebank ma w tym wariancie ponad 1000 gęsto usianych bloków, więc jest się gdzie potknąć, powodzenia xd
- The Messenger
- The Messenger
-
Beat Saber
Mogliby. Trudno powiedzieć ile to pracy wykroić kawałek gry z pełnej wersji i udostępnić jako demo, ale znając ich niewielką liczebność oraz moce przerobowe za tym idące, to nie ma kto się takim czymś zająć. Mają pełne ręce roboty, bo od trzech miesięcy walczyli o dodanie kolejnych kawałków (które ponoć były już gotowe w grudniu, a jednak coś się opóźniło), pracują jednocześnie nad obiema wersjami (PC i PS4), by je jakoś ujednolicić, więc kłopoty przy jednej oznaczają opóźnienie przy drugiej. Poza tym nie ma powodu by dodatkowo kogokolwiek do gry zachęcać, ani dawać promocji, skoro Beat Saber i tak był najczęściej ściąganą grą w kategorii PSVR w lutym.
-
Beat Saber
Jeszcze dwa dni, tymczasem wyciekła domniemana playlista pierwszego Music Packa. Nie wiem kim/czym jest Monstercat, ale maczał w tym palce. Po szybkim i pobieżnym przesłuchaniu pierwsze wrażenia mam mieszane, ale z opiniami wstrzymam się do momentu, gdy usłyszę te kawałki ze słuchawkami na uszach i mieczami w dłoniach. Chociaż takie Feint czy Muzzy od razu wpadają w ucho, na podobnej zasadzie co Escape z podstawki.
-
Tumble VR
Dział licho przędzie w kwestii tematów, więc trochę zrobię sztuczny tłok. Bo, kurde, zaskakująco dobra ta gra i już piszę dlaczego. Jej założenia brzmią trochę popier'dółkowato, bo w teorii chodzi tutaj o układanie wież z klocków, ale ekipa Supermassive Games (Until Dawn) wycisnęli z tematu chyba wszystko. Mamy więc klocki o różnych kształtach, wadze i fakturze. Wszystko super intuicyjne, bo bierzesz klocek z kamienia i od razu wiesz, że jest ciężki, więc wiatrak go nie strąci, co innego styropianowy - ten jest lekki i nie przeciąży ci znacząco wieży w którąkolwiek stronę, za to jest duży powierzchniowo i ładnie dodaje centymetrów do wieży. Dostajemy blisko 80 poziomów (a każdy wypada zaliczyć 2-3 razy, by zgarnąć wszystkie medale), ale aby nie było nudno, to jest wiele wariacji zasad i każdy level stara się czymś wyróżniać. Są liczne przeszkody - lasery, wiatraki, grawitacyjne panele, katapulty plujące co jakiś czas kulą burzącą, ścianki do ominięcia, poprzeczki, rotujące platformy, itp. itd. Dodatkowo nie zawsze chodzi o to, by budować wysoko. Czasem trzeba po prostu upchać na platformie jak najwięcej klocków. Innym razem budować mosty między kolejnymi platformami. Od czasu do czasu pojawia się coś w rodzaju zagadki logicznej (puzzli), gdy dostajemy do dyspozycji kilka różnych klocków i musimy wykminić jak je ułożyć, by uzyskać wymaganą wysokość. Są tez etapy, w których chodzi o jak najbardziej twórcze wyburzenie wieży - rozmieszczamy w jej newralgicznych miejscach trzy miny, detonujemy i liczymy na to, że wieża runie, a klocki rozlecą się na tyle, by zapunktować. Osobiście akurat nie przepadam za tymi poziomami, ale na szczęście