Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Forum PSX Extreme

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Jukka Sarasti

Użytkownicy
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Jukka Sarasti

  1. W dwójkę nigdy nie grałem (choć pewnie nadrobię w końcu), ale z rozpykanej trójcy, to jest jedynka, trójka i DoD oceniam najniżej. Do jedynki pewnie wrócę, DoD za 10 lat jak skończę backlog i ją zapomnę też ma szanse na kolejne ogranie, ale w trójce mi nie leżały zarówno setting, jak i broń Jeana Reno. Choć gierka fajna.
  2. Panowie, dziękuję za opinie - ostatecznie jednak przekonał mnie ekran, więc wziąłem Trimui Brick Pro, a że siedzę jeszcze przez chwilę w Chinach, to w przeliczeniu na nasze zapłaciłem jakieś 200 złotych. Pewnie do samolotu zrzucę już sobie jakieś gierki z GBA.
  3. Też raczej przerzucam na kiedy indziej, zwłaszcza, że to z mojej perspektywy długa gra (30-40h).
  4. Zastanawiam się nad dwoma sprzętami - Anbernic 35XX i TriUI Brick. Głównie chodzi mi o SNES, GBA, ew. PSX, nowsze systemy odpalam na Decku albo natywnie. Na razie ciut bardziej przemawia do mnie Brick jako sprzęt z lepszym ekranem, a glównie i tak będę na tym grał w jakieś pedalskie jRPG. Co byście jednak Koledzy bardziej polecali?
  5. Prawdopodobnie o to, że będzie można zobaczyć czy Game Freak są w stanie zrobić coś innego, niż pokemony. Plus gra nie wygląda źle na materiałach, które pokazano - obstawiam 7/10 gra typu baba z mieczem i parowaniem.
  6. Ja tylko czytam uwagi Jutrzena.
  7. Jukka Sarasti odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Po Conviction się obraziłem na serię na tyle, że Blacklist kupiłem dopiero względnie niedawno i ciągle nie ograłem. Piersze trzy to doskonałe tytuły, DA to już problemy z tożsamością, Conviction nie cierpię. Sama w sobie to przyzwoita, ale zbudowana wokół jednego prostackiego patentu gierka.
  8. Jukka Sarasti odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    A jednak przed podróżą udało mi się doklikać do końca ogrywane w tle Diablo IV. Uczciwie powiem, że hack'n'slashe to nie jest mój ulubiony gatunek gier. Lubiłem szpilać w pierwszego i drugiego diaboła, sporo czasu wiele lat temu skradł mi Sacred, ale różni przedstawiciele tego gatunku, jak chociażby Titan Quest nie potrafili mnie wciągnąć, mimo, że to oczywiście dobre gry. Preferuję albo głębsze RPG albo pozycje, które angażują moją zręczność swoimi systemami znacznie bardziej. No ale Diablo IV sobie gdzieś tam wciskałem, to tu, to tam. No i skończyłem, bo od czwartego aktu formuła już mi się całkiem przeżarła i po prostu poleciałem z całością do końca. Nie wiem co działo się w Diablo III, z Diablo II z kolei pamiętam paru bossów, którzy tutaj powracają, więc może historyjka to wspaniałe zwieńczenie sagi. No ale dla mnie to było fajnie wykreowane uniwersum z dosyć tanim chwytem mającym je pogłębiać (czy główna antagonistka jest na pewno taka zła, zwłaszcza, że siły dobra to srodzy odklejeńcy), natomiast fabuła jakoś szczególnie nie angażowała. Ot, poznaj paru kolegów, zabij parę tysięcy mobów. No i spoko, nikt w to nie gra dla fabuły. Sam do swojej krucjaty przeciwko plugastwu wybrałem druida. Ukształtowałem go w taki sposób, aby zamieniał się w niedźwiedziołaka przywołującego burze i huragany oraz wilki jako summony. Buildów jest niby co najmniej kilka, później można kombinować z pasywnymi elementami i ogólnie w pełni rozumiem, czemu ludzie czerpią gigantyczną frajdę z maksowania możliwości swojej postaci oraz rozkminiania, jaki przedmiot czy inny glif podbiją najbardziej liczby obrażeń albo najmocniej zredukują przyjmowane obrażenia. Sęk w tym, że po odblokowaniu wszystkich aktywnych umiejętności (albo inaczej - kategorii umiejętności, bo chociażby ze względu na mocno ograniczoną liczbę aktywnych slotów gra się tylko paroma skillami) wiele już się w grze dla mnie nie zmieniało. O ile przez pewien czas czyściłem poboczne skupiska wrogów czy robiłem questy poboczne, to później jednak gameplay przestał dla mnie ewoluować, a to co działo się na ekranie nie angażowało aż tak, abym chciał robić z Diablo IV główną grę i poświęcać jej długie godziny na masterowanie i robienie ze swojego druida coraz potężniejszej maszyny destrukcji. No więc odpalałem sobie raz na jakiś czas, poczyściłem z trzy dungeony i zadowolony wyłączałem po godzince-dwóch. Wizualnie gra wygląda zadowalająco i raczej czytelnie (tylko misja na bagnach z wężem bardzo drażniła mój wzrok filtrami), muzyka wypada bardzo sympatycznie i ciągnie wrażenia z gry w górę. Z drobnych rzeczy drażniło mnie, kiedy dochodziłem do celu misji, musiałem przez minutę posłuchać uwag postaci niezależnych wypowiadanych w powietrze, zanim mogłem z nimi w końcu rozpocząć dialog. Zabiłem tony potworów, dawkując sobie ten tytuł się nim nie znudziłem, ale raczej nie ma mowy o kolejnych przejściach, testowaniu nowych postaci czy odpalaniu dodatku. Na kolejne parę lat h'n'sy lądują poza orbitą zainteresowań. Ale było miło.
