Skocz do zawartości


sir_ryszard

Urazy, kontuzje, eliminacja ze sportów..

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)

Cześć.

 

Dokładnego tematu o wykluczeniach z uprawianych przez Was dyscyplin nie widzę, a chciałbym się dowiedzieć, co się Wam przytrafiło i przez co przechodziliście w szpitalach, na rehabilitacjach i czy w ogóle powracaliście do pełnych dyspozycji po kontuzjach.

 

Ja osobiście męczę się przez ostatni miesiąc ze stawem kolanowym, który uległ uszkodzeniu podczas gry w piłkę halową. A że kolano to bardzo trudny dla lekarza element, a dla chorego bardzo istotna część organizmu bez której nie można wyobrazić sobie nie tylko uprawiania ulubionych dyscyplin sportowych, ale także normalne, codzienne funkcjonowanie w życiu. Chciałem podzielić się tutaj swoją historią zdrowotną, która może okazać się jedną z poważniejszych w moim życiu osobistym. 28 stycznia tego roku podczas gry w piłkę halową nastąpił uraz stawu kolanowego, tzn. w momencie wytrącenia biegu, zatrzymania się i próbie gwałtownego ruszenia za piłką w odwrotnym kierunku kolano uciekło do środka (wewnątz), stopa została za zewnątrz i nastąpiło jednoczesne poderwanie ciała (wyprost nogi). Ból ostry, pojawiło się również przeskakiwanie w tylnej części, ale najgorsze miało nastąpić.

 

Po przyjeździe do domu kolano, jak również całe jego okolice zaczęło puchnąć. Pulsowanie na nodze odbijało mi się dosłownie w mózgownicy, przez co noc była piekielnie zła z małą ilością snu. Na drugi dzień unieruchomienie kolana do tego stopnia, że mogłem robić tylko niewielkie ruchy do wyprostu i zginania. Niemożność chodzenia, kuśtykanie i brak naciskania stopą chorej nogi na podłoże. Była niedziela zatem pojechałem na izbę przyjęć. Lekarz od urazów wysłuchał mojej historii, poruszał nogą gdzie ostro kwiczałem z bólu, doprowadził nogę do tego stopnia, że mogłem ją trochę wyprostować i zamiast kuśtykać, powłuczać nogą po nawierzchni. Owinął w waty i bandaże elastyczne, zapisał skierowanie do poradni rehabilitacyjnej, wypisał kartę konsultacyjną, na której opisał naciągnięcie więzadła i inne rzeczy, których nie mogłem i nie mogę się doczytać. Powiedział, że mam tak chodzić przez kilka tygodni, a jak będę zdejmował bandaże to mam zakładać ortezę, czyli warto się w nią zaopatrzyć, na koniec normalnie mnie wypuścił. Złapało mnie lekkie zdziwko, ale na drugi dzień pojechałem do pobliskiej przychodzi na wizytę do lekarza ogólnego. Opowiedziałem mu w czym rzecz, pokazałem jak mnie przyjął poprzedni. Pani lekarz przepisała mi skierowanie na prześwietlenie RTG, do ortopedy oraz dała mi zwolnienie lekarskie z pracy. Odpocząłem od tej ostatniej dwa tygodnie w międzyczasie robiąc te RTG na skręcenie stawu kolanowego, które nie wykazało złamań kości, odkształceń czy odprysków ani przesunięć. Wybrałem się też do ortopedy (oczywiście innego niż ten na izbie przyjęć). Przeglądnęli wszystko co mam, wysłuchali mnie, zrobili mi jakiś zastrzyk pod rzepkę i na sucho stwierdzili uszkodzenia łąkotki przyśrodkowej oraz bocznej, naderwane ścięgna i cholera wie co jeszcze. Zapytali również, dlaczego nie skierowano mnie na nic w szpitalu, w którym byłem, na co mogłem tylko odpowiedzieć, że cóż ja mogę w tej sytuacji powiedzieć. W końcu nie będę mądrzejszy od specjalisty i nie będę mu się wymądrzał, że potrzeba mi USG kolana, rezonansu magnetycznego czy artroskopii.

