Treść opublikowana przez Suavek
- Soul Hackers 2
-
(Nie)granie w gry
Choć konsolkę sam posiadam i użytkuję, to nic mi tak nie obrzydziło Switcha, jak fanatycy Nintendo. Serio. Ale z dwojga złego jednak lepiej, jeśli wynika to ze szczerej pasji (nawet, jeśli nudnej i nachalnej), aniżeli fanatycznego zaślepienia i narzucania innym swoich "jedynych słusznych" racji mdr, bądź perfidnego, jawnego trollingu. Bo naprawdę czasem zamiast zachęcić, to co niektórzy bardziej zniechęcą, świadomie czy nieświadomie. W kwestii tematu, myślę, że nie ma co dorabiać na siłę ideologii. Jeśli przechodzi ochota na granie, to jest fura innych zajęć i hobby, także w dorosłym życiu, więc warto wprowadzić jakieś urozmaicenie. Nie samymi grami człowiek żyje. Problem pojawia się, jeśli absolutnie nic nie sprawia już przyjemności, ale to już podstawa do sięgnięcia po inną pomoc. Przerabiałem to już i zmiana stylu życia jak najbardziej pomaga - zarówno na zdrowie, jak i powrót do dawnych zainteresowań i pasji z czasem. Ja już mam odwrotnie. Chciałbym grać więcej, ale nie mam czasu, albo jestem wykończony na koniec dnia, żeby coś większego ruszać. Niemniej jednak najlepszy jest spontan w tym wszystkim. Ja nie patrzę co jest "new & trendy", co "trzeba" zagrać w gamepassie, ani co forumek obecnie wałkuje. Mogę grać w totalne średniaki sprzed iluś lat, ale jak już się wkręcę, to frajda jest większa, niż granie na siłę w jakieś współczesne AAA o przepięknej grafice. Warto czasem też dać szansę tytułom spoza naszej głównej sfery zainteresowań. Ja się tym sposobem wciągnąłem w różne serie i gatunki, które kiedyś bym zwyczajnie zignorował. I w drugą stronę, nadmiar ciągle tego samego w pewnym momencie też zaczyna nużyć. Oczywiste oczywistości, a jednak właśnie w taki sposób potrafiłem z totalnego "niegrania" przejść nagle w kilkadziesiąt godzin przegranych w miesiącu. Zniechęcić za to potrafią mnie złe nawyki w stylu pogoni za osiągnięciami, jakaś chora potrzeba zrobienia wszystkiego na 100%, albo w ogóle zmuszanie się do ukończenia gry, która z jakichś powodów nie sprawia frajdy. No w takich wypadkach nic dziwnego, że się odechciewa wszystkiego. Dla mnie teraz głównym problemem jest to, że nadal kupuję więcej gier, niż jestem fizycznie w stanie ograć, przynajmniej na chwilę obecną. Mam tego świadomość, a mimo tego coś nadal od czasu do czasu wpadnie.
-
własnie ukonczyłem...
Miracle Girls Festival (PSV) Od dłuższego czasu mam fioła na punkcie gier rytmicznych, szczególnie tych japońskich, przez co swego czasu kupowałem niemal każdy względnie przystępny tytuł tego gatunku, nie ważne jak obskurny. MGF zdecydowanie do takich należy. Nawet po przejściu nie mam absolutnie bladego pojęcia o czym/na podstawie czego jest ta gra. Zdaje się jakiś zbiór cukierkowych lolitek z różnych serii anime skupionych wokół muzyki. Nie wiem, nie znam, nie obchodzi mnie to kompletnie. Dla mnie liczy się gameplay i właściwa muzyka. Grę wydała SEGA, zaś gameplay to nic innego, jak kopia serii Project Diva - ten sam silnik, te same ikonki i zasady. Dla mnie od razu plus, bo właśnie przez PD wciągnąłem się w ten gatunek. Muzyka... no tu już średnio. Wszystko to jakiś idolkowy j-pop. Kwestia gustu, ale powiedziałbym, że utworki, które mnie nie rażą, ani nie wywołują krwawienia z uszu, to może góra 1/3 całości. Reszta jest albo nijaka, albo wręcz denna/infantylna. Fajne w sumie o tyle, że cała gra ma bardzo kolorowy i pozytywny klimat, więc jaka muza by nie była, to stara się być sympatyczna, bez żadnych ciężkich, ani dołujących kawałków. W spoilerze parę utworków, które akurat mnie się podobają. inb4 "beka z typa" Tak jak z bijatyką wyżej, ciężko mówić o "ukończeniu" gry rytmicznej, ale jest tu główny tryb Tour, na przestrzeni którego odblokujemy więcej utworków i trochę pierdół. Jest trochę customizacji wdzianek dla dziewuch, albo scen, na których odbywają się potańcowki, ale bez szału w tej kwestii. Można też odblokować "pełne wersje" utworków, co jest w sumie fajne - szczególnie na handheldzie - bo można odpalić zarówno niespełna dwuminutowy kawałek, jak i pełną 4-5 minutową wersję. Jako, że nie ma tu teledysków, tylko występy, to dodano też opcjonalny bajer z reakcją widowni, wiwatującej w trakcie gry. Można to wyłączyć, jakby co. Sama gierka jest bardzo ładna, jak na PSV, ale niestety 30fps trochę boli. Ogólnie grało mi się dobrze te kilka godzin, ale męczyć się z platyną nie mam zamiaru, bo to już typowy grind. Spoko średniak gierka dla maniaków gatunku, bo raczej mało kto inny chciałby w to grać. Tyle i aż tyle mogę napisać. Gdyby jednak ktoś z jakiegoś powodu był zainteresowany, to nadal mam na sprzedaż zdublowany egzemplarz gry.
