Treść opublikowana przez kotlet_schabowy
-
Lody
Mnie natomiast nie przypasował. Otwarłem nim sezon i zawód. Ogólnie nie jestem zwolenników lodów owocowych bez dodatku czegoś "rozbijającego" smak, a coś mi się ubzdurało że tu jakaś wanilia będzie, no niedopatrzenie. Poza tym jakieś ku.rwa małe te magnumy teraz. Swoją drogą, trafiłem na niego w sklepie Mila za 3,8 zł, także całkiem spoko. Z lodów, które rzadko teraz spotykam (albo w ogóle ich nie ma), to miło wspominam Solero
-
Zakupy growe!
Kto nie zaczął śmigać na desce pod wpływem Tony'ego (w moim przypadku THPS2) ten nie zna życia. Pamiętam, jak trwała już era PS2, a ja wyczekiwałem konwersji trójki i czwórki na PSXa (wówczas potrzeba było newsa w PE), coś pięknego. Niby biedniejsza wersja, ale i tak radość była. THUG też na propsie.
-
(Nie)granie w gry
E tam, nie zdarzyło mi się chyba jeszcze grać na siłę w coś, co nie sprawia mi frajdy, no może inaczej : bywało, że z czasem jakaś gierka mnie męczyła, ale kończyłem ją, bo nie mam w zwyczaju odrzucać czegoś w połowie. W praktyce i tak zaliczam może z 10 tytułów rocznie, no ale nie czarujmy się, nikogo chyba nie jara męczenie jednego tytułu parę miechów, jak bardzo zayebisty by nie był. Przecież nie ma opcji, żeby w pewnym momencie zajawka nie opadła, za dużo innych ciekawych rzeczy czeka. Jak odkładałem na oryginała za 200 zł parę miechów, to wiadomo, że robiłem w nim 100 %, zaliczałem po parę razy i znałem wszystko na wylot, no ale te czasy całe szczęście minęły.
-
(Nie)granie w gry
No jak gierka zapowiada się na minimum 30 h to w dzisiejszych czasach już jest dla mnie jej minusem (a za gnojka kierowałem się przy wyborze tytułu tym, żeby jak najdłużej trwał). Fajnie jest się wciągnąć w wykreowany świat, i za to cenię pewne serie (które, przy skróceniu ich do ~10 h po prostu nie miałyby kiedy rozwinąć swojego potencjału), ale do tego trzeba mieć luz, czas, warunki. Fallouta 3 przechodzę od marca i z każdym tygodniem mam coraz mniejszą ochotę na jego odpalenie (prawie 50 h na liczniku i wygląda na to, że z 15 jeszcze nabiję). Co gorsza, po erze krótkich samograjów, nastała moda na rozbudowane sandboxy (jak czytam kolejne zapowiedzi o tym, że gra ma oferować otwarty świat, to mi słabo, vide Death Stranding, Cyberpunk 2077 etc.). No ale to nie tyle kwestia zniechęcenia do grania jako takiego, co brak odpowiednich okoliczności. Wspomniany detoks to dobre rozwiązanie, które na dodatek pozwala być w miarę na bieżąco z pozostałymi tworami popkultury. Dodałbym też robienie sobie odmiany w zakresie gatunków, w które się gra.
-
PSX Extreme 237
Listy jak listy, ale obecność (i treść) Rodzynów to jest dla mnie od paru dobrych lat nieporozumienie. To już nie te czasy, że ktoś autentycznie niedoje.bany pisze do PE jakieś głupoty, teraz wrzucane są tam teksty typu "hej Hiv, co kupić, Xone czy PS4".
-
PSX not dead!
Black and White też miało się ukazać na PSXie. Ogólnie to sporo chyba tego było.
-
Dragon Ball (także Z, GT i Super)
Nie zapominajmy też o Gohanie z przyszłości Trunksa, mały epizod (i to poza główną serią), ale mocny i pokazujący postać z ciekawej perspektywy. Dobiłem w końcu do turnieju wszechświatów i jak na razie mogę powiedzieć, że pierwsze dwa odcinki owej "serii" były chyba pierwszymi epizodami DBS, które oglądałem z przyjemnością i momentami nawet się zaśmiałem.
-
Poleć coś w stylu...
Przede wszystkim Usual Suspects, obowiązkowo.
