Opublikowano czwartek o 11:054 dni Po ponad dwóch miesiącach udało mi się ukończyć drugą odsłonę Kingdom Come. Spędziłem ok. 85-90 godzin w pięknym, realnym świecie i bez wątpienia był to dobrze spędzony czas. Uprzedzę nieco dalsze swoje przemyślenia - to najlepsza część serii pod kątem gameplayu, natomiast do mnie bardziej trafiła historia z jedynki.Odpalając dwójkę widać ogromny postęp w interfejsie, gameplayu (można wreszcie przez krzaki przejechać...), ogólnej prezencji samej gry. I to wrażenie towarzyszy nam w kolejnych godzinach - to jest po prostu jeszcze bardziej dopracowana i odpicowana pierwsza część. Jeśli jedynka cię zmęczyła, odrzuciła itd. to raczej nie masz tu czego szukać. I nie mówię tu tylko o tym, że fabuła nawiązuje do wydarzeń z pierwszej części - po prostu, KCD to gra, którą albo się lubi, albo się jej nie lubi.Przede wszystkim ze względu na swoje dość osobliwe mechaniki. Trzeba jeść, trzeba spać, trzeba uważać, bo się można opić, zatruć, zachorować. Idziesz, psują ci się elementy ekwipunku. Pieniędzy - przynajmniej na początku - łatwo nie zarobisz. I się wkurzasz, bo ciągle gra rzuca jakieś kłody pod nogi. Ale im dalej w las, tym bardziej kombinujesz, cieszysz się z małych rzeczy i idziesz dalej. I to dosłownie, bo na początku nawet na zwykłego konia cię nie stać... Początek może odrzucić. Fani jedynki spokojnie są jednak do tego przyzwyczajeni Do tego dochodzi system walki - uproszczony i prostszy niż w jedynce, ale i tak jedni powiedzą, że walczy się fajnie, a drudzy znowu będą narzekać i się frustrować, że trzeba go ogarnąć. Szkoda, że później nauka jednego ciosu powoduje, że praktycznie poziom walk drastycznie spada. No i oczywiście ograniczony system zapisu gry.Od razu po zakończeniu prologu świat gry się przed nami otwiera. Ta wolność potrafi przytłoczyć... Nie ma tu żadnych ograniczeń, niewidzialnych ścian, chorób czy innych wymysłów twórców na ograniczenie mapy w danym momencie. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby po oddaniu kontroli nad bohaterem przez kilkadziesiąt godzin po prostu zwiedzać świat i robić questy poboczne, zdobywając w ten sposób i pieniądze, i reputację, i level. Bo tu, jak pamiętamy, rozwój postaci wygląda nieco inaczej, niż w innych produkcjach. Im częściej coś robisz, tym jesteś w tym lepszy. I jak na początku masz problem z otwarciem prostego zamka, tak później robisz to z palcem w nosie, a trudniejsze zamki nie stanowią już dla ciebie wyzwania, ewentualnie przy maksymalnym skupieniu jesteś w stanie pokonać nawet największe zabezpieczenia. Chcesz kraść? Proszę bardzo, ale uważaj, bo nowy system ogarniania przestępstw powoduje, że trzeba kombinować, żeby nie tylko nikt cię nie przyłapał na kradzieży/włamaniu, ale też żeby nikt nie widział cię w okolicy, bo i tak wina później spadnie na ciebie. Ciekawa mechanika, do tej pory nigdzie chyba nie wykorzystana. Szkoda jedynie, że kradziony towar nie zawsze łatwo sprzedać (albo brakuje paserów, albo im brakuje pieniędzy, ewentualnie potencjalna wartość sprzedaży znacząco odbiega od samej wartości produktu). Chcesz być bohaterem, człowiekiem honoru i zarabiać uczciwie? Proszę bardzo, masz różne możliwości, np. możesz kuć miecze i je sprzedawać. Dodam, że dwójka nadal ma minigry z kuciem czy warzeniem mikstur, także jeśli lubiłeś to w jedynce, tutaj poczujesz się jak w domu.Jeśli chodzi o warstwę fabularną, jest spoko. Mamy historię z dużą polityką w tle, mamy zdrady, mamy intrygi, mamy bitwy, różnego rodzaju wydarzenia. Problem jednak w tym, że tak jak wspomniałem na początku, ta