Treść opublikowana przez Kmiot
- Death Stranding
-
Death Stranding
Dobra, jestem na gorąco po zakończeniu fabuły i Wciąż uważam, że Kojima stworzył coś niebanalnego i lepszego fabularnie niż 80-90% gier na rynku, nawet jeśli według niektórych graniczyło to z grafomaństwem scenariuszowym. Podszedł do sprawy ambitnie, wiele spraw solidnie przemyślał i mimo że kilka razy się przy tym potknął to i tak jestem mocno zauroczony innością tej gry. Jej niepowtarzalnością w wielu aspektach. Życzyłbym sobie w branży więcej ludzi o tak dużej pewności siebie, zdolnych wyjścia poza strefę komfortu w grach AAA (a nie tylko indie gierkach) i podejmujących próbę (nawet jeśli nieudaną) nadania grom innego kierunku. Wiadomo, że ryzyko nieporównywalnie większe, ale to nie ja je podejmuję, więc mogę jedynie zyskać. Do gry oczywiście jeszcze wrócę (aktualnie 100 godzin na liczniku), bo jej kombinacyjny gameplay mnie całkowicie angażuje i z przyjemnością wycisnę platynę, doczytam brakujące dzienniki (pochylę się nad LORE), poszperam za ciekawymi miejscówkami. Po wszystkim może się pokuszę na obszerniejsze podsumowanie. Właśnie głównie z racji zajmującej rozgrywki (aspekt kurierski) w konflikcie Kodżimiarze vs. Antykodżimiarze jestem po stronie tych pierwszych. I mam na myśli dokładnie to, co napisałem - zajmuję miejsce po ich stronie barykady, ale jednocześnie nie zamierzam się upierać, że to ta jedyna słuszna strona i przeciwnicy nie mają swoich racji. "Twoje argumenty do mnie przemawiają i to właśnie dzięki nim postanowiłem zmienić swoją opinię o tej grze" - powiedział nikt nigdy, więc nie widzę wiele sensu w przekonywaniu nieprzekonanych.
-
Konsolowa Tęcza
Vanquish jak najbardziej, ale Bayonetta? Znowu? xd
- Death Stranding
-
Beat Saber
Paczka Panic! At the Disco ogólnie w całości jest fajna, bo Victorious również potrafi szalenie wkręcić, ale ogólnie proporcje ceny zostały zachwiane i nawet porównując do wcześniejszych paczek wychodzi drożej w przeliczeniu na sztuki utworów. Kupując je pojedynczo nie ma to takiego znaczenia, bo o ile się nie mylę, to wszystkie kosztują 8,25 zł. No i układy w tych utworach są już bardziej zaawansowane oraz odczuwalnie trudniejsze w porównaniu z tymi z podstawki, więc początkujący gracz może się zniechęcić. A z polecaniem utworów to wiadomo jak jest, każdy ma swoich faworytów. Ja z podstawowej playlisty stale uwielbiam zagrać w: Ballearic Pumping (mój osobisty Nemesis, bo w sumie do dzisiaj nie wykręciłem Fulla na Expercie) Commercial Pumping mnie hipnotyzuje. Country Rounds za niezwykle intuicyjny układ i rosnące w trakcie utworu wyzwanie. Unlimited Power, Legend i Escape, bo to takie w sumie bezpieczne wybory, proste i wpadające w ucho. Pirackie klimaty Rum n Bass też w sumie po dłuższym czasie polubiłem. Do tego później doszły Origins i Reason for Living z darmowego OST3. Szczególnie ten drugi kawałek wyjątkowo mi podszedł i wskoczył do mojego osobistego Top 5. Taneczne ruchy same mnie prowadzą. Imagine Dragons Pack jest syty i daje sporo frajdy, więc dobry wybór, że wziąłeś do na start, bo jest uniwersalny, kawałki brzmią znajomo i fajnie są pokombinowane układami. To już był ten etap rozwoju gry, że za mapowanie klocków wzięli się specjaliści w dziedzinie. Monstercat Pack również jest świetny, ale z racji dużego urozmaicenia gatunkowego trudno, żeby spodobał się w całości. Parę z łatwością wpadających w ucho utworów, ale i kilka łupanek, które raczej niedzielnego gracza nie przekonają do siebie. Ale ma Overkilla, którego na pewnym etapie zaawansowania umiejętności chyba każdy gracz pokochał sadomasochistyczną miłością.
