Treść opublikowana przez Paolo1986
-
Assassin's Creed Mirage
Może 35 h to czas potrzebny do zdobycia ?
-
The Elder Scrolls V: Skyrim
Zanim zdążyłem się zorientować, zleciało mi już ponad 100 godzin Zrobiłem w końcu kilka misji głównych A potem wróciłem do eksploracji świata i pochłonęła mnie budowa własnych domów
-
Avatar: Frontiers of Pandora
Gierka na celowniku, wygląda naprawdę ciekawie
-
Właśnie zacząłem...
No ja w zeszłym roku splatynowałem Cyberpunka. W tym kupiłem dodatek, który chciałem ograć na premierę. Ale jeszcze go nie zacząłem, bo właśnie Skyrim wciągnął mnie jak bagno
-
The Elder Scrolls V: Skyrim
Mój łucznik ma zawsze na podorędziu mocną dwuręczną broń tak na wszelki wypadek. Jak już zostaniesz wykryty, albo zbyt wielu wrogów jest wokoło, to zawsze można zdmuchnąć ich krzykiem nieugiętej siły i dobić mocnym toporem dwuręcznym
-
The Elder Scrolls V: Skyrim
A warto, dla mnie silent archer to najlepszy build w tej grze Z samego tylko drzewka łucznictwa mamy choćby perk, który daje 3x damage przy atakach z zaskoczenia. Inne zwiększają po prostu obrażenia. Do tego jeszcze spowolnienie czasu podczas celowania. A jak zainwestujesz w skradanie, to trudniej cię wykryć. Także polecam
-
The Elder Scrolls V: Skyrim
Idź na żywioł, ja tak zrobiłem
-
Assassin's Creed Mirage
Nie wiedzieć czemu klimatem przypomina mi Egipt z Origins W każdym razie najnowszy asasynek na razie musi poczekać, u mnie na topie Skyrim, od którego nie mogę się oderwać
-
The Elder Scrolls V: Skyrim
No małe klocki to wiem, że mogę sobie sobie sam rąbać Chodziło właśnie o te długie bele. W tym tartaku, gdzie akurat skierowała mnie gra, to jakiś czas wcześniej zgładziłem parę wampirów w ramach jednego z questów, może to byli właściciele Poszukam więc w innych, dzięki
-
The Elder Scrolls V: Skyrim
Koledzy, mam pytanie. Zająłem się budową własnego domu, tj. kupiłem ziemię i postawiłem fundamenty. Teraz muszę kupić drewno i gra pokazuje mi, że mam udać się do tartaku. Tylko, że jak kupić, to chyba trzeba zagadać do kogoś? A na miejscu nie ma nikogo, z kim mógłbym pogadać Mogę jedynie załadować bele i je przepołowić
-
The Elder Scrolls V: Skyrim
Ja mam pokończone wszystkie questy towarzyszyszy i akademii magów. Dla gildii złodziei też już większość porobione. Nie kończę jeszcze tego wątku, bo zamierzam wykorzystać zdobyczny skeleton key do własnych celów, hehe Przydaje się idealnie w questach mrocznego bractwa, którymi się właśnie teraz zająłem Daedric quests na razie 6 ukończonych, wojna domowa jeszcze w ogóle nie ruszona, a z main story to już nie pamiętam, co i kiedy ostatnio robiłem
-
The Elder Scrolls V: Skyrim
Special Edition na PS5.
-
The Elder Scrolls V: Skyrim
A u mnie już ponad 70 godzin na liczniku . Do pewnie jeszcze drugie tyle, poza tym jeszcze są te dodatki Zdecydowanie podpisuję się po tym, że aż chce się grać. Wolność, wolność i jeszcze raz wolność w tym, co chcemy robić. Ja np. wymaksowałem sobie pierwszą umiejętność: Iluzję poprzez ciągłe rzucanie czaru wyciszającego kroki I bawiły mnie przy tym komentarze strażników w stylu "idź rzucać swoje zaklęcia gdzie indziej" Przez pierwsze 50 godzin starałem się rozwijać postać w miarę równomiernie, tj. walczyłem zarówno bronią białą, łukiem, jak i czarami. Dużo się też skradałem i bawiłem w złodzieja. A teraz najbardziej preferuję zabawę w cichego łucznika, skrytobójcę. Mam bardzo dobry ebonowy łuk, na który nałożyłem sobie zaklęcie pułapki dusz. Wystarczyła więc jedna wizyta w jakimś lochu, aby wyrobić sobie zapas kilkudziesięciu kamieni do zaklinania Chcę więcej takich gier!
