Opublikowano 1 marca1 mar Eden - bardzo ciekawa, wiernie przeniesiona historia ludzi, którzy po IWŚ uciekli na Galapagos chcąc odciąć się od społeczeństwa i żyć niemal jak ludzie pierwotni. Mamy niemieckiego doktora ze swoją kobietą, a potem młodą parę z dzieckiem. Jest dziwnie, tajemniczo, niewygodnie. Gdy do ekipy dołącza "Baronowa", egzaltowana przybyszka z niewiadomo skąd, ze służącymi i z planem budowy hotelu na wyspie, można pomyśleć, że jest zagrana zbyt teatralnie i przerysowanie, ale z autentycznych relacji i filmów wynika, że właśnie taka była. Film w teorii ma wszystko co potrzebne do sukcesu: Ron Howard, Hans Zimmer, prawdziwa historia, dobrzy aktorzy, ale całościowo czegoś mi zabrakło, pewnej sprawności reżysera w postawieniu kropki nad "I" czy też poprowadzeniu historii. Cały film trochę wygląda jak zlepek scen z różnych parafii a finał wybrzmiewa mocno głównie dzięki (o dziwo) Sydney Sweeney. 6/10
Opublikowano 8 marca8 mar War MachineNiby durny akcyjniak, Ritchson gra Ritchsona, czyli kupa mięśni nie do pokonania(lubię gościa)robocik mega słaby z wyglądu fabuła glupiutka ale przyjemnie się to oglądało. Jest gore jest akcja efekty soecjalne dają radę,dźwiękowo też fajnie zwłaszcza jak robocik nadchodzi i fajnie basem po uszach daje. No i najważniejsze przede wszystkim mamy leciutki klimat filmów akcji z lat 80. Mocne 7/10Swoją drogą Ritchson to powinien zagrać w jakimś Predatorze czy innym Terminatorze pasował by idealnie co udowodnił w tym filmie. Edytowane 8 marca8 mar przez kudlaty88
Opublikowano 8 marca8 mar A mi War Machine strasznie się nie podobał, do połowy spotkanie z robotem było okej, ale później.... nie trafił do mnie zupełnie ten film 3/10.
Opublikowano 8 marca8 mar Strefa interesów / Zone of Interest - ciekawe spojrzenie na Hoessa i jego życie i pracę przy Oświęcimiu (choć zrobili z niego miejscami lekkiego pizdeusza, a to przecież był jeden z głównych architektów i optymalizator efektywnego spalania w komorach i piecach). Fajnie pokazany kontrast między tragedią odbywającą się zaraz za murami, a próbą normalnego funkcjonowania przez rodzinę i dzieci. Pomysłowa realizacja i kręcenie ukrytymi kamerami dały trochę uczucie jak w Big Brotherze, miejscami można się faktycznie poczuć jak podglądacz. Trochę wybiły mnie z rytmu czarno-białe wstawki, albo cały czarny/czerwony ekran, choć z drugiej strony czuć inspirację klasycznymi polskimi ciężkimi filmami. I choć rozumiem zamysł niepokazywania żadnych scen z obozu to wg mnie trochę film na tym stracił mocy. Ale końcowe sceny z Hoessem na schodach były mocne i taki Kieślowski byłby dumny. Całościowo dobry, ale nie wybitny, a w tej tematyce nadal Pianista/Lista Schindlera/Chłopiec w pasiastej piżamie są o klasę wyżej. 7/10.
Opublikowano 8 marca8 mar 3 godziny temu, Fanek napisał(a):A mi War Machine strasznie się nie podobał, do połowy spotkanie z robotem było okej, ale później.... nie trafił do mnie zupełnie ten film 3/10.Tu się zgodzę że może niektórym nie pasować. Dość specyficzny film.
