Treść opublikowana przez kotlet_schabowy
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
25 Lat Niewinności: Sprawa Tomka Komendy Co prawda obejrzałem wersję serialową (4 odcinki po ~pół godziny, nie wiem szczerze mówiąc, co tam jest dorzucone w stosunku do trwającej...niecałe dwie godziny wersji filmowej), ale wpiszę się tutaj. Przez parę lat, które minęło od premiery, ignorowałem tę produkcję: raz, że jakoś ogólnie nie po drodze mi z polskim kinem, a dwa, że ten konkretny przypadek miał jakiś taki tani, telewizyjny vibe (trop poniekąd słuszny, bo to koprodukcja TVN). Nie pomagał też niezbyt podobny do pierwowzoru, nieznany mi aktor w głównej roli. No ale z braku laku odpaliłem na HBO i bardzo pozytywnie się zaskoczyłem, bo to kawał mocnego, sprawnie nakręconego, emocjonującego kina. Pozostawił mnie z niedosytem, bo jako serial mógł dużo mocniej rozwinąć sporo wątków. Historię tytułowego bohatera każdy zna, więc nie będę się rozpisywał, powiem tylko, że film/serial jest raczej dosyć klasyczny w formie (choć momentami coś tam miesza z chronologią i montażem), ale to w żadnym razie zarzut. W sumie taka trochę stara szkoła polskich dramatów: syf, bieda, cierpienie i depresja. Ale tutaj jest to w stu procentach na miejscu i niestety, ale mocno autentyczne. Aktorzy spisali się dobrze, na czele z odtwórcą głównej roli oraz wcielającą się w jego matkę Agatą Kuleszą, drugi plan ma swoje momenty (niezawodny Frycz), ale są też trochę słabsze występy (niestety, mimo potencjału scenariuszowego, wątek prokuratorsko-policyjnej współpracy i powrotu do śledztwa po latach wyszedł średniawo, tam czuć był najmocniej tę telewizyjność). Chwilowo czuć klimaty Symetrii, ale w wersji ostrzejszej. No nieprzyjemnie się to ogląda, jeśli ma się trochę empatii. Ale tak czy siak: warto sprawdzić. Terminator 2: Dzień Sądu (seans w kinie na 35 lecie filmu) Już raz przegapiłem tego typu akcję (bodajże na 25 albo 30 lecie), więc postanowiłem, że następnym razem nie odpuszczę. Pełna sala w poniedziałek wieczorem, sporo młodych, część osób prawilnie zostało słuchać muzyki przy napisach końcowych. Trochę szkoda, że to nie wersja reżyserska, no i upscaling do 4K i ogólne "odświeżenie" filmu też jest lekko kontrowersyjne, przede wszystkim z powodu odejścia od klasycznego, chłodno-niebieskiego filtru (casus reedycji Matrixów). No ja go lubię, nie lubię za to gmerania w oryginalnie zaplanowanej warstwie wizualnej filmu. Duży ekran i wysoka rozdziałka ułatwia też dostrzeżenie "wpadek" typu dublerzy/kaskaderzy zastępujący naszych bohaterów, ale to w sumie bardziej zabawne niż psujące seans. Cóż mogę więcej napisać? To jeden z moich filmów życia, absolutne 10/10 i choć powtarzam go co jakiś czas, to wrażenia z seansu na wielkim ekranie i z mocarnym nagłośnieniem to inna bajka. Byłem absolutnie wciągnięty i pochłonięty od początku do końca, w końcówce niezmiennie łza zakręciła się w oku. Opus magnum Camerona, wzór na film akcji, kwintesencja czasów, w których powstał, a jednocześnie ponadczasowość (gdzie np. jedynka dużo gorzej się zestarzała).