  9. Czy BIOMY to nie wiem, ale w jakimś wywiadzie było mówione, że gra ma podział na etapy, gdzie można znaleźć dodatkowe rzeczy poza "główną misją".
  10. Jukka Sarasti odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Xbox Series X|S
    Fajnie, Beast of Reincarnation zainstalowałem w preloadzie, natomiast Hell is Us od dawna chciałem sprawdzić, ale jakoś nie było okazji.
  11. RE4 chyba nie miało obsługi myszki i się celowało klawiaturą numeryczną
  12. Jukka Sarasti odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Wyjeżdżam w tym tygodniu na dłuższy czas, więc chciałem jeszcze rzutem na taśmę ograć coś mniejszego. Padło na Chrono Gear: Warden of Time, bo miałem humor na skakanie w 2D, ale bez formy metroidvanii. Gierkę dodałem kiedyś na wishlistę, później do mnie trafiła, bo zakodowałem ją sobie jako platformera z zabawą z czasem. Troszkę mnie oszukali, że tak powiem, co nie znaczy, że się źle bawiłem. Powiedziałbym po prostu, że dwie rzeczy sprawiają, że mój stosunek do tej gry zamiast jednoznacznie pozytywnego należy określić jako "to skomplikowane". Pierwsza rzecz to moja wina i w sumie jakoś nie przeszkadza w graniu. Otóż gra to część uniwersum Hololive. Przed odpaleniem gry tego nie wiedziałem i nawet nie miałem pojęcia, że istnieje jakieś uniwersum vtuberowych anime dziewczynek, które sobie słodzą i mają lore. A jednak - w dodatku to całkiem solidnych rozmiarów biznes. Wolałbym żyć w błogiej nieświadomości, no ale tutaj po prostu człowiek może to słitaśne pierdzenie i hehe humorek po prostu przewijać i zamiast tego zostać ze szkieletem historii - gramy babom boginią czasu i sobie skaczemy. Tyle wystarczy. A druga rzecz? Ano właśnie mechaniki związane z czasem. Jak gra oznajmia na stronie Steam: "Turn back the clock and fight to repair Time itself in this cinematic action platformer with fast sword combat and time-based powers." Myślałem, że to ostatnie przekłada się na coś ciekawego. W praktyce od początku mamy do dyspozycji spowolnienie czasu i przyśpieszenie - gra jednak przez 99% czasu nie wymaga używania tych mechanik. Zapomnijcie o jakichś ciekawych zagadkach czy platformingu opartym o zabawy z czasem. Nic z tych rzeczy. Dopiero cokolwiek zmienia się w ostatnich lokacjach, gdy dochodzi trzecia moc. Ostatecznie więc dostajemy "tylko" platformera, co budziło na początku moje rozczarowanie. Tyle, że skakałem, siekałem i... w sumie to mi się całkiem podobało. Lokacje są zróżnicowane, dodają nowe motywy do gameplayu, walka jest mocno pretekstowa w normalnych lokacjach, ale walki z bossami, choć banalne, to przyjemnie zaprojektowane. Jeżeli ktoś do tego ma żyłkę speedrunnera albo kolekcjonera, to sporo czasu spędzi na dodatkowych zabawach. Bardzo sympatycznie wypada też moveset - nie jest jakoś bardzo rozbudowany, ale wszystko to ładnie się zazębia i sporo tu synergii w stylu "nie mogę wejść na najwyższą półkę, ale jak zrobię skok+helikoptor+poziome wiertło to odbije mnie od ściany i na nią się dostanę". No i responsywność sterowania wypada naprawdę bardzo dobrze, co nie jest takie oczywiste, a niezwykle przecież istotne w tego typu gierce. Tym, co również działa w tym tytule, jest bardzo