Po ostatnim maratonie z TLOU1/2, potrzebowałem odpocząć od fabularek i zagrać w coś typowo "growego".
Padło więc na kontynuację jednej z moich ulubionych produkcji "indyczych"
#102 Hotline Miami 2
Ocena gry: 8,5/10
Trudność platyny: 8/10
Fun platynowania: 9/10
Podobnie jak w jedynce, mamy tu do czynienia z wyśmienitą produkcją będącą kwintesencją gameplayu w oldschoolowej formie. Czysta sieczka połączona z elementem planowania akcji - wbrew pozorom, jest to gra w dużej mierze polegająca na rozwiązywaniu "zagadek", w tym wypadku musimy wyczyścić mapę z gangoli w sposób najbardziej bezpieczny, szybki i optymalny, bez dobrego zaplanowania akcji nie ma szans na zrobienie dobrego wyniku.
Nie jestem wielkim fanem tzw. pixel artu gdyż w większości produkcji jest to tylko wymówka na zrobienie dziadowksiej oprawy po kosztach, ale w przypadku HM oprawa ta pasuje idealnie i przede wszystkim włożono w nią masę serca i pracy. Gra opiera się na brutalnej wyrzynce przeciwników przy pomocy dziesiątek rodzajów rozmaitych zabawek, na potrzeby której autorzy przygotowali masę unikatowych animacji zgonów i okaleczeń przeciwników, a jucha zalewa ekran w bezkompromisowy i bardzo satysfakcjonujący sposób. Nawet po spędzeniu w grze dziesiątek godzin i zmasakrowaniu ponad 50000 ludków, gra wciąż bawi i nie czuć znużenia czy powtarzalności za co czapki z głów dla autorów. Czysty miód, 100% gry w grze.
Wszystko okraszone jest zayebistą muzyką w klimacie synth/retro wave. Nie wszystkie kawałki są równie dobre, ale niektóre to bangery których nie sposób wyrzucić z głowy.
Gra posiada również bardzo ciekawą historię, będącą kontynuacją części pierwszej w pewnym sensie nawet będącą na czasie, gdyż w grze masakrujemy głównie ruskich, a zakończenie jest na prawdę ryjące beret szczególnie w obliczu tego co obecnie dzieje się na świecie. Tym samym, zakończenie niestety definitywnie ucina szansę na 3 część gry, gdyż
Jak chodzi o platynę to mamy tutaj z grubsza to co w części pierwszej, czyli osiągniecią rangi A+ we wszystkich etapach, trochę znajdziek i dodatkowo ukończenie gry na poziomie HARD, na którym musimy przejść odbicia lustrzane wszystkich poziomów, a przeciwnicy są bardziej agresywni i spostrzegawczy. Ostatnie trofeum to było wbicie 50000 zabójstw, co wiązało się z około godzinnym grindem.
Swego czasu dużo było narzekania, że gra jest zbyt mocno nastawiona na broń palną i jest nieuczciwa względem gracza z uwagi na fakt, że często możemy paść od kul wystrzelonych spoza ekranu. Jest w tym ciut prawdy, ale kluczem jest nauczenie się mechaniki gry i map. Po nabraniu wprawy spokojnie można czyścić plansze na hardzie i kręcić fajne wyniki, jedynym utrudnieniem jest fakt że w grze jest czynnik RNG polegający na losowych typach broni które pojawiają się na mapie oraz zachowaniem niektórych przeciwników - wymusza to na graczu wyrobienie umiejętności adaptacji do zaistniałej sytuacji. Momentami bywa frustrująco, ale mimo wszystko da się to ogarnąć nabywając odpowiedniego skilla - na pewno nie jest to platynka do wbicia ot tak, w kilkanaście godzin, bez zaangażowania.
#103 Deadly Premonition Director's Cut
Ocena gry: 7/10
Trudność platyny: 2/10
Fun platynowania: 7/10
Ten tytuł kwitł w mojej bibliotece latami czekając na swoją kolej. Mocno kontrowersyjny tytuł, przez jednych uważany za arcydzieło, zaś przez innych za paszkwila i gniota.
Nie ma co ukrywać, że ta gra baaaaaardzo mocno się postarzała. Mimo tego, że wyszła ona na PS3, tak na prawdę mamy do czynienia z produkcją z ery PS2. Największą jej bolączką, jest FATALNA optymalizacja.
Gra posiada strukturę open worlda, gdzie oddano nam do dyzpozycji na prawdę dużą powierzchniowo mapę, ale odbyło się to kosztem bardzo niskiej, kłującej w oczy rozdzielczości o raz framerate'u. W dodatku, wszelkie zamknięte lokacje to osobne instancje, to znaczy wchodząc do każdego domu czy lokacji następuje loading. Ja mam w PS3 dysk SSD więć aż tak to nie przeszkadzało, jednak jest to bez wątpienia jedną z największych blączek tej gry obnażająca jej stare korzenie sięgające ery PS2.
Sama rozgrywka bazuje na świetnym koncepcie - wcielamy się w detektywa FBI badającego sprawę morderstwa w małym miasteczku. Poruszamy się po sporej mapie tegoż, w systemie ciągłego upływu czasu i pełnego systemu dobowego. Gra to taka growa adaptacja kultowego serialu Twin Peaks, z lekką domieszką X files i charakterystycznych typowo japońskich dziwactw. Klimat wylewa się z ekranu i dla fanów wyżej wmienionych produkcji jest to na pewno tytuł obowiązkowy.
W naszym miasteczku zamieszkuje plejada kilkudziesięciu postaci, z którymi szybko się zżyjemy i poznajemy ich losy, nawyki, zażyłości oraz zajęcia - każda postać ma swój harmonogram dnia, taki jak praca w określonych miejscach i godzinach, sposoby na spędzanie wolnego czasu itd. Przywodzi to na myśl klasyki takie jak np Shenmue, gdzie konretne relacje czy zadania można nawiązać tylko o określonych porach dnia. Na szczęście mamy możliwość przyspieszania upływu czasu, więc nie jest to jakoś bardzo upierdliwe. W każdym razie, ilość pacy włożonej w odwzorowanie normalnego życia małomiasteczkowej społeczności w niepodrabialnym klimacie Twin Peaks robi duże wrażenie i wciąga jak diabli. W grze oprócz wątku głównego znajdziemy opcjonalne side questy, które pozwalają poznać drugie oblicze większości istotnych postaci i dodający mega smaczku całej historii.
Platyna nie jest trudna, wymaga zrobienia wszystkich questów w grze co jest możliwe również po jej skończeniu za pośrednictwem wyboru konkretnych rozdziałów, jednak polecam nie śpieszyć się z grą i robić wszystkie aktywności na bieżąco gdyż mocno zwiększają doświadczenie immersji w tym świecie i cała historia smakuje o wiele lepiej znając pewne fakty możliwe do odkrycia jedynie poprzez side questy. W sieci dostępny jest świetny poradnik opisujący jak zrobić 100%, do którego warto zajrzeć gdyż niektóre questy są dość mocno "poukrywane".
Ciężko ocenić tę grę, z jednej strony jej rdzeń to wspaniały pomysł, okraszony wciągającą historią, plejadą świetnych postaci z którymi ciężko się nie zżyć, ale warstwa techniczna mocno obrzydza cała doświadczenie. Generalnie polecałbym ograć ten tytuł w wersji na PC, gdyż tam przynajmniej oprawa jest bardziej strawna za sprawą 60fps i wyższej rozdzielczości.
Nie mniej gra warta sprawdzenia. No i ta Emily