Treść opublikowana przez Suavek
-
Retro handheldy do emulacji
W sumie już tu o tym pisałem, ale kupiłem go ze względu na rozmiar i wygodę. Konsolka jest mała, lekka, wbrew pozorom poręczna i idealnie nadaje się właśnie do gier retro, które chciałem nadrobić, lub pograć - głównie jRPG i strategie, z kilkoma pierdołami zręcznościowymi do odpalenia na parę minut i odstawienia. Sprzęt i gry odpalają się w kilka sekund. Idealne rozwiązanie "pick and play". Konsola ma rozmiar 2/3 złożonego DS Lite, i 1/2 PSP. Do tego jest naprawdę leciutka. W niektóre gry można grać nawet jedną ręką. Pomimo tego jakość wykonania wcale nie jest zła i sprzęt z pewnością nie rozleci się od mocniejszego ścisku. Jakość ekranu jest lepsza od np. PSP. Gry GBA i SFC wyglądają idealnie i nie mam do czego się przyczepić. Głośnik też jest zaskakująco dobry i mocny. Już kiedyś bawiłem się w emulację na PSP, ale to nie to samo. Poza tym zanim PSP się odpali, to ja już zdążę usnąć. A tak ogólnie, to posiadam w domu 2x PSP, 2x NDS, 2x 3DS, PSV i Switcha, więc mów mi jeszcze o dublowaniu sprzętów... Ten chiński szajs to taka fanaberia, ale zarazem świetne uzupełnienie, czy tam wypełnienie jakiejś niszy. Jakaś nowość, na innym OS, którym można się pobawić, pokombinować, zainstalować coś nowego. A to wszystko na sprzęcie mieszczącym się w dłoni. Jasne, nie każdego takie coś będzie bawić. Kto inny wpadnie i będzie marudził na wielkość ekranu. A w moim przypadku jest to akurat to, czego szukałem i prawdę mówiąc w ostatnich tygodniach odpalam ten sprzęt częściej, niż Switcha.
-
Shin Megami Tensei V
Osobiście nie grinduję jakoś na siłę, a i tak mam wrażenie, że mam stosunkowo wysoki level względem przeciwników na danym obszarze. W trzecim rejonie praktycznie po kilku walkach wszystkie demony zaczęły ode mnie uciekać. A dodam, że poza pojedynczymi wyjątkami, kiedy to mam na oku jakąś konkretną fuzję, to nie używam ani itemów podwyższających level demonów, ani tym bardziej protagonisty. Właściwie jedyne Mitamy, które mnie interesują, to te dające Glory. Zazdroszczę przyznam, że reszta zdaje się czerpać więcej frajdy z piątki. Mnie po pierwszym zauroczeniu już niestety entuzjazm nieco zmalał. Wczoraj po tygodniu przerwy odpaliłem grę i zrezygnowałem po mniej niż 30min na rzecz snu. No czegoś mi tu brakuje jednak w samej eksploracji, a walki nie satysfakcjonują tak, jak w innych MegaTenach. Czuję, jakbym się trochę zmuszał, żeby brnąć dalej. Może źle gram. Biorąc pod uwagę, że mam ponad 40h a jestem chyba dopiero na początku trzeciego regionu, powinienem odstawić fuzje "fajnych" demonów i po prostu brnąć do przodu, póki coś mnie nie zastopuje. Bo i tak te demony są tak szybko zastępowane kolejnymi, że często ich levelowanie nie ma sensu. Fajnie jest zobaczyć ich unikatowe zdolności, ale z drugiej strony nie da rady ich odziedziczyć w żaden sposób. Alice ledwo co stworzyłem, a już ma wszystko odblokowane i level niższy, od nowszych demonów. Nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że w innych MegaTenach takiego odczucia nie miałem tak często. Może dlatego, że tu faktycznie walk jest niby mniej, choć są one dłuższe. Grind zaś faktycznie nie ma sensu, choćby dlatego, że ilość zdobywanego EXP nie jest duża, do momentu, aż dobrniemy do lokacji z nowymi demonami, które tego EXP dają znacznie więcej, i wtedy siłą rzeczy całej drużynie poziomy lecą same. Ta, zdecydowanie muszę zmienić swój styl rozgrywki i nie tracić czasu...
