Niedawno wróciliśmy z wycieczki po Seulu. Było warto, nawet bardzo Myślałem, że to będzie jednorazowa wycieczka, tzn. obskoczymy stolicę i tyle, a się okazuje, że jednak chcielibyśmy do Korei wrócić i pozwiedzać jeszcze inne jej rejony. Na początek liczby: Za bilet lotniczy, kupiony w styczniu, zapłaciliśmy ~4500zł na głowę. Wariant: LOT, bezpośrednie połączenie, 1x bagaż nadawany na osobę w obie strony, do lotu tam dopłaciliśmy za siedzenia w większym miejscem na nogi (to był goty pomysł imo) ~1900zł poszło na 9 nocy w Myeongdong. Standard hotelu nie był najwyższy, ale miał świetną lokalizację. Bardzo łatwo i tanio było się dostać z lotniska i na lotnisko. 470zł za zorganizowaną wycieczkę do DMZ dla dwóch osób. Początkowo trochę się obawialiśmy, że tyle dni w jednym miejscu to będzie za dużo i że może warto byłoby się w połowie gdzieś przenieść, np. do tego Busan, ale też nie chcieliśmy popełniać tego samego błędu, co w Japonii, gdzie miałem wrażenie, że nic w Tokio nie widziałem. Po powrocie byliśmy zadowoleni z tej decyzji, bo zobaczyliśmy wszystkie "obowiązkowe" rzeczy i całą masę dodatkowych, nawet ciekawszych. Nie było dnia, w którym byśmy się nudzili, dużo się w Seulu dzieje Na przykład teraz Seul hostuje event "Pokémon Mega Festa 2026" na 30 rocznicę marki. W sieciówce Olive Young (taki odpowiednik Rossmanna, jest w zasadzie na każdym rogu) sprzedają teraz różne kosmetyki z pokemonowym brandem właśnie. Pierdoła, ale fajnie wygląda, no i jeżeli jedziecie do Korei z dziewczyną, to w Olive Young i innych drogeriach dużo czasu spędzicie więc jakieś zajęcie trzeba sobie znaleźć. Ja jestem z tych, co całe życie jadą na żelach do mycia typu 20w1, ale coś tam dla siebie znalazłem. Czyli promka w sumie zadziałała, piwniczak kupił jakiś krem nawilżający, bo miał Bulbasaura na opakowaniu Oprócz k-beauty, to w ramach eventu odwiedziłem jeszcze dwa pop-up sklepy. Popularność Pokopii jest dobrze widoczna: Drugi miał bardziej urodziny theme i fajną maskotkę Pikachu, na którą się niestety już nie załapałem Ale najbardziej z Pokemonowych miejscówek spodobał mi się Pokémon Secret Forest - śliczny ogród urządzony z duszą, wypełniony figurkami stworków: Ten znajduje się w Seoul Forest i przyszłym wycieczkowcom polecam tę miejscówkę - prawdopodobnie nie trafilibyśmy tam, gdyby nie ten event właśnie, a tymczasem ten park w całości jest prześliczny, warty odwiedzenia i spaceru, czy to z eventem, czy bez. W maju świętuje się też urodziny Buddy. Część miasta jest udekorowana lampionami: a w połowie miesiąca organizowana jest duża parada na ulicach miasta: Na mnie zrobiło to wrażenie i w sumie utwierdziłem się w przekonaniu, że maj to był dobry termin na wycieczkę Oczywiście poza tymi czasowymi eventami Seul jest naprawdę fajny. Jeśli ktoś lubi klimaty dużych metropolii, to się tu szybko odnajdzie. Zmiana warty w Pałacu Gyeongbokgung jest warta zobaczenia, jak Observer pisał. Odbywa się to też w tej niebiletowanej części pałacu, jeśli trzeba przycebulić, ale w sumie całość warto obejść. W środku jest przyjemny park, gdzie można odpocząć w cieniu, bo, niestety, temperatury są trochę zbyt wysokie, jak dla mnie. K-beauty - tym elementem koreańskiej kultury najbardziej zainteresowane będą pewnie te śliczniejsze drugie połówki. Z mojej perspektywy