Treść opublikowana przez kotlet_schabowy
-
Ghost of Tsushima
Ok screen to tylko przykład, bo piszemy na forum. Odpal PSXa na jakimś lcdku FHD, choćby 22 calowym, a odpal na CRT. A szczegóły o których piszesz, cóż, obiektywnie można się zgodzić (choć Twoje spojrzenie wynika z bardziej "technicznego" oka, niż ma przeciętny odbiorca), subiektywnie jeden uzna to za brzydkie, drugi nie.
-
Ghost of Tsushima
Pytanie, czy mówimy o PS3 odpalonym na TV 4K, czy na "odpowiednim" dla tego sprzętu wyświetlaczu. No ale nawet jeśli problemem jest rozdziałka, to mamy multiplatformy na PC: ustawiasz sobie natywną, AA i jest fajnie, a to nadal stara gierka. Remastery pokazują, że przy podkręceniu najprostszych parametrów, te gry nadal wyglądają okazale. Odpalenie tytułów z PSXa na emu w 4k i wszystkimi możliwymi efektami nie sprawi natomiast, że prezentują się już dobrze. Ogólnie tutaj się nie dogadamy, jeden powie, że to : jest w 2018 brzydkie, drugi, że nie. Dla mnie granica "ładności" została przekroczona i dzisiaj odpalenie (dopracowanego) tytułu z 2008 nie wiąże się z żadnym zgrzytem w porównaniu do świeżego hitu. Dla mnie sentyment nie gra roli, zaliczyłem U2 stosunkowo późno, bo w 2014 i jedyne, co mi wadziło, to rozdzielczość, ale grałem na monitorze, więc to w ogóle jest inny temat.
-
Ghost of Tsushima
Przecież nie musimy gdybać co będzie za 10 lat, bo możemy spojrzeć do tyłu, są gry z pierwszych lat VII generacji, które, oczywiście, zestarzały się, ale to jest już ten poziom, że nie powiesz o grze, że jest brzydka. U2, Ratchet ToD, Gearsy. Bo o to chyba się głównie milanowi rozchodzi : pewien pułap został osiągnięty.
-
Konsolowa Tęcza
Otóż to. Robotę robiło po prostu to, że widzimy GTA na nowej generacji, tego efektu Rockstar już nie osiągnie do zapowiedzi szóstki (to tak a propos RDR2). Pamiętam zresztą raczej umiarkowaną podnietę na FPE po jego premierze. Przewijały się uwagi o podejrzanie słabym ruchu na ulicy (samochody, przechodnie), powrót do LC też nie każdego grzał (mnie chociażby), no i ogólnie nic specjalnego nie pokazano. Trailery (i gra) GTA V > GTA IV.
-
God of War
Niedawno odpaliłem sobie GoWa 3, trochę po to, żeby sobie porównać na świeżo po zaliczeniu najnowszej części, a przy okazji wbić ostatnie brakujące trofeum, i powiem Wam, że gra (abstrahując już od tego, o ile słabsza jest od pierwszych dwóch) wypada strasznie płytko, wręcz kiczowato. Dotarłem do labiryntu i już nie włączyłem (łącznie zaliczyłem 2 razy plus teraz nie do końca). Patrząc z tej perspektywy mogę rzec, że ogólny kierunek zmian był bardzo dobry.
-
God of War
Ogólnie przez całą grę warto używać runów z krótkim recovery time, osobiście nie sprawdziłem (poza podglądem w menu) 3/4 ataków, bo zwyczajnie byłyby nieefektywne. A u mnie wręcz przeciwnie, po Alfheim i spojrzeniu na ilość światów w "warp roomie" przestraszyłem się, że czeka mnie jeszcze kilka razy taka przeprawa. Ileż by ta gra trwała, 100h ? Rozbudowany Midgard i krótsze wizyty w innych miejscach : dla mnie bomba.
-
God of War
Jak dla mnie nic specjalnego nie kryje się w tych skrzyniach w Niflheim. Zaliczyłem z "obowiązku" i dla trofek, ogólnie największym problemem labiryntu było dla mnie to, że po zrobieniu kółka i wybiciu wszystkich miałem jakieś 4k tych znajdziek i koniec, nic więcej nie da się nabić, trzeba wyjść i go "zresetować". Ogólnie najsłabszy epizod w GoWie.
-
własnie ukonczyłem...
