Wredny
Senior Member
-
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Obecnie
Przegląda temat: Zakupy growe!
Treść opublikowana przez Wredny
-
Crimson Desert
Dla mnie trochę za "gierkowo-arcade'owo" się zrobiło - lubiłem tę "niewygodę", bo odróżniała CD od takich Assassinów np, w których wszystko jest proste, automatyczne i natychmiastowe. Tutaj wiele czynności wykonuje się jak w RDRII i bardzo mi to pasuje, bo ja lubię taki powolny styl - podbija mi immersję. A to co mnie z niej wybija to Kliff i te jego "Yes", które jest zajebiście memiczne i brzmi jak jakaś emotka bardziej niż faktyczna odpowiedź na cokolwiek - już sam sobie dopowiadam pod nosem, jak słyszę jakiegoś eNPeCa, który coś do niego gada Mam flashbacki z MGSV, gdzie zatrudnili Sutherlanda, żeby milczał w roli Snake'a, tyle że tu raczej nie ma celebryty, który nadwyrężyłby budżet.
-
Crimson Desert
Faktycznie Performance na bazowej PS5 z tym "wymuszonym 4K" wygląda teraz ostro, więc można grać. Wybieram jednak "Balanced", bo na tej "wydajności" oświetlenie dostaje po dupie - słońce nie ma promieni i jest tylko jasną plamą na niebie, więc przypuszczam, że inne tego typu refleksy też poszły pod nóż. Trzy wygrane z rzędu w łucznictwie wreszcie zaliczone, ale uczciwie, bo chyba myk z wozem załatano. Spędziłem trochę czasu szukając, a później prowadząc zajebiście wielki wóz z sianem, nie bez problemów wcisnąłem się nim na arenę, ustawiając przed stanowiskiem przeciwnika, ale jak tylko kliknąłem ikonkę interakcji z gospodarzem zawodów to wóz zniknął i trzeba było walczyć legitnie.
-
Marathon
Marathon spoczko, planowałem dłużej pograć, może nawet platynkę wbić, ale nawet w swoim gatunku na konsolach nie jest jego najlepszym przedstawicielem - ARC Raiders to zupełnie inny poziom i tak szczerze powiedziawszy, mając zainstalowane obydwa tytuły to na 10 przypadków, dziewięc razy wybiorę grę Embark Studios. No i ma gierka pecha, bo wyszła w ch#jowym okresie - najpierw zajebiste REquiem, a teraz jeszcze lepsze Crimson Desert, które jest tak ogromne i wciągające, że chce się grać tylko w to i ciężko się oderwać, żeby grać w jakieś "głupie multi"
-
Crimson Desert
No właśnie niby znerfili, ziomek mi pisze, że na luzie podszedł i wygrał 3 rundy, a mnie leją okrutnie - chyba jednak poszukam jakiegoś wozu i przytargam oponentowi przed stanowisko
-
Crimson Desert
Potwierdzam, boss "Staglord" - miejscówka jak z jakiegoś Dark Souls (nie ta ze zdjęcia, tutaj rybacka wioska pod okupacją piratów) i fajna tarcza w nagrodę.
-
Crimson Desert
W ogóle przy tym, jak bezpłciowy i praktycznie nic nie mówiący jest Kliff mogli dać te trzy postacie od razu do wyboru - zwinna i szybka babeczka, wypośrodkowany wojownik Kliff i tank w postaci orka - tak by było najlepiej i każdy by sobie grał tym, co mu pasuje najbardziej. Odpaliłem przed chwilą gierkę, poszedłem sobie na zakupy, patrzę na radar, a tu jakaś żółta kropka koło mnie to myślę zagadam, a to poborca podatkowy wręczył mi wezwanie do zapłaty podatku - podjechałem do miasta i zapłaciłem, choć była opcja żeby nie, ale się cykałem (ktoś kliknął?). Ja mówiłem, że lubię takie gierki, w których czuję, że po prostu mógłbym się zatracić i żyć w ich światach, ale trochę przeginają z realizmem
-
Crimson Desert
Było wspominane wiele razy W ogóle jest tu masa zajebistych mechanik, jak chociażby to naciąganie drzew, żeby się wystrzelić, jak z katapulty, albo taka pierdoła, jak możliwość wciśnięcia L3, żeby się oprzeć o ścianę/słupek, albo usiąść na jakimś murku, żeby sobie pstryknąć fajną fotkę.
