Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Forum PSX Extreme

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

PSX EXTREME 342

Featured Replies

Opublikowano
1 minutę temu, Perez napisał(a):

Gdyby nie dotarł to oczywiście daj znać na sklep@psxextreme.pl. Po liczbie zgłoszeń raczej widzimy, że tradycyjna pocztowa "norma" zagubionych przesyłek lub opóźnień - już mieliśmy kilka sytuacji, gdy po 2 tygodniach robiliśmy dosyłkę, a tu nagle nam Czytelnik daje znać, że po 3-4 tygodniach jednak numer dotarł wysłany pocztą.

Dlatego czekam na spokojnie, nie pali się, w razie co będę się wspomagać pdf.

  • Odpowiedzi 98
  • Wyświetleń 7,1 tys.
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Najpopularniejszy posty

  • Perez
    Perez

    Meldujemy się od dzisiaj z nowym numerem PSX Extreme :) Prenumeraty rozesłanie, e-wydanie dostępne, pozostaje tylko życzyć przyjemnej lektury! Dzięki!

  • kotlet_schabowy
    kotlet_schabowy

    Numer przeczytałem praktycznie w całości (odpuściłem tekst o Falloucie, bo jeszcze nie obejrzałem drugiego sezonu, o druku 3D też na razie poszedł w odstawkę, sorry, ale wybitnie nie moja bajka, a efe

  • Zabawne, bo właśnie przyszedłem przekleić tutaj swój tekst, przeczytałem posta od Kotleta schabowego i aż prychnąłem jak bardzo jego odczucia na temat wywiadu z Lipińskim pokrywają się z moimi. Wiem,

Opublikowano

Brakuje w redakcji osoby technicznej do artykułów typu Kryzys Ramowy. Dżujo i tak sobie radzi duuuuużo lepiej niż Zabłocki ale i tak znalazłem dwa babole.

  1. Do produkcji pamięci HBM wykorzystuje się te same komponenty co do DDR5. Nieprawda, i nie nie jest to skrót myślowy. No chyba, że autor miał ma myśli miedź i krzem :) Już wyjaśniam pamięci HBM wymagają zupełnie innej linii produkcyjnej, jest to pamieć o budowie 3D, DDR5 to jest standardowy "płaski krzem 2D". HBM to taki wieżowiec trochę w budowie. Faktem jest przestawianie linii produkcyjnych na HBM.

  1. Switch ma 16GB pamięci RAM. Nieprawda - ma 12GB.

Opublikowano
23 godziny temu, Perez napisał(a):

Gdyby nie dotarł to oczywiście daj znać na sklep@psxextreme.pl. Po liczbie zgłoszeń raczej widzimy, że tradycyjna pocztowa "norma" zagubionych przesyłek lub opóźnień - już mieliśmy kilka sytuacji, gdy po 2 tygodniach robiliśmy dosyłkę, a tu nagle nam Czytelnik daje znać, że po 3-4 tygodniach jednak numer dotarł wysłany pocztą.


Ja miałem podobnie, nie mogąc się doczekać kupiłem #342 w kiosku w miniony czwartek. W piątek wpadła przesyłka do skrzynki - także mam dwa numery, a Perez może za moje kupić sobie bułkę na śniadanie!

PS: Jak coś to chętnie oddam jeden egzemplarz, nówka nieśmigany - tylko przesyłka po stronie kupującego )

Opublikowano

A ja się pochwalę, że w końcu czytam bieżący numer bez zaległości D

Opublikowano
20 godzin temu, Basior napisał(a):

A ja się pochwalę, że w końcu czytam bieżący numer bez zaległości D

W myśl zasady nie trzeba przypominać co pół roku, jak powiedział że zrobi to zrobi ;)

Opublikowano
  • Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem.

Numer przeczytałem praktycznie w całości (odpuściłem tekst o Falloucie, bo jeszcze nie obejrzałem drugiego sezonu, o druku 3D też na razie poszedł w odstawkę, sorry, ale wybitnie nie moja bajka, a efekty też jakoś mnie nie przekonują). Także parę zdań z wrażeniami.

Recka RE9: lubię ten wyważony styl Komodo i podchodzenie do hajpowanych tytułów z lekkim dystansem czy po prostu uczciwością dziennikarską. Może to kwestia tego, że w necie raczej mało czytam o grach i działa na mnie bańka FPE, ale to podniecanie się niektórymi giereczkami w okolicach premiery osiąga czasem poziom wręcz zabawny, bo prawie każda duże wydawnictwo z lubianej serii to automatycznie GOTY, a jak ktoś się czepia, to się nie zna. Podobny vibe miała recka DS2. A przecież 8/10 i w górę to nadal rewelacyjne produkcje.

Reszta recenzji: w tym miesiącu znowu raczej mało co w moim guście, jedynie Planet of Lana II zwróciło moją uwagę, mam już demko na Switcha i muszę w końcu sprawdzić. Za to High on Life 2 i 5/10 od Hiva mnie trochę zaskoczyło, miałem wrażenie, że tytuł został raczej ciepło odebrany przez szeroko pojętych graczy.

W temacie publicystyki wyróżnię tekst Kubicy o Vanillaware. Wyróżniam, bo mimo, że dotyczy ekipy, od której nie grałem absolutnie w żadną gierkę (i nie zapowiada się, żebym zagrał, choć po lekturze trochę mnie tknęło, żeby nadrobić Dragon's Crown, Odin Sphere w sumie też, ale właśnie wyszukałem, na ile to mniej więcej godzin przygoda i podziękuję xD) i w sumie nie bardzo mnie one grzeją, a i tak czytało się dobrze i lekko. Za to duży art Adamusa niestety w tym miesiącu nie dla mnie.

