Opublikowano sobota o 19:441 dzień Nie no aż tak to nie hehe dzisiaj skończyłem viliż i chyba nie mam drugiej części w tej serii przy której mam tak ambiwalentny stosunek. Wspaniała część zamkowa i wioskowa zmieszana z totalnym gównem heisenbergowym i resztą a to wszystko podlane najgorszym strzelaniem w serii jak nie w grach w ogóle. Nawet jak komuś mniej sie podoba segment z rc to chociaż dalej ma dojebany gameplay
Opublikowano sobota o 20:531 dzień Gra ukonczona. Swietny Resident, ale czy najlepszy? Jednak remake Resident Evil 4 stawiam wyzej przez ogolna miodnosc i dlugosc, ale Requiem to nadal topka Residentow. Grafika na PS5 Pro swietna. Widac dobra metode skalowania po jakosci wlosow postaci, gdzie juz tak nie migaja.Pomysl na zmiane postaci wyszedl genialnie. Gra ma idealny pacing. Troche sie poskradamy Grace i nagle zmiana na Leona. Gameplay Leonem jest sam w sobie roznorodny. Ciagle sa jakies nowe pomysly, a nie tylko zabijanie zombie.Moze cos o minusach.Rozgladanie sie kamera jest mega powolne nawet gdy zmienimy czulosc w opcjach. W innych grach zawsze cenie szybka zmiane kamery galka, tak jakbym gral na myszce. A tu niestety z jakiegos powodu z tego zrezygnowano.Chcialbym jednak by gra byla troche dluzsza. Chcialbym wiecej tej rezydencji i wiecej segmentow z Leonem. Przez to, ze gra jest podzielona pozostaje maly niedosyt.Teraz biore sie za kolejne przejscia. Edytowane sobota o 20:541 dzień przez Lukas_AT
Opublikowano sobota o 20:551 dzień No w sumie to chyba największy minus, przez podział postaci mamy krótko Grace i krótko Leona.
Opublikowano sobota o 21:151 dzień Trafił się pierwszy Resident, w którym platyna będzie dla mnie osiągalna. Zajebiście mnie to cieszy, bo mimo mojego uwielbienia do RE2R i RE4R, nie daje mi satysfakcji aż takie maksowanie, wielokrotne przechodzenie, wymogi pod przejścia, itp. (ale ogromny szacun dla każdego, kto ogarnia run za runem ku platynie).A tutaj żadnych wymaganych rang do zdobycia, a nawet znajdźki są w zasadzie pod nosem; szopy i dokumenty można ogarnąć wszystkie praktycznie w jednym przejściu. Problematyczny wydawał mi się w założeniach speedrun poniżej 4 godzin, bo presja nie dla mnie, zawsze pomijałem takie pucharki, ale że Requiem siadło mi idealnie, to się skusiłem i zmieściłem się w 3:30 jakoś. Całkiem spoko doświadczenie, ale raczej zostanie tym z kategorii jednorazowych.Teraz już tylko na hardzie pozostaje to przejść definitywnie, zebrać myśli do kupy (wciąż nie wiem czy z 9+ pójdzie w dół czy w górę), zwieńczyć platynką i na półeczkę.
