Opublikowano 9 godzin temu9 godz. 9 minut temu, Josh napisał(a):Fajne to było przez 30 sekund jak za pierwszym razem się odpaliło w 2007 roku Heavenly Sword i można było sobie kierować wystrzelonym bełtem z kuszy, ale wolałbym już więcej nie mieć z tym do czynienia.Nie to nie było nawet wtedy fajne. Przy tej misji na moście gdzie trzeba było kogoś osłaniać tymi strzałami z kuszy to myślałem za pierwszym razem, że wyrzucę pada razem z konsolą przez okno. Edytowane 9 godzin temu9 godz. przez BRY@N
Opublikowano 9 godzin temu9 godz. Aż mnie kusi teraz, żeby odpalić 'Lair' na PS3 (tam przed patchem to całe sterowanie było oparte na czujnikach ruchu, i chyba nadal tak można ustawić). Potężne 53/100.
Opublikowano 9 godzin temu9 godz. Najgorsza minigierka dla mnie to była ta z treningiem hipopotama (nie pamietam imienia juz) w Thieves in Time. Serio myslalem, ze nie dam rady splatynowac, ale w koncu sie udalo.
Opublikowano 9 godzin temu9 godz. Druga najtrudniejsza rzecz po tańcu. Pół godziny przed spaniem odpaliłem ten zestaw minigier i nie dałem rady, celowanie pingwinem w tarczę mnie pokonało, a że nie chciałem się więcej wkurzać przed snem więc dałem sobie spokój. Następnego dnia odpaliłem ten sam etap, żeby pokazać dziewczynie gierkę i totalnie na wyjebce zacząłem się w to bawić i poszło za pierwszym razem xD niestety laska nie była pod wrażeniem Edytowane 7 godzin temu7 godz. przez Josh
Opublikowano 8 godzin temu8 godz. Autor Godzinę temu, BRY@N napisał(a):Nie to nie było nawet wtedy fajne. Przy tej misji na moście gdzie trzeba było kogoś osłaniać tymi strzałami z kuszy to myślałem za pierwszym razem, że wyrzucę pada razem z konsolą przez okno.Kurde, a mi się podobało. I fajny motyw z wyskokiem po wybiciu przeciwnika w powietrze.
Opublikowano 8 godzin temu8 godz. Jak po jakimś czasie grałem drugi raz to zrobiłem ten most za pierwszym razem ale jak grałem pierwszy raz to takie wiązanki słałem, że masakra.Jeszcze z tego okresu pamiętam, że irytowało mnie to rzucanie grantami w pierwszym Uncharted.
Opublikowano 6 godzin temu6 godz. Ktoś tu ma platynę w Crash Team Racing? Poziom hard wydaje mi się niemożliwy, nie podoba mi się że trzeba driftować dosłownie cały wyścig a nie tylko na zakrętach. Pewnie jak ktoś się nauczy driftu przez 90% wyścigu to będzie to do przejścia.
Opublikowano 6 godzin temu6 godz. Jak już się nauczysz tak jeździć to nie jest źle. Dasz radę tylko nie można się poddawać na początku Sam hard to pikuś poczekaj na czasówki Edytowane 6 godzin temu6 godz. przez BRY@N
Opublikowano 6 godzin temu6 godz. Autor Jak wyżej, a jak już opanujesz super boosty to już w ogóle nie będzie co zbierać.
Opublikowano 6 godzin temu6 godz. Zwykli gracze po prostu uczą się skrótów, omijania przeszkadzajek i korzystania z power upów, ale dopiero po zdaniu sobie sprawy że ta gra ma drugie dno zaczyna się prawdziwa zabawa i ściganie na serio. Nauczenie się driftowania, ogarnięcie sacred flame i umiejętne zarządanie rezerwami to klucz do naprawdę szybkiego pokonywania tras i zostawiania przeciwników daleko w tyle, totalnie zmienia się wtedy sposób grania. W żadnym wypadku nie jestem w tym mistrzem i nawet nie podchodziłem do platyny (wyścigi to nie moja bajka), ale jak dziewczyna proponuje mi seks, to zamiast tego włączam Crasha z gokartami, podaję jej drugiego pada i korzystając z tych wszystkich pro-mechanik zostaje tak wyruchana, że na najbliższy tydzień jej wystarczy.
