Opublikowano piątek o 09:563 dni No niestety scasualizował się ten gatunek. To samo było w Elden Ring, ale nie sądziłem że Team Ninja też pójdzie kierunku. Teraz tylko czekać na aktualizację jeszcze bardziej nerfiącą bossów, a później easy mode. Szkoda, bo jednak wysoka trudność soulslikeów to była wizytówka tych gier, a dla gracza swego rodzaju powód do dumy po skończeniu takiej przygody.
Opublikowano piątek o 10:023 dni Sukces ER z pewnością wpłynął na wygląd NIOSZKA 3, pewnie też chcieli zrobić grę bardziej przystępną i interesującą większą grupę graczy.
Opublikowano piątek o 11:083 dni Nie wiem, główne bossy wydają się trudne, jestem góra na dwa trzy hity. Skill tutaj potrzebny spory. Może jak ktoś gra z pomocnikami online albo siedzi w bulidach to ma masełko.
Opublikowano piątek o 11:193 dni Niohy nigdy nie były specjalnie trudne na pierwszym NG, wraz z kolejnymi NG+ poziom skakał dość mocno, szczególnie w pierwszej części. Zrobienie w niej 100% kosztowało mnie tyle nerwów, co w żadnym innym soulsliku - no może poza Sekiro
Opublikowano piątek o 19:203 dni Właśnie pękło drugie przejście, osiągnięcia na 82% (zostały tylko kolekcjonerskie pierdółki, więc odpuszczam). Grałem oboma stylami - Samurajem i Ninją. No i mam mieszane uczucia...Walka to wciąż złoto. Czuć siłę uderzeń, bronie są mega satysfakcjonujące, rodzajów jest sporo,a kombinowanie z buildami i stylami daje masę frajdy. Można robić naprawdę świetne komba. Problem w tym, że... jest po prostu za łatwo. Eksploracja to spacerek w parku. Kapliczki są nawalone tak gęsto, że poczucie zagrożenia nie istnieje. Większość skrótów jest bezsensownych. Po co mi one, skoro "za chwilkę" jest następny checkpoint? Szefowie też raczej do trudnych nie należały. Z wyjątkiem kilku większość padła za 1-3 razem. Team Ninja wyraźnie chciało zrobić swojego Eldena dla mainstreamu, obniżając poprzeczkę i dając nam za dużo zabawek do spamowania - grając Ninja, rzucałem bombami (i później rozszerzoną wersją) jak szalony. Skill - 99 wbiłem. Recykling to jest mój największy zarzut. Jakieś 85% przeciwników i spora część bossów to kalka z poprzednich gier. Gaki, Jailer Oni, One-eyed Oni i wielu innych przeciwników - tłuczemy od początku do końca, a dodatkowo tak samo mocno biją przez level-scaling. Wizualnie no nie zachwyca. Wyłączyłem bloom, aberrację, motion blur i inne efekty, a i tak obraz był nieostry. Artystycznie też się nie broni. Jest nudno, lokacje są bezpłciowe. Jesteś w śnieżnym regionie i gdziekolwiek pójdziesz, 95% wygląda dokładnie tak samo. Potem trafiasz do innej krainy i większość mapy ma ten sam, ciemnofioletowy klimat. Nie było ani jednej lokacji, która by mnie zachwyciła sprawiła, że powiedziałbym: "wow, to wygląda naprawdę fajnie”. Jedyny plus, że chodzi to płynnie, ale przy takiej oprawie to żaden wyczyn. Chociaż? Otwarty świat moim zdaniem zrobiony na siłę. To zwykłe zbieractwo w stylu Ubisoftu, podobne do Rise of the Ronin - lecisz przez mapę i odhaczasz listę. Fabułę przemilczę, bo od razu ustawiłem automatyczne pomijanie cutscenek. Nie po to kupiłem tę grę. Ode mnie 7/10 - głównie za walkę. Edytowane piątek o 19:393 dni przez Kuba0101
Opublikowano 23 godziny temu23 godz. Finito. Ostatni boss Podszedłem do gościa bez większego przygotowania, za trzecim razem padł, ja już zakasałem rękawy spodziewając się drugiej fazy i ostrego rozpierdolu, a tu leci zakończenie... no ok. Teraz pozostaje docisnąć trochę śmieciotrofików do platyny i żegnam się z gierką. Ogólnie im dłużej grałem, tym bardziej mi się ten Nioh podobał i nawet większa otwartość przestała mi przeszkadzać - w sensie i tak wolałbym korytarzowe etapy jak w poprzednich częściach, ale te 3 większe mapki zamiast 1 ogromnej jak w Eldenie to i tak dobry kompromis. System walki jeden z najlepszych w soulslike'ach, nawet olewając 3/4 mechanik i skupiając się na podstawowych skillsach można się fajnie pobawić, a jeżeli ktoś naprawdę chce się wkręcić i przetestować wszystko to będzie miał grania na 100+h. Recykling faktycznie męczący, niby fajnie było znów sklepać bossów z jedynki i dwójki, ale to i tak trochę lenistwo ze strony dewelopera. Na pewno nie będą to moje ulubiony "soulsy" ani nawet ulubiony Nioh, jednak nie powiem żebym się źle bawił. To dobra przegryzka przed kolejnymi twardymi zawodnikami, którzy już niedługo wylądują na rynku, solidna acz mało odkrywcza siekanka.
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.