Opublikowano sobota o 21:491 dzień Skończone. Ekran statystyk pokazał 15,5h, ale realnie mam wrażenie, że było dłużej. Na spokojnie delektowałem się gra, lizałem ściany, full immersion gejming .Jeżeli chodzi o ocenę całości... No nie jest to łatwe zadanie. Pierwsza połowa gry, czyli sekcja w szpitalu i podziemiach otarła się o geniusz. Grace okazała się być super nowa bohaterką serii, a wymuszony widok FPP w jej sekcjach moim zdaniem wyśmienitym zabiegiem i on właśnie powinien być obowiązkowy przy pierwszym przejściu. Jeżeli ktoś leciał nią w trybie tpp, to wiele stracił. Prawdziwy terror jakiego nie było w serii od czasów początkowych chwil RE7. W zasadzie cała część Grace to połączenie tego co najlepsze w RE7 i RE2. Te smaczki typu jej drżące ręce, super voice acting (zadyszka po spierdalaniu albo pomruki przerażenia), no tzw. cheff's kiss.Przeplatanie jej sekcji z Leonem to fajny zabieg, ale nie do końca udanie zrealizowany. Po kilku godzinach skradankowej rozgrywki wskakujemy w buty naszego zabijaki, no i.... dostajemy wpierdol, bo nastapiła całkowita zmiana gameplayu, perspektywy i dynamiki. Potrzeba chwili żeby ogarnąć system walki itd, a zanim się na dobre rozkręcimy to segment się kończy.No to teraz druga połowa gry, więc spoilers ahead.Powrót do Raccoon City. Ogromne wyzwanie dla Capcomu, ale czy dowieźli? I tak i nie. Pojawienie się znajomego blondasa w okularach to pierwszy strzał w mordę zapowiadający rollercoaster emocji.Pierwsze co się rzuca w oczy, to spory downgrade graficzny w tej sekcji. RE engine zdecydowanie odstaje jeżeli chodzi o prezentację środowiska za dnia. Są takie momenty, że wchodzimy np do jakiegoś tunelu czy metra, zapalamy latarkę i od razu dzieje się magia tego silnika, a przy wyjściu na światło dzienne miałem wrażenie jakbym przełączał się na wersję z PS4. Miałem też uczucie, jakbym nagle gameplayowo przeniósł się do RE5/6, a to nie są idealne wspomnienia. Do tego miasto wygląda po prostu nijako, nie czułem tutaj takiego klimatu jakiego się spodziewałem. Ogólnie całą ta sekcja przed posterunkiem była mocno meh i nieco przeciągnięta.Oczywiście od momentu trafienia na "stare śmieci" wjeżdża potężna dawka nostalgii i każdy nerd Residentowy dozna czegoś niesamowitego. Podejście do RPD przez znajome uliczki to coś czego nie da się opisać słowami komuś, kto nie grał w oryginał prawie 30 lat temu. Tak jak już pisaliście, w takich chwilach należy współczuć ludziom, którzy nigdy tego nie doświadczą i nie zrozumieją.Sam spacer przez ruiny RPD to masakra, gdy nasz mózg wchodzi na wysokie obroty i przywołuje wszystkie sceny i chwile które wydarzyły się w tych pomieszczeniach tyle lat temu. Patrząc na to wszystko rozpierdolone w mak po ataku nuklearnym aż powoduje, że oczy same wilgotnieją. Takie smaczki, jak wykorzystanie starego lewarka z biblioteki po prostu rozkłada na łopatki. "Leon S Kennedy reporting for duty" przy biurku Marvina, a za chwilę "reast easy officer" po ubiciu jakiegoś zbłąkanego niedobitka błąkającego się za ścianą (dlaczego on się jeszcze nie zamienił w proch przez te 3 dekady to już pominę, by nie wytrącać się z tego upojenia emocjonalnego). Zombiak dobijający się do automatu w korytarzu obok zbrojowni? No ja pyerdolę, zagrali na nas jak na skrzypcach. Jest też głupotka typu Tofu za oknem, no to już tak średnio tu pasowało, ale mniejsza. Odpaliło się Leonowi kilka flashbacków, spoko ale dlaczego ich jakość była tak chujowa, jakby to były filmiki nagrane w 720p? Słabo to wyszło, no i mogło być tego więcej. Z ciekawostek dowiadujemy się przy okazji, że pierwsza ścieżka Leona z RE2R jest bardziej "kanoniczna" niż ta Claire (wspomina on spotkanie z Marvinem z początku gry).Motyw z kryjówką Kendo to jeden z najmocniejszych punktów w tym segmencie, chociaż pokazał w pełnym świetle to o czym wszyscy wiedzieli, to jednak robił robotę mocno. Generalnie wrzucili tu sporo fanserwisowego cracku:narzekaliście na brak pająków w RE2R? No to macie na dzień dobry pięknego bydlaka i have funchcieliście wejść do pokoju Kendo, ale nie dało rady? No to paczcie tera.co ludzie najbardziej pamiętają z RPD? A, no spierdalanie przed mr X. No to powtórka z rozrywki z obowiązkowym wjazdem przez ścianę Tylko kapelusza zabrakło.a pamiętacie helikopter? Obejrzyjcie jego szczątki w akcji.ikoniczny trup z oderwaną szczęką obok pierwszego lickera? Yup, wciąż tam jestSą też rzeczy, które nie mają sensu, gdyż nie powinno ich tam być (np berecik Jill na jej biurku), ale do tego będą czepiać się tylko tacy psychofani jak ja.Pojedynek z mr X to nic innego, jak piękny sposób na ukazanie power upa jakiego dostał Leon przez te wszystkie lata. Kiedyś nieopierzony młodzian spierdalający przed identyczną abominacją w mroku nocy po opuszczonych korytarzach posterunku, teraz podejmuje z nim walkę bez mrugnięcia okiem i rozwalając jak ścierwo i to bez użycia takich op zabawek jak jakaś wyrzutnia rakiet.Swoją droga, niedługo potem mamy kontrast w postaci czegoś, czego nikt się pewnie tutaj nie spodziewał, a mianowicie pierwszy w historii pojedynek Leona z Weskerem, w którym nawet nasz bohater w szczycie formy nie ma najmniejszych szans. Przypomina nam to, jakim OP madafaką jest (był) Albert. Przy okazji - nie mogłem przeboleć odejścia od kultowego DC Douglasa w tej roli, ale muszę przyznać, że nowy aktor głosowy udźwignął temat i jest na prawdę spoko.Z kolei pościg na motorze to już mogli sobie odpuścić, bo realizacja tego była mega słaba (ta fizyka xD). Dalej, czy ten ten chłop w masce z toporkiem to był Hunk? Taki chyba był zamysł sądząc po masce i VA, ale jeżeli to prawda to devi potraktowali go bardzo dirty po tylu latach oczekiwania na jego powrót.Co mnie najbardziej zawiodło, to końcówka gry. Spodziewałem się jakichś grubych bomb fabularnych, czyjejś śmierci, powrotu większej ilości postaci (GDZIE JEST ADA? ). "Bad ending" - to pierwszy który zobaczyłem, hmmm ok, ale za szybko się urwał. Zabrakło tutaj jakiegoś większego shock value."True ending"? Meh, ostatni boss to tycie oczko puszczone w stronę fanów Nemesisa, ale to kropla w morzu zmarnowanego potencjału. Sam ten Victor do końca nie wiadomo skąd się wziął, czego chciał i ogólnie po co on komu. Kolejne zabicie Weskera/Zeno w tak idiotyczny sposób bez komentarza, ale przypuszczam że to po jego "głowę" przylecieli chłopaki w scenie po napisach.Generalnie po wszystkim i powrocie od menu mimowolnie powiedziałem do siebie "eee i to wszystko?"Masa niedopowiedzianych kwestii, pominiętych celowo lub nie (nie chcę używać słowa dziur fabularnych, a i tak zaraz się zleca jacyś smieszkowie "lololo fabułka w Residencie". Tak kur.wa, fabułka w Residencie jest dla mnie mega istotna i handlujcie z tym)Moje najważniejsze pytanie - skoro wszyscy, którzy przeżyli Raccon City dostali po latach tych samych objawów , to gdzie do cholery jest Ada, Claire, Barry, Caros, Jill i inni, którzy w tym momencie powinni być w takim samym lub gorszym stanie niż Leon? WTF? Capcom? Hallo? Seriously? Przypominam, że kanon tworzą już nie tytko gry, ale również filmy CGI osadzone w tym uniwersum.Nie jestem też fanem "redemption arc (he he he)" Spencera, który przez lata na przestrzeni wielu odsłon kreowany był na kompletnego socjopatę. A tutaj cyk, jednak nie, dobry dziadzia Spencer był niezrozumiany, on chciał dobrze!!!11!!1 Kolejne jeszcze tajniejsze niż tajne laboratorium w Raccoon City (Arka?) Poważnie? 30 lat minęło, BSAA i inni ogłaszają zwycięstwa w walce z bioterroryzmem, a w najważniejszym historycznie miejscu na Ziemi nie dość, że nikt się nie interesuje sytuacją (ogrodzili metalowym płotem i elo, a to że tam wciąż zombie, rośliny i pająki zmutowane wyłażą to już nikt nie widzi i nikogo nie zastanawia ), to jeszcze śmiga tam nowoczesne labo wybudowane jeszcze w latach 90 (a wyposażone w ultra nowoczesny tech i design ?????). Zawieszenie niewiary jeszcze gorsze, niż w jakimś Tomb Raider czy Uncharted gdzie wesoły chłopek mordował na świecie setki najemników i wszystko było cacy.Długo by pisać, ale wracając do kwestii oceny ogólnej, no sam nie wiem. 9- chyba będzie w punkt, bo druga połowa gry zdecydowanie nie dowiozła, nostalgia tutaj jednak nie pozwala dać mniej. Do poziomu emocjonalnej jazdy bez trzymanki takiej jaką miałem w FF7 Retrilogy niestety nie ma podjazdu. No i generanie Grace>Leon, w dużym skrócie.Po hucznie zapowiadanym "zwieńczeniu historii Raccon City" spodziewałem się jednak więcej. Bardzo dobra gra, świetny Resident, ale zabrakło tutaj tego czegoś, tego dopieszczenia i satysfakcji na koniec.Ciekawe, co zaserwują w DLC. Jedno jest praktycznie pewne, RE5 Remake dostanie spory makeover, szczególnie w kontekście końcówki i losów wiadomej postaci. Podobnie RE1 i RE0, które raczej też zostaną "przekonwertowane" na nowy timeline. Nie bardzo widzę, w jakim kierunku dalej ma iść to uniwersum. Niemniej, czekam z niecierpliwością na kolejne części.
