Treść opublikowana przez kotlet_schabowy
-
PSX Extreme 249
Akurat TR jako adaptacja gry "zasługuje" na miejsce w PE, ale w pewnym stopniu mogę się z tym zgodzić. Sobek ma dobre pióro, ale mam wrażenie, że dobiera do kącika tytuły stosunkowo głośne, ale mocno średnie, których osobiście zazwyczaj nie mam ochoty obejrzeć (strzelam, że średnia ocen z ostatnich kilkunastu miesięcy to okolice 6). Na pewno dałoby się wyszukać co miesiąc coś więcej, niż Marvela, serial z Netflixa i jakiś horror klasy b (uogólniłem, wiem).
-
Ratchet & Clank: Into the Nexus
To już zależy co kto rozumie jako "warto". Używki z "mainstreamowych" serii na PS3 to zazwyczaj koszt 15-30 zł, cała seria R&C tak chodzi, więc 50 zł za wcale nie najlepszą i bodajże najkrótszą z nich (tak, wiem, przeliczanie współczynnika czasu gry do ceny jest be) to dla mnie za dużo i po prostu ciekawe, jaki jest tego powód (żaden to biały kruk, można śmiało kupić nówki w folli za niewiele większe kwoty).
-
Detroit: Become Human
Te gry po prostu na tyle mało różnią się od siebie gameplay'owo, że grając w każdy kolejny (nie ważne, czy chronologicznie) przyjmujemy je coraz obojętniej, i tu wchodzi to, co bluber pisał, czyli rola scenariusza. Fahrenheit był pierwszy i generalnie cała idea takiej zabawy mi siadła (po ograniu demka i sprawdzeniu kilku różnych sposobów rozwiązania sytuacji byłem kupiony a cieszyły mnie nawet takie pierdołki, jak sposób sterowania). Później ograłem dopiero Beyond no i zaczęły się problemy (choć grę oceniam dobrze), a na końcu HR, z którego mało co pamiętam, nie wywołał we mnie większych emocji. Tyle dobrze, że nie wypluwają tych gierek taśmowo (jak wspomniane TT, którego mam dość po dwóch WD i Wolfie). Z innej beczki, nie jestem fanem wpychania twarzy aktorów kinowych/TV do gier i kreowania z tego wartości samej w sobie (vide Kojima). Niepotrzebne koszty dodatkowe.
-
GTA IV
Działanie czwórki na PC to momentami była loteria : dziś idzie płynnie, jutro może rwać xd. Nie mam porównania do krytykowanej za kwestie techniczne wersji na PS3, ciekaw jestem, co było mniej przyjemne w użytkowaniu (wg benchmarka wyciągałem średnio z 28-30 klatek, ale bardzo niestabilnie, raz 40, raz 15).
-
GTA IV
Nie widzę przeciwwskazań, przynajmniej na PS3 można bodajże wszystko uruchomić bez patcha, no ale nie będziesz zalogowany do PSN i nie zagrasz online, o ile w ogóle jeszcze są serwery. Inna sprawa, że jak to pierwszorazowa instalka, to pozbawiasz się możliwości zainstalowania dotychczasowych patchy, które pewnie co nieco poprawiały. No ogólnie patologia, ale da się to ominąć, a jak ktoś miał grę od dawna na dysku, to problem jest znikomy.
-
Konsolowa Tęcza
Eh ilekroć to słyszę, to przenoszę się do lata 2006 (dopiero wtedy ograłem trójkę, jak głupi czekałem na przekładane po kilka razy Subsistence, aż w końcu wziąłem zwykłą edycję). Piękne, niemal idealne zakończenie trylogii, choć wiedziałem, że czwórka się zbliża i oczywiście byłem ciekaw wydarzeń po Big Shellu. Co by nie mówić, wątek BB mógłby się spokojnie wtedy zakończyć.
-
Detroit: Become Human
Zaliczyłem raz i zamierzam jeszcze jedno podejście zrobić, podobało mi się, choć w kwestii rozgrywki to klasyczna gierka QD, z pewnymi dodatkami (odtwarzanie wydarzeń trochę jak w Arkham Origins). Doczepiłbym się do (to też tradycja w ich grach) sterowania/chodzenia postacią i kamery, można się zamotać. Wygląda rewelacyjnie, muzyka i klimat pierwszorzędne, pełniaka sprawdzę na pewno, choć bez pośpiechu z kupnem
-
własnie ukonczyłem...
