Wredny
Senior Member
-
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Obecnie
Przegląda temat: PlayStation 5 - komentarze i inne rozmowy
Treść opublikowana przez Wredny
-
Marathon
Oderwałem się na chwilę od Residenta, żeby sprawdzić ten Marathon i musze przyznać, że całkiem spoko to jest. Trudne, wymagające i nie wybaczające błędów, ale wygląda na to, że może być fajna gierka. Na pewno ma jedną zasadniczą przewagę nad Arc Raiders - jest w FPP, a to zawsze plus w gierkach PvP.
-
Resident Evil 9 Requiem
Czyli jakiś bug, bo co ja mam zrobić to się domyśliłem w ułamku sekundy, ale od 20 minut nie potrafię tego wykonać, gdyż gra nie pozwala dosunąć mi wózka do ściany, a wcześniej nie da się na niego wspiąć OK, nie ma prompta wspinaczki z pozycji przykucniętej - nie pomyślałem o tym.
-
Resident Evil 9 Requiem
Ledwo co liznąłem, więc chooya jeszcze widziałem, a już utknąłem w zajebiście dziwnym momencie - Grace ma podstawić wózek pod półkę, żeby sięgnąć skrzynkę - k#rwa, to ma być co do milimetra w którymś konkretnym kierunku? Do ściany nie mogę, bo niewidzialne pole siłowe zabrania, więc co do chooya? Już mnie k#rwica strzela, że od 15 minut bawię się w kotka i myszkę, w międzyczasie kombinując z tym yebanym wózkiem...
-
Zakupy growe!
Nie będę oryginalny, jeśli wrzucę Residencika, ale mój ma spore towarzystwo. Starszą odsłonę mam już premierowo na XSX, ale cała reszta jest na konsoli Sony, więc i ósemka od Pana Dawida z PB musiała wlecieć do kompletu. Odświeżonego fear effecta z LRG przegapiłem, ale całe szczęście Dave ogarnął, pamiętał i dał mi znać Oprócz obecnej generacji coś na starsze sprzęty - Far Cry 2 do ogrania we wstecznej - może wreszcie uda się ukończyć. No i dwie gierki z jajowatą piłką - podobno najlepsza gierka na licencji NFL, jaka kiedykolwiek powstała, czyli ESPN NFL 2K5, oraz MADDEN NFL 11, określany ostatnim dobrym Maddenem - jakoś tak ostatnio mam fazę na te amerykańskie sporty i czasem wleci jakiś meczyk. Bonusowo parę pudełek, nie związanych z gierkami: Całkiem fajny film i trochę świetnej muzy
-
Saga Baldur's Gate
- Platinum Club
Baldur's Gate: Enhanced Edition Platyna #175. Pierwsza ukończona (nawet dwukrotnie) gra tego roku, a także pierwsza splatynowana to odświeżony klasyk z roku 1998 - Baldur's Gate. W zeszłym roku, przy okazji grania w Avowed jakoś złapałem fazę na eRPeGi fantasy i sporo różnych tytułów trafiło do mojej kolekcji. Baldur's Gate & Baldur's Gate II Enhanced Edition co prawda miałem już wcześniej, ale dopiero ta wspomniana "faza" sprawiła, że wreszcie postanowiłem zmierzyć się z tym kultowym tytułem. Od początku roku praktycznie nie odpalałem nic innego, więc można powiedzieć, że "zaiskrzyło". Jak na typowo PeCetową produkcję na konsolach jest to naprawdę dobrze przemyślany tytuł i mimo, że na pewno nie jest to poziom wygody, który oferuje combo myszka+klawiatura to po paru godzinkach śmigałem po menusach jak stary wyjadacz, a i pole walki na spokojnie dało się ogarnąć. Początkowo może przytłoczyć poziom informacji w dość obszernym tutorialu, a niektórych rzeczy chyba nie zrozumiałem do samego końca (zawiłości systemu D&D), co jednak nie przeszkodziło mi w ukończeniu tej fantastycznej przygody na poziomie Normal. W wielkim skrócie, bo pewnie większość z Was grała - wcielamy się w postać, której pochodzenie skrywa mgła niedopowiedzeń i wyruszamy w wielki świat, by dowiedzieć się prawdy o sobie. Możemy spróbować