Jump to content

Mój pierwszy kontakt z PSX Extreme


Recommended Posts

W związku z numerem jubileuszowym zapraszamy wszystkich do podzielenia się swoimi wspomnieniami związanymi z PE. Zależy nam zwłaszcza na opisaniu w kilku zdaniach Waszego "pierwszego razu" z pismem - kiedy, w jakich okolicznościach itp. Mile widziana fotka z tym opisywanym wydaniem. Wybrane opisy trafią do jubileuszowego wydania. 

Link to comment

Mój pierwszy kontakt z PE to zaraz po zakupie pierwszej konsoli - PS2. Byłem trochę zielony w temacie konsol, więc przerzuciłem się z prasy PCowej na Waszą. Pamiętam jak dziś, że mój pierwszy numer to sierpniowy z okładką ze Spider-manem.

 

small_2042242967.jpg

 

 

A będzie też temat 'Mój ostatni kontakt z PE' ?

Link to comment

Mój pierwszy kontakt był z tym numerem z opisem final fantasy 7  (nie pamiętam który to dokładnie) w każdym bądż razie potrzebowałem tego opisu a numer już dawno był nie do kupienia i pamiętam że musiałem wygrać w tekkena z osiedlowym cwaniaczkiem żeby mi pożyczył go na godzinke żebym mógł go skserować i od tej pory kupowałem każdy numer aż do teraz żeby nie musieć z nikim walczyć :)

Link to comment

Ja swoj pierwszy raz mialem z PSX EXTREME #7 w ktorym byl opis do FF7 i RE2. Bylo to calkiem przypadkowy zakup, podstawowka jechala na jakas durna wycieczka po Warszawie, wiedzialem ze bede sie nudzil i chcialem kupic cos do poczytania. Spytalem w kiosku babke o jakas gazete o grach a ona podala mi PE z tekstem "moze o to chodzi?". Na poczatku okladka spice girls mnie troche zmylila ale spodobala mi sie nazwa wiec kupilem i wzialem sie za lekture w autobusie. O tak sie wszystko zaczelo...

Link to comment
Guest Dark_Pharmacist

Był grudzień 97 roku :sweat: Od czasów amigi kupowałem Secret Service, więc jak co miesiąc pogoniłem do kiosku po kolejny numer i w oczy rzucił mi się  PSX Extreme #4, który po chwili przekartkowania był mój... Hmmm, pisząc tego posta zdałem sobie sprawę jak dawno to było.

Link to comment

Mój "pierwszy raz" różni się od innych. W pewne wakacje pojechałem do braci-konsolomaniakow. W domu mieli psp, ps2 i jakieś nieznane mi wtedy N64 oraz Dsa. Jako że sam posiadalem tylko Pc'ta, to poczułem się nieziemsko ogrywając m.in. TimeSplittersow. Podczas przerwy między graniem zauważyłem stosy gazet na półkach. Wśród nich był właśnie Psx, który najbardziej zainteresował mnie rysunkami w konsolometrze i tekstami w HP (sciera jako agent zawieszony na pociągu!). Od tamtego dnia Psx co miesiąc lądował u mnie w domu, a wraz z nim uśmiech na twarzy

Niestety nie pamiętam, który to był nr. Koło 130

Link to comment

Mój pierwszy raz z PE. Hmm .. Ciągle mam uczucie że trwa nadal. Za każdym razem gdy zbliża się środa ( data premiery) wzbiera u mnie niesamowita ciekawość a zarazem radość. Irracjonalna, biorąc pod uwagę fakt posiadania trzeciego krzyżyka na karku. Hobby , pasja -chociaż już czasu, kasy niestarcza na nowe gry- ciągle się tli. Myślę ,że mógłbym się obejść bez nowych konsol( wiem że to herezja) lecz bez PE coś by we mnie pękło.
Szmat czasu temu, liceum,kumple ,którzy już dawno odpłynęli w siną dal. Wagary ,błąkamy się po mieście, kumpel biegnie do kiosku po Gamblera ,ŚGK-