Mafia III Męczyłem prawie miesiąc, nie wiem ile godzin, obstawiam ze 40, tak czy siak, zdecydowanie za dużo. Zaliczyłem fabułę i zostało mi sporo zadań pobocznych, no ale w pewnym momencie musiałem podjąć męską decyzję "pier.dolę, nie robię", bo raz, że te dodatkowe misje niczym mnie już raczej zaskoczyć nie mogły, a dwa, że zwyczajnie miałem już dość. Trzon gry jest bardzo spoko i ogólnie mogę powiedzieć, że pyka się przyjemnie, ale twórcy skutecznie zniechęcają do zabawy innymi aspektami rozgrywki. Strzelanie, jeżdżenie, skradanie się : nieźle opracowane, ale każdy element ma jakieś wkur.wiające problemy. Auta są ślamazarne (chyba, że jeździmy swoim, stuningowanym), a opcji szybkiej podróży brak, co jest całkowitym nieporozumieniem, szczególnie przy odległościach, jakie mamy często do pokonania i schemacie misji typu "przejedź 2km żeby zacząć misję, potem 2km w drugą stronę żeby w minutę rozwalić jakiegoś pionka, i powrót 2km, żeby zamknąć misję rozmawiając ze zleceniodawcą" (przypomina się ostatni ME). Podróż umila świetna, choć raczej osłuchana już muzyka z epoki, no i model jazdy, choć czasem wkur.wia tym ślizganiem się jak na lodowisku, dosyć satysfakcjonuje. Strzelaniny to niby standardowy cover shooter, ale jest ok (mięsiste heady). No ale znowu, celowanie jest niedorobione (już abstrah.uję od braku możliwości ustawienia invertu w obu kierunkach, co mnie niesamowicie irytuje) i w ogóle łatwo się ginie, niekoniecznie z własnej winy. Największa wada gry : schematyczność. Robimy w sumie w kółko to samo, czyli poprzez kilka powtarzających się czynności (zabijanie/niszczenie mienia/przesłuchiwanie informatorów) prowokujemy "subbossów" do wyjścia z nory, likwidujemy ich i odbijamy dzielnice. Powtórz razy ~10, przeplatając kilkoma ciekawszymi misjami fabularnymi, i voila, oto cała nowa Mafia. Mimo wszystko robiąc samą fabułę da się jakoś wytrzymać, zwiedzamy fajne i różnorodne miejscówki, możemy pobawić się stylem gry (stealth, Rambo, dystans i snajperka), choć sporo opcji jest wrzuconych na siłę i w ogóle się z nich nie korzysta. Fabuła ujdzie, ale nie ma cudów, ot klasyczna zemsta, z obserwacjami społecznymi w tle. Kilka postaci ciekawych i charyzmatycznych (na czele z głównym bohaterem), ale drugie tyle to nijakie tło. Grafika budzi ambiwalentne uczucia : są momenty, kiedy zahacza o późne PS2, pełno tu glitchy, a system oświetlenia sprawia, że nie do końca wiadomo, czy tak miało być, czy to jakiś błąd wyświetlania, z drugiej strony ma swoje mocne momenty (wieczór, po opadach deszczu, dzielnica kamieniczek z neonami-miodzio), postacie są zaprojektowane szczegółowo, do modeli samochodów też się nie przyczepię. Cóż, grze i tak wystawiłbym naciągane 7/10, ma dużo wad, ale wciąga. Po czterech latach od zaliczenia GTAV byłem już chyba na głodzie klasycznego, miejskiego free-roamingu, a miejsce i czas akcji to strzał w dziesiątkę i jedna z największych zalet tytułu. Szkoda, że potencjał nie został wykorzystany, dużo lepiej przyjąłbym formułę z Mafii 2, czyli otwarte miasto, ale raczej liniowa, konkretna ścieżka fabularna.
-
GTA VI
Już nawet pal licho te 80s, ale ogólnie rzecz ujmując różnego rodzaju powroty, remake'i, nawiązania do przeszłości (prędzej czy później będą to 90s, już to widać). Internety, na czele z tymi, którzy w ogóle nie grają, oszaleją, bo wielki powrót Vice City. Niedzielny gracz pamiętający, jak to za gnoja pykał w VC, zainteresuje się i narobi klików.