-
Video shows o grach
Spoko, po prostu dużo lepiej by wyglądało tradycyjne pokazanie fragmentu gameplay'u z komentarzem, będącym ciągłością całej recenzji, a nie jakimiś wyrywkami ze "spontanicznymi" reakcjami i mordami grającego w rogu. Po prostu cała idea patrzenia, jak ktoś gra do mnie nie trafia, a tutaj stało się to ważnym elementem całości.
-
PSX Extreme 237
Ja tam w PE cenię właśnie to, że w przeciwieństwie do (niektórych) opinii z FPE czy szeroko pojętego Netu, autorzy zachowują resztki zdrowego rozsądku i dystansu i w miarę konkretnie mogę poczytać o wadach i zaletach, bez dorabiania do danego tytułu czy developera całej ideologii i nacechowania tekstu niepotrzebnymi emocjami (to jest rakiem, bo Ubisoft , to jest zbawieniem gejmingu, bo Platinum Games). Może czasem zahacza to o "januszowość", no ale nie udawajmy już takich snobów. Ba, ile bym nie czytał na necie spustów, to jednak dopiero recka w PE nakręciła mnie na Nier : Automata i autentycznie mam ochotę ten tytuł sprawdzić. Z drugiej strony, za łatwo im przychodzi bagatelizowanie pewnych wad czy problemów, vide test Switcha. Co do ostatnich stron : cóż, każdy ma prawo do swojego zdania, i o to chodzi w recenzji, ale faktycznie oceny Sobka są dla mnie chyba najbardziej randomowe w historii Regionu Filmowego. Może to i dobrze ?. Szkoda, że Walkiewicz już tam nie pisze. Hacksaw Ridge > Moonlight > Manchester.
-
Video shows o grach
Nigdy nie śledziłem jakoś mocno twórczości Angry Joego (odnosiłem wrażenie, że to setna próba oparcia swojej twórczości na byciu "wkurzonym", jakiś czas temu sprawdziłem jednak parę recek i nie powiem, były momentami bekowe), ale i tak mogę powiedzieć, że ostatnio jego materiały zawierają za dużo zbędnego pier.dolenia, przede wszystkim wrzucanych niemal co zdanie fragmentów letsplejów z udziałem jego i jego nieśmiesznych kolegów. Po chooj ? Tak samo zepsuły się swego czasu filmiki od Nostalgia Critica (jakieś inscenizacje, przebieranki, lol). Raven, abstrahuj.ąc już od meritum dyskusji i bez złośliwości, grałeś w nowego Ratcheta ? Bo ja jestem fanem jedynki i prędzej czy później sprawdzę remake, stąd też nie wyobrażam sobie oglądania tak długiej i wnikliwej analizy przed zaliczeniem gry właściwej. Z growych kanałów to jedynym, na jakiego materiały faktycznie czekam, jest Digital Foundry Retro, poza tym czasem sprawdzę, co tam na arhn.eu.
-
własnie ukonczyłem...
Ku.rwa typowi robią lustrację konta PSN, żeby wyciągnąć "argumenty" do dyskusji o jego ocenie gry na forum xd. CW to jednak stan umysłu.
-
Black Mirror - Channel 4/Netflix - 2011
Następny powstaje, ma się składać chyba z 10 epów.
-
Alien Cinematic Universe
Krótka zajawka na temat dalszych losów Davida i Shaw.
-
Co ci w głowie szumi? [edycja gamingowa]
Gram w F3, ale sprawdzając materiały z czwórki ten motyw niesamowicie mi przypasował.
-
Poleć coś w stylu...
Z ostatnich Pasażerowie całkiem spoko, Sunshine zawsze polecam, ze starszych Dzień Zagłady, Misja na Marsa, Czerwona Planeta, Kontakt (choć to w większości akcja na Ziemi).
-
Ogólne rozważania serialowe
Jeśli chodzi o samą formułę mockumentary, to sprawdź Modern Family, jest dobra beka. Ja po The Office sięgnąłem właśnie po P&R, z którym pożegnałem się po bodajże trzech odcinkach, za to MF siadło mi idealnie.