 

W pierwszej kolejności dostałem skierowanie na zabiegi fizjoterapeutyczne pod postacią laserów oraz czekam na USG stawu kolanowego. Powinienem ze wszystkim wyrobić się do 12 marca, natomiast na 13 marca mam umówioną wizytę u tych ostatnich i dalej będą stwierdzać co robić. W międzyczasie już dwa razy przy schodzeniu ze schodów, kiedy kolano jakby względnie dochodziło do siebie wyskakiwało mi, tzn. znowu uciekało do środka gdzie ponownie następował silny ból od pośladka aż po stopę, bóle po lewej jak i prawej stronie kolana, niestabilność i znowu kaleczenie w chodzeniu, blokowanie kolana przy zginaniu, itd. Tydzień, dwa dochodzenia do siebie aż znowu skręcenie kolana na schodach i ponowne doprowadzenie do niefunkcjonalności.

 

Zastanawiam się ile jeszcze musi upłynąć pieniędzy z NFZ, nerwów z kobitami w rejestracjach i innych rozmowach telefonicznych, jak również z samymi lekarzami, wspólnie poświęconego czasu przeze mnie i służbę zdrowia, mojego zdrowia i odpadnięcia kolana z całą nogą, dopóki nie zdecydują się na artroskopię kolana i w ostateczności zabieg, który wykluczy wszelkie dalsze przypuszczenia i działania. Chociaż nie wiem jak się sprawy potoczą, to jednak podejrzewam, że dojdzie do artroskopii kolana, która może unieruchomić mnie na dłużej z życia zawodowego, aktywnej formy ruchu, jak i codzienności zwykłych obowiązków. Miesiąc, dwa, trzy, w przypadku sportów pół roku i więcej. Najabrdziej denerwuje fakt, że możnaby uniknąć straty czasu ostatniego miesiąca i kolejnych i za jedyne 3000-4000 złotych :f zrobić operację na zamkniętym kolanie prywatnie, rehabilitować się i mocno stanąć na nogi wracając do piłki i biegania i innych bez których ciężko jest mi żyć.

Edytowane przez sir_ryszard

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta


ee, porób akapity bo tego się czytać nie da.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość Orson

są 3 akapity przecież :)

 

przy machaniu żelazem na szczęście bez urazów jak na razie, za to stosunkowo często podczas biegania jakieś otarcie sie przytrafi

 

nic wielkiego ale irytuje bo konieczna jest przerwa

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość Orzeszek87
Napisano (edytowane)

Ryszard co masz w rozpoznaniu bo to jest istotne "naciągnięcie więzadła i inne rzeczy, których nie mogłem i nie mogę się doczytać" to akurat bardzo ważne. które więzadło? szczerze bardziej byłbym skłonny wierzyć ortopedzie niż lekarzowi z rozpoznaniem, ortopeda częściej sie styka z takimi przypadkami niz lekarz pierwszego kontaktu.

Ryszardzie druga sprawa z czasem "zmarnowanym" przez lekarzy, tak wygląda proces leczenia i rehabilitacji, idziesz do lekarza->wstępna diagnoza->podróż do specialisty->badania->postawienia wstępnej diagnozy->leczenie farmakologiczne-> rehabilitacja-> wizyta u specjalisty, jesli stan sie nie poprawia stawia sie druga diagnozę, oczywiście mozna by było rozkroić kolano na początku i zobaczyć co jest nie tak i to naprawić ale uwierz mi przez rok byś zapierdzielał o kulach + codzienna rehabilitacja, kolano to bardzo ciązka sprawa, idąc twoim tokiem myślenia, jak byś poszedł do lekarza z katarem żądał byś chemioterapii, kolano jest na tyle specyficznym mechanizmem, że zazwyczaj zwykłymi zabiegami/rehabilitacją/odpoczynkiem potrafi sie zregenerować, jak przez ten czas nie polepsza się w tedy się kombinuje z operacjami.

Edytowane przez Orzeszek87

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Tej a kmincie tę fazę.

 

W tamte wakacje (jakiś początek sierpnia), grałem w kosza. Źle spadłem na nogę i sobie skręciłem kostkę. No ale, że adrenalina była, to nakÓrwiałem dalej, potem jeszcze butowałem ładny kawał. Poszedłem do lekarza. Założył gips. Generalnie mówił, że to złamanie z przemieszczeniem (staw skokowy potrzaskany), no i jak na drugi dzień będzie gorzej to robimy operejszyn.

