ogqozo
Senior Member
-
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Obecnie
Przegląda temat: Star Fox
Treść opublikowana przez ogqozo
-
007 First Light
Relacje z początku gry są dość stemperowane. Weźmy tę: After 3 hours with 007 First Light, IO's weaknesses are on display in a way they haven't been since Hitman: Absolution | PC Gamer "Studio nie poszło w swoje mocne strony, i zamiast absurdalnego mechanizmu świata 47 dając bardziej zaplanowaną, liniową, "kinową" grę, w czym IO nigdy nie było dobre" to sandbox jak w Hitmanie, ale mniejszy. Mniejsze miejsce i mniej możliwości, bohater może mniej niż Hitman raczej wybór korytarza spośród kilku, niż wielka wolność działania skradanie "prawie tak absurdalne, że aż śmieszne", mimo poważnej otoczki gry możemy praktycznie przebyć bijatykę a osoby w tym samym pomieszczeniu tego nie zauważą; nie można przesuwać znokautowanych ciał przycisk "dash to cover": "tak naprawdę sprawia, że Bond biegnie przez pół pokoju, jakby zobaczył leżący na ziemi banknot, ignorując zasłony kompletnie i zazwyczaj będąc wykrytym". Ale mówi, że to może i dobrze, bo walka wręcz jest ogólnie przyjemna strzelanie słabe, "jak z każdego TPS-a ostatnich 20 lat" Bond dużo gada jak to wszystko robi fajny boss (dziennikarze nie mogą zdradzać, jaki) Różne opinie na temat tego, czy jest fajnie czy nie, ale raczej wszyscy mówią, że Hitman to nie jest.
-
Pokemon Winds/Waves
Randomowo, na długo przed premierą, Nintendo wrzuca motyw muzyczny. Nie ma szans, że to co na ekranie dorówna wypasowi tej nuty hehe. Ciekawe czy będzie pełen OST orkiestrowy. W sumie był tylko w Let's Go.
-
The Legend of Heroes - topik ogólny gier z serii "Trails"
Rok do roku to mało mówiąca liczba w świecie gier. Czasem i nic się nie wydaje w danym kwartale. Ale tak czy siak, po tyyyylu latach mówienia tego, wzrusza mnie że ta firma wydała grę, którą każdy chciał, na całym świecie. Nigdy tego nie czaiłem. Lokalizowanie gier i portowanie ich na inne konsole nie może być tak drogie, że tak ciężko im to szło. Teraz pierwszy raz wydali grę tak, jak dziś ma sens - na całym świecie, po angielsku, na wszystkie platformy. I zebrali hiciora. Nigdy nie czaiłem tego. Zazwyczaj gry konsolowe albo są na premierę hitem albo nie, a tutaj powoli dochodzili do tego, bardzo powoli i stopniowo, przez ponad 20 lat. Ale jest w tym coś uroczego, przypominają mi się czasy, gdy się odkrywało seriale amerykańskie, że oglądasz coś o czym nikt nie mówił, leciało 10 lat temu, i nagle z odcinka na odcinek odkrywasz, jakie to jest dobre i potężnie się rozwija. Seria Trails jest takim growym odpowiednikiem takich epopei.
-
007 First Light
IO używa swojego silnika głównie ze względu na łatwość tworzenia. Nazywają to "systemem cegiełek". Level w ich silniku generalnie można edytować jak projekt w Photoshopie. Zmiana praktycznie dowolnego elementu gry jest natychmiast widoczna w silniku - nie ma czekania 10 minut na odpalenie tego. Mogą zmienić logikę, dowolny aspekt levelu czy dodać nową postać czy inną zmienną, i praktycznie od razu grać w level który zawiera tę zmianę. Jest to metoda pozwalająca tworzyć levele typu hitmanowego w sposób bardzo szybki - to główny powód tego wyboru. Chodzi o produktywność. IO wierzy, że dzięki temu może w 200 osób robić grę, którą kto inny robiłby w 500 osób. Niemniej, mówimy o właśnie tego typu levelach. Pytanie, jak to przekona w przypadku Bonda, od którego chyba wiele osób będzie się spodziewać bardziej akcji, innego tempa i widoku niż w Hitmanie. Twórcy sami mówią, że ma to być i Hitman, i Uncharted. A osiągnięcie poziomu Uncharted wymaga innych priorytetów technologii. Więc ciekaw jestem, jaki będzie efekt.