Opublikowano sobota o 23:231 dzień Gra właśnie ukończona … arcydzieło… takich gier jest parę w życiu reszta to tasiemce. Szkoda że szybko się kończy i nie ma takiego zakończenia konkretnego ale i tak 10/10 myślę że może być gra roku 2026 jak wydmuszka typu gta6 znów się przesunie
Opublikowano wczoraj o 00:35 1 dzień Autor 6 godzin temu, aux napisał(a):I kto tu ma najgorszy wynik? JA!!! I Nikt mi nie podskoczy O 7 rano skończyłem Requiem i jestem zachwycony, zmieszany i wzruszony. Na dogłebną ANALizę przyjdzie jeszcze czas. Teraz biorę się za platynowanie, a potem RE7 i RE8 których nie znoszę. Jedno jest pewne, Capcom wymiata, a seria jest w dobrych rękach. Dawać DLC z Allyssą i Leonem!!Myślałem, że moje 11,5h to tragiczny wynik Zaraz odpalę sobie te speedruny po 2h, bo nie wiem jak ludzie to robią.Nie czytałem tematu od dnia premiery, muszę nadrobić teraz.Sama gra? Spodziewałem się po trailerach, że będzie dobrze, dlatego wleciał preorder w ciemno, ale gra przerosła moje oczekiwaniaSiadł elegancko ten podział na typowy horror z Grace i akcyjniaka z terminatorem Leonem.Bałem się trochę, że Grace może być irytująca na dłuższa mete, ale dobrze napisana postać i mam nadzieję, że jeszcze ją zobaczymy.Co do Leonaspoilerto do końca myślałem, że capcom go odjebieWady? Na siłę jakbym miał szukać, to trochę mnie irytowało wolne bieganie w raccoon city, kilka razy trochę się kręciłem jak gówno w przeręblu i przydałby się sprint, ale to pierdoła.Mocny kandydat do goty u mnie, bo za sandboxami nie przepadam.
Opublikowano wczoraj o 06:49 1 dzień Stawiam dziś Requiem obok Resident Evil 4 Remake. Absurdalne 10/10 Bawiłem się rewelacyjne, miewałem momenty obsrania grając Grace, i czułem się jak w domu grając akcyjniakiem Leonem.Dla mnie kandydat na GOTY, GTA 6 nawet obok tego nie stanie.
Opublikowano wczoraj o 10:10 1 dzień Autor Rzadko przechodzę gry wiecej niż raz, ale skoro już wiem czego się spodziewać, sprawdzę sobie jeszcze ten widok z pierwszej osoby na każulowym poziomie trudności, bo widzę, że tu kilka osób chwaliło.
Opublikowano wczoraj o 11:38 1 dzień U mnie szybka platyna odjechała bo odblokowałem galerie zamiast jakieś Infinity. Teraz nie wiem czy robić normalnie sobie harda czy robić easy bez leczenia i krwi ehh...
Opublikowano wczoraj o 11:39 1 dzień Najlepiej połącz easy z nieużywaniem ziół i krwi+ machnięcie tego w 4h żeby dostać nieskończony tusz do zapisów na potencjalnego harda. Ja też przejebałem punkty na głupoty po pierwszym przejściu xD
Opublikowano wczoraj o 11:48 1 dzień Z drugiej strony fajnie się przeboleć na hardzie bez ułatwiaczy bo gra złoto i jest jakiś cel żeby zostać z tytułem dłużej. Bo easy będzie takim trochę odrobieniem lekcji na szybko, a hard to od nowa jakaś przygoda. Wielkim platyniarzem nie jestem ale wiem że byłoby łatwiej i korci zrobić.