-
GTA VI
Przy panującym w szeroko pojętej popkulturze trendzie na granie na nostalgii, nawiązania do lat 80, powroty dawnych marek/twarzy itd., to Vice City w wydaniu next gen (choć raczej z akcją osadzoną w czasach współczesnych) wydaje mi się niemal pewniakiem, co oczywiście przyjąłbym z otwartymi ramionami. Nie widzę problemu w "powtarzaniu się", z prostego względu : jesteśmy dwie generacje do przodu, zresztą Los Santos w piątce pokazało, jak można na nowo zaprojektować pozornie znane miejsce. Zresztą na co by się Rockstar nie zdecydowało, i tak będzie moc, choć najmniej jarałbym się szarą, generyczną metropolią (broń Boże Liberty City). Lata 60-70 też mają potencjał, ale już mocniejszego cofania się w przeszłość nie widzę (mam wrażenie, że jak na rozbudowanego sandboxa zwyczajnie za mało byłoby w tamtych czasach do roboty).
-
Ratchet & Clank: Into the Nexus
Wersję pudełkową ciężko dostać za mniej niż 50 zł (używki, gdzie poprzednie części to ~ 20 zł), a promocje na PSS śledzę i chyba raz przez ostatnie 2-3 lata (bodajże w grudniu) była znośna cena, teraz znowu 60 zł. Także jak dla mnie, na tle starszych części, Nexus się w tym względzie wybija.
-
Kupno monitora LCD
Dzięki, ale nie napisałem, że stawiam na 16:9, raz, że jakoś nie "czuję" tak szerokiej przekątnej, dwa, że będą do niego czasem podpinane konsole. Edit : zdecydowałem się niedawno na AOC i2481fxh i po paru dniach już go zwróciłem xd. Przeskok z TN na IPS skutkował zauważalnie ładniejszymi kolorami, lepszą bielą i jasnością (aż do przesady, wręcz mi oczy męczyło), ale też dużo gorszą czernią (a właściwie jej brakiem, występowała bardziej szarość-srebrzystość), a największym problemem okazało się nierównomierne i mocno widoczne podświetlenie matrycy. Ogólnie znośny sprzęt, ale jeśli uruchamiając go obok 10 letniego, ledwo żywego Gateway'a na TNce porównanie wypada na korzyść starocia, to mam wrażenie, że moje pieniądze niekoniecznie zostały dobrze wydane. No, tak się chciałem podzielić.
-
Ratchet & Clank: Into the Nexus
Szkoda, że tak trzyma cenę, bo sam mam od dłuższego czasu smaka. Trzy pierwsze części z PS3 są gameplay'owo i "feelingowo" bardzo zbliżone, co prawda QfB zawiera najwięcej eksperymentów, ale mimo wszystko grając w CiT szczudel będziesz się czuł z grubsza tak samo (Clank oderwany od Ratcheta przez ~80% gry).
-
Video shows o grach
Jest i nowy materiał : Wpadł też nowy GamingBrit (może jestem nie na czasie i zawsze w niedziele coś wrzucają), dotyczy Ratcheta : Deadlocked. Ogólnie ostatnimi tygodniami zacząłem śledzić twórczość paru osób z "czołówki" i na ten moment jestem widzem wyżej wymienionych, bunnyhopa i oczywiście dunkey'a. Rzadziej arhn (bardziej trafiają do mnie ogólne "rozprawki" na temat zjawisk w branży, niż recki konkretnych tytułów czy sprzętów). W polecanych mam też materiały jakiegoś Luke'a Stephensa (krytyka RDR na 40 minut, coś się nie mogę zabrać), zobaczymy, czy warty uwagi.
-
Kupno monitora LCD
AOC to solidna marka ? Rozglądam się za jakimś LCD FHD do 800 zł, najlepiej 24-27 cali i trochę tego jest. Wpadł mi w oko model AOC I2769VM. Jakieś sugestie, rady ?
-
Uncharted 4: A Thief's End
Nie no nie porównujmy kunsztu ND, przywiązania do szczegółów, dopracowania technicznego, dobrego pacingu, dialogów i dających się lubić postaci, skondensowania formuły (zamiast rozwlekania jej do naciąganych dziesiątek godzin) i zwyczajnej frajdy z gry do stereotypowych tytułów od Ubi. Nie wspominając o różnicy w częstotliwości wydawania kolejnych części. Z tym, że jest łatwo i generalnie nie ma tu jakiejś niesamowitej głębi (już drugie zaliczenie może znudzić) się mogę zgodzić.
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
Nie no Toy Story 1>3>2, mówię to oglądając wszystkie prawilnie w kinie po premierze. Seria ma to do siebie, że jak dorastałeś razem z nią, to odbierasz pewne elementy głębiej (xd), szczególnie ostatnią część. Tak czy siak, wspaniała trylogia.