a tu brak. Jest za to jakiś szmatławiec PSX Extreme nr 6 1998 ( nieoficjalny). Szybki przegląd , humor aż wypływa z tych amatorskich wypocin. Co to jest Szarak ,jak to się używa z telewizorem? Myśli kotłują sięw głowie (Googla nie było jeszcze naświecie , a nawet Internetów). Giełda rtv w Krakowie szybki pokaz możliwości szarego "pudełka". PC-ciarzom zrzędła mina. Mnie też. No i się potoczyło -błaganie mamy- śrubowanie wyników na semestr -świadectwo z kilkoma Bdb ( m.in z  Religi :) i jest moja nagroda.
Z wakacji 1998 nicnie pamiętam przez Combo- Tomb raider 2 , Ridge Racer ,Tekken 2 ,Demo1,Soul Blade .

Ekipa pismaków się lekko zmieniła ,pismo sprofesjonalzowało się- lecz szczerość , zapał i Wielkie Serducho wkładane w teksty i pracę przy magazynie czuć nadal.
To serducho zarówno dla gier, jak również dla Współbraci Graczy jest tym fenomenem który ciągle trzyma Nas Konsolomaniaków razem.
 PE jest tym elementem który nas spala w grupę.
Może przesadzę - w taką Kompanię Braci gdzie porucznikami Wintersami są Zgredzi .
Do następnego jubileuszu 300 numeru - Dożyjemy ! :)

  • Upvote 2
Link to comment

Pierwszy kontakt z pismem miałem przy okazji wydania pierwszego numeru. Zawiedziony poziomem tekstów w pismach "oficjalnych" wyczaiłem na kioskowej wystawie dziwnie wyglądającą okładkę (dziś już kultowe - był szarak ciosany miotłą i inne dziwne bryły). Kupiłem i okazało się, że ta gazetka nie jest pełna zadufanej "dumy" i prób udowadniania wszystkim jaka to jest rzetelna i doskonała. Jej urokiem była właśnie ta dowolność i pewna przypadkowość wszystkiego, co się w niej znalazło. Do dziesiątego numeru klimat wyklarował się na tyle, że już wiedziałem jakie pismo konsolowe będę kupował przez następne 99 numerów. Dziś nie jestem już stałym czytelnikiem, ale tamte czasy wspominam bardzo dobrze, bo kojarzą mi się z elektroniczną rozrywką w czystej formie, czyli "konsola, telewizor, fotel". Nadal twardo kultywuję ten model grania, ale wydaje mi się, że przeszedł on już do lamusa.

Edited by Siara_iwj
Link to comment

small_800886944.jpg

 

przez jakiś czas po tym numerze jeszcze nie kupowałem ekstrima, za to często czytam i wypożyczałem dalsze numery od ziomka, który uzupełniał giercowaniem na psx właśnie waszą lekturą. Lata 99-02 był to Golden Age pisma.

Od numery z Lulu na okładce zapowiadającym FFX w następnym miesiącu jestem waszym stałym czytelnikiem. To już dobre 15 lat z ekstrimem. Huh.

Edited by nobodylikeyou
Link to comment

Jedynke przegapilem i pierwszy zakupiony to numer 2 z crokiem na okladce. Okolicznosci nie pamietam, pamietam jedynie przegladanie zawsze w kolejce do gieldy w Spodku z agentami szynka i grosikiem  :) ( pozdro moja kochana koszutka ) oraz powroty z kolekcja do domu. Zamrazaliscie plyty jak nie szly czasem na szaraku :)

Link to comment

Kupowałem Top Secret , Secret Service, to i zacząłem kupować "PSXa" styczność od pierwszego numeru. Miałem juź wtedy szaraka i osiedlowego dealera z piratami, niejakiego Dara. Internetu wtedy jeszcze nie miałem, ba nikt nie miał z moich znajomych więc musiałem być poinformowany co mi tam Daro chce wcisnąć za nowości i " szmatławiac" mi to m.in. zapewniał.

 

Dara już nie ma, szaraka też, interent nawet w komórce, a ja dalej kupuję i przestać raczej nie zamierzam.