-
własnie ukonczyłem...
Tekken 7 (PC) Trochę "beka" oceniać przejście bijatyki, w którą nie gra się przecież dla trybu story, ale biorąc pod uwagę, że zdobyłem 100% osiągnięć można powiedzieć, że coś tam "ukończyłem". Spontanicznie sięgnąłem po gierkę, bo mnie wzięło na wspominki 'starych dobrych czasów' TTT i T5 i grania z kumplami na PS2 przy piwku. Tekken 6 i TTT2 jakoś mi umknęły, choć posiadam obie gry na półce. Kiedyś tam odpaliłem na chwilę, ale nie miałem ochoty, czy motywacji grać w to samemu dłużej. Ale Tekken 7 pozytywnie zaskoczył, wciągnął. Pamięć mięśniowa coś tam zadziałała i moją Asuką oraz Lee trochę juggli odpaliłem instynktownie po latach. Pograłem trochę pseudo-arcade, kilka rundek online, tryb story zostawiając na koniec. Co tu dużo pisać? Stary dobry Tekken. Trochę efekciarski, bardziej niż pamiętam, ale od strony rozgrywki jako laik/noob nie mogłem się do niczego przyczepić. No może tylko do parady "mody" nawet w trybie arcade przeciwko AI. Totalny cyrk z tymi kostiumami i akcesoriami. Niektórych postaci nie byłem w stanie w ogóle zidentyfikować. Rozumiem, że w multi ludzie odwalają różne głupoty, ale tutaj było to w moim odczuciu zbędne. Tryb story komedia. Nie rozumiem, dlaczego na tym etapie seria traktuje siebie jeszcze bardziej poważnie, niż za czasów PSX/PS2. Fura przerywników filmowych i relacji jakiegoś anonimowego dziennikarza, jakby wyrwanego z zupełnie innej gry. Strata czasu, szczególnie, że połowa tego to i tak żenada, a całość jak najbardziej dałoby się streścić w kilku zdaniach. No chyba jednak wolałem klasyczne tryby Arcade - wstęp, seria walk, outro, dla każdej postaci z osobna. Coś takiego jest poniekąd obecne w wątkach pobocznych, ale to nic innego jak pojedyncza walka, zaś same filmiki dla postaci są bardzo nierówne. Customizacja jest jaka jest, ale mimo wszystko na plus ilość opcji, jakie oferuje. Fajny bajer z możliwością odblokowania filmików z poprzednich Tekkenów. Tekken Bowl też fajny dodatek, przywracający wspomnienia. Ogólnie zdałem sobie sprawę, że jak byłem beznadziejny w bijatyki, tak jestem teraz jeszcze bardziej. Bardzo lubię ten gatunek, ale nie jestem w niego dobry. Mimo tego chętnie zapoznam się z T8, jak i mam teraz większą ochotę wrócić do paru innych zaległych bijatyk, nawet jeśli tylko do pogrania kilku partyjek, albo w Story i odstawienia. Tekken 7 póki co jednak na dysku zostaje, bo to mimo wszystko seria, w której najlepiej się czuję i miło czasem będzie jeszcze kilka rundek odpalić.
