Treść opublikowana przez Sylvan Wielki
-
Xbox Series - komentarze i inne rozmowy
@lpcl zgadzam się w segmencie koloru. Wbrew obiegowej opinii podstawowy One nie wyglądał źle w czarnym (o ile był zadbany). Niemniej jak tylko zobaczyłem białego One, to zapragnąłem mięć ten sprzęt w domu - wjechał pod strzechy z rewelacyjną szóstą Forzą, Sunsetem, Ryse, Gersami oraz Ori. Technologicznie widomym było, że Xbox szału pod koniec 2013r nie robi (podobnie jak konkurencja), ale czy taki chłam.... Pojawiło się nań wiele imponujących graficznie gier, a nawet jeżeli coś nie było aż tak bardzo zaawansowane technologicznie, to i tak generowało efekt łał - Ori and the Blind Forest. Takie Ryse mogło się podobać bardziej, albo mniej, ale graficznie zachwycał. Mnie Xbox One od pierwszego włączenia zachwycił - ten przycisk, jak i fakt, że konsoli w ogóle nie było słychać. One S, jak zapewne wiesz, to jego ulepszona, zmniejszona wersja. Taka Slimka. Według mnie biały One S/One X, to jedne z najpiękniejszych konsol jakie kiedykolwiek się ukazały. Zatem nie sposób było sobie odmówić by dołączył do starszej wersji. One X kupiłem na premierę. Innej wersji kolorystycznie było, a wyglądał godnie. Widziałem tu i na sąsiednim forum kilka takich egzemplarzy - Moldar miał biało One X dla przykładu. Co do SX, tak, wydaje mi się, że skusiłbym się na biały kolor, ale skoro problem był z dostępem podstawowej i jedynej przy tym wersji, to ucieszyłem się, że choć tę będę miał, a jak w temacie zakupowym wspomniałem - Series X na żywo prezentuje się znakomicie Jeżeli chodzi o sprawę kupna, MM razu pewnego mieli .... jeden egzemplarz na stanie. Pojechałem po niego i w drzwiach wyjściowych jakiś facet mnie mijał z tą ostatnią sztuka. Jakiś czas później mieli trzy konsole. Tym razem się udało. Miałem brać w zestawie z Valhallą, ale mieli tylko gołe. Machnąłem ręką zatem na brak wyboru pierwszej opcji, bowiem piątki jeszcze nie miałem, a chciałem już pograć na nowej generacji, a jakiż to problem grę dokupić. Konsol żadnych się nie pozbywam. Nawet kultowy Pegasus odpoczywa u mnie na emeryturze, a biały One(S) tak mi się podoba, że do dzisiaj w growym pokoju stoją oba na widoku. A QR to rewelacyjna sprawa.
-
Zakupy growe!
Znajdzie zastosowanie. Zresztą była dołączona do zestawu, więc miałem wybór, albo biorę konsolę z nią, albo w ogóle, wiec ....
-
Xbox Series - komentarze i inne rozmowy
4ty na pokładzie. Chyba skuszę się również na Serię S. Po niemal 4 tygodniach użytkowania SX jestem zachwycony. Kapitalna konsola.
-
TEKKEN 7
grzybi doborze prawi. Mam nadzieję, że kolejny Tekkeniec pokaże pazur w segmencie grafiki, bo to, że będzie się w niego (bardzo) dobrze grało, to raczej pewne.
-
Dead Cells
Po pierwsze - nadciąga nowa wersja, a w niej: katana (zakładam, że schemat wypada z kraba), nowe mutacje, stroje oraz przeciwnik. malaise także przebudowano. Po drugie - kilka zdjęć z mojej kolekcjonerskiej edycji: winyl, naklejki, figurka (vorpan - tak), książeczka.
-
Screenshoty vol. 2
Zatem kilkanaście ode mnie. Uwielbiam serię Hori. Jeżeli tak wygląda gra wydana w 2018r. to aż nie mogę się doczekać Godrizon V. Valhalla znakomicie wygląda na Serii X, a 60 k/s tylko dodaje jej uroku. Bardzo dobra, dobrze prezentująca się gra (tryb wydajności). Szkoda, że nie dostała wsparcia XS.
-
Zakupy growe!