Link to comment

Doskonale pamiętam mój 'pierwszy raz' z PSX Extreme. Takich rzeczy się nie zapomina :P. Wszystko zaczęło się od tego że mój wujek (maniak jeżeli chodzi o kolekcjonowanie prasy [czyta PSX Extreme od numeru 1] :)) polecił mi kupno 'Szmatławca'. Skusiłem się mimo że poza nazwą nie wiedziałem nic o PE. Poszedłem do kiosku i kiedy zapytałem o PSX Extreme sprzedawca zmierzył mnie wzrokiem i odpowiedział że 'świerszczyków' nieletnim nie sprzedaje (ciekawe ilu osobom jeszcze to się przytrafiło? Obstawiam że wielu :)). Dobre 15 minut zajęło mi wytłumaczenie (łopatologicznie bo inaczej się nie dało) o jaką prasę mi chodzi. W końcu się udało i stałem się szczęśliwym (choć przemarzniętym) posiadaczem czwartego numeru PSX Extreme. To było dobrze ulokowane 5 złotych :).

 

Fotka poniżej prezentuje nieco sfatygowany już numer (ale jakże dla mnie szczególny):

 

190718238099490924a233bdbbe7cc266883e9fc

Edited by Iceman
Link to comment

Pierwszy numer Extreme jaki trafił w moje łapska - to numer 18. Pamiętam jakby to było wczoraj, a minęły wieki. Wszystko zawdzięczam przypadkowi i mojemu tacie. Pewnego dnia rzuciła mu się w oczy okładka PSX Extreme na wystawie kiosku. Przeczytał na niej, że "niby jakaś gazeta o konsoli PlayStation" no i postanowił mi kupić. Ten dzień był przełomowy. Od tego dnia zaczęła się moja comiesięczna pielgrzymka do kiosku po Wasz kolejny numer. Dzisiaj mam ich prawie 200, bo szybko uzupełniłem kolekcję o brakujące egzemplarze.

  • Upvote 1
Link to comment
  • 2 weeks later...

Pierwsze spotkanie  z PE nastąpiło na giełdzie komputerowej we Wrocławiu. Jakieś tysiąc lat temu. Typ na stoisku próbował mi sprzedać pierwszy numer jakiegoś podejrzanego periodyku z przenędzna okładką i przeglądem gier piłkarskich. Oczywiście nie dałem się skusić, wszak nie dawałem pismu nawet pół roku na płodnym ówczas rynku prasy growej. Złamałem się dopiero przy okazji nru czwartego, po kolejnej obsuwie Secret Service i narastającym głodzie świeżej growej prasy. Od tego czasu nie opuściłem żadnego numeru PE i tak sie to kręci to dziś.

Link to comment

W przypadku moich rodziców PSX Extreme kojarzy się kiepsko, bo głównie z dużymi wydatkami, ale po kolei :D Mój pierwszy kontakt to oczywiście numer pierwszy. Miałem wtedy 13 lat i kupił mi go tata na giełdzie elektronicznej w Krakowie (która jest miejscem kultu w mojej rodzinie od trzech pokoleń). Parę lat wcześniej ojciec kupił mi Playstation abym już nie męczył tego komputera, który na skutek instalowania podejrzanych gierek ciągle potrzebował reanimacji znajomego "informatyka" i oczywiście wymagał ciągłych inwestycji. 