-
Baldur's Gate 3
Divine Divinity to mocno niedoceniona perełka. Uwielbiam ten tytuł. Zakupiłem pudełko na zasadzie "bo tanio" przy okazji jakiejś promocji wieki temu, choć o grze wtedy niewiele słyszałem, a również po odpaleniu wsiąkłem w grę na długie godziny. Taki cRPG z domieszką Diablo i swobodą, której nie powstydziłaby się Bethesda. No i gra dużo bardziej przystępna, niż klasyki D&D, nawet jeśli nie tak ambitna (na pewno nie fabularnie). Temat o jednej grze, a wszystkich widzę wzięło na wspominki klasyków.
-
W co byś sobie zagrał/zagrała?
Od dłuższego czasu chodzi za mną dokładnie ta sama myśl. Zarówno PSP jak i PSV to były cudowne konsole w moich oczach. Do PSP mam ogromny sentyment, zaś PSV używam do dziś, bo i tak mam backlog. Choć i na PSP się znajdą jeszcze gry do przejścia, kiedyś. Obie konsolki fajne, przemyślane, świetnie leżą w dłoniach. Szkoda, że o PSV szybko zapomniało nawet Sony... Mimo tego chciałbym swego rodzaju następcę. Nie żadną maszynkę do chmury. Najlepiej coś w stylu Xbox Series S w formie przenośnej - tj. sprzęcik, który będzie miał wsteczne wsparcie dla starych platform (PSX, PSP, PS2, PS3) i ewentualnie wybiórczo odpalałby nowsze gry (PS4) w jakiejś ułomnej wersji, jak Switch... No i opcjonalnie możliwość podłączenia do TV, jak PSTV. Myślę, że byłaby to też fajna opcja dla utrzymania przy życiu starych gier w formie cyfrowej, które obecnie są dostępne wyłącznie na te "martwe" platformy. Testowałem swego czasu Remote Play z PS4 na PSV, ale był to bardziej bajer, niż coś praktycznego. Nie wspominając o tym, że połowa gier i tak mi nie działała, a konsole trzeba uruchamiać obie. Marzenie ściętej głowy, wiem. Sony teraz idzie w inne technologie, a poza Switchem i Deckiem wszelkie przenośniaki nie dość, że stale zwiększają swe rozmiary, to bardziej celują w granie w chmurze, albo inny streaming. Nawet wczoraj przed snem pograłem chwilę na PSV i naprawdę rozmiar tej konsolki jest świetny do niektórych gierek, podczas gdy wspomniane Switch i SD to już cegły. A ja mimo wszystko lubię te małe sprzęty. Nie wszystko przecież musi być 8k na 85", żeby sprawiać frajdę.
- Star Trek
-
Star Trek
Kurde... drugi odcinek był całkiem spoko, przez co znowu robi nadzieje, że coś jednak z tego by mogło jednak być... I to nawet nie tylko ze względu na nawiązania do kinówek. Trzeba się liczyć jednak z możliwością, że znowu po dobrym intro zrobią kilka chaotycznych, oderwanych odcinków, żeby zepsuć wszystko naciąganym zakończeniem.
-
Inne serwisy dystrybucji cyfrowej (GOG, GMG, Origin i inne)
Chyba niezły bundel: https://www.humblebundle.com/games/unparalleled-puzzlers Dorfromantik chciałem z tego. Baba is You sporo słyszałem dobrego. Monument Valley również, ale nie wiem, czy to akurat ogarnę, bo się plątałem w tych izometrycznych grach łatwo. Pozostałych gier nie znam, po filmach nie wiem, czy aby dla mnie, ale może ktoś coś jeszcze chce dodać.
-
Street Fighter 6
Cammy moja main Stylistyka SFV mocno mnie odrzuciła. Postacie wyglądały tam, jak z plasteliny. Tutaj nieporównywalnie lepiej. Świetnie niektóre postacie się prezentują, zarówno od strony graficznej, jak i designu. Jak widać nie potrzeba odkrytych pośladów, żeby zrobić atrakcyjną postać. Ta przesadzona muskulatura u niektórych postaci też już tak nie razi, jak na pierwszych materiałach.
-
Produkty z Biedronki
Już ponad 8zł, aczkolwiek nie wiem, czy to nie przez promocję 1+1 gratis. Od wczoraj w biedrze Ser Królewski Sierpc na kartę w promocji, wychodzi poniżej 30zł na kg, co przy obecnych cenach jest dobrą ofertą. Pojawiły się też Pringlesy limitowane, w tym bekonowe, które uwielbiam i kupiłem na zapas, bo dawno w sklepach nie widziałem. Drogie, niezdrowe, ale na coś trzeba umrzeć.