Kuriozalna jest natomiast dla mnie publikacja wywiadu z Lipińskim i w zasadzie to była pierwsza rzecz, o której miałem ochotę napisać w kontekście nowego numeru. Nie żebym coś miał do samego twórcy (pomijam, że to nie moja muzyka, a Tilt kojarzę jedynie z tego, że namalowali ekipie KSU chuja na logosie na jednym z koncertów dekady temu), no ale po prostu...po co to tutaj trafiło? Cała ta rozmowa miała niezręczny vibe, gdzie dziennikarz chwycił się jednego motywu z twórczości i historii zespołu i męczył bułę w temacie tych flipperów, jakby to była jakaś ważna w życiu Lipińskiego kwestia, a ten kilka razy uprzejmie próbował zmienić temat i zaznaczał, że na te gierki to generalnie mieli wywalone. A Dziatkiewicz znowu "ale wróćmy jeszcze do flipperów" xD. Zresztą to nie pierwszy taki przypadek, że ten autor wrzuca do numeru mocno na siłę tekst:wywiad (w którymś z wydań specjalnych była to rozmowa z jakimś randomowym dla czytelników typem, opowieść o jego historii z automatami xD). A już myślałem, że mamy z tą tematyką spokój. Sorry, że mi się trochę ulało, bo to tylko 4 strony, no ale.

Odniosę się jeszcze do tekstu Marcellusa. Wiadomo, że najłatwiej by było odgórnie uznać całą tę rubryczkę za comiesięczne wylewy "lewaka" zafiksowanego na kapitalizmie (tu akurat często stawia słuszne diagnozy) i prawactwie/incelach/białych facetach (tu już wpada w prostackie czy nawet błędne u podstaw uogólnienia), ale powiedzmy, że jestem ponad to i zwykle się nie czepiam. Ale sprowadzenie wszystkich "obyczajowych" afer w gejmingu, które odbywały się na przestrzeni lat do tego, że twórca 4chana, który znał się z Epsteinem, manipulował masami i to wszystko była jedna wielka halucynacja, to już dla mnie nie tylko śmieszne uproszczenie, co wręcz żenada. "Patrzcie, faceciki, narzekaliście na woke w grach, bo tak to sobie zaplanowali spiskowcy 15 lat temu, nie dlatego, że was to serio obrzydza i odrzuca". Żeby było "śmieszniej", w aferę są zamieszane kręgi z obu amerykańskich stron politycznej barykady, a wydźwięk tekstu sugeruje wykazywać jakaś ironię losu w tym kontekście ("złodziej krzyczy łapać złodzieja"). Chuj, że miliony graczy pewnie nawet nie śledzą amerykańskiego internetu i memów, a już 4chana w szczególności (tak, wiem, potężny board oddziałuje na resztę memosfery tak mocno, że i tak te treści się przebijają i REZONUJĄ). Jacyś grifterzy, redpillowcy, q-anon. Typ siedzi w internetowej bańce i mu się wydaje, że wszyscy tym żyją. Smaczku dodaje ta poza na będącego ponad "maluczkimi" intelektualistę, którego dezinformacja i manipulacja nie dotyczy, oj nie, co to to nie. A boomer sam nie wie, że geneza rapu i ogólnie hip hopu to właśnie kontestacja systemu. A to że później się skomercjalizował? No spoko, jego wspaniały grunge wcale nie latał na MTV xD. Dobra, styknie.

Opublikowano
  • Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem.

Zabawne, bo właśnie przyszedłem przekleić tutaj swój tekst, przeczytałem posta od Kotleta schabowego i aż prychnąłem jak bardzo jego odczucia na temat wywiadu z Lipińskim pokrywają się z moimi. Wiem, że Łukaszowi zdarza się tutaj zajrzeć i pewnie mięknę na starość, bo nie chcę, żeby było mu przykro, ale chyba sam musi przyznać, że ta rozmowa nosiła znamiona lekkiej desperacji.

Tymczasem kolejny numer za nami, kolejne przed nami, więc bez większych ceregieli zapraszam do scrollowania (wszystkich) i czytania (tylko zainteresowanych).

Okładka. Ładna, ze smakiem. Ale zdążyliśmy się już z grubsza przyzwyczaić, że ktoś tam z wyczuciem trzyma rękę na pulsie, podejrzewam Pereza, bo to za jego kadencji ten element magazynu znacząco zyskał.

Te jebitne reklamy Crimson Desert i Screamera imponujące. Tym bardziej, że najwyraźniej istnieją jeszcze firmy, które są wykupić dwie strony w tak “przestarzałym” medium, jakim jest prasa i trochę ją tym samym wspomóc. Jako czytelnik doceniam i jednocześnie wprawia mnie to w dziwne uczucie, bo kilkadziesiąt lat temu nie podejrzewałem, że w 2026 roku będą mnie cieszyć reklamy w ulubionym czasopiśmie. A przy okazji tego Screamera od jakiegoś czasu bacznie obserwuję i jak opinie będą wystarczająco zachęcające, to pewnie osobiście go sprawdzę. Crimson Desert wziąłem na premierę, grałem już kilka godzin i póki co sam nie wiem. Trochę elementów mnie przyciąga, inne przytłaczają, gram, ale nie mam pewności ile to jeszcze potrwa.
Natomiast konsekwencją pięciu stron reklam pod rząd jest to, że lekturę numeru zaczynamy w zasadzie dopiero na dziesiątej stronie, hehe.

Co nowego.

Aloy liderką PlayStation. Mam wrażenie, że Hermen Hulst uparł się, aby wszędzie pchać Horizona. LEGO Horizon, Horizon Hunters Gathering, Horizon Steel Frontiers - wszystko co związane dostaje zielone światło. Bardzo jest lojalny dla studia i marki, którą sam wykreował, co?

50 mln “osób zagrało w gry” serii Dying Light. Ciekawe dlaczego tak dziwnie to sformułowane, jak to liczą i dlaczego nie podają sprzedanych egzemplarzy. Poza tym jedynie przewracam oczami na wieść, że “Techland szykuje nowe atrakcje dla produkcji”. Niech oni już tę markę zostawią, bo temat się wyczerpał. Ile można mielić to samo? Do końca istnienia studia zamierzają na okrętkę robić kolejne Dying Lighty? Kreatywność tam w Techlandzie to też już żywy trup?