Wracając do pierwszego spotkania. Pamiętam jak dziś, że w pierwszym numerze PSX Extreme był opis (recenzja?) Resident Evil. Na Plejce ciupałem głównie z moim najlepszym kumplem ze szkoły, praktycznie w każdego szpila trzaskaliśmy we dwóch (na zmianę, potem była memorka to było łatwiej :)) Po przeczytaniu tekstu o Resident Evil od razu złapałem za telefon, dzwoniłem do niego i czytałem mu dosłowne fragmenty PSX Extreme do słuchawki, a hype rósł w nas okrutnie. Z tego powstała tradycja wieczornych rozmów po każdym wyjściu gazetki, gdzie ja czytałem mu PSXa do telefonu, on siedział cicho i słuchał a potem obgadywaliśmy w co i jak będziemy grać. Przełom w naszej tradycji nastąpił niedługo później, kiedy wyszedł numer 10. Numer epokowy, najlepszy w swoim rodzaju, jedyny. Dlaczego? Bo tam po raz pierwszy pojawił się tekst o "nowej grze na Playstation" czyli Metal Gear Solid. Czuję dziś zapach tego numeru, czuję dziś zapach pościeli i mojego pokoju w mieszkaniu u rodziców i widzę siebie jak rozpromieniony dzwonię do ziomka (tuż przed spaniem) i centralnie czytam mu CAŁY tekst przez telefon. Pamiętam, że było tam zdanie, iż po "ogłuszeniu przeciwka musimy schować jego ciało aby nie zauważyli go jego koledzy" MATKO BOSKA JAKA FAZA BĘDZIE MOŻNA CHOWAĆ CIAŁA PRZECIWNIKÓW ONE NIE ZNIKAJĄ. Nie mogliśmy w to uwierzyć. Później potajemnie w nocy zadzwoniłem do niego drugi raz i czytaliśmy te tekst jeszcze dwa razy przez telefon od deski do deski, zajawieni maksymalnie.

Napięcie opadło niedługo później kiedy przyszedł rachunek za telefon i było jasne, że tak właśnie nastąpił koniec pięknej, świeckiej tradycji czytania sobie gazety przez telefon. Tradycja trwała 10 numerów i zaklinam się na markę Sony, że jak dziś Wam to opisuję to pamiętam nawet, że piżamę miałem czerwoną w takie białe romby. Eh, piękne czasy. Jak pomyślę, że potrafiliśmy się tak bardzo podniecać wtedy słowem pisanym, a PSX Extreme był dla nas jak wyrocznia tego co dobre a co złe, to doprawdy niesamowite jak bardzo dzisiejszy świat się zmienił.

Edited by waldusthecyc
  • Upvote 4
Link to comment

W przypadku moich rodziców PSX Extreme kojarzy się kiepsko, bo głównie z dużymi wydatkami, ale po kolei :D Mój pierwszy kontakt to oczywiście numer pierwszy. Miałem wtedy 13 lat i kupił mi go tata na giełdzie elektronicznej w Krakowie (która jest miejscem kultu w mojej rodzinie od trzech pokoleń). Parę lat wcześniej ojciec kupił mi Playstation abym już nie męczył tego komputera, który na skutek instalowania podejrzanych gierek ciągle potrzebował reanimacji znajomego "informatyka" i oczywiście wymagał ciągłych inwestycji. 

Wracając do pierwszego spotkania. Pamiętam jak dziś, że w pierwszym numerze PSX Extreme był opis (recenzja?) Resident Evli. Na Plejce ciupałem głównie z moim najlepszym kumplem ze szkoły, praktycznie w każdego szpila trzaskaliśmy we dwóch (na zmianę, potem była memorka to było łatwiej :)) Po przeczytaniu tekstu o Resident Evil od razu złapałem za telefon, dzwoniłem do niego i czytałem mu dosłowne fragmenty PSX Extreme do słuchawki, a hype rósł w nas okrutnie. Z tego powstała tradycja wieczornych rozmów po każdym wyjściu gazetki, gdzie ja czytałem mu PSXa do telefonu, on siedział cicho i słuchał a potem obgadywaliśmy w co i jak będziemy grać. Przełom w naszej tradycji nastąpił niedługo później, kiedy wyszedł numer 10. Numer epokowy, najlepszy w swoim rodzaju, jedyny. Dlaczego? Bo tam po raz pierwszy pojawił się tekst o "nowej grze na Playstation" czyli Metal Gear Solid. Czuję dziś zapach tego numeru, czuję dziś zapach pościeli i mojego pokoju w mieszkaniu u rodziców i widzę siebie jak rozpromieniony dzwonię do ziomka (tuż przed spaniem) i centralnie czytam mu CAŁY tekst przez telefon. Pamiętam, że było tam zdanie, iż po "ogłuszeniu przeciwka musimy schować jego ciało aby nie zauważyli go jego koledzy" MATKO BOSKA JAKA FAZA BĘDZIE MOŻNA CHOWAĆ CIAŁA PRZECIWNIKÓW ONE NIE ZNIKAJĄ. Nie mogliśmy w to uwierzyć. Później potajemnie w nocy zadzwoniłem do niego drugi raz i czytaliśmy te tekst jeszcze dwa razy przez telefon od deski do deski, zajawieni maksymalnie.

