Treść opublikowana przez Wredny
-
Crimson Desert
Ja tam nie mam problemu z przyznaniem się do błędu - początkowo szydziłem, że porównania do RDR/W3 muszą dobiegać z izolatki w Choroszczy, graficznie porównywałem to do Dragon's Dogma i Forspoken, po misji w kopalni psioczyłem na walkę i MMOwość typu Black Desert, a dziś z radością odszczekuję te słowa, bo to najprawdziwszy przepiękny singlowy sandbox z niesamowitą ilością zawartości na długie miesiące. To chyba też pierwszy taki azjatycki open-world, który autentycznie żyje, więc Koreańczycy potrafią i najwyraźniej tylko Japończycy mają z tym problem i każdy większy świat ich autorstwa to jakaś pusta makieta (FFXV, Forspoken, MGSV). Najlepsze jest to, że początkowo myślałem sobie - to będzie jak AC Valhalla, więc zmęczy i odstawię po 10h, ale nie - tutaj eksploracja jest zrobiona organicznie i ciekawość gracza jest odpowiednio pobudzana, a później nagradzana - nie latamy za znacznikami na autopilocie tylko sami to wszystko odkrywamy i to jest właśnie coś, dzięki czemu ta gra tak mocno potrafi zaangażować.
-
Crimson Desert
Ja szydziłem z tych porównań do RDR i Wieśka, a teraz przepraszam Panów Koreańczyków za to, że wątpiłem - to naprawdę jest SKYRIM/RDR/W3/Zelda w jednym pakiecie. Też tak mam, że ciężko się oderwać, a w robocie tylko myślę, kiedy wrócę i gdzie się udam w Pywel - rzadko kiedy trafia mi się taki tytuł, ale skoro jest to nie mam zamiaru udawać, że nie bawię się wyśmienicie Wybrałem się na północ w celu wykonywania dalszych misji fabularnych, przy okazji zahaczając o parę znaków zapytania na wschodzie i chwilowo wjechałem w region Demeniss - ilość szczegółów i to jak bardzo żyjący jest to świat wręcz porażają. W ogóle te wszystkie zwierzęta - nie mam pojęcia po cholerę wrzucili tu chyba każdy gatunek, znany ludzkości, ale jest to zajebiste i jaram się każdym rodzajem napotkanego motyla, ślimaka i chrząszcza, nie mówiąc już o strusiach i pawiach Przy okazji znalazłem "dziuplę", do której można odstawiać znalezione/skradzione wozy, więc GTA może już nie wychodzić Wreszcie ubrałem Kliffa w fajne wdzianko, pozbyłem się tej metalowej puszki z kodu DLC, wywaliłem pelerynę, plus schwytałem czarnego konika, więc teraz wożę się jak panisko. BTW - animacje koników, ich bezwładność, ciężar, to jak potrząsają grzywami - po RDRII to zdecydowanie najlepsza gra w tym temacie. Czy Crimson Desert ma jakieś wady? Ależ oczywiście, nawet sporo, że wymienię tylko przekombinowane sterowanie (milion rzeczy pod kwadratem/X), słabe strzelanie z łuku, brak trybu foto dostępnego od ręki (trzeba przekopywać się przez menu), paskudny wygląd nieba, bohatera niemowę, czy rozmazaną grafikę w trybie "performance", ale czy to powstrzyma mnie przed uznaniem tej gry za GOTY? Szczerze wątpię
-
Konsolowa Tęcza
Wiem i chciałbym, żeby te wielkie molochy to dostrzegły, albo żeby utalentowani ludzie z pasją przestali zasilać ich szeregi i dawali sobie wyssać duszę, pracując przy nienatchnionych projektach, byle tylko zadowolić akcjonariuszy.