Opublikowano 8 marca8 mar Cykl ,,doksowy" trwa u mnie w najlepsze. No i dobra moja (dobra nasza w sumie też: polecam poszukać gdzieś w internetach różnych filmów dokumentalnych, czy to krótkich, czy długich - każdy znajdzie coś dla siebie; zawsze to jakaś odskocznia od tych streamingów-srimingów i blockbusterów w kinach), bo teraz wpadło na ruszt:https://www.filmweb.pl/film/American+Gangs%3A+Aryan+Brotherhood+of+Texas-2009-578389 American Gangs: Aryan Brotherhood of Texas, 2009 rok, około 45 min. Ocena tytułu: 7/10. ,,BractwoAryjskie" w ujęciu tego 45-minutowego ,,doksa"... to wystarczająca historia czy też relacja, bardziej w charakterze reportażu/felietonu/dziennika niż czegoś naukowo-historycznego, omawiającego całą historię Organizacji, jej ewolucję i wpływy na Świecie, bo nie tylko w USA! Zabrakło treści i ,,tego czegoś", ale i tak było dość nieźle!
Opublikowano 11 marca11 mar MAYHEMChyba mało znany film, z fajną obsadą i szalonym pomysłem na fabułę.Dobry mix horroru z komedią, może ta scena będzie zachęcającaW biurowcu pełnym biurw wybucha epidemia wirusa o którym zresztą świat jest powiadomiony, taki atak szału i wścieklizny, kwarantanna trwa 8 godzin, i w trakcie jej trwania pracownik postanawia "iść po zasłużone przywrócenie do pracy". Dodatkowo jak film pokazuje we flashbacku, co się zrobi drugiemu w trakcie zarażenia, można wybronić w sądzie, więc ogólnie nie ma hamulców ;]
Opublikowano 12 marca12 mar Z racji pójścia do kina (Helios ma jakieś wydarzenie, wrzucałem na wątek CinemaNews, gdzie wpuszcza do emisji niektóre klasyki anime, i to od Ghibli) z sieci Helios właśnie, z racji trzydniowego Święta Kina z tej firmy, postanowiłem przed kinowym seansem Spirited Away: W krainie bogów wrzucić na watchingowy ruszt: ,,Nausicaa z Doliny Wiatrów", z 1984 roku... W końcu to od tego klasyku, co by nie było, zaczęła się ewoluująca z biegiem lat magia kina, magia animacjia... w wydaniu Ghibli właśnie. Zresztą ,,Nausicaa..." to taka romantyczno-nostalgiczna opowieść Miyazakiego, nie pozbawiona dynamiki i pięknych sekwencji kina/animacji w gatunku przygodowym i akcji. Film kreuję historię walczącej o przetrwanie ludzkości; robi to w dramacie proekologicznym. Mocne 8/10 w ocenie, dla tej produkcji!
Opublikowano 15 marca15 mar Chłopaki nie płaczą Jedna z ostatnich (obok Poranku kojota) dobrych polskich komedii. Kopalnia cytatów, bez dennego i żenującego humoru które było w "hitach" pokroju kac wawy czy innego futra z gówna. Pazura, Stuhr, Zbrojewicz i Milowicz z starych dobrych czasów.
Opublikowano 15 marca15 mar Pomoc DomowaŁadnie zrobiony, ładnie przyprawiony. Fajnie ze jest Sweeney i Seyfried. Ogląda się dobrze, bo jest się ciekawym o co tu biega i dokąd ta fabuła nas zaprowadzi. Ale jak już pojawia się twist fabularny to nie wywraca on stolika. Solidne kino.
Opublikowano 15 marca15 mar Zwierzogród 2 - pieści gałki oczne animacją i kolorami. Do tego niezły humor i mnóstwo detali na wielu planach. Dzieje się dużo, ale historia trochę kalka pierwszej części. Całościowo oczko niżej od jedynki, ale to nadal bardzo dobre kino i jeden z lepszych Disneyów. 7.5/10War Machine - Jack Reacher bawiący się w Rangersa, w tle lekkie s-f, dużo strzelania, ładne krajobrazy Colorado, pierwsza połowa filmu lepsza niż druga, bo potem robi się festiwal CGI i nieprawdopodobnych akcji, ale to taki klasyczny odmóżdżacz na modłę klasyków kina akcji z lat '90. 6/10.
