Treść opublikowana przez DarkStar
-
Stellar Blade
Gram w to od paru dni i od początku mi się spodobało, ale jestem teraz na pustyni po Xionie (a czytałem, że jeszcze druga będzie...) i powietrze zeszło z balonika. Jak wcześniej grałem zaciekawiony wszystkim, tak od godziny gram wręcz na siłę :/ Już mi przez głowę przemknęła myśl, że może nie ukończę tej gry. Czuję się jakbym chodził po lokacji z marnego JRPG z masą mobków, które się odradzają. Prawie nie ma tu nic ciekawego. Byłem na Złomowisku tego droida uratować. Jak kilka razy powtarzałem uruchamianie trzech maszyn, bo nie wiedziałem w jakiej kolejności mam to zrobić, to prawie padłem z nudów. Okropny quest. Odechciało mi się grać.
-
Yakuza Kiwami 3 & Dark Ties
Rikiya jest jedną z moich ulubionych postaci w serii. Nie ogarniam umysłem CO i DLACZEGO z nim zrobili. To jest zupełnie inny model postaci. Nie jest nawet podobny. Deal breaker.
- Kingdom Come: Deliverance
-
Właśnie zacząłem...
Zacząłem Octopath Traveler, które kupiłem w 2020‼️ i do dziś nawet nie uruchomiłem. Nie podoba mi się.* Grałem cały wolny czas dziś. Zrobiłem przerwę na kolację, bo mi się Switch rozładował w końcu i się okazało, że wcale nie jest po godzinie 20, tylko prawie 22 😉 * mam bardzo mieszane odczucia. Gra wydaje mi się być bardzo prosta, nic nie porywa fabularnie, lokacje są małe i korytarzowe, w skrzynkach nic ciekawego nie ma. Grafika ładna, to pierwsza gra w HD-2D. Muzyka też spoko. Walka jest ok, jeszcze się jej uczę.
-
Yakuza Kiwami 3 & Dark Ties
-
Granblue Fantasy Project Re: Link
No właśnie pamiętam, że w demie dało się zmieniać postaci... a przynajmniej mi się tak wydawało i czytając powyższego posta myślałem, że pamięć mi płata figle. Chyba jednak nie :)
-
DualSense i PSPortal
Grałem później wieczorem jeszcze chwilę już w domu, tak samo streamując i ten lag był identyczny, więc raczej to kwestia domowego połączenia z WiFi. Portal mi pokazywał opóźnienie 16ms streamując na tę odległość kilkudziesięciu kilometrów, spodziewałem się gorszego. Pamiętam jak grałem na początku przez GFN, jak jeszcze nie było serwera w Warszawie, to miałem ponad 20ms, a przez Boosteroid nawet 30ms. Tak że w odpowiednich warunkach jest moc. Zastanawiam się jak by to na 5G działało. Kiedyś próbowałem odpalić grę ze sterowaniem dotykowym na swoim smartfonie z xCloud i była to kompletna porażka. Zastanawiam się czy zawsze tak jest czy to chmura Microsoftu taka beznadziejna. Próbowaliście grać na Portalu przez hotspot z 5G?
-
DualSense i PSPortal
Jestem kilkadziesiąt kilometrów od domu. Zabrałem ze sobą Portala na testy. Pierwszy raz go wziąłem z domu. W obu lokalizacjach światłowód, ale moja PS5 jest połączona tylko z WiFi Mesh. Włączyłem sobie zdalnie Stellar Blade z konsoli (czyli nie z chmury). Działa to zadziwiająco dobrze! Statystyki podają, że stream jest git. Mi się wydaje, że jest delikatny lag, ale może sobie wmawiam. :) Natomiast jak najbardziej da się grać. Obawiałem się, że będzie padaka. Sony kolejny raz mnie pozytywnie zaskoczyło jakością streamingu.
-
własnie ukonczyłem...
