Treść opublikowana przez ogqozo
- Elden Ring
-
Elden Ring
Chyba tak wygląda kariera maga w każdej grze serii, jest tylko kilka przedmiotów związanych z magią, i jest to dziwny sposób grania, niezoptymalizowany pod typowe doświadczenie, poboczna ciekawostka jakich wiele w RPG-ach. Nadal pozwala on rozwalać większość przeciwników, o ile nie skończy ci się mana, z oczywistego powodu - większość potworów w Soulsach nic ci nie zrobi jeśli jesteś daleko od nich. Ale też w ostatnich Soulsach raczej ciężko było na tym się ograniczyć w grze. Można rzucić tylko X czarów zanim skończy ci się mana, a nie zabierają one jakoś strasznie dużo HP, no i rzucają się długo. Tutaj dodatkowo są przyzwania, które chyba (?) są tak samo silne bez względu na statystyki, ale wymagają trochę many do przyzwania, więc podwójny powód, żeby mieć więcej many (ale tego nie wiem, czy można przyzywać w nieskończoność? Czy np. tylko raz w trakcie całej walki z bossem? Może ktoś wyjaśni). Jeśli nie zaczniesz astrologiem, to w ogóle może minąć chyba wieeele godzin, zanim w ogóle znajdziesz różdżkę i czary. Może akurat ominiesz to jedno miejsce gdzie one są. Tak że to, że na start gry masz różdżkę i jakiś czar, to proporcjonalne wyposażenie. Zawsze tak było w Soulsach, że te czary i różdżki się rzadko znajdowało. Zawsze możesz np. pójść dalej w to co jest standardowym rozwiązaniem, DEX i broń biała i walenie potworów mieczykiem, a te czary zostawić jako bonus przydatny czasami np. do zdejmowania szybko uciekających królików albo wyciągania pojedynczego przeciwnika z grupy itd.
-
Elden Ring
Szczerze mówiąc, mam też uczucie "Dark Souls 4". Nie żeby mnie obchodziły tak bardzo te animacje itp. (w tak ogromnej grze, to nieuniknione. Robienie tego tak jak niektórzy by chcieli kosztowałoby masę kasy, a więc wymagało ucięcia masy innych rzeczy. Jestem rozwalony przepychem tego świata, liczbą potworów i ich... sensem, no kurde, żadna zachodnia gra tak tego nie robi, że przeciwnicy są częścią czegoś, a nie losowo nawalone te same tłumy do rozwalenia żebyś "miał co robić"). Bardziej o to, że wyszedł Bloodborne, a zwłaszcza Sekiro. No i jeśli chodzi o samą rozgrywkę, to... trochę tęsknię za Sekiro. Nie no, szczerze to czuję pewne zmęczenie wiedząc, że w każdym momencie mogę tak łatwo utracić wszystkie dusze. Chodzę sobie pół godziny dokoła, jest super, aż nagle Z MGŁY pojawia się Z POWIETRZA wielki niedźwiedź i mnie zabija jednym atakiem. Byłoby to całkiem zabawne, gdybym nie tracił wszystkich dusz, które bardzo bym chciał jednak mieć, bo to levele, a także możliwość kupowania przedmiotów. Mógłbym oczywiście je farmić i wydawać zanim gdziekolwiek pójdę, ale nie chcę planować grania w giereczkę niczym domowego budżetu (w sumie to nawet swojego budżetu w życiu nie planuję bo zbyt nudne jest i jestem biedny mdr). Gra jest dla mnie niesamowicie trudna w porównaniu do Sekiro. Każdy mini-boss, a także niejeden standardowy przeciwnik (jak ci żołdacy z szablą patrolujący WSZĘDZIE na dzikach) jest dla mnie wyraźnie trudniejszy, niż najtrudniejszy boss w Sekiro (w którym zrobiłem wszystko bez większych problemów). Powodem, jak sądzę, jest głównie ograniczona mobilność postaci, dużo trudniejsze/niedostępne parowanie, powolne tempo i konieczność zadania masy ciosów przeciwnikom bez bycia trafionym więcej niż parę razy, oraz stres/zmęczenie związane z tym ile jest przeciwników i ile ich muszę rozje'bać.
-
Steam Deck
Wygląda na to, że sprzęt jest bardzo udany dla ludzi chcących przenośnego peceta. Jeśli np. ktoś jest miłośnikiem emulatorów, to mnóstwo z nich wydaje się działać bardzo dobrze. Daje to możliwość trzymania w rękach 700 gramów całej historii gierek.