-
Video shows o grach
Nie wiem, czy było. Gość bardzo pozytywny (tj. nie kolejne "I hate everything"), więc dobrze się ogląda. Filmiki informatywne, jakąś tam niszę też uzupełnia.
-
Retro handheldy do emulacji
YT podpowiedziało mi taką zabawkę: Bardzo podobny koncept do RG280V i w zależności od ceny chyba będę śledził dostępność tej konsolki, bo wygląda fajnie. Sam RG280V okazał się dla mnie strzałem w dziesiątkę, pomimo pewnych mankamentów (głównie dotyczących emulacji pojedynczych tytułów). Bardzo często po konsolkę sięgam, zarówno żeby pograć w coś tylko 5 minut, jak i pomęczyć nieco dłużej. A i tak raptem liznąłem możliwości tego sprzętu, bo nie mam zbyt dużo czasu i ochoty bawić się w instalowanie kolejnych aplikacji/emulatorów czy gier. Używam konsolki głównie do GBA, SFC i GBC i do tego nadaje się świetnie. Z czasem spróbuję również jakiś Arcade. Jak na małą zabawkę za niecałe 300zł to było warto, zdecydowanie. Tylko PSX jednak odpada. Jakość emulacji niby nie jest zła, choć zależy od gry, ale jednak to już są pozycje, które bardziej by się nadawały na większy ekran. To już wolę odpalić legalnie Vitę albo PSP w takim przypadku.
-
Groove Coaster
Kupiłem już parę miesięcy temu. Ale fakt, największe promo dotychczas. Dodatki niestety nie wszystkie w promocji. Te co mam na wishliście nie są przecenione. Tak czy inaczej, gra jest bardzo fajna. Duzo do zrobienia i fajne sposoby na odblokowywanie nowych rzeczy (coś jak achievementy, ale jak ktoś nie jest za dobry, to może użyć punktów zdobywanych za zwykłą grę).
-
Wrzuć screena
Wiem, że jest Stardew Valley, ale nostalgia robi swoje. Plus swego rodzaju prostsza forma rozgrywki także ma jednak swój urok. Jak za gimbusa kumpel pokazał mi Harvest Moon na SNES, z ludkiem biegającym przez całą mapę z wielkim pomidorem na głowie, to go wyśmiałem. Przekonał mnie mimo tego, żebym jednak zagrał i ku memu zdziwieniu wsiąkłem jak w bagno, a sympatia do serii towarzyszy mi do dziś, nawet te 20 lat później. I choć Stardew Valley to najlepszy współczesny wariant rozgrywki, to jednak kolory, muzyka i prostota "oryginału" nadal działają. No i jednak jest coś specyficznego w sprite'ach 2D okazujących emocje poprzez proste ikonki lub skromne animacje, gdzie wygląd wybranej waifu trzeba sobie samemu wykreować w głowie.