-
Soul Hackers 2
Pojedyncze przejście bez spinania się na side-questy itp. powinno się zmieścić w 30h, może nawet mniej teraz, jak dodali nieograniczone bieganie oraz przyspieszenie walk. Sprawdzić zawsze możesz, skoro i tak używasz GP. Myślę, że to, czy gra przypadnie do gustu można stwierdzić już w pierwszych godzinach. Sugeruję grać na Hard.
-
Gundam
Nie mogę przemęczyć tego nowego Gundama. Prolog zupełnie inne klimaty, niż właściwa seria. Jestem gdzieś na 9 odcinku raptem i tak naprawdę ciężko powiedzieć, żeby cokolwiek się działo. Do zawiłości politycznych mieszają jeszcze ekonomiczne. Świat jest bardzo dziwny i kiepsko ukazany, przez co motywacje postaci totalnie z dupy. Ciężko przez to kogokolwiek polubić. Jak już przychodzi do scen akcji, to są świetne, ale o niewielkim znaczeniu. To już Build Fighters wywoływał większe emocje. Zdaje się pierwszy sezon już się skończył, więc może pod koniec coś się dzieje konkretniejszego, ale na tę chwilę odpalam kolejne odcinki trochę z "przymusu". Mimo tego chciałem kupić model Aeriala w wersji HG, ale kurcze nigdzie nie ma, wyprzedany.
- Star Trek
- Soul Hackers 2
-
Ogólne pecetowe pierdu-pierdu
Nie wiem, co ma piernik do wiatraka, skoro nie o ekranie jako takim pisałem, tylko ogólnym komforcie grania, fotelu i preferowanym setupie, z takich czy innych powodów. Nie chce mi się pchać w debatę o wyższości świąt bożego narodzenia nad wielkanocnymi, ani tłumaczyć, czy i dlaczego preferuję sprzęt A od B. Mam pełną swobodę jeśli chodzi o zagospodarowanie przestrzeni w swoim domu, ale ja zwyczajnie wolę mieć jeden "kącik", czy to do pracy biurowej, czy do lekkiego rozwalenia się z padem w dłoniach. Jeden fotel, jeden ekran, wszystko podłączone, minimum przełączników. Dla mnie wygodnie, jak i moich oczu. Seriale i filmy też zwykle tak oglądam, tudzież czasem na tablecie jakieś pierdoły przed snem. Ot taki styl życia, nie mam czasu ani zwyczaju rozwalić się na kanapie przed TV. Dlatego prędzej podłączę drugi monitor dla zabawy setupem, bądź ustawienia pionowo, niż zainwestuję w jakikolwiek TV przed kanapę, którego i tak nie będę uruchamiał. Komp i tak jest włączony większość czasu. Ogólnie PC dla mnie zawsze będzie preferowanym wyborem, ale nie widzę sensu ograniczanie myślenia do "albo jedno, albo drugie", ani opowiadanie się tylko za jednym konkretnie obozem. Gram na wszystkim, od PC, przez konsole Sony, po Switcha i handheldy nowe i stare. To, na jaką platformę kupię daną grę, czy nowość, zależy od wielu czynników, choć zwykle będzie to framerate, sterowanie i ogólna fanaberia. Wolę PC, ale też nie jestem z tych, co będą inwestować majątek w sprzęt, żeby jeszcze bardziej poprawić grafikę czy wydajność. Gra, to gra, ma być zabawą w wolnym czasie, nie ideologią...
-
Groove Coaster
Switch stał się u mnie maszynką do Wai Wai Party. Strasznie się wciągnąłem ponownie w gierkę, do tego stopnia, że kupiłem kilka DLC i do wishlisty dodałem kolejne. Gdyby ktoś był zainteresowany, to na YT jest playlista z samplami utworów poszczególnych DLC - link. O Touhou nie mam bladego pojęcia, ale skusiłem się na pakiet 1 i 7 i jestem bardzo zadowolony. Mnie osobiście do gustu przypadły. Akurat pakiety Touhou są w promocji za "jedyne" 42zł sztuka. Czaję się jeszcze na parę innych, w tym Undertale. Swego czasu jeszcze kupiłem pakiet Vocaloid 3 - głównie utworki IA, które lubię z innej gry. Szykuje się kosztowna impreza z tymi DLC... No ale zabawa jest przednia, więc nie ma co sobie odmawiać za bardzo. Tym bardziej, że to zawsze 10 utworków plus dodatkowe 'misje' i jakieś unlocki dla motywacji. A nuż też jakieś większe promocje też się z czasem trafią (Tja, pewnie nie... Nie u Nintendo).
