Jukka Sarasti
Użytkownicy
-
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Obecnie
Przegląda profil: Jukka Sarasti
Treść opublikowana przez Jukka Sarasti
-
The Boys - 2019 - Amazon Prime
Nie byłem w stanie zmęczyć czwartego sezonu i widzę, że bardzo dobrze na tym wyszedłem.
- Xbox Game Pass - gry w abonamencie
-
Właśnie zacząłem...
Uwielbiam tę grę, nawet pomimo kanałów i zaledwie funkcjonalnej walki.
-
Steam Controller
Tak, gra jest od dawna na szczytach dreamlisty na GOG, więc pewnie ekipa próbuje, ale nie udaje się uzyskać praw do wydania, więc zostaje szukanie używki albo strony z abandonware.
-
PS3 - Komentarze/aktualności/inne rozmowy o PS3
Lubię takie nagrania o podkręcaniu sprzętu, wgrywaniu swojego softu itp. - zazwyczaj po nich mam ochotę zamienić swoje PS3/X360 w centrum emulacji, po czym przypominam sobie, że mi się nie chce i wolę odpalać stare gierki na Steam Decku.
-
Silent Hill f
Gameplayowo i pod kątem klimatu się te gry odczuwalnie różnią, raczej nie powinno być wrażenia grania w zbyt podobne tytuły. No chyba, że jesteś zmęczony samą formułą survival horroru, wtedy dwie gry solidnych rozmiarów pod rząd z tego gatunku mogą zamulić.
-
DEATH METAL
Ależ to jest potężny materiał, mój ulubiony z tych, które usłyszałem w tym roku. Dwóch ziomków z Mitochondrion, brzmi to jak bękart wczesnego Morbid Angel z Negative Plane, do tego rozmaite inne wpływy (nawet są falsety jak King Diamond czy Bathory w ostatnim wałku).
-
własnie ukonczyłem...
O, BF dało mi sporo frajdy, a Pseudoregalia czeka na swoją kolej. Boli też dostępność starszych gierek tego typu - wspomniane Evil Twin (nigdy nie grałem) i I-Ninja (a to akurat leży na CD wśród miliarda innych fantów w domu rodziców) chętnie bym se ograł po prostu kupując na jakimś GOG czy innym PS Store, ale wychodzi na to, że najsensowniejszą opcją pozostaje niestety emulator.
-
Właśnie zacząłem...
Isshin jest bardzo fajne, bdb pomysł
-
własnie ukonczyłem...
Coś tam wychodzi z gierek niezależnych na PC (Demon Turfy, Spark the Electric Jester itp.), więc jest to kolejna nisza, którą zaadoptowały indyki, aczkolwiek nie siedzę w gatunku na tyle, aby się o tych gierkach mocniej wypowiedzieć.
-
Właśnie zacząłem...
Miałem z tym, podobnie jak z Code Vein, że były to tytuły jak najbardziej poprawne, skończyłem je, ale absolutnie nic w nich mnie jakoś bardziej nie ruszyło. Po owych dwóch gierkach odpuściłem sobie tytuły tego studia, choć mam jakieś God Eatery na Steamie jeszcze.
-
Stranger Than Heaven
Widziałem gdzieś też teorię, która mam nadzieję nie stanie się niczym więcej, niż fanfikiem, że głównemu bohaterowi na koniec od władzy czy tam zgorzknienia odpierniczy, wtedy musi go ubić Kazama i przygarnia Kiryu - ja pomimo uwielbienia dla Yakuz naprawdę chciałbym zupełnie oderwaną grę, gdzie jedynym łącznikiem będzie w subqueście np. koleś wyspecjalizowany w tiger dropie.
-
Stranger Than Heaven
Jedyna rzecz, która mi się nie podobała, to powiązanie z uniwersum Yakuzy przez Tojo - wolałbym zupełną autonomię. A tak jest trochę obawa, że będzie się grało biologicznym starym Kiryu czy tam będzie mieszać inne Daidoji. Poza tym jaranko.
-
Jak należy grać w gry (by nie wystawić się na śmieszność).