-
Gry które kupiliście kilkukrotnie
Gry, które świadomie kupiłem więcej niż dwa razy, które mi przychodzą teraz do głowy, i które posiadam w takiej ilości do dnia dzisiejszego: Deus Ex - Pudełkowa premierowa - Pudełkowa Anthology - Pudełkowa wersja PS2 - Cyfrówka na Steam - Cyfrówka na GOG Persona 4: Dancing All Night - Wersja PSV US pudełkowa - Wersja PSV EU cyfrowa - Wersja PSV JP pudełkowa - Wersja PS4 cyfrowa (Platyna we wszystkich wersjach. Nie żałuję niczego.) Persona 4 - PS2 (Premiera) - PSV (Golden) - PC Steam Z mniej licznych: Metal Gear Solid (PSX + cyfra) Metal Gear Solid 2 (PS2 Substance, PS3 Legacy, PSV "HD") Metal Gear Solid 3 (jw.) Final Fantasy VII (PSX + Steam) Persona 3 Dancing i Persona 5 Dancing (PS4 EU + PSV JP) Gundam Breaker 3 (podstawka pudełkowa PS4 i kompletna cyfrówka z dlc PS4) Hatsune Miku: Project Diva X (pudło PSV US, cyfra PS4 EU) Hatsune Miku: Project Diva 2nd (pudło PSV US, cyfra PS3) Hatsune Miku: Project Diva Future Tone (cyfra JP i EU) Hatsune Miku: Project Mirai (pudło US i cyfra EU) IA/VT Colorful (2x PSV, bo było względnie tanie, a mój pierwszy egzemplarz czasem szwankował, więc kupiłem drugi) Shin Megami Tensei: Strange Journey (pudło NDS, cyfra 3DS) Shin Megami Tensei: Nocturne (PS2 + Steam) The 3rd Super Robot Wars Z: Jigoku-Hen (PS3 + PSV) The 3rd Super Robot Wars Z: Tengoku-Hen (jw.) GTA: San Andreas (PS2 + Steam) Resident Evil 4 (PS2 + Steam) Vanquish (cyfra PS3 + Steam) Catherine (cyfra PS3 + Steam) Disgaea (NDS + PSP + PC) Nie wspominam gier, które sprzedałem swego czasu. W sumie jedyne czego żałuję, to gier kupionych na PS3, które potem wyszły na PC. Tak samo głupi kupiłem swego czasu GTA5 na PS3, prawie nic nie grałem, a teraz i tak jak mnie kiedyś najdzie ochota, to i tak kupię na PC, zamiast męczyć się z 20fps na starej konsoli. I teraz mam ochotę zagrać osiemdziesiąty siódmy raz w Deus Ex...
-
Star Trek
Nie wiedziałem za bardzo gdzie napisać, bo Star Trek nikogo, ale na GOG dorzucili obie części ST Armada. Jedynkę bardzo mile wspominam. Dobry, prosty RTS z ciekawą jak na gatunek fabułą. Dwójki prawie nie pamiętam poza faktem, że podstawka była raczej średnia, ale miała super mody. Oprócz tego inne gry ST na GOG są -20% w promo.
-
Seria Megami Tensei
Myślę, że to bardzo prawdopodobne, aczkolwiek sądzę na premierę sobie jeszcze poczekamy. Skoro Ultimax wychodzi w Marcu, to P3 zapowiedzą pewnie do połowy przyszłego roku, z premierą pod koniec 2022 lub w 2023. Nie wierzę, żeby to była faktycznie wersja Portable. Tj. na pewno nie wydadzą gry z tą eksploracją 2D. Czyli trochę więcej pracy ich czeka, niż zwykły port. Dziwi mnie, że nadal nie wydali P4G na PS4 i Switcha. Też pewnie by to musieli gdzieś rozsądnie wcisnąć, żeby zarazem nie popsuć sobie wyników sprzedaży innych tytułów. Ogólnie na ten moment Personą 6 w ogóle nie zawracam sobie głowy, bo to tak odległy temat, że nawet nie wiem, czy dożyję premiery. Ale gdybym miał zrobić jakąś wishlistę, to na pewno na szczycie znalazłyby się gry z czasów PS2. Porty Devil Summonerów i Digital Devil Saga na PC chciałbym bardziej niż jakąkolwiek inną odsłonę. Potem porty P3, SMT5 i może P5R. Wiem, że niby jest emulacja, a w ostateczności też edycje na PS3 (sklep US ma oba Summonery), czy nawet PS2 możnaby odkurzyć, ale mimo tego chciałbym, żeby te gry doczekały się pełnoprawnych reedycji. Szczególnie DDS uważam za mocno niedocenioną grę. Tj. niewiele się o niej mówi, mam wrażenie. Devil Summoner jedynka dziś mógłby być nieco archaiczny, ale klimat to solidnie rekompensował. Dwójka to już poziom wyżej, choć fabuła zakręcona, ale klimat i gameplay dobrze wspominam. No i jest jeszcze temat gier z 3DSa, ale prawdę mówiąc nie liczę na żadne porty. Nie wiem, czy by się to przyjęło na dużych platformach, plus wymagałoby wielu przeróbek z dwóch ekranów, na jeden.