-
MIXTAPE
Wygląda jak naładowana LGBT XDDD. W czym? W tym że najbardziej znienawidzona przez nich scena to scena jak się języczą przeciętna dziewczyna i przeciętny chłopak? To już nic nie znaczy, jeśli jesteśmy na etapie, że dosłownie "ludzie sobie stoją na obrazku" dla krzyżowców "wygląda jak LGBT", to jesteśmy już praktycznie na etapie małpy nawalającej w klawiaturę, nic to nie tłumaczy - bo gier w których jacyś ludzie są, jest masa. Tak samo z oceną IGN-u, trochę już gier dostało ocenę od IGN-u lol. Nijak to nie odpowiada, czemu akurat w tym przypadku nagle jednego dnia się obudzili z taką wścieklizną, że ocena IGN-u. Jest w tym jakiś fenomen. Tak jak mówię, kiedy Gone Home dostało 9,5 te TRZYNASĆIE lat temu, to jeszcze rozumiałem że ludzie się burzyli. Trochę tych gier było od tego czasu. Bardzo bardzo dużo. Ostatnio 10 tam dostały Hades, Bananza, DLC do Eldena, Baldur i Asgard's Wrath 2. W żadnym z tych tematów nie było takich wylewów pasji do tego IGN-u. Zresztą tak czy siak to nie istnieje w tym nic wyjątkowego, IGN dosłownie nigdy w swojej historii nie dał 10/10 grze która nie miała wysokich ocen u stu innych, tak czy siak to jest po prostu nic. To jakby nagle się obudzić i zacząć wrzeszczeć, że trawa jest zielona - ocena to jedna sprawa, ale druga że zawsze była zielona lol. Wracając do tematu. Nie uważam Mixtape za specjalnie "realistyczną" grę. Dziwi mnie trochę takie oczekiwanie od produkcji australijskiej. Z wywiadów też wiemy, że na pewno nie było to jakimś celem Galvatrona. Zupełnie otwarcie mówi, czemu celowo np. główne postaci są jakby każda z nieco innej epoki, a i playlista nie jest wcale "realistyczna" w czasie i miejscu. Jest np. kilku wykonawców australijskich, bo tak. Bo generalnie to jest gra oparta na liście jego ulubionych piosenek. Czy efekt jest dobry to można dyskutować, ale Mixtape celuje w brak lokalności i pewne uniwersalne tematy. Ameryka nie jest tu jakimś źródłem realności, bardziej Ameryka (co mnie w sumie bawi w grach, ale jest powszechne od dawna w grach z każdego kraju) jest takim neutralnym tłem, które rozumie każdy na świecie w dowolnym kraju. Dla mine to widać czasami, że twórca np. niesamowicie uwielbia tę piosenkę Devo, i jest nią bardziej podjarany niż ja, i jakoś zakłada że odbiorca też aż tak to pokocha. I tak faktycznie to było, patrząc na wywiady. Ale jest w tym coś uroczego też dla mnie, że takie coś zrobiono.
-
Primera Division
Według Włodarczyka na Meczykach, za 4 dni "prawdopodobnie" ostatni mecz Lewandowskiego na Camp Nou. Według dziennikarza, Lewandowski skłania się obecnie ku odejściu, bo chce regularnie grać, jednocześnie z przyjemnością. Obecnie faworytem w jego głowie ma być Arabia Saudyjska, aczkolwiek decyzja ostatecznia podobno nie zapadła.