-
House of the Dragon
Skończyłem niedawno trzeci sezon HotD no i cóż, nadal średnio w chuj. Nie mogę patrzeć na większość głównych postaci, tragedia ten casting, ale też przede wszystkim scenariusz. Cięzko komuś kibicować, a jedyna "ewolucja" charakterów to obecnie dojebanie prawie każdemu jakiegoś PTSD (ogólnie modny motyw ostatnio w popkulturze). Czyli teraz co prawda Rhaenyra nadal jest nieznośną jędzą, ale ma mi być jej żal, bo ma traumę. W ogóle ciężko tu o jakąś wagę wydarzeń, niby wojna w tle, a wszystko jakieś takie bez znaczenia, nijakie. Ten sam case, co w S02. Jakby twórcy myśleli, że skoro tak nas interesowały losy Lannisterów, Starków czy Targaryenów w GoT, to teraz wystarczy nam rzucić papierowe postacie o tych samych nazwiskach i z automatu będziemy zachwyceni. Nie wiem, po co w ogóle to oglądam xD Chyba tylko ogólnie pojęty klimat uniwersum i mimo wszystko przebłyski postaci w dawnym stylu mnie przy tym trzymają (Ormund bezapelacyjnie MVP sezonu, wątek Aegona w sumie też robi robotę, mimo, że polega głównie na snuciu się). I tak będę oglądał dalej, ale GoTowi to nawet do pięt nie dorasta (tak, nawet ostatniemu sezonowi, który ostatnio odpaliłem na chwilę dla porównania i to, jaki to ma production value, mimo 7 lat na karku, jest niesamowite).
-
The Blood of Dawnwalker
Niewielka (stosunkowo) mapa? Doskonała informacja Z tego co wyłania się z zapowiedzi mam tylko problem z patentem dotyczącym lecącego czasu (będzie siedziało na bani, że nie wszystko da się radę zaliczyć) i ogólnie nastawienie na więcej, niż jedno przejście przy potencjalnie długim czasie potrzebnym na każde z nich. Gierki z odkrywaniem różnych ścieżek są spoko, jeśli to nie molochy na kilkadziesiąt godzin.
-
PlayStation 5 - komentarze i inne rozmowy
To są dwie różne sprawy. To, że gra ma śmigać i spełniać jakieś tam standardy przede wszystkim na najpopularniejszej konsoli, to jedno. A to, że ze względu na istnienie trybów Performance/Quality i innych suwaków twórcom łatwiej kastrować wersję na słabszy sprzęt w nieskończoność, aż osiągnie te mityczne 30/60 klatki, niż bawić się w optymalizację, to drugie. A pewnie coraz częściej będą wątpliwości, czy płynniejsza opcja na zwykłej PS5 w ogóle się pojawi, vide ostatnia "afera" z Blood of Dawnwalker czy nieustanne dyskusje o framerate GTA VI. Co pokazał zresztą przykład PS4 Pro i to, jak niektóre wydane w późniejszych latach gierki działały na amatorze (chociaż exy do samiutkiego końca wyglądały i chodziły doskonale, no może poza The Last Guardian).
-
Alien Cinematic Universe
Nie no fajna projekcja, taka nie za subtelna, zważywszy, że cały twój udział w temacie zaczął się od wymownego "ja pierdolę, co wam się tak podobało w Romulusie", a później przez kilka postów prowadziłeś narrację, jakoby to film mógł podobać się raczej młodszej widowni a nie starym fanom (a przepraszam, również osobom "z demencją"). Więcej: film wręcz NIE POWINIEN być fajny dla ludzi wychowanych na starych częściach. Ale jak ktoś zareagował na takie absurdalne dictum, to "hej, a nie możemy po prostu dyskutować?". Jak polityk w wywiadzie xD Niestety forum ma to do siebie, że posty sobie wiszą i wszystko fajnie można sobie poczytać. W skrócie: komuś podoba się coś innego, niż mi, to powód musi tkwić w jakiejś, nazwijmy to, zewnętrznej przywarze, nie w tym, że po prostu mamy różne upodobania (czym uwarunkowane, to już można sobie analizować, ale raczej to nie miejsce na to). W pakiecie (nie pierwszy raz z tego co już zdążyłem zaobserwować) tworzenie otoczki mentorskiej z racji wieku. Ziom, tutaj średnia wieku userów to pewnie z 38 lat, takie gadki są paradoksalne strasznie dziecinne. Byłeś chociaż na Alien w kinie w 1980 roku? Bo jak nie, to trochę sztryms tak udawać starego fana... Zważywszy, że w tym przypadku to moja opinia jest bardziej zgodna z "większością" i jakimś tam konsensusem fandomowym (nie żebym potrzebował takiej walidacji, po prostu pokazuję rzeczywistość w kontrze do twojej tezy, bo zaraz znowu ktoś nie umiejący czytać ze zrozumieniem zrobi z tego zarzut), pisanie o byciu alternatywnym to kula w płot i najpewniej znowu projekcja. To przewietrz swój pokój. Nie masz jakiejś afery politycznej albo nowego wpisu Stanowskiego do powkurwiania się?