 

Na drugi dzień, nie było gorzej. Typ kazał zostawić gips na 6 tyg. W międzyczasie ok 4 tyg pojechałem na kempa. Wiadomo, że jak bangiery wjechały to z mojej nogi nic nie było. Generalnie gips był tak luźny, że po powrocie do domu rozje.bałem go. Niestety kostka do dzisiejszego dnia czasami pobolewa. Stały bół, jak mocno na niej stanę, jak skiueruje stopę w dowolnym kierunku. Tera pytanie:

 

BĘDĘ JAK HAŁS DO KOŃCA ŻYCIA ODCZUWAŁ BÓL?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

teraz lepiej <ok>

 

sam poważnych kontuzji/urazów nie miałem na szczęście, kilka razy zdarzyło się skręcić kostkę, i raz wypieprz.yłem się na rowerze to lewy nadgarstrek zbity. 2 tygodnie w szynie :/

 

a i czasem jak biegam to ocieram lewą kostkę prawym butem i krew mi leci.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Niezłe rodzyny :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Ryszard co masz w rozpoznaniu bo to jest istotne "naciągnięcie więzadła i inne rzeczy, których nie mogłem i nie mogę się doczytać" to akurat bardzo ważne. które więzadło? szczerze bardziej byłbym skłonny wierzyć ortopedzie niż lekarzowi z rozpoznaniem, ortopeda częściej sie styka z takimi przypadkami niz lekarz pierwszego kontaktu.

Ryszardzie druga sprawa z czasem "zmarnowanym" przez lekarzy, tak wygląda proces leczenia i rehabilitacji, idziesz do lekarza->wstępna diagnoza->podróż do specialisty->badania->postawienia wstępnej diagnozy->leczenie farmakologiczne-> rehabilitacja-> wizyta u specjalisty, jesli stan sie nie poprawia stawia sie druga diagnozę, oczywiście mozna by było rozkroić kolano na początku i zobaczyć co jest nie tak i to naprawić ale uwierz mi przez rok byś zapierdzielał o kulach + codzienna rehabilitacja, kolano to bardzo ciązka sprawa, idąc twoim tokiem myślenia, jak byś poszedł do lekarza z katarem żądał byś chemioterapii, kolano jest na tyle specyficznym mechanizmem, że zazwyczaj zwykłymi zabiegami/rehabilitacją/odpoczynkiem potrafi sie zregenerować, jak przez ten czas nie polepsza się w tedy się kombinuje z operacjami.

 

No właśnie rozpoznanie pierwszego specjalisty od urazów, który pierwszy przyjął mnie na izbie przyjeć, wydaje się mało precyzyjne, ponieważ stwierdził naderwanie wiązadła LCM, a jak wiemy jest to najsilniejsze wiązadło spośród reszty. Niestety rzadko kiedy zrywa się samo LCM i do tego dochodzi ACL. Stwierdził, że to nic poważnego skoro wpakował mnie tylko w bandaże, przepisał rehabilitację w postaci ruszania nogą, kolanem, które będę miał dopiero 22 marca (terminy) i to wszystko co zrobił. Wyszedłem zdenerowowany i postanowiłem działać na własną rękę, tzn. od ogólnego skierowanie na RTG, później do ortopedy. Ten ostatni skierował mnie na lasery, mrożenie i USG do tego stwierdził możliwość uszkodzenia łąkotek przyśrodkowej i bocznej. Czyli do już się sumuje - LCM, ACL, łąkotka przyśrodkowa i boczna.. a tak naprawdę trudno jest stawiać diagnozę dopóki nie przejdę USG stawu kolanowego i tutaj dopiero zarządzą co dalej. Babka na rehabilitacji jednak stwierdziła, że jak kolano ucieka do środka, następuje niestabilność to duże prawdopodobieństwo uszkodzenia wiązadła, tylko teraz nie wiem czy pobocznego strzałkowego czy krzyżowego przedniego. Trzeba wstrzymać się z wyrokiem. Niekoniecznie wylatujesz na miesiące z obiegu, to zależy. Jeżeli masz łąkotki zszywane to rzeczywiście powrót do zdrowia wydłuża się znacznie, jeżeli masz wycinane jakąś część, to powrót jest znacznie szybszy, ale jeżeli dochodzą wiązadła to znowu pies pogrzebany. Trudno rokować, więcej będę coś wiedział za dwa tygodnie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Mi ostatnio od jakichś 2 tygodni przeszkadza jakiś uraz nie wiem czego dokładnie, tak jakby coś na połączeniu mięśnia kapturów z barkiem. Przedstawione na zdjęciu. Na szczęście ostatni tydzień ćwiczen i przerwa półtora tygodnia od siłki.

 

985ea15f497d2ae9c1c3b82.1100x1100.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

mięsień kapturów, hehe :F

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość Orson

panowie a macie coś takiego,ze po kilku dniach treningu sztywnieje wam...nie nie penis :P a szyja ?