Ano właśnie, zawsze mnie bawi jak widzę jakieś tego typu apele, że Soulsy czy coś tam jest za trudne - tak jakby każda gra miała być dla każdego, równie dobrze można się obrażać na książki czy filmy, że z nami jakieś dzieło nie rezonuje albo ma wysoką barierę wejścia. Sam wielu wartościowych gierek nigdy do porządku nie ogram albo w ogóle nie ogram - np. rozmaitych Europa Universalis, bo po prostu nie mam ochoty uczyć się mechanik przez kilkadziesiąt godzin, zanim wystartuje "prawdziwa" gra, no ale i bez nich mam taki backlog, że pewnie nigdy nie wyjdę z nim na zero.
-
System reputacji
Również uważam, że sam plus i minus bez reputacji byłyby całkiem okej, jeśli już chcemy zostawić reakcje. Niestety, ale z moich obserwacji także innych miejsc (np. forum MMA Rocks, które dobrą dekadę temu stało się totalnym śmietnikiem po wprowadzeniu "lajków") system reputacji generuje posty pod atencję, hehe bekę czy dojebanie komuś zamiast merytoryki, byle cyfrowe ego było ugłaskane.
-
W co obecnie gracie?
Na Steam klucz kosztuje jakieś 4 dychy.
-
własnie ukonczyłem...
Pośród różnych tytułów, które dostarczyło nieodżałowane Visceral Games, znajduje się też tytuł, o którym swego czasu było głośno, choć niekoniecznie przez gameplay - Dante's Inferno próbowało w najbardziej dostosowany do możliwości intelektualnych średniego Amerykanina zaadaptować pierwszą część "Boskiej komedii", to jest robiąc z Dantego krzyżowca-zabijaką z kosą wydartą śmierci, który przebija się przez gorowato-erotyczne (miejscami) piekło w poszukiwaniu gołej baby, a grę promowano wynajmując ludzi, aby ci protestowali przeciwko obrazie uczuć religijnych. Natomiast jeżeli odejmiemy z tematu otoczkę, to wychodzi nam gra bardzo charakterystyczna dla swojej epoki, aż do przesady zakochana w God of Warach i jednocześnie zapewniająca nieco fajnej siekaniny w wersji na X360, którą ogrywałem. Historia do szczególnie skomplikowanych nie należy - Dante nagrzeszył za życia, choć oczywiście myślał, że jest moralnie w porządku. No i jakoś tak wychodzi, że dosyć szybko dostaje kosę w plecy, ale jako twardziel zamiast pójść za czyhającą na niego Śmiercią, spuszcza jej wpierdol i zabiera kosę, która będzie stanowiła, obok krzyża robiącego za broń dystansową, główną broń. Po przybyciu do swojego domostwa odkrywa, że żona została zamordowana, a jej dusza porwana do piekła. Rusza więc za nią i przechodzi przez opisane w "Boskiej komedii" kręgi aż do momentu, gdy będzie mógł najebać sęków samemu diabłu. A to wszystko w imię miłości. Nie jest to szczególnie porywająca historia, choć niezłe są komiksowe cutscenki i jakieś tam próby jej pogłębienia, które w ręku lepszego scenarzysty pewnie mogłyby nadać grze dodatkowe warstwy. Całość kończy się w sposób zwiastujący sequel, który nigdy się nie zmaterializował - a szkoda, bo dwójka podobno była dużym krokiem naprzód w stosunku do jedynki. Niemniej samo Dante's Inferno to gierka sympatyczna, nawet jeśli dosyć powtarzalna - sam jednak grałem w nią raz na dwa, trzy dni (powiedzieć, że obecnie mam zapiernicz w życiu, to nic nie powiedzieć) i w takich dawkach była więcej, niż w porządku. Gameplayowo to tytuł zapatrzony w God of Wary w gigantycznym stopniu, co kiedyś mi przeszkadzało, no ale teraz to są inne czasy i inne GoWy, więc taki reskin był spoko. Dosyć powiedzieć, że kosa ma zasięg niczym łańcuchy, poza lekkim i ciężkim atakiem jest chwyt, prawa gałka to uniki, do tego QTE i ustalone kąty kamer. Chyba jedyna inna mechanika to to, co dzieje się po chwyceniu przeciwników w celu skończenia