było tego naprawdę dużo. Drogerie są niemal na każdym kroku, ich zagęszczenie czasem przypominało mi Żabki u nas Na reklamach, co mi się bardzo rzuciło w oczy z europejskiego pov, są sami ładni, niemal idealnie wyglądający ludzie. Nie oznacza to oczywiście, że po ulicach chodzą same modelki, ale widać wyraźnie, że jest to ważna i duża branża w tym kraju. Moja dziewczyna zrobiła research przed i nakupowała sporo jakichś kremów, maseczek, itp. Ja się na tym nie znam, ale mówiła, że mają tam lepsze i tańsze rzeczy, niż u nas. Ja też coś dla siebie wziąłem, jak wspominałem. Zobaczymy, może wypięknieję i zostanę gwiazdą k-popu... K-popu, od którego też nie da się tam uciec. Ja z nim mam wspólnego tyle, że lubię najwyżej pooglądać teledyski girls-bandów czasami, bo to jest kompletnie nie mój typ muzyki. Ale jeśli ktoś lubi, a wiem, że jest takich osób niemało, to znajdzie tutaj oczywiście dużo dobra dla siebie. Sklepów z merchem jest dużo, nie trzeba chyba nawet szukać jakiegoś konkretnego, bo łatwo jest trafić do jakiegoś przypadkiem, z ulicy. Kupiłem sobie jeden album jako fajną pamiątkę i stosunek jakości do ceny jest naprawdę super. O czym nie wiedziałem wcześniej, a co bardzo mnie zaskoczyło, to koreańska kultura kawowa. Zagęszczenie kawiarnii jest chyba jeszcze większe, niż drogerii kosmetycznych Jestem zdecydowanie bardziej herbaciarzem niż kawoszem, ale tutaj żłopałem ją codziennie - taka była dobra. Najczęściej Iced Americano (idealna na te okropne upały), za niewielkie pieniądze - średnio 5000 wonów za jedną (ok 12zł) pyszną kawkę. Raz trafiliśmy na maid/vtuber cafe, gdzie zamawiasz kawkę gadając do wirtualnego awatara na wielkim ekranie, a na końcu jest oczywiście ta cała cute formułka, żeby było śmieszniej i bardziej uroczo. Ja lubię takie pierdoły, więc mi się bardzo podobało Z nazwy wymienię Sim Coffee Jip w Myeongdong - tutaj oprócz samej kawy jest cały experience, tzn. chłop pyta jaką kawę lubicie, a następnie z nieudawaną pasją ją parzy, opowiada o niej, tłumaczy, itp. Dla kawoszy genialna sprawa, a ja sam chyba w życiu lepiej przyrządzonej kawy nie piłem. Warte odwiedzenia były też różne targi, dla potężnego azjatyckiego klimatu. Jest oczywiście ten netflixowy Gwangjang Market. Trafiliśmy też na Dongmyo Flea Market, na którym zakupiłem śliczne czarki do herbaty. Na Myeongdong również jest takiego rodzaju targ. Chyba wszystko można tam znaleźć. Każda wycieczka ma dla mnie jakiś definiujący moment, który zapamiętam na zawsze. Tutaj będzie to ten popularny piknik nad rzeką Han. Ciężko jest na to nie trafić, jeśli przed podróżą ogląda się jakieś vlogi i szuka pomysłów. Za niewielkie pieniądze w pobliskim conbini kupujecie żarełko (ten ramen w paczkach), jakieś piwko i ewentualnie matę do położenia pod tyłek na trawie. Potem się siedzi, je i czilluje przy pięknym widoku, zwłaszcza wieczorem. Ludzi jest dużo, ale panuje pełna kulturka, jest czysto, bardzo przyjemnie, wręcz magicznie. Jeszcze o DMZ, bo kolega @Bud pytał, a mnie temat też mocno interesuje. Sama zorganizowana wycieczka do DMZ ma wszystkie bolączki zorganizowanych wycieczek - po sznurku, mało czasu w poszczególnych miejscówkach, namawianie na pamiątki, itp. Trochę ciężko jest też połapać się w poszczególnych wariantach dla takiej wycieczki. Ale