-
Dragon Ball (także Z, GT i Super)
Kurde, w ogóle nie pamiętałem tego motywu, faktycznie trzeba sobie będzie kiedyś zrobić powtórkę całości (tylko ile to potrwa lol). Ta kreska, miodzio. Tym boleśniej wraca się do oglądania DBS. Skończyłem niedawno "sagę" Blacka (spoilery) i mimo, że faktycznie stało się to wszystko odrobinę ciekawsze i lepsze, niż do tej pory, to nadal mamy do czynienia z dziadostwem. Black jako przeciwnik miał potencjał, ale ten cały Zamasu i jego pseudo filozofia (nie wspominając o designie, kolorkach itd.) to porażka. Potencjalnie mega epicki moment, czyli pojawienia się Vegitto, wypadł nijak, bez emocji, no i był zayebiście krótki. Całość uratował Trunks i jego akcja z mieczem, ale to, co stało się później skwituję tylko krótkim "xD". Ogólnie tandeta, plastik, brak logiki, a co gorsza, choojowe walki (zauważyliśćie, jak rzadko używane są ataki ki ? jak wchodzi jakaś Kamehameha, to już naprawdę musi być punkt kulminacyjny starcia). Skretyniały Goku, Vegeta zachowujący się jak ci.pa, ogólny debilizm. Dobrze, że chociaż Hit trochę podwyższa standardy.
-
Dawne (i dzisiejsze) pisma o grach poza PE (PSX Fan, P+, OPSM, i inne)
Ukazała się, chyba nawet mój jeden kumpel ją miał. Widocznie przy odpowiedniej umowie z Sony dało się dorzucić demko do innego niż OPSM pisma (później takie akcje miały miejsce w przypadku Neo Plusa, już za czasów PS2). Swoją drogą, Playa dosyć długo kupowałem, zaletą była na pewno cena i multiplatformowość,choć momentami wydawał mi się mało profesjonalny (recki), no i dużo miejsca poświęcali na opisy (z naprawdę dużą ilością screenów). Papier też był marnej jakości, szybko się darł. O ile dobrze kojarzę, to dorzucali też czasami naklejki. Tak czy siak, druga liga za PE, N+ i CDA.
-
Ghost in the Shell (2017)
Wczoraj byłem, no i szału nie ma. Ciężko mi się w sumie do czegoś doczepić jakoś mocniej, film zwyczajnie nie zrobił na mnie wrażenia i nie wywołał mocniejszych emocji w żadnym momencie, jest nijaki. Anime widziałem raz (GiTS 1995), no podobało mi się, ale żaden ze mnie fan i niewiele już z niego pamiętam. Tutaj mamy ciekawy zabieg, bo generalnie fabuła mocno się różni od oryginału, jednak dostajemy momentami scenki niemal 1:1 przeniesione z anime. Scenariusz wygładzony pod Hollywoodzkie standardy, a niektóre dialogi niestety brzmiały trochę żałośnie (patos i banał). Scarlett nie lubię i drażni mnie jej obecność na ekranie, ale przyznam, że wypadła nawet nieźle (poza "drobną" kwestią całkowitego niedopasowania pod względem fizycznym), stonowana rola. Batou i Aramaki na propsie. Na pewno warte pochwały są wizualia (świetne, naturalne efekty, naprawdę rzadko czuć plastik i cgi) i ogólnie wizja przedstawionego świata. Obejrzeć i zapomnieć, na powtórkę raczej się prędko nie skuszę, za to chętnie powtórzę sobie anime i sprawdzę sequel.
-
Mass Effect: Andromeda
- OFFTOPIC
Grubo, że w ogóle kojarzycie tych łaków z nazwisk, diet itd. Byle kto zostaje nagle doradcą od odżywiania i ćwiczeń na YT i jeszcze ma w chooj wyświetleń, pomyśleć, że kiedyś ludziom wystarczyły czarno białe gify z atlasu ćwiczeń, względnie wątki na sfd xd.- Ostatnio widziałem/widziałam...