-
Wybór myszki
Jakieś sugestie co do przyzwoitej myszy zarówno do grania, jak i pracy/codziennego użytku, powiedzmy do 200zł? Nie zależy mi na świecidełkach, oprogramowaniu, makrach itp. 6 przycisków w zupełności wystarczy. Ważne, żeby mysz była wygodna, ergonomiczna i wytrzymała/mało awaryjna. Może być i przewodowa i bezprzewodowa. To sobie jeszcze przemyślę. Na oku mam Logitech G102 Lightsync, ale jeśli za nieznacznie większą kasę jest coś lepszego, to będę wdzięczny za podpowiedzi.
-
Hatsune Miku: Project Diva
Szkoda, że seria, jak i gry rytmiczne ogólnie, są tak mało popularne. Mam wrażenie, że piszę sam do siebie. Tak czy inaczej, wspomnę tylko, że Hatsune Miku: Colorful Stage kilka dni temu miało oficjalną premierę (to o czym pisałem wcześniej, to niestety była Beta). Typowy mobile, czyli mikropłatności, gatcha, grind, gwiazdki, energia i te sprawy. Mam wrażenie, że jest toporniej, niż w becie, ale mimo tego jeśli kogoś interesuje tylko i wyłącznie gra rytmiczna, a nie jakieś pierdoły weebowe, to można swobodnie grać do woli. Nowe piosenki odblokowuje się przez postępy w story i za inne osiągnięcia, które nie wymagają (przynajmniej na tym etapie) wydawania kasy. Dlatego jeśli ktoś do gry podejdzie po prostu jak do kolejnej rytmicznej bez presji odblokowywania wszystkiego i codziennego logowania, to i tak spokojnie może się dobrze bawić. Wspomnę też o gierce na PSV - Miracle Girls Festival. Tytuł na silniku Project Diva. Jakieś anime dziewczynki z serii, których kompletnie nie znam, ale gierka niczego sobie. Wolę vocaloidy, ale tu tez jest kilka fajnych utworków do pogrania:
-
Shin Megami Tensei V
Przedziwny ten SMT5. Gdy już przysiadam do niego na dłużej, to czas jakoś zlatuje i nie mogę powiedzieć, żebym źle się bawił. Niemniej jednak po blisko 40h doszedłem dopiero(?) do trzeciego regionu i gdybym miał grę na tym etapie jakoś opisać, przedstawić, to prawdę mówiąc nie miałbym wiele do powiedzenia. To ogólnie dobry Megaten, ale daleki jestem od zachwytów. Wręcz przeciwnie. Przede wszystkim stwierdzam, że nie do końca podoba mi się ten otwarty świat. Przy założeniu, że jestem gdzieś w połowie gry, to lokacje są rozczarowująco ubogie. Ciągle zwiedzamy ruiny miast o tych samych lub podobnych teksturach, a jedyne co się zmienia, to kolor otoczenia. Odstępstwa od tej reguły są nieliczne i niezbyt długie. Biegam w kółko, liżę ściany, szukam sekretów, ale wynika to bardziej z mojego OCD, aniżeli faktycznej ochoty eksploracji i "wczucia" się w ten świat. Bo i pod tym względem nie wiem, co myśleć o jego kreacji. Niby fabuła skromna, a mimo tego przekombinowali. Fakt, że niewiele się dzieje, a główne wydarzenia fabularne są zbyt rozwleczone między sobą również nie pomagają wczuć się w klimat i koniec końców mam wrażenie, że tylko biegam po pustkowiu, a gra popada w monotonię szybciej, niż inne odsłony serii. Niby fajnie, że wszystko jest w jednym punkcie Leyline, a z drugiej strony brakuje mi jakichś miast(eczek), oaz, sklepów, wnętrz, widocznych siedlisk demonów, bądź czegokolwiek, co by nadało tym demonom charakteru. Bo na ten moment (z naprawdę drobnymi wyjątkami) są to bardziej zwierzęta robiące za