Opublikowano 5 godzin temu5 godz. Aż przypomniał mi się mój najstarszy kuzyn, który nigdy nikomu nie dał wygrać. Na rodzinnym spędzie był turniej w Tekkena wśród młodszego grona osób z zasadą, że kto przegrywa ten ustępuje miejsca innemu graczowi. On był najlepszy, bo z racji wieku miał najbardziej rozwinięty mózg i najwięcej rozegranych godzin. Aż go wujek raz wziął na stronę w końcu, bo tam niektórzy uczestnicy poniżej 10 roku życia płakali nawet (ja nie, ale byłem wkurwiony mocno) i mówił "dałbyś im też wygrać, nie bądż taki zawzięty" a on "ok, ok" po czym wujek wychodził z pokoju i znów jechał z wszystkimi do spodu.Zrozumiałem wtedy, że w życiu nic nie ma za darmo i na sukces trzeba zapracować. Wybłagałem rodziców o Tekkena, trenowałem do następnych świąt przez cały rok przeplatając granie w tę grę z innymi tytułami, żeby nie zwariować łupiąc w to samo na okrągło (przed zbliżającymi się terminem podkręciłem licznik spędzonych godzin do maksimum) i skończyło się to tak, że nie wygrałem z nim ani razu. Jako dzieciak wziąłem to mocno do siebie, zamknąłem się w łazience i starałem się łkać na tyle cicho, żeby nikt nie usłyszał, że płaczę.Gracz casualowi wilkiem. Edytowane 5 godzin temu5 godz. przez Czokosz
Opublikowano 4 godziny temu4 godz. 38 minut temu, Czokosz napisał(a):Aż przypomniał mi się mój najstarszy kuzyn, który nigdy nikomu nie dał wygrać. Na rodzinnym spędzie był turniej w Tekkena wśród młodszego grona osób z zasadą, że kto przegrywa ten ustępuje miejsca innemu graczowi. On był najlepszy, bo z racji wieku miał najbardziej rozwinięty mózg i najwięcej rozegranych godzin. Aż go wujek raz wziął na stronę w końcu, bo tam niektórzy uczestnicy poniżej 10 roku życia płakali nawet (ja nie, ale byłem wkurwiony mocno) i mówił "dałbyś im też wygrać, nie bądż taki zawzięty" a on "ok, ok" po czym wujek wychodził z pokoju i znów jechał z wszystkimi do spodu.Zrozumiałem wtedy, że w życiu nic nie ma za darmo i na sukces trzeba zapracować. Wybłagałem rodziców o Tekkena, trenowałem do następnych świąt przez cały rok przeplatając granie w tę grę z innymi tytułami, żeby nie zwariować łupiąc w to samo na okrągło (przed zbliżającymi się terminem podkręciłem licznik spędzonych godzin do maksimum) i skończyło się to tak, że nie wygrałem z nim ani razu. Jako dzieciak wziąłem to mocno do siebie, zamknąłem się w łazience i starałem się łkać na tyle cicho, żeby nikt nie usłyszał, że płaczę.Gracz casualowi wilkiem.Typowa japońska historia, taka bez happy endu :D
Opublikowano 4 godziny temu4 godz. Kurde, teraz już wiem czemu czasem po skończeniu grania nie chce się do mnie odzywać albo wychodzi do koleżanki (mam nadzieję, że do koleżanki) na pół dnia.
Opublikowano 1 godzinę temu1 godz. 22 godziny temu, _daras_ napisał(a): nr 165: Stellar Blade + 100% NG+trudność: 3/10czas: 60hocena gry: 9+/10Platynę wbiłem już jakieś pół roku temu, ale mam w zwyczaju tu na forum wrzucać 3 zdobyte i jakoś tak wyszło, że długo nie wbiłem żadnej, stąd dopiero teraz post.SB to moje GOTY 2024, piękny tytuł. Pierwsze przejście standardowo bez patrzenia na trofea i NG+ już z masterowaniem. Na początku myślałem, że trzeba zrobić wszystkie misje poboczne do platyny i się okazało że jednak nie. Przez to grałem jakieś 80h dłużej niż te mniej więcej 60h czasu potrzebnego do wbicia kompletu. nr 166: Epic Mickey: Rebrushedtrudność: 3/10czas: 30hocena gry: 7/10Ten tytuł to spełnienie mokrego snu dla milenialsów (którym sam jestem). To jest po prostu powrót do dzieciństwa i moich pierwszych bajek. Wspaniale, że tytuł wyszedł w Plusie bo inaczej bym go pewnie olał (właśnie dlatego po to jest ta usługa). Do platyny potrzebne co najmniej 2 przejścia (jako dobre i złe), ale ja machnąłem 3 razy w tym ostatnie speed run w 5h. nr 167: Star Wars Outlaws + 100% DLCtrudność: 3/10czas: 50hocena gry: 8/10Bardzo dobra gra! Ja naprawdę nie rozumiem tych narzekaczy, Moim zdaniem jest to poziom Jedi Survivor i wszystko zrobione w mega klimacie na licencji. Bardzo mi się podobało miodne, intuicyjne sterowanie.Platyna idealnie wyważona- nie za długa a w sam raz żeby po przejściu fabuły zanurzyć się w ten świat głębiej.Star Wars Outlaws zaczynałem dwa razy i dwa razy odpadałem na drugiej zimowej (i nudnej) planecie. Skoro wpadła do plusa to spróbowałbym jeszcze raz tym bardziej, że to mój typ gry i od premiery trochę w niej pozmieniali ale jak nie zagra trzeci raz no to będzie żal straconego czasu.
Opublikowano 18 minut temu18 min Star wars outlaws to chyba powinien być vibe Division ogólnie jeśli chodzi o mechaniki?
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.