-
PlayStation 5 - komentarze i inne rozmowy
Ale co to za TV konkretnie? Bo 8 lat może mieć równie dobrze panel FHD xD Nie żebym testował te sprzęty setki godzin, ale bardziej niż na samą grafikę patrzyłbym na framerate, a ten w dobrze przygotowanej gierce na Pro może być dwa razy lepszy (przy tej samej warstwie wizualnej), co na zwyklaku. Czy jest to warte takiej kasy, to już sam sobie musisz odpowiedzieć. Ja wróciłem do PS5 z postanowieniem, że skoro i tak najbliższe parę lat to będzie mój główny sprzęt do grania, a mój TV ma wszystkie możliwe bajery, które warto wykorzystać, to chcę najmocniejszą wersję sprzętu. Devi, szczególnie 3rd party, mogą w przyszłości coraz bardziej iść na łatwiznę i nie optymalizować zbyt dobrze gierek na podstawową PS5. Próbując spojrzeć na to obiektywnie: na ten moment Pro jest nieadekwatnie drogie w porównaniu do Slima, a po tych chorych, spekulacyjnych podwyżkach to już w ogóle. Zważywszy, że spirala się nakręca, to przed mityczną premierą GTAVI może być jeszcze drożej, więc w Twoim przypadku faktycznie chyba sensowniej by było polować na Slima z napędem lub bez: te drugie nadal pojawiają się po 1999zł, napęd dokupisz za ~350 zł, a jeśli faktycznie konsola ma być głównie pod nowe GTA, to i tak nie będzie Ci on potrzebny.
-
Alien Cinematic Universe
Żeby dojść do wniosku, że film, który wprost pluje na "mitologię" Obcego i nie oferuje przy tym nic w zamian, będąc zwyczajnie słabym widowiskiem, jest lepszym wyborem dla starych fanów, niż prosty popcorniak oparty na nawiązaniach do starej trylogii, który przy tym jest po prostu dobrym filmem, to trzeba mocno naciągać rzeczywistość xD Przecież pomijając to, że obsada Romulusa to zoomerzy, to film jest wręcz skrojony pod boomerstwo oglądające serię od dekad. Całość to praktycznie jeden wielki fanserwis, strona wizualna stylizowana jest na znane klimaty, fabułka idzie typowym schematem, a do tego trochę nowych patentów, żeby nie było zbyt wtórnie. I zostało to zrobione na tyle dobrze, że zdało egzamin i jako film, i jako powiew nostalgii dla starych widzów. A Covenant xD? Jedyne, co jest dobre w tym filmie, to Fassbender i dwie scenki, które, o ironio, nie trafiły (albo trafiły niemal całkowicie okrojone) do kinowej wersji. Głupoty scenariuszowe, sranie na lore lub kolejne retcony, żenujący bohaterowie (na dodatek same randomy, dosłownie nikt poza duetem androidów się nie wyróżnia, nie ma krzty charyzmy i nie daje się zapamiętać, tak pod względem scenariuszowym, jak i castingowym), mdła warstwa wizualna i tak dalej. Jedynie wątek Shaw i zakończenie wprowadziło trochę creepy atmosfery w ten plastusiowy spektakl. No ale wiadomo, mylą się zwykli widzowie, mylą się krytycy, myli się fandom.