przeciwników, aniżeli inteligentne istoty, które ten świat by miały zamieszkiwać. Najbardziej jednak irytuje mnie tempo walk, co powtórzę po raz kolejny. W SMT5 mam wrażenie, że każda akcja, lub animacja, to kilka sekund niepotrzebnego czekania. Ja wiem, że to turowy RPG, ale mimo wszystko dynamiki nie ma tu prawie żadnej. Wielu akcji nie da się pominąć, ani przyspieszyć, a w wielu przypadkach i pomiędzy nimi i animacjami jest kilka sekund kompletnej bezczynności. A nawet i w obrębie samych akcji wiele czynników przebiega okrutnie powoli. Jak na przykład informacja o efekcie skilka/buffa/debuffa, która wisi na ekranie przez kilka sekund już po rozegranej animacji, zanim gra pozwoli nam wrócić do menu komend. Aż sobie odpaliłem filmik walki z Nocutnre i różnicę widać jak na dłoni. Tam wszystko przebiega szybko, dynamicznie, a zarazem efektownie. Nie wiem, niby SMT5 jest ładniejszy, lepszy jakościowo, z wieloma "udogodnieniami", ale na ten moment nadal SMT3 > SMT5 w moim odczuciu, nawet po tylu latach. I obawiam się, że niewiele się w tej kwestii zmieni przed końcem gry. Raczej nastawiam się na dalsze schematyczne bieganie po ruinach Tokyo, tylko z innym kolorem nieba czy gruntu... Aczkolwiek i tak gra się przyjemniej, niż w SMT4, nawet pomimo pewnych mankamentów.
-
AMV - Wasze ulubione
Nie znam animu, ale przyznam, że kusi po tym, by obejrzeć:
-
Persona 5
Czyli nudna, liniowa i powtarzalna gra, ale platyna musi być? Gdyby jeszcze płacili za te pucharki... No czepiłem się trofeów, bo trochę śmieszy mnie takie granie na siłę. Granie z poradnikiem bo tak komuś bardziej pasuje już wyjaśniliśmy i nie będę tego kwestionował. Po prostu przedstawiam swój punkt widzenia. A co do grindu, to też nie przesadzajmy, bo tę grę jak i wiele innych jRPG można ukończyć bez niego. Tymczasem sztuczne zdobycie platyny z tego co czytałem wymaga albo grania NG+, albo jakiegoś rozwiązania, na które potrzeba mnóstwo kasy. Czyli siłą rzeczy grasz w "nudną" grę dłużej, niż byś to robił normalnie po prostu chcąc ukończyć fabułę, czy najważniejsze wątki.
-
Persona 5
Jak tam uważacie. Dla mnie osobiście P5 była pierwszą Personą, w której za pierwszym podejściem udało mi się podbić do max statystyki i wszystkich confidantów i jeszcze miałem czas w zapasie. Nie przeczytałem wszystkich książek, nie przeszedłem wszystkich gier wideo, i jakie tam pierdoły jeszcze są. I nie mogę powiedzieć, żebym cokolwiek stracił z tego powodu, oprócz bzdurnego achievementa. Z tego co wiem jest kilka achievementów, które tak czy inaczej da się odblokować tylko w New Game Plus, więc siłą rzeczy niektórych czeka albo grind, albo powtórne przejście. No ok, niby nie powinienem mówić innym, jak mają grać, ale dla mnie gra z poradnikiem psuje jednak wrażenia. Bo to jednak poniekąd gra "Role Playing", jak by nie patrzeć, i takie kombinowanie czy planowanie sobie w tym przypadku czasu dnia, relacji z mniej lub bardziej lubianymi NPC itp. jest właśnie cechą rozgrywki. Gdybym miał grać z poradnikiem to... właściwie po co grać? Lepiej od razu obejrzeć całość na YouTube. No ale nie chce mi się tego tematu już ciągnąć, Wasza sprawa. Grania dla trofeów w życiu nie pojmę.