No dobrze. Nieco niebieskiego oraz zielonego dobra. Serię X posiadam od kilku tygodni. Kapitalny sprzęt. Na żywo prezentuje się wspaniale (i jak to jest cudnie zapakowane ). Kultura pracy jest taka do jakiej M$ od lat nas przyzwyczaił - hula wręcz bezgłośnie. Aktualnie ogrywam Valhallę oraz Cyberpunk 2077. Do tego odgrzałem sobie Godrizon 4 i korzystam z dobrodziejstw Game Pass - Katana Zero, Control. Piąta PlayStation zameldowała się u mnie niemal równo siedem lat po zakupie PS4. Poprzedniczki również na premierę nie udało mi się zakupić. Dokonałem tego nieco później, dokładnie 13 XII (piątek, heh) 2013roku. Piątkę nabyłem 14 grudnia. Mam wszystkie konsole Sony i liczę, że i ta zapewni mi lata wspaniałej zabawy. W Valhallę mam już nabite ponad 40 godzin. Piękna gra (ależ to 60 klatek robi robotę) znakomicie przy tym udźwiękowiona. A sam tytuł....cóż, jeżeli komuś podobała się Odyseja i tu będzie znakomicie się bawi. Jeżeli ktoś nie wytrzymał z poprzednim Asasynem kilku(nastu) godzin, to nie ma co na siłę wcielać się w postać Eivor. Jedna z moich ulubionych gier na PS3 tak cudnie odrestaurowana. Będzie trzeba zdobyć 4tą platynę w Demonach. Spajder bez problemu załapał się do mojego top 2018r. Świetna gra, która godnie się prezentowała, a bujanie się po mieście dawało taką frajdę, że aż nie chciało się korzystać z szybkiej podróży. Szkoda tylko, że remaster nie został dołączony w formie bezpłatnego bonusu. Dodatki. Nieco do poczytania.
-
Mortal Kombat
Christopher, to naprawdę ty
- Spider-Man Miles Morales
-
PS5 PROpremiera, preorder i ogólna szajba :]
Również otrzymałem niedawno telefon z Euro - o 19:44. Wygląda na to, że niebawem PSV stanie obok SX. Zamówienie z 13:43 (dzień wczorajszy). Kombo konsola + kamerka + pad + Demony + Spajder. Do wyboru była jeszcze opcja: PSV + kamera + pad + Fifa + SackBoi. Liczę, że każdy oczekujący gracz otrzyma w końcu maszynę Sony. To co bowiem działo się w ostatnich tygodniach, to jakieś kuriozum. Ja bazowo zamówiłem konsolę już we wrześniu i to w dniu, w którym można było owe zamówienia składać. Anulowano je 16 listopada. No nic, trzymajcie się tam, chłopaki. Dużo szczęścia w łowach życzę.
-
Ghost of Tsushima
Zasłużenie. Znakomita gra. Graficznie jest tak, jak opisał Skill Up - może nie jest to technicznie pierwsza liga, ale krajobrazy zapierają dech w piersiach. Piękna gra. Ten ostatni, to "strój", niech nikt nie myśli, że jakiś spoil fabularny z okaleczonym bohaterem. Po dziesiątkach godzin w Nioszkach sądziłem, że system walki średnio się sprawdzi, ale dał mi ogrom frajdy i uważam, że godnie go zrealizowano - czuć moc ciosów, a i oręż zatapia się w ciele wroga z przyjemnością. Przedstawiona historia z całą pewnością nie jest niczym niezwykłym, ale spisuje się dobrze, no i to zakończenie.... Zresztą Ryo kilka tygodni temu znakomicie opisał Cuszimę. Nic dodać, nic ująć. Pozostaje tylko czekać na kontynuację. Biorę dej łan, a GoT jest w moim top 4 bieżącego roku.