-
Crimson Desert
Też w masce go zrobiłem, bo inaczej byłby problem.
-
Crimson Desert
To ten taki kryształek i czerwony dym? Najpierw myślałem, że będzie problem, ale jak zorientowałem się, że trzeba przeczekać ataki i bić, jak spadnie na ziemię to poszło z górki - stagger był tu kluczem, bo praktycznie tylko wtedy otrzymywał obrażenia. Wystarczy, że poczytasz ten temat - opinie ludzi, którzy faktycznie w to grają są tylko pozytywne.
-
Crimson Desert
Ja wczoraj trafiłem do wioski rybackiej, opanowanej przez piratów i zamiast ją wyzwalać to najpierw ojebałem ją ze wszystkiego (mięsa, ryby, owoce, chleby - w setkach liczone). Każdą skrzynkę można bezkarnie otworzyć, bo póki co jest bezpańska, więc kraść nie trzeba No i współczuję wszystkim, którzy grają po polsku: Nie wiem, skąd im się wzięła tam jakaś "strzała z kotwiczką", bo po angielsku wyraźnie jest napisane, by przejść 10m po linie, ale najlepiej zrobić to jak na tym obrazku, czyli po prostu znaleźć odpowiednio długi dach i zaliczyć spacer po jego "grzbiecie".
-
Crimson Desert
Albo to, albo miejsce z jakąś zagadką do rozwiązania.
-
Crimson Desert
CONCORDowi również - zna się chłop na swojej robocie, nie ma co Właśnie bardzo dobrze, bo dzięki temu wciąż sam coś odkrywasz, a nie lecisz za znacznikiem. Jak wyżej - dzięki temu eksploracja jest naturalna i angażująca, a nie jak a Assassinach, że jedziesz bezmyślnie po sznurku.
-
Silent Hill 2 Remake
Tylko Quality w tym przypadku, bo inaczej strasznie cierpi oświetlenie, które w grze tego gatunku jest najważniejsze. To powolny tytuł, a nie gra akcji, więc 30fpsów nie boli tak bardzo, a utrata kilku dodatkowych źródeł światła (typu promienie słońca leniwie sączące się przez brudną szybę) to spory cios dla klimatu.
-
Crimson Desert
Bardzo ładnie wyjaśniony IGN oraz wszystkie im podobne, dawno nieistotne w dzisiejszych czasach outlety, które wciąż z jakichś dziwnych powodów ktoś utrzymuje przy życiu i legitymizuje ich działalność, jakby ich stempel wciąż miał jakieś znaczenie.
-
Crimson Desert
Wygasłe, czy zamknięte? Bo oprócz normalnych są jeszcze takie, które znajdujesz w przydrożnych świątyniach np i z każdym z nich związany jest jakiś challenge - dopiero po jego wykonaniu możesz go odblokować i później użyć do upgrade'u. No i są jeszcze te takie puste sześciany - one służą jako respec - dzięki nim możesz zresetować drzewko, jeśli chciałbyś pójść trochę inną ścieżką rozwoju.
-
Crimson Desert
Questy są "bethesdowe" czyli są spoko, ale bez szału - ich głównym zadaniem jest wysłanie nas w jakąś fajną miejscówkę, dzięki czemu po drodze odkryjemy ze trzy kolejne fajne miejscówki i tak się tu kręci ten cały loop.