Napięcie opadło niedługo później kiedy przyszedł rachunek za telefon i było jasne, że tak właśnie nastąpił koniec pięknej, świeckiej tradycji czytania sobie gazety przez telefon. Tradycja trwała 10 numerów i zaklinam się na markę Sony, że jak dziś Wam to opisuję to pamiętam nawet, że piżamę miałem czerwoną w takie białe romby. Eh, piękne czasy. Jak pomyślę, że potrafiliśmy się tak bardzo podniecać wtedy słowem pisanym, a PSX Extreme był dla nas jak wyrocznia tego co dobre a co złe, to doprawdy niesamowite jak bardzo dzisiejszy świat się zmienił.

Ogromny Browar dla Ciebie za wspomnienie o Giełdzie RTV ( bywałem zarówno na Wadowickiej jak i Balickiej:)

Na MGS oczywiście bardzo czekałem ,lecz bardziej na Tenchu. W Tenchu 2 też genialnie się chowało ciała :)

Link to comment

W moim życiu zazwyczaj jest tak, że wszystko zaczynam od dupy strony, nie inaczej było z PE i w ogóle całą szajbą na konsole.  Niedaleko mojego domu była wypożyczalnia kaset VHS. W owym przybytku  było kilka telewizorów z podpiętymi SNESami. Godzinka grania nie była jakoś specjalnie droga, więc   przez prawie całe wakacje jeździłem  z moim kuzynem tłuc się tam w Mortal Kombat. Później mój "salon gier" dorobił się  jednego PSXa z Tekkenem  3 .Oczywiście godzina gry była już droższa więc nasze wycieczki koncentrowały się wtedy  raczej już  na kibicowaniu. No i tak stałem się "graczem".

Któregoś dnia  z zielonego kiosku Ruchu  oślepił mnie napis CIOSY W TEKKEN 3. Oczywiście pobiegłem do domu wydębiłem  kasę i pobiegłem z powrotem kupić szmatławiec. Jezu co się wtedy ze mną stało, normalnie marzyłem o tych grach. Myślałem co tu zrobić żeby ktoś mi kupił tego przeklętego PSXa. I tak z miesiąca na miesiąc nie grając w ogóle, byłem graczem czytając Ekstrima. W świecie wtedy bez portali typu IGN czy PPE, bez YouTube, streamów, forum i całej reszty taki magazyn był dla mnie jak Biblia a Zg(Red)zi jak Apostołowie.  Moment kiedy moja mama kupiła nam  wymarzoną konsolę a ja stałem się najszczęśliwszym dzieciakiem na świecie to już inna historia :)

Naprawdę wielkie dzięki za te wszystkie lata.

Link to comment
Guest TopsyTurvy

Mój pierwszy numer PSXa (od kilku lat czytywałem N+) był numerem wydanym, gdzieś na święta. HIV spłodził absolutnie mistrzowską recenzję Mario Kart: Double Dash, nakręcając mnie na kupno i utrzymując w przekonaniu, że wielkie Nintendo dalej trzyma sie dobrze. Jak sprzedawał się Gacek to już każdy wie.

 

Ciepło wspominam ten numer, HIV i Ściera, Koso i reszta ekipy dali naprawdę konkretny kawał tekstu. Musi to świąteczny klimat tak dobrze na wyszstkich działa :thumbsup:

Link to comment

Pierwszy numer PE, który zakupiłem (a właściwie dostałem), a jednocześnie pierwszy z pismem kontakt, to #25 (wrzesień 1999) :

 

 

small_1472567380.jpg

 

 