-
MIXTAPE
Ciężko nawet komentować tę histerię z Fejsbuka lol. Oni sami nawet już nie umieją wymyślić powodu, o co konkretnie się srają. Że wydana została gra narracyjna, i krótka? I że dostała dobre recenzje? No, tak, może w 2013 roku to by było coś w miarę wyjątkowego lol. Serio nie wymyśliłbym nigdy, że nagle w maju 2026 coś takiego ktoś zauważy. No ale ponadto, jest jakaś "ideologia" jego zdaniem. Nie umie napisać jaka. Ale jakaś jest. A gdyby nie było... oj, wtedy by się działo. By się działo. Nie powie konkretnie. Ale już my wiemy, że by było. Byłby skandal. On to wie. Oni serio już nie mają nawet pomysłu na udawanie, ot ktoś wysyła sygnał że trzeba dostać wścieklizny na nowe hasełko, to psy Pawłowa się włączają. No ale co do gry Mixtape. Włączyłem ją i zacząłem robić obiad, licząc na to, że "to nie jest gra" więc można spokojnie zjeść. Po obiedzie może coś porobić jeszcze do niegry (popakować paczki na OLX-a, pograć w Vampire Crawlers). Spory zawód. Prawie cały czas coś trzeba robić padem, inaczej niegra nie idzie do przodu. Gra nie do końca mnie przekonała w niektórych kwestiach, ale hej, jest ciekawsza niż Spiderverse (film, który, nota bene, według jednej osoby jest lepszy od "Siedmiu samurajów" lol. A nie, czekaj, według 100 tysięcy ludzi na Filmwebie i ich oceny. Idę się popłakać, to ważne), mniej oklepany, mniej oparty na jednym typie żartu, mniej gatunkowy, bardziej osobisty i życiowy. Całkiem ciekawie po cichu obśmiewa kompleks głównego bohatera w teen opowieściach. Ostatnia godzina jest bardzo ciekawa pod wieloma względami. Temat jest niby jawnie oczywisty - soundtrack my life. Myślałem o czymś takim też jako nastolatek, aczkolwiek w zupełnie inny sposób. Johnny Galvatron wymyślił to tak. Może za mocno wierzy w to, że każdy czuje to, co on, do akurat tych kawalków, ale taka jest sztuka, osobista. To nie do końca punk, raczej punkowa strona Porcysa czy Pitchforka... Powiedzmy, że ma to taki nastrój jak albumy Smushing Pumpkins. Dość słodkawy, z lekkim tylko przesterem. Można było może zrobić więcej, np. zgrać rytm z muzyką, a jednocześnie sporo tu jest. Co jakiś czas randomowo pomiędzy zwykłym teen talkiem pojawia się mądre pamiętne zdanie na losowy temat. Ostatecznie gra balansuje pomiędzy znośnymi a dobrymi scenami, co jest jak na gierkę wysokim poziomem. Interaktywność jest dość ciekawa w ogólnym przelocie. Ogólnie ciągle odnosi się do uczucia bycia w momencie, mijających chwil. Nic nie jest stałe, choć grając w "prawdziwą grę" mamy instynkt, by chcieć to złapać i kontrolować. Różne są tu sposoby tego łapania co jakiś czas, ale trochę ich jest. Choćby te drzwi, malujesz coś, niby tworzysz, i jest na ekranie właściwie przez sekundę i tyle, mija. Czy to ciekawe, no pewnie kwestia gustu, ale mówienie że nic tu nie ma własnego jest bezsensem. Początkowo byłem sceptyczny, ale niemal z każdą sceną powoli widziałem coraz bardziej urok tej gry. Nie dziwi mnie ostatecznie, jeśli dla kogoś jest ulubioną. To, co tu jest, i jak zrobili historię o zwykłym życiu, to jest coś, czego nie ma w "prawdziwych grach", i na odwrót. No tak, czasem głupia decyzja w życiu to może być wyjazd do innego miasta z planem na zdobycie wymyślonej pracy, a nie zawsze tylko wymordowanie wszystkich, no tak też może być.
- Xbox Game Pass - gry w abonamencie
- Xbox Game Pass - gry w abonamencie
-
NBA
No cóż, to było bardziej spodziewane. Nie ma nawet co komentować, bo każdy by postawił sweep tego OKC nad Lakersami bez Doncicia, i tym razem sensacji nie było. Może tylko tyle dodać, że masakrował defensywnie Alex Caruso - zawodnik, którego oddania wielu do dziś żałuje w LA... Ale Caruso to jakaś ósma opcja w składzie OKC. Za to Ajay Mitchell zarabiający 3 mln rocznie to absurd. OKC odwaliło niesamowicie z tym składem (chociaż teraz zaczną się schody, bo wszyscy będą chcieli lepszego kontraktu, i trzeba będzie zacząć oddawać graczy - tego lata pewnie ktoś z grona Caruso, Hartenstein i Dort, może i niejeden). Tymczasem Spurs 2-2, z powodu niedoborów Wemby'ego. LeBron naszych czasów pierwszy raz chyba ma na koncie zawalenie czegoś, bo został wyrzucony szybko po absurdalnie celowym faulu. Tak jakby nie wiedział co jest granie, nagle nie rozumiał zasad NBA. Naprawdę dziwny moment na taką wyjebkę. Jasne, to tylko 2-2, ale w najlepszym razie, Spurs mocno sobie wydłużyli serię... Uderzający dla mnie wybryk 22-latka.