ładna oprawa graficzna - nie wygląda jak współczesny pixel art z generatora, nie idzie w zarzygane retro typu NES czy SNES, a raczej wygląda jak gierki 2D na konsole 32-bitowe. Naprawdę prezentuje się to godnie i przenosi człowieka do czasów, gdy trawa była bardziej zielona, a problem zabierania płyt przez Sony nie istniał, bo brało się (przy dobrych wiatrach) Verbatimy. Muzyczka to pewnie jakieś produkty Hololive (zresztą za walutę w grze można odblokować jakieś kawałki), nic ciekawego. No i tak jakoś wyszło, że Chrono Gear to dobra gra, choć absolutnie nie realizująca swojej obietnicy bycia "czasowym platformerem". Jest więc "tylko" platformerem kompetentnym. Z powodującymi chęć wymiotów cutscenkami. Niemniej na promce warto, zwłaszcza do przenośnego grania - poza ostatnim, mocno przeciągniętym poziomem praktycznie każdą mapę można zaliczyć w 10 minut. P.S. Te paskudne tła z lewej i prawej, które widać na trailerze na szczęście można sobie wyłączyć w menu.
  13. Jukka Sarasti odpowiedział(a) na Fenikz temat w PC
    Zaoszczędź 100%, kupując The Life and Suffering of Sir Br...A narrative-driven hardcore RPG set in a gritty world ruled by real but unrelenting gods. Set out on a challenging lifetime journey, where every choice has a price and entails consequences. Will you b Do 23 lipca można odebrać. Ograłem kilka lat temu, kawał fajnego tekstowego RPG, choć uwzględniwszy ponury ton gry, to "fajny" może być złym słowem.
  14. Jukka Sarasti odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Walka na true ending to największe wyzwanie w grze i jedyny moment, gdy zaciąłem się na parę godzin jak w jakiejś grze From Softu, ale jej drugi etap jest 10/10.
  15. Jukka Sarasti odpowiedział(a) na Jakim temat w Region Filmowy
    Do "Mrocznego rycerza" robił bardzo dobre filmy, trójca Memento-Bezsenność-Prestiż jest przeze mnie bardzo ceniona, ale od Incepcji (albo kretyńskiego trzeciego Batmana, nie pamiętam, co było wcześniejsze), żaden jego film nie siadł mi na więcej niż 5/10 (Oppenheimera nie widziałem). To są ładne filmy, ale poza tym niczego ciekawego w nich dla mnie nie ma, a próby dodawania im intelektualnego waloru wychodzą patetycznie.
  16. Jukka Sarasti odpowiedział(a) na Figaro temat w Ogólne
    To jest ciekawy przykład gry, gdzie widać zmarnowany potencjał na wielu poziomach, pewną, z braku lepszego słowa, "szkieletowość" (systemy RPG, które tak naprawdę jakoś bardzo nie zmieniają gameplayu czy wrzucanie pojedynczych sekwencji skradanych czy pseudostrzelanych) i ogólnie obiektywnie trudno mi tę grę komuś szczerze polecić. Natomiast jej klimat i to jak wykorzystuje twórczość Samotnika z Providence sprawiły, że miło tę grę wspominam. Trochę, na drugą nóżkę, kazus jak Stygian, które to jest naprawdę toporną i zabugowaną grą, ale chwyta dobrze atmosferę twórczości Lovecrafta.
  17. Oj tak, pamiętam jak ogrywałem, gdy wyszło jakieś DLC i pomijając bugi pomniejszej rangi, które zaczęły się mnożyć, to nagle w jednej walce fabularnej musiałem zostawić odpaloną grę na X czasu, bo przeciwnicy "wykonywali" kilkadziesiąt tur pod rząd w ramach których po prostu stali w miejscu. Ciut się wtedy zdenerwowałem.