-
Days Gone
Dokładnie. Miałem o tym wspomnieć. Dodatkowe tryby bardzo mi się spodobały. Świetna sprawa, że możemy odblokować różnego typu bonusy, jak skórki, czy ciuchy dla naszego motocyklisty. Ogólnie spędziłem tam ładnych kilka godzin i szczerze zabawę polecam. Dziękuję @Rudiok
-
TEKKEN 7
Zależy od sprzętu. Soul oraz Tekkeniec hulają na UE4 i na PS4Pro obie gry działają w 1080p w 60 k/s. Jeżeli chodzi o podstawowe PS4, to Calibur VI oferuje ponownie fHD, ale już siódmy Tekken rzadko spotykane 864p. One(S) w obu grach wyświetla 720p. SC VI na One X to już 1440p. Niestety T7 podobnie, jak przy bazowym modelu .... 720p. Harada coś tam kiedyś wspominał, że specyfikacja jest .... wystarczająca. Bądźmy jednak poważni. One X bez problemu pociągnąłby ostatni turniej o tytuł króla żelaznej pięści w 1440p. XS i PSV powinny wzorem MK11 dostać stosowną łatkę pod 4k. Nawet jeżeli dynamiczne, choć to byłaby potwarz, gdyby te sprzęty nie udźwignęłyby ich w natywnym 4k. Uwielbiam mordobicia. Gram w nie już ponad trzy dekady. Jedną z pierwszych gier, w które miałem przyjemność zagrać, to było kultowe International Karate na Atari. Seria Tekken także jest mi szalenie bliska. Trójka na PSX, to legendarny wręcz klasyk, w który grałem kilka lat. W kolejne odsłony również rozegrałem tysiące pojedynków. Trochę szkoda obie serie zaliczyły taki spadek jakości i formy. W Tekken 7 grało mi się całkiem dobrze. Zdobyłem nawet Niestety to cień tego co czułem grając w piątą część tej serii. Ostatnie Calibury, do Soul Blade/pierwszego SC nawet nie przyrównuje. No i dodatkowo to o czym Dr.Czekolada wspomniał - jak to wygląda obecnie Ja pamiętam jak obłędnie prezentował się Tag na drugie PS. Piątka oraz 4ka, też wyglądały wspaniale. DoA 6, Tekken 7, czy SC VI przy takim MK, to wyglądają wręcz jak gry ze starej generacji. Szkoda. Może wydadzą jakieś Tekken 7 Edycja Kompletna ze wszytkim co się ukazało do tej pory, plus obowiązkowe wsparcie pod aktualną generację.
- Dead Cells
-
Days Gone
@grzybiarz skorzystaj z porad, które podał mój przedmówca - @Rudiok Ja dodam, iż grałem zbliżonym schematem i .... przez całą grę targać musiałem bodaj jeden, jedyny raz mój jednoślad. Tak jak wspomniałem jakiś czas temu, motyw z paliwem mógłby być znacznie lepiej rozwiązany, ale tak po prawdzie w późniejszych etapach rozgrywki nie stanowi to kłopotu żadnego. Co do hordy, cóż, to zależy od jej liczebności oraz poziomu trudności na jaki się skusiłeś. Nie bez znaczenia jest też to, jak dobrze rozwinięty jest Deacon St. John. Generalnie jednak w objęcia tych największych i tak nie ma się co pchać. Nawet pod koniec gry, mając mocną postać, to taka horda schrupie bohatera w dwie sekundy. To może jeszcze kilka zdjęć ode mnie. Piękna gra. Mam również nadzieję, jej że kontynuacja nie jest w żaden sposób zagrożona. W każdym razie - udanej gry, grzybiarz.
-
Zakupy growe!
