Treść opublikowana przez Ölschmitz
-
The Duskbloods
udalo sie dostac do bety, 18 sierpnia bedzie okazja zobaczyc co pan miyazaki ugotowal
-
Final Fantasy XIV
tak, ten system polega na tym, ze masz cos co sie nazywa "adventurer in need" i losujesz dungeony i za to jest duzo expa i dodatkowe waluty zeby kupic sprzet. jak ktos leveluje nowa klase albo grinduje to to robi. sam korzystam regularnie i pomagam nowym w jakis poczatkowych dungeonach. serio, odpusc. ogladaj tylko scenki w questach ktore maja grafike na ekranie akceptacji questa. bedziesz wiedzial o co chodzi. w okolicach walki z ifritem (po niej) bedziesz juz czul mniej wiecej czy to gra dla ciebie czy nie i wtedy mozesz normalnie kontynuowac. tam jest mnostwo ekspozycji i budowania swiata. skipujac 1/5 a real reborn tracisz obiektywnie 1% historii gry wiec bez sensu zaczynac od poczatku. ja obecnie powoli koncze dawntrail, bardzo sie rozkrecil i aktualnie mi sie podoba. plan minimum przed evercold: - wszystkie raidy i triale na normalu - sprzet na ilvl 780 - alliance raidy - hildy plan maximum - chcialbym w koncu jakies raidy na savage sprobowac. gram DRK i mam troche problem z pelna rotacja, tzn na klawiaturze nie chce grac a na padzie jakbym tego nie poustawial to jednak podzielilem sobie skille na te ktorych trzeba uzywac zeby ukonczyc dungeon i te ktore uzywam jak pamietam :D wiec na pewno musze popracowac nad tym. ale ogolnie do dawntrail sporo nadrobilem i np. wyfarmilem komplet ubran z niera (w tym czaderski plaszcz).
-
Final Fantasy XIV
no mnie to troche odstraszalo - granie z innymi. ale dziala to super. fabularne dungeony zbieraja ekipe w kilka sekund i idzie dwa razy sprawniej niz z botami. nie trzeba gadac ani nic robic poza hi i gg na koniec.
-
Final Fantasy XIV
ja znowu gram, wlasnie koncze dawntrail i zamierzam sie odpowiednio przygotowac na evercold w styczniu. bez szalenstw, ale sprzet 780, raidy, triale itd. na te wszystkie ultimate to mi raczej brakuje skilla wiec nie podchodze. jak ktos nie gral to serio, jesli macie miejsce na switchu to szkoda nie sprobowac. tak, real reborn (szczegolnie poczatek) jest nudny bo doslownie nic sie nie dzieje. ale jak sie rozkreca to sie rozkreca. a IMO od pierwszego dodatku jest juz bardzo dobrze. shadowbringers najlepsze, ze swietnym złolem, niesamowitym soundtrackiem i pokreconymi swiatami. nawet ten dawntrail na ktory ludzie narzekali w pewnym momencie sie bardzo rozkrecil. to swietna gra (gry?), po prostu rozwleczona i tyle.
-
Tainted Grail: The Fall of Avalon
zaczalem grac, nabilem ok 20h, skonczylem 1 akt. podobalo mi sie, w porywach, bardzo. fajna gierka. teraz koncze 2 akt, mam okolo 30h i mam straszny przesyt. mam wrazenie, ze z kazda chwila coraz bardziej widac, ze jest to niemalze indyk i, ze gra nie jest w stu procentach ukonczona. questy ktore nie maja zadnego payoffu (konczy sie i tyle), mnostwo pustego biegania w ta i z powrotem, czasem fajne, ale zbyt rozbudowane i rozlegle dungeony. swiat jest super i to mi sie podoba chyba najbardziej. niestety sama fabula, czy scenariusz juz taki sobie. dialogi w wiekszosci do skipniecia. walka fajna (gram tarcza i topor), ale malo jest sweet spotu. czyli, albo wpadam i kazdego mam na dwa ciosy, albo pojawia sie typ ktory ma mnie na dwa ciosy i trzeba kombinowac do przesady. zrobie sobie przerwe, moze kiedys wroce.