ich żywota - możemy ich potępić lub odpuścić grzechy (teologia tej gry byłaby dobrym tematem alkoholowej rozkminy). Podobnie ze spotykanymi co jakiś czas duchami historycznych grzeszników - nie jest to jednak mechanika determinująca np. zakończenie, a jedynie wybór, które drzewko bardziej chcemy dopakować, "święte" (ataki krzyżem itp.) czy "nieświęte" (kosa). No i szlachtuje się ich jednak całkiem miło - rodzajów wprawdzie nie ma wielu, ale się między sobą różnią, do tego mamy paru bossów, zarówno do obijania w standardowy sposób, jak i jakimś prostackim trikiem. Nie mielibyśmy jednak pełnej podróby GoWa bez dodania elementy platformingu - ten wprawdzie daje pożądaną odmianę, ale irytuje niską precyzją skoków. Nieraz i nie dwa ginąłem w miejscach, gdzie teoretycznie skok nie powinien być trudny, co oznaczało zobaczenie cytatu z "Boskiej komedii", wczytanie gry, często obejrzenie krótkiej niepotrzebnej cutscenki i kolejne skoki. Wizualnie gierka wygląda całkiem dobrze - zresztą dla mnie gry mogły się wizualnie zatrzymać na PS360 - i oczywiście również tutaj stara się małpować GoWa "epickimi" ujęciami w niektórych sekwencjach. Wizualnie grę zapamiętałem jako bardziej monotonną wizualnie - teraz jednak, choć oczywiście głównie obserwujemy miksy czerni, czerwieni i innych "piekielnych" barw, to jednak poszczególne kręgi piekła wydały się bardziej różnorodne. Muzyka to epickie orkiestracje z których już niczego nie pamiętam. No i tak się grało w tego wcale-nie-Kratosa - nieźle się walczyło, średnio się skakało, ale zwyczajnie przy mojej obecnej growej diecie taki 6,5/10 klon starych GoWów był miłą rozrywką i nie żałuję czasu. Szkoda Viscerali, szkoda drugiej gry z serii, ale świat idzie do przodu, więc taka pocztówka do czasów minionych dała mi frajdę.
-
Anime - temat ogólny.
Dzięki Panowie, ponotowane.
-
Resident Evil - temat ogólny, komentarze, plotki i inne
Są kanały i szukanie kluczy, będzie dobrze.
-
Anime - temat ogólny.
Prośba o polecankę - anime oglądam bardzo mało, nie jestem na bieżąco, więc rekomendacje mogą dotyczyć i rzeczy z ubiegłego wieku. Szukam czegoś zwartego, najlepiej jeden-dwa sezony, dobra intryga z zagadką (okolice kryminału itp.), mogą być elementy paranormalne, jakaś ładna bitka też nie zawadzi, byle nie było dużej ilości humorku czy "dziecinnych" designów. Opis pewnie bardzo ogólny, więc i przyjmę rozmaite rekomendacje - najważniejsze, żeby rzecz nie była rozciągnięta i zbyt infantylna.
-
Wymiana kodów Steam/Origin, kart itepe
Oddam na Steam Gestalt: Dream and Cinder.
-
własnie ukonczyłem...
Ja po dwóch godzinach jestem na granicy wywalenia z dysku - ładnie to wygląda i klimat jest spoko, ale gameplay absolutnie nie dostarcza, a sam platfroming wypada strasznie sztywno - natomiast po Twoim poście chyba tę granicę przekroczę, bo nie wygląda na to, żeby później było lepiej.
-
własnie ukonczyłem...
"Battle out of Hell" warto jeszcze sobie pyknąć, bo pierwsza ekipa robiła, a potem udawać, że marka umarła.
-
Indyki & ukryte perełki, które warto znać
Fajnie, że w końcu im się udało wybić - Serpent in the Stagland (debiut) to ciekawa, ale mocno nieprzystępna gra, Mechajammera nie ruszałem, bo jest zabugowany do punktu, gdzie nie da się chwilami kontynuować rozgrywki, ale jak widać za trzecim razem się udało.
-
własnie ukonczyłem...
Infinite to rzadki przypadek gry, w której miło wspominam klimat i fabułę, ale gameplay był absolutnie jednym z najgorszych w mojej karierze gracza. Strzelanie i walka jakimś cudem jeszcze gorsze niż poprzednich częściach.