*beep*
-
Assassin's Creed Valhalla
Taka opinia została tej serii przypięta już kilka lat temu przy okazji Orgins. Zgadzam się z tym, co napisał na poprzedniej stronie @Wredny. Jeżeli ktoś ogrywa kolejne odsłony, to wie, że o ile Unity/Syndicate były niezwykle zbliżone do siebie pod względem mechaniki oraz rozgrywki, tak przygody medżaja Bayeka, to rewolucja dla serii. Natomiast na pewno nie jest tak, że Odyseja, to grecka skórka Orgins. Przemierzanie pustkowi w starożytnym Egipcie przyrównałbym do Horizon Zero Dawn - gra akcji z elementami RPG. Czyli to, czym nas od lat twórcy karmią jeżeli chodzi o otwarte światy. Natomiast wyprawa Kassandry/Alexiosa, to już pełnoprawny RPG, gdzie mamy namacalny wpływ na otaczający nas świat, a wybrana linia dialogowa (tego tak bardzo w Orgins brakowało), może spowodować śmierć tysięcy osób, a także sporo zmienić w segmencie dalszej rozrywki. Przekonamy się o tym przykładowo za kilkanaście godzin samej gry. Uważam, że ta niechęć do serii jest mocno wyolbrzymiona. Posiadam wszystkie odsłony asasynów. Przy jednych bawiłem się lepiej, przy innych gorzej, jednak w ogólnym rozrachunku seria wg mnie trzyma wysoki poziom. Rzekłbym, że bardzo, co zresztą widać po pierwszych ocenach Valhali. Oczywiście nie jest tak, że każdy musi maślanymi oczyma spoglądać na walkę z templariuszami, jeżeli ktoś (jak Moldar) pograł w daną odsłonę i odłożył z niechęcią na półkę, raczej mało prawdopodobne, że kolejną część cyklu kupi dej łan, niemniej to już kwestia gustu, a pod to można podciągnąć każdy wychodzący tytuł. Jeżeli chodzi o mnie, wprost nie mogę się doczekać i jestem przekonany, że będę bawił się znakomicie (jak przy Odysei). Oprawa graficzna bardzo mi się podoba. Cieszę się, że wersje na nową generację zaoferują 60 k/s. To jednak olbrzymia zmiana na plus, a komfort gry będzie niesamowity. Oczywiście w trzydziestu też by się ograło, jednak jeżeli jest taka możliwość, to wybieram wyższy klatkaż w ciemno. Liczę na kilkadziesiąt godzin klimatycznej zabawy. Tego też życzę każdemu miłośnikowi serii, a wiem, że kilku ich na forumku jest. Ciekawy jestem też co przyniesie przyszłość (to, że AC: V świetnie się sprzeda, to chyba oczywiste). Mam nadzieję, że nie powtórzy się sytuacja z premierą Unity. No i po znakomitym Ghost ot Tsushima chętnie ograłbym w 2022r. AC w feudalnej Japonii.
-
Days Gone
Tak jak napisałem w temacie DG bardzo mi się podoba i to praktycznie pod każdym względem. Jasne, jest tu kilka rzeczy do poprawy, ale i tak według mnie, całość trzyma niezwykle wysoki poziom. Dodatkowo biorąc pod uwagę fakt, że tytuł stworzyło niezbyt doświadczone studio, to Przyznam, że o ile zwlekałem z zakupem Days Gone, tak kontynuację biorę dej łan. Oglądałem wczoraj materiały z wykorzystaniem trybu boost .... Ta gra jest TAK piękna, a jak dołożą doń 60 klatek na sekundę, to już zazdroszczę nieco @giger_andrus, że ta przygoda dopiero przed nim i to w takiej jakości - sam sprawdzę, pomimo, iż 100% od jakiegoś czasu gości na moim profilu. To może nieco zdjęć, które wykonałem podczas gry.
-
Forza Horizon 3
Dokładnie. Od siebie tylko dodam, że którą nie wybierzesz, to pomiędzy nimi zrób sobie mimo wszytko odpoczynek. Obie są świetne, obie piękne, ale też bardzo podobne, a jako że tryb fabularny, to okolice 40 godzin zabawy (z okazjonalnym wykonywaniem pobocznych aktywności), to grania jest od groma. W każdym razie życzę udanej gry i napisz za jakiś czas w temacie, jak ci się gra podoba.
-
W co teraz grasz..?
Po zdobyciu w drugim Nioszku (znakomity tytuł) kupiłem oba dodatki. Uczeń Tengu już zaliczony. Dobra rzecz, choć znacznie łatwiejsza niż DLC z pierwszej odsłony. Teraz zabieram się za 100% w kolejnym i czekam na trzecie, podobno ostatnie. Liczę przy tym, że gdzieś w okolicy 2022-2023r. otrzymamy trzecią odsłonę tej serii, bo jest
-
Mafia: Trilogy
Moja połówka zdobyła w rimejku Mafii i stwierdziła, że 5/10 (a sama gra 8/10), więc.... ogarnij się Kazuo. Ona bowiem platyny w DMC V nie ma Dasz radę, byku. Ja też planuję zdobyć 100% w jedynce. Z kultowym wyścigiem nie miałem większych problemów (raptem kilka prób to zajęło), działko to gorsza przeprawa na klasku, ale też dramatu nie było. Gra jednak za bardzo mi się podobała, by psuć sobie zabawę zbyt częstym ekranem wczytywania (jest długi, a do tego zanim się pojawi, to postać umiera przez kilka sekund ), więc machnąłem ręką na znajdźki i looooadingi (cały czas ). Może jak na PS V ogarną sprawę to doń powrócę. Generalnie podoba mi się to odświeżenie. Tak jak było już wspominane w temacie - raz jest lepiej, raz gorzej, raz imponuje graficznie, innym razem meh, niemniej można skusić się na 7, czy nawet 8/10. Tak jak wspominałem w innym temacie, szkoda, że Mafia II, która bardziej mi się podoba, nie otrzymała tak godnej wersji (remaster jest marny). Tym samym mam nadzieję, że Mafia 4 kiedyś powstanie i bliżej jej będzie do przygód Angelo/Scarletty, niż Lincolna Claya.
