Treść opublikowana przez kotlet_schabowy
-
Uncharted 4: A Thief's End
Szermierka na koniec U4 co by nie mówić irytująca, szczególnie na crushingu, przede wszystkim z uwagi na powtarzające się za każdym razem skrypty i dialogi, "zamachy" wroga też mało czytelne momentami.
-
Co ci w głowie szumi? [edycja gamingowa]
Może soundrack nowego GoWa to nie poziom trylogii (głównie pod kątem ilościowym), ale ten utwór to czołówka całej serii :
-
Death Stranding
Mam wrażenie, że chcieli pokazać cokolwiek "gameplay'u", a w praktyce chyba niewiele do pokazania jeszcze jest, bo nie wierzę, że chodzenie z przesyłkami będzie trzonem rozgrywki prowadzącym od cutscenki do cutscenki. Zresztą, mnie już męczy marketing tej gry, z każdym materiałem dochodzą kolejne pytania, nie jestem w stanie jarać się grą tylko na podstawie klimatycznych scen i dziwactw twórcy. Kojima hejtu bez powodu nie dostaje, nie ma co wpadać w skrajności. Abstrahu.jąc od samej rozgrywki, która w przypadku MGSV stała na najwyższym poziomie, a w DS nie mamy na ten moment pojęcia, jak będzie, to facet sporo napsuł w temacie scenariusza. MGS4 i PW też miały momenty mocnego grafomaństwa. I piszę to jako fanboy serii. Jasne, wolę takiego Hideo z jego odpałami od kolejnej generycznej historii z gry AAA made in USA, no ale nie jest taki znowu wspaniały.
-
The Last of Us Part II
Mnie tam nie porwało, no ale raz, że nie uznaję Tlou za żadne gotg, dwa, że nigdy nie jarałem się pokazami gameplay'u, szczególnie tak mocno reżyserowanego pod show, a fabularnie dostaliśmy niesamowicie frapujące sceny "romansowe", równie dla mnie zbędne w wersji hetero, jak i homo. No i nie udawajcie takich zdziwionych poruszeniem, bo to, że będą kontrowersje było z góry jasne i zapewne zamierzone, a "polaczki" nie mają tu nic do rzeczy.
-
Mass Effect: Andromeda
Mnie bardziej w oczy rzuciło się, że w większości misji pobocznych (i nie tylko) szefami gangów, partyzantów czy jakichś innych ekip były kobiety. W ogóle, jakby się zastanowić, to pozytywnych i w miarę rozbudowanych męskich bohaterów w tej części jest jak na lekarstwo. Inna sprawa, że próbowałem sobie przypomnieć ich imiona i nie byłem w stanie bez pomocy googli (a gierkę zaliczyłem jakoś w kwietniu). W ogóle, ciężko wymienić jakieś akcje zapadające w pamięć (gdzie w przypadku starych części można przebierać w przykładach). No ale już nie ma się co pastwić, wszystko zostało powiedziane.
-
Red Dead Redemption 2
Wolałbym Bully 2.
-
Mass Effect: Andromeda
Może i tak było, bo ogólnie temat trofeów, przynajmniej przy tej gierce, olałem. Szczudel : no niestety, gra traci z czasem, jest stanowczo za mocno rozwleczona i (pozornie) rozbudowana, idealny przykład ofiary mody na open worldy z tej generacji. Z drugiej strony, gdyby fundament serii, czyli fabuła i postacie, trzymały poziom, to by to człowiek przełknął, w końcu ME1 też gameplay'em nie stał. Tutaj po prostu zwalone są podstawy. Zarżnęli piękną serię.
-
Red Dead Redemption 2
Jeśli pijesz do używki, to już kwestia osobista, nie będę kupował day one, tylko po to, żeby dać sygnał R, że WARTO robić singlowe AAA i łaskawie może nas za 5 lat obdarują czymś nowym. Zresztą, skoro ja dostaję za pełną cenę wykastrowany produkt (czyli wersję podstawową) to dziękuję za taki układ. Natomiast jeśli chodzi o edycje, to sam świata nie zmienię, no ale właśnie o to mi chodziło.