-
The First Berserker: Khazan
wczoraj zrobiona w calosci, wszystkie pucharki. w sumie nigdzie nie bylo zadnej sciany, poszlo w miare gladko. oczywiscie kilku bossow padlo mniej lub bardziej fartem (szalenczy atak na koniec "albo ja albo on"). najwiecej problemow sprawila "laska z tarcza" (wariant z misji pobocznej) no i w sumie na koniec z godzinke posiedzialem bo o ile ostatni boss nie byl jakos sam w sobie trudny to walka dosc dluga i mnostwo okazji, zeby dac dupy. wbite za 1 razem, wiec uczciwie expert bez summonow. co mi sie bardzo podobalo: - starcia z bossami to perla w koronie tej gry. roznorodni, kazdy fajny - system walki swietny - czasem wolalbym zeby byly wieksze labirynty, ale ogolnie dobry balans rozwizdlen i opcjonalnych zakatkow do w miare oczywistego "gdzie isc" co mi sie nie podobalo: - od niohow zawsze mnie odrzucaly te misje poboczne. tutaj byly dla mnie najwieksza wada, ale na szczescie byly krotkie - mimo, ze gralem GSem to bossowie mieli chyba za duzo hp i nie czulem sily ciosow. do tego ten miecz rzadko ich stunowal, wiec ja lalem ich a oni mnie fajowa gierka, 50h zajelo, swietnie sie bawilem. minal rok od premiery wiec pewnie dlc nie bedzie a szkoda!
-
The Blood of Dawnwalker
jeden z ostatnich trailerow troche mnie zaciekawil bo lubie wampiry, ale te gejmpleje teraz to wyglada jak jeszcze nudniejszy wiedzmin. szkoda.
-
Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej 2026 - Kanada, Meksyk, USA
no bez przesady, nie cierpie go, ale byl niezly wariat. drybling, strzal, wszystko mial. gdyby glowa dojezdzala to by bardziej namieszał.
-
GTA VI
spoko. a 100 lat temu za 100 dolarow kupowales samochod i co to zmienia? moge tez powiedziec, ze 20 lat temu placilem za cheesburgera 2 złote w maku i zarabialem 700 złotych.
-
GTA VI
na ogol nie bronie takich kapitalistycznych ruchow, ale ludzie. jak wychodzilo gta 5 to kosztowalo jakies 230 zlotych. teraz 6 kosztuje 350. patrzac na to jak poszly do gory ceny wszystkiego innego przez te 13 lat to nie jest to jakis wyjatek. niech kazdy zrobi sobie rachunek sumienia jakim procentem jego zarobkow bylo gta 4 w 2007 gta 5 w 2013 i teraz gta 6 w 2026 czy wolalbym zeby gra kosztowala 200 zlotych? tak. czy to jest jakis ewenement? nie. po drugie jesli za jakis tytul placic 3 i pol bomby to pewnie za taki.
-
Stellar Blade
Tydzien temu przeszedlem Ninja Gaiden 4. Gralem po japonsku i przeszkadzalo mi, ze duzo gadali w trakcie walk i dynamicznych fragmentow. Wtedy ciezko ogarnac napisy. Tu dalem angielski i w sumie jestem zadowolony bo tez sporo gadaja w trakcie gry.
-
Stellar Blade
nie wiem czemu tyle zwlekalem, ale w koncu zagralem i przelazlem. bawilem sie WYBORNIE. podobalo mi sie praktycznie wszystko. walka jest TOP. perfect parry, dodge i inne mechaniki. najblizej poziomu sekiro co widzialem. praktycznie kazdy boss byl fajny. poziom trudnosci w punkt, bez frustracji i powtarzania walk po 10 razy. mysle, ze 3/4 bossow poszlo za 1 razem. wlasciwie do samego konca (bez spoilerow, ale zrobilem to "ukryte" zakonczenie) i ostatniego przeciwnika szlo spoko. ale tam nagle wytarl mna skurwysyn podloge pewnie kilkanascie razy. lał jak pociag. podobnie mialem w lies of p gdzie rowniez dobiero trafilem na sciane na koniec. kustomizacja bohaterki super. nawet jesli pewnie polowa ciuchow jest zrobiona z mysla o spermiarzach, ale mozna przymknac oko bo na EVE wszystko wyglada dobrze. wiekszosc gry latalem w czarnym spandexie i ciemnych okularach jak trinity z matrixa. drzewko skilli super, nawet jesli nie wszystkiego uzywalem (najczesciej L1+kwadrat). side questy jak to zwykle bywa, takie fifty-fifty. ale zrobilem wszystkie (z tablicy juz pod koniec olalem bo zbyt nudne). muzyka w wiekszosci zajebista. graficzka super. troche chujowo, ze dwie najwieksze lokacje w grze to pustkowia, ale cala reszta nadrabiala. gra swietnie wynagradza lizanie scian - zawsze cos znajdziesz jak zejdziesz z trasy. jedyne wady to voice acting Lilly i czasami dialogi, bo sama historia dosc spoko i satysfakcjonujace zakonczenie. no zajebista gierka co tu gadac. nie nazwalbym jej soulslike, ale zdecydowanie najblizej mi porownac ja do sekiro z elementami slasherow. do tego sporo mechanik z ktorych wiekszosc jest bardzo dobra. czekam na sequel z chujem w łapie.