Oprócz tego minął nam kolejny miesiąc, w którym Zabłocki utyskuje nad faktem, że Microsoft “zniszczył tożsamość Xboxa”. Tak, wiemy Maćku.

Ohayo Nippon. Top 10 sprawiło, że z rozrzewnieniem przypomniałem sobie tamten okres pandemii i nadzwyczajne zjawisko w postaci Animal Crossing. Nie wiem czy twórcy mogli sobie wyobrazić lepszy moment na premierę gry. Aż chciałoby się przeczytać jakiś obszerny tekst analizujący ten fenomen. Tymczasem świeżej Pokopii całkiem nieźle idzie odtwarzanie sukcesu AC: New Horizons. Okropnie wciąga.

Dobre, bo polskie. Całkiem ciekawie w tym miesiącu, choć Michał bardzo się starał zniweczyć cały wysiłek za pomocą ostatniego akapitu. Ale generalnie tyle “wyliczanki” jestem jeszcze w stanie przełknąć, bo może kogoś to rzeczywiście interesuje, a ja jestem wyrozumiałym człowiekiem.

Silent Hill: Townfall. Silent Hill nowym Call of Duty branży - co roku nowa odsłona. Ale póki nie dostanę konkretnej daty, to się nie nastawiam, bo może być poślizg, choć fajnie, że twórcy wreszcie cokolwiek konkretnego pokazali.

Kryzys RAMowy. Cóż, mogliśmy się spodziewać, że temat trzeba będzie pokryć i coś napisać, poanalizować. Na swój sposób traktuję to jako pewną miłą odmianę, bo zwykle cyklicznie czytaliśmy o tym “co już wiemy o nowej generacji konsol”, a teraz czytamy dlaczego jeszcze niewiele wiemy i dlaczego być może będziemy musieli na nią poczekać dłużej. Generalnie niespecjalnie mi się chciało w ten wątek zagłębiać, nie spieszy mi się do nowej generacji, obecną już mam, więc pozostaje mi tylko grać i się tym cieszyć. I ta grafika konsol z czerwonym filtrem na pół strony okropna.

Druk 3D. Warto było przeczytać, aby być nieco bardziej na bieżąco w temacie. Osobiście już jakiś czas temu doszedłem do wniosku, że nie chcę się angażować w zabawę drukiem 3D, bo wiem jak to się skończy. Zacząłbym drukować dziesiątki pierdółek i szpargałów, które potem wrzuciłbym do szuflady i o nich zapomniał. Kolejna kosztowna (choć nie aż tak, jak kilka lat temu) i czasochłonna pasja nie jest mi chyba potrzebna, choć tak jak wspomniałem - dobrze wiedzieć, że technologia obecnie jest już wręcz idiotoodporna i względnie tania. W mojej ocenie laika tekst Konsolite brzmi rzeczowo i konkretnie, choć żart z Rogerem wykorzystany dwa razy za dużo. Dodatkowy plusik za duże, rzeczywiste zdjęcia. Przy okazji pochwalę się, że taką skrzynię bokoblinów udało mi się kiedyś wygrać na podcaście Pograduszki, więc one naprawdę istnieją. Miał być jeszcze Boo, ale TERAZ JUŻ NIE CHCĘ.

Hyde park i Headshot.

Perez. Szczęśliwej rocznicy! Tobie i nam.

Adamus. Widzę, że w tym miesiącu Twoja kolej na hajpowanie albumu poświęconego RE. W ogóle nie wiem, czy bym Cię poznał na tym zdjęciu.

Zax. Trzeba się domyślać o jaki serial chodzi. Nie żeby mi na tym zależało, bo opinii autora i tak nie cenię.

Mazzi. Ooo, tutaj dostajemy interesujący wgląd w kulisy działania czasopisma. Ciekawe po kim ten Komodo taki niekoleżeński i pazerny na recenzje.

Konsolite. Ciekawe o jaką imprezę może chodzić, ale Darek jak zwykle enigmatyczny, coś tam, coś tam, danger zone.

Koso. Cóż, autor pomylił się tylko z tym, że Highguard działa. Bo właściwie już nie.

Recenzje.

Resident Evil: Requiem. Oof, sam nie wiem. Męczyłem się trochę z tą grą. Przechodziłem ją dwa tygodnie. Jak już odpaliłem, to grałem, ale problem w tym, że nie ciągnęło mnie do odpalania. To bardzo dobra gra, ale z racji swojej natury bardzo nierówna. Z szarpanym tempem, z niewielką ilością satysfakcjonująco rozbudowanych lokacji (końcówka to korytarze), z mało wyrazistym zakończeniem (“bad ending” dużo lepszy pod kątem emocjonalności, ale trudno oczekiwać, by okazało się kanoniczny). Do tego nieco uciążliwe skrypty (The Girl) i końcówka jakaś przyspieszona, może pocięta (znajdujemy poszerzenie ekwipunku, a za dwa pomieszczenia gra się kończy, więc nie wiem po co mi to było). Mimo wszystko długimi fragmentami gra się w to bardzo przyjemnie i zajmująco, choć zgadzam się z recenzentami, że RE9 na więcej niż 8/10 nie zasługuje. Potencjalny ukłon w stronę trylogii z PS1 mógł być znacznie głębszy.

My Hero Academia.

“Tradycyjnie mamy Story Mode, który jest interaktywną wersją ostatniego rozdziału My Hero Academia, tylko teraz w interaktywnej formie.”

God of War: Sons of Sparta. Ta recenzja doskonale ilustruje mój problem z opiniami Majka. W całej treści ze świecą szukać zalet tytułu, na koniec określany jest on “średniakiem” i “ujmą na honorze Santa Monica Studio”, a i tak zgarnia 7/10. Dlatego też nie wierzę w oceny Majka. To recenzent, na którym trudno polegać, bo wydaje się mieć mocno zawężony wachlarz ocen i treść mówi jedno, a nota co innego. Kompletnie nic tam nie brzmi jak 7/10.