-
Premier League
Kulusevski prawie rymuje się z Messi, przypadek? Co za gol. Antonio Conte, jakże jestem zaskoczony, już robi ciągłą dramę: a to rozpacza że nie może wzmocnić składu na przyzwoity poziom, a to mówi, że "jeśli nie jestem wystarczająco dobry, by wygrać, to może powinienem odejść" itp. Zdaniem plotek z mediów, faktycznie odejdzie, ale jeszcze nie teraz, bo za wiele by to Tottenham kosztowało. Niemniej fakt jest taki, że jeśli Spurs wygrają zaległe mecze, to będą w zasięgu kilku punktów od top 4, co nie jest aż taką tragedią, jak by sugerował Conte, mówiący, że "tak grają skończymy na dwunastym, trzynastym miejscu". Mam jednak skojarzenia z ekipą Mourinho. Ten Tottenham lepiej wygląda z kontry, mając trzy wielkie talenty w postaci Kane'a, Sona i Kulusevskiego. Za Mourinho wygrali tak wiele meczów "nic nie grali, ale mieli dobrego bramkarza i Kane'a i Sona do wykończenia". Jednak jak rywal oddaje piłkę, jak Burnley, to Spurs męcą z nią na własnej połowie, skupiają się na bardzo bezpiecznych podaniach, a magiczna trójka z przodu nie ma wiele interesującego kontaktu z piłką. Nie mówię tutaj jednak o pracy Contego, bo to za wcześnie. Arsenal pod wodzą Artety niedawno wyglądał mizernie i defensywnie, a teraz gra już całkiem ofensywną piłkę. Może coś w tym jest, bo zespoły najdłużej mające tego samego trenera grają najbardziej ofensywnie - City, Liverpool. Te dwie ekipy są nadal o kosmos ponad resztą ligi, jeśli chodzi o styl gry. A te z nowym trenerem mają problemy ze stwarzaniem okazji i strzelaniem - Tottenham, Man United.
- Elden Ring
- Elden Ring
- Elden Ring
-
Elden Ring
No to to już chyba oczekiwany standard, że postaci będą nas nakierowywać na wątki poboczne mówiąc coś w stylu "na Wschodzie, nieopodal rzeki... rozkwita kwiat... szkarłatny cień na kwiecie... wygląda niemal jak krew...", i mechanizm dla gracza będzie taki, że trzeba było pójść w jakiś kompletnie nieokreślony rejon który nie jest zbytnio blisko rzeki i niezbyt na Wschodzie, i użyć przedmiotu "torbiel wąskonosa" przy siódmym grobie z lewej, ale tylko po pokonaniu 15. bossa i przed pokonaniem 17. bossa, inaczej postać zniknie i później znajdziemy tylko jej zwłoki.
-
Elden Ring
Nie wiem czy to OKROPNY SPOILER ale jedno co mi ktoś powiedział to że w tej grze nie ma żadnego dziennika questów i trzeba po prostu pamiętać, gdzie jaka postać co chciała i co mówiła i że później może trzeba do niej pójść z X i Y. Co było jako tako do ogarnięcia w poprzednich Soulsach, gdzie było łącznie 10 postaci w grze, ale... Mam nadzieję, że w dniu premiery będą gotowe poradniki, pewnie będzie ciężko o wszystko, ale jedna osoba coś sprawdzi i wpisze i jakoś pójdzie. Dawno nie prowadziłem osobnego notesu do gry.
-
Elden Ring
W serii Souls praktycznie nie ma dialogów i jest praktycznie sama walka. Dekadę temu też nie było. Wybory moralne są zazwyczaj w liczbie 2-5 w każdej grze, i wszystkie możliwe opcje kończą się śmiercią wszystkich zaangażowanych postaci (które i tak już nie żyją), i wybierając nie masz pojęcia co wybierasz ani jaki ma to skutek.
- Elden Ring
-
Champions League
Przez następne 89,5 niewiele pokazał mdr. (Dla sprawiedliwości, trzeba przyznać, że nikt inny z Juve nawet w tym meczu nie oddał celnego strzału na bramkę). Bez reguły goli na wyjeździe, wynik 1-1 już nie taki dobry, chociaż pewnie i tak korzystny. Ale ogólnie nędza ze strony Juve dość. Mecz bez zbytnio widocznego zaangażowania z obu stron. Ciężko się ogląda futbol Allegrego.