-
co cię cieszy, a co złości?
Zasada jest chyba taka : łącze cyfrowe będzie kompatybilne z sygnałem analogowym, odwrotnie nie (bez konwertera). Także monitor/TV z wejściem hdmi wyświetli obraz ze starej konsoli poprzez jakąś tanią przejściówkę, ale stary monitor VGA nie łyknie sygnału z, przykładowo, PS4.
-
God of War
Nikt chyba nie przeczy, że zmiany są potrzebne, ale mogą one iść w różnych kierunkach. Równie dobrze mogli pójść w full slashera. Zagrać na pewno zagram, bo zbyt lubię tę serię, no i wszystko wskazuje na to, że to będzie zwyczajnie dobra gra, ale na podstawie dotychczasowych materiałów średnio jara mnie kierunek, w którym poszli i obecność elementów rozgrywki, których mam w innych tytułach powyżej uszu, tyle.
-
Spyro Reignited Trilogy
Ogólnie kopii trójki nie dało się skończyć, w późniejszych etapach gra świrowała w temacie przemieszczania się między światami, mieszała ilość posiadanych jaj itd. Insomniac umiał robić zabezpieczenia (w dwójce też były jakieś hece, gra wykrywała chipa i blokowała się przed menu głównym), nawet jakiś artykuł swego czasu o tym czytałem i chyba dopiero stosunkowo niedawno złamali Spyro 3. Cóż, niejedno polskie dziecko zaliczyło zonka.
-
Spyro Reignited Trilogy
Jest i trailer :
-
Spyro Reignited Trilogy
Spyro to raczej lekkie platformówki, przynajmniej jeśli chodzi o zwykłe zaliczenie całości, na pewno nie nastawione na jakieś precyzyjne, techniczne skoki czy coś. Trudność pojawia się przy próbie masterowania-szukanie poukrywanych orbów/jajek, niektóre czasówki, mini gierki. Mnie to w tamtych czasach (z późniejszymi powtórkami, choćby parę lat temu) strasznie jarało i o ile do jedynki się nigdy do końca nie przekonałem, tak dwójka, z racji zmiany formuły "zadań" to dla mnie jeden z najlepszych tytułów na PSXa. Trójki z pewnych powodów (xd) nigdy nie skończyłem, ale trzymała poziom poprzedniczki i wprowadziła parę fajnych patentów. Także trylogia siądzie jak złoto, myślę, że akurat na Święta będzie klimatycznie. Screeny prezentują się ślicznie, choć faktycznie paleta barw odbiega mocno od oryginalnej. Szczerze mówiąc bardziej mi zależy, żeby nie zepsuli muzyki, bo to był jeden z kluczowych elementów budujących świetny klimacik serii.
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
Ostatnio głównie zaległe starocie z backloga : Murder in the First : lata czterdzieste, Alcatraz, jeden z więźniów (świetny Kevin Bacon) za próbę ucieczki zostaje wsadzony na 3 lata do karceru, po czym praktycznie wariuje i przy pierwszej okazji zabija współwięźnia. Grozi mu komora gazowa, ale młody prawnik (Slater) broni go, odpowiedzialną za wszystko czyniąc administrację więzienia. Scenariusz jest bardzo luźno oparty na autentycznej historii, i odradzam sprawdzać przed seansem, jak było naprawdę, bo może to troszkę "osłabić" przekaz. Dobry film w klimatach "sądowniczych", mocno polecam, głównie ze względu na Bacona. Mississipi w Ogniu : tu natomiast mamy popis przede wszystkim Gene'a Hackmana (pozornie przyjemny pan w średnim wieku, w praktyce badass), ale większość obsady robi dobrą robotę (partneruje mu zawsze mile widziany Willem Dafoe, mocny jest też drugi plan). Znowu faktyczne wydarzenia były inspiracją dla twórców, tym razem morderstwo na tle rasowym na południu USA w latach sześćdziesiątych i toczące się w związku z nim śledztwo FBI. Mocna atmosfera i wspomniane już aktorstwo to najważniejsze plusy. Ogólnie dobry przykład, że kiedyś robiło się kino poruszające kwestie rasowe, nie będące pretensjonalnym, prostacko wpychającym swój przekaz tworem. Warto sprawdzić. Lęk Pierwotny : głośny chyba głównie za sprawą roli młodego (a grającego i tak dużo młodszego) Edwarda Nortona. Nie zdradzając za dużo : ministrant zabija księdza, znany prawnik-karierowicz podejmuje się jego obrony pro bono, później "intryga" się komplikuje. Faktem jest, że Norton to największy plus filmu, ładnie przedstawia dwie osobowości Poza tym Richard Gere w swoim standardowym, lekko zamulonym stylu i znowu klimaty sądowe. Było ok, ale bez rewelacji. Lewy Sercowy : najmniej standardowy z dzisiejszej listy, no ale to w końcu P.T. Anderson. Coś, co teoretycznie nazwać można by "komedią romantyczną" w efekcie jest ciekawą mieszanką. Dla mnie to głównie przedstawienie osoby z dużymi zaburzeniami (przede wszystkim fobia społeczna), tego, jaki mają wpływ na jego życie i skąd się wzięły. Forma (na czele z celowo męczącą momentami, muzyką) pomaga nam odczuć ciągłe napięcie. Głównego bohatera gra Sandler i jest to chyba najczęściej wymieniany w różnych zestawieniach przykład jego dobrej, wykraczającej poza standardowe emploi, roli. Epizod zalicza też P.S. Hoffman i jak zwykle robi mocną robotę. Film specyficzny, ale z uwagi na tematykę i kilka naprawdę dobrych scen, warty sprawdzenia.