-
Konsolowa Tęcza
Figaro minusuje, bo "jak śmiesz nie przejmować się ludźmi, którzy tracą pracę", ale zgadzam się - fajnie, jakby to wszystko jebło, wielkie korpo-molochy przestały zatrudniać nadmierne ilości mięsa tylko po to, by utrzymywały przy życiu jakąś monetyzację w grach-usługach, a najlepiej całkiem upadły i rozwaliły sobie głupi ryj. Chciałbym, żeby gierki wróciły do romantycznych czasów mniejszych ekip i projektów robionych od serca bez tej całej korpo-otoczki, a przynajmniej nie na pierwszym planie - wiadomo, fajnie jak się sprzedaje, więc ktoś musi projekt nadzorować, ale nie powinno to wpływać na kreatywność ekipy grę tworzącej. Gdybym robił w gierkowej developerce to w życiu nie poszedłbym do jakiegoś Acti, UBI, EA czy Epica bo wiadomo, że wolności kreatywnej nie ma tam żadnej i jesteś tylko trybikiem w bezdusznym korpo, który można wykorzystać i wywalić po skończonym projekcie na bruk - skoro ja to wiem to mogę śmiało założyć, że osoby w tym siedzące doskonale wiedzą, w co się pakują, więc ciężko mi teraz płakać nad ich losem.
-
Crimson Desert
Na niebiesko błyszczy, gdy teren możne zeskanować i później odtworzyć wizję, a na czerwono, gdy jest jakieś zagrożenie (nieblokowalny cios, albo waląca się podłoga czy strop). Od wczoraj próbuję dotrzeć do poszukiwanego z plakatu, ale gra skutecznie odciąga mnie od tego zamiaru i co chwilę serwuje coś, czym wręcz muszę zająć się wcześniej. Zdążyłem wyczyścić parę posterunków, ubić bossa (czerwony dym), a teraz, gdy już byłem pewien, że zmierzam we właściwym kierunku (około 400m od celu) ze szczytu góry znów wypatrzyłem coś ciekawego, więc postanowiłem sprawdzić: Póki co nie mogę z tym nic zrobić, ale na szczycie powyżej znajduje się jakieś obserwatorium, pełne uczonych, a kawałek dalej odkryłem położoną w dolinie, malowniczą farmę, zamieszkaną przez orki i trolle - pszczelarze, farmerzy, w zagrodach jakieś oryxy i strusie... No kuźwa - ile w tej grze jest do zwiedzania i podziwiania to ja nie mam słów - to naprawdę jest "SKYRIM naszych czasów". EDIT: Tak sobie powoli przemierzam tę dolinę, rozkoszując się widokami, rozmawiam z nowo napotkanym sklepikarzem, a tu kątem oka widzę na minimapie symbol karty, przemieszczający się w pobliżu - okazało się, że pan poszukiwany nie mógł sie doczekać naszego spotkania i mimo, że do celu miałem jeszcze koło 300m to postanowił wyjść mi na spotkanie
-
Resident Evil 9 Requiem
Mi się podobało post-apo Racoon i tak jak na początku wolałem Grace, tak pod koniec jednak uznaję, że lepiej bawiłem się w skórze Leona. Początkowo hajpowałem się tu z innymi, myśląc nad mocną dziewiątką, ale ostatecznie to takie max 8/10 jednak - bardzo dobra gra, ale do RE2 Remake czy RE4 nie ma podjazdu - poziom RE7 i RE8 dla mnie. Główny problem, jaki mam z tym tytułem to MASA oskryptowanych scenek, czy wydarzeń, które trzeba rozegrać dokładnie tak, jak twórcy przewidzieli, inaczej zgon, a sekwencja w sierocińcu chyba przelała czarę goryczy. Tak czy siak zajebista gierka, ale nie zostanie w mojej pamięci na dłużej - taki CRONOS z zeszłego będę wspominał dużo lepiej. Póki co REquiem to moje GOTY, ale byłbym mocno zaskoczony, gdyby utrzymało pozycję do końca roku i nawet nie mam na myśli ewentualnej premiery GTAVI.
-
Crimson Desert
Mam dokładnie tak samo. Jasne, że RER jest na pewno bardziej doszlifowanym doświadczeniem, ale w przerwach od grania nie miałem tych "motyli w brzuchu" co przy Crimson Desert - jak za starych, dobrych czasów. Tyle że bez nich znika również deszcz, więc włączyłem je z powrotem. Mnie tam przekonywać nie musi, bo sam wysnułem takie wnioski, że dla mnie to nowy SKYRIM, ale chętnie obejrzę, żeby się w swoim przekonaniu utwierdzić. Zbroja jest sporo mocniejsza niż cokolwiek dostępnego na początku gry, ale strasznie mi z wyglądu nie pasuje i teraz szukam czegoś bardziej "wiedźminowatego" - nie pasuje mi ten blaszany look.