-
Jaką grę wybrać?
W obie warto zagrać. Ja jednak postawił bym na Ruiner. Piksel art już masz w DC, również palcom dasz nieco odpocząć (Celka jest mocno skillowa, tak jak przygody Gluta w kanałach/zamku). Rzecz jasna przemierzanie miasta Rengkoku też łatwym zadaniem nie jest, ale ma inny klimat i szkielet rozgrywki jako takiej. No i będzie całkiem niezłą przystawką przed Cyberem 27. Co tam nie wybierzesz, liczę na relację.
-
Platinum Club
Dead Cells - fantastyczna produkcja. Ode mnie Dead Cells otrzymuje w pełni zasłużone 10/10. Wszystko mi się w niej podoba. Szata graficzna, muzyka (Prisoners Quaters - coś niesamowitego), system, czy szalenie efektowna walka. Natomiast jeżeli chodzi o , to ta jest bardzo wymagająca. Sądzę, że spokojnie można wystawić jej mocne 7/10, czy nawet pokusić się o 8/10. Najcięższym osiągnięciem jest zaliczenie gry na 4 Cell Mode - Nightmare. Zresztą sama droga doń jest trudna. O ile normal i hard nie są ciężkie, tak Very Hard przy aktywowanych dwóch komórkach, jest pierwszym, poważnym wyzwaniem. Przeciwników jest więcej, mocniej biją, pojawiają się nowe potwory, jak błyskawiczny, przerażający i bijący za 40% paska energii Ramparger. Możliwości uleczania się są przy tym znacznie skromniejsze (butelka z leczniczym płynem jest w naszej bazie rozbita, przez co nie mamy dostępu co biom do 4 fiolek). Ekspert przy trzech komórkach podnosi jeszcze wyżej poziom trudności, ale to 4 cell mode, jest istnym szaleństwem. Opcje lecznicze są jeszcze mniejsze, przeciwników jest jeszcze więcej i potrafią się teleportować, gdy tylko nas dostrzegą. Dodatkowym, olbrzymim problemem jest malaise - czyli tutejsze zakażenie. Jeżeli przeciwnik nas uderzy, wyłapujemy choróbsko. Jeżeli sytuacja się powtórzy kilka razy, pasek energii jest zredukowany do jednego HP. Zatem całą planszę najlepiej zaliczyć perfekcyjnie, bez draśnięcia. Ewentualnie pozwolić sobie na jedno. Pierwszy etap przy 4 Nightmare prezentuje się tak: Tam gdzie powinien stać jeden szkielet z łukiem + jedno powolne, słabe zombi, mamy przeciwników z późniejszych biomów, albo z wyższych poziomów trudności (kroczący Failed Experiment nawet nie odwiedza poziomów normal/hard/very hard/ekspert, spotkać można go dopiero na Nightmare/Hell). Trofeum za przejście gry bez draśnięcia za pomocą Cursed Sword (zadaje drugie najwyższe obrażenia w grze, ale jeżeli ktoś nas uderzy, to równoznaczne jest to z naszym zgonem), też nie jest najłatwiejsze - tytuł trzeba znać perfekcyjnie. Walka z bossami bez straty energii również wymaga wielu podejść. O ile pierwszy (Concierge) jest relatywnie łatwy, to reszta jest problematyczna. Time Keeper ma ataki obszarowe i jest błyskawiczna, Hand of the King szaleje po planszy i wzywa pomocników, ale największym problemem jest spotykany w kanałach Conjonctivius, który zakłada na siebie pole ochronne, robi z gry Ikagurę (ogrom pocisków na ekranie) i przyzywa wyłaniające się z ziemi macki. Generalnie palce mają co robić. Świetna pozycja. Gorąco polecam każdemu. The Walking Dead: The Final Season - zwieńczenie przygód Clementine wypadło całkiem przyzwoicie. Bez rewelacji, ale można się dobrze bawić przez te osiem - dziewięć godzin. Grze daję naciągane 7/10. Natomiast platyna otrzymuje 2/10. W przeciwieństwie do poprzedniczek nie wystarczy zaliczyć banalnej gry. Trzeba