Ogólnie Cohen i "klasyczne" fabuły (filmowy Ali G, Dyktator) = kupa. Za to w wydaniu "improwizowanych" scenek (Borat, Bruno, serial, który swoją drogą polecam w ch.uj, bo chyba nie jest zbyt popularny, a jest kwintesencją jego stylu) rządzi. Ja ostatnio widziałem : Lion : Droga do domu : dokładnie taki, jak oczekiwałem. Mniej więcej połowa filmu to losy młodego Saroo i przy okazji niezła wycieczka po mało przyjemnej stronie Indii (w sumie w zachodnim kinie dominuje tego typu przedstawienie tego kraju xd). Jest cicho, spokojnie, daje się odczuć samotność i zagubienie. Robi wrażenie, a chłopaczek, który grał głównego bohatera wypadł naprawdę nieźle. Później przenosimy się do jego dorosłości no i tu już mamy bardziej standardową formułę, zachodnie twarze i klimaty no i sam wątek poszukiwania domu. Generalnie film mi się bardzo podobał, żadne to epokowe dzieło, ot dobrze opowiedziana, momentami wzruszająca historia. Warto sprawdzić. Pasażerowie : po przeczytanych opiniach nie miałem wielkich oczekiwań, spodziewałem się typowego plastikowego 6/10, no i zostałem przyjemnie zaskoczony. Dobry pomysł wyjściowy, niezłe efekty (wnętrza to raczej klasyka "estetycznego", sterylnego sci-fi, za to statek zaprojektowany pomysłowo), Lawrence o dziwo nie irytuje i nawet czuć chemię między nią i Prattem. Dostajemy też oczywiście typowo hollywoodzkie motywy i zagrywki wywołujące wątpliwości, no ale nic nie powoduje irytuacji, no chyba, że ktoś jest uczulony na Propsuję.- Matrix Quadrilogy
O ile Reaktywacja i Rewolucje tracą w chooj (co naturalne) na porównaniach do pierwszej części, tak jako kino rozrywkowe reprezentują poziom nieosiągalny dla blockbusterów z ostatnich lat, o czym my w ogóle mówimy. Całość (plus Animatrix) to fenomen, cieszę się, że w nim uczestniczyłem i nie pogardzę jakąś nową odsłoną. Rebootu bym nie chciał, ale już sequel albo prequel (są głosy, że B. Jordan miałby być młodym Morfeuszem, abstrah.ując już od tego, że w ogóle nie pasuje) bym sprawdził.- Ostatnio widziałem/widziałam...
Nadrobiłem w końcu większość Oscarowych zaległości, także pierwsza partia. Manchester by the Sea : nie wiem, czy to zasługa przehype'owania, ale film nie sprostał moim oczekiwaniom. W ogóle nie rozumiem ogólniej podjary, bo, choć wszystko jest ok, to wypada zadać pytanie, co go tak naprawdę wyróżnia ? Jasne, Affleck wypadł świetnie (no ale dla osób kojarzących go z czegoś więcej, niż Ocean's Eleven nie jest to żadne zaskoczenie), mamy ze dwie, trzy sceny wywołujące mocniejsze emocje (posterunek, rozmowa z żoną, owszem, poruszające). Chłodne, smutne kino z realistycznie uchwyconymi relacjami międzyludzkimi (choć wątpliwości może budzić podejście do całej sytuacji Patricka, dzieciaka), tylko tyle i aż tyle. Ja do niego raczej nie wrócę. Fences : tu natomiast pozytywne zaskoczenie, szczególnie po niezbyt wciągającym początku. Stopniowo poznajemy relacje rodzinne i historię bohaterów, rzucające nowe światło na ich zachowanie i motywację. Aktorsko pierwsza klasa, scenariusz, jak to ktoś gdzieś zauważył, odczuwalnie na podstawie sztuki, ot mamy kilku bohaterów, w zasadzie jedno miejsce akcji, a całość jest zdominowana przez dialogi. Dla mnie bomba, może poza wstawkami ze "Śmiercią". Polecam. Hacksaw Ridge : spodziewałem się przeciętniaka z potencjałem, a dostałem bardzo dobre, choć w sumie klasyczne, kino. Bałem się też, że druga, typowo wojenna, połowa wypadnie gorzej, a tu proszę, świetne, mięsiste (nie ma omijania nieprzyjemnych widoków, Mel nie przesadza, ale dosadnie pokazuje "uroki" wojny) sceny, nie nudzą, trzymają w napięciu (choć generalnie wiemy, jak skończy nasz bohater). No i sam wątek żołnierza odmawiającego używania broni, no ciekawe, tym bardziej, że historia napisana przez życie. Satysfakcjonujące kino. - OFFTOPIC