-
Seria Megami Tensei
Próbowałem chwilę pograć w Kyuuyaku Megami Tensei (Megami Tensei 1), ale nie dam jednak rady. Nie te czasy, zbyt oldschoolowe. Muzyka fajna i charakterystyczna, ale od strony mechaniki jednak zbyt przywykłem do pewnych udogodnień. Przykładowo, w ogóle nie mogłem w grze znaleźć opisu zdolności, co dany czar robi. Jeśli gdzieś to jest, to zakopane w miejscu, do którego nie dotarłem. Zakładam, że dawniej takie rzeczy były w papierowej instrukcji. Niemniej jednak nie widzę powodu, żeby to męczyć. Spróbuję od razu SMT.
-
Persona 5
Ja może za stary jestem i nie rozumiem współczesnych priorytetów growych, ale tak zapytam - Wy gracie dla siebie, czy dla trofeów? Bo granie od razu z poradnikiem w grę, która poniekąd polega na samodzielnym dysponowaniu wolnym czasem i podejmowaniu decyzji trochę mija się z celem... Grajcie po swojemu. Jak coś, to można przecież dać trochę sugestii, które ułatwią rozgrywkę, bądź pozwolą właśnie na zdobycie większej ilości trofeów, ale od razu uzależnianie się od poradnika tylko dla jakichś wirtualnych odznak zabije niepotrzebnie frajdę rozgrywki i samodzielnego odkrywania/zwiedzania tego świata... A zakładam, że aby zdobyć wszystko przy jednym podejściu, to trzeba rygorystycznie pilnować każdej czynności podejmowanej każdego dnia. IMO żadna frajda. Zasugeruję co najwyżej, żeby jak najszybciej ruszyć i podbić znajomości z Kawakami i Chihaya. Dzięki nim można zaoszczędzić/zyskać mnóstwo czasu na inne aktywności. I jeśli na tym etapie macie wybór, to od razu bierzcie Royal, a na podstawkę nie patrzcie. Nawet nie chodzi już tyle o poszerzoną fabułę, co mnóstwo usprawnień rozgrywki, czyniących grę mniej męczącą przy dłuższej styczności.
-
Zakupy growe!
Podsumowanie zakupów growych, weebowych i okołogrowych z ostatniego półrocza. Muszę się leczyć. Konsolka naprawdę miłe zaskoczenie. Świetna do grania w łóżku, na kiblu, czy poza domem. Multum gier, ogromny backlog, ładny ekran. Do Shin Megami Tensei jak znalazł. Obok: Switch, pieruńsko drogi osprzęt niezbędny, żeby w ogóle dało się na Switchu normalnie grać, gierki i trochę pierdół.
- Persona 5
-
Gundam
GunamInfo na YT zaczął wrzucać kolejne odcinki G Gundam: Co prawda oglądałem to wieki temu, ale mam bardzo dobre wspomnienia. Mniej poważne podejście do serii, aczkolwiek fajne w swoim unikatowym stylu. Taki miks Dragon Balla z Gundamem, czyli supermoce, sztuki walki, turnieje itp. Muzyka też zapadająca w pamięć. Aż sam mam ochotę sobie odświeżyć.