nieco pokombinować, są też znajdźki, ale to nic ciężkiego. Tytuł kosztuje ok. 44zł i za tę cenę śmiało można zanurzyć się w ostatnim epizodzie serii o truposzach. Mafia II: Definitive Edition - platyna nr 144. Pierwsza odsłona Mafii, to (bardzo) dobra gra. Gorąco polecam jej niezwykle udany rimejk. Kontynuację uważam za pozycję co najmniej klasę, jak nie dwie lepszą. Pierwotnie platynę w Mafii II zdobyłem jeszcze na siódmej generacji konsol w listopadzie 2010r. Świetny tytuł, któremu mogę wystawić mocne 8/10. Z tytułu dziesięciolecia tego osiągnięca postanowiłem zdobyć platynowe trofeum w remasterze. Niestety przygody Vito Scartellty otrzymały odświeżenie bardzo niskich lotów. Remaster zrobiony jest niedbale. Wersja na PS4 Pro potrafi niemal co skrzyżowanie zgubić dobre dziesięć klatek. Podobnie jest w pomieszczeniach, a trzeba wam wiedzieć, że tytuł bazowo działa w zaledwie trzydziestu ramkach, więc niemal przez cały czas grający otrzymuje iście kinowe doświadczenie - co jest kuriozalne, bowiem remaster trzeciego Saint Row prezentuje się wyraźnie lepiej i w 1440p działa w ponad 44 klatkach. Szkoda, bo całość zasługiwała na rimejk godny poprzedniczki. Co do 100%, to nie jest specjalne ciężkie, nie jest też łatwe. Daję 5/10. Grę trzeba zaliczyć na hard, który w kilku miejscach potrafi sprawić kłopot. Reszta problematyczna być nie powinna. Pięć trafień w głowy przeciwników i utrzymanie trzydziestu mil na godzinę, to co najwyżej kilka prób. No i niestety ogrom znajdziek. NioH II - pierwszy Nioszek, to jedna z moich ulubionych gier na PlayStation 4(Pro). Nieszczególnie atrakcyjna (zabawne, że remaster starego Uncharted wygląda lepiej niż eks Sony z 2017r.), chorująca na potworny recykling wszystkiego (przeciwnicy, areny zmagań), ale i tak dająca ogromną frajdę swoją rozgrywką. Przy grze spędziłem ponad 140 godzin bawiąc się wręcz doskonale. To też chyba pierwszy tytuł, w którym kupiłem każdy dodatek (też dobra rzecz). Platyna zdobyta niedługo po premierze. Z kontynuacją jest bardzo podobnie. Dalej urodą nie grzeszy, wykorzystuje sprawdzone wzorce, ale i tak bawię się przy niej fantastycznie. Grze wystawiam 9/10, ale liczę przy tym, że trójka przyniesie więcej zmian. Platyna jest całkiem wymagająca. Już sama gra jest trudna, a do tego dochodzi kilka ciężkich walk w dojo. Niby tryb fabularny (podobno) można przejść w kooperacji, ale uważam, że tego typu gry największą satysfakcję dają, gdy zaliczamy je sami - zresztą tak robię w Soulsach. Zatem w pojedynkę, to takie dolne progi 7/10 za platynę. Niestety przed zdobyciem platyny włączyło się nagrywanie, więc zrzutu z jej zdobycia brak. Dragon Ball Z: Kakarot - uwielbiam DB, szczególnie Z-tke, a [i]Kakarot[/i] to piękna, sentymentalna podróż do czasów, gdy królowała Polonia 1 i takie hity, jak: Tsubasa, Daimos, Gigi, czy właśnie przygody Son Goku na RTL7. Gra wystarczy spokojnie na dobre 40 godzin zabawy. Ileż wspomnień, ile razy się uśmiechnąłem oglądając wydarzenia przedstawione na ekranie. Jasne, sporo wycieli, niekiedy akcja jest rozwleczona, ale i tak bawiłem się bardzo dobrze. Jako miłośnik uniwersum daje grze 8/10. Platyna jest łatwa. Sądzę, że 4/10 to odpowiednia nota. Jeżeli sumiennie wykonuje się misje poboczne oraz mamy zapas magicznych fasolek, to nic tu nie jest szczególnie wymagające. Ghost