-
Crimson Desert
Powtarzam się, ale jestem zachwycony tym, jak organiczny i interaktywny jest ten żyjący świat, a do tego pełen tajemnic, sekretów i miejscówek zupełnie opcjonalnych, które skrywają jakieś fajne tajemnice i stanowią przygodę samą w sobie. Znów wybrałem się na odkrywanie mapy, w lesie, u podnóża góry zauważyłem jakiś rozpadający się budynek, więc postanowiłem zajrzeć, a tam taki widok plus scenka z przeszłości z tym, co tu się odpierdzielało. Ogólnie, mimo że jest ślicznie i kolorowo, niczym w jakimś Toussaint to mamy tu też od cholery wiedźminowo-mrocznych klimatów. Ciekawostka - wspiąłem się na szubienicę, zawisłem na równi z wisielcem i użyłem opcji "STAB" - w ten sposób odciąłem bidulkę. Może nie jest to tak zabawne, jak Geraltowe AARDowanie wisielców, ale fajnie, że jest jakaś forma interakcji.
-
Crimson Desert
Nie wiem, gdzie takie bzdury wyczytałeś, ale tak jak przedmówcy pisali - nic takiego nie ma tu miejsca.
-
Crimson Desert
Na mnie na zwykłym PS5 Crimson Desert robi dużo bardziej "piorunujące wrażenie" niż REquiem - właśnie przez tę skalę, żyjący świat i to, jak mimo tego ogromu, developer potrafił zapełnić go szczegółami godnymi liniowej/korytarzowej gierki. REquiem na podstawowym PS5 jest po prostu dobrze wyglądającą grą, ale nic wybitnego, zwłaszcza jak się gra w performance - tutaj co prawda w performance też szału nie ma, bo obraz jest rozmazany, ale całe szczęście gierka jest na tyle powolna, że odpalenie któregoś z lepszych graficznie trybów nie przeszkadza tak mocno, a wtedy jest już pięknie (minus ghosting przy obracaniu kamerą). Kwiatki i owszem - jakby dopiero wyrastały, ale to pierdoła. Co do tekstur to chyba tylko jak w trybie foto zaryjesz kamerą w ziemię bo tak to nie widzę powodów do narzekań i całościowo jest to jedna z najładniejszych gier jakie w życiu widziałem.
-
Crimson Desert
O kuźwa! Zajebiste - muszę tak zrobić, bo na padzie już z drugim typem nie ma szans.
-
Crimson Desert
Wczoraj trafiłem na video, które podpowiada, by w momencie, gdy Big Daddy wbija swoje wiertła w glebę, użyć błysku miecza (R1+L1), wtedy boss obrywa piorunem, a my możemy go parę razy bezkarnie dziabnąć. W ogóle ciągle zapominam o tej mechanice, a podobno często się przydaje w starciach.
-
Crimson Desert
Pewnie, że warto, bo za każde wykonane poboczne rozwijamy postać, a o to tutaj chodzi. Jasne, są żenujące fetch-questy, jak na gierkę z MMO origins przystało, ale dopóki są za to wymierne korzyści to nie będę narzekał - tu i tak gra się dla eksploracji, a tę najlepiej uskutecznia się, będąc dopakowanym.
-
Crimson Desert
Dla niezdecydowanych - koleś świetnie wyjaśnia, jaki jest problem z oceną Crimson Desert oraz dlaczego mimo kilku wad warto dać szansę. Chłop mówi dokładnie to samo co ja, że jest starym dziadem, mającym pracę i życie, a zarywa przy tym nocki, jak za małolata. Nie znałem gościa wcześniej (oprócz poprzedniego filmiku, w którym porównuje CD do SKYRIM), ale poleciał subik, bo jest świetny.
-
Crimson Desert
Krowę można, choć nie próbowałem, więc nie wiem, czy dosiadamy, czy bierze ją na bary. Ale tego to już na bank nie da rady: duże zwierzę
-
Crimson Desert
Nawet w tym filmiku, który ktoś wklejał (chyba nawet Ty), gdzie koleś nazywał CD nowym Skyrimem, było mówione, że ogólnie questy i fabuła w grze Bethesdy były słabiutkie, ale dzięki temu błyszczała eksploracja i kreowanie własnych przygód, w wielkim, żyjącym świecie - tutaj mamy tak samo.