-
Shin Megami Tensei V
Mnie nadal piątka nie wciągnęła tak, jak liczyłem, że to uczyni. Składa się na to multum czynników, z czego większość tak naprawdę pozornie drobnych, ale jednak irytujących. Mam "już" nabite ponad 20 godzin, a tak naprawdę mam wrażenie, że niewiele jeszcze zobaczyłem, czy odkryłem. Fabuła ledwo coś tam się ruszyła, jestem nadal w bodajże drugiej lokacji, a 95% rozgrywki sprowadza się właśnie do biegania po tych otwartych przestrzeniach, powolnych walk i (bardzo) sporadycznych questów pobocznych. Najprościej rzecz ujmując, nie "czuję" tego świata, a na pewno nie tak, jak w Nocturne, albo Strange Journey, czy w jakimś stopniu nawet SMT4. Może z czasem jeszcze zmienię zdanie, ale chyba trochę miałem wygórowane oczekiwania jeśli chodzi o ten pseudo-otwarty świat. Bo tak naprawdę jest dość liniowo, a powodów do wracania się do odwiedzonych już miejsc nie jak na razie ma zbyt wiele. I tak, jak w poprzednich odsłonach nawet w obrębie jednego lochu często zmieniało się otoczenie, czy atmosfera, tak tutaj najpierw na ekranie miałem oczojebny złoty, a teraz oczojebną czerwień, i to właściwie tyle. Chyba za dobry ten ekran OLED... Zauważyłem, że UI jest niekonsekwentny i nie do końca przemyślany. Ciągle mam problem z rozpoznaniem, który przycisk kiedy za co odpowiada. Zauważyłem nawet, że w jednym oknie za wyświetlenie skillów demonów odpowiada X, podczas gdy w jakimś innym oknie również za wyświetlenie skillów demonów odpowiada Y... No, "logiczne"... Ale to wszystko pierdoły, tak naprawdę, bo i tak mi się ten styl rozgrywki podoba z założenia. Niestety największy problem jak na razie to to, że zwyczajnie nie odczuwam specjalnej satysfakcji z walk. Tempo potyczek jest irytująco powolne i naprawdę zbyt dużo czasu marnujemy na powolne, niepotrzebne, lecz powtarzalne animacje. Same rozpoczęcie walki, od loadingu po wczytanie demonów i wyświetlenie fazy to ładnych kilka sekund. A to takie ilości, które się kumulują z czasem. Oprócz tego odnoszę wrażenie, że nawigowanie w menu podczas potyczki ma jakiegoś subtelnego "laga". Mając to wszystko na uwadze dochodzi po prostu do momentów, że w ogóle nie chcę wdawać się w walki z demonami, bo i tak są one przynajmniej z początku dość schematyczne i mało wymagające, a w dodatku ilość zdobywanego EXP szybko staje się śmiesznie mała. W grze, w której walki zwykle stanowiły główny element zabawy, to kiepski znak. Pomimo jednak faktu, że wrogowie na mapie nie stanowią po czasie dla nas żadnego wyzwania, to bossowie zupełnie przeciwnie. Sęk w tym, że "trudność" większości z nich nie polega na rozgryzieniu schematu ich ataków, czy zastosowaniu odpowiedniej strategii, co raczej przetrwaniu odpowiednio długo. Bossowie mają ogromne pule HP, zaś SP kończy się niemal błyskawicznie. To akurat ciężko mi jeszcze ocenić, czy to dobrze, czy źle, bo w połączeniu np. z ograniczonym czasem trwania (de)buffów, kosztem skillów oraz ilością przegiętych ataków (zwykle magatsuhi), które potrafią powalić demona z resistem na guard jednym uderzeniem, bardziej staje się to wszystko walką o zasoby. W momencie w którym jestem nadal mam też mocno ograniczoną ilość slotów u demonów i głównej postaci. To również uważam za niepotrzebne, przynajmniej na tym etapie gry, po tylu godzinach. Chciałbym zrobić jakieś fajne fuzje demonów, a ograniczają mnie sloty, bo jeszcze nie odnalazłem odpowiedniego Miracle (tj. nie zaszedłem dostatecznie daleko). Oczywiście rozpisuję się więcej o negatywach, ale tak to zwykle bywa. Gra mnie nie nudzi jako tako i powoli będę brnął dalej. Szkoda po prostu, że z jakiegoś powodu gra nie wciągnęła mnie tak, jak wiele innych odsłon serii, szczególnie tych starszych. A przecież niecałe pół roku temu przeszedłem Nocturne HD i mam wrażenie, że bawiłem się o niebo lepiej. Tak czy inaczej, nie będę kolejny raz pisał czy specjalnie zaznaczał, że to tylko i wyłącznie moja subiektywna opinia, odczucia na dany moment zabawy, i tak dalej. Zakładam, że większość osób jest dostatecznie inteligentna, że jest w stanie sama to stwierdzić, bez wykłócania się, kto ma jedyną słuszną rację.