-
Final Fantasy VII Revelation
Wiadomo, ja nie szkaluje. Uwazam Rebirth za najlepsza gre wszechczasow. Samo finalowe starcie dostarcza tyle, ze reszta gry moglaby byc w symulatorze. Mysle, ze KOTR zasluguje jednak na specjalne potraktowanie. Zreszta watpie zeby trzeba bylo lac 13 jednoczesnie. A jesli zrobia challenge z 13 walkami pod rzad to jebac ich. (Zrobie z przyjemnoscia pewnie)
-
Final Fantasy VII Revelation
spoko, tak jak wszystkie summony z poprzednich czesci. wierze, ze nie bedzie to VR tylko epickie starcie w fajnej lokacji. te summony w VR, moze inaczej - summony TYLKO w vr - to dla mnie najwiekszy (jedyny?) minus Rebirth. jasne, jak gowno wpada w wentylator i sie napierdalasz z bahamutem to sie troche o tym zapomina, ale wciaz jest to duze uproszczenie. co jest dziwne jak na gre w ktorej widac, ze raczej nikt zakretow nie scinal i niczym wieslaw wojnar grosza nie skąpił.
-
Final Fantasy Resonance
mega fajnie to wyglada
-
Final Fantasy VII Revelation
ciekaw jestem bardzo starc z weaponami, troche wyglada jakby to nie miala byc taka klasyczna walka, tylko jednak cos z gimmickami. w sumie fajnie bo one powinny byc bardzo duze i zeby nie skonczylo sie w jak w soulsach gdzie lejesz smoka w pięte az umrze. KOTR bedzie na pewno, tez jestem ciekaw jak to rozwiaza. mam nadzieje, ze inaczej niz walka w symulatorze. no i licze na walke z tankceratopsem
-
Kingdom Hearts 4
nie gralem w zadnego KH. warto w to wchodzic czy lepiej spokojnie umrzec nie poznajac juz nigdy tej serii?
-
Thief: The Dark Project Remastered (Nightdive)
chryste, ale bede w to napierdalał
-
Final Fantasy VII Revelation
Kosmos. Do tego joby dodali. Pojebani. Bede gral jak wsciekly.
-
007 First Light
gierka ukonczona. bawilem sie dobrze, w porywach spadało do niezle. jesli bywaly momenty bardzo dobre to raczej na chwilke. glowny bohater super, chociaz nie moglem przestac myslec, ze gram Henrykiem ze Skalicy. M, Greenway, Monepenny - tez fajni. Q bardzo dobry. gadzety bardzo dobre, chociaz nie przydawaly sie super czesto. dlaczego? bo gra jest prosta na tej samej zasadzie jak Indiana Jones. walka, rzucanie przedmiotami itd. jest na tyle latwa (gralem na najwyzszym poziomie trudnosci) i do tego nie ma zadnej "kary" za rozrobe, ze jak tylko gowno wpadlo w wentylator to po chwili lezalo dookola mnie 12 nieprzytomnych gosci. druga kwestia - widzialem troche tego co piszecie, jedni narzekaja na malo akcji, drudzy pisza, ze fajny szpiegowski klimat. dla mnie niestety zabraklo tutaj jamesa bonda. sekcje "szpiegowskie" byly bardziej w stylu pierwszego mission impossible. kilka osob, kontakt przez sluchawke, nowoczesne gadzety, naprowadzanie na cel i inne takie. ja wiem, ze bond uzywa bajerow, ale tutaj bylo 'zbyt nowoczesnie' jak na moj gust. jedyny moment gdzie czulem sie jak 007 to wietnam. akcja i skradanie. kurwa. bond latajacy na kuckach po krzakach? to mi sie nie podobalo. lepiej sie sprawdzalo to w stylu hitmana gdzie po prostu lazisz miedzy ludzmi, pijesz drinki i zalatwiasz sprawy bajera. troche tego tutaj bylo, ale nie duzo. samo strzelanie ok. czasami za duzo jak sie wpadalo z killrooma do killroma. no i rzecz z ktora mam najwiecej watpliwosci. fajnie, ze origin story, ale no wlasciwie to zabraklo mi tu niemalze wszystkiego. pierdoły, ale jednak spoilery
-
Champions League
ogladam mecz, zona obok jednym okiem. mowie, ze dwie stare zasady rzutow karnych. mlodzi murzyni i dreptanie przed strzalem to zawsze wtopa. no i spudlowalo dwoch drepczacych mlodych murzynow. dobrze, ze w tym szalonym pedzacym naprzod swiecie wciaz sa pewne konstansy.