-
God of War
Pykam trochę ponad tydzień, w praktyce ze 4 sesje po 2-3 h i najpierw było świetne pierwsze wrażenie, później spadek podjarki i lekka frustracja, a wraz z rozwojem bohaterów i lepszym ogarnianiem systemu robi się elegancko. Gram na hardzie i też mnie już kusiło obniżyć, bo po prostu szkoda mi było czasu na powtórki dosyć monotonnych na początku starć, ale honor nie pozwolił i na razie nie żałuję. No nie cieszyła mnie perspektywa latania po arenie jak z adhd i rzucania toporkiem z dystansu, co jest efektywne, ale mało ciekawe, no ale jak wspomniałem, wraz z postępami robi się coraz lepiej i siłą rzeczy sprawniej to idzie. Mimo wszystko nadal nie przekonałem się do tej kamery, tym bardziej, że fundamentem walki jest parry, a nieraz mamy sytuację, że przeciwnik jest zasłonięty przez Kratosa. Eksploracja, zagadki itd. fajne, rozwój postaci przedobrzony (bajzel w ekwipunku, tysiąc pierdółek, które w praktyce niewiele zmieniają, nie lubię tego w grach), ogólnie trochę za dużo znajdziek i "zadań", lekki chaos, szczególnie na początku. Zobaczymy, co dalej.
-
Mass Effect: Andromeda
Nie da się mieć statusu online bez założenia konta EA. Widocznie Ciebie łączy, bo kiedyś, może nawet w jakiejś innej gierce, wpisałeś maila, przeklikałeś się i zrobili Ci konto EA account. Nie wrzucę Ci, jak to wygląda jak się wchodzi "z ulicy", bo jest wtedy zablokowane robienie screenów, w każdym razie nie mogę być online, o ile nie zgodzę się na założenie tego konta, stąd całą grę zaliczyłem offline, a trofea (bo to jest meritum tego wszystkiego) wpadały.
-
Red Dead Redemption 2
Błędne koło, ludzie kupują droższe edycje, bo podstawki się nie opłaca, R i inni wydawcy dostają sygnał, że ludzie to łykają i brną w coraz bardziej absurdalne opcje. Ja tam zamiast narzekać na branżę , a potem dokładać cegiełkę do obecnej sytuacji, kupię zwykłą edycję i to najlepiej używkę z PT za 150 zł po ~miesiącu od premiery. Zresztą kolekcjonerki też będą tam latać, jak było z GoWem xd.
-
Dragon Ball (także Z, GT i Super)
Przede wszystkim główny bohater to chyba największy melepeta i łajza w świecie DB (a przynajmniej w anime), nie oczekiwałbym cudów.
- Mass Effect: Andromeda
-
Mass Effect: Andromeda
Nie mam nawet u nich konta, a trofiki wpadały, także chyba jednak jakiś bug. Co do gry i wrażeń szudela : ja tam nie czułem się jak odkrywca w żadnym momencie, może dlatego, że na wszystkich planetach Ogólnie podtrzymuję zdanie, że ta gra mogła by w ogóle nie wiązać się z podróżą do innej galaktyki i zasadniczo nie zmieniłoby to ani fabuły, ani zabawy. Monotonia zadań i eksploracji była dla mnie porównywalna z jeżdżeniem Mako w ME1, może nawet gorzej, bo tutaj obszary są ogromne, a planet tylko kilka, tam przynajmniej te nudy trwały stosunkowo krótko i wystrój częściej się zmieniał.
-
Beyond: Two Souls
Nawet nie wiedziałem, że taka opcja istnieje lol. Co by nie mówić, zaprzeczenie przez twórców swojej własne wizji. Graj normalnie.