-
własnie ukonczyłem...
The Order : 1886 Raczej nic odkrywczego nie napiszę, bo z tego co pamiętam, to gierka była raczej mocno zjechana. Strasznie mało gry w grze, to najważniejszy zarzut. Jedna sprawa, to multum długich przerywników filmowych, (jakby to chociaż były jakieś błyskotliwe dialogi albo wartka akcja, to bym wybaczył), a druga, że w momentach, kiedy już teoretycznie kierujemy naszym bohaterem, co chwila ta kontrola jest nam albo odbierana, albo ograniczana. Mamy tu najgorsze cechy typowego cinematic experience doprowadzone do "perfekcji" : powolne łażenie i słuchanie, co ktoś ma do powiedzenia, czekanie, aż kompan zrobi swoje i pozwoli nam to iść dalej, skrypty, QTE itd. No kur.wa, jakie to było ślamazarne i dłużące się to niepojęte. Kiedy już dotrzemy do mięsa, czyli strzelanin, zabawa robi się całkiem fajna i aż żal, że nie stanowi to faktycznego trzonu rozgrywki. Przede wszystkim mamy do dyspozycji sporo fajnych, nietypowych broni. Inna sprawa, że niektórym trochę brakuje mocy i czujemy, jakbyśmy strzelali słynnymi już kapiszonami. Poza tym to standardowy cover shooter, tyle, że chowanie się za zasłonami i ogólne manewrowanie gościem w czasie akcji jest mocno niedorobione, że o braku szybkiego uniku/turlania się nie wspomnę. Prowadzić to może, mimo stosunkowo niskiego poziomu trudności, do momentów frustracji. Poza tym mamy przerywniki w postaci "mini gierek" (całkiem przyjemne, mogło być tego więcej) czy sekcji "skradanych" (słabe). Znajdźki i "poznawanie" dzięki nim świata gry przemilczę. Gierka stoi oprawą, która jest naprawdę niesamowita i obok U4 to jak na razie najlepszy pokaz możliwości PS4. Co prawda mamy te zyebane pasy, ziarno i ogólnie jest niezbyt wyraźnie, ale trudno nie spropsować kunsztu grafików : szczegółowość obiektów, tekstury, oświetlenie i efekty, nie mówiąc o samej stronie artystycznej : miodzio. No ale ile można się jarać graficzką ? Sam klimat i realia początkowo robią wrażenie, tyle, że potencjał nie jest zbytnio wykorzystany, a historia jakoś mocno nie wciąga (co w grze opierającej się na "filmowej" narracji jest nieporozumieniem). The Order to najlepszy przykład przerostu formy nad treścią, wydmuszka. Dobrze chociaż, że krótka.
-
Co w branży piszczy?
Przede wszystkim ma świetną muzykę i specyficzny, nie całkiem cukierkowo-animkowy, baśniowy klimat. Moja styczność z serią to właśnie dwójka na PC (na klawie i z jakimś pokracznym spolszczeniem xd), i demo Origins, do edycji 2D zbieram się od lat, także jest coś w tym, że Rayman jakoś nie elektryzuje i do pierwszej ligi nie należy, pewnie nie bez powodu, ale to dobre gierki i tyle. Jak na mój gust trochę za mało, żeby uzasadniać robienie jakichś remasterów starych części, no ale kto bogatemu zabroni ?