solo, ale największą frajdę sprawi zebranie pełnej, sześcioosobowej ekipy, z którą będziemy przemierzać spory i różnorodny świat, podzielony na mniejsze mapy, które odkrywamy, spacerując po nich (stary motyw z odkrywaniem mroku spowijającego niezbadane tereny). Podczas naszej podróży spotkamy całą masę interesujących postaci, poznamy różnego rodzaju intrygi polityczne na najwyższym szczeblu, a także wykonamy sporo questów dużo mniejszej wagi, co nie oznacza, że gorszych, ponieważ zgrabne pisarstwo, poczucie humoru i możliwość bycia wrednym skurczysynem skutecznie sprawia, że aż chce się zagadać do każdego napotkanego eNPeCa. Tak, to były złote czasy gatunku, gdzie twórcy (BioWare) nie bali się dać graczom możliwości decydowania o tym, jaką chcą być postacią/drużyną, bez tego lewackiego spierdolenia, które mamy dzisiaj, choćby w ich własnym Dragon Age. Tutaj możemy być dobrzy, sarkastyczni, pragmatyczni, albo zwyczajnie źli i tylko od nas zależy, jak potoczy się dana rozmowa - dzięki temu dialogi są naturalne, często zabawne, a to wszystko w sytuacji, gdzie 80% tekstu będziemy musieli sobie sami przeczytać, bo linijek dialogowych nie nagrano tu zbyt wiele. W każdym razie słuchanie/czytanie dialogów w Baldur's Gate było bardzo orzeźwiającym uczuciem po tych wszystkich bezpiecznych, nijakich, bezpłciowych i pisanych przez HRy wysrywów w dzisiejszych produkcjach typu Avowed czy Veilguard. Sama historia jest całkiem spoko i choć nie grzeszy zbytnią oryginalnością w ramach gatunku to śledzi się ją z zaciekawieniem. Na pochwałę zasługuje również fenomenalna muzyka, która nie zestarzała się ani o jeden dzień i fantastycznie ilustruje każdą sytuację - od spokojnego tła dla naszych podróży, po pompatyczne zagrzewanie do walki podczas starć. Graficznie jest... specyficznie - to starożytny Infinite Engine, czyli narzędzie BioWare do tworzenia takich izometrycznych eRPeGów i jak dla mnie jest spoko i spełnia swoją rolę. Jasne, piksele są sporych rozmiarów, albo czasem coś jest nieczytelne i ciężko odróżnić podłogę od ściany, ale naprawdę ciężko mi oceniać coś tak specyficznego - jest ok, a czasem nawet trafią się fajne widoczki, co widać w załączonej galerii screenshotów. Gameplay też fajny, przypominający gierki typu RTS - walka w czasie rzeczywistym, z możliwością pauzy i korygowania strategii, czy przywoływania błądzących członków naszej wesołej bandy do porządku (a zdarza się to dość często, zwłaszcza w ciasnych korytarzach). Urzeka również masa możliwości w rozwiązywaniu sytuacji - można nawet przejść całą grę, nie zabijając zupełnie nikogo. Jeśli chodzi o wady to tak naprawdę przeszkadzał mi jedynie limit EXPa, który można wbić w grze, bo po jego osiągnięciu sporo punkcików zwyczajnie nam przepada i zarówno zabijanie, jak i wykonywanie pozostałych questów robimy "za darmo" (tzn dostajemy info o zdobyciu EXP, ale paski postępu już nam nie rosną). Dla kogoś, kto leci po łebkach nie będzie to odczuwalne, ale ja chciałem poznać tego klasyka porządnie, odkrywając całą mapę, ubijając co się da i wykonując każde, nawet najbardziej popierdółkowate zadanie, więc mnie osobiście to dotknęło. Sprawa trofeów jest czasochłonna i średnio-trudna. Mamy sporo pucharków wzajemnie wykluczających się (przeważnie za jeden z dwóch sposobów rozwiązania jakiejś sytuacji), więc przyda się częste zapisywanie stanu gry, żeby po zdobyciu jednego trofeum, zaliczyć również to