-
Retro handheldy do emulacji
RG280V do mnie dotarł. Retromimi wysłało z Belgii, więc nie miałem żadnych opłat dodatkowych. To dla informacji zaznaczam, gdyby ktoś chciał coś od nich zamawiać. Wysyłka darmowa z trackingiem. Krótko i bez czarowania - sprzęt raczej wymaga troszkę zabawy i ogarnięcia z początku. Mój egzemplarz niestety ma chyba walnięty slot na drugą kartę SD, bo nie ważne czym i jak formatuję do FAT32, to konsola niczego nie wykrywa. Po dłuższych bataliach stwierdziłem, że zainstaluję inny CFW na większą SD i wszystko będzie chodziło tylko z jednej karty. Ogólnie to jest to, czego się spodziewałem, mniej więcej. Konsola jest mała, lekka, ale fajna i wbrew pozorom wygodna. Ekran jest dobrej jakości i gry GBA czy SFC są ładne i czytelne. Oczywiście to nadal emulacja na OpenDingux. Pod tym względem jest różnie, bo zdarzają się w grach drobne artefakty graficzne, czy dźwiękowe. Aczkolwiek rzadko i nie przeszkadzają one w rozgrywce. Możliwe, że da się też wgrać inne/lepsze emulatory czy programy, ale tym się pobawię innym razem, bo ogólnie nie jestem na czasie w tym temacie. Jednak jako zabawka faktycznie PRZENOŚNA, to sprzęcik jest elegancki. Mały, lekki, poręczny, z dobrym ekranem i głośnikiem, zmieści się do kieszeni spodni, czy do torby. Taka zabawna, którą faktycznie mogę chcieć ze sobą zabierać poza dom, w przeciwieństwie do np. Switcha, który zajmuje tyle miejsca, co pół laptopa... Ale nawet do pogrania chwilkę w łóżku czy na kiblu to jest to wygodniejsze, niż jakikolwiek oficjalny handheld, jaki posiadam, czy nawet telefon. Co jak co, ale ekran dotykowy nigdy mi nie zastąpi prawdziwych przycisków. Brak gałki trochę ogranicza możliwości w niektórych grach, ale coś za coś. Ja i tak nie planuję grać w nic zręcznościowego z PSX. A dzięki temu nic z konsoli nie "wystaje". Generalnie to taka zabawka "pick'n'play", bez zbędnego czekania. Ogólnie koncept mi się podoba i może kiedyś w przyszłości zainteresuję się jeszcze czymś mocniejszym, co odpali np. GameCube'a, a może i nawet PS2, kto wie. Na ten moment jednak poniekąd spełniło mi się "marzenie" sprzed 15 lat, kiedy to bardzo chciałem mieć GB Micro, lub inny podobny handheld. Teraz marzy mi się, żeby mieć tyle czasu na granie, co 15 lat temu...
- Gundam
-
13 Sentinels Aegis Rim
"Dobra" wiadomość dla ogqozo - https://www.siliconera.com/13-sentinels-aegis-rim-coming-to-nintendo-switch-in-2022/
-
South Park nowe odcinki
Wiki mówi "pełnometrażowy", ale on po prostu trwa godzinę. Obejrzałem i nie zagłębiając się w spoilery, jest tak jak dotychczas. To równie dobrze mógł być jeden długi odcinek, który pozostawia otwartą furtkę na ciąg dalszy. W końcu twórcy już dawno skończyli z samodzielnymi historyjkami. I ogólnie filmów ma być ponoć więcej do 2027r. I jak na SP przystało, satyra na temat współczesnej sytuacji i potencjalnej wizji przyszłości są zarówno trafne, jak i przerażające.