of Tsushima - to miał być ostatni wielki eks na konsole Sony, a jak wyszło, każdy chyba wie. Japoński asasyn na jakiego wszyscy czekali, bo nie ma co wypierać faktu, że przygody pana Sakai czerpią od wojujących z templariuszami skrytobójców ile się da, dodając oczywiście sporo dobra od siebie. Gra mnie zauroczyła w wielu aspektach. Tytułowa Cuszima zachwyca krajobrazami. Technicznie nie jest to oczywiście TLoU II, nie przeszkadza to jednak by nader często korzystać z dobrodziejstw przycisku share. Śliczna gra. Sama walka jest soczysta i satysfakcjonująca. Wszelakie animacje wykończeń są piękne oddane. I ten wzruszający koniec.... Znakomita pozycja, której należy wystawić mocne 8/10, lub naciągane 9/10. Kompletny, dopracowany, miodny produkt na kilkadziesiąt godzin. Platynowe trofeum oceniam typowo asasynowo - 4/10. Kompletnie nic nie stanowi tu jakiejś szczególnej przeszkody. Warto ograć Ducha z Cuszimy. Dark Souls III - Darki pierwotnie zaliczyłem jeszcze na trzeciej PlayStation na początku 2012r. Fantastyczny tytuł, któremu wystawiłem sumienne 9/10. Platyna była dość wymagająca i otrzymała ode mnie 7/10 - postawiłem na piromancję. Sześć lat później zdobyłem platynę w DkS Remastered na PS4 Pro. Grałem ciężkozbrojnym rycerzem i było to nieco trudniejsze zadanie. Jakiś czas temu postanowiłem wrócić doń na drugim koncie i spróbować sił wojownikiem, który stawia na zwinność i dzierży katanę w dłoniach. Prawdę powiedziawszy nie miałem nawet zamiaru jej przechodzić, tylko pograć godzinę, może z dwie. Gdy na wskaźniku zobaczyłem, że do platyny niewiele brakuje, stwierdziłem, że co mi tam. Daję w spoiler, bo z grami takiego kalibru, to nigdy nic nie wiadomo, co komu będzie przeszkadzało. The Last of Us Part II - przyznam szczerze, że poprzedniczka podobała mi się zdecydowanie bardziej. Piękna, wzruszająca historia o relacji dwojga ludzi. Gra stanowiła zamkniętą całość i kontynuacja nie była tu potrzebna, po latach jednak twórcy ją zaserwowali i ciężko przypomnieć sobie tytuł, który aż tak bardzo podzieliłby grających. Fabularnie gra niespecjalnie mi się podoba. Tak, jest tu kilka dobrych, mocnych akcji, grający może się wzruszyć i to nie raz, ale olbrzymia jej większość, to ciąg niezbyt logicznych zdarzeń przy których ma się ochotę wyrzucić z siebie "co tu się właśnie .... ". Zakończenie historii też nie przypadło mi do gustu - delikatnie rzecz ujmując. I żeby nie było, jeżeli ktoś uważa produkcję ND za mesjasza, a sam scenariusz to dla takiej osoby 10/10, to w porządku. Ja nie mam z tym najmniejszego problemu. Dobrze jednak byłoby, gdyby osoby wychwalające TLoU II potrafiły zrozumieć, że innym nie musi się ona aż tak podobać (czy też podobać w ogóle). Bo teksty typu "jak ktoś nie docenia geniuszu Neila i nie widzi, że to przełomowe dzieło, to jest : niedojrzały i nie zna się na grach", są wręcz śmieszne. Jestem osobą tolerancyjną. Nie przeszkadza mi osoba homoseksualna, ani fakt, że Abby wyciska więcej niż niejeden użytkownik. Niemniej wątki LGBT w takim Ghost of Tsushima, czy Days Gon były subtelne. Tu niekoniecznie - Netflix może brać przykład. Oczywiście oceny rzędu 0-1/10 to bzdura, ale te dychy rzucane z każdej niemal strony od recenzentów, to też lekkie nadużycie. Pamiętać należy, że nie tylko fabułą ta gra stoi. Sama rozgrywka niezwykłe mi się