Resident Evil 9, Crimson Desert, Subnautica 2, Forza Horizon 6, Gears of War: E-Day, GTA VI, Onimusha, Hades 2, Pragmata, 007, Ace Combat 8...
Czy 2026 to nie jeden z najlepszych roków w historii pod względem gamingu?
IV to 4
VI to 6
czas pokaże, ale szansa, że będzie jeszcze lepszy jest duża, bo największe bangery przed nami
2005 chciałby z Tobą uciąć pogawędkę

Zawsze będą ludzie którzy napiszą że kiedyś było lepiej, ale na pewno to jeden z lepszych okresów w ostatnich latach
hades2 to 25
a crimson to ai slop ![]()
Też bym wyciął 3/4 tych gier. I tak byłoby grubiej niż przez ostatnie 20 lat.
Shago też przecież wymienił połowe 5/10
Crimson Desert, Subnautica 2, Forza Horizon 6, Gears of War: E-Day
No nie, Subnautica 2 to zdecydowanie już w tym momencie nie jest 5/10 bo akurat skończyłem Early Access ;). Pełnoprawna gra niemal bez bugów z fajną mapą i nowymi mechanikami, które będą znacząco rozbudowane w finalnej wersji.
Nawet nie stał obok tych najlepszych.
Josh jakie gówno wkleił, nie poznaje użytkownika.
2005 to był rokiem gier sportowych, a szczególnie bijatyk z murzynami
Gość z tego pomieszczenia zebrał 250mln zł.
Nieźle. Może niech chociaż część ze zbiórki przeznaczy na wynajęcie sprzątaczki.
tyle lat i nadal nie dostaliśmy lepszych wyścigów
Ja pamiętam, że ta gra była graficznie bardzo średnia dopóki nie dostała warunków pogodowych.
Ta gra miała support na poziomie Crimson Desert tylko ponad rok, albo GT7 jak ktoś woli porównać ze ścigałką, na premierę była średniawką, a wyszedł nadsztos i ile tam było, chyba 128 pucharków na koniec? Top.
Zajebali Driveclub, zajebali Motorstorm i wrzucili hajs w jakieś Concordy.
Z tego co kojarzę to hejt na początku dotyczył też tego, że gra miała być za darmo dla plusowiczów, ale się z tego wycofali i nie było wiadomo czy kupować czy czekać czy co. Chyba potem była jakaś bieda wersja dla abonamenciarzy, ale już było za późno. Pamiętam też, że na początku było mało tras i ogólnie mało wszystkiego, dopiero aktualizacje doprowadziły tę grę do świetności.
Mój defaultowy klub Burnt Clutch na zawsze w pamięci. Jedna z gier życia, obok Horizonów najlepszy arcade sim.
Dla mnie zawsze były to słabe wyścigi ze słaba grafiką. Dopiero patch z deszczem chociaż to drugie poprawił.
Nie płakałem tak jak za Project Gotham Racing i Bizzare
wow, spust na ekranie i nic nie widac, ale grafa
Wlasnie dlatego uwielbiam AC Syndicate (wiem). Mowcie co chcecie (wiem) ale misje skradankowe Evie, nawet jesli mechanicznie proste, pozwalaja na wyczyszczenie terenu od A do Z z bananem satysfakcji na ryju
Za każdym kurna razem. Misja stealth? Tym razem wszystkich załatwię po cichu. Dwa trupy później już alarm i trzeba robić rzeźnię. Nie mam cierpliwości do tego chowania się po krzakach ;/
Niemal zawsze scenariusz z obrazka rozgrywam w Metal Gear Solid V Phantom Pain ![]()
Tak to wyglądało jak grałem w MGS3 za dzieciaka. Teraz jak mi nie wyjdzie to wczytuję grę do usranej śmierci żeby mieć ten rank S
1998, pensja minimalna jakieś 700zł.
Nawet w USA gry są znacznie tańsze realnie, niż były kiedyś. Zarobki są nominalnie jakieś 2,3 raza wyższe, niż wtedy, a nowe gry nie kosztują 92-115 dolarów.
Wspaniałe czasy - namawiasz matkę żeby kupiła ci hitową grę wyścigową za połowę pensji, a tam 3 trasy i 3 samochody i po 20 minutach masz wszystko ograne xd Wyobraźcie sobie że dziś gry chodzą po 1500 złotych i mają tyle zawartości co Ridge Ricer albo inny Fighting Force, czyli na pół godziny grania.
Dooma zrobiło kilka osób pracując przez niecały rok, sprzedawali sami grę po 40 dolarów, więc mieli na czysto jakieś 33 dolary od sztuki. Dzisiaj grę robi 50-500 osób przez 5 lat, kosztuje w przeliczeniu na inflację połowę mniej niż wtedy od sztuki, i developerzy są jebani z góry na dół od "chciwych leniuchów niszczących branżę" bo klatka spada albo tekstura drzwi w grze na 100 godzin pzygody jest brzydka.
Ten jak broni Ubisoftu.
Bez gier na Dreamcasta nie robi wrażenia
Pamiętam, gdy wybłagałem od rodziców PSOne jako prezent na gwiazdkę 1999/2000 (a raczej "wywkurwiałem", bo łaziłem za nimi rok i trułem dupę). Konsoleta kosztowała wtedy chyba jakieś 600-650zł, wzięli na raty żeby mieć spokój. Demka i pożyczane od ziomeczków oryginały były katowane przez jakiś czas, potem uzbieranko na przeróbkę w lokalnym sklepiku i odpaliłem największego KOSIORA po raz pierwszy. Co to było? DBZ Final Bout po japońsku
Piękny wstęp do pięknego hobby.
A pamiętacie cenę konsoli PS2 w dniu premiery w Polsce? 2700zł. Jakieś 3 minimalne. Pamiętam jak mój tata, zapalony gracz, wciskał mamie kit, że to najwyższej jakości odtwarzacz filmów DVD, który jest absolutnie niezbędny w mieszkaniu (bardziej niż pralka czy lodówka), a że "przy okazji" można na nim grać w gierki, to już swoja drogą.
To sa 1/3 ceny gierek na N64 sprzed dwoch lat.
Widzę słabiutko u was z kombinowaniem. Ja do zakupu konsoli zaprzęgałem babcie i dziadka bez wiedzy rodziców jeszcze. Prowadzili niemała farmę i w tym samym czasie wjechał do nich Ursus C-335. Pamiętam jak dziś ta cała sytuacje bo ojciec wywiózł mnie tam na cały weekend a dziadek uczył mnie jeździć. Dom i farma stoi do dziś lecz teraz chodzą po niej tylko kurki ![]()

BRY@N
Dobrze, że ściana z dykty bo by się pustak na szyi połamał.