-
GTA VI
Masz jakieś insiderskie info z rozpiską budżetu i terminarzu produkcji? Bo bez tego to zwykły populizm i pośrednie bronienie partaczy, a przecież kiedy indziej tak krytykujesz korpo. Bo przecież biedne Square nie miało czasu i kasy i dlatego FF VII Rebirth tak wygląda i działa na bazowych konsolach. A produkcje typu Expedition 33 czy Hellblade II jakoś potrafią pokazywać graficznie coś więcej, niż update z czasów PS4. Prawda jest właśnie taka, że gracze przyzwyczaili się do partactwa i chodzenia na skróty przez devów. Dlatego też bawi mnie teraz ta egzaltacja nad wyglądem GTA VI i że MAGICY Z ROCKSTAR robią cuda na ANTYCZNYCH sprzętach. Nie, po prostu wreszcie jakaś gra wygląda tak, jak należy. I to samo podniecanie się było chociażby przy RDR2 i wtedy też mnie śmieszyło.
-
GTA VI
W sumie z dupy ta formuła pokazu, spoilerów więcej niż w leakach xD I to jeszcze ma ponad 20 minut trwać. Ja pasuję, gra to dla mnie pewniak i bez trailerów. No świetnie to wygląda, a w normalnej jakości popatrzę później na parę momentów.
-
własnie ukonczyłem...
Metal Gear Solid Delta: Snake Eater (PS5) Czyli pierwszy tytuł zaliczony na PS5 po powrocie do tej platformy, jednocześnie pierwszy na PS5 Pro i pierwszy na Oledzie Bożym. Okoliczności te sprawiły, że mimo iż ów remake jest w powszechnej opinii (czy to graczy, czy "speców") uznawany raczej za technicznie niedopracowany i niedomagający, tak ja jarałem się tym, co widzę, liżąc ściany, przypatrując się otoczeniu w perspektywie FPP czy oglądając złapane zwierzaki w menu, zachwycając się szczegółowością wykonania. Owszem, im dłużej grałem, tym chłodniej oceniałem całokształt, dostrzegając niedociągnięcia (szczególnie zbliżając się do ekranu), ale i tak uważam, że gra wygląda pięknie, choć powinna być bardziej dopieszczona, szczególnie biorąc pod uwagę rzekome bycie "Pro Enhanced". Druga sprawa to zmiany artystyczne. Największe kontrowersje może budzić ogólna kolorystyka (jest "realistyczniej", ale jednocześnie można odpalić filtr udający dawne zielenie, więc ok), ale przede wszystkim modele postaci, a dokładniej ich twarze. No jest tutaj bardzo nierówno i poza Ocelotem, który chyba funkcjonuje już jako mem i symbol owych zmian, najbardziej "ucierpiały" postaci kobiece (no dobra, Para-Medic wygląda spoko). Eva i The Boss wyglądają po prostu nieładnie, a faktura i kolor ich cery czy ust sprawia wrażenie, jakby były chore xD. Miało być szczegółowo i realistycznie, a wyszło creepy. Facetów też to nie ominęło, ale jednak nie rzuca się tak w oczy, a groteskowe w założeniach wizerunki większości antagonistów łagodniej zniosły zmiany. Cóż, grunt, że Snake prezentuje się godnie. A szczegóły ekwipunku czy stroju: miodzio. Zacząłem od grafiki, bo to w sumie największa różnica w stosunku do oryginalnego (a konkretniej do wersji Subsistence/HD) MGS3. Jasne, jest tu więcej zmian, choćby w sterowaniu (dla mnie zdecydowanie na gorsze, w obu trybach, notabene sam fakt, że tryb Legacy oferuje względnie podobne do starodawnego obłożenie pada, ale wymusza też starodawną kamerę, to niezrozumiała i zwyczajnie głupia zagrywka- czemu nie umożliwić w pełni wolnego wyboru konfiguracji?), ale generalnie to dokładnie taki sam Snake Eater, jakiego znamy od ponad 20 lat. Zachowana ścieżka audio (i całe szczęście: The Twin Snakes pokazało, czym kończy się odświeżanie oryginalnego voice actingu), muzyka (poza utworem tytułowym: zmiana niestety na minus), reżyseria filmików, ogólny feeling gameplay'u (trochę upłynniony poprzez wdrożenie nowocześniejszych mechanik pachnących MGS V, jednocześnie momentami bardziej ślamazarny, choćby na przykładzie podnoszenia ciał wrogów czy zwisania/podciągania się), czy w końcu słynne loadingi między mniejszymi sektorami mapy: to wszystko sprawia, że fan trójki czuje się jak w domu, co można poczytywać jako zaletę, jeśli oczekujemy odświeżonej, ale jednak znajomej, nostalgicznej podróży, lub jako wadę, jeśli liczyliśmy zwyczajnie na coś więcej. Sam miałem specyficzne odczucia w trakcie obcowania z Deltą. Z jednej strony interesujące było doznawanie znanej przygody w nowej formie wizualnej (jest tu sporo szczegółów, które umknęły/były niedostrzegalne/nie istniały w oryginale, ot choćby rosyjskie napisy w budynkach), z drugiej cały czas czułem się, jakbym po prostu odpalił po długiej przerwie Snake Eatera. A że przygodę Naked Snake'a znam niemal na pamięć, to i deja vu było silniejsze niż u kogoś, kto ostatnio grał w to na premierę czy tam ewentualnie powtórzył sobie przy okazji edycji na PS3. Koniec końców, wynika z tego jedno: skoro tak mało zmienili, to jest to nadal wspaniała gra. Pobawiłem się w powolne smakowanie historii, wyciśnięcie maksimum z rozmów przez radio, wyszukiwanie z pamięci easter eggów, gadżetów czy w końcu odstrzelenie wszystkich Kerotanów (i, co jest nieco upierdliwą nowością, kaczorów Ga-Ko). Co ciekawe, Delta zmieniła system zapisywania niektórych elementów progresu, co z jednej strony jest lekkim ułatwieniem (odhaczone Kerotany i Gako zapisują się nawet, jeśli zginęliśmy) a z drugiej utrapieniem i to potężnym (postawiłem sobie za cel przejść grę bez zabijania i zgodnie z odwieczną MGSową zasadą, jeśli się kogoś odstrzeliło, a później załadowało stan/checkpoint od nowa, to zgonu nie zaliczało, tutaj jest inaczej i mimo, że de facto nikogo nie odwaliłem, to na koniec miałem na liczniku -naście trupów i rangę z głowy). Całość zajęła mi ponad 24 godziny i oczywiście bawiłem się świetnie (choć to, co mierziło kiedyś, mierzi nadal, np. eskortowanie Evy), ale no jak już wielokrotnie powiedziano: to tylko nowe szaty starej gry. Świetnej, klasycznej, ponadczasowej, ale jednak znanej mi już na wylot, a dla wielu graczy mocno już nieświeżej i w tej formie mało porywającej. Dodać do tego kwestię ceny premierowej oraz wszelkiej monetyzacji gównozawartości typu skiny i wyłania się nam nie do końca satysfakcjonujący obraz efektu końcowego. Ja pudełko sobie zostawię i pewnie wrócę pobawić się jeszcze na inne sposoby (non-lethal jednak mocno ograniczał mnie w temacie zabawy mechanikami), ale i tak co oryginał to oryginał. c.d.
-
PlayStation 5 - komentarze i inne rozmowy
No tylko warto pamiętać, że to gra wymagająca online do uruchomienia, więc tym bardziej beka z tych cen.
-
GTA VI
Jednak co gameplay to gameplay. Hype się udziela jak już widać prawdziwą GRĘ. Aż mam flashbacki z okresu tuż przed premierą San Andreas, tam leaku chyba nie było ale premiera w USA była z tydzień przed naszą i ruszyły już na grubo wrzutki od portali typu gametrailers. A do tego momentu były tylko wykadrowane trailery.