-
Mass Effect: Andromeda
Wredny : na planetach, które kolonizujesz (czyli prawie wszystkich w grze) będzie coś takiego, jak forward station, po ich postawieniu (odkrywasz mapę i w konkretnych, oznaczonych miejscach spadają "z nieba") pełnią rolę miejsca, w którym uzupełniasz zdrowie, amunicję, możesz zmieniać bronie czy ekipę. No ale to nie jest do końca rozwiązanie na polu bitwy. Poza tym szczerze mówiąc rzadko mi czegoś brakowało (ewentualnie ammo do shotguna), lootu wręcz za dużo, a skrzynek na każdym polu bitwy też zazwyczaj jest sporo, a z każdej możesz skorzystać bodajże 3 razy. Gra się rozkręci, zdobędziesz efektywniejsze bronie (eksplorując i robiąc misje poboczne znajdziesz kozacki arsenał, bez płacenia czy bawienia się w to denne wytwarzanie gadżetów samemu), przyexpisz trochę i będzie git. W Andromedzie, podobnie jak w ME1, początki są dosyć żmudne.
-
H1Z1
Polatałem chwilę w "treningu" po czym odpaliłem solo (dwie rozgrywki), no i faktycznie wciąga w chooj. Wygląda syfnie, ale nie w tym rzecz, ważne, żeby płynnie chodziło. Mam też zastrzeżenia co do sterowania, ale idzie się przyzwyczaić. Ogólnie to moja pierwsza styczność z tą formułą (Fortnite odpaliłem na chwilę, po czym wyje.bałem z dysku), ale szczerze mówiąc na ten moment nie łapię aż takiego fenomenu. Na pewno chwilę się jeszcze pobawię, ale zapowiada się na straszny zjadacz czasu (dlatego zresztą praktycznie nie gram w multi).
-
własnie ukonczyłem...
Otóż to, a przynajmniej od poprzedniej generacji to standard (do którego swoją drogą też kiedyś nie mogłem się przekonać, przyzwyczajony do gazu i hamulca pod przyciskami geometrycznymi). No przekombinowali. Swoją drogą, takie Burnouty albo The Getaway z PS2 miały opcję przyspieszania i zwalniania przez wychył prawej gałki góra/dół, co, przykładowo, do driftowania nadawało się idealnie.
-
własnie ukonczyłem...
Batman : Arkham Knight Po niedawnym zaliczeniu Origins poczułem wyczerpanie formuły i miałem sobie dać spokój z serią na dłuższy czas, jednak w wyniku sprzyjających okoliczności przełamałem się wcześniej, no i nie żałuję. Grało mi się najlepiej od czasu Asylum. Możliwe, że to też kwestia przeskoku na nową generację, bo w zasadzie mamy tu kolejny raz więcej tego samego plus parę nowości. Znany i lubiany (lub nie) system walki opierający się na kontrach, sekcje skradankowe z czajeniem się na gargulcach, gadżety, zagadki Enigmy, eksploracja. Tu nie ma za bardzo czego wychwalać, bezpiecznie, ale też zadowalająco. Klimacik tym razem deszczowy, trochę dekadencki (w końcu ostatnia część), wątek główny bez szału, ale interesujący, jak zwykle z dużym zestawem znanych postaci i doborową obsadą aktorów podkładających głosy. Największą i dosyć kontrowersyjną nowością jest oczywiście Batmobil. Powiem szczerze, że poza sekcjami z czołgami Cobra (czyli tymi, na które trzeba się było czaić od tyłu) potyczki całkiem mi przypasowały i mimo, że przesadzono trochę z ich ilością, to jednak mechanika jest na tyle przyjemna, że jakoś mnie to nie bolało. Wkur.wiające było jedynie sterowanie (gaz pod R2 i hamulec/cofanie pod kwadratem, wtf?), przez które nawet po -nastu godzinach gry zdarzyło mi się zamotać. Śmiganie po mieście i robienie misji pobocznych nie męczyło (w