drugie. Pucharek za zabicie 1000 kreatur (ludzie się nie liczą) był wymieniany, jako jeden z tych bardziej upierdliwych (że niby grind), ale mi bez większego przywiązywania uwagi wpadł gdzieś w połowie przygody, więc wystarczy chcieć poznać dobrze każdy zakamarek, a wpadnie sam. Najtrudniejszym trofeum jest bez wątpienia Lord of Murder za ukończenie gry na najwyższym poziomie trudności, ale jest na to sposób. Jako że poziom trudności Legacy of Bhaal to jedno wielkie oszustwo ze strony gry, trzeba użyć kontr-oszustwa z naszej strony i tutaj wchodzi właśnie możliwość przejścia całej gry bez zabijania. Wybieramy złodziejaszka-shadowdancera, podbijamy mu możliwość krycia się w mroku i praktycznie całą grę przemykamy na "niewidzialności", omijając jakiekolwiek starcia (i tak nie mielibyśmy z nikim szans bo byle gibberling ma nas na strzała), a te fabularne rozstrzygając na naszą korzyść, wykorzystując pewien przedmiot, pozwalający przejąć kontrolę nad przeciwnikiem - w ten sposób wrogowie wykańczają się sami, a całość zajmuje około godzinki czasu i możemy ponownie oglądać napisy końcowe. Podsumowując... Spędziłem z tym klasykiem ponad 130h i nie nudziłem się ani trochę, a także ani razu nie pomyślałem sobie, że mam dość i chętnie pograłbym w coś innego. To wciąż naprawdę bardzo grywalny tytuł, który z czystym sercem polecę każdemu lubiącemu klasyczne gierki z gatunku RPG. Dla mnie to bardzo mocne 9/10 a trudność w zdobyciu platyny to jakieś 6/10, głównie ze względu na czas i wiele pucharków możliwych do przegapienia.- Cinema news
Kto ich "zje"? Dzisiaj ludziom wciśniesz byle gówno, a i tak będą się jarać, bo lata "netflixowania" wyprało im mózgi z jakichkolwiek wymagań odnośnie scenariusza.- Tom Clancy's The Division
- Tom Clancy's The Division
Tylko ten jeden - Survival. Reszty nie tykaj, bo jeden jest typowo pod PvP, gdzie już wtedy, gdy platynowałem, prawie nikt w to nie grał, a drugi (Underground chyba) ma spoko klimat, ale to zwykłe przebijanie się przez dungeony z jakimś lootem na końcu, tyle że nigdy nic dobrego tam nie wylatywało.- Xbox Series - komentarze i inne rozmowy
- Growe Szambo
- Tom Clancy's The Division
Akurat looter shooter jest z niej wybitny wręcz, właśnie dzięki klimatowi, niezłemu story i temu, że to nie jest jakiś tam wypad na jedną z kilku misji do wyboru z menu, tylko organiczne działanie w zajebiście zrobionym, dużym mieście. Z dodatkami też nie masz racji, bo Survival jest zajebisty i spokojnie mógłby być osobną gierką. Serio ofi, czasem zadaj sobie trud poznania czegoś w stopniu wyższym niż absolutne minimum, zanim znowu napiszesz jakąś głupotę. OK, widzę, że się ogarnąłeś i zdążyłeś coś napisać przed moim wpisem, ale i tak - pograj trochę zanim zaczniesz wydawać wyrok na ślepo.- Windrose
- Crimson Desert
Mam nadzieję, że na PS5 będzie jakieś wsparcie dla haptyczki DualSense bo poglądowo pograłem sobie w Black Desert, żeby sprawdzić, czego mogę spodziewać się w temacie walki (choć mam nadzieję, że ten aspekt w Crimson Desert znacząco podrasowali) i tam zupełnie nie czuć praktycznie niczego, przez co starcia nie dają żadnej satysfakcji.- Marathon
- Windrose
Pomijając piracką otoczkę to konkurencję ma ogromną, bo takich gier są setki, a na PC to pewnie i tysiące (w sensie survivali). Może faktycznie to pływanie statkami odróżni ten tytuł od innych tego typu, no i walki z bossami to też coś nieczęsto w nich spotykanego - tak jak pisałem, jak pojawi się na konsolach to chętnie sprawdzę.- Windrose
