Opublikowano wczoraj o 12:47 1 dzień Suikoden 1 HD (SD)Wiadomo to jest klasyka jRPG, nigdy nie grałem w oryginał, chciałem bardzo spróbować tą serię, głównie część 2, ale zacząłem od jedynki, "prawilnie".Początek delikatnie mówiąc mnie nie zachwycił i byłem o krok od porzucenia tego całkowicie. Potem jak zrozumiałem banalnie proste, ale jednak bardzo mocno niedoskonałe, leciwe mechaniki było już lepiej, a tak od drugiej połowy gry było naprawdę dobrze. Przeszedłem w życiu setki jRPGów, ale ten jest chyba ogólnie najsłabszy, ja wiem, że to tylko remaster, ale jednak Konami nie popracowało nad mechanikami, by uczynić je lepszymi wypadałoby się temu przyjrzeć bliżej.Najgorszym aspektem rozgrywki jest tutaj walka, która jest zbyt banalna, system run zupełnie mnie nie kupił, jedyny plus to walki były krótkie, wręcz automatyczne na normalnym i nie było w ogóle grindu, aczkolwiek starcia randomowe były dosyć nachalne i ze względu na dosyć ciekawy system expienia nie dawały nam prawie nic. Głównym źródłem doświadczenia był z reguły pierwszy przeciwnik w danym dungeonie, albo na danej mapce, gra często rotuje naszym postaciami (max 6 w drużynie) więc nie ma mowy tutaj o grindzie tej nowo dołączalnej, bo natychmiast można ją dobić do reszty stawki.Innym problemem wpływającym na radość z gry był system ekwipunku, po prostu najgorszy na świecie. Nieprzejrzysty, nie było informacji kto co gdzie może ubrać, dla kogo jest dana broń, ciągle się zapełniał i był totalnie nieintuicyjny. Totalny bullshit to itemy typu "sound system 1", czy "window size" itp. no ja rozumiem, na PS1 może to miało sens, ale serio nie mogli tego wywalić z gry?Oczywiście plusem jak już się nauczyliśmy grać jest bardzo przyzwoita, oparta o wojenny konflikt i magię fabuła, dialogi (nieugłosowonie) i postacie, zbieranie ekipy to sól tej gry i później też unikatowi bossowie, którzy pojawiali się często i sprawiali, że chciało się dalej biegać po świecie. Fabularnie było kilka ciekawych twistów i pacing drugiej połowy rozgrywki naprawdę super, całość gry to tylko 15 godzin, jak ktoś zna grę to pewnie i krócej, ja laik nie zrobiłem na pewno wszystkiego, jest trochę roboty z zebraniem 108 kompanów. A i te walki całym wojskiem też fajne, było ich mało i każda unikatowa, fabularna.Oprawa graficzna jak to 2D pixel art nie zestarzała się mocno, ale też w FF VI Pixel Remaster więcej się napracował Square Enix (tak mi się wydaje), niż Konami tutaj, nie mówiąc już o rimejczkach bożych Dragon Questów, które zaliczył potężne wsparcie.Działanie na Steam Decku, na którym ograłem całość oczywiście wzorowe. Zaciąganie save'a do Suikoden 2 - zrobione i na pewno tutaj mam większe nadzieje, bo dwójkę na pewno ogram niedługo, a słyszałem, że to sporo lepszy tytuł, pod każdym względem.6.5/10 - jako jRPG na dziś wymaga przymknięcia oka na wiele rzeczy, ale jako klasyk gatunku i wstęp do 2, to na pewno warto poznać i nie żałuję.W rankingu tychże klasyków jednak ma u mnie zaszczytnie przyjęte miejsce ostatnie, mile za Chrono Trigger, FF VI i Dragon Quest 3 :D.
Opublikowano wczoraj o 12:51 1 dzień 2 minuty temu, KrYcHu_89 napisał(a):Przeszedłem w życiu setki jRPGów, ale ten jest chyba ogólnie najsłabszySuavek, kiedy ktoś mówi o najgorszym jRPG i nie ma na myśli FFX
Opublikowano wczoraj o 12:56 1 dzień 4 minuty temu, Josh napisał(a):Suavek, kiedy ktoś mówi o najgorszym jRPG i nie ma na myśli FFXNajgorszy może nie, ale ja chłopa rozumiem, mimo fajnego systemu walki wszystko inne drażniło mnie tak, że nie dałem rady dograć do końca.
Opublikowano wczoraj o 13:00 1 dzień Najgorszy jRPG? Wybór może być tylko jeden - FF VIII, jeszcze Jade Cocoon męczył jak mało co.