- Bloodborne
-
Odyseja 2026
W końcu byłem i ja. W weekend prawie miesiąc po premierze nadal pełna sala, o dziwo zachowanie wszystkich bez zarzutu. Sam film oceniam w sumie pozytywnie. Na pewno zrobił na mnie lepsze wrażenie, niż Oppenheimer, Tenet czy Dunkierka. Może to też trochę efekt tego, że opinie po premierze były tak skrajne, a samemu też nie nastawiałem się na cudo, choćby na podstawie trailerów. Film ma oczywiście swoje problemy, w większości typowe dla dzieł Nolana, więc abstrahując od otoczki "ideologicznej" (do tego jeszcze wrócę), jeśli ktoś jest ogólnie uczulony na jego styl, to i tutaj zdania nie zmieni. Jest rozwleczenie metrażu (owszem, materiału źródłowego starczyłoby choćby i na 6 godzin, ale nie o to tu chodzi), jest szaro-bura i generalnie nudna estetyka, jest pseudo realizm (stojący w sprzeczności z odejściem od realizmu na wielu płaszczyznach) i Nolanowe przywiązanie do pozornie niepotrzebnych szczegółów (szyte stroje, autentyczne fryzury i brody, pies z jakiejś kurwa niemal zaginionej, rzadkiej rasy xD), są ekspozycyjne dialogi i płaskie postacie (ciężko kogoś polubić), jest powaga, są głośne, dziwne dźwięki jako OST (tu akurat przesadzono i w kinie było po prostu za głośno). Ale są też mocne sceny, świetne zdjęcia, częściowo dobry casting (Pattinson, Holland, Leguizamo), no i mimo wszystkich zmian i kombinacji, ponadczasowa, epicka historia. Sam nie jestem jakimś znawcą Odysei Homera, więc część epizodów była dla mnie świeża nie tyle ze względu na autorską interpretację scenarzystów, co po prostu nie pamiętałem, co było w oryginale, no i może to i lepiej, bo nie szukałem różnic w trakcie seansu. Za to po seansie jak sobie poczytałem, no to faktycznie była to momentami naprawdę luźna adaptacja. Tu można przejść płynnie do tematu szeroko pojętego woke i poprawności. No nie da się ukryć, że dobór aktorów jest częściowo mocno nietrafiony i zwyczajnie śmieszny w swoim nieukrywanym nawet zbytnio spełnianiu quoty. I nie trzeba być łowcą woke, bo nawet potężny gej Pan Raczek ładnie to wypunktował i uzasadnił merytorycznie. Notabene polecam jego "recenzję" (cudzysłów, bo to taka trochę gawęda, trochę opis wydarzeń, ale nie zmienia to faktu, że słucha się dobrze, ale raczej już po seansie): no ale zawsze znajdzie się ktoś piszący błyskotliwie, że "hehe prawaki się zesrały, bo murzynka gra Helenę". Jest to wszystko o tyle śmieszne, że z jednej strony Nolan sięga po "nowoczesne" tłumaczenie eposu, dobiera sobie całe spektrum ras, płci i orientacji jako aktorów wcielających się w antycznych Greków i decyduje się na stylizowane, cool zbroje bohaterów, jednocześnie bawiąc się w jakieś akcje typu użycie tylko odwzorowanych, antycznych instrumentów do stworzenia OST (no w sensie dał takie zlecenie, nie komponował) albo właśnie szukanie wspomnianego wcześniej psa. Inaczej mówiąc: Argos musi być wierny oryginałowi, ale już Helena czy Eurylochos nie. Kończąc: film był niezły, ale zyskałby dzięki przykróceniu go, lepszemu doborowi aktorów i tak fundamentalnej rzeczy, jak obecności pierwiastka magii/duszy. Tego tu zabrakło i dlatego też do Odysei Nolana nie będzie się raczej chciało wracać (jak zresztą do większości jego filmów), jednocześnie seans był intensywnym przeżyciem w kinie. Czyli standard w jego filmografii. Takie 6+/10.