historia jakoś za bardzo do mnie nie trafiła. W sensie robimy te questy, wydarzenia się toczą, ale szczerze? Nie miałem tu jakichś większych emocji. Zdecydowanie bardziej trafiła do mnie fabuła z jedynki, tam się rzeczywiście kibicowało Henrykowi, były osobiste pobudki. Tutaj? No spoko, dzieją się wydarzenia, ważne dla całego kraju, ale w sumie, to jaki mam na to wpływ i co mnie to tak szczerze interesuje? Nie zrozumcie mnie źle - to nie tak, że twórcy zepsuli główną historię. Po prostu może niekoniecznie ona do mnie trafiła. Nie zapamiętałem praktycznie żadnego epickiego momentu... Questy poboczne - no cóż, tutaj dzieje się sporo i mapa szybko zapełnia się znacznikami. Jest co robić, questy są zróżnicowane, często z różnymi wyborami i konsekwencjami, no i w większości wykraczają poza schemat "przynieś - podaj - pozamiataj". No i można je robić na wiele różnych sposobów, czasami nawet człowiek się nie spodziewał, że tak się da.Świat gry robi wrażenie. Piękne okolice, bujne, zielone lasy, wsie, miasteczka, miasto... Ktoś wychowany na wsi poczuje się tutaj jak w domu. Klimat praktycznie wylewa się z ekranu. Za to dla twórców ogromny szacun. Osobiście Troskowice bardziej mi się podobały niż Kuttenberg, przytłoczyło mnie to wielkie miasto, wolałem bardziej swojskie klimaty Wrażenie robi też grafika - widać, że studio też się do tego przyłożyło. No i oczywiście miło posłuchać przygrywającej nam muzyki. Duże pochwały dla twórców za wykreowanie nowych, ciekawych postaci. Czy to Żiżka, czy to polski Komar, czy też wielu innych bohaterów, których spotykamy na swojej drodze...Co mi się nie podobało? Mało rzeczy. Jeśli mam coś wskazać, to oprócz jakichś drobnych problemów natury technicznej, irytował mnie w pewien sposób ten system mechanik i niszczenia ekwipunku, brak swobodnego zapisu. Do tego w jedynce szybko można było się dorobić na kradzieżach, bo handlarze mieli dużo forsy - tutaj już tak łatwo nie było. Może zabrakło mi trochę więcej nieliniowości w głównej fabule, może też tego, że liczyłem na spotkanie z pewnym bohateremchodzi mi o króla Wacława, skoro z Zygmuntem mamy okazję się spotkaćale niestety twórcy tego nie uwzględnili. Niektóre misje/wydarzenia w fabule głównej są też przesadnie rozciągnięte, tak jakby na siłę chciano wydłużyć całą rozgrywkę. Bez sensu moim zdaniem.Podsumowując: cieszę się, że udało mi się ukończyć drugiego Kingdom Come. Jedynka była pewnego rodzaju odkryciem, świeżością, czymś nowym w tym naszym gamingowym świecie. Dwójka aż tak mnie nie zaskoczyła, natomiast jest produktem bardziej dopracowanym i "gotowym" do prezentacji szerszemu gronu odbiorców. Bawiłem się bardzo dobrze, chciało mi się zwiedzać ten świat i przez te blisko dwa miesiące praktycznie w ogóle się nie nudziłem. Daję 9/10.Specjalnie czekałem też z ukończeniem podstawki na wydanie wszystkich DLC, tak, żeby za jednym razem poznać całą zawartość gry. Pokrótce:Brushes with Death - jak dla mnie - skok na kasę. Sam dodatek jest... trochę wymyślony? Dobra, poznajemy historię malarza, ale te questy to nie poziom nawet zadań pobocznych w podstawce. Biegnij, przynieś, wróć. Biegnij, zabij, wróć. Biegnij, zrób coś, wróć. No nie... Opcja malowania tarczy - spoko, ani razu nie skorzystałem, bo jej nie używam w walce. Moment, który mi się najbardziej podobał toscena nastraszenia malarza i przebrania się za diabła.To jednak trochę za mało, jestem zawiedziony. 