podobała. Klimat jest kapitalny, walka daje niemałą satysfakcję. Ogólnie pod tym względem Part II wypada wyraźnie lepiej od poprzedniczki. Co prawda przygoda czasami się dłuży (całość spokojnie mogła być krótsza o dobre siedem godzin, jak nie lepiej), niemniej gra się w TLoU II bardzo dobrze. Z tego tytułu uważam, że bez najmniejszych oporów grze można wystawić wystawić wysoką ocenę, czyli przynajmniej te 7/10. Jeżeli chodzi o platynę, to komplet jest banalny. Niestety polega głównie na znajdźkach oraz zbieraniu surowców. 3/10 na podstawowym poziomie trudności to maks dla tej pozycji. Days Gone - ciekawy przypadek. Otóż niespecjalnie na tę grę czekałem. Średnia światowa też nie zapowiadała hitu. Tz. nieszczególnie się nią przejmuje, ale był to jakiś sygnał. 7/10, to co prawda dobra gra, lecz poprzednie eksy Sony (Spider, GoW, Detroit) przyzwyczaiły grających do wyższego poziomu. W końcu zagrałem i .... bardzo miło mnie przygody Deacon'a zaskoczyły. Początek jest niezły, a ile dalej, tym lepiej. Rzecz jasna zdarzają się dłużyzny i gorsze momenty (jak to w grach z otwartym światem bywa). Niepotrzebnie wrzucili tyle tak zwanych cichych misji - jedna, dwie byłyby w porządku, a jest tego za dużo. Motyw z szybką podróżą też powinien ulec zmianie. Reszta - jak najbardziej na plus. Grafika jest przepiękna (cudnie wymodelowany świat), grałem kilka miesięcy po premierze, więc dramatu z niesłynnymi spadkami animacji nie było (przynajmniej w aż tak dużym stopniu jak kiedyś). Strzela się całkiem dobrze, a horda to insertujący patent. Fabularnie jest nieźle, choć za słodko (zdecydowanie). Tak, jest tu niejedna durnota, ale całość podobała mi się bardziej niż w TLoU II. Sekretne zakończenie z jednym z naukowców - tak to się robi, świetny motyw. No i podobało mi się podejście władzy w garnizonie. Facet, który to był rozbójnikiem, potrafiącym dać w mordę i radzi sobie znakomicie z giwerami nie otrzymuje pozwolenia od pułkownika na patrol, bowiem jest lekarzem i jest super ważny dla swego miejsca. Nie i basta. "Mamy zbyt wielu dobrze wyszkolonych żołnierzy. Ty jesteś jedynym lekarzem tutaj". A w grze NG - kobieta w zaawansowanej ciąży - ok, nie ma problemu. Wojskowi niech zajadają burito, a ona niech patroluje teren. Days Gone - bardzo dobry tytuł, który zasługuje na 8/10. Platyna na podstawowym poziomie trudności jest relatywnie łatwa. 4/10 ode mnie.
-
Jaką grę wybrać?
Tak, jak bluber napisał - Kaśka, to nie indyk. Niemniej to bardzo dobra gra logiczno - zręcznościowa. Fabularnie też jest niczego sobie, choć musisz wiedzieć, że dużo tu japońszczyzny. Generalnie smaczne danie. Natomiast Dead Cells.... Kup, graj, baw się doskonale. Fantastyczna gra
-
Forza Horizon 3
Trójkę miałem przyjemność ogrywać jeszcze przed premierą. Najpiękniejsza, najlepsza gra wyścigowa do czasu wyjścia .... Godrizon 4. Generalnie nie widzę przeszkód, by zakupić tę odsłonę. Nowa dostępna jest za około 40 zł. Według mnie żadne to pieniądze za tak rewelacyjny tytuł. Z drugiej strony, jeżeli masz Hori 4 w abonamencie, to spokojnie możesz się na niej skupić. Tak, jak już było napisane, to taka bardziej urozmaicona poprzedniczka - 4 pory roku zachwycają nie tylko u Antonio Vivaldiego. Tylko spójrz na to: Aż chce się grać. Trzecia odsłona tej znakomitej serii też zachwyca, ale jest mniej różnorodna.