Vampire: The Masquerdade - Swansong Wychodzi na to, że recenzuję grę z cyklu "zagrajmy w crapa", tylko że od razu na początku następuję plot twist i ten crap ma ode mnie ocenę 8-. Tak, tak bardzo mi się podobał Swansong, mimo technicznych braków i niedociągnięć. Czym jest ta gra? Połączeniem symulatora chodzenia z lekkim RPG, bazującym na papierowym systemie Wampir: Maskarada. Rdzeń gameplayu to chodzenie po lokacjach, przeglądanie i zbieranie różnych przedmiotów oraz rozmowy z NPC. Przypomina to troszkę gry Quantic Dream, Telltale czy DONTNOD. Jednakże ta gra ma więcej gameplayu, ponieważ bazuje na statystykach postaci oraz testach cech i umiejętności. Do celu zawsze prowadzi kilka ścieżek, łatwo jest oblać testy i ponieść porażkę. Gracze narzekają na to, że trzeba mieć określony build i najlepiej grać z poradnikiem. No nie. To jest wierutna bzdura. Tutaj Swansong znajduje się bardzo blisko papierowych erpegów. Przygotowując swoją postać nie wiesz co ją spotka w kolejnej przygodzie prowadzonej przez Mistrza Gry. MG Ci nie powie "a weź, Piotrek, wykup sobie za te expeki Zabezpieczenia, bo za tydzień gramy i tam będzie taki komputer, do którego będziesz się musiał włamać". To byłoby bez sensu. Builda się robi w ciemno, na czuja, wybierając to co wydaje się przydatne, albo to co nam się podoba z opisu. I tak samo się gra w Swansonga. A bo potem się jakiś ważny test nie udaje? Trudno, jak w życiu. Często twórcy pozostawiają inną furtkę, inny sposób poradzenia sobie z trudną sytuacją. Taka konstrukcja gry dodaje regrywalności, można sobie później inaczej przygotować postaci i spróbować sprostać wyzwaniu w inny sposób. Albo można zwyczajnie ponieść porażkę i się z nią pogodzić i grać dalej. Wydaje mi się, że problem z tym mają tylko jacyś min-maxerzy, którzy koniecznie chcą zrobić wszystko i odnieść zwycięstwo w każdej sytuacji. A dla mnie niepewność oraz porażki są atutem gry, a nie jej wadą. Jak już mówię o różnych ścieżkach do celu, to warto nadmienić, że w tej grze znajdziemy szereg zagadek, a twórcy nie podają rozwiązań na tacy i szanują inteligencję gracza. Z reguły dostajemy ogólny cel, np "muszę dostać się do tego pokoju", "muszę poznać tożsamość celu". I nas z tym zostawiają. Należy eksplorować lokacje, wszystko czytać, rozmawiać z NPC i składać to do kupy aż nam szczegóły układanki wskoczą na swoje miejsce albo wydedukujemy coś np ze znalezionych notatek. Daje to prawdziwą satysfakcję z rozwiązania takiej zagadki i pchnięcia gry do przodu. Najczęściej nie ma jednego rozwiązania, tylko kilka alternatywnych. Po każdym ukończonym poziomie dostajemy krókie podsumowanie tego co nam się udało zrobić, czego nam się nie udało zrobić oraz wskazówki dotyczące alternatywnych rozwiązań (czegoś, co można było zrobić inaczej), więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby sobie takie etapy powtarzać. Trochę przeszkadza w tym system zapisu bazujący na checkpointach, niestety ręcznie nie możemy zapisywać gry. Domyślam się, że miało to wytworzyć presję i napięcie oraz nieść ze sobą konsekwencje dotyczące naszych działań i wyborów, ale ja bym jednak wolał móc w (niemal) dowolnym momencie móc zapisywać i ładować grę. Są za to dostępne trzy sloty i da się zmienić aktywny slot w trakcie gry, tak że np. możemy rozwiązać jakąś scenę w jeden sposób, robi się sejw (checkpoint) i możemy teraz przełączyć się na inne miejsce zapisu, wczytać tę scenę (poziom), którą już przeszliśmy i zagrać inaczej nie nadpisując poprzedniego sejwa. W grze dostajemy trzy