można je cheatować i tuż po detonacji popychać wieżę... własną głową XD (uwaga na TV!). Są też wszystkim znane zabawy z laserami i "skomplikowanym systemem luster", czyli klasyka gatunku - należy tak pokierować wiązkę, by ominęła przeszkody i dotarła do celu (The Talos Princi'ple dla ubogich). Wreszcie sporadycznie pojawiają się poziomy sekwencji, gdzie klocki należy ułożyć w określony kształt lub w konkretnej kolejności, ale jaki jest klucz - to już należy wywnioskować we własnym zakresie (obrazek? działanie matematyczne? ciąg kolorów? układ symboli?). Pewnie o czymś zapomniałem, ale to nie zmienia faktu, że twórcom pomysłów nie zabrakło i nawet jeśli niektóre motywy się powtarzają, to nie na tyle, by zdążyły się znudzić, bo są przeplatane innymi wyzwaniami. Co najważniejsze w tego typu grze - modelowi fizycznemu nie można niczego zarzucić. Klocki zachowują się naturalnie - gumowe mają super przyczepność i można je położyć nawet na pochyłej platformie, a te plastikowe pięknie się po niej zsuwają. Grafika schludna i spełnia swoje zadanie, szybko nauczymy się rozróżniać klocki i ich specyfikę tylko na nie patrząc. Muzyka... no cóż, jest i najwyraźniej stara się po prostu nie irytować. Grać można zarówno za pomocą Dual Shocka, jak i pojedynczą pałką Move, a trzymane w ręce klocki obracamy intuicyjnym gestem (przyciskami też można). Tytuł doskonały do relaksu, bo w żadnym momencie nie utrudnia niepotrzebnie graczowi życia. Nie pogania. Są dodatkowe wyzwania czasowe, ale nawet nie są wymagane do platyny. Siadasz i sobie układasz bezstresowo. Dobre dla gówniaków , o ile oczywiście uda się ich oderwać od Fortnite'a, bo gry zręcznościowo-logiczne są dla lamusów. Nie ma absolutnie żadnych problemów z mdłościami, bo gra jest w stacjonarna. Tak sobie niezobowiązująco pykałem od czasu do czasu po kilka poziomów i na koniec okazało się, że brakuje mi dwóch dzbanków do platyny. Te były związane z trybem dla dwóch graczy, więc w sumie z ciekawości odpaliłem, ale nie za bardzo jest się nad czym roztrząsać, bo tryb Versus jest słaby - gracz VR buduje wieżę, a drugi gracz na TV steruje dronem i utrudnia zadanie stawiając różne przeszkody na drodze. No, ale po 10 minutach brakujące trofea wpadły i w sumie, chcąc-nie-chcąc, dochrapałem się platyny. Gra jest w standardowej cenie 42zł, co według mnie (teraz, gdy już znam całą zawartość) jest już atrakcyjną ofertą, ale często też pojawia się w promocjach, sam kupiłem ją chyba za 21zł albo 16zł. Dodatkowo na stronie gry jest wersja demo (nie ma go na chyba żadnym zestawie), więc proponuję obadać samemu. Nie jest to żadna kosa, która szturmem weźmie wasze top5 na VR, ale mała perełka i myślę warto dać jej szansę - najpierw demo, a potem ewentualne wyczekiwanie na promocję.
-
Wrzuć screena
E tam, nie ma co się sugerować, pewnie jest zwinny i szybki, a w finalnej wersji będzie dosiadał jakiegoś bydlaka, jak Nameless King smoka.