7/10Legacy of the Forge - w jedynce mieliśmy odbudowanie wioski, tu mamy odbudowanie kuźni. Osobiście bardziej wolałem odbudowywać wioskę. Sama budowa kuźni to nic innego jak simsy w świecie KCD - można sobie według własnego uznania umeblować dom, pokój oraz podwórko. Ogranicza nas jedynie kasa i... poziom prestiżu. Sama fabuła - nomen omen - akurat opowiada o nieco innym wydarzeniu, niż samo bycie kowalem. Jest OK, kilka fajnych questów, czeka się na to, jak to wszystko się zakończy. No i końcowe sceny to prawdziwy majstersztyk,miałem vibe przerywników z piciem z Bogutą w pierwszej części. Te przekleństwa przy naprawie zegara, ta mimika postaci... Coś pięknegoTwórcom należy się jednak bura za to, że w pewnym momencie blokują nam dalszą historię, jeśli nie osiągniemy poziomu prestiżu. Żeby go podbić, trzeba grindować, w tym wypadku wykonywać codzienne questy (różne co prawda, ale sprowadzające się do tego samego) i czekać, aż nam ten wskaźnik wzrośnie. Gdyby robić ten dodatek w międzyczasie to spoko, ale ja praktycznie zostawiłem go na sam koniec całej mojej przygody z grą, przez co mój schemat wyglądał tak, że przez dwie-trzy godziny robiłem dzienne zadania, szedłem spać, robiłem questy, szedłem spać i tak w kółko. Nie powiem, miałem przez to już ochotę rzucić ten dodatek, ale się zmobilizowałem i ogarnąłem potrzebny level. 8/10Mysteria Ecclesiae - liczyłem na coś ala klasztor z jedynki i w minimalnej wersji to dostałem. Cóż, historia nawet potrafi zainteresować, jest intryga, gra się OK. Sam klasztor ma nieco zmarnowany potencjał, bo praktycznie większość postaci i pomieszczeń można było jeszcze jakoś wykorzystać, wydłużyć cały dodatek. Fajne nawiązanie do pandemii COVID - zarówno w historii, jak i np. w tym, że możemy sobie zrobić specjalną maskę na twarz. 8/10Podsumowując: żadne z DLC nie rzuciło mnie na kolana. Najbardziej chyba podobało mi się to z klasztorem, bo tam fabuła była najbardziej ciekawa, zwarta i po prostu dodatek się przechodziło. Legacy of the Forge było męczące ze względu na konieczność grindu w pewnym momencie, a samo budowanie chaty mnie zawiodło. A nam DLC z malarzem to spuszczę kurtynę milczenia... Szkoda, że twórcy nie zrobili np. żadnego dodatku zweselem pana Jana, które też mogło by być czymś ala DLC Cytadela do Mass Effect 3 ew. jakiegoś dodatku z Bogutą czy RadzikiemMam wrażenie, że twórcom nieco zabrakło pomysłów. Akurat dodatki do jedynki były - moim zdaniem - zdecydowanie lepsze. Jeśli chcecie dłużej pobyć w tym świecie - śmiało. Jeśli nie, to nie ogrywając tych DLC, niczego wielkiego nie stracicie. Edytowane czwartek o 11:054 dni przez lukas_k96
Opublikowano czwartek o 19:113 dni "Gra ciągle rzuca jakieś kłody pod nogi".Lepiej tego bym nie ujął. Ależ jestem wkurzony....świat, muzyka, klimat - toż to złoto. Ile dałbym za "normalną" grę w tym świecie. A tak to niestety po 10 godzinach próbowania z nadzieją, że potem będzie lepiej, po 10 godzinach męczenia się i frustracji, jestem zmuszony odpuscić....
Opublikowano czwartek o 21:463 dni Znowu ludzie nie ogarniają, a ja jedyneczke na hardcorze katuje bez fast travela. No niestety trzeba myślec i planować, a to przerasta większość graczy.
Opublikowano czwartek o 22:273 dni 3 godziny temu, rafanus2 napisał(a):Ale jakie kłody ta gra rzuca? Gdzie jest w niej ta trudność?Zapewne chodzi o to, że trzeba pilnować statystyk (jedzenie, spanie), że jest ograniczony system zapisu, że ekwipunek się psuje i trzeba go naprawiać, że czasami nie wszystko jest wyjaśnione i trzeba czegoś szukać/kombinować itd. KCD ma rzeczy, które obecnie na rynku niekoniecznie są popularne - jednego to odrzuci, drugiego nie. Jak ktoś chce dynamicznego RPG-a to czeska produkcja nie będzie najlepszym wyborem.