Opublikowano 15 marca15 mar W dniu 8.03.2026 o 16:38, kudlaty88 napisał(a):War MachineNiby durny akcyjniak, Ritchson gra Ritchsona, czyli kupa mięśni nie do pokonania(lubię gościa)robocik mega słaby z wyglądu fabuła glupiutka ale przyjemnie się to oglądało. Jest gore jest akcja efekty soecjalne dają radę,dźwiękowo też fajnie zwłaszcza jak robocik nadchodzi i fajnie basem po uszach daje. No i najważniejsze przede wszystkim mamy leciutki klimat filmów akcji z lat 80. Mocne 7/10Swoją drogą Ritchson to powinien zagrać w jakimś Predatorze czy innym Terminatorze pasował by idealnie co udowodnił w tym filmie.Nie no początek jeszcze jako tako przez ten Vibe starych filmów, ale pózniej to przecież jest taka padaka, że aż zęby bolały. Ogladałem to sam, a mimo to czułęm zażenowanie, jak tam się nic nie trzymało kupy ani scenariuszowo, ani w jakikolwiek inny sposób. Obejrzałem do końca dla beki.
Opublikowano 15 marca15 mar Ja spodziewałem się filmu 5/10 maks a dostałem 6+/10. Jedno oczko dałem więcej przez to zaskoczenie. Gore jest fajne i to też zaskoczenie. W ostatecznej walce czuć vibe Aliens hehe była masa głupot, ale dobrze mi się oglądało. Zakończenie jakby chcieli jeszcze drugą część zrobic.
Opublikowano 15 marca15 mar Patrząc na to, że jest top 1 na wielu rynkach Netflixa to pewno sypną hajsem na kontynuację. Choć lepiej by się sprawdził bez elementów s-f tylko jako opowieść o rangersach wg mnie.
Opublikowano 15 marca15 mar Przecież większość tych filmów robią pod sequele, chyba że faktycznie chcą tylko jeden zrobić.
Opublikowano 15 marca15 mar Knives Out 3:Wake up dead manPowiem wam, że film obejrzałem z wiekiem uśmiechem na twarzy. No wszedł idealnie. Dynamika, gra aktorska, dialogi i wieki finał. Wszystko się zgadza. Bardzo dobre, lekkie kino. Nawet lepsze od pierwszej części. 8/10 F1Widowisko sporo gorsze od chociażby takiego The Rush czy Ford vs Ferrari. Kompletnie nie rozumiem nominacji w kategorii najlepszy film. Chociaż w sumie od dawna sram na te oskarki xD Z jednej strony mamy wszysko co ten film powinien mieć. Mocarne wyścigi i walkę na torze, kowboja weterana którego nie da się nie lubić, różnorodne miejscówki. Ale niestety, to wszystko jest jakieś takie puste, filmowi brakuje duszy. Osobiście raził mnie też montaż, który zamiast podkręcać dynamikę, mnie osobiście męczył. 6/10
Opublikowano 15 marca15 mar 5 godzin temu, Sep napisał(a):Pomoc DomowaŁadnie zrobiony, ładnie przyprawiony. Fajnie ze jest Sweeney i Seyfried. Ogląda się dobrze, bo jest się ciekawym o co tu biega i dokąd ta fabuła nas zaprowadzi. Ale jak już pojawia się twist fabularny to nie wywraca on stolika. Solidne kino.Też właśnie obejrzałem. Nawet ciekawa fabuła, kilka niezłych zaskoczeń, trochę przemocy, duże cycuchy Sydney, no co tu więcej potrzeba? Jedynie zakończenie wyszło kretyńskie, ale to ostatnie 10 min filmu więc mogę przymnknąć oko.
Opublikowano 15 marca15 mar Byłem na tym w kinie w ramach podwójnej randki (ja z żoną + plus znajomi). Po dwóch piwach fabuła była dla mnie mega przewidywalna, ale film obejrzałem z przyjemnością (Sweeney). Końcówka to faktycznie srogie kek, ale ponoć w miarę bliska książkowemu oryginałowi.