-
Elden Ring
Ja czytając wywiady czasem mam wrażenie, że oni w ogóle nie zakładają robiąc Soulsy, że ludzie w to grają offline heh. Często mówią że "ich gry pokazują wartość współpracy", tak samo o Elden Ringu, gdy tacy ludzie jak ja są zirytowani online'em, wyłączają go w ogóle i grają to jak w każdą singlową grę. Jeśli to jest zwykły open world (bez bardzo absolutnego skalowania leveli), ale z systemem rozwoju podobnym do Soulsów, to siłą rzeczy musi być "łatwiejszy" niż Soulsy. ALE dla tych cierpliwych, nie dla wszystkich. Tak jest z prawie każdą taką grą. Jeśli coś ci się nie podoba, idziesz gdzie indziej, wracasz doje'bany. Duża większość nawet pół-otwartych gier (w tym 2D "metroidówki") jest drobnostką dla ludzi wąchających ściany i zbierających wszystkie ulepszenia. Myślę, że w Soulsach tak nie będzie, ale gracze zwiedzający świat i pakujący być może będą mogli się naprawdę bać tylko pewnych bossów, nie że cała lokacja im co 10 kroków daje w ryj.
- Elden Ring
-
NBA
Najlepszy w tych składach meczu celebrytów jest fakt, że obok burmistrza Cleveland, raperów, emerytów czy modelek znalazła się tam... obecna zawodniczka WNBA. Heh, tak się starają promować WNBA, rozdają te nagrody, ale nie wiem, czy umieszczanie jednej z najlepszych zawodniczek WNBA w tym gronie sprawi że ludzie pomyślą o tym poważnie. No ale z newsów NBA. Chris Paul wypada na 2 miesiące. Skończyło się szczęście Suns. Cóż, na razie to nic złego, sezon i tak skończą na pierwszym miejscu... Być może nawet nadal będą wygrywać, a co. O ile wróci z kontuzji Cam Payne.
-
Elden Ring
Nie wiem do końca o czym mówisz z tym wskrzeszaniem. Poguglałem i nie znalazłem nic na ten temat. Mi się to na pewno nie zdarzyło. Wskrzeszenie zawsze było jedno, a jak kogoś zabiłeś, to się odnawiało kolejne. Ta klątwa wg mnie dotykała tylko NPC, że kaszleli. Niczego w rozgrywce. Ok, jest ten Unseen Aid, ale to i tak tylko 30%, więc nie ma co na niego liczyć nawet bez klątwy. Zabieranie paska levelu, ale już z nabitym levelem do tej pory, to niby strata, ale nigdy taka wielka. No właśnie, najwyżej pół jednego levela. Zresztą w Sekiro ogniska są duuużo gęstsze, jest wskrzeszenie (więc dosłownie nic nie może cię zabić tak zupełnie z du'py), niewielu przeciwników nawalających cię z dystansu itd. - z wielu powodów nawet nie zdarzają się takie sytuacje jak w Soulsach, że jak sobie grałem "na żywioł" to mogłem stracić wieeele leveli przez jakąś głupotę, bo głupi chciałem po prostu eksplorować dokoła i patrzeć co gdzie jest i jak mogę walczyć z przeciwnikami aż po godzinie wpadłem do jakiejś dziury. W skrócie mówiąc, te kary w Sekiro no jakieś niby są, ale w porównaniu do Soulsów, zwłaszcza pierwszych, to bardzo bardzo minimalne i niezbyt denerwujące, dla mnie wręcz symboliczne. ...I nie tęskniłem!
-
Serie A
Inter znowu przegrał, z zawsze nieprzewidywalnym Sassuolo. Jak na razie to Milan jest nadal liderem. Tonali nie ustał. Być może gracz sezonu we Włoszech. Koleś jest wszystkim, jest twardy, jest spokojny, ma technikę, jest przystojny, jest jednym z najbardziej cool piłkarzy na świecie i mógłby być idealnym symbolem nowego Milanu. Po obniżeniu pensji w zeszłym sezonie, zostanie nagrodzony pewnie czołowym kontraktem, za to, że chce zostać na dłużej w Milanie. Juve wskoczyło już na 4. miejsce, po porażce Atalanty, 1-0, bramkę zdobył Krzysztof Piątek. Małe odrodzenie Polaka - 4 gole w ostatnich 3 meczach. A Viola sama jest wcale nie tak daleko od czołowej czwórki... Kolejny bardzo ciekawy sezon we Włoszech, a kandydatów to mistrzostwa jest tym razem IMO co najmniej trzech.