-
Sekiro: Shadows Die Twice
Z tym nastawianiem się na najgorsze przez czytanie opinii i komentarzy w necie to akurat podbijam Yapa, i nie chodzi tu o zgrywanie kozaka, bo sam ginąłem multum razy i wielokrotnie miałem dość Sekiro przy pierwszym playthrough, natomiast jak się człowiek naczyta tekstów typu "na małpie spędziłem tydzień prób" albo "Genichiro zabił mnie 400 razy" to się człowiek jedynie niepotrzebnie może zniechęcić, a różni ludzie różnie grają i niektórzy faktycznie mocno kaleczą xD. Ameryki nie odkrywam, ale w te gry (analogicznie było u mnie z BB, tam to już w ogóle każdy ma swój build i ekwipunek) trzeba grać po swojemu i iść na żywioł.
- 3 976 odpowiedzi
-
-
- 1
-
-
- sekiro
- shadows die twice
- fromsoftware
- ps4
-
Oznaczone tagami:
- Kingdom Come: Deliverance II
- Bloodborne
-
PlayStation 5 - komentarze i inne rozmowy
No ok, czyli absurdalna marża sklepu, bo popyt przerasta podaż. Jeden nazwie to mitycznym wolnym rynkiem, drugi scalpingiem.
-
PlayStation 5 - komentarze i inne rozmowy
No albo wydać to potężne 200 zł na każdą z wymienionych konsol i sobie wrócić do dawnych klimatów w najsensowniejszej formie. Ja się nie pozbywałem niczego ze swoich sprzętów, a gierki odsprzedawałem dopiero w erze PS4 (za to na PS3 dużo pożyczałem od kumpla, więc też kolekcja mi się nie uzbierała) ale głównie nówki, żeby nie przepłacać xD Po latach niektóre odkupiłem za grosze. Nie traktowałem hobby spekulacyjnie, a trochę szkoda. Problem z kolekcjonowaniem jest inny: w czasach PS1 i PS2 mało kto miał kasę, żeby budować zbiory na bieżąco, więc jak się przespało okres tak powiedzmy w latach 2010-2015, kiedy dało się retro kupić za bezcen, no to teraz jest już dupa, bo raz, że stan staroci jest zazwyczaj "dyskusyjny", a dwa, że ceny odleciały. W sumie poza bananowymi dzieciakami albo ludźmi, którzy w latach 90' mieli te 20+ lat i już zarabiali pierwszą kasę, raczej mało kto budował kolekcję oryginalnych gierek i konsol. Co by nie mówić, sugerowana cena nie zmieniła się od ostatniej podwyżki i wynosi nadal 900 euro, czyli stówę więcej, niż w 2024. I za tę kasę można konsolę dostać w cywilizowanych krajach. To, co się dzieje w PL to jest połączenie januszerki sklepów i klientów wpadających (poniekąd słusznie) w spekulacyjną paranoję.
-
Właśnie zacząłem...
Kamera sprawia, że niestety bywa niesprawiedliwie.
-
Metal Gear Solid: Master Collection Vol.2
Nawet Delta, która teoretycznie miała być remakem, nic nie ruszyła w trzonie gameplay'u MGS3, na czele właśnie z loadingami, więc czego tu oczekiwać po zwykłym porcie xD
-
+++ CHCESZ KUPIC/ZMODERNIZOWAC KOMPA?
i5 11400f, 16 GB RAM. A no i mobo z PCIe 4.0, wiem, że to też ma znaczenie. @Chewie no budżet w okolicach 3k to już odpada, muszę zachować jakieś minimum zdrowego rozsądku, tym bardziej, że dopiero co kupiłem PS5 i to i tak będzie moja główna platforma na X lat. @rafanus2 te 5060Ti to z tego co widzę zarówno 8, jak i 16 GB mocno drogie. 2k to u mnie maksymalny próg bólu, już i tak mocno podwyższony. Po prostu z tego co widzę, to podwyżki proporcjonalnie mniej dotykają kart 16GB.