Planet of Lana 2. Sprawdziłem demo. Z dystansem już podchodzę do tego typu gier, bo zdarza się, że mnie nużą, ale jednocześnie przyznaję, że czasami nachodzi mnie ochota. Rzadko, jednak nie wykluczam, bo demo przeszedłem z przyjemnością. Polecam sprawdzić w ramach uzupełnienia do recenzji Kacpra.

Arknights: Endfield. I znów: darmowa gierka z recenzją na stronę? Za dużo, skoro po prostu można to samodzielnie sprawdzić. Nie żałuję Aysnelowi miejsca, ale wolałbym poczytać o grze, której nie mam okazji osobiście wygodnie i bezpłatnie sprawdzić (bo tego żadna recenzja nie zastąpi).

Carmageddon: Rogue Shift. No tak, też mi się przede wszystkim rzuciła w oczy Hanna Mostowiak w Klanie. Mamy tutaj laika, a korekta śpi. Wstyd i amatorszczyzna. Albo prowokacja.

Mario Tennis Fever. Piechota recenzujący sportówkę? Jak do tego doszło? Znowu przez Komodo?

Yakuza 3 Kiwami. Przyjemna lektura z tej recenzji. Gierka mnie średnio grzeje, bo “nowe” Yakuzy dostajemy średnio co pół roku, więc nawet nie sposób się jakkolwiek ekscytować, albo być na bieżąco. Ale Mazzi napisał recenzję na tyle miłą i emocjonalną w treści, że czytanie jej było czynnością lekko rozkoszną. Zresztą do samego autora jeszcze a chwilę wrócę.

High on Life 2. Cała strona na gierkę, której recenzentowi nawet nie chciało się ukończyć. Z jednej strony doceniam szczerość i otwarte postawienie sprawy, z drugiej wiem, że HIV profesjonalizmem nie grzeszy i nawet nie jestem zaskoczony. Mam przeczucie, że on większości recenzowanych gier nie kończy, ale też nigdy o tym nie wspomina. Aby jednak być sprawiedliwym to przyznam, że o tego rodzaju praktyki podejrzewam wielu recenzentów (i nie tylko związanych z PE).

The 9th Charnel. Nie mogło zabraknąć horroru psychologicznego z perspektywy FPP. Widzę, że w tym miesiącu wyjątkowa to gratka.

Star Trek: Voyager. Druga recenzja Mazziego i druga świetna lektura. Bliźniacza sytuacja do Yakuzy - nie jestem fanem Star Treka, obojętny mi jest, ale tekst przeczytałem z przyjemnością. Mazzi jakiś czas temu miał chyba jakiś gorszy okres (pamiętna wszędobylska “głębia”) i potrafił mnie swoim pisaniem nieco usypiać, ale mam wrażenie, że ostatnio odżył (może to zasługa zmiany otoczenia?) i pnie się w rankingu moich ulubionych recenzentów.

Retrorecenzja. Błędna oceniaczka, bo Red Dead Revolver to nie gra z PSX-a. Poza tym ciekawy wybór, bo i gra bez wątpienia ma interesującą historię cyklu powstawania. Jednak recenzja absolutnie nie sprawiła, że nabrałem chęci na osobiste sprawdzenie tego tytułu. Już wolałbym ponownie sięgnąć po Guna (od Neversoftu).

Publicystyka.

Leon Kennedy: od kadeta do legendy. Dopiero co czytaliśmy o Raccoon City, teraz czytamy o Leonie, zawsze popieram takie wstrzeliwanie się tematem w premiery gry, ale tutaj mam już lekkie wrażenie przesytu. Bo o RE napisano już tyle i na każdy sposób, że w publicystyce zaczynamy trochę skrobać łyżką po dnie garnka. Rozdrabniać się. Jeśli wiecie co mam na myśli. Mam nadzieję, że teraz będzie chwila spokoju od Residenta przynajmniej na kilka miesięcy, bo każdemu się przyda. Co? Jaki album?! Ojej…

W ogóle nieco zabawna sytuacja z tym Leonem, bo już po sieci krążą kompilacje grających kobiet, które nie mogą od niego oderwać oczu i się ekscytują jak on jęczy przy kręceniu korbą. I w porządku, jest fajnym bohaterem z uroczymi tekstami, sam bym go z łóżka nie wygonił, tylko gdzie się podziali ci wszyscy growi aktywiści, którzy twierdzą, że atrakcyjne bohaterki to pożywka dla spermiarzy i tak naprawdę wszyscy chcą się wcielać w brzydkie bohatrki? Ładne kobiety nie są dla graczy, bo powielają krzywdzący stereotyp, ale przystojni mężczyźni już nikomu nie przeszkadzają?

Fallout. Przede wszystkim klasycznie: kim jest Kozłowski? Chłop wchodzi na imprezę, gdzie wszyscy się znają od lat, ani “cześć”, ani “jak się macie” i zaczyna coś opowiadać. Nikt go nie przedstawił, może to ktoś z policji? Kto go w ogóle wpuścił?

A tak poza tym to dziwna sprawa, bo osobiście kompletnie nie czuję przyciągania do marki Fallout. Lubię postapokalipsę i wierzę, że to dobry cykl gier, ale kurde, nie chce mi się nawet go zaczynać. Dlatego też tekst Kozłowskiego kompletnie nie trafia w mój czuły punkt. W żaden punkt nie trafia. Nic nie czuję.