-
Elden Ring
No tak, to że tracisz masę kasy i leveli to za mała kara. W Sekiro śmierć nie było istotne, bo: a) nie traciło się leveli, zresztą levele w Sekiro to tylko dodatkowe skille, atak i obrona wzrastają stałymi środkami, b) kasa nie miała większego znaczenia, jest dosłownie kilka faktycznie przydatnych rzeczy do kupienia i można na nie zawsze zebrać, c) klątwa dotykała tylko NPC i w grze było dość dużo przedmiotów ją leczących, klątwa powstawała po wielu zgonach więc gracz miał więcej przedmiotów leczących klątwę niż potrzeba, więc w sumie to taki symboliczny detal FABUŁY a nie wkurw. W Elden Ring jest chociaż jakaś sugestia, że potwór którego widzisz cię zabije jednym atakiem? Serio pytam, nie oglądałem żadnych materiałów z gry. Np. w Xenoblade jest level nad głową każdego potwora, co trochę uderza ale nie zostawia wątpliwości, kto jest "za silny". W Zeldzie widać po wyglądzie i wyposażeniu, no ale tam jest z 15 potworów w całej grze i bardzo wyrazistych, zresztą zawsze można zapisać grę albo uciec.
-
France : Ligue 1
Ekscytujący to był mecz, nie powiem. PSG miało dobre okazje, sędzia pozwalał na zbyt wiele, zwłaszcza graczom Nantes, choć i tak pokazał żółtko prawie każdemu. Neymar zwalił karnego, chociaż muszę mu oddać, że ta jego technika do tej pory dobrze się sprawdzała, koleś trafił tak z 95% karnych tą metodą, więc no trudno. Alban Lafont jako chyba pierwszy bramkarz w historii dostał notę "10" w "L'Equipe" (może przesada, bo były mecze jak bramkarz bronił kilkanaście groźnych strzałów, ale nie taka wielka). Dla ligi bez znaczenia, ojej, może przewaga spadnie do 10 punktów mdr.
-
France : Ligue 1
Czasami samo oglądanie rozbiegu jaki ktoś wykonuje do karnego sprawia ból.
-
NBA
Nie poróbcie się z prostego żartu z tego jak idzie sezon Kyrie'ego. Na razie Nets nie wygrali żadnego meczu, w którym nie grał Durant ani Harden. Zero. Wiadomo, że z Kings by wy... a, z Kings też przegrali jak Kyrie grał. Oczekiwania nie były wysokie, delikatnie mówiąc. Ale w razie porażki także w tych dwóch nędznych meczach, Nets mieliby teraz ujemny bilans. Szczerze to myślę, że gdyby grał cały sezon, to jakiś taki mecz by wygrali. On ma na to możliwości. I też szczerze, Nets powinni być jedną z ciekawszych ekip po przerwie. Jest kilka możliwych scenariuszów. Ponadto klub i Kyrie będą myśleć o przyszłości swojej relacji po tym sezonie, raczej i tak zaoferują mu taki kontrakt jaki tylko zechce, ale niesmak by pozostał. A Sethie to serio dobry gracz, i inspiracja dla wszystkich 31-latków. Niezwykłą serię punktowania ma DeMar Derozan, który rzuca ostatnio po 35-40 punktów w każdym spotkaniu. To wszystko bez trafienia prawie żadnego rzutu za trzy. Urozmaicenie DeRozana jest doprawdy imponujące. Nawet Durant nie oddaje tylu rzutów z półdystansu. Można poczuć się jak za dawnych lat, widząc, jak koleś w czerwonej koszulce kończy bieg gdzieś na granicy trumny, po czym po prostu rzuca starając się zmieścić piłkę ponad wyciągniętą ręką. To wszystko wymaga różnorakich pompek, odskoków, przekładania między nogami, obracania się w locie itd. Ale co najlepsze, on je trafia na niezłej skuteczności. Oczywiście, lepiej dla Bulls, jeśli mu dadzą jednak wejść pod kosz albo sfaulują. Ale trafiać 50% z półdystansu to rzadka sztuka. Nadal wygrywają Celtics i Raptors, których IMO serio stać na wiele, i tak oto konferencja wschodnia pozostaje otwartym polem walki. Na Wschodzie to na pewno najciekawszy sezon od... nie wiem ilu lat, chyba bardzo wielu.