Opublikowano 17 marca17 mar Panna Młoda, 2026, IMAX 2D pl SUB - Co ja właśnie widziałem? - Kierłaaa. Nie da się inaczej reagować na całość tych około 2h filmu ,,Panny Młodej" niż w ten właśnie sposób... No, bo co tu się wydarzyło?! I wszystko, i nic. Ten ,,cosik" chciał być thriller-romansem, filmem gangsterskim, horrorem i lekkawo zalatującym klasykiem pokroju ,,noir-kryminału". Oniryczny sen... ku czemu? Ku surrealizmowi? Przynajmniej ,,operatorka" i muzyka zagrały tu kapitalnie! Ocena: 6/10Hopnięci, 2026, IMAX 2D dubb PL - Czyżby... rewolucja w animacji Pixara i Disneya?! Tak, nie dość, że rewolucja, to i ewolucja, a zarazem czysta fabularno-animacyjna rewelacja! Charakterystyczna stylówa w kolorze i sposobie kreślenia rzeczywistości, dodatkowo plastyczna fabuła, która ma ten swój pro-ekologiczny dryg, ale jest w stanie wpaść w gusta każdego, nawet wybrednego widza. Na dodatek jest śmieszkowo, a te bobry... jakie projekty postaci i jaki polski dubbing! Perła! Ocena tego mega zajefajnego cosiku: 9/10! Bang!
Opublikowano 19 marca19 mar Zniknięcia. Film w którym pytania i zagadki są znacznie ciekawsze niż odpowiedzi. Podobała mi się częsta zmiana bohaterów i oglądanie wydarzeń z kilku różnych perspektyw, przez większość czasu widzowi towarzyszy niezłe uczucie WTF, jest fajny mocno niepokojący klimat (spoko sekwencja we śnie) ale jest też trochę durnot i widać, że scenarzyście niespecjalnie chciało się wysilać z wyjaśnieniami, a to co zostało wytłumaczone powoduje jedynie lekki uśmieszek politowania. Gore pod koniec wzięło mnie z zaskoczenia, dziewczyna siedząca obok musiała odwrócić głowę kiedy na ekranie polała się passata robiąca za krew. Terrifier byłby dumny Dalej nie jestem przekonany czy Cregger to dobry wybór na twórcę nowego filmowego Residenta, ale może jak mu wytwórnia da większy budżet i pozwoli zaszaleć z przemocą (pewnie nie pozwoli) to jednak coś z tego będzie.
Opublikowano 21 marca21 mar Wśród tytułów nominowanych do Oscarów w tym roku większość była słaba lub po prostu nijaka, więc sporo z nich sobie odpuściłem po przeczytaniu zarysu fabuły/obsady/opiniach (Grzesznicy xD), ale mimo wszystko coś tam z listy wybrałem i sprawdziłem.F1: FilmW tym akurat przypadku na seans skusiłem się niezależnie od nominacji (chyba nawet jeszcze nie były ogłoszone), bo choć tematyka jest mi maksymalnie obojętna, tak liczyłem, że w Hollywood jak to w Hollywood: wyścigi będą z grubsza tłem, okazją do popatrzenia na dynamiczne sceny "akcji", a z reszty wyciągnie się jakiś w miarę angażujący scenariusz opierający się bardziej na sprawach międzyludzkich. No i w sumie tak było, choć otoczka związana z F1 jest tu jednak bardzo mocno akcentowana (z jednej strony fani mogą się jarać, z drugie trafiłem na głosy, że sporo tu elementów oderwanych od rzeczywistości) i momentami się trochę nudziłem. Do tego generyczny, wepchnięty na siłę wątek romantyczny (byle jakaś BABA miała więcej, niż 5 minut na ekranie, oczywiście jest to maksymalnie odpychająca i zimna girl boss), bez którego ten przydługi film w zupełności by się obył. Cóż, całość ciągnie Brad Pitt, powoli odnajdujący się w rolach "boomera", i na takiej rywalizacji z młodym gniewnym opiera się w zasadzie cała dramaturgia F1, i to akurat działa, choć jest mocno kliszowe. Ogólnie: nawet spoko filmidło, takie 6/10 na niedzielę do obiadu.BugoniaKto w miarę się interesuje kinem, to pewnie kojarzy, o co tu chodzi, ale w skrócie: dwóch gamoni z prowincji porywa szefową korpo farmceutycznego, bo przesiąknięci szurskimi teoriami, uważają, że jest ona kosmitką. Mi ten pomysł wyjściowy wystarczył, żeby filmem się