grywalne postaci (Leysha z klanu Malkavian, Galeb z klanu Ventrue oraz Emem z klanu Toreador). Każdą gra się trochę inaczej, bo każda posiada inne umiejętności, więc spotyka się z innymi wyzwaniami. Leysha doświadcza wizji, umie stawać się niewidzialną dla ludzi oraz przejmować wygląd i tożsamość innych. Emem jest bardzo zwinna i potrafi przemieszczać się na większe dystanse umiejętnością przypominającą Blink, którym posługiwał się Corvo w Dishonored. Galeb to Ventrue chodzący w garniaku, bardzo dystyngowany i opanowany, ale jednocześnie jest egzekutorem, który na zlecenie swojego Księcia zlikwidował już liczne cele (w tym inne wampiry), więc potrafi i porozmawiać i zastraszyć, a w razie potrzeby mógłby walczyć. Oprócz tego łażenia i zbierania przedmiotów mamy rozmowy z NPC jak w innych grach, natomiast z dodatkową mechaniką, chyba wywodzącą się z papierowego Wampira, tj. konfrontacjami. Czasem zdarza się trudny rozmówca, którego musimy do czegoś nakłonić i wówczas odpala się tryb konfrontacji, czyli takiego słownego starcia podzielonego na kilka sekcji, często z limitem porażek, które wolno nam ponieść zanim przegramy konfrontację. Czyli np masz dialog, 5 sekcji i możesz popełnić 2 błędy. Nasz(a) bohater(ka) (o tym za chwilę) ma dwie pule punktów. Jedna służy do wykorzystywania zwyczajnych umiejętności, takich jak Perswazja czy Zastraszanie, a druga związana jest z wampirycznymi mocami (Dyscypliny). Ta pierwsza startuje z maksymalnego pułapu, a wykorzystywanie umiejętności ją opróżnia, a ta druga startuje od zera i rośnie do 12. Odzwierciedla to głód krwi, po osiągnięciu maksymalnego poziomu głodu władzę nad wampirem może przejąć Bestia, czyli wewnętrzna natura, która zamienia wampira w żądną krwi... no, Bestię... i może prowadzić do zezwierzęcenia (feral). Tego należy unikać, głód można zaspokoić wypijając krew ludzkiej ofiary, żrąc szczury (ciekawostka -- jeden z bohaterów, będący członkiem klanu Ventrue, odmawia takiego działania -- spodobało mi się to, bo pasuje do lore, Ventrue się tak nie upodli) czy pijąc krew z innych źródeł (np. z torebki :D ). Wracając do konfrontacji. Podczas tych dialogów można korzystać z umiejętności (np. Perswazja, Zastraszanie, etc.) oraz Dyscyplin. W tym celu potrzebne nam są odpowiednio rozwinięte cechy postaci oraz wykupione upgrejdy Dyscyplin. Tutaj ludzie jęczą, że trzeba grać z poradnikiem, bo oni NIE WIEDZIELI, że w siódmej godzinie gry potrzebne im będzie taka a taka umiejętność. No nie. Ja się z tym nie zgadzam. Nie masz umiejętności wymaganej do testu, to robisz co innego, albo failujesz i dilujesz z tym. Gra się nie kończy. A że nie zawsze się wygrywa? Jak w życiu. Gra opowiada interesującą historię i ma bardzo obszerne lore. W grze znajduje się kodeks, w którym możemy zaznajomić się z terminami ze świata Wampira: Maskarady oraz opisami poszczególnych frakcji, postaci czy miejsc. Tutaj największy minus gry, dotyczący warstwy technicznej -- czcionka jest maciupeńka i nie da się nic z tym zrobić. Grając na Steam Decku musiałem cały czas korzystać z systemowej lupy. Jak już jestem przy Steam Decku, to dodam, że gra działa bardzo dobrze z lockiem na 30fps, na wysokich ustawieniach. Przeszedłem na tym sprzęcie całą grę. Czaiłem się z tą grą kilka lat, kiedyś była nawet w Plusie, ale zniechęcały mnie kiepskie opinie. A wyszło jak wyszło. Mam zupełnie inne wrażenia, dla mnie to bardzo dobry tytuł i im bliżej końca gry byłem, tym bardziej rosła moja ocena. Ostatecznie daję 8-/10 i polecam!
-
Zakupy growe!