-
Crimson Desert
Bo w takie bzdury Azjaci mają wywalone i całe szczęście. Ale różnorodność rasową jak najbardziej mamy - są ludzie (czarni też), gobliny, orki, trolle... Nawet Terry Crews się załapał: Co do biegania bez celu to też tak mam i po skończeniu trzeciego chaptera postanowiłem trochę pobiegać. Jak głosi stare ludowe przysłowie - "koniec mieczyka za przewodnika", czy jakoś tak Wyciągam stal, patrzę na odblask na horyzoncie i powolutku tam zmierzam. Aboslutnie genialne jest to, że można wejść praktycznie wszędzie i nie ma żadnych ograniczeń, jeśli chodzi o wspinaczkę (oprócz poziomu naszej staminy oczywiście). Dla mnie to taki kolejny SKYRIM, gdzie co chwilę coś odrywało mnie od wątku głównego i godzinami szwędałem się, robiąc pozornie głupie rzeczy, które mnie relaksują i mogą być celem samym w sobie - to będzie gra na długie miesiące.
-
Crimson Desert
Muzyka naprawdę fajna, głosy też profesjonalnie nagrane - aktorzy się wczuwają, niektóre scenki czy dialogi są naprawdę świetnie odegrane tylko jest problem tego typu, że obojętnie gdzie byśmy nie byli (otwarte pole, jaskinia czy wnętrze kościoła) to wszystko brzmi tak samo wyraźnie. W każdym razie byłem mocno zaskoczony, że mimo pozornego braku fabuły te rozmowy z eNPeCami są tak dobrze napisane i odegrane.
-
Crimson Desert
@SebaSan1981 - zła wiadomość - podobno dwie pozostałe postacie są jednak poboczne i fabułę pchamy jedynie grając Kliffem. Po pierwszej styczności z Damiane, stwierdziłem, że walić to i wróciłem do głównego protagonisty, a jej rzeczy wywaliłem do skrzynki i już raczej nie wrócę, chyba że w ramach ciekawostki.
-
Crimson Desert
Teraz na PS5 ściąga mi jakieś niecałe 800MB patch 1.000.149 - ciekawe co to za szybki fix
-
Crimson Desert
Ja nie twierdzę, że on był trudny, tylko wydawał mi się "tani", ale tak jak @Shen pisze - rolka to podstawa i wtedy byłoby łatwiej..
-
Crimson Desert
Z zielonego nic nie odblokowywałem, po prostu starałem się go przeczekać, ale nawet dwa szybkie strzały po jego ataku spotykały się z kolejnym - zbyt mało czasu na wyprowadzenie własnych strzałów. Pewnie tak jak piszesz - z tymi umiejętnościami byłoby spoko.
-
Crimson Desert
Ta misja w kamieniołomach to jest straszne MMO-gówno... Tak jak eksploracja i jazda konikiem siedzi mi zajebiście, tak nie rozumiem chwalenia systemu walki - póki walczymy z grupkami kilku bandytów to jest spoko i nawet nie idzie się zmęczyć, ale te kilkaset przeciwników w tamtej misji boleśnie obnaża ten system tak bardzo typowy dla MMO właśnie. Zwykłe naprzemienne klepanie kilku przycisków, bo na bardziej wymyślne kombinacje i tak nie ma czasu w takim tłumie - jednak jest temu bliżej do Black Desert niż mi się początkowo wydawało. Walka z Big Daddym też tragedia - nie ma opcji, zeby nas nie przeorał, zużyłem chyba z 7 kuleczek 30% revive, żeby nie zaczynać tego od nowa. Przy okazji rozterek @Czezare wklepałem ten kod na zbroję i tarczę, ale czuję, że mi psują grę - w sensie wizualnie - wyglądam teraz jak jakiś Artorias z Dark Souls i mi to zupełnie nie pasuje do tego, jak widzę swojego Kliffa. Na paru screenach widziałem taką fajną, czarną, skórzaną zbroję z równie czarnym płaszczem i w taki look będę celował bo te wypaśne płytowe wynalazki wyglądają jak z jakiegoś Toussaint w Wiedźminie i trochę walą tandetą. Plusik oczywiście za zmieniony głos z zamkniętą przyłbicą. Przy okazji ktoś tu pisał, jak się ją otwierało, ale nie mogę znaleźć, więc byłbym wdzięczny za ponowne instrukcje.