Od kilku miesięcy byłem szczęśliwym posiadaczem PSXa, ale w pierwszej kolejności miałem kontakt z konkurencją (Oficjalny PS Magazyn, oczywiście z uwagi na dema, no i Neo Plus, które było moim pierwszym regularnie kupowanym pismem o konsolach, sorry). Nie przypomnę sobie teraz konkretów, strzelam, że PE dorwałem w pobliskim kiosku, na zakupach z rodzicami, na pewno było to spontaniczne, bo o magazynie w życiu nic nie słyszałem. Jak tak teraz na to patrzę, to zawartość merytoryczna nie miała wpływu na mnie jako gracza : żadnej z recenzowanych gier wówczas nie zakupiłem i się nimi nie jarałem, zresztą nawet nie wszystko chciało się czytać (tu przypomnę, że oprawa graficzna pisma, niestety już wtedy dało się to odczuć, była, delikatnie mówiąc, słaba), za to wrażenie zrobiły na mnie inne elementy pisma, takie jak komiksy (słynne rozjechanie postaci Nintendo, ogólnie Kleju w formie), jakieś chore odpały redakcji, Wesoła Kamera itd. (po tekście "3 dni głupawki" mniej więcej zrozumiałem, jacy ludzie tworzą to pismo). Bądź co bądź, z takimi gębami jak w HP, tudzież ich tekstami, raczej ciężko się było gdziekolwiek spotkać. Początkowo nawet nie do końca mi to przypadło do gustu, zresztą przez następne dwa lata kupiłem tylko kilka losowych numerów (utkwił mi w pamięci numer z testem GBA, którego miałem wnet się stać świeżym nabywcą, duży błąd swoją drogą), ale klimat zaczął mi się podobać.

 

Mimo wszystko w tamtym okresie PE przeglądałem głównie w Empiku, który wówczas był dla młodego gracza niesamowitym miejscem, bez porównania do obecnych standardów : gier na półkach dużo, wystawione do grania konsole, pisma polskie i zagraniczne (z czego samych polskich ukazywało się miesięcznie z pięć tytułów).

Prawdziwe zbieranie PE zaczęło się dopiero w grudniu 2001, od numeru z jednym z najmocniejszych zestawów recenzji w historii (GTA3, Silent Hill 2, MGS 2, Tony Hawk 3 itd.). Ale to inna historia.

Edited by kotlet_schabowy
  • Upvote 1
Link to comment

wYSPQJy.jpg

 

Nigdy nie zapomnę tego numeru PSX Extreme. Kupiłem go przypadkiem, kiedy w kiosku nie trafiłem na swoje (wtedy) ulubione komputerowe pisemko. Nie miałem zielonego pojęcia o konsolach i te 116 stron było drzwiami wprowadzającymi mnie do konsolowego świata, w którym siedzę po uszy do dzisiaj. Klimat aż wylewał się ze stron, nigdy wcześniej nie widziałem tak pozytywnie porypanego czasopisma. Obco brzmiące nazwy jak "Gamecube", "Xbox" (PS2 znałem, kuzyn miał), absolutnie nowe dla mnie nazwy gier, byłem po prostu oczarowany. Recka GTA Vice City autorstwa Myszaqa na stałe wbiła mi się w banię ("Tylko jeden mały Jasiu rzuca kamieniami w wiewiórki. Może i Ty chcesz? Tak, jasne... tymi kamieniami.. w te wiewióry... Oczywiście!" LOL), nie zapomnę zachwytów HIV-a nad Ratchet&Clank, artykułów w Hardkorze (historia PSX-a!!!), tych porytych komiksów Kleja (mikołaj z jajami na wierzchu, który morduje Super-Cysia O_o), wykręconych odpowiedzi na listy, niesamowitych tematycznych kącików (z dumą moge przyznać, że dzisiaj jestem w stanie rozszyfrować 90% treści z kącika RPG :D). Czasy z Gran Turismo w Kąciku Wyścigowym, recki gierek na GBA, newsy prosto z Japonii, tipsy do gier, poradnik do Vice City... Czytałem ten numer raz za razem, znowu i znowu (co chyba widać po stopniu zużycia tego egzemplarza), śliniłem się do obrazków, wyobrażałem sobie te wszystkie gry posiłkując się słowami recenzentów. A blacha się kurzyła, hehe. Ten przypadkowy zakup otworzył mi oczy na całą konsolową branże oraz zasiał we mnie ziarenko konsolomaniaka, które niebawem wykiełkowało z pełną siłą razem z kupnem własnego PS2 (a później PSP, później DS-a, później X360, Wii, PS3, Vity...). Ten 65 numer ma na zawsze miejsce w moim serduszku, a egzemplarz mam nadzieję przetrwa jeszcze wiele lat, bo raz na jakiś czas lubię wygrzebać go ze sterty ponad stu innych numerów i delikatnie przerzucając strony tej relikwii znowu poczuć się jak ten 10-latek, który właśnie przez przypadek wpadł do króliczej nory :).