-
PlayStation VR - komentarze i inne rozmowy
Człowiek refleks ma już nie ten, to chociaż może uporem nadrobi, więc ostro cyzelowałem kolejne poziomy w Thumperze, by każdy zaliczyć bez skuchy na S. Gra w sumie do tego zachęca, dając szybki restart pod L1, więc rozgrywka przebiega praktycznie bez przestojów. A rzeźbiłem, bo bardzo mi się podoba gameplay w tej rytmicznej zręcznościówce - początkowo prostej, z niewieloma ruchami (całe sterowanie to gałka/krzyżak i jeden przycisk), ale z poziomu na poziom systematycznie rozwijanej, więc później można się srogo zaplątać. Tym bardziej, że tempo gry pogłębia zakola i nie wybacza najmniejszego zawahania. No i grałem na VR, więc doznania +100%. Gdy potem odpaliłem grę na TV, to wydawało mi się, że doznałem upośledzenia zmysłów. Moje postanowienie co do S udało mi się utrzymać do połowy piątego poziomu (z dziewięciu). Dalej to już nie mój poziom skilla (albo skukces wymagałby zbyt wielu powtórzeń, by mi się chciało), więc uznałem, że jeżeli mam tę grę kiedykolwiek skończyć to pora odpuścić oceny. Tym bardziej, że niektóre sekcje potrafią trwać nawet grubo ponad minutę (z kolei inne 10-20 sekund) szalonego wciskania przycisków bez milisekundy na zwątpienie, albo mrugnięcie okiem. Chciałoby się jakiegoś urozmaicenia środowiska, bo choć poziomy subtelnie się chwilami różnią wizualnie, to jednak wszystkie są utrzymane w bardzo podobnej tonacji. Nawet bossowie na ich końcu to kopie poprzedników. Szczęśliwie przynajmniej ostatni się miło wyróżnia, zarówno wizualnie, jak i gameplayowo, więc traktuję go jak nagrodę. Muzyka tak samo - początkowo elektryzuje, ale siódmy czy ósmy poziom przy akompaniamencie podobnych brzmień nie robi już żadnego wrażenia. Za to nutka przy napisach końcowych pokazuje, że twórcy gdyby chcieli, to by potrafili. Podsumowując, Thumper oczarowuje na początku i do końca jest świetną grą, ale im dalej w grę, tym większe ma trudności by czymś zaskoczyć gracza. W zasadzie od szóstego poziomu wzwyż to już tylko różne wariacje znanych przeszkód. No i szacunek dla każdego, komu uda się wycisnąć same S-ki.
-
The Walking Dead - 2010 - AMC
@Luqat Nie no, ja Drużynę A ogromnie szanuję, bo się na niej wychowałem. Tak samo jak na MacGyverze, bo zawsze w bloku serialowym te dwa telewizyjne arcydzieła leciały obok siebie. W zupełności rozumiem też jego konwencję. A przywołałem go w celu porównania, jakbym się czuł, gdybym dzisiaj miał ją oglądać bez tej sentymentalnej otoczki, bez dystansu i ze śmiertelną powagą. Wyobraź sobie współczesną wersję Drużyny A - zrealizowaną lepiej technicznie, jednak z tak samo mało lotnym scenariuszem, który ma za zadanie jedynie usprawiedliwiać kolejne strzelaniny i przybijanie blachy falistej do samochodu, aby powstrzymać kule. Scenariusz umownie traktujący logikę, odbierający bohaterom rozsądek w sobie wybranych momentach, twisty fabularne oparte na czystym przypadku i nieprawdopodobieństwach. Nie byłoby w tym nic złego, brzmi nawet jak dobra rozrywka. Z tym, że twórcy obmyślili sobie, że będzie to śmiertelnie poważny serial opowiadający o ludzkich dramatach i głęboko wchodzący w psychikę bohaterów, łącznie z trwającymi kilkanaście sekund zbliżeniami na twarz herosa, który akurat jest w rozterce. Takim serialem są pierwsze trzy odcinki ósmego sezonu The Walking Dead, o których pisałem parę postów wstecz. Serialem silącym się na bycie mrożącą krew w żyłach, poważną historią dla dorosłych widzów, a jednak ze scenami koślawo wyciętymi z Drużyny A. Bo sceny z Drużyny A powinny pozostać w Drużynie A. Tam ich ojczyzna. Jeszcze raz przepraszam, jeśli jacyś fani A-Team poczuli się urażeni. Nie miałem nic złego na myśli.