Deus Ex : Mankind Divided HR to jedna z lepszych gier tamtej generacji, także zapowiedzi MD bardzo mnie ucieszyły. Wyrwałem za śmieszną kwotę wersję w pudełku, zaliczyłem w jakieś 30-35 h (optymalny czas jak dla mnie) i było fajnie, ale jednak nie do końca mnie ta przygoda usatysfakcjonowała. Po pierwsze, trzon gry jest praktycznie nie zmieniony w stosunku do prequela, naprawdę mało tu nowości-jak to nieraz było mówione, bezpieczna kontynuacja. Nowe rozszerzenia (i patent z zarządzaniem nimi, żeby się nie "przegrzać") zupełnie mi zwisały, bo były zwyczajnie niepotrzebne przy graniu w stylu stealth bez zabijania (no dobra, pod koniec kupiłem hackowanie na odległość). Swoją drogą, gra na normalu jest banalna i jakoś po połowie zmieniłem na wyższy poziom, co wcale zbytnio nie pomogło. Po prostu liżąc ściany, hackując co się da i przeszukując każdą półkę (kolejny tytuł karmiący się natręctwami gracza) wchodzimy w posiadanie takiej ilości lootu, że mało co jest nam już w stanie zagrozić. Robotę robi Praga (skoków w bok mamy niewiele i raczej są to krótkie epizody, choć estetycznie i klimatycznie na wysokim poziomie, szczególnie lokacja na G). Świetny projekt i wygląd, odskocznia od sztampowych metropolii USA, no i zawsze jakoś to miło usłyszeć i zobaczyć bliski co by nie mówić język. Klimat ogólnie wydaje się jednak lżejszy, niż w HR (może zasługa w tym dominującej pory dnia). W ogóle, stawka, wydarzenia, główna historia wypada dosyć błaho w kontekście całego uniwersum DE. Całe tło społeczne jak najbardziej ok, ale bierzemy udział w tak naprawdę dosyć kameralnych wydarzeniach, intryga, jakich wiele. Ot, kolejne frakcje polityczne, kolejni miliarderzy ze swoją agendą, kolejne organizacje terrorystyczne, a gdzieś tam w tle Illuminati, meh. Oczekiwałem większych nawiązań do pierwszej części (rok wydarzeń wydawał się nieprzypadkowy, w końcu w 2029 narodził się JC Denton), a odniosłem wrażenie, że było ich mniej, niż poprzednio. Przyznam jednak, że HR też nie robił niesamowitego wrażenia scenariuszem, niedosyt miałem w wielu jego aspektach. Technicznie tak sobie. Framerate niestety często (szczególnie w czasie spacerów po mieście) daje popalić, loadingi, zgodnie z tradycją, ciągną się w nieskończoność (co szczególnie drażni przy podróżach metrem, wymaganych przy niektórych misjach kilkukrotnie), a grafika jest zwyczajnie średniawa (mimika beznadziejna, tekstury momentami mocno rozmyte, modele NPCów na poziomie PS3). No ale już pal licho wizualia, gorzej, że muzyka obniżyła loty, co boli tym bardziej, że ostatnio dostaliśmy (do tego samego przecież kompozytora) rewelacyjną ścieżkę, której słucham co jakiś czas do dziś. No ale sprawdzę ją sobie jeszcze na spokojnie, w oderwaniu od gry. Ogólnie bawiłem się dobrze, bo jednak wykreowany świat jest świetny, a gameplay po prostu wciąga i bawi (skradanie, hackowanie, szukanie różnych dróg). Szkoda, że zakończenie jest tak nagłe i słabe Oczywiście czekam na zakończenie trylogii Jensena, miło, jakbyśmy dostali je jeszcze na tej generacji. Daję 8/10 (przy dziewiątce dla HR).
-
Spyro Reignited Trilogy
Nie no Crash, może poza jedynką, to też lekka gra, jeśli chodzi o zwyczajne zaliczenie bez masterowania, ze Spyro powiedziałbym, że było podobnie (szukanie wszystkich gemów czy niektóre zadania za orby/jajka takie lajtowe nie były). Fajny patent z tą zmianą aranżu, chętnie sprawdzę nowe wersje, bo na tym przykładzie słyszę, że są całkiem wierne oryginałom.