-
Crimson Desert
No niestety - wejście na mapę zwiesza całą konsolę - wczoraj miałem raz, a dziś myślałem, że wszystko git, bo na mapie spędziłem wporo czasu, ale jednak nie - też mi crashowało.
-
Crimson Desert
-
Crimson Desert
2046, więc raczej masz czas
-
Crimson Desert
Yup, wczoraj to zrobiłem, ale co się nawk#rwiałem, próbując opuścić leśny obszar to moje - całe szczęście to przyspieszanie przy każdej następnej cut-scence działało coraz lepiej. Obszedłem ten teren zajebiście szerokim łukiem, ale mega żałowałem, że nie można przyjebać gówniakom w tej grze
-
Crimson Desert
W RDR2 też były dziwne kombinacje przycisków, jak chciałeś komuś pogrozić z wyciągniętą bronią, albo oddać strzał ostrzegawczy w powietrze. Jasne, tu jest tego nieporównywalnie więcej, ale to nie tak, że dopiero Crimson Desert wymyśla takie akcje - pad ma ograniczoną liczbę przycisków niestety i trzeba sobie jakoś radzić.
-
Crimson Desert
Można też rozwalać drzewa z piąchy, używając force pusha - podobnie zresztą z wydobywaniem minerałów - też nie trzeba machać kilofem.
-
Crimson Desert
Też mnie to ciekawi - w sensie, kiedy je odblokowujemy, bo to że można później grać przez całą przygodę chyba potwierdzali już. Problem może być tego typu, że jak za dużo czasu spędzimy z Kliffem to później pozostała dwójka (choć nie oszukujmy się - pytasz o laseczkę) będzie "niedorozwinięta", więc trochę słabo, że nie ma ich od początku. Tak czy siak, jeśli zastanawiasz się nad podobieństwami do Black Desert to mogę z ulgą stwierdzić, że jest w każdym aspekcie lepiej i CD nie przypomina jakiejś mobilnej gówno-gierki, jak tamto - to prawdziwe AAA z krwi i kości.
-
Crimson Desert
Dawno tak nie miałem, żeby myśleć o gierce w pracy i nie mogę się doczekać, aż wrócę do domu i znowu zarwę przy niej nockę - jest dobrze
-
Crimson Desert
Trzymanie też daje radę, ale dla naprawdę szybkiego biegu trzeba klepać jak w RDR - w sumie spoko, bo nawet tak prozaiczna czynność wymaga gameplayowego zaangażowania.
-
Crimson Desert
No i tak jak pisałem parę stron wcześniej, z przyjemnością odszczekuję moje słowa, przepraszam Panów Koreańczyków, a porównania do RDR2 czy Wiedźmina 3 jednak wydają się całkiem zasadne. Graficznie nadal najbardziej przypomina mi Dragon's Dogma, ale ten świat naprawdę żyje i dzieje się tu od cholery. To jest taki moloch, że pewnie i 500h będzie nabite
-
Zakupy growe!
Dwa ostatnie wyciągi z paczkomatu to przedwczorajsza paczka od Uniblo z niszowymi Bearer & the Last Flame oraz Wild West Legacy i wczorajsza od PerfectBlue z tytułami, których przedstawiać nie trzeba - Fatal Frame II Crimson Butterfly Remake oraz Crimson Desert. Na szczególną uwagę zasluguje Wild West Legacy, któremu wydawca na konsolach zmienił podtytuł z Dynasty, żeby opchnąć strasznego crapa jeszcze paru osobom. Niby wiedziałem, że nie będzie dobrze, ale nie spodziewałem się, że będzie aż tak ch#jowo - jeśli ktoś pomyślał, że fajnie byłoby zagrać w coś jak Medieval Dynasty, tyle że na dzikim zachodzie to stanowczo odradzam