-
Beat Saber
- PlayStation VR - komentarze i inne rozmowy
Tak jak stoisz, to optymalnie byłoby mieć ok. 1,5m przestrzeni w każdą stronę, dla swobodnego zamachu Move'em + ewentualnie jakiegoś odchylenia, czy też małego kroku. Czyli tak jak pisze second: ok 3x3 metry powinno styknąć bez problemu. Plecy są w zasadzie najmniej ważne, bo tam rzadziej się macha i zasięg tam się zmniejsza.- PSX Extreme 259
Grzybi, przecież tu nie chodzi o to, że Kicaj miał jakieś zarzuty co do pisma, czy że coś mu się nie podoba. Wielu tutaj wyraża swoją negatywną opinię, ile razy było, że coś się komuś nie podobało. Nawet on sam w tematach z poprzednich numerów. Tu chodzi o styl i podejście, a Kicaj jest po prostu uciążliwy w tym swoim miałczeniu i stękaniu. Przecież wystarczy raz napisać "nie chcę materiałów o superbohaterach" i nie trzeba od razu wytaczać krucjaty, przywoływać czasy Butchera i Ściery (bo wtedy było lepiej!), obrażać wszystkich wokół (wliczając to Rogera) i pruć się bez końca o osiem stron, bo kupiłem czasopismo o grach i chcę czytać o grach. Trochę dystansu by się zdało, bo nikt niczego w PE po złości nie robi, mają dobre intencje. A to, że ktoś głośniej krzyczy, nie znaczy jeszcze, że racja jest po jego stronie. On wrzeszczy od dwóch stron, że NIE DLA SUPERBOHATERÓW, ja w jednym zdaniu napisałem, że TAK DLA SUPERBOHATERÓW i bilans wychodzi na zero, tak to widzi Redakcja - jeden zadowolony, drugi nie. Z tym, że ja przy okazji nikogo nie zamęczyłem wałkując kilka postów tę samą opinię i angażując do tego w ramach argumentów cudze matki. Gość nie bez przyczyny doczekał się dwóch banów, a teraz dzielnie walczy o trzeci.- The Walking Dead - 2010 - AMC
No słyszałem, dlatego uznałem, że może dam mu szansę i nadrobię najpierw ósmy, tym bardziej, że jest pod ręką na Netflixie. Ósmy ma w ogóle chociaż jakieś momenty? Zmotywujcie mnie jakoś.- The Walking Dead - 2010 - AMC
No, odpuściłem sobie 8 sezon, ale skoro wrzucili na Netflixa to dzisiaj w ramach leniwego przedpołudnia się skusiłem i obejrzałem aż trzy odcinki. Jaka to jest padlina, to do tej pory się nie mogę otrząsnąć. Te przedłużające się strzelaniny (amunicja? a na co to komu?); te najazdy kamery na ryje aktorów, aby nadać im GŁĘBI PSYCHOLOGICZNEJ; te nieracjonalne zachowania (ksiądz i jego "wydostaniemy się stąd jak będzie dogodny moment!", a za chwilę pikachu.jpg :O); misterny plan wyliczony co do sekundy i te akcje stealth xd; zombie pojawiające się znikąd; co ten Jezus w ogóle odpier'dala; łzawe, odbite od sztancy zakończenie wątku homo; Król w dredach plus Carol i ich "oni mają przewagę liczebną, ale my mamy TAKTYKĘ" po czym zaskakiwanie przeciwnika poprzez wyskoczenie zza palet. No kur'wa, natężenie żenady wywołuje promieniowanie jakby wyje'bało reaktor jądrowy. Podobne odczucia mam jak dzisiaj oglądam Drużynę A. Pod tym względem początek ósmego sezonu to miły ukłon w stronę każdego serialu akcji z lat 80-tych. No ale ja pier'dolę.- PSX Extreme 259
A ten, mógłby mi ktoś wyjaśnić na jakiej podstawie dobierano elementy graficzne w zapowiedzi gry Night Call? Jaki związek z tym ma Kavinsky i jego nuta, poza zbieżnością tytułów (a i to nie do końca, bo w tym przypadku jest to pisownia łączna). W zajawce dostajemy takie coś (plus okładkę singla Nightcall): A tymczasem gra wygląda tak: - PlayStation VR - komentarze i inne rozmowy