Cyfrowi szulerzy. Jest jakaś nostalgia związana ze zjawiskiem cheatów, bo dla mnie ściśle się one łączą ze złotym wiekiem czasopism. Nawet nie jestem w stanie ocenić ile gier udało mi się przejść tylko dzięki cheatom, bo za dzieciaka pokusa była zbyt silna, a gry nie zawsze łatwe. I dlatego też cheaty w takiej formie (dla wtajemniczonych) przestały mieć rację bytu, bo gry już od dekad dostają poziomy trudności “easy”, więc po co komukolwiek jeszcze kody? Potem doszły opcje dostępowe, poziomy trudności “tylko historia” i cheaty uruchamiane poprzez naciśnięcie ON/OFF w ustawieniach.

Tekst Kochańca to trochę taka sentymentalna i rozczulająca przechadzka po muzeum, ale za tymi eksponatami w gablotach to akurat niespecjalnie tęsknię. Trochę na tej samej zasadzie, co nie tęsknię za joypadami na kablu, albo brakiem miejsca na karcie pamięci.

Propaganda w grach wideo. Mam wrażenie, że gdzieś już podobny temat czytałem, ale możliwe, że mam zwidy. Bo o propagandzie czyta się i widzi ją w zasadzie wszędzie. W każdym razie Buczyński w swoim żywiole i fajnie, pewnie ma fanów. Ja fanem jego doboru tematów nie jestem, ale nieustannie doceniam sprawność literacką i przystępny styl autora w procesie podawania faktów czy ciekawostek. Problem z tym tekstem mam akurat taki, że omawiane tutaj gry kompletnie nie zachęcają mnie do zapoznania się z nimi. Tło mogą mieć interesujące, ale pod kątem rozgrywki to najwyżej przeciętniaki, a umówmy się - na takie raczej szkoda czasu i fatygi. Gdyby nie propaganda, którą uskuteczniają, tydzień po premierze nikt by o nich nie pamiętał.

Sztuka w grach. Trochę się na początku wzdrygnąłem, gdy w tytule zobaczyłem “sztukę”, bo od razu skojarzenie było jedno: CZY GRY TO SZTUKA? Czyli temat tak zgrany i pełny kompleksów, że nie chcę już o tym czytać. Ale potem weryfikacja autora i już się uspokoiłem, bo Adamus nigdy by mi tego nie zrobił.

Moje wnioski? Jestem zadowolony, że twórcy przesadnie się tym nie zajmują i trzymają się prostoty mechanik. Gdybym chciał malować obraz, albo pisać wiersze, to bym to robił (a przynajmniej próbował). Gry są do grania, a siedzenie w jakimkolwiek kreatorze/edytorze to nie jest dla mnie szczególnie zajmujące u angażujące zajęcie. Ja nawet kreatorów postaci nie lubię.

Może po prostu nie jestem kreatywną duszą i takie rzeczy wolę przeklikiwać.

Ze strony twórców oczekuję kompromisów. Utrzymać prostotę i funkcjonalność dla takich jak ja, a jednocześnie pozwolić zaangażowanym osiągnąć coś więcej, niż “minimum na zaliczenie”.

No i moje ulubione zdanie:

“Na początku każdy rysuje wiadomo co”.

Winny, nie przestaje mnie to bawić. Ostatnio w Crypt Custodian:

Crypt Custodian_20251130145158.jpg

Vanillaware. Wspaniale niekonwencjonalne studio. Trochę się obawiałem przed lekturą, że Kubica znów namówi mnie do nadrabiania jakichś zaległości, ale na szczęście okazało się, że większość tych gier już zaliczyłem. Nie czułem więc wstydu podczas lektury, że “taka perełka, a ja w nią nie grałem”. Grałem, polecam, na swój sposób wspaniałe to gry.

Rozmowa z Tomkiem Lipińskim. Ajajaj. Dziatkiewicz ciągnie rozmówcę za język i wypytuje namiętnie, ale wychodzi na to, że jedyne co Lipiński miał wspólnego z flipperami, to to że czasem zagrał i widział jakieś w klubie Remont. No i nazwa zespołu nawiązuje do flipperowego tilta, ale poza tym to Lipiński nawet się tym tematem nie interesował (w wolnych chwilach wolał słuchać muzyki, niż grać).

Kwintesencja tej rozmowy to pytanie o korzystanie z komputera przy tworzeniu muzyki.

“Korzystał z nich też Sławek Łosowski (z Kombi) i inni. Zresztą on do dzisiaj używa Atari [Commodore, ale już chyba nie używa – przyp. red.], żeby uzyskiwać swoje stare brzmienia.”

No i taka to właśnie rozmowa - mijająca się w wielu istotnych kwestiach. Taka wyrwana z zupełnie innego czasopisma, bo najwyraźniej nawet ja miałem więcej styczności z flipperami, niż Lipiński. Tilt to trochę takie ZX Spectrum zespołów muzycznych, a PE nie ma raczej wielu czytelników zainteresowanych tamtą epoką. Albo ją pamiętających.

He-Man. Miałem taką figurkę, jak na ostatniej stronie. Prosto z Niemiec. Nosiłem ją do “zerówki”, generalnie byłem fanem He-Mana. Ostasz pogilgotał moje wewnętrzne dziecko, całość przeczytałem z naiwnym zachwytem i nawet pewna “krytyka” (ponoć serial się źle zestarzał) nie zepsuła mi nastroju. A pierwsze dwie strony artykułu to najładniejsze fragmenty całego numeru. Nostalgiczne jak guma balonowa. Doskonała robota, Michał.

Quake II. Nie po drodze mi było z Quake’ami. W dwójkę na PS1 pamiętam, że grałem, ale nie jakoś namiętnie czy długo. Pierwszego Quake’a nadrobiłem dopiero w zeszłym roku, od razu z wszelkimi dodatkami (te współczesne od MachineGames niezwykle imponujące na tle bazowej gry). Przyznaję, że to wciąż rewelacyjna gra i nawet bez nostalgicznych okularów nie czuć, żeby się jakkolwiek źle zestarzała. Drugiego Quake’a mam więc w planach, póki co w najwygodniejszym wydaniu Enhanced Edition. Ale Graba nieco zaintrygował tym portem (“repliką”) na PS1, więc kto wie jak sytuacja się rozwinie. Samemu autorowi i tekstowi nie mam w zasadzie nic do zarzucenia, chciałbym jedynie zwrócić uwagę na mało obszerne podpisy do screenów, a co za tym idzie duzo skromniejsze oderwane od całości wątki, które ostatnio tam się zadomowiły. Wyszedł więc całkiem spójny, jednolity artykuł, bez rozpraszaczy. To też jakaś zaleta, bo Graba najwyraźniej wyjątkowo zdyscyplinowany w tym miesiącu.