-
Ogólne pecetowe pierdu-pierdu
Mam podobnie. Za plecami mam TV i kanapę, a ja wolę od dłuższego czasu wszystkie sprzęty ogrywać na fotelu przed monitorem, tj. zarówno PC, jak i konsole, nowe i stare. TV odpaliłem ostatni raz chyba tylko, jak chciałem chwilę poskakać przy Fitness Boxing. Dla mnie o wiele większy komfort grania, tym bardziej, że przez średni wzrok granie z ekranem parę metrów od siebie wcale nie jest dla mnie przyjemne. Rozważam wywalenie tego TV w cholerę i zagospodarowanie miejsca inaczej, bo trzymać dla zasady to też nie ma sensu.
-
własnie ukonczyłem...
Kmiot, jak zwykle bardzo fajne, treściwe, przyjemne w odbiorze recenzje/opinie. Dużo się można dowiedzieć, czasem zaśmiać i łatwo odnieść do swego własnego gustu. Myślę, że każdy otwarty i myślący za siebie czytelnik jednoznacznie oceni, czy dana gra jest dla niego, czy też nie, bądź zrozumie podejście autora, nawet jeśli z jego opinią się nie zgadza. Bardzo lubię mechy, gry strategiczne, zagmatwane anime, dobrą muzykę, krótkie spódniczki , jak i poprzednie gry Vanillaware, dlatego 13 Sentinels teoretycznie powinien mi się spodobać. No ale do Visual Novel mam stosunek specyficzny, bo muszę mieć na takowe zwyczajnie czas i ochotę. Dlatego trochę odkładam przejście Sentinelsów na odpowiedni moment. Zobaczymy. Szkoda, że tak mało w tym strategii, bo z okładki i trailerów ciężko jednoznacznie ocenić, ile tego gameplay'u faktycznie tam jest. mdr /s Ale poważnie, pisz dalej i więcej.
- Star Trek
-
Star Trek
- eShop - małe gry, VC, ciekawe promocje itd.
Zakupiłem Diablo Prime Evil Collection - trójka z dodatkami oraz odświeżona dwójka kosztują obecnie w promocji razem 82zł. Nie wiem, jak wydajność na Switchu, ale jakoś się przeboleje. Duke Nukem 3D - 20th Anniversary Tour również wziąłem za 8zł. Na początku się zraziłem sterowaniem, ale po zmianie kilku opcji oraz - nie ukrywam - Auto Aim (jak w oryginale) gra się znacznie lepiej i może nawet pogram w to więcej, niż przypuszczałem. A Duke'a ograłem na wszelkie możliwe sposoby i w różnych edycjach. Ta gra się nigdy nie nudzi. Nie podobają mi się jednak nowe głosy nagrane dla Duke'a. Również musiałem przełączyć na oryginał. Fajna sprawa z przełączaniem grafiki jednym przyciskiem.- Groove Coaster
Wiem, że gry z muzyką dla mangozjebów mało kogo tutaj interesują, ale przy okazji odświeżenia sobie Wai Wai Party stwierdziłem, że to jest chyba moja ulubiona gra Switch-Exclusive. Przy tym żałuję, że jest to Switch-Ex, bo chciałbym grę również na PC. Ale ogólnie jestem pod wrażeniem struktury gry. Wszystko zdaje się dopracowane i względnie przemyślane, a do tego stale aktualizowane. Gra motywuje do zabawy całym mnóstwem bonusów, unlocków, zadań oraz customizacją. Utworków nawet bez DLC jest sporo, lepszych i gorszych, a każdy z nich to swego rodzaju "odlot", bo niektóre efekty wizualne same w sobie wywołują drobny zachwyt. Aż się chce powtarzać, odkrywać przy tym ukryte "nutki", przynajmniej dopóki oczy nie zaczną łzawić. Jedyny mankament, choć dyskusyjnie, to ilość i cena DLC. Jak odpaliłem wczoraj sklepik, to przestałem liczyć ile tego jest. Każdy pakiet DLC zawiera 10 utworków i jakieś dodatki do customizacji, ale bazowy koszt jednego, to 60zł. A wiadomo, że promocje w eShopie są skromne i niewielkie. Najgorsze, że nie znając japońszczyzny ciężko stwierdzić bez YouTube'a, czy dany pakiet nam się spodoba, czy też nie. Ja kupiłem tylko kilka Vocaloidów, bo akurat te utworki znałem i chciałem. Także WWP to chyba najgłośniejsza gra na Switcha, jaką posiadam. Normalnie niektóre gry przy największej głośności często są dla mnie w wersji handheld i tak za ciche. Tutaj czasem wręcz trzeba nieco przyciszyć. Dla mnie plus, szczególnie, że to gra muzyczna.- Star Trek