-
God of War
No ja też splatynowałem, ale zdania o kamerze nie zmienię, jeśli Kratos mi zasłania przeciwnika i nie widzę jego "zamiarów", a wokół jest jeszcze kilku innych, wszystko dzieje się w ułamkach sekund, na dodatek przy natłoku efektów świetlnych (np po użyciu runów Arteusa) może nie pomóc nawet indicator, to trochę słabo. Co by nie mówić, zdarzało się to rzadko, ale jednak. A sprint to chyba najgorsze, co można zrobić (szczególnie jak chcesz podlecieć po "zdrowie"), przesz jak czołg w jednym kierunku a AI tylko czeka, żeby skierować w Twoje plecy wszystko, co najgorsze. No chyba, że mówimy o graniu na normalu lub niżej.
-
Breaking Bad
Wymienianie Westworld wśród rzeczy wartych obejrzenia xd. Pomijam już to, że sezon serialu zaliczysz w ~ tydzień, więc nie widzę przeciwwskazań, żeby być jednocześnie na bieżąco z (interesującymi nas) nowościami i powtarzać sobie coś, co się lubi. A BB jest rewelacyjny i sam prędzej czy później zrobię sobie powtórkę.
-
Co w branży piszczy?
Półotwarty świat, zbieranie zasobów, ratowanie ludzi w misjach pobocznych, majsterkowanie z bronią...No jakoś mnie taka wizja nie zachwyca szczerze mówiąc i płakać nie będę, choć trylogię bardzo lubię. Choć oczywiście, gdyby zrobić to z głową, to mogłoby być świetnie. A prawa do serii zawsze ktoś może przejąć.
-
Wrzuć screena
Też mam sentyment, bo to jedna z pierwszych moich gier na PSX, ale jakiś czas temu zaliczyłem ją już "na serio" i było to naprawdę mało przyjemne doświadczenie, momentami wręcz niegrywalne. Framerate to jest jakiś nieśmieszny żart, zresztą niezależnie od platformy gra okrutnie się zestarzała, save'y, kamera, fizyka.
-
Trailery, teasery, streamy - pomocna rzecz czy zło konieczne?
Kiedyś oglądałem co się dało, ale to czasy PSX/PS2, więc raz, że wszystko działało na dużo mniejszą skalę, dwa, że z netem było jak było, więc siłą rzeczy miałem ograniczenia. Jedyna seria, na której punkcie miałem w tym temacie hopla, to MGS, swoją drogą chyba fenomen w skali branży, w ciągu roku dostawaliśmy wypieszczone trailery na E3, dwa TGSy, GamesConvention itd. Całe szczęście wyleczyłem się z tego przed MGSV, bo to co Kojima rzucał spoilerów, to dramat. Obecnie sprawdzam może jeden zwiastun tytułu, który mnie interesuje, po czym unikam dalszego zgłębiania tematu aż do zagrania (czasem parę lat lol). Streamy, szczególnie, jeśli jeszcze nie grałem, to dla mnie jakiś absurd.
-
Uncharted 4: A Thief's End
Było ostro, ale bardziej mi dała popalić strzelanina w posiadłości, nie pamiętam który rozdział. Fart, że miałem granatnik. Z wrażenia aż se zapisałem "powtórkę".
-
Verbatim czy jajko - co było pierwsze...
Obstawiam, że sporo małych biznesów w Polsce jechało (i pewnie nadal jedzie) na pirackiej Windzie. Kur.wa, nawet Peja z Decksem nagrywali legalne płyty na pirackim oprogramowaniu xd. Zgoda z tym, że trochę komicznie to wszystko wygląda w świetle wszystkich tych kampanii anty pirackich, ale jedno pamiętam dobrze : zawsze N+ miał większą spinę w tym temacie, szczególnie w listach, jak ktoś spytał o "przeróbki" czy coś. Ciekawe, czy faktycznie byli tacy święci. PE było w tym temacie normalniejsze (choćby Szara Strefa).
-
Uncharted 4: A Thief's End
Jak wspomniano, można, ale nie warto moim zdaniem. Satysfakcja większa, puchar jakby bardziej "zasłużony", a wcale tak trudno nie jest. Ewentualnie zwolnienie czasu sobie włącz przy ostatniej walce, bo można się powku.rwiać trochę.
-
własnie ukonczyłem...