Dekompilacja gier. Majk i jego szemrane zainteresowania. Zachęcający do odpalania gier od społeczności “podziemnej” na “odpowiednio zmodyfikowanych konsolach”. Nie zamierzam udawać świętszego, niż jestem, bo różne rzeczy się odpalało, ale artykuły na takie tematy nieszczególnie mnie rozgrzewają.

Extreme Plus. O błędach, które stały się kanonem w grach. To całkiem ciekawy dobór zagadnienia, a i lektury nie nazwę w jakikolwiek sposób bolesną, bo zapewne jestem już nieco znieczulony na literackie zapędy Zabłockiego. Zauważyłem jedynie, że ostatnie akapity stoją w sprzeczności z przekazem całego tekstu.

Bo z treści artykułu wynika, że wszystkie te błędy były inspiracją, by na nich oprzeć całą rozgrywkę, więc w jaki sposób autor wyobraża sobie ich usunięcie w ramach premierowej łatki? Dlaczego ktokolwiek miałby “naprawiać” Space Invaders, skoro przyspieszanie wrogów jest kluczowe dla całej gry? Dlaczego ktokolwiek miałby odbierać możliwość jugglowania przeciwnikami w Devil May Cry, skoro sami autorzy zdecydowali, że to podnosi wrażenia z rozgrywki? Dlaczego gracze mieliby tego chcieć?

No i z tym “wypolerowanym” kodem od AI, to odleciał. "Perfekcyjne symulacje", haha.

Kąciki i felietony.

Region filmowy. Trochę mimo wszystko rozczarowujące, że “Powrót do Silent Hill” dostał tak niewiele miejsca. Bo mimo tego, że film okazał się przeciętny/słaby, to i tak poczytałbym coś więcej, w końcu jesteśmy w czasopiśmie o grach i czytelników z pewnością to interesuje. Region dostał w tym miesiącu dwie strony, ale kompletnie nie widzę uzasadnienia.

Comix Zone. Marvel, DC, DC, Marvel. Finezja 1/10.

BAKA. Mógłbym przepisać ten tytuł anime, ale nie chcę aż tak bezczelnie nabijać znaków. No i w tym miesiącu nie ma minipolecajek. Czyli to był jednorazowy wybryk? Czy po prostu nie ma czego polecać?

Zax. Nie mam siły na tego gościa. Gier Don’t Nod akurat nikt się specjalnie nie czepia, bo to dobre, czasem nawet bardzo dobre tytuły.

Poza tym: “regularnie oglądam filmiki, w których autorzy próbują arbitralnie narzucać, co lubi i czym gardzi prawdziwy gracz”?
To może przestań oglądać? Mnie jak coś irytuje, to tego unikam. Tylko od tych felietonów nie mogę się uwolnić, bo lubię czytać PE od deski do deski.

Mielu. Mało jest książek w PE. A patrząc na pewną stagnację kącika komiksowego… Pytanie czy ktoś tam w ogóle regularnie czyta książki?

Marcellus. Kapitalizm, uberkonsumpcjonizm, a tak poza tym to nie wiem o czym ten chłop w ogóle pisze i w sumie nawet nie chcę wiedzieć, bo szkoda czasu.

Adamus. Problem w tym, że często o muzyce w grach się nie wspomina, bo ona po prostu “jest”. To mimo wszystko nieco drugorzędna sprawa, nawet jeśli potrafi zmienić odbiór. Gra bez grafiki nie istnieje, grę bez muzyki potrafię sobie wyobrazić. Więc nie wszyscy twórcy przywiązują więc niej należytą uwagę, podobnie jak recenzenci. A przecież każdy uwielbia dobrą muzykę w grach. To potężny nośnik nostalgii i niektóre tytuły trudno mi sobie wyobrazić bez dedykowanej muzyki (och, kochane Tenchu). Możesz próbować baczniej się jej przyglądać, ale coś czuję, że przy 80% przypadków wniosek będzie taki, że “muzyka po prostu jest”.

Mazzi. No, przynajmniej tutaj mój niedosyt związany z Regionem Filmowym został nieco zaspokojony, bo Mazzi się rozpisał na temat "Powrotu do Silent Hill", więc przeczytałem z zainteresowaniem.

Roger. Sobotnie giełdowe wyprawy to były wyjątkowe chwile i cóż - nie zrozumie tego nikt, kto ich nie uskuteczniał. Moja giełda rozmiarami nie dorównywała tym największym, ale miała tę zaletę, że odbywała się 15 minut spacerkiem od domu. Niekiedy bywałem na niej jednego dnia kilkakrotnie, wymieniając grę, którą kupiłem godzinę wcześniej, hehe. Generalnie to nie miejsce na takie opowieści z mojej strony, ale chciałem tylko podkreślić, że znów odnajduję u Rogera kolejne punkty styczne i podobne doświadczenia w życiu gracza.

Głos Ludu. Tradycyjnie wołam @Yap , skoro jego recenzja (albo jej fragment) trafiła do druku w czasopiśmie.

Chyba wystarczy. Standardowo odpuściłem sobie kilka wątków, które nieustannie mnie w PE drażnią, ale pisałem o nich już tyle razy, że chyba nie ma sensu co miesiąc się powtarzać. Tym bardziej, że raczej nie zostaną one rozwiązane po mojej myśli, więc co się będę ciskał i marnował czas.