-
ZERO PARADES: For Dead Spies
mam w sumie w dupie te ich dramy, wyglada fajnie. oceny sugeruja, ze dowiezli bo pewnie niektorzy obnizyli za to co sie dzialo. ostatnio przeszedlem esoteric ebb (nie chce mi sie tworzyc tematu), ktora mechanicznie jest niemalze identyczna co DE no i bawilem sie wy-bo-rnie. to chyba dobry sygnal, ze po prostu tego typu gierki mi leżą. wiec poczekam kilka miechow az spatchuja bo podobno na razie roznie bywa i wjezdzam.
-
MIXTAPE
nikt z nas nie wkraczal w pelnoletnosc w slonecznej kalifornii, ani nikt z nas nie sluchal konkretnie tych piosenek. po prostu gra opowiada o pewnym okresie zycia ktory kazdy z nas przezyl i mozna bez problemu przetlumaczyc sobie sytuacje w ktorych sa bohaterowie na sytuacje z naszego zycia. po drugie, gra nie jest o latach 90, wiec narzekanie chocby na brak muzyki z epoki jest bez sensu. dzieje sie w latach 90, ale nie jest o nich. 10/10 bym nie dal, jakis typ z ign dal i nie wiem co z tego. niektorzy serio przesadnie chyba to rozkminiaja. a sam mixtape. kultura (gry, muza, filmy etc.) maja wzbudzac okreslone emocje. w mixtape mi ich nie zabraklo. "baza" ukryta na odludziu w ktorej pilismy i gralismy w karty, uciekanie przed policja bo ktos zadzwonil, ze dzieciaki pija piwo na cmentarzu, zakazy wychodzenia na impreze, przyjaznie ktore nie przetrwaly prozy zycia (chocby kumple ktorzy wyjechali po liceum do uk) itd. na pewnym poziomie to co sie dzieje w grze jest uniwersalne nawet dla kogos kto dorastal w szarych blokowiskach. plus w grze jest scena w ktorej grasz w baseball. odbijasz idealnie na home run i zaczyna leciec "the touch" z transformersow. stawiam ten moment nad 'ekscytujacy' gejmplej jakiegos asasyna czy innego call of duty, robionych pewnie na pamieci miesniowej a za kilka lat generowanych przez ai.
-
MIXTAPE
nie ma co czytac takich baranów. a mowienie, ze gra ktora dostaje 10/10 jest z automatu lepsza od innej co dostala 9/10 to juz w ogole. dalbym Predatorowi 10/10 a Ojcu Chrzestnemu 9/10 i wcale to nie oznacza, ze uwazam, ze obiektywnie Predator jest lepszym filmem. Mixtape ukonczylem wczoraj. Wspaniale spedzone 4 godziny. Jako, ze wychowalem sie w Polsce a nie w Stanach to sporo rzeczy automatycznie w glowie przekladalem sobie "na nasze" i wrocilem na chwile do czasow kiedy najwiekszym zmartwieniem bylo skad zalatwic flaszke na wieczor i, ze kolega zmienia szkołę.
-
Final Fantasy VII Revelation
musi wyjsc w 2027 bo jest 30 lecie oryginalu (i chyba 40) calej serii. w ogole takie rocznice dopiero uświadamiają jak sie czlowiek starzeje. Return to byl moj faworyt, ale z drugiej strony ten Rebirth byl tak z dupy, ze nie zdziwie sie jak tu wybiora cos czego nikt nie obstawial. no i tez rozkminiam sobie jak bedzie wygladal powrot do Midgar. czy po prostu wpierdola tam wiekszosc lokacji z Remake :D to byloby calkiem niezle.