 

tzn precyzyjniej chodzim i o odcinek szyjny kregosłupa

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

mięsień kapturów, hehe :F

Ojej nie zrozumiałeś mnie? Dla ciebie jest obrazek

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Moj kolega tak mial. Biegal, cos mu sie stalo z noga i juz nie bega.

 

 

Wyczerpalem temat

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Do autora: są jakieś nowe informacje już może? Mam nadzieję, że tak, i będzie wszystko ok, chociaż z tego co opisałeś, to więzadła musiały mieć nie za ciekawie.

 

W kosza grałem 8 lat (od 8 roku do 16). Trzy razy poszedł staw skokowy (pozrywane torebki, przemieszczenia, cuda niewidy), i w końcu trafiło na kolano. Dzięki "rehabilitacji", którą ufundowało mi NFZ, skończyło się tak, że teraz wyjdę od czasu do czasu porzucać do kosza, o dynamiczniejszej rozgrywce mogę zapomnieć, chyba, że z przerwami. O co chodzi? O to, że olano mnie na każdym możliwym kroku. Byłem dzieciakiem, więc podchodzono jak do tłumoka, gips, ściągnięcie gipsu, rób co chcesz, za 3 tygodnie powtórka z rozrywki, więc jeżeli mam komuś radzić, to bierzcie się za prywatne usprawnianie. Będziecie pewniejsi, że nikt wam nie spier*oli pasji, tak jak mi to zrobiono i skazano na zakończenie uprawiania sportu, który kocham po dziś dzień.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

No i siłownia na jakiś czas zawieszona. Odezwała się nie zoperowana kontuzja kolana sprzed 5 lat, grając w piłkę. Mam aktualnie wodę w kolanie, ale załatwię to na razie domowymi sposobami. Natomiast to chyba jest impuls, żeby się zająć nogą na poważnie, wyłożyć parę tysi i poskładać ją jak trzeba, żeby już nigdy więcej nie było takich problemów ze stawem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Znajac polskie realia powiedzialbym, ze w najlepszym wypadku kontuzja odnowi sie w krotkim czasie i stracisz pare tysi, a w najgorszym zyebia Ci kolano, stracisz pare tysi + jeszcze pare tysi :confused:

Niestety, jesli chodzi o sluzbe zdrowia to to jest Pakistan :/

Edytowane przez Poniżacz

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Kontuzje dolnych kończyn nie wykluczają ćwiczeń na górne partie, z tym że wszystkiego się nie zrobi i asekurant jest wtedy podwójnie ważny.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

póki co woda ściągnięta z kolana - kto miał okazję mieć punkcję, ten wie jakie to przyjemne :P. I jeszcze żartowniś ortopeda do pielęgniarki z tekstem, że tyle leci, że kaszankę można z tego zrobić. Udało mi się ogarnąć wszystko szybko, rentgen nic nie pokazał, także jeszcze USG w najbliższy poniedziałek.

 

A i jeszcze zakupiony stabilizator stawu kolanowego. Za 800 zł. Na szczęście NFZ się dorzuca, więc zapłaciłem tylko 240.

 

 

 

 

Ryszard, dopiero teraz przeczytałem twoją historię. Współczuję mocno, mi też 5 lat temu schrzanili sprawę, bo skręconą nogę wrzucili w gips, bez artroskopii, rezonansu, czy USG. Potraktowali to jak złamanie, chociaż wiadomo, że chodziło o skręcenie. Potem standardowo rehabilitacja.

 

Mój znajomy, co miał pozrywane wiązadła poleca jakiegoś specjalistę w Legionowie (pod Wawą). Operacja za 3600 zł, co chyba jest małą kwotą, tak jak czytam czasami koszty operacji kolana. Pozawiązywali mu tak wszystko, że nie wypada mu noga ze stawu, jak mu się czasami zdarzało i gra normalnie w piłkę.

Edytowane przez Manor

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Mnie po tegorocznym snowboardzie bolalo kolano. Nie moglem biegac, cwiczyc, chodzenie po schodach tez sprawialo mi bol. Teraz jest na szczescie ok, albo bol jest bardzo slaby. Mysle, ze jeszcze z tydzien i calkowicie minie.