Poza tym numer oceniam nieco niżej, niż poprzedni, głównie z powodu mniej porywającej (mnie osobiście) publicystyki, choć bez wątpienia wciąż jest tam kilka perełek.

Dzięki za numer i buziaki.

Opublikowano
Godzinę temu, kotlet_schabowy napisał(a):

resztą to nie pierwszy taki przypadek, że ten autor wrzuca do numeru mocno na siłę tekst:wywiad

dla mnie brzmi to jakby było czasem za dużo stron w Extrimie i weź tu wszystko wypełnij tekstami... stąd pewnie teksty, które leżą w szufladzie i czekają na swoją kolej.

Opublikowano

Flipperowy wywiad rowniez przykul moja uwage, niepodzielnie. Pytajacy sprawia wrazenie zajawkowicza ale ten muzyk to chyba lekko zagubiony, stawiam dwa dolary bo wiecej nie mam, ze na tych pinballach moze z trzy razy pogral 60 lat temu, w remoncie ale tak naprawde to tylko widzial jak koledzy grali. Kontuzje nawet udal, zeby nie pojsc do salonu bo by sie wydalo. Bywa i tak.

Maska z Crasha to przeciez krzyczy „URDYGA!”

Na tekst numeru wybieram artykul o kodach i solucjach. Bardzo mila lektura. Zgrabnie ujety temat z trafnymi wnioskami, a calosc, mimo, ze bez szczesliwego zakonczenia, to wywolala u mnie przyjemny wymiot nostalgiczny, do tych lepszych czasow i za to dzieki

Felieton Adamusa ||| super jestem za kultywowaniem zajawki na sluchanie muzyki z gier oraz filmow, czesto przed snem puszczam sobie sciezke dzwiekowa z dziela, ktore wlasnie obejrzalem / ogralem, ale to nigdy nie bedzie muzyka popularna

Z ostatnich rzeczy, ktore goscily u mnie na dluzej to ost do Fire Emblem Engage (the four hounds) i do Persona 5 Strikers (voracious waltz)

A z dzwiekow ekranu to co rusz nuce w myslach dynamiczny glowny motyw z The French Dispatch albo to hmmmmm hmmm hummimg emmy stone z lalaland (ale to tajemnica)

Felieton Rogera

sneakersow -> sneakerow

Numer jak najbardziej spoko.

Do nastepnego ;)

Opublikowano

Dzięki mordeczki za czytanie i komentowanie!

Zawsze ta końcówka miesiąca, kiedy spływają opinie, to bardzo satysfakcjonujący czas. Nawet, jeżeli tekst nie każdego zainteresuje, nie z każdym będzie rezonować.

Dzięki za lekturę i widzimy się za miesiąc.

A, i jeszcze tak:

@Eskimos Sto lat! Nie mogłem dotrzeć z wiadomych względów, mam nadzieję że impreza wyszła tak, jak sobie to wymarzyłeś!

Opublikowano

Czasem jest tak, że natkniesz się na jakiś tekst i chwyci, że zaczniesz się bardziej tematem interesować. Na krócej lub dłużej, ale sam miałem kilka razy, że po tekście w Szmatławcu, doczytałem jeszcze coś w internecie na ten temat.

Opublikowano
12 hours ago, Kmiot said:

Głos Ludu. Tradycyjnie wołam @Yap , skoro jego recenzja (albo jej fragment) trafiła do druku w czasopiśmie.

Rodzina zbiera PSXy i kwartalnie mi je przysyla do UK. Nie mialem pojecia, ze cos mojego opublikowano. Moge poprosic o zdjecie?

Opublikowano
37 minut temu, Yap napisał(a):

Rodzina zbiera PSXy i kwartalnie mi je przysyla do UK. Nie mialem pojecia, ze cos mojego opublikowano. Moge poprosic o zdjecie?

obraz.png

edit. można usunąć, skoro Kacper już wrzucił.

Opublikowano

Niezmiennie śmieszy to POPISALIŚCIE SIĘ w Głosie Ludu, gdzie od dawna jest tendencja spadkowa na forumku. Jeszcze z 2 lata temu było bodajże około 13-14 tysięcy postów miesięcznie z tego co pamiętam. Wyludnia się tu jak Raccoon City po zrzuceniu bomby.

Z drugiej strony przynajmniej na soszjalach Adam mocno rozkręcił aktywność, bo tam zdecydowanie urosło.

A forumek? Niedługo zostaną tylko recenzje PE Kmiota, dyskusje w dziale Microsoft nad tym, czy xboxa można już przenieść do działu PC i posty Faki w temacie Wojna.

Opublikowano

Crimson Desert trochę nabije postów w najbliższym czasie. Jak się przegląda tematy o grach, to jest kilka gdzie ostatni post był z rok temu, a gra jeszcze nie wyszła. W offtopicach też jakby mniejszy ruch, chyba że tam nie zlicza postów do liczby podanej w piśmie.

Opublikowano
  • Autor
3 godziny temu, Pix napisał(a):

Niezmiennie śmieszy to POPISALIŚCIE SIĘ w Głosie Ludu, gdzie od dawna jest tendencja spadkowa na forumku. Jeszcze z 2 lata temu było bodajże około 13-14 tysięcy postów miesięcznie z tego co pamiętam. Wyludnia się tu jak Raccoon City po zrzuceniu bomby.

Z drugiej strony przynajmniej na soszjalach Adam mocno rozkręcił aktywność, bo tam zdecydowanie urosło.

A forumek? Niedługo zostaną tylko recenzje PE Kmiota, dyskusje w dziale Microsoft nad tym, czy xboxa można już przenieść do działu PC i posty Faki w temacie Wojna.

Wbrew pozorom forumek trzyma się dobrze, a statsy postów dużo zależą od okresu. Sprawdziłem przykładowo marzec 2020 i tam było 8876 postów, a teraz w marcu 2026 - 8953. Natomiast fakt, że ostatni rok (ponad 14k) i dwa lata temu (nawet 17k) postów to działo się więcej. Niemniej jak na tę formę komunikacji to i tak jest dobrze. Przykładowo moje forum o Football Managerze to już ze 3-4 lata zakopane, bo się przenieśliśmy na Discorda, aczkolwiek to oczywiście inna skala i mniejsza grupa.