przeciwieństwie do AC i AO, gdzie większość po prostu olałem), choć upierdliwe bywały przymusowe "postoje" w postępie danego śledztwa. Podobała mi się też okazjonalna współpraca z przydupasami Batmana, fajnie i płynnie wpleciona do rozgrywki. Z innych minusów : sprowadzenie "walk" z bossami do opcjonalnych, mało satysfakcjonujących spotkań w misjach pobocznych, mimo wszystko trochę przesadzona ilość powtarzalnych misji dodatkowych (szukanie strażaków czy jakichś pochowanych posterunków "milicji" - meh) no i trofea Riddlera : od czasu Asylum nie skupiam się na ich zbieraniu, ale tym razem twórcy przesadzili, uzależniając obejrzenie true endingu od zebrania wszystkich pierdółek, co oczywiście sobie darowałem. Za to jego misje to chyba najfajniejsze zadania poboczne w grze (w czym duża zasługa samego antagonisty). Oprawa to wysoka półka, choć po ograniu niedawno wspomnianego już Origins na PC, AK nie robi tak piorunującego wrażenia (PS4). No ale efekty na dużym propsie. Ogólnie : było lepiej, niż po dominujących opiniach się spodziewałem i poza Riddlerem i wyzwaniami AR zrobiłem prawie wszystko, co ostatnio zdarzyło mi się przy pierwszej części z serii. Mój ranking to AA>AK>AC>AO.
-
Dragon Ball (także Z, GT i Super)
http://ww3.dbsmanga.com
-
Dual Shock 3
Raczej bym się skłaniał ku tej opcji z kablem.
-
Predator Cinematic Universe
Estetyka taka właśnie generyczna w chooj, zero klimatu i jakiejś własnej tożsamości, ekipa "dobrych" budząca wątpliwości już od pierwszych fotosów, no jedynie nazwisko reżysera jeszcze jakieś resztki nadziei daje. Sprawdzić sprawdzę, ale do wizyty w kinie to by mnie zachęciły jakieś naprawdę niezłe recki.
-
własnie ukonczyłem...
Alien : Isolation Na grę miałem smaka od premiery (grałem chwilę u kumpla i siadło mi idealnie), ale odpuściłem wersję na PS3 i wstrzymałem się do odpicowanej wersji na czwórkę. Tu od razu o oprawie graficznej : jest pięknie. Owszem, levele są ciasnawe, ale przywiązanie do detali, oświetlenie, efekty : miodzio. To wszystko w raczej stałych 30fpsach. Pozostając przy technikaliach : męczą momentami loadingi (tym bardziej, jakby ktoś chciał się bawić w eksplorowanie odwiedzonych już miejscówek, wiążące się z przejazdami kolejką-mnie to skutecznie zniechęciło). Dźwięk świetny (te wszystkie odgłosy komputerków, gadżetów), z budującą atmosferę (choć w momentach "akcji" potrafiącą przeszkadzać przy nasłuchiwaniu wrogów) i nawiązującą do filmu muzyką. No właśnie : gra a film. Twórcy doskonale "czują" markę i stworzyli niesamowicie klimatyczny świat jakby wprost wyrwany z Aliena z 1979. Najbardziej przypadły mi do gustu retrofuturystyczne sprzęty elektroniczne. Tytuł spokojnie można uważać za pełnoprawny sequel klasycznego horroru. Napięcia jest tu sporo, choć nie należę do osób strachliwych w temacie filmów czy gier. Mamy sporo klasycznych jump-scare'ów, ale dominuje stałe poczucie niepokoju, szczególnie, gdy słyszymy stukającego gdzieś w szybach wentylacyjnych ksenomorfa. Szkoda, że niektóre motywy (niby nieaktywny android, łapiący nas za nogę) są powtarzane kilka razy. Co do czystego gameplay'u : ogólnie bawiłem się dobrze, czułem, że mam do czynienia z prawdziwą, mięsistą grą, gdzie trzeba czasem pokombinować, czegoś poszukać, no i bywa