Opublikowano wczoraj o 13:06 1 dzień 4 minuty temu, łom napisał(a):Najgorszy jRPG? Wybór może być tylko jeden - FF VIII
Opublikowano 23 godziny temu23 godz. Final Fantasy VIII to gra, która chyba bardzo chciała być inteligentna, ale po drodze sama zapomniała, o co jej chodziło.System Junction wygląda tak, jakby ktoś zrobił tutorial do Excela i nazwał to RPG-iem.Magia jest tak „genialnie” zaprojektowana, że najlepiej jej w ogóle nie używać, bo wtedy postać robi się słabsza. Brawo.Do tego przeciwnicy skalują się razem z graczem, więc gra dosłownie karze cię za zdobywanie poziomów.W efekcie najlepszą strategią często jest… nie grać normalnie.System Draw zamienia epicką przygodę w symulator odkurzacza do wysysania czarów przez pół godziny z jednego potwora.Fabuła zaczyna się całkiem obiecująco, ale potem dostaje chyba gorączki i zaczyna bredzić o czasie, pamięci i sierocińcach.Ten legendarny twist z sierocińcem brzmi dokładnie tak, jakby scenarzyści wymyślili go pięć minut przed deadlinem.Squall przez większość gry zachowuje się jak obrażony nastolatek, który odpowiada na wszystko „whatever”.Romans z Rinoą też wygląda bardziej jak scenariusz wymuszony przez dział marketingu niż naturalna relacja.Pozostali członkowie drużyny istnieją głównie po to, żeby stać obok Squalla i przypominać, że są w grze.Gra jest też absurdalnie łatwa do zepsucia dzięki przesadzonym kombinacjom i exploitom.Oczywiście soundtrack jest świetny, bo nawet Nobuo Uematsu nie był w stanie uratować całej reszty.Gra wyglądała pięknie jak na swoje czasy, ale pod błyszczącą grafiką kryje się chaos, grind i mechaniki, które chyba powstały w wyniku zakładu.Ku.rwa, dobry jest.
Opublikowano 21 godzin temu21 godz. Draw używałem do momentu jaskini z Ifritem, potem tylko już do wysysania GF-ów. Resztę magii zawsze craftowałem bo było szybciej, zwłaszcza że mobki często dropią przedmioty. Magia na sztuki nie była najlepszym pomysłem, ale tak w zasadzie to co się zużyło w walce zawsze można docraftować po walce, a samo użycie magii raz czy dwa w walce nie obniży statystyk. A nawet jeśli, to będzie to jeden czy dwa punkty, co nie zrobi wielkiej różnicy.
Opublikowano 20 godzin temu20 godz. Nie pamiętam żebym w jakimkolwiek momencie użył magii. Po co, jeśli bawiąc się w karciankę i crafting a następnie przypisując najmocniejszą magię do parametru siły rozwalało się wszystko jednym pierdem, ewentualnie zawsze dostępnym limitem. Gra jest od góry do dołu kompletnie nieprzemyślanym systemowym śmieciem. Było by to do wybaczenia w gierce na 15 godzin ale nie na 40+.
Opublikowano 3 godziny temu3 godz. HomefrontGrę pamiętałem głównie z tego, że kilkanaście lat temu została bardzo mocno zjechana w recenzji CD-Action. I choć tytuł od dawna miałem w swojej bibliotece, nigdy nie było mi z nim po drodze. Postanowiłem to zmienić i zmierzyć się z tym "średniakiem". I w sumie muszę przyznać, że ówczesne opinie i teksty były adekwatne. Homefront to właśnie taki typowy średniak. Fabuła - mimo oryginalnego i nieogranego settingu - słaba i mało angażująca. Gameplay jest taki sobie - niby mamy strzelankę, niby trochę skradania, snajpienia, ale jednak człowiek się męczy trochę. Ja wiem, że ta gra ma prawie 15 lat na karku, ale mimo wszystko obecnie jest to ciężkostrawne. Irytowała mnie też kwestia interfejsu - nie wiem, kto wpadł na pomysł, aby napisy pojawiały się z lewej strony ekranu. Gra, strzelanie, akcja, a tu mam patrzeć w bok ekranu, żeby się dowiedzieć, o czym gadają... Podsumowując - obecnie to chyba szkoda czasu na grę w Homefront. Niczym ta gra nie zaskoczy, a pewnymi rozwiązaniami nawet zirytuje. No chyba, że większosć tego typu gier ograliście i chcecie sprawdzić coś innego. Dla mnie to po prostu "mało udany klon Call of Duty". 