Opublikowano

Fora wymierają, większość siedzi na FB, gdzie można sobie założyć grupę na dowolny temat i według własnych zasad. Sam tylko po to mam tam konto, żeby być w kilku grupach, których tematy mnie interesują.

Opublikowano

Dla starych ludzi f-bóki są nieczytelne i ciężko znaleźć coś archiwalnego.
Ja i kilka osób stąd, siedzimy też na zmartwychwstałym forum dawnej polygamii, tam jest ruch 4x mniejszy niż tutaj, ale nadal wolę takie miejsca niż grupy fb.

Opublikowano
22 hours ago, Kmiot said:

Propaganda w grach wideo. Mam wrażenie, że gdzieś już podobny temat czytałem, ale możliwe, że mam zwidy. Bo o propagandzie czyta się i widzi ją w zasadzie wszędzie. W każdym razie Buczyński w swoim żywiole i fajnie, pewnie ma fanów. Ja fanem jego doboru tematów nie jestem, ale nieustannie doceniam sprawność literacką i przystępny styl autora w procesie podawania faktów czy ciekawostek. Problem z tym tekstem mam akurat taki, że omawiane tutaj gry kompletnie nie zachęcają mnie do zapoznania się z nimi. Tło mogą mieć interesujące, ale pod kątem rozgrywki to najwyżej przeciętniaki, a umówmy się - na takie raczej szkoda czasu i fatygi. Gdyby nie propaganda, którą uskuteczniają, tydzień po premierze nikt by o nich nie pamiętał.

Dzięki, że nawet jeśli temat danego artykułu niezbyt Cię ekscytuje, to zawsze tekst nie tylko przeczytasz, ale też skrobniesz kilka zdań opinii. Bardzo to doceniam. Nieśmiało też nadmienię, że w następnym numerze wziąłem na tytuły, do których sprawdzenia dla odmiany będę zachęcał :)

Opublikowano

Mnie się wydaje, że fora wyginęły tak z 15 lat temu. Ze wszystkich, na jakich byłem (a byłem na wielu i kilka sam prowadziłem), przy życiu został tylko dla kolekcjonerów filmów, ale tam już została mała grupa weteranów, która skutecznie odstrasza nowych użytkowników. Tak więc nadal jestem pod wrażeniem, że tutaj jest tak wielu aktywnych użytkowników (choćby byli aktywni raz na kilka dni). Próbowałem przez parę lat być na grupach FB, ale tam jest taki bałagan, że przestałem już dawno temu tam zaglądać. Zwłaszcza w grupach, które się rozrosły do ponad 10k panuje jeden wielki chaos, gdzie co minutę ktoś wrzuca głupie pytania. Discord niby robi to lepiej, ale to nadal dla mnie tylko pogrupowane tematycznie czaty, gdzie większość tych kanałów i tak jest martwa a rozmowa dzieje się na ogólnym i ciężko za nią nadążyć (przynajmniej na grupach, których byłem).

Edytowane przez Grześ

Opublikowano

Moim zdaniem jeden resident evil wiosny nie czyni. Branża też się posypała + moim zdaniem ludzie chcą trochę wyjść z tego domu, bo zima była dobitna.

Powoli bedziemy wchodzić w okres wiosenno wakacyjny wiec ruch znowu się pomniejszy by wszystko uderzylo z podwójną mocą przy premierze "Kradzież szczególnie zuchwała pojazdu mechanicznego VI"

Opublikowano

Łukasz Dziatkiewicz: Dziękuję Ci i innym osobom za krytyczną recenzję. Niemniej mam wrażenie, że przeczytałeś bardzo pobieżnie. Tomek mówi wyraźnie czym były dla niego i innych flippery, zwł. w klubach studenckich. Kwestia okładki płyty.

Kłaniam się ; )

Opublikowano

Przeczytałem tekst bardzo dokładnie i miałem takie same odczucia jak kotlet i Kmiot. Lipiński wydawał się absolutnie niezainteresowany tematyką flipperów i próbował kilka razy podczas wywiadu subtelnie to zasygnalizować, natomiast spotykał się ze ścianą.

"To wróćmy jeszcze raz do tych flipperów"

Miałem wrażenie, że Tomek Lipiński miał ochotę powiedzieć

Chopie, nazwałem tak zespół, bo fajnie brzmiało, ale koło choooja mi latają te twoje flipperki i giereczki dla dzieci xd

Opublikowano
6 minut temu, Pix napisał(a):

Przeczytałem tekst bardzo dokładnie i miałem takie same odczucia jak kotlet i Kmiot. Lipiński wydawał się absolutnie niezainteresowany tematyką flipperów i próbował kilka razy podczas wywiadu subtelnie to zasygnalizować, natomiast spotykał się ze ścianą.

"To wróćmy jeszcze raz do tych flipperów"

Miałem wrażenie, że Tomek Lipiński miał ochotę powiedzieć

Chopie, nazwałem tak zespół, bo fajnie brzmiało, ale koło choooja mi latają te twoje flipperki i giereczki dla dzieci xd

Tomek widział o czym będziemy rozmawiać. Zresztą omówił nas wspólny znajomy też nazwijmy go muzyczno-flipperowy. A na koniec powiedział: "Kluby studenckie to były niewątpliwie oazy wolności i w nich naprzeciw wejścia stały flippery. I zawsze były zajęte. One pokazywały, jak różnorodna jest rzeczywistość. W jakimś sensie można je nawet nazwać symbolem wolności. Wejście tam było trochę jak teleportacja. Jednak poza trochę nowocześniejszym wystrojem tych klubów tylko flippery były czymś z innego świata. Największym, najbardziej widocznym, najgłośniejszym i najznaczniejszym".

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.