Opublikowano czwartek o 22:283 dni 44 minuty temu, GSPdibbler napisał(a):No niestety trzeba myślec i planować, a to przerasta większość graczy.Nie no ja poważnie pytam xD przecież tutaj można robić wszystko żeby się wzbogacić. Możesz okradać ludzi, włamywać się do domu, zabijać obdartusów w lasach (i nie tylko), rabować, napadać - piękna sprawa. A jak Ci się znudzi to możesz poudawać rycerza na białym koniu, ratować ludzi z opałów, pomagać podróżnikom na szlaku, a jak się zmęczysz to pobawić się z łaziebnymi. Ta gra nie rzuca kłód pod nogi tylko spełnia marzenia. Edytowane czwartek o 22:333 dni przez rafanus2
Opublikowano piątek o 14:292 dni 19 godzin temu, rafanus2 napisał(a):Ale jakie kłody ta gra rzuca? Gdzie jest w niej ta trudność?Kolega pewnie w jedynkę nie grał
Opublikowano piątek o 14:392 dni 9 minut temu, Paolo1986 napisał(a):Kolega pewnie w jedynkę nie grałW jedynkę bez psucia gry alchemią ;)
Opublikowano 19 godzin temu19 godz. Dopiero teraz zabrałem się za trzeci dodatek i kogoś chyba powaliło. Nie mogę nawet go ukończyć, bo straż chce mnie złapać, a nie mogę dać się złapać, bo jak mnie zaprowadzą do opata, to pojawia się plansza game over. Mogło mi się zdarzyć zabicie kilku strażników w ferworze walki, no ale nie moja wina, że nie potrafią walczyć.
Opublikowano 18 godzin temu18 godz. Godzinę temu, Butt napisał(a):Dopiero teraz zabrałem się za trzeci dodatek i kogoś chyba powaliło. Nie mogę nawet go ukończyć, bo straż chce mnie złapać, a nie mogę dać się złapać, bo jak mnie zaprowadzą do opata, to pojawia się plansza game over. Mogło mi się zdarzyć zabicie kilku strażników w ferworze walki, no ale nie moja wina, że nie potrafią walczyć.Nic nie zrobisz, nie można odkupić grzechów w DLC. Mnie się jakoś udało, ale było to dosyć trudne, miałem podobno problem, pod koniec DLC gra mi się posypała w komiczny sposób.
Opublikowano 17 godzin temu17 godz. To trzecie dlc ukończyłem zaraz po nowym roku, po ocenach w internetach byłem dość sceptycznie nastawiony, ale okazało się dużo bardziej zjadliwe niż to przedstawiano. Problemów ze strażą raczej nie miałem, dość szybko wyczaiłem którędy chodzą, czasem ich zmyliłem kamykiem rzuconym w krzaki, ale generalnie nie podchodzili zbyt dociekliwie do obowiązków i mimo że ze dwa razy niemal wpadłem na jednego z nich to szybki odwrót za drzwi wystarczył aby nie wzbudzić ich zainteresowania. Skradanie było generalnie łatwiejsze na terenie klasztoru niż w pozostałej części gry. Sama intryga mimo że dość przewidywalna w niektórych kwestiach, to rozegrana całkiem zgrabnie i w sumie dużo bardziej mnie zainteresowała niż opowieść z malarzem w tle z pierwszego DLC.Generalnie od tamtej pory nie grałem w kcd2, ale pewnie niedługo wrócę bo już dwie pozostałe gry które mnie odciągnęły mam prawie ukończone, więc Henryczek wróci na tapetę. Mam już chyba ponad 140 godzin w trybie hardkor, a fabularnie jestem na etapie wejścia do kopalni srebra, dlc ukończone wszystkie.Ostatnio dostałem baner z podsumowaniem mojej gry, ale coś mi się dane nie koniecznie zgadzają więc nie wstawiam. Choć grafika ładna.