Edited by raven_raven
  • Upvote 5
Link to comment

PSX Extreme swoje wierne grono czytelników zawdzięcza przede wszystkim dzięki dużej immersji między redaktorami i czytelnikami  :) Wcześniej było tak m.in. w Top Secret i przez jakiś czas w Secret Service, ale nigdy na taką skalę, jak to było w PE, szczególnie w epoce gier na PSX-a. Zebrała się mega zwariowana ekipa, a każdy swoim charakterem wnosił do tego cyrku coś, czego w sumie się nie da opisać, ale co wywoływało mega banan na ryju  :)

Czasami odnosiło się wrażenie, że pismo jest podzielone pół na pół - połowa treści była o grach, a połowa o życiu, perypetiach i przygodach redakcji. I to pisanie o sobie, o prywacie nigdy nie było na siłę. Czasem wręcz płakałem ze śmiechu, choćby z relacji wypadów ekipy na targi  :) Aju jadący do Londynu Cinquecento, mycie zębów na parkingu w Londynie itd.  :D Było tego tyle, ze elaboraty można pisać.

PE było dla mnie wyrocznią jeśli chodzi o gry. Nikt tak nie potrafił mnie zachęcić do kupna jakiegoś szpila, jak zgredy i ich recenzje. Co więcej, nawet jak po zakupie (pod wpływem dobrej recenzji z wysoką oceną) uważałem grę za shit, to po kilku dniach doceniałem jednak magię danego tytułu.

 

Kupuję pismo od numeru trzeciego. Czyli w sumie niedługo będzie to 15 lat, od kiedy czytam PE  :) Dziś już nie mam takiej chęci na gry, czasu mniej, pasja trochę sie wypaliła. Jak byłem młodszy myślałem o nich bez przerwy, w pewnym momencie byłem chyba nawet trochę uzależniony, ale sam się z tego wygrzebałem - nauki nigdy nie zawaliłem  ;) Nie zmieniło się jedno - lubię o grach czytać. I to w formie papierowej. Lubię czytać tygodniki, gazety, książki. Nie żadne gówniane ebooki, nie artykuły w internecie. Prasę. Muszę przewracać strony, czuć zapach druku. Niepokoi mnie spadek sprzedaży formy drukowanej, spadek czytelnictwa i ogólne WSZYSTKIEGO upraszczanie. PE jest dla mnie jedyną ostoją tego, czego szukam w pismach o grach.

 

Kiedyś, jeszcze w podstawówce (lata dziewięćdziesiąte) każdy numer był dla mnie świętem  :) Był też baaardzo trudno dostepny w moim miejscu zamieszkania. Cykl był chyba taki, że numer ukazywał się ok. 20stego, ale czasami był poślizg. Pismo kupowałem w takim zdezelowanym kiosku, 15 minut na piechotę od mojej podstawówki. Kiosk był mały, przez szybę nic nie było widać, bo np. papier toaletowy, jakies szampony były na szybie, a szyba jeszcze dodatkowo zakryta kratą  :) Stąd zawsze musiałem pytać pani w kiosku - "Czy jest nowy PSX?". Wtedy chwila emocji, kiedy grzebała w tym swoim burdelu (musiała nurkować w tym mega stosie gazet tyle tego było) i mówiła - "Niestety nie ma" lub po prostu bez słowa kładła PE na ladzie i szukała ceny. Kuźwa nawet sobie nie wyobraźacie, jaki byłem szczęśliwy jak było nowy numer. Gorzej jak nie było - wtedy naprawdę byłem przybity  ;) Sięgając pamięcią wstecz mogę też śmiało powiedzieć, że często nowy numer PE był dla mnie ważniejszy, niż kupno samej gry. Ile razy w deszczu na przerwie szkolnej leciałem po nowy numer. Kiedyś nawet nie chciało mi się moknąć i dałem na oranżadę 2zł kumplowi, by mi pobiegł po nowy numer  :D