Opublikowano wczoraj o 11:54 1 dzień Plus hard ciężko bo trzeba wszędzie zajrzeć...brakło 5 szopów i trzech notatek. Kucharz i Chunk nie ubity w klinice ( kuchta wpadł snajperka u Leosia ) plus nie wszedłem do pokoju koło kuchni Więc jest co odhaczać jeszcze
Opublikowano wczoraj o 12:25 1 dzień 27 minut temu, Plackus napisał(a):Z drugiej strony fajnie się przeboleć na hardzie bez ułatwiaczy bo gra złoto i jest jakiś cel żeby zostać z tytułem dłużej. Bo easy będzie takim trochę odrobieniem lekcji na szybko, a hard to od nowa jakaś przygoda. Wielkim platyniarzem nie jestem ale wiem że byłoby łatwiej i korci zrobić.Gameplay Requiem pokazuje na co go stać dopiero na hardzie. U Grace musisz mieć wszystko zaplanowane w najmniejszym calu, każdy wystrzelony pocisk, każdy zrobiony krok, trzeba kombinować tak, żeby jak najmniej przebijać się przez zombie, bo są praktycznie nie do ominięcia, ale z drugiej strony backtracking w niektóre miejsca jest nieunikniony (chociażby do tych maszynek które odblokowują nowe przedmioty do craftingu). Zajebiste to jest i nawet aż tak nie frustruje jak zginiesz ze 20 razy na tym samym miejscu. Najgorszy jest sam początek jak jeszcze nie masz broni, a później u Leona w Raccoon to już się robi laba i dopiero pod koniec znowu u Grace robi się hardkorowo. Najważniejszy tip jaki mogę dać: w sekwencji Leonem w klinice pozabijaj wszystkie zombiaki (stealth kille są bardzo łatwe do wykonania), a później jak już będziesz po sekwencji w piwnicy u Grace to wróć się po wszystkich pomieszczeniach i pozbieraj całą juchę, żeby pocraftować jak najwięcej itemków. U Leona nie ma żadnej filozofi i szczerze, to nie wiem czy nie gra się nim łatwiej niż na normalu z uwagi, że masz dostęp do skrzynki od samego początku (da się w miarę szybko ulepszyć na max dmg do strzelby i snajperki), tak to jedynie spoilerkomandosi w Arkmogą Cię nieźle przeorać, a u ostatniego bossa konieczne będzie perfekcyjne parowanieCałościowo VoS z RE8 albo Inferno z RE3R były dla mnie trudniejsze, Obłęd można porównać do Madhouse z RE7.
Opublikowano wczoraj o 12:34 1 dzień Jednak mógłbyś napisać o hard nie z punktu widzenia kogoś kto przeszedł grę 30 razy i ma czas w życiu żeby ginąć w trakcie grania 40 razy by ominąć idealnie zombie.Normal klasik jest za pierwszym razem fajnym i ciężkim wyzwaniem również dlatego że nie wiadomo ile tej amunicji Grace możesz użyć. Wiadomo że normal klasik za drugim już razem jest 5 razy łatwiejszy.Piszesz że hard to prawdziwe wyzwanie, tylko ciekawe czy dałbyś radę, gdyby to było możliwe, zagrać w re9 od razu na nim. To byłaby katorga a nie przyjemność, bo co z tego że ogarnąłeś nie użycie szpuli, skoro użyłeś 3 naboje za dużo.Trochę dystansu.Pije do tego przekazu że gra pokazuje na co ją stać dopiero na Hard. Poważnie, bez przesady.To jakby jakiś maniak Bloodborne napisał że dopiero z customizacją i bossami zamiast przeciwników gra dopiero jest wyzwaniem.
Opublikowano wczoraj o 12:50 1 dzień Nie no załatwy zrobili ten klasik. Początek jest luks, ale bez problemu idzie wyczyścić cały szpital. Jak już ktoś tu pisał przydałoby sie coś trudniejszego, ale nie aż tak pojebanego jak obłęd
Opublikowano wczoraj o 13:02 1 dzień Ja bym wolał w kolejnej części formułę z RE4. Dostaliśmy trzy części w tym FPP, chciałbym znowu soczystą akcję i strzelanie.