Opublikowano 17 godzin temu17 godz. Godzinę temu, KrYcHu_89 napisał(a):Nic nie zrobisz, nie można odkupić grzechów w DLC. Mnie się jakoś udało, ale było to dosyć trudne, miałem podobno problem, pod koniec DLC gra mi się posypała w komiczny sposób.Odkryłem w necie sposób, po prostu trzeba się zakraść do postaci fabularnych i szybko zacząć rozmowę, wtedy nie zdążą pobiec po straż. xd Przy okazji poszedłem w full beserkera i szlachtuję straż ile wlezie. Udało mi się mieć przez chwilę spokój i porobiłem zapasik trucizny zguby, ale powoli mi się kończy, tak samo jak zbawienne sznapsy. Jednak w lazarecie ciężko się dostać do pracowni, żeby ktoś się nie podniósł alarmu. Może spróbuję u tego zielarza.
Opublikowano 2 godziny temu2 godz. Udało mi się ukończyć dodatek, ale ciężko jest mi go ocenić normalnie. Momentami miałem istny Benny Hill Show, kiedy NPCe ganiały jeden za drugim po klasztorze, szukać straży. W pewnym momencie wytłukłem już wszystkich strażników, został jeden rycerz Ludolf, bo nie dało się go ubić na amen. Tracił tylko przytomność, nawet nie można go było okraść z ciuchów. Jedynie miecz mu zabrałem z podłogi jak leżał nieprzytomny, to potem startował do mnie już tylko z gołymi łapami. xd Największy cyrk był pod koniec jak wszyscy byliśmy w wyremontowanym kościele, gdzie było pewnie z 30 osób. Z niektórymi można było pogadać i się pożegnać. No i tutaj już wjechał mocno Monty Python, jak jeden po drugim odwracali się do mnie by krzyknąć - It was you. You fucking murderer! Guards!!! Po czym wybiegali z kościółka szukać straży. Znaczy Ludolfa, bo innej straży nie było, więc jak Ludolf przybiegł i dostał klapsa na dziąsło, to cała ta masa krytyczna, zaczęła znowu biegać po dziedzińcu. Akurat szedłem w tym samym kierunku, bo obóz straży jest obok wyjścia z klasztoru, coś pięknego. Po wyjściu z klasztoru zapłaciłem od razu odpust, bo skrzynka jest zaraz koło bramy. Jak na tak duży chaos jaki tam narobiłem, to muszę powiedzieć, że skromnie mnie policzyli. Wyszło niecałe 5 tysięcy groszy. W portfelu miałem ponad 150 koła, więc dla mojego Henryczka to tyle co dobry obiad w Kuttenbergu.
Opublikowano 2 godziny temu2 godz. Skrypty w tym DLC były na pewno pisane przez sztuczną inteligencję, miałem dokładnie taki sam wkurw w tym DLC.
Opublikowano 1 godzinę temu1 godz. Mnie jeszcze wkurzyło, że znajdujemy tam mnóstwo książek do podbicia skilli, szczególnie alchemii, z którą byłem trochę na bakier, ale żadnej nie możemy przeczytać podczas dodatku, bo nie mamy czasu do stracenia. A po wyjściu to po cholerę komu to czytać, jak dla większości osób to ostatnie misje w grze.
Opublikowano 1 godzinę temu1 godz. A jak ten dodatek jest dostępny? W sensie zaczynając nowe przejście to pewnie dopiero druga mapa? Bo raczej sobie kiedyś zrobię całość z wszystkimi dlc zamiast je odpalać na już skończonym save.
Opublikowano 1 godzinę temu1 godz. Teraz, messer33 napisał(a):A jak ten dodatek jest dostępny? W sensie zaczynając nowe przejście to pewnie dopiero druga mapa? Bo raczej sobie kiedyś zrobię całość z wszystkimi dlc zamiast je odpalać na już skończonym save.Jest dostępny po dotarciu do drugiej mapy, trzeba tylko zrobić parę pierwszych misji fabularnych, a potem można ruszać z drugim i trzecim dodatkiem. No, ale ja się skupiłem najpierw na kuźni, a potem jechałem z fabułą i już mi się nie chciało zaczynać trzeciego dodatku. Specjalnie przechodziłem grę drugi raz, ale już miałem trochę dość, więc sobie zrobiłem ponad miesiąc przerwy.
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.