Treść opublikowana przez Wredny
-
Crimson Desert
Też w masce go zrobiłem, bo inaczej byłby problem.
-
Crimson Desert
To ten taki kryształek i czerwony dym? Najpierw myślałem, że będzie problem, ale jak zorientowałem się, że trzeba przeczekać ataki i bić, jak spadnie na ziemię to poszło z górki - stagger był tu kluczem, bo praktycznie tylko wtedy otrzymywał obrażenia. Wystarczy, że poczytasz ten temat - opinie ludzi, którzy faktycznie w to grają są tylko pozytywne.
-
Crimson Desert
Ja wczoraj trafiłem do wioski rybackiej, opanowanej przez piratów i zamiast ją wyzwalać to najpierw ojebałem ją ze wszystkiego (mięsa, ryby, owoce, chleby - w setkach liczone). Każdą skrzynkę można bezkarnie otworzyć, bo póki co jest bezpańska, więc kraść nie trzeba No i współczuję wszystkim, którzy grają po polsku: Nie wiem, skąd im się wzięła tam jakaś "strzała z kotwiczką", bo po angielsku wyraźnie jest napisane, by przejść 10m po linie, ale najlepiej zrobić to jak na tym obrazku, czyli po prostu znaleźć odpowiednio długi dach i zaliczyć spacer po jego "grzbiecie".
-
Crimson Desert
Albo to, albo miejsce z jakąś zagadką do rozwiązania.
-
Crimson Desert
CONCORDowi również - zna się chłop na swojej robocie, nie ma co Właśnie bardzo dobrze, bo dzięki temu wciąż sam coś odkrywasz, a nie lecisz za znacznikiem. Jak wyżej - dzięki temu eksploracja jest naturalna i angażująca, a nie jak a Assassinach, że jedziesz bezmyślnie po sznurku.
-
Silent Hill 2 Remake
Tylko Quality w tym przypadku, bo inaczej strasznie cierpi oświetlenie, które w grze tego gatunku jest najważniejsze. To powolny tytuł, a nie gra akcji, więc 30fpsów nie boli tak bardzo, a utrata kilku dodatkowych źródeł światła (typu promienie słońca leniwie sączące się przez brudną szybę) to spory cios dla klimatu.
-
Crimson Desert
Bardzo ładnie wyjaśniony IGN oraz wszystkie im podobne, dawno nieistotne w dzisiejszych czasach outlety, które wciąż z jakichś dziwnych powodów ktoś utrzymuje przy życiu i legitymizuje ich działalność, jakby ich stempel wciąż miał jakieś znaczenie.
-
Crimson Desert
Wygasłe, czy zamknięte? Bo oprócz normalnych są jeszcze takie, które znajdujesz w przydrożnych świątyniach np i z każdym z nich związany jest jakiś challenge - dopiero po jego wykonaniu możesz go odblokować i później użyć do upgrade'u. No i są jeszcze te takie puste sześciany - one służą jako respec - dzięki nim możesz zresetować drzewko, jeśli chciałbyś pójść trochę inną ścieżką rozwoju.
-
Crimson Desert
Questy są "bethesdowe" czyli są spoko, ale bez szału - ich głównym zadaniem jest wysłanie nas w jakąś fajną miejscówkę, dzięki czemu po drodze odkryjemy ze trzy kolejne fajne miejscówki i tak się tu kręci ten cały loop.
-
Crimson Desert
Powtarzam się, ale jestem zachwycony tym, jak organiczny i interaktywny jest ten żyjący świat, a do tego pełen tajemnic, sekretów i miejscówek zupełnie opcjonalnych, które skrywają jakieś fajne tajemnice i stanowią przygodę samą w sobie. Znów wybrałem się na odkrywanie mapy, w lesie, u podnóża góry zauważyłem jakiś rozpadający się budynek, więc postanowiłem zajrzeć, a tam taki widok plus scenka z przeszłości z tym, co tu się odpierdzielało. Ogólnie, mimo że jest ślicznie i kolorowo, niczym w jakimś Toussaint to mamy tu też od cholery wiedźminowo-mrocznych klimatów. Ciekawostka - wspiąłem się na szubienicę, zawisłem na równi z wisielcem i użyłem opcji "STAB" - w ten sposób odciąłem bidulkę. Może nie jest to tak zabawne, jak Geraltowe AARDowanie wisielców, ale fajnie, że jest jakaś forma interakcji.
-
Crimson Desert
Nie wiem, gdzie takie bzdury wyczytałeś, ale tak jak przedmówcy pisali - nic takiego nie ma tu miejsca.