Opublikowano wczoraj o 13:04 1 dzień RE2 remake mial fajnie zbalansowany hard, ktorego dalo sie z przyjemnoscja przejsc za pierwszym czy drugim razem i to nie w nowej grze plus. Pozniej Capcom stracilo glowe niestety. Kolejne czesci mialy tryb hard dla masochistow albo tylko jako ciekawostke do przejscia w nowej grze plus z bonusami i ulepszonymi broniami. W RE Village poziom hard to tez jakas tragedia. Lubie horrory, ale nie tak bym musial idealnie gre przechodzic. To powinien byc very hard. Edytowane wczoraj o 13:06 1 dzień przez Lukas_AT
Opublikowano wczoraj o 13:10 1 dzień Spróbowałem wczoraj ten obłęd bez infinite ammo i podziękowałem po jakimś czasie spędzonym w klinice, bo to jednak bardziej zabawa dla wyjadaczy. Szkoda mi życia na matematyczne wyliczenia ile mogę zużyć nabojów, jaki mam czas reakcji na wyminięcie dwóch zombiaków albo ćwiczenie danej sekwencji do perfekcji, w której każdy możliwy ruch musi być wyliczony co do sekundy, bo inaczej zgon i od nowa.Moje wcześniejsze doświadczenie z innych gier z tej serii to normal i hard jako ostateczne wyzwanie. Poczułem się trochę jak ludzie, którzy wlatują w sosy typu 2 mln shu, a wcześniej trenowali na ostrym ketchupie tortexa.
Opublikowano wczoraj o 13:48 1 dzień 38 minut temu, Lukas_AT napisał(a):RE2 remake mial fajnie zbalansowany hard, ktorego dalo sie z przyjemnoscja przejsc za pierwszym czy drugim razem i to nie w nowej grze plus. Pozniej Capcom stracilo glowe niestety. Kolejne czesci mialy tryb hard dla masochistow albo tylko jako ciekawostke do przejscia w nowej grze plus z bonusami i ulepszonymi broniami. W RE Village poziom hard to tez jakas tragedia. Lubie horrory, ale nie tak bym musial idealnie gre przechodzic. To powinien byc very hard.W Village właśnie dobrze to zrobili, bo pomiędzy normalem i VoS (czyli ultra hard) był jeszcze poziom Hardcore, czyli taki idealnie zbalansowany, żeby trochę poćwiczyć i dobrze poznać grę przed wejściem po samą szyję w prawdziwe bagno, był wyraźnie trudniejszy od normala, ale nie jakiś mega pojebany. VoS to już wiadomo: powtarzanie po 50 razy każdego z bossów i praktycznie pusty ekwipunek, aczkolwiek w tej części i tak można było sobie ułatwić granie zbieraniem skarbów i upgrade'ami żyćka u Duke'a.Z tych zrytych poziomów trudności zostało mi Infernal z Revelations. Kiedyś przeszedłem na ng+, ale tak legitnie od podstaw to jeszcze nigdy, więc trzeba się będzie w końcu za to zabrać. Edytowane wczoraj o 14:22 1 dzień przez Josh
Opublikowano wczoraj o 14:22 1 dzień 4 godziny temu, Shen napisał(a):sprawdzę sobie jeszcze ten widok z pierwszej osobyNajwięcej sensu to ma za pierwszym razem grając Grace. Czyli tak jak Japończyk chciał.