zainteresować, pomogła też obsada (choć Emma Stone występująca co chwilę w jakichś dziwnych rolach, krzyczących wręcz "patrzcie, jestem wszechstronna i potrafię GRAĆ" już mnie trochę męczy), na czele z jednym z moich ulubionych aktorów, Jesse Plemonsem. Marketing skupiał się chyba na głównej roli kobiecej, ale tak naprawdę gwiazdą Bugonii jest dla mnie odtwórca roli Teddy'ego, no rewelka. Co więcejza sprawą zakończenia na cały film, jak i zachowania bohaterów i grę aktorską, możemy spojrzeć z zupełnie innej perspektywy. Osobiście odpaliłem go na drugi dzień od nowa i sprawdziłem niemal w całości, także jest tu rzadko ostatnio spotykane "replayability". Oczywiście mamy tutaj pewien poziom niejednoznaczności i otwarcia na interpretację, ale natchniony protekcjonalizm niektórych widzów, jakoby to branie zakończenia dosłownie świadczyło o słabym obyciu i wrażliwości filmowej uważam za chybiony w kontekście tego, że Bugonia to remake koreańskiego filmu, któremu ponoć bliżej do komedii, a zakończenie, w podobnym tonie, jest jak najbardziej na serio. Ja tam jestem team "szury miały rację", raz, że zwyczajnie jest to ciekawsza interpretacja, dwa, że, jak wspomniałem, dodaje kolorytu całemu filmowi i zachęca do powtórkiDrugi plan też się sprawdził, na czele z autystycznym kuzynem i obleśnym policjantem. Całości dopełnia świetny OST (choć może nieco zbyt pompatyczny) i warstwa wizualna. Żadne objawienie, ale film jest interesujący, dobrze zagrany i zwyczajnie dobry. Polecam.Marty SupremeTu natomiast mocne meh i ogólnie pytanie "czym to sobie zasłużyło na taki hype". Poniekąd rzeczywistość mocno zweryfikowała ów hype, bo przy tylu nominacjach, Marty nie dostał ani jednej nagrody, a z Chalameta robi się wręcz największego przegranego gali Oscarowej xD. Cóż, nie powiem, żeby zagrał źle, choć rola jest uszyta pod nagrody festiwalowe i w swojej ekspresyjności wręcz męcząca. Druga sprawa, że ja za tym aktorem zwyczajnie nie przepadam i nie chodzi o jakieś tam skandale na kiju, których nie śledzę, ale po prostu nie trafia do mnie jego maniera i niestety przede wszystkim fizys. No nie trawię tej mordy, absolutnie punchable face xD. Faktem jednak jest, że w roli Wielkiego Marty'ego sprawdza się idealnie, bo "bohater" ten jest absolutnie irytującym, egoistycznym, bezczelnym dupkiem, z którym nie sposób się utożsamić (o ile samemu nie jest się idącym po trupach do celu cynikiem czy wręcz socjopatą). Smaczku dodaje fakt, że to żydek (i niestety otoczka nowojorskiej diaspory jest tu nam wpychana jako element budujący klimat filmu w sposób wręcz nachalny). Ja wiem, że "tak miało być", że w kinie są i takie postacie, no ale co ja zrobię, że film traci u mnie, jeśli nie ma w nim dosłownie nikogo, kogo mógłbym polubić i mu kibicować? Reszta ekipy nie jest lepsza, ale w sumie nie chce mi się na ten temat rozwodzić.Historia ogólnie jest strasznie rozciągnięta (2,5h) i w zasadzie poza wstępem i zakończeniem ma niewiele wspólnego ze sportem (czyli tenisem stołowym). Cały środek filmu to jakieś dziwne dygresje, side questy, w których obserwujemy Marty'ego próbującego zdobyć kasę i wpadającego w kłopoty niemalże w stylu fajtłapowatych bandziorów z filmów Guy'a Ritchiego. Tyle, że ani to jakoś specjalnie wciągające, ani humorystyczne, a przesłanie filmu jest zupełnie rozmyte, żeby nie powiedzieć: niejasne.Marty Supreme to też kino, które może wręcz fizycznie zmęczyć widza. Trochę w stylu poprzedniego dzieła tego reżysera (Nieoszlifowane Diamenty), mamy tu wieczny pośpiech, hałas, krzykliwość, montażowe ADHD. Dialogi są wystrzeliwane jak serie z karabinu, rzadko występują momenty wytchnienia. Wiem, że to taki styl, ale mi on nie pasuje, szczególnie przy tak długim metrażu. Ogólnie film mnie zawiódł i trochę wymęczył, choć nie jest to bynajmniej crap. Na pewno robotę robi warstwa wizualna (świetne oddane realiów lat 50: scenografia i kostiumy), muzyczna w sumie też, choć decyzja, żeby oprzeć OST na muzyce z lat 80 jest może i atrakcyjna, ale w sumie mocno od czapy. Nie mogę polecić. Edytowane 21 marca21 mar przez kotlet_schabowy