-
Nintendo Switch 2 - temat główny
Niespecjalnie, nie w tym sensie. Głównie to co omawiane to po prostu znak czasów. Prosty dowód - zawsze była wsteczna w świecie gier (na PC właściwie mniej więcej zawsze była, na konsolach była od dawna - PS2, Xbox, wszystkie handheldy Nintendo), ale kiedyś ludzie grali głównie w nowe gry jednak. Nie było mowy np. w 2000 roku, żeby większość całego grania pecetowego dotyczyła gier wydanych w latach 1980-1992, to by brzmiało kompletnie absurdalnie. A teraz tak jest, większość roboczogodzin grania na świecie to tytuły mające 8+ lat. Ludzie grają w Minecrafta, GTA V - zapytajmy, kto w 2000 roku kupował Contrę czy Space Harriera jako swoją wybraną gierkę którą najbardziej teraz chce kupić? Nawet w zamkniętych grach single, postęp się mocno zatrzymał, gry starzeją się znacznie wolniej, pęd do nowości jest coraz mniejszy. Wiele osób zapytanych o najlepszą grę dziś, poda Wiedźmina 3 - grę, która właśnie kończy 11 lat. Zapewniam, że kiedyś ludzie nie podawali gry sprzed 11 lat jako najlepszej hehe. Nawet w tej kategorii, nie jacyś pasjonaci retro, ale przeciętni ludzie często wolą gry mające 10-15 lat na karku jak Breath, RDR2, Skyrim, Bloodborne, God of War niż cokolwiek nowego. W czasach Okaryny nikt nie mówił, że woli grać w pierwszą Zeldę - nie dlatego, że fizycznie nie mógł włożyć kartridża. To że Switch ma wsteczną, a np. N64 nie miało, tutaj kompletnie nic nie zmienia, bo i na PlayStation czy pececie tak kiedyś zupełnie nie było.
-
Nintendo Switch 2 - temat główny
Taki jest świat teraz. Na PC też większość godzin grania na świecie jest nabijana obecnie w stare gry, starsze niż generacja konsol. Nie było już raczej realne, żeby mieć konsolę z zupełnie nowymi grami i wszyscy zrywają ze starą i grają tylko w nowy soft. Tak było kiedyś. Konsole Sony i Microsoftu również miały baaaardzo płynne przejście. Aż nie wiedziałem latami, czy jest plan robić duże hitowe gry tylko na PS5. Sony nie publikowało nigdy podziału sprzedaży gier PS4/PS5, ale nie zdziwiłbym się, gdyby nawet w 2023 roku były podobne. Sony poinformowało, że liczba aktywnych użytkowników PS5 przekroczyła liczbę PS4, w maju 2024 roku. Nintendo na pewno zarabia solidnie, profit jest ogromny i wyższy niż rok temu, sumaryczna sprzedaż gier też sporo wyższa niż rok temu (rok temu 155 mln sztuk, w ostatnim roku 137 mln na S1 i 49 mln na S2). Z zarabianiem to ta firma nie ma problemu. Ich produkty są ostrożnie produkowane i mają wysoką cenę detaliczną. Firma zarabia na sztuce konsoli jak i na grach, które nie mają ogromnych budżetów.
-
Nintendo Switch 2 - temat główny
Z tenisem to mam wrażenie, że Nintendo samo nie słucha siebie, choć może raczej - nie zawsze im się udaje. Oni często mówią o tym, że każda gra ma wnosić coś nowego, niespotykanego, że powtarzanie się nie sprzedaje. Mają też dane, które wspominam wyżej - że Switch 2 to płynna ewolucja, to nie jest konsola dla nowych klientów, tylko tych posiadających do tej pory Switcha 1. Co Fever miało wnieść, to pewnie większy aspekt "party szaleństwa", ale Switch 2 na razie jest głównie kupowany przez bardziej zaangażowanych graczy. Na tych, nowości w Fever nie wniosły tak wiele. Dla ludzi olewających Wii U, Aces było pierwszym tenisem od bardzo dawna, ze zmianą grafiki i wygody. Tutaj nie udało się przekazać, co takiego wartego uwagi wnosi nowy tenis względem starego, widzę to w sieci, że ludzie nie mają po prostu dużo do powiedzenia o tej gierce. Tenis pewnie będzie miał nogi przez lata i sprzeda dobre miliony na dłuższą metę. Nad Metroidem nie ma się już co znęcać, bo ile można. Ile razy myślę o tej grze, to jestem trochę rozwalony, chociaż mam papiery (historię postów), że się tego spodziewałem przez lata. Ironia jest taka, że gry czerpiące z Metroida robi dziś cały świat, tylko nie firma posiadająca markę; ona uznała, że ludzie grają w Metroida bo chcą poznać więcej fajowej historii Samus i innych cool postaci jak w Marvelu. Takie życie. Są też nieoczekiwane sukcesy - Pokopia, która dała właśnie to, czego brakowało. Tomodachi, na którego fani byli stęsknieni. Uaktualnienie Animal Crossing podbiło aktywność na Switchu, pokazując, że gra nadal żyje i przyciąga. Kirby Air Riders i Hyrule Warriors zadowoliły fanów solidnie, rozszerzając bibliotekę. Pokemon Z-A wniosło nową walkę i było jednocześnie dużą, dobrą grą, i wielkim hitem sprzedażowym. Nie brzmi to jak cienkie ostatnie pół roku.