Wypadałoby podeprzeć posta jakimś poglądowym materiałem video, zwłaszcza jak się zakłada temat Wygląda spoko, ale to survival jakich wiele, tyle że z piracką skórką. Dla mnie super, bo lubię zarówno gierki tego typu, jak i pirackie klimaty, ale wątpię, żeby osoby nie lubiące tego gatunku, przekonały się do tej gry, bo można pośmigać piratem. Demko rozumiem tylko na PC? Jeśli kiedykolwiek wyjdzie na konsolach (najlepiej w pudełku oczywiście, choć niezbyt na to liczę) to będę śledził temat, a póki co to równie dobrze można przenieść to do działu PC, gdzie takich gierek jest na pęczki.- God of War Trilogy Remake
Ja PS3 dostałem kradzioną od ówczesnego chłopaka mojej siostry (jeździł z ekipą do Niemiec, włamywał się nocą do marketów i właśnie takiej wyprawy przywiózł gołą PS3 z rozbitej witryny sklepowej) praktycznie na premierę, ale trochę stała na szafie, bo musiałem kupić pada i kabel HDMI W każdym razie mi ta konsola marzyła się ze względu na granie online w CoD4MW, bo to było coś, co wtedy ostro ryło mi beret (świadomość, że gram z ludźmi z całego świata itp). Na start kupiłem więc Modern Warfare, GTAIV i Fallout 3, a później jeszcze Uncharted 1 i 2. God of War 3 nawet nie pamiętam, kiedy do mnie trafił, ale oczywiście pamiętam, jakie wrażenie wywarł graficznie (choć po Uncharted 2 nie było już takiego "wow"). Pamiętam też jakieś kontrowersje z łysym Stigiem, że coś tam w gierce popsuł chyba, ale dziś już nie kojarzę, za co ludzie go chcieli zlinczować- Metal Gear Solid: Master Collection Vol.2
MGSV jest normalnie dostępne na współczesnych sprzętach, więc raczej jasne było, że na taką kompilację nie trafi. Ale MGR: Revengeance mogłoby trafić, choć wersję z X360 można odpalić na aktualnej generacji, więc teoretycznie też nie jest jakoś strasznie zapomniana (jak MGS4 np).- Days Gone
Ja bym nawet nie chciał dwójki, bo w Bend nie pracuje już pewnie nikt, kto pracował przy DG, a bez tych pasjonatów, dla których to był osobisty projekt, będzie tylko niszczenie marki. No i gra mocno nastawiona na historię, a dzisiaj to wiadomo, jak się do tego podchodzi - ma być DEI, silne baby, a pizdowaci faceci mają je błagać o ratunek podczas przyrządzania sojowego latte - wolę nie przekonywać się co aktualne "bend" zrobiłoby z sequelem.- God of War Trilogy Remake
Albo będzie tak: I biorąc pod uwagę to, jak bardzo pedalskie były to czasy i realia, wcale nie czułbym się jakoś wyjątkowo zbulwersowany, bo byłby to krok w stronę realizmu- Właśnie porzuciłem...
Tak, to skok porównywalny z Uncharted 2 w stosunku do pierwszej części. A historia w dwójce jest jeszcze lepsza (ale wypada znać jedynkę, bo jednak to bezpośrednia kontynuacja).- Zakupy growe!
Całość fajnego zdjęcia psuje ten ch#jowy film, próbujący jechać na nostalgii do Rodziny Soprano...- Właśnie porzuciłem...
Aż mnie kusi użyć Twojej własnej porady Z tym że "pierwsze misje" zamień na "pierwszą część", a "walki z bossami" zamień na Requiem - warto przemęczyć się przez jedynkę, bo dwójeczka to już yebany majstersztyk.- Kena: Scars of Kosmora
Zdecydowanie najlepsza gra pokazu i zajebista niespodzianka na początek. Jedynka to moje GOTY 2021, więc dwójeczka będzie brana na premierę. Mam nadzieję, że nie zepsują mi głównej bohaterki jakimś nowoczesnym, lesbijsko-wkurwiającym sznytem, bo poza tym to ufam, że dowiozą i bedzie moje GOTY 2026. - Platinum Club