Opublikowano 22 marca22 mar Projekt Hail Mary - no udało im się nieźle przełożyć teoretycznie słabo przekładalną książkę na zgrabny bromance w kosmosie. Jako że Rocky już w materiałach o filmie był pokazywany to odpadła największa niespodzianka książki, ale trzeba przyznać, że został genialnie zrealizowany i po prostu się go kupuje w 100% jako faktyczny byt, co znacznie zwiększa wczuwę. Są epickie sceny w kosmosie, jest wyciąganie ręki do Interstellar, jest pompatyczna muzyka a i znalazło się miejsce na dobry humor. Gosling oprócz prezentowania nowych fryzur i kunsztu swoich stylistów odnajduje się dobrze i w humorze i w powadze, ale najmniej w byciu niezdarnym nauczycielem. Całość podobnie jak książka rozkręca się dopiero po połowie ale jak już zacznie to rwie do końca. Dostajemy kino przyjemne, ciepłe, z zacięciem s-f, a mimo tego dostępne dla każdego. A kolejna książka Weira to chyba zostanie sprzedana na pniu do ekranizacji widząc jak przyjęto Marsjanina i teraz Hail Mary. 8+/10
Opublikowano 24 marca24 mar Zwierzęta Miejskie (2024) / Urbana animalis - krótki, 55-minutowy dokument. Sporo treści dość nietypowego filmidła w gatunku reportażu przyrodniczego i biologicznego. Zabrakło intensywności w tempie narracji. To raczej coś dla koneserów pro-ekologicznej debaty z tytułu ,,o ochronę środowiska i gatunków niektórych zwierząt". Teoretycznie można by się tu czegoś głębszego dokopać, ale trzeba by całości 55-minut oddać się jako widz kompletnie. Taka bardziej ciekawostka niż coś konkretnego. 6/10
Opublikowano 24 marca24 mar Świeżo po Project Hail Mary mogę dołączyć do propsów. Żadne arcydzieło, ale naprawdę bardzo dobry film, taki feel-good movie, ale na poziomie i z rozmachem, cieszę się, żenie postawili na smutne zakończenie i tanie wyciskanie łez (choć te i tak mogą popłynąć, bo są tu klasyczne zagrywki w stylu "przeżył czy nie przeżył?"), lubię happy endingi i chuj.Kto nie śledził wcześniej materiałów lub jakichś opinii, może mieć lekkiego zonka, bo to w zasadzie komedia/buddy movie w kosmosie, z dużą stawką w tle. Dla mnie spoko, choć momentami tego humoru chyba faktycznie było aż za dużo (ważne, że jego poziom jest odpowiednio wyważony,mimo, że czasem jest to prosty slapstick). Ogólnie druga połowa trochę zbyt przymuliła w jednym miejscu, film w ogóle jest długi (a końcówka już w ogóle rozwleczona) i w kinie już byłem trochę zmęczony, ale bynajmniej nie znudzony. Rocky jest świetnychoć miał troszkę vibe przesadnie podekscytowanego nastolatka z ADHD, a to bądź co bądź geniusz należący do ichniejszej elity.Wizualnie cacy, choć nie zaszkodziłoby trochę więcej epickich ujęć kosmosu, film mimo wszystko jest dosyć kameralny, może poza sekwencją kulminacyjną. Całość ma w sobie trochę Interstellar, trochę Cast Away, trochę Marsjanina. Dla mnie świetna zabawa i oczywiście polecam. A Gosling jest wręcz stworzony do takich ról. Edytowane 24 marca24 mar przez kotlet_schabowy
Opublikowano 28 marca28 mar Pomocy/Send Help - całkiem niezły pomysł, zamiana miejsc z szefem gnojem, przyjemnie się oglądało tak przez 3/4 czasu, potem się film mocno rozjezdza.
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.