-
Crimson Desert
Na mnie na zwykłym PS5 Crimson Desert robi dużo bardziej "piorunujące wrażenie" niż REquiem - właśnie przez tę skalę, żyjący świat i to, jak mimo tego ogromu, developer potrafił zapełnić go szczegółami godnymi liniowej/korytarzowej gierki. REquiem na podstawowym PS5 jest po prostu dobrze wyglądającą grą, ale nic wybitnego, zwłaszcza jak się gra w performance - tutaj co prawda w performance też szału nie ma, bo obraz jest rozmazany, ale całe szczęście gierka jest na tyle powolna, że odpalenie któregoś z lepszych graficznie trybów nie przeszkadza tak mocno, a wtedy jest już pięknie (minus ghosting przy obracaniu kamerą). Kwiatki i owszem - jakby dopiero wyrastały, ale to pierdoła. Co do tekstur to chyba tylko jak w trybie foto zaryjesz kamerą w ziemię bo tak to nie widzę powodów do narzekań i całościowo jest to jedna z najładniejszych gier jakie w życiu widziałem.
-
Crimson Desert
O kuźwa! Zajebiste - muszę tak zrobić, bo na padzie już z drugim typem nie ma szans.
-
Crimson Desert
Wczoraj trafiłem na video, które podpowiada, by w momencie, gdy Big Daddy wbija swoje wiertła w glebę, użyć błysku miecza (R1+L1), wtedy boss obrywa piorunem, a my możemy go parę razy bezkarnie dziabnąć. W ogóle ciągle zapominam o tej mechanice, a podobno często się przydaje w starciach.
-
Crimson Desert
Pewnie, że warto, bo za każde wykonane poboczne rozwijamy postać, a o to tutaj chodzi. Jasne, są żenujące fetch-questy, jak na gierkę z MMO origins przystało, ale dopóki są za to wymierne korzyści to nie będę narzekał - tu i tak gra się dla eksploracji, a tę najlepiej uskutecznia się, będąc dopakowanym.
-
Crimson Desert
Dla niezdecydowanych - koleś świetnie wyjaśnia, jaki jest problem z oceną Crimson Desert oraz dlaczego mimo kilku wad warto dać szansę. Chłop mówi dokładnie to samo co ja, że jest starym dziadem, mającym pracę i życie, a zarywa przy tym nocki, jak za małolata. Nie znałem gościa wcześniej (oprócz poprzedniego filmiku, w którym porównuje CD do SKYRIM), ale poleciał subik, bo jest świetny.
-
Crimson Desert
Krowę można, choć nie próbowałem, więc nie wiem, czy dosiadamy, czy bierze ją na bary. Ale tego to już na bank nie da rady: duże zwierzę
-
Crimson Desert
Nawet w tym filmiku, który ktoś wklejał (chyba nawet Ty), gdzie koleś nazywał CD nowym Skyrimem, było mówione, że ogólnie questy i fabuła w grze Bethesdy były słabiutkie, ale dzięki temu błyszczała eksploracja i kreowanie własnych przygód, w wielkim, żyjącym świecie - tutaj mamy tak samo.
-
Crimson Desert
Jak już odpadły chwasty typu "pograłem godzinę, ale gówno XD" i zostali gracze, którzy dali tej grze szansę to nie ma bata, żeby ją nisko oceniać. Z recenzjami portali też beka bo w sumie nikt tego tytułu nie skończył, a wszyscy wypuścili swoje teksty i ferowali wyroki, jakby widzieli w tej grze wszystko. Oczywiście należy też wspomnieć, że przed premierowymi patchami gra miała trochę bolączek, więc to też na pewno odbiło się na opiniach, ale teraz jest już zajebiście i można cieszyć się gierką.
-
Crimson Desert
@Qbon - sama prawda. Ja w ogóle nie mogę się nadziwić, jaka ta gra jest piękna, bo praktycznie każdy materiał jaki widziałem przed premierą pokazywał jakieś prześwietlone mury, brak cieniowania itp - nie przyjmowałem do wiadomości, że ktoś mógł uznać grafikę za ładną, a jednak na żywo jest przepiękne cieniowanie i wszystko wygląda jak żywe. Śmiało mogę napisać, że na pewno jest ładniej niż w Ghostach od Sucker Punch, co wcześniej kwestionowałem. Jasne, gram tylko na bieda PS5, ale zarówno te efekty cząsteczkowe, jak i oświetlenie robią niesamowitą robotę. Właśnie kończę dzisiejszą sesję - jest po 3:00, a zacząłem około 10:00 rano - oczywiście w międzyczasie były jakieś 2-3h przerwy na obiad, zakupy itp, ale tak ogólnie to prawie cały dzionek minął na szarpaniu w Crimson Desert, a najlepsze jest to, że mimo tylu godzin nie pchnąłem dziś fabuły ani o 1% Za to zakończyłem moją wyprawę, odkryłem trochę mapy na północnym wschodzie, znalazłem fajny płaszczyk ze skóry jaszczura i spotkałem jakieś dziwne konie: Zajebiste są te pustynne krajobrazy, ale już tęsknię za tymi lasami, o których pisałeś i jutro (dziś) wracam w okolice startowe, żeby trochę podgonić fabułę.