-
Nintendo Switch - OLED model
Jednak standard. Jakoś mnie męczył ten czerwony, w większości gier wyglądał mi sztucznie, rzeczy tak wyglądają na reklamach wyświetlaczy, żeby człowiek dostał po oczach w media markcie i myślał że ekran jest lepszy niż jest, tak samo jak z jasnością. Ale nie czuję, że rzeczy na ekranie są tak faktyczne, jak w tym trybie standard. Nintendo mówiło, że vivid to domyślny tryb wyświetlaczy OLED, ale bardziej mi się to kojarzy z tymi reklamami komórek, gdzie zawsze jest jakaś woda z oceanu i pomarańczowe rybki na ekranie, rzeczy których nikt nie ogląda na telefonie mdr. Porównując do telewizorów OLED (ustawionych rozsądnie), to raczej standard jest ich bliżej, niż vivid. Przejścia z TV na handheld są mniej uderzające. Dobrze że dali taki wybór. Chociaż wiadomo że wielu klientów nie będzie nawet sprawdzać tego w menu i oni grają na vivid, nie wiem czy to dobrze. Większy dylemat mam z folią matującą. Na pewno ona tonuje pewną atrakcyjność ekranu (i nigdy nie umiem jej perfekcyjnie założyć, by przy wyłączonym ekranie nie było widać bąbelków heh), ale też odbicia światła mnie czasami strasznie denerwowały i wręcz bolały mnie oczy. Nawet i w domu. Ostatecznie zostawiłem tę folię na ekranie, choć nie jest to idealne.
-
Elden Ring
Nic co widziałem w sieci nie sugeruje, że ta gra będzie miała średnią ocen 90 mdr. W przypadku niektórych kilku gier hype jest taki, że nawet jak komuś kompletnie się nie spodoba gra i tekst recenzji będzie głównie krytyczny, to cyferka będzie 9/10, widzimy to na przykładzie Last of Us II. Z kolei prawie wszystkie głosy co do Elden Ring są zachwycone. Nie było tak hype'owanej gry od czasu co najmniej RDR2. Ponadto jest to kolejna gra z długiej serii, co oznacza, że recenzje w mediach gierkowych będą tworzyć fani danej serii, zmniejszając mocno rozstrzał gustów. Byłoby dla mnie dziwne gdyby gra dostała niższe oceny od remake'u Demon's Souls.
-
Nobody Saves The World
Początek gry jest uderzająco wciągający. W ciągu pierwszego kwadransa zrobiłem masę questów, nabiłem masę leveli, rozwinąłem masę różnych menusów postępu. Gra idzie żwawo do przodu, jak spodziewamy się po tych twórcach. Fajne tempo historii i rozwój sytuacji z jajem. Po dłuższym czasie, nadal jednak nie wiem, jakie jest sedno tej gry, co tu jest mięskiem. Poza cyferkami. Gra w sumie leci do przodu, nie ma ani żadnych zagadek, ani wymagań w walce. Jedyne wymagające myślenia questy na razie to takie typu "uderz przeciwnika 7 razy" (bo żaden nie przeżywa tylu ciosów) albo "ulecz się skillem X" (bo żeby się leczyć, najpierw muszę stracić HP). Gdy w dungeonie wyłączyła się opcja postępu questów klasowych, pomyślałem: o, teraz będzie ten moment, że nie chodzi o nabijanie levela, tylko bardziej starannie zaprojektowaną treść. Wręcz przeciwnie... Cały dungeon polegał na tym, by pokonać masę tych samych przeciwników w takich samych ogólnie korytarzach. Klasę muszę zmienić, żeby... walnąć przeciwnika jako ona i tyle, no kompleksowa sprawa. Ot wygląda na razie jak taka kolorowa wersja trybu single w Diablo 3, lecisz i rozwalasz wszystko i nowy level się sam nabija co minuta. Nawet fajne, ale w porównaniu z tą grą to nawet Guacamelee wygląda jak mieszanka Bayonetty z Hollow Knightem. Paliwo na gamepassa.