-
Beat Saber
Tryb kariery to w sumie popiedółka, nic nie odblokowuje (poza trofeami). Późniejsze etapy co prawda uczą kilku mechanik i nawyków potrzebnych na wyższych poziomach trudności (praca nadgarstków, oszczędność ruchów, odpowiednie łuki zamachów by punkty były wysokie), ale przydatne etapy poprzeplatane są głupkowatymi (np. trzeba machać jak wiatrak, by osiągnąć limit metrów pokonanych rękoma, albo levele na jeden miecz). Moja rada? Odpuść sobie póki co, albo od czasu do czasu zrób sobie jakiś jeden, dwa levele. To tylko dodatek, istotą jest mocno modyfikowalny tryb solo i dostosowanie wyzwania do własnego poziomu. Umiejętności przychodzą z czasem, pamięć mięśniowa też robi swoje i jeśli pograć odpowiednio długo, to wchodzenie na wyższe poziomy (Hard, Expert) odbywa się naturalnie. Świetny tez jest pakiet Panic! At the Disco, choć nieproporcjonalnie drogi. Jednak przynajmniej dwa kawałki (Greatest Show, High Hopes) warto wziąć choćby luzem, bo IMO są jednymi z najlepszych w całej grze (muzycznie, wizualnie i układem klocków). No i gra jest stale rozwijana (ponoć w grudniu mają dojść levele 360 stopni, więc wszyscy czekają) i warto do niej co jakiś czas wracać. Już nie wspominając, że poziomy od Harda wzwyż potrafią dostarczyć codziennej dawki ruchu i można się z przyjemnością spocić.
-
Death Stranding
- Death Stranding
- Death Stranding
Człowiek czasem się przyłapuje na tym, że ciśnie w jakąś gierkę, jest fajnie, ale w pewnym momencie zapał maleje, więc zaczyna grać już tylko po to, by skończyć i wziąć się za coś nowego. A tutaj mam 90 godzin na liczniku i nadal nie mam ciśnienia, by kończyć. 10 chapter, dziś trzy godziny i fabuła stoi w miejscu. Pierwszy prepers odnaleziony, ostatnia pizza doniesiona, Max Payne wymaksowany, kilkanaście innych zleceń wykonanych, choć nie były one niezbędne do niczego (więzi już na 5*), ale miałem po drodze, więc czemu nie. 185 Legend of Legends. Dwie stówy pękną jak nic. Spoil 10 chapter.- PPE.pl - portal graczy
Po prostu nie wyobrażamy sobie tej presji czasu, aby jak najszybciej wrzucić newsa. Nie musi brzmieć sensownie.- Sekiro: Shadows Die Twice
Tylko tędy przechodzę, ale zapytam: to już pewne, że nie będzie DLC?- 3 924 odpowiedzi
-
- sekiro
- shadows die twice
- fromsoftware
- ps4
-
Oznaczone tagami:
- Death Stranding
- PSX Extreme 268 + Kalendarz Gracza 2020
Numer ma 100 stron pełnych treści, w przygotowanie których autorzy włożyli dużo wysiłku, ale co tam, najważniejsze, że nie ma Top 11 - rankingu, z którego absolutnie nic nie wynika i interesuje on tylko dwunastolatków.- Zakupy growe!