ostatecznie imo warto, jeśli już się do Korei jedzie, a już na pewno, jeśli ktoś się tematem Północy interesuje. Najważniejsze były dla mnie dwie miejscówki: 3rd Infiltration Tunnel - ten z punktu widzenia turysty jest dość... specyficzny. W praktyce wygląda to tak, że idziesz dłuższą chwilę przez na tyle niski tunel, że trzeba się zginać, żeby na końcu dojść do drzwi, w których jest mały otwór - przez niego widać odrobinę zieleni i drugie drzwi. I to w zasadzie tyle. Niemniej sama świadomość do czego ten tunel miał służyć jest ciekawa i w sumie sprawia, że warto tego doświadczyć, Dora Observatory - to ten punkt widokowy na Północ. To jest z kolei świetne miejsce i rozwiało moje wątpliwości co do sensowności całej wycieczki do DMZ. Nie wiem, może to przez zainteresowanie tematem, ale zobaczenie gołym okiem flagi NK na ich terenie zrobiło na mnie wrażenie. To jedna z najwyżej położonych flag na świecie. Dla osób w temacie polecam War Memorial of Korea - to jest miejscówka wręcz obowiązkowa. Ogromne i darmowe muzeum, z którego można dowiedzieć się sporo nie tylko o wojnie koreańskiej, ale i o całej wojennej historii tego kraju. Spokojnie z pół dnia można tam spędzić. Przed wyjazdem szukałem też jakichś gamingowych miejsc, ale jakoś dużo ich nie znalazłem. AK Plaza ma sklep Animate, gdzie widziałem np. ciekawe płytki, artbooki i ogólnie merch z Hatsune Miku, ale za trochę zbyt dużą kasę, jak na mój gust. Jest też sporo rzeczy z Genshin Impact, jeśli ktoś lubi. Nikke też jest oczywiście popularne. Na tym samym piętrze jest drugi punkt Animate, gdzie mają trochę gierek konsolowych do kupienia. Polecam za to udać się na kawkę do Retro Cafe Trader. Mają całe ściany zawalone konsolowymi gierkami, część można kupić, a na część tylko popatrzeć i pozazdrościć. Świetny klimat. Moje ogólne wrażenia są takie, że Korea, a przynajmniej Seul, nie są jeszcze tak zmęczone over-turystyką jak Japonia. Jak kolega wyżej pisał, ludzie są bardzo spoko. Często sami wychodzili z inicjatywą, żeby nam z czymś pomóc, czy coś nam wytłumaczyć. Odnośnie komunikacji z innymi, to dostałem wcześniej poradę, żeby zainstalować Papago Plus przed przyjazdem jako tłumacza, bo niby jest lepszy od googlowskiego. Niestety kiedy przyszło co do czego, to appka chciała ode mnie jakąś subskrypcję. Nie wiem, czy coś źle ustawiłem wcześniej, ale wróciłem od razu na googla i tak zostało - przez cały wyjazd nie miałem problemu dogadać się za pomocą tego translatora. Natomiast Naver Maps to must-have, oprócz ogólnej mapki pokazuje też jak poruszać się metrem (czyli jak google maps w Japonii w sumie). Na lotnisku można też dostać (za darmo!) książeczkę na stemple, w formie takiego a'la paszportu. Fajna sprawa, bo tych w samym Seulu jest mało, ale ogólnie daje to pomysł jakie inne rejony są jeszcze warte odwiedzenia, poza samym Seulem, Busan i Jeju. Łatwiej jest z paleniem fajek. Ogólnie zakazy są wszędzie, ale w praktyce działa to tak, że trzeba się stanąć w jakiejś bocznej uliczce, gdzie nikomu nie będzie się przeszkadzać i można na spokojnie pokopcić. O jedzeniu dużo nie powiem, bo moja opinia i tak będzie niemiarodajna. Jako jaroszowi było mi łatwiej, niż w Japonii. Polecam, warto było My na pewno chcemy wrócić, może już niekoniecznie do Seulu, ale w inne rejony na pewno.