 

Dodatkowo boli mnie kostka u nogi. Kopnalem dzisiaj pierwsza pilke i poczulem bardzo silny bol, ktory wyeliminowal mnie z meczu. Mam nadzieje, ze przez noc wszystko sie zagoi, a na przyszlosc musze pamietac o rozgrzewce.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Urazy bardzo nieprzyjemna sprawa dla tych, którzy aktywnie uczestniczą z jakąś formą ruchu. Paru lekarzy kolejnych zaliczyłem, USG kolana zrobione. Co prawda nie daję do końca wiary temu USG, wolałbym np. badanie artroskopowe kolana, lecz to już koszt koło 400 złotych (prywatnie), a na to pozwolić sobie na razie nie mogę, ponieważ wydoilem się na naprawy auta, natomiast lekarze niechętnie wysłaliby mnie na tak drogie badanie, co im sugerowałem o artroskopii. :f Było nie było, USG stawu kolanowego wykazało naciągnięte wiązadła oraz ubytki mazi stawowej w kolanie do chrząstek. To daje pewien obraz i lekarze uspakajają, jak również uważają, że badanie USG jest miarodajne. Obecnie przechodzę kolejną rehabilitację, wzmacniam trochę mięsieńczworogłowy uda, a po jej ukończeniu czeka mnie zastrzyk za koło 300 złotych. Ma on spowodować wypełnienie stawu kolanowego i chrząstki mazią stawową. Nadal zalecana jest przerwa w sportach, przynajmniej do 1 czerwca. Ja sam już nie mam zamiaru więcej kopać piłki, zatem pozostaje mi tylko bieżnia i przygotowania do maratonu, co prawda założyłem sobie, że przebiegnę go w tym roku, ale niestety ze względu na kontuzję i 5-6 miesięczną przerwę odpuszczę ten rok. Noga bardzo powoli, ale coraz lepiej wygląda, tzn. nie przeskakuje mi nigdzie na boki (wiązadło piszczelowe poboczne trzyma), nadal występują bóle przy mocnym zgięciu czy ukucnięciu na 180 stopni, lecz noga najprawdopodobniej odzyskuje stabilność. Wiązadło poboczne piszczelowe zrasta się i mam nadzieję, że krzyżowe nieuszkodzone. Łąkotki, rzepka, torebka podkolanowa w normie. Tylko ta chrząstka na ubytku mazi, przez co może powodować większe tarcie i szybsze ścieranie się, a na stare lata powodować zwyrodnienia. W każdym razie obędzie się jak na razie bez operacji i dopiero po czasie będzie można stwierdzić, że ortopedzi się nie mylili. W przeciwnym razie wyłysieję chyba.

 

Teraz sobie dopiero uświadomiłem, że nie zaczynać niczego bez rozgrzewek, a po treningach, przesileniach, stłuczeniach używać Panowie zimnych okładów, różnorakich maści, itd. Zdrowie ma się tylko jedno, dopiero teraz zauważam jego znaczenie, kiedy widzę przeważnie ludzi w starszym wieku na rehabilitacji i jeden młody (ja). Ono nie wybiera, dbajmy o siebie. Ja też napylałem w halówkę totalnie nie zważając na zdrowie, myślałem, że młodemu, a zwłaszcza mi nigdy się nic nie przytrafi i klops. Piłka to bardzo kontuzjogenna rozrywka, najgorsze są siły działające na boki. Ostre, gwałtowne hamowania, skręty, wyprosty, zginania.. W bieganiu nie ma takich przesileń, chociaż stawy też dostają w siodło, przede wszystkim właśnie chrząstki, łąkotki.

 

Wszystkim życzę zdrowia i szybkich powrotów do ulubionych zajęć.

Edytowane przez sir_ryszard

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Masakra jakaś się ze mną ostatnio dzieję . Od 2 tygodniu mam ból po lewym i prawym żebrem , myślałem że to coś z nerkami bo wczoraj z bólu spać nie mogłem.Jednak lekarz powiedział że to naciągnięty mięsień jakiś.Przy większym wdechu ból jest okropny.Miał ktoś podobne objawy? Trochę mijało po zażyciu Ibuprom ale już maść rozgrzewająca nie bardzo pomaga.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Masakra jakaś się ze mną ostatnio dzieję . Od 2 tygodniu mam ból po lewym i prawym żebrem , myślałem że to coś z nerkami bo wczoraj z bólu spać nie mogłem.Jednak lekarz powiedział że to naciągnięty mięsień jakiś.Przy większym wdechu ból jest okropny.Miał ktoś podobne objawy? Trochę mijało po zażyciu Ibuprom ale już maść rozgrzewająca nie bardzo pomaga.

Z tydzień temu tak miałem. Minął dzień po treningu; Podczas jedzenia obiadu wziąłem głębszy oddech i w tym samym momencie wyprostowało mnie z bólu. Ból po paru minutach ustał. Nie mam pojęcia z jakiego powodu.

Edytowane przez Fisiu

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×