W BB nie grałem, ale problem dotyczy większej liczby gier i muszę w 100% zgodzić się z chmurą. Przychodzi mi do głowy na szybko nowy GoW (całe szczęście w małym stopniu). No wkur.wia mnie sztuczne wydłużanie gry po wtopie, skoro ten fragment nie jest wyzwaniem sam w sobie. Oczywiście, że można doszukiwać się wyższego celu w "karaniu" gracza traceniem czasu, ale każdy sobie musi odpowiedzieć na pytanie, czy po to gra w gry. No i wspomniana też adrenalina, flow, które się traci.
-
Verbatim czy jajko - co było pierwsze...
Dokładnie 10 lat temu, wątek "Inteligentna krytyka pod adresem Zg(RED.)ów" w dziale Zgredzi, druga strona, polecam. Nie śledziłem akcji wtedy (a w każdym razie nie pamiętam), ale na dzień dzisiejszy jakieś tam posty dotyczące tematu domniemanych plagiatów wiszą, a stare konto Shivy jest aktywne.
-
Verbatim czy jajko - co było pierwsze...
W nawiązaniu do jednego z wątków rzuconego przez Shivę: tak się składa, że z okazji 250 numeru wzięło mnie na przeglądnięcie wcześniejszych artykułów "rocznicowych" (zaczynając od książeczki w nr. 50) i akurat o piratach branych do recek wspominano już spokojnie ze dwa razy przy jubileuszach, więc szczerze mówiąc nie jest to żadna niesamowita tajemnica. Oceniać to każdy może po swojemu, mnie to na ten przykład zwisa, bo raz, że rozumiem realia czysto ekonomiczne (w starych PE recenzje szły po 20-30 miesięcznie, obstawiam, że niewiele gierek było "zapewnionych" przez wydawcę), dwa, kwestia dystrybucji, a raczej jej braku, niektórych tytułów, w Europie/przesunięć premier. Oczywiście wraz z rozwojem PE takie rzeczy powinny być (i zakładam, że w okolicach generacji PS2 już były) ogarnięte na legalu.
-
The Last Of Us Remastered Edition
Ja za braku laku uruchomiłem parę dni temu zaległy Left Behind (podstawkę zaliczyłem 3 lata temu), pograłem z godzinę i nie siadło mi zupełnie, nie mam ochoty na ciąg dalszy. Wiem, że to za krótko na ponowne wkręcenie się w klimat (co innego, jakbym odpalił od razu po TloU), ale wciąż. Gameplay, cinematic experience (w sumie mało co faktycznie grałem przez ten czas), no nie pykło, ale pewnie jakoś przemęczę. Swoją drogą, wspomniany na poprzedniej stronie framerate na PS3 faktycznie kuleje, no ale co by nie mówić, gra prezentuje się nadal godnie.
-
God of War
A propos zmiany poziomu trudności, pękłem w walce z pewną królową xd. Siadło na normalu, zwyczajnie miałem dość tracenia czasu, bo walka trochę trwała i kolejne zgony w sytuacji, gdzie jej został już jeden-dwa paski życia doprowadzały mnie już na skraj wytrzymałości. Co ciekawe, nie odczułem aż tak bardzo różnicy, nadal potrzebne było kilkanaście prób. Tak czy siak, platyna wskoczyła, i tu muszę zaznaczyć, że to chyba pierwsza gierka, gdzie nie musiałem robić żadnych obs.ranych czynności wbrew sobie, żeby trofea wpadały, wręcz naturalnie pojawiały się z zaliczaniem całości (no dobra, kruki były upierdliwe, ale mimo choojowej mapy i tak nie musiałem sięgać do poradników, żeby je skompletować). Ostatnio trochę ponarzekałem, ale mimo wszystko jako całokształt nowy GoW na dużym propsie, pierwsza liga dużych produkcji, ma w sobie tę magię, przyciąganie, nie pozwalające się oderwać, no i trudno nie docenić ogólnego kunsztu. Ba, nawet soundtrack coraz bardziej mi pasuje.