Opublikowano wczoraj o 14:23 1 dzień Godzinę temu, Rtooj napisał(a):Pije do tego przekazu że gra pokazuje na co ją stać dopiero na Hard. Poważnie, bez przesady.To jakby jakiś maniak Bloodborne napisał że dopiero z customizacją i bossami zamiast przeciwników gra dopiero jest wyzwaniem.Wiem, że zabrzmiało mocno ultrasowo-flexingowo-trochę przegrywowo, ale będę się tego trzymał. Normal w grach rzadko kiedy wymaga zrozumienia i opanowania pewnych mechanik, które mocno podkręcają gameplay. Ba, większość gier na domyślnym poziomie trudności nawet nie wymaga od Ciebie, żebyś wiedział o istnieniu tych mechanik. Weźmy takie erpegi, które oferują potężny wachlarz skillsów: te gry rzadko kiedy oczekują że na normalu będziesz wykorzystywał chociaż połowe dostępnych umiejętności albo wiedział w jakim kierunku rozwijać bohaterów, do skończenia story wystarczy elementarna znajomość gatunku i opanowanie podstawowych terminów w takiej grze. Natomiast to co się dzieje na hardzie i wyżej wymaga już zgłębienia systemu walki w znacznie większym stopniu, co przekłada się na ciekawszą, bardziej taktyczną i absorbującą rozgrywkę. W hack'n'slashach jest tak samo: możesz przejść DMC na normalu klepiąc w kółko jedno combo i nawet raz w trakcie gry nie korzystając z royal guarda czy jump cancella, o uczeniu sie patternu bossów nie wspominając i jasne: też będziesz miał ubaw, ale dopiero na hard i później Dante Must Die taka gra rozwija skrzydła zmuszając Cię do większego wgłębienia się w rozgrywkę i wykorzystania wszystkich narzędzi jakie Ci oferuje. Teraz przekładając to na Requiem: ilu z Was faktycznie korzystało z parry toporkiem? Zajebista mechanika, która pięknie dopełnia walkę bronią palną, ale na normalu gra rzadko kiedy wymaga korzystania z niej (pomijając jednego bossa). Na Obłędzie bardzo istotny element, niektórzy bossowie są praktycznie nie do przejścia bez tego. U Grace liczy się eksploracja, jednak na standardzie nic strasznego się nie stanie jeżeli przegapisz jakiś plecaczek zwiększajacy pojemność inventory lub kilka monet by w zgarnąć fanty z szafki, jednak już na hardzie trzeba się wykazać dużo większą dociekliwością i dokładnie czyścić wszystkie pomieszczenia z zapasów bo liczy się każda trawka, każdy nabój do pistoletu i nawet każda buteleczka, którą możesz rozbić na głowie zombiaka. Wyższy poziom trudności, to nie tylko intensywniejsze wrażenia, ale też większa głębia rozgrywki.Nie mam zamiaru się z nikogo teraz nabijać twierdząc, że jest lamusem bo gra na normalu czy nawet easy, ale dla mnie zawsze niepodważalnym faktem będzie to, że im gra jest trudniejsza, tym jest lepsza, ciekawsza i ma bogatszy gameplay. No, ale to jest tylko moje zdanie i moje podejście, bo dla mnie rozgrywka w grach zawsze była i będzie najważniejsza, a dopiero później koncentruję się na fabule, klimacie i innych elementach, które dla kogoś innego mogą mieć priorytet przed gameplayem. Edytowane wczoraj o 14:35 1 dzień przez Josh
Opublikowano wczoraj o 14:38 1 dzień Autor 14 minut temu, messer33 napisał(a):Najwięcej sensu to ma za pierwszym razem grając Grace. Czyli tak jak Japończyk chciał.Za słaba psycha do horrorów, RE7 nawet demka nie skończyłem.
Opublikowano wczoraj o 15:17 1 dzień @Josh Ciebie w ogóle jeszcze stresują takie gry, czy już podczas pierwszego podejścia lecisz na luzie i zaczyna się chłodna kalkulacja, zapamiętywanie, co gdzie jest, ile czego można zużyć i wyciąganie wniosków pod kolejne, trudniejsze przejścia ? Zawsze sobie tak wyobrażam tych wszystkich wyjadaczy podczas siedzenia w jakieś obsranej kanciapie z punktem zapisu i zbierania odwagi na wyjście z niej, żeby się kitrać po kątach przed stalkerem. Człowiek się boi pół kroku zrobić momentami, a oni lecą na wyjebce i obliczają jak najefektywniej i najszybciej pokonać dany etap. No ale to tylko wyobrażenie. Być może się mylę i dlatego pytam.
Opublikowano 23 godziny temu23 godz. Nie jest tak tragicznie na tym obłędzie, sekcję Grace można przejść na różne sposoby i nie trzeba robić obliczeń i dużych kalkulacji, jedynie częściej musiałem zdecydować, czy bardziej mi się opłaca crafcić naboje, czy zabójczy zastrzyk itd. Jedynie do czego bym się przyczepił, to za bardzo podkręcili niepotrzebnie hp przeciwników, te walki nie są trudniejsze, tylko dłuższe.
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.