-
Crimson Desert
-
Crimson Desert
Ja dziś (ciągle początek czwartego rozdziału nie ruszony) postanowiłem zrobić sobie wyprawę w najbardziej położony na północny-wschód rejon zwany Varnia. Poniżej mapa z moją drogą, pokonałem już ciut powyżej połowy trasy, a co napotkałem po drodze to moje Momentami czuję się tu jak w jakimś Death Stranding z tym planowaniem trasy i mozolną wspinaczką. Po zdobyciu któregoś ze szczytów, moją uwagę przykuła osada położona w dolinie, wśród pięknych, jesienno barwionych koron drzew - dodatkowo wszystkie budynki były pomalowane na czerwono, co dodawało temu miejscu zupełnie unikalny koloryt. Okazało się, że to miejscówka, jakiegoś plemienia, a przy okazji znalazłem u nich psy Husky i chyba takiego oswoję sobie na podróże. Załapałem też jakiegoś questa, ale zaprowadził mnie on w bardzo mroźne rejony, a nowy rodzaj przeciwnika skutecznie wyleczył mnie z podjęcia dalszych kroków - podjąłem więc te wycofujące na "z góry upatrzone pozycje" i ruszyłem dalej. Dotarłem w końcu do tytułowego Crimson Desert, spotkałem wombaty, fenki i kolczatki, niechcący wpadłem na jakiegoś wielkiego kryształowego bossa-kraba i znów, niczym "dzielny Sir Robin" (kto oglądał "Monty Python i Święty Grall" ten wie) spierdzieliłem w przeciwnym kierunku. Później pustynia powiedziała mi że nie przejdę dalej i cofnęło mnie do najbliższego punktu w sumie to nawet nie wiem dlaczego - albo burza piaskowa, albo zrobiło się za gorąco. Postanowiłem więc obejść ten niebezpieczny teren, wspinając się na skały, z których ujrzałem wybudowane na wysokości sanktuarium, do którego oczywiście zajrzałem. U podnóża góry, na której ta miejscówka została wybudowana, zauważyłem jakieś targowisko, więc czym prędzej zleciałem z góry (uprzednio znajdując platformę do fast travel), żeby przywitać się z kupcami i gdyby ktoś się zastanawiał to tak - mają wielbłądy Najlepsze jest to, że to wszystko przydarzyło mi się podczas zupełnie bezcelowej szwendaczki - zero misji, tylko ja i mój plan na dotarcie do jakiegoś punktu - ta gra to esencja przygody
-
Crimson Desert
Tak, tutaj ktoś to krytykował, ale na obronę tego kogoś dodam, że przed patchem to czytanie (jak i wiele innych czynności) trwało dłużej, więc mogło uwierać osoby chcące szybkiej rozgrywki - mi też się to podoba, ale ja lubiłem przeszukiwanie zwłok w RDRII, więc moje zdanie się nie liczy. Co do save'owania to nie - nie warto bo tak jak wspomniałem - save nie achowa Twojego stanu gry z dokładnie tego miejsca, w którym się znajdujesz tylko oldschoolowo od najbliższego punktu kontrolnego, więc jak gra robi co jakiś czas auto-save to powinno Ci w zupełności wystarczyć, bo Twój manualny save i tak niczego nie zmieni (oprócz wymuszenia na grze zachowania najświeższego stanu w razie, gdybyś nie był pewien, kiedy robił się ostatni).
-
Crimson Desert
Tu nie ma po co często zapisywać, bo save nie działa jak w Skyrim czy innym Starfield, że jest "tu i teraz", tylko przy najbliższym checkpoincie, więc normalnie gra się długą sesję i polega na auto-save, a manualnie zapisujesz jedynie na koniec, żeby się upewnić, że masz najświeższy możliwy zapis przed zamknięciem gierki.
-
Crimson Desert
Ja tam nie mam problemu z przyznaniem się do błędu - początkowo szydziłem, że porównania do RDR/W3 muszą dobiegać z izolatki w Choroszczy, graficznie porównywałem to do Dragon's Dogma i Forspoken, po misji w kopalni psioczyłem na walkę i MMOwość typu Black Desert, a dziś z radością odszczekuję te słowa, bo to najprawdziwszy przepiękny singlowy sandbox z niesamowitą ilością zawartości na długie miesiące. To chyba też pierwszy taki azjatycki open-world, który autentycznie żyje, więc Koreańczycy potrafią i najwyraźniej tylko Japończycy mają z tym problem i każdy większy świat ich autorstwa to jakaś pusta makieta (FFXV, Forspoken, MGSV). Najlepsze jest to, że początkowo myślałem sobie - to będzie jak AC Valhalla, więc zmęczy i odstawię po 10h, ale nie - tutaj eksploracja jest zrobiona organicznie i ciekawość gracza jest odpowiednio pobudzana, a później nagradzana - nie latamy za znacznikami na autopilocie tylko sami to wszystko odkrywamy i to jest właśnie coś, dzięki czemu ta gra tak mocno potrafi zaangażować.