trudno (a grałem na normalu). Mimo wszystko typowych gamingowych motywików i skryptów trochę tu wepchali, no i zupełnie nie trafiły do mnie zamulaste sekcje "chodzone" Co do trudności, to niestety, sporo momentów wywołało we mnie frustrację, a były one z punktu widzenia mechaniki zwyczajnie nie fair. Ot choćby przedłużające się animacje używania spawarki (na którą obowiązkowo Ripley musi za każdym razem spojrzeć i pstryknąć dla sprawdzenia) czy innych gadżetów, których na dodatek nie można natychmiastowo przerwać (typowa sytuacja : jestem w pomieszczeniu, dookoła cisza, nikogo na radarze, zaczynam hackować drzwi, w międzyczasie słysząc odgłos wyskakującego z sufitu Obcego, gdyby zależało to ode mnie, to od razu zmieniłbym sprzęt na miotacz ognia i pogonił bydlaka, a tak skończyło się na zgonie). Co do słynnych save'ów, to dodają klimatu i napięcia, ale niektóre rozłożone są w potencjalnie frustrujący sposób (save przed akcją, w czasie której mamy kilka dialogów, skrypt, jakąś małą mini gierkę, i w końcu sytuację zagrożenia, w której giniemy. Wczytujemy save'a i robimy wszystkie te żmudne pierdoły od nowa, zanim dojdziemy do mięsa, gdzie znowu grozi nam zgon). Przy okazji pochwalę hackowanie : jest przyjemne i urozmaicone. Immersję zwiększa też sterowanie, na czele z różnorakimi sposobami przełączania dźwigni itd. W skrócie : jestem zadowolony, choć momentami czułem irytację. Długość gry jest odpowiednia, ale już na granicy zmęczenia materiału (backtracking i rozwlekanie misji poprzez "niefarty" typu brak zasilania-spacer na drugi koniec mapy i z powrotem). Jako fan uniwersum chłonąłem wszystko z dużą frajdą, ale nawet w oderwaniu od znanej franczyzy, Izolacja sama w sobie stanowi dobry tytuł. Ode mnie 8=.
-
Wolfenstein: The New Order
Taa, całkiem lajtowa i nie wymagająca jakichś chorych akcji (typu "ustrzel 1000 wrogów w lewą rękę"), choć perki z granatami trochę mnie irytowały. No ale gierka jest świetna i z przyjemnością wymaksowałem, nawet znajdźki satysfakcjonujące. W TOB gramy Blazko, prequel TNO, nie grałem, ale z tego co czytałem to jakieś 5h. Ja sobie ten dodatek raczej podaruję, bo klimaty II WŚ mimo wszystko w Wolfie nie siadają mi tak, jak 60s.
-
Dual Shock 4
Zaczęło mi się przytrafiać coś podobnego, co mocno mnie niepokoi, bo konsola i pad mają ledwo pół roku. U mnie sprawa wygląda tak, że włączając PS4 (niezależnie, czy padem, czy przyciskiem power) raz na jakiś czas dioda świeci na biało i pad jest w sumie nie do użytku. Wyłącza się wraz z wyłączeniem konsoli (lub zresetowaniem go tym małym guzikiem z tyłu) a po ponownym włączeniu czasem zaskakuje i jest ok, a czasem nie. Z tego, co czytałem na necie, to dosyć popularny problem, a wynikać może z problemów z odbiornikiem bluetooth w konsoli. Z rad, na jakie trafiłem (u mnie zadziałało) to wyłączenie konsoli i wyciągnięcie wtyczki z prądu, ewentualnie włączanie konsoli przyciskiem z obudowy i włączanie pada przyciskiem home w momencie, kiedy diody na PS4 są jeszcze niebieskie. No ogólnie niewesoło to wygląda. Bawić się teraz w zwroty i naprawy chce mi się tak samo, jak tańczyć, ale z drugiej strony trzeba korzystać z gwarancji, póki mogę. Ku.rwa, czwarta konsola Sony i pierwszy raz takie problemy i to tak szybko.