-
God of War
Jestem po tru endingu , chwili zabawy w labiryncie i pierwszym komplecie prób w M i pierwszy raz wyłączyłem konsolę z uczuciem, że już mi się nie chce. Najgorsze jest to, że jak ją włączę to będę w tym samym miejscu i zanim dotrę do innych atrakcji, np. w Midgardzie, muszę przedzierać się przez te wszystkie bramy, ukryte loadingi, zmiany światów, bleh. Temat już ucichł, ale mimo to dorzucam trochę gorzkich żalów ode mnie, choć pewnie powtarzam się po innych w tym momencie: -szybka podróż "szybka" tylko z nazwy, czemu tak późno pojawia się opcja jej pełnego zastosowania ? Rozstaw "bramek" też dyskusyjny -granie na wyższych poziomach trudności wiąże się z częstą śmiercią, mile widziana byłaby natychmiastowość powtórki, a nie przedłużająca się animacja śmierci (szczególnie, jak macie ressurection stone i go nie zamierzacie użyć) i cofanie do checkpointu w dziwnym miejscu, wymagającym np. ponownej wspinaczki (z drugiej strony, na jednej wysepce miałem checkpoint dosłownie w momencie rozpoczęcia walki, z sekundą na uniknięcie ataku) -mapa jest nieużyteczna -podnoszenie "życia", niepotrzebne utrudnienie, przy cięższych bataliach kończące się zazwyczaj odwrotnym efektem -predefiniowane akcje typu atak runiczny, gdzie tracimy prawdziwą kontrolę nad Kratosem, jednocześnie będąc narażonym na wpier.dol. W praktyce większość run jak dla mnie jest bezużytecznych, obarczone za dużym ryzykiem (nie wspominając, że w trakcie ich użycia wróg sobie na luzie może zmienić pozycję). Wolałbym klasyczną "magię" jak w starych częściach -ogólnie mówiąc system runów/talizmanów/zaklęć. Za dużo, zbyt nieczytelnie, większość mało przydatna, zaorać to. Przegrzebywanie się przez listę 40 pierdółek, żeby użyć takiej, która zwiększa mi siłę o niesamowite 4 pkt (jednocześnie obniżając coś innego o 15 xd). Na dodatek każdy możemy upgrade'ować, co przy ich ilości jest wręcz absurdalne -podobna sytuacja z rozbuchanym systemem zbroi i rozbudowy oręża. O ile levelowanie jest ok (choć efekt w postaci nowych ciosów średnio zadowalający), tak kombinowanie z rynsztunkiem daje zazwyczaj marne korzyści. Jakoś od połowy fabuły popylam w tym samym sprzęcie, bo alternatywa po prostu powoduje spadek statów. -mocny cios (trzymanie R2): obarczony tak dużym ryzykiem, że wręcz nieprzydatny, Kratos zbiera się do niego jak paralityk, w ogóle obśmiane, klasyczne "kwadrat, kwadrat, trójkąt" występuje i tutaj, i nadal jest bodaj najefektywniejszą z prostych kombinacji. Im wyższy poziom, tym mniej opłaca się bawić. -ogólnie za dużo wszystkiego. Skrzynie otwierane na "kod", skrzynie wymagające zabawy z ogniem Helheim (najbardziej upierdliwy typ "zagadek"), skrzynie schowane za krzakami, za zasłoną z toksyn, a w każdej gó.wno warta pierdoła lub kasa (mam kilkaset tysięcy na koniec gry). Szukanie znajdziek, szukanie skarbów z mapy, szukanie kruków, zaliczanie "zadań" bojowych, pobocznych, areny, labiryntu, V, w końcu fabuły. Wiem wiem, nie muszę większości z tego robić. -poziom trudności jakiś taki nierówny (hard). Początek trudny, to już wiadomo, później przez większość zadań i fabuły lecimy już na umiarkowanym luzie, no ale raz na jakiś czas pojawia się walka, która może zająć spokojnie ze 2h (V, wiadomo). Kilka szybkich, nieblokowalnych (najlepiej one hit kill) ciosów przeciwnika, z drugiej strony zayebiście powoli spadający pasek jego życia i voila, przepis na "trudną" walkę gotowy. I ja teraz mam się głowić, jaki by tu dobrać zestaw sprzętu, żeby mieć 5% większe szanse z tym konkretnie wrogiem.
-
własnie ukonczyłem...
Zabrzmiało noobowsko, ale w ferworze walki akcje typu szybki rzut toporem, przywołanie, atak runiczny, blok, wszystko w zakresie 2-3 sekund sprawiają, że można się walnąć. Kurde nie zwróciłem na to uwagi, a na pewno na początku obczajałem opcje. Dzięki za info, pobawię się w ten sposób.
-
własnie ukonczyłem...