Nie wiem za co tu koledzy klaunują, ale ode mnie +1. Często wybieram inne wersje kolorystyczne sprzętów, bo czarny dla mnie jest smutny i generyczny. Cieszy mnie po prostu samo patrzenie na taki bardziej wyróżniający się z tłumu sprzęcik.
-
Zużycie prądu. Ile placicie?
Ja mam ponad 1500 zł za pół roku. Ale pracuję z domu i komp chodzi od poniedziałku do piątku jak w biurze. Poza tym konsole / TV, laptop i inne sprzęty, również AGD. I tylko dwie osoby. Wychodzi na to, że roczny koszt to będzie ze 3k PLN.
-
Crimson Desert
Miał być. Potem zmienili koncepcję.
-
Crimson Desert
Jeszcze roboty tu są? Dżizas... Od jakiegoś czasu nie oglądam żadnych materiałów, bo to dla mnie must-play, ale im bliżej premiery tym mam większe obawy. Czy mogę to już nazywać chińskim Elexem? :P
-
Split Fiction
Nie byliśmy tam. Widząc co tam się dzieje, to myślę, że dobrze 😅
-
Split Fiction
Kurde, chciałbym żeby ktokolwiek z moich rodziców (70/71) grał w gry. Kilka razy nawet podsuwałem. Kiedyś, z 15 lat temu, kupiłem im Wii, żeby w jakiś inny sposób mogli spędzić czas razem ruszając się i śmiejąc, ale nie wypaliło. Skończyło się tak, że Wii po jakimś czasie wziąłem do siebie, przeszedłem parę gier, potem długo leżało w szafie i sprzedałem (oczywiście oddałem im kasę). Zazdroszczę, że z mamą mogłeś sobie zagrać w Split Fiction.
-
Split Fiction
To ile lat ma mama? :) Btw ta sekcja z bombami była trudna. To też powtarzaliśmy wielokrotnie.
-
Patronite.pl
Jak się dostaje tę rangę dla patronów? Mam czekać na jakiegoś osobnego maila, mam gdzieś pisać?
-
Cyfra vs Pudło
U mnie różnie. W cyfrze kupuję gry na PC, gry na przecenie, gry, na które mam takie ciśnienie, że nie wytrzymam, a jest piątek i do paczkomatu mogę mieć na wtorek ;). W pudełku najczęściej bo jest taniej i mogę odsprzedać (PS5), albo nie jestem pewny gry, a cyfrowa nie jest tania. Sprawdziłem swój arkusz, w 2025 roku kupiłem 13 gier cyfrowo i 9 w pudełkach, plus abonamenty i Lossless Scaling ;) Przy czym gry pudełkowe były droższe, ale też niektóre odsprzedałem. Generalnie więcej gier kupuję cyfrowo, ale więcej pieniędzy wydaję na gry pudełkowe (a że kupuję tylko nówki, to odpowiednio tak właśnie ode mnie kasa leci do wydawców).
-
Split Fiction
Dokładnie. Nam przejście Split Fiction zajęło 19h wg licznika PS5. Na HLTB jest 14h. :)
- Xbox Game Pass - gry w abonamencie
-
Split Fiction
Nie wydaje wam się, że to jednak nie są gry dla osób niegrających? Dla mnie zarówno It Takes Two jak i Split Fiction to tytuły hardkorowe (w sensie, pełnoprawne gry wymagające znajomości kontrolera i mechanik). Grałem w obie ze swoją partnerką, która nie jest kałżalem (przeszła kilka exów Sony, różne cRPG, a nawet Demon's Souls), ale jest graczem niedzielnym, bo gra bardzo rzadko (zawsze robię w duchu facepalm jak gra prosi o wciśnięcie R1, a ona patrzy na pada szukając przycisku i pyta mnie który to). W Split Fiction były sekwencje naprawdę trudne, w których ginęła wielokrotnie i musieliśmy powtarzać nawet kilkanaście razy, a ja miałem minę jak Hide the Pain Harold). Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś, kto po raz pierwszy (może nie dosłownie, ale wiadomo o co chodzi) dostaje pada do ręki przechodzi Split Fiction.
-
Jaki masz backlog?