-
Vampire Survivors
Hm, w sumie jest opcja auto, może jak bardziej będę oblatany to ją włączę. Ale przecież utrata HP potem może mnie kosztować, a wcale nie jest tak łatwo nie tracić w żadnej turze HP. Ogólnie niezbyt czaję do końca co robię hehe, w sensie ogólnie ogarniam podstawową zasadę że dodajesz jakiś damage = szybciej zabijesz hehe, ale za cholery nie umiem powiedzieć, ile faktycznie zadaję obrażeń sumarycznie. Nie mam pojęcia np. co KONKRETNIE robi splash, ilu wrogom ile to dodaje obrażeń.
-
Serie A
No, pomieszało mi się. Oni odrobili a nie tamci.
-
Serie A
Milan prowadził 2-0, ale przewalił z Atalantą 2-3 i zrobiło się ciekawie. Roma marzy znowu o miejscu w LM. Juve, Milan, Romę i Como dzielą teraz 3 punkty. Tragiczna końcówka sezonu podopiecznych Allegrego, 1-1-4 z ostatnich 6. meczów. Jedno jest pewne, po ostatnim meczu Como ruszy do remontowania maleńkiego stadionu, licząc na to, że dostosują go do wymogów UEFA. Duży to on nie jest, ale w miarę ładnie położony.
-
Vampire Survivors
Skusiłem się i kurde przejebana sprawa, gra strasznie wciąga, co gorsza na znacznie dłuższe sesje, niż Survivors. Gra chyba coś źle liczy, jak mi podaje na koniec długość sesji 1 h 40 minut lol, ale z godzinę pewnie idą. Niedobra rzecz, długie to. Inaczej niż w Survivors, trochę myślenia jest. Jako że rzeczy się nie dodają, tylko losujemy X kart na turę, to nie ma takiego lecenia na automacie jak tam. Survivors w sumie miał czasami takie momenty, że przez kwadrans praktycznie nic nie robisz, tutaj podobne założenia przełożono na grę, w którą się jednak gra hehe.
-
MIXTAPE
Gracze nie. Tylko oni. Dla typowego gracza to jest kompletna oczywistość co mówisz, o czym tu gadać. Dla mnie, nie wiem, Omori jest 10/10 a GTA nie jest, no i chuj z tego? Każda jedna osoba na świecie ma lubić dokładnie tak samo dokładnie tę samą gierkę? Po chuja? Jak miękkim i skundlonym potulniasem trzeba być, żeby nawet jak się samemu kupuje produkt do rozrywki to czuć przymus, że ma ci się każdy jeden podobać każdy dokładnie tak samo, jak większość mówi?
-
Nintendo Switch 2 - temat główny
Prognoza jest niższa niż była na mijający rok, ale powodów może być wiele. Nie ma obecnie zapowiedzianych wielkich hitów, a "hitem roku" przez najbliższe wieelee miesięcy według plotek ma być najwyżej remake Okaryny (który może zresztą wymieść, jeśli istnieje, ale coś wątpię). Tak czy siak nie jest to drastycznie inny poziom. Według prognozy. Firma kończy rok fiskalny 2026 z profitem 360 miliardów jenów i czystym zyskiem na kapitalnym poziomie 424 miliardów jenów - to także efekt zarabiania na sztuce konsoli, co podwyżka ceny powinna utrzymać (prawdopodobnie podwyżka jest mniej więcej taka, o ile rosną ceny produkcji). Sprzedaż gier na Switcha 1 nadal dominuje, pod względem liczby sztuk - 30 mln do 11 mln sztuk w ostatnim kwartale. Przejście pozostaje baaaardzo płynne i ten stosunek prawie się nie zmienia. Rodzina Switch zachowuje praktycznie tyle samo aktywnych użytkowników - ciągle 130 milionów. Sprzedaż cyfrowa wzrosła do prawie 55% - po części z racji wielkiej sprzedaży Pokemonów z GBA. Na liście obiecujących gier 3rd party oficjalnie zapowiedzianych