-
Wrzuć screena
-
Wrzuć screena
-
Wrzuć screena
-
The Elder Scrolls V: Skyrim
No ja ogrywam wersję PS5. Nawet zdziwiony byłem, że jest natywna wersja dla tak starej w sumie gry. I tak, Skyrim wkręcił bardzo . Zakładkę z modami widziałem, ale jeszcze nie przeglądałem. Co te mody tak naprawdę zmieniają?
-
The Elder Scrolls V: Skyrim
Podzielę się i ja swoimi wrażeniami. Za mną jakieś 24 godziny według licznika konsoli i...wsiąknąłem jak w bagno Już dawno w żadnej grze nie doświadczyłem takiej swobody w podejmowaniu decyzji, co robić, czy gdzie się udać, jak właśnie w Skyrimie. Nie pamiętam, kiedy ostatnio robiłem jakąś misję z linii fabularnej Zwiedzam sobie za to różne mieściny, rozmawiam z ludźmi, przy okazji także ich okradam (głównie jak śpią). Poznaję też różne ugrupowania, dla których zająłem się teraz zadaniami. Podoba mi się bardzo też sposób rozwoju bohatera. Jak patrzę na mapę, to pewnie ze 150 godzin zleci. Pochwalcie się, ile wy spędziliście czasu tutaj
-
Wrzuć screena
Jeszcze raz Skyrim. Tym razem podróż nocą. Tutaj też klimacik jest Gra wciąga jak bagno, trzeba to przyznać
-
Wrzuć screena
-
Wrzuć screena
Medal of Honor Allied Assault Piękne wspomnienia
-
Właśnie zacząłem...
Po 130 godzinach z podstawką i ograniu wcześniej Odyssey i Origins doskonale wiem, czego mogę się spodziewać
-
Właśnie zacząłem...
Dawn of Ragnarok (PS5) Po raptem kilku dniach od skończenia podstawki poczułem głód dalszych przygód z AC Valhalla, w tym, jak to przedstawia Ubisoft, "najbardziej ambitnym dodatku w historii" Początek zapowiada całkiem interesującą fabułę, zobaczymy, jak będzie dalej
-
PS5 PROpremiera, preorder i ogólna szajba :]
Polecam śledzić łowców gier, tutaj tylko najnowszy przykład https://lowcygier.pl/sprzet-gamingowy/konsola-playstation-5-z-napedem-i-trzema-grami-za-2449-zl-w-oficjalnym-sklepie-allegro/
-
Platinum Club
#22: Assassin's Creed Valhalla Zwieńczenie "nowożytnej" trylogii także uświetnione zdobyciem calaczkaMuszę jednak przyznać, że trochę było to męczące. Ale po kolei... Na plus walka, przy której trzeba bardzo uważać na poziom wytrzymałości postaci. Jak co chwila będziemy robić uniki - choć skuteczne i wykonane w odpowiednim momencie spowalniają czas - to szybko opadniemy z sił i staniemy się łatwym celem. Oręża czy pancerzy nie ma aż tak dużo, jak choćby w Odyssey, co też na plus, bo nie trzeba co chwilę ich podmieniać ze wzrostem poziomu postaci. Fabuła jest długa, mnóstwo wątków związanych z wieloma regionami. Moim zdaniem dużym plusem jest tutaj silnie zaakcentowany w fabule udział bractwa ukrytych Klimat jest dużo mroczniejszy niż w Odyssey czy Origins, co też mi przypasowało. Największy minus? Grind! Trzeba ukończyć wszystkie regiony, zbierając wszystkie "bogactwa" czy zaliczając przeróżne "aktywności". Serio? Muszę jechać na drugi koniec mapy, wspiąć się na dach i gonić za jakąś kartką, dzięki której mogę zrobić sobie nowy tatuaż? Albo poświęcić pół godziny, by po wielu próbach ułożyć wieżę z kamieni tak, by się nie rozwaliła? Mimo tego są wśród tych aktywności też fajne rzeczy, jak choćby gra w kości. Podsumowując: 130 godzin to realny czas, po którym można wbić Ocena gry: 7/10 Trudność : 4/10 (z uwagi na grind) Tę część z całej trylogii oceniam najniżej, co jednak nie znaczy, że to zła gra.