 

Pamiętam jak byłem z rodzicami na wyjeździe w Kenii. Było fajnie, ale wcale nie było mi przykro wracać do kraju z wakacji - przecież w kiosku na Okęciu czekał już na mnie nowy numer (ten ze Spyro na okładce, 1998r.)  :D Ojciec z matką jeszcze nie zdążyli odebrać bagaży, a ja już wysępiłem kasę i poleciałem do kiosku po PE. Zanim wróciliśmy do domu (250km od Wawy) cały numer już był przeczytany. No i ta zmiana szaty graficznej  :)

 

Była kiedyś taka ankieta, jak się ją wysłało do redakcji można było wygrać jakieś nagrody. Pamiętam, że była też taka rubryka "inne", czy "co chciałbyś powiedzieć zgredom". Ja napisałem - "Mr Ściera, ale Ty masz ryj!"  :D Widząc Ścierę w tym krótkim frizie i z wiecznie wykrzywioną mordą oraz głupawymi minami robionymi pod dyktando "Wesołych kamer" ciężko było napisać coś innego.

 

I ten numer o redakcji, rozkładzie pomieszczeń, codziennej pracy. Chyba był to numer z Gexem na okładce zakrywającej cycki jakiejś panience oraz z recenzją NFS 3: Hot Pursuit  :)

 

To były czasy...

 

Życzę kolejnej dwusetki!

  • Upvote 3
Link to comment

Nie będę pisał długiego posta, bo już jest za późno, żeby trafić na łamy Extrima :)
Przypomniało mi się, że moja siostra podkochiwała się w Kalim i Shivie. To byli takie cwaniaczki z gwizdkami i białymi rękawiczkami, z żelem na włosach, a siora słuchała te wszelkie umc umc Manieczki itp. Zawsze zabierała mi Extrima i patrzyła na Hyde Park, co tam Kali/Shiva naskrobał.
Kiedyś Kaliemu to napisałem na fejsie, chyba mi nawet coś odpisał. Po cichu marzę, by kiedyś do niej zagadał. Nie wiem, czy nie padnie na zawał czasem.

Jako, że 200-tny numer tuż tuż, pozwolę sobie wkleić maila od Ściery, z kwietnia 2012 (mam nadzieję że Ściera się nie obrazi):
"(...) Moj czas sie skonczyl. Swiat gier ktory tak
b.
kochalem, juz nie istnieje. Czar prysl. A ja chce pamietac go takim, jakim

go zapamietalem. Dzis pozostaje mi juz tylko jaranie sie niskobudzetowymi
pozycjami. Tylko one przypominaja mi tamte czasy. Czasy gdy wyobraznia byla

nieodzwornym elementem zabawy. Moze nie wiesz o czym pisze, ale nie
przejmuj
sie. Czasy Sciery minely. Postanowilem. Bywaj. I moze - do przeczytaia.
Gdzies i kiedys.

sciera
"
I jak? Czytałem ten fragment dziesiątki razy i za każdym razem jest mi smutno :confused:
--
Ach, wzięło mnie na wspominki :), kiedyś zrobiłem filmik - historię PE:


Dziś wydaje się to straszną biedą, w planach miałem zrobić remejka w Full HD, co by można było przeczytać treść ze skanów, niektóre rzeczy bym pozmieniał ale jakoś zabrać się nie mogę. Te 55 minut robiłem w dwa tygodnie (byłem wtedy bez pracy, więc godzinowo można porównać do jakiegoś Skyrima, czy innego). Edited by grzybiarz
  • Upvote 3
Link to comment

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...