Tja, nie... Perfidne żerowanie na nostalgii przez scenarzystów, którzy najwyraźniej sami nie wiedzą, co robią. Już nie mogę się doczekać materiału RLM o S3, bo pożywkę mają zacną. Reszta bez większych zmian względem S1 i S2. Widać, że kręcone to było w tym samym czasie. Atmosfera ta sama, głupot cała masa, postacie nowe i stare antypatyczne. W dodatku całość zbyt nachalnie próbuje nawiązać do kinówek z załogą TOS. Toż Lower Decks o wiele lepiej takie sceny odegrał. Przy tym efekty specjalnie strasznie sztuczne - widać mocno, że komputer. Tymczasem podobne sceny z użyciem prawdziwych modeli (np. w doku) w wiekowych kinówkach wypadały o wiele lepiej. Dalej, ja rozumiem, że aktorzy już starzy, ale trochę niepotrzebnie podkreślają ich wiek na każdym kroku. Mniej i bardziej subtelnie. Rafi niech no szybko zginie... Po co ona w tym serialu, to ja nie wiem... Oby nie chcieli odnawiać jej związku z Seven, bo kompletnie z dupy to było. Ogólnie po raptem jednym odcinku odnoszę wrażenie, że będą chcieli zrobić "przekazanie pałeczki" kolejnej "nowej generacji". Nie wiem, może Enterprise-G z jakimiś nowymi bohaterami wprowadzonymi w Picardzie plus Seven of Nine gdzieś tam przy okazji jako komandor? Nie zdziwię się... Oby bez syna Picarda. Z ciekawostek, dużo okrętów ze Star Trek Online znów wkomponowali, co akurat mi się podoba, bo tamtejsi designerzy zasługują na uznanie, więc fajnie, że niektóre projekty będą "kanoniczne". Widać np. Enterprise-F na jednym z ekranów, jak i Voyager-B. Z dziwadeł, to te okręty obcych na samym początku w STO należą do gatunku Elachi, czyli tych obcych "grzybów" z Enterprise, jednak w serialu okupują je jacyś nowi kosmici. Czyli pewnie scenarzyści wzięli po prostu już gotowe modele i niskim kosztem wepchnęli je do serialu jako coś nowego.- Cyfrowe zakupy growe!
PeCetowe zakupy na konsoli. Wait, what...? Spontaniczne zakupy są najlepsze najgorsze... Mam awersję do Battle.netu/Blizzarda/Activision, przez co nijak miałem ochotę inwestować w wersje PC Diabolo, tym bardziej, że żadnym fanem nie jestem. Rozważałem zakup u Sony, ale koniec końców stwierdziłem, że będzie lepiej do pogrania w łóżku, nawet jeśli konsolka nie podoła przy większej zadymie. W ogóle odpalam D2 a tam... opcje graficzne Kurcze, czy konsolowcy sobie poradzą z tak "skomplikowanymi" sprawami...? Z tym Duke Nukem nie wiem, co mi odbiło... Ale tak się kończy myślenie "no bo tylko 8zł..." Nie cierpię grać w multiplatformowe FPSy na padzie. W tym przypadku nie wiem, czy to ta niesławna wersja Gearbox, czy po prostu urok konsol, ale mam wrażenie, że Duke porusza się, jakby się ślizgał po lodzie. Także nie wiem, czy mi się wydaje, ale na domyślnym poziomie trudności wrogowie są jakoś bardziej wytrzymali, niż pamiętam. Ogólnie nie sądzę, żebym przechodził to na kąsoli w całości, ale może sobie po prostu od czasu do czas L.A. Meltdown przed snem zagram. Assault Android Cactus+ już jakiś czas temu kupiłem, choć również mam go na PC. Bardzo polecam - uroczy i przyjemny twin-stick shooter. - eShop - małe gry, VC, ciekawe promocje itd.