-
+++ CHCESZ KUPIC/ZMODERNIZOWAC KOMPA?
Dobra zgodnie z zasadą "kupuj na górce": rozglądam się za GPU xD. Tak serio, to rozglądam się od jakiegoś czasu ale z takich czy innych przyczyn dopiero niedawno siadłem do tego na spokojnie i widmo kolejnych podwyżek mnie zmotywowało. Generalnie: nie gram na PC więc mnie nie cisnęło, ale jak mam siedzieć nadal na 4GB i za rok żałować, że nie brałem teraz, bo mi niepotrzebna i za drogo, to już wolę mieć to z głowy. Żeby zarysować sytuację: do tej pory czaiłem się na karty 8GB do tysiaka (nowe), co samo w sobie już było patologią (minęły mnie chociażby takie cuda, jak Intel Arc B570 10GB czy RX 9060 XT 8GB), zmieniłem procka i zaczęło mnie kusić coś więcej, no ale akurat po dwóch tygodniach wyjebało ceny. Mam ziomka, który coś tam jest w stanie doradzić i rzuca mi propozycje, ale chciałbym zasięgnąć "drugiej" opinii. Dla potrzeb dyskusji załóżmy, że używki to pewniaczki, wtedy na tapecie są: RTX3070 Twin Edge 8GB używka za 999 zł PowerColor Radeon RX 6800 Fighter 16 GB używka za 1500 zł Sapphire Radeon RX 7700 XT Pulse 12GB GDDR6 używka za 1700 zł Z nowych: ASrock Arc B580 Challenger OC 12GB GDDR6: wczoraj była za 1130 zł, no ale to było wczoraj. Gdyby jakimś cudem pojawiła się znowu w okolicach 1200 (tak, myślenie życzeniowe), to wrzucam na listę XFX Speedster SWFT 309 Radeon RX 6700 nówka za 1700zł ASrock Radeon RX 9060 XT Challenger OC 16GB niecałe 2000zł nowa/1930 zł za wersję od Sapphire. Proszę o sugestie. Tak, wiem, już jest za późno, powinienem żałować i się samobiczować, ewentualnie hodlować do 2029. Cokolwiek bym zamówił, zawsze mam 2 tygodnie na zwrot, w czasie których mogę obserwować rynek xD
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
Dzień Objawienia Miałem jakieś tam oczekiwania, bo to mimo wszystko Spielberg, teoretycznie powrót do klimatów, w których czuje się najlepiej (sci-fi), ale wyszło średnio. W sumie 3/4 jak nie więcej filmu to snucie się bohaterów, mało frapujące wątki i niekończący się pościg głupich za głupszymi. Serio, tyle tu scenariuszowych bzdur, że w pewnym momencie po prostu już można się z nich śmiać. Problemem jest to, że kontrastują one z powagą (żeby nie powiedzieć: kijem w dupie) całej opowieści, bo trochę humoru czy dystansu do całości mogłoby pomóc. A tak jest dysonans. Nie pomagają też główni bohaterowie, zresztą dosłownie każdy w tym filmie jest mdły, senny i nijaki. Jedynie końcówka, choć oparta na maksymalnie wtórnym i znanym patencie, trochę ratuje wrażenia. No i parę scen akcji jest całkiem oryginalnych i fajnie nakręconych, zresztą ogólnie film ma dobre zdjęcia, choć stronę wizualną określiłbym tak, jak resztę: mdła. I pomyśleć, że to był mój pierwszy seans na nowym Oledziku xD. Cóż, nie żałuję, że nie wybrałem się do kina.
-
+++ CHCESZ KUPIC/ZMODERNIZOWAC KOMPA?
Jako człowiek siedzący nadal na GPU z 4GB VRAM mogę potwierdzić, że z "ostatnich" lat dało się zaliczyć takie tytuły, jak RE: Village, Stray czy The Medium xD