5/10 HavenSprawdziłem, bo miałem ochotę na cos mniejszego i mocno się wymęczyłem. Gameplay na dłuższą metę nudzi, historia też jakoś znacząco uwagi nie przykuwa. W sumie najbardziej z tego wszystkiego to mi się chyba podobała oprawa audiowizualna. 5/10Jusant Ciekawa pozycja, głównie ze względu na rozbudową mechanikę wspinaczki. Ładna grafika, ciekawe lokacje, ale też na dłuższą metę nudzi i dobrze, że koniec przychodzi dość szybko. 6/10 Call of Duty: Black Ops - Cold WarMuszę przyznać, że bawiłem się bardzo dobrze i z tych nowszych odsłon Call of Duty to właśnie ta kampania najbardziej mi się podobała. Lubię klimaty zimnej wojny, twórcy fajnie wykreowali fabułę używając rzeczywistych postaci z historii. Gameplay i strzelanie satysfakcjonujące, misje różnorodne, czułem się, jakbym oglądał dobry film szpiegowski. Jedynie nie podobało mi się to, jak twórcy odlecieli trochę z tymi klimatami "psychicznymi" (kto grał, ten wie, o co mi chodzi). Słabo też, że mimo tak zapowiadanego wpływu naszych wyborów na losy historii, praktycznie jeden - w przedostatniej misji - ma kluczowe znaczenie dla tego, jak potoczy się fabuła. Tym bardziej, że wcześniej też były wybory i miałem nadzieję, że ich wpływ będzie zdecydowanie większy. 8+/10
Opublikowano 2 godziny temu2 godz. RE9:RequiemNie spodziewałem się takiego hitu. Gierkę kupiłem trochę od niechcenia, a trochę z ciekawości, bo chciałem sprawdzić chwaloną za świetny performance wersję na Switch 2. Gierka robi świetne wrażenie pod względem wizualnym na małym ekranie, nie sądziłem, że wszelkie cięcia wizualne będą na tyle dyskretne i niezauważalne. Sekcja otwierająca to prawdziwy majstersztyk, mega klimatyczna, i tutaj doskonale widać, że twórcy podeszli do tematu na poważnie i wersja S2 ma nie ustępować swoim odpowiednikom ze sprzętów stacjonarnych, w zasadzie tak zostaje do samego końca. Gra łączy w sobie najlepsze momenty z przestrzeni serii od czasu przeskoku na TPP na PS2. Lokacje i miejscówki to świetny miks RE2 i 3 głównie, oprócz tego kilka wcześniej nie spotykanych w serii miejscówek osadzonych w realiach post-apo zombie survivalu. Bossowie i przeciwnicy siłą rzeczy będą podobni, oczywiście lekko zmodyfikowaniu, w każdym razie nie odbieram tego jako kopiuj wklej, a jako puszczenie oka w stronę fanów mające na celu przywołanie wspomnień i pozytywnych doświadczeń z gry. Gameplay dzięki obecności 2 protagonistów jest świetnie zbalansowany, pełny i wciągający. Sekcje Grace to horror pierwsza klasa, świetnie uwypuklono tu nową mechanikę w postaci zombiaków, którzy jednak jakieś resztki rozumu jeszcze w głowach mają. Po raz pierwszy w serii szeregowi przeciwnicy robią coś więcej niż atakowanie gracza, dzięki czemu mamy więcej opcji na unikanie konfrontacji i grę bardziej nastawioną na survival i ukrywanie się.Sekcje Leona to akcja z grubej rury, tutaj twórcy inspirowali się chyba najbardziej RE6, czyli najmniej popularną odsłoną serii. Shooterowość została jednak umieszczona w rozsądnych ramkach i w efekcie mamy taki mix RE6 - RE4R. Tutaj niestety pojawia się mój największy zarzut - w sekcjach Leona bardzo brakuje mi pękających czach po headshotach z pistoletu. Mocniejsza broń robi robotę ale oczywiście amunicji jest jak na lekarstwo, no a ten nieszczęsny pistolet mocno odstaje od tego co było w RE4R, a to jedna z tych rzeczy, które dla mnie definiują serię.Dodana ostatnio minigierka-rouguelike z Leonem daje szansę dać upust głodowi akcji, który może pozostawić główna linia fabularna, tam już zaznamy wyłącznie czystej satysfakcji ze strzelania, nawet mój niedosyt eksplodujących głów został częściowo zaspokojony.Gra w pełni zasłużenie uzyskała swój rozgłos, dla mnie mocny kandydat na GOTY.Gdyby nie pistolet, dałbym 10/10, w obecnej formie - 9/10.
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.