God of War Najpierw byłem, jak chyba większość, sceptyczny, potem uległem chwilowemu hype'owi przez oceny, recki i posty na forum, a zanim gierkę kupiłem i do mnie dotarła, podjarka opadła, zaczęły przebijać się coraz częstsze słowa krytyki i koniec końców podszedłem do tematu stosunkowo chłodno. W skrócie : bawiłem się przednio, choć zdecydowanie gra jest zbyt rozbudowana, słowo rozwleczona byłoby trochę krzywdzące, bo nie nudziłem się w ogóle. Licząc na oko faktycznie zmieściłem się w tych 40-45h, a zostało mi całe i parę pierdółek. Zadania poboczne są długie, ale warto się za nie brać (szczególnie te od krasnoludów), zresztą ja po prostu nie potrafię ich olewać. Cierpi na tym niestety płynność historii, bo w prawdziwym świecie minęły ze trzy tygodnie odkąd zacząłem zabawę, a po każdym większym wydarzeniu fabularnym parę dobrych godzin spędza się poza głównym wątkiem, co rozmywa całość. Ogólnie jakbym miał komuś sugerować, jak grać, to powiedziałbym : rób fabułę i najważniejsze zadania poboczne, szperanie po wyspach i plażach zostaw na później. Tym bardziej, że dopiero mając zestaw umiejętności i "gadżetów" odkryjemy wszystko, co trzeba. Właśnie-nie jestem fanem formuły metroidvanii, chociażby dlatego, że, przykładowo, po ~10h od zobaczenia zamkniętych drzwi wchodzę w posiadanie sprzętu, który je otwiera i mam teraz sobie przypominać, gdzie one były. Efekt jest taki, że pod koniec latałem z umiarkowaną przyjemnością po lokacjach, w których już byłem, licząc (zazwyczaj słusznie), że gdzieś tu pewnie leży jakaś zarośnięta gałęziami skrzynia. Zresztą, wracanie po 2-3 razy w te same, tylko stopniowo coraz bardziej odkryte miejsca, samo w sobie można by uznać za wadę. Tyle dobrze, że zagadki są intuicyjne i rozkminianie/szukanie drogi do celu sprawia frajdę. Grałem na hardzie, z momentami zwątpienia, tym bardziej, że niektóre zagrywki przeciwników są zwyczajnie tanie. Niestety, rzeczy, które na normalu by po mnie spłynęły, na trudniejszym poziomie okazują się problematyczne. Podtrzymuję, że kamera jest za blisko (starcia z V skutecznie obnażają jej niedostatki), sterowanie po 40h potrafi mi się jeszcze poplątać, niektóre rozwiązania mi nie siadły (przede wszystkim ciosy pod R1 i R2). Część ataków Kratosa jest jakaś ślamazarna, zbiera się do nich i w międzyczasie dostaje po mordzie, ale o takich gameplay'owych kwestiach napiszę jeszcze w wątku dedykowanym. W skrócie o systemie walki : po słabych pierwszych godzinach robi się bardzo satysfakcjonujący, ale efektywna gra opiera się i tak na kilku sprawdzonych zagraniach (i dystansie). Brak skoku nie okazał się problemem, gorzej z zamulastymi, skryptowanymi sekcjami wspinania, schodzenia itd., irytujące. Oprawa graficzna ma momenty powodujące opad szczęki, ale też potrafi zahaczyć o poprzednią generację (gram na Slimie). Niedobre wrażenie robi mgła, szaro-bure rejony Midgardu, z drugiej strony kolorowe Alfheim też mnie nie przekonało. Klasycznie : robotę robi śnieg i lokacje z jego obecnością, poza tym efekty świetlne i modele postaci są miodzio. Jak dla mnie za dużo minusów, żeby z całym przekonaniem powiedzieć, że to najlepiej wyglądający tytuł na PS4. Muzyka ma piękne, epickie momenty, ale jest ich za mało, a w czasie spokojnej eksploracji wręcz jej brakuje, tutaj krok do tyłu w stosunku do trylogii. Historyjka prosta i zawierająca słabe zagrywki ala "księżniczka jest w innym zamku", ale same relacje między bohaterami, dialogi i poznawanie całości wypadają świetnie i wciągają (choć samo lo.re jakoś mnie niezbyt zainteresowało). Generalnie: bardzo dobra gra, mocno oderwana od poprzedniczek, co było potrzebne, choć nie ze wszystkimi pomysłami na zmiany się zgadzam. To w sumie zupełnie inny tytuł. Wolałbym bardziej skondensowaną formułę, no ale z dwojga złego lepsze to niż sandbox lol. Daję 8+/10.