Wrzucałem fotki do innego tematu, to macie przy okazji w sumie dwa najświeższe nabytki:- Konsolowa Tęcza
Kupowanie tej samej gry kilka razy? No a jak, można, pewnie. Np. Okami. Kupiłem cyfrę na PS3, później sprowadziłem japońskie pudełko na PS3, kupiłem pudełkowy remaster na PS4, a do kompletu dorzuciłem japońskie pudełko na Switcha. A realnie to grałem tylko w cyfrę na PS3. Remastery to chleb dość powszedni, ale staram się wtedy pozbywać kopii ze starszej konsoli, wyjątkowo zostawiłem sobie Dark Soulsów z PS3 (mimo zakupu remastera na PS4, którego nawet nie odpaliłem). Właściwie to nie wiem dlaczego i po co mi ta już ułomna wersja PS3, ale pewnie nie chciało mi się wystawiać. Ale to jeszcze nic przy wyższym stopniu spier'dolenia, czyli kupowaniu tej samej gry na dwie bieżące platformy. Często w limitowanych ilościowo i czasowo edycjach, sprowadzanych z cywilizacji, więc nieproporcjonalnie drogich. Messengera i Celeste już dawno ograłem w cyfrówce na Switchu, Hollow Knighta ostatnio na cyfrze PS4. Ale to nie przeszkodziło mi w kupnie po dwóch kopii fizycznych każdej z gier. Najczęściej nie potrafię zdecydować na którą platformę wolę, więc mruczę "je'bać biedę" i biorę na obie. Na usprawiedliwienie mam, że robię tak tylko w przypadku gier, które mi się bardzo podobają. No, HK brałem w ciemno, bo byłem pewien, ze mi podejdzie. I leżą. Jak widać - wciąż w folii, bo nie ma powodu ich wypakowywać, skoro cyfry są pod ręką. Dead Cells to w ogóle poje'bana sytuacja, bo najpierw kupiłem dwie pudełkowe edycje premierowe (o dziwo ograłem obie), a gdy wyszły GOTY, to... znowu kupiłem dwie. Premierówki oczywiście sprzedałem, ale nadal poje'bane.- Death Stranding
- Death Stranding
- Death Stranding
- Death Stranding
- Horizon: Zero Dawn
Zwierzęta się nie odznaczają na mapie (tylko siedliska dinobotów), ale ogólnie łatwo je spotkać, więc z pomocą fokusa nie powinno być problemów. Musisz tylko pamiętać, że niektóre gatunki są spotykane na mapie z podstawki, niektóre wyłącznie na mapie z dodatku (np. borsuk), ale są też wspólne dla obu środowisk. No i skóra nie zawsze wypada, więc może będziesz musiał upolować kilka sztuk, aż wpadnie. Set do walki to wedle uznania, bo można je na tyle mocno modyfikować splotami, że póki nie startujesz na ultra hardzie czy innym kosmicznym poziomie, to wszystkie są grywalne. Ja śmigałem w tym z wysokim maskowaniem, a splotami eksperymentowałem, ale to już zależy od stylu gry. Ta. Bardzo mi się w nim podoba, że wzgórza i wzniesienia nie ograniczają gracza i praktycznie na każdą ścianę i górę da się wspiąć metodą skokową i wbieganiem zygzakami. Detal, ale miło mnie zaskoczył. Nie znam się na technicznych aspektach, jednak wyczuwam, że silnik ma potencjał. Ani w Horizonie, ani Death Stranding nie zauważam znaczących dropów, a szczególnie w tym pierwszym na ekranie potrafi się dziać sporo. Obcowanie z Decimą jest jakieś takie odświeżające po tych dziesiątkach podobnych fizycznie grach na Unrealu czy Unity.- Death Stranding
No, ale nic o niej nie wiadomo. Na tę chwilę tyle, co o nowej grze Kojimy - że kiedyś będzie. Mam nadzieję, że gościu wyznaje filozofię "ogłosimy dopiero, gdy gra będzie gotowa i za góra rok premiera". Skoro już się licytujemy, to u mnie 70 godzin i wciąż początek 8 rozdziału. Robię dostawy na boku nałogowo.- Death Stranding
- PlayStation VR - komentarze i inne rozmowy
Bez Move'ów nie ograsz paru kosiorów (SuperHot, Beat Saber, Blood & Truth i wielu innych; nawet nadchodzący Iron Man chyba będzie wymagał), więc według mnie są bardzo istotne i mogą być deal breakerami w kwestii czy się do VR przekonasz. Nie bez przyczyny wszystkie headsety VR na rynku mają coś w rodzaju pałek do śledzenia każdej dłoni z osobna, zamiast joypadów.- Death Stranding
- The Walking Dead - 2010 - AMC
Wychodzi na to, że mało kto ogląda na bieżąco i w sumie trudno się dziwić, bo hajp zerowy. Większość chyba czeka na udostępnienie całego sezonu na Netflixie i wtedy może się skusi włączyć odcinek do poobiedniej drzemki. A że trzeba poczekać rok? To nic. Serialowy Walking Dead w pigułce. Zaraz obok pojawiających się znikąd zombie. Bohaterowie tacy zaprawieni w bojach, a za każdym razem zaskakują ich zombie wyskakujący tuż zza kadru.