Kurczę, nie wiem gdzie to napisać, a nie chcę w statusie, bo tam jest niepoważnie i zaraz znika, a fajnie byłoby podyskutować. Jako że wiąże się to z tematem backlogu, to z racji na to, że nie znalazłem lepszego miejsca napiszę tutaj. HowLongToBeat.com, znane skrótowo jako HLTB. Korzystam od lat. Zapewne jak większość z Was. Otóż, stopniowo doszedłem do wniosku, że istnienie HLTB "rujnuje" moje podejście do gier. Wytworzyła się we mnie presja na przechodzenie gier, a nie granie w gry. Backlog potężny, a czas ograniczony. Podejmując decyzję zakupową, a tym bardziej decyzję o tym w co zagrać w dalszej kolejności, sprawdzam HLTB. Jak widzę, że gra ma 60h czy 100h, to od razu dostaję blokady i sobie myślę, że nie ma szans żebym to przeszedł (w jakimś rozsądnym czasie), więc może lepiej się nawet za to nie zabierać? 40h? Kurde, długo. Będę pewnie grał dwa miesiące. Czy utrzymam przez tak długi czas skupienie na jednym tytule? Wychodzi, że dla mnie najlepsze są gry <20h. Potem widzę taką Personę 5, ale zagram raczej w jakieś Plague Tale. Jeszcze 15 lat temu jak widziałem, że gra jest na 100h, to był to dla mnie duży plus. Ogromny, długi RPG to najlepsze co mógłbym wtedy dostać. Fallout: New Vegas mi zajął 160h i nie zrobiłem przerwy, nigdy mnie też nie zmęczył. A teraz wątpliwym jest abym go kupił widząc taki czas na HLTB. Dodam, że jestem z tych powolnych graczy, którzy biorą czas Main+Extras i dodają 30%, zwłaszcza w długich grach. Np Silent Hill 2 Remake mi zajął 32h jeżeli dobrze pamiętam i było to jedno przejście. W Rogue Trader grałem 120h i jestem w drugim akcie :D (tu niepotrzebnie grałem długo na hardzie, ale nadal). Sprawdzanie HLTB zniechęca mnie do sięgania po długie gry i jednocześnie tworzy problem z porównywaniem swojego czasu przejścia z innymi, wtedy mi się wydaje, że "źle" gram. Wybieram gry krótsze, aby PRZEJŚĆ więcej gier. Bez sensu. Dlatego kilka dni temu postanowiłem, że już nie będę sprawdzał HLTB podejmując decyzje zakupowe czy wybierając gry z backloga. Będę do każdej gry podchodził w ciemno. Usunąłem już plugin HLTB do Steam Decka z Decky Loadera, żeby mi się to info nie wyświetlało. A jak to jest u Was? Zapraszam do dyskusji. :)
-
Cairn
Ja grałem na Steam Decku w demo. Trochę ciężko. Pamiętam, że wentylator wył jak w PS4. :) Dało się grać, ale nie było to bardzo komfortowe. Standardowo warto zajrzeć na SDHQ: Steam Deck HQCairn Review + Steam Deck Performance - Steam Deck HQCairn is a fantastic climbing simulator with detailed strategic and survival mechanics and a deep story, but its Steam Deck performance could be better. Widzę, że dev dostrzega Steam Decka i pracują aktywnie nad poprawkami: Steam Deck HQCairn Developers Address Steam Deck Performance Issues Wi...Cairn's performance issues on the Steam Deck have been noticed, and developer The Game Bakers has provided a temporary workaround while they work on a permanent fix. Ja raczej na Prosię wezmę.
-
Cairn
Widziałem, że już niektórzy grają. Launch trailer mnie trochę zaskoczył, bo pokazał grę większą i bardziej różnorodną niż się spodziewałem na bazie dema. Tutaj są jacyś NPC, jakieś rozmowy, ciekawe lokacje nie będące tylko trawą i skałą. Gra kosztuje zaledwie 134 zł (a tylko 120 zł dla Plusowiczów) w PS Store. Trochę mnie kusi, żeby to kupić teraz i grać.
-
Cyfrowe zakupy growe!
Wiem, że tam jakieś tańce odchodzą ;) To może być ciekawe, mimo wszystko. Chciałbym ograć, bo to bezpośredni sequel X i czuję jakbym ograł tylko połowę gry.