  18. Jukka Sarasti odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Z perspektywy lat ciekawie ogrywało się remaster Metal Gear Solid 2, będąc już gotowym na pewne poszczególne rozwiązania czy cechy tej gry. Co więcej, kiedyś wydawało mi się, że ta gra ma znacznie gorszy balans cutscenek do grania i bliżej jej do filmu. W rzeczywistości, choć cutscenek jest od cholery, to jednak sporo się tutaj gra i gra się, co jeszcze istotniejsze, całkiem fajnie. Nie idealnie, ale fajnie. Streszczenia fabuły się nie podejmuję, a zarys pewnie zna większość forumowiczów - jako Raiden (po prologu rozgrywanym jako Snake) trafiamy na morską platformę przejętą przez terrorystów. Ów wyglądający jak wyjęty z anime chłopek, za co zbierał swego czasu baty, musi sobie więc poradzić z bandytami, ich porytymi przywódcami, dziesięcioma zwrotami akcji, sztuczną inteligencją, zaskakująco celnym komentarzem na temat cyfrowego świata i innymi kojimizmami. I przyznam, że fabularnie i narracyjnie obecnie ta gra bardzo mi się podobała, a odpały pana Hideo były jeszcze dla mnie całkiem strawne i co najwyżej budziły uśmiech (jak postać Fatmana), a nie zażenowanie jak MGS 4, przy którym się dla mnie całkiem pogubił w cudowaniu i robieniu filmu zamiast gierki. W gameplayu gryzła mnie jedna rzecz, a mianowicie niezbyt wygodne sterowanie. Oczywiście człowiek po czasie się przyzwyczai, ale i tak były momenty, gdy kląłem jak zły ("platformowa" sekwencja przy przechodzeniu między Shellami po walce z bossem na łączniku). Podobnie, ostatnia konfrontacja ma motyw, którego w grach nie lubię (np. również w pierwszym God of War), gdy zmienia się mechanika walki w stosunku do reszty gry. Niemniej jednak, jak już człowiek wejdzie w rytm tej gry, to bawi się bardzo dobrze. Same możliwości ruchowe blondasa są całkiem fajne i pomimo różnych umowności (czemu mogę wskakiwać na metrową skrzynię, ale już przejście przez płot mający niewiele więcej jest totalnie ponad jego umiejętnościami) przyjemnie się skradało. Co prawda można wiele spraw w tej grze załatwiać bardzo ofensywnie (a przynajmniej takie miałem wrażenie równolegle kończąc Thiefa 2), ale więcej frajdy dawało mi skradanie się i terroryzowanie strażników duszeniami lub spluwą. No i, co bardzo istotne, gra cały czas coś tam dodaje do swojej formuły, więc nie ma mowy o monotonii. Pomijając paru bossów (no, tych mogłoby być więcej), to sobie popływamy, posterujemy rakietami, postrzelamy ze snajperki czy odwalimy jedne z niewielu misji eskortowych w grach, które mnie akurat nie drażniły. Do tego fajnym smaczkiem były codecowe zagrania przy samej końcówce - wiadomo, człowiek już wiedział, co się będzie działo, ale i tak bardzo je doceniam, zwłaszcza uwzględniwszy datę premiery. Jakoś tak z perspektywy czasu MGS 2 siedzi mi znacznie bardziej, niż się spodziewałem. Balans fabuły i grania wypadł znacznie korzystniej, niż miałem zakodowane, systemowo to dobra gra, no i jestem w stanie jej sporo wybaczyć. Kto wie, może kiedyś się przeproszę nawet z MGS 4. A tymczasem będzie trzeba wrócić sobie do MGS 3 (jeszcze nie wiem w której wersji) i w końcu przejść MGS V, które bardzo mocno razi z kupki wstydu. A jakbyście się pogubili w fabule serii, to załączam jej najlepsze streszczenie:
  19. MMA

    Jukka Sarasti odpowiedział(a) na RudiAG temat w Kącik Sportowy
    Niczego się nie spodziewałem, a i tak jestem zawiedziony.
  20. Donatello przyrównał zabicie id do zabicia twórców Returnala (więc tutaj pojawia się pierwsza kwestia, kwestia skali), wskazując na to, jaki podniósłby się kwik i jakie byłyby konsekwencje. Ja wskazałem, że zabicie Bluepoint (studia bardziej porównywalnego do Housemarque od id) wywołało straszny kwik i konsekwencje (to była ironia) w obozie Sony. Cieszę się, że mogłem pomóc.
  21. Ty czytałeś w ogóle cytowanego posta czy tak piszesz dla samego pisania? Nieźle.
  22. Lepiej gameplayowo nie będzie.
  23. Spokojnie, pan Nutella ogarnie pobratymców na wizie H-1B i będą nam dostarczać bangery w zamian za ekipę z id.
  24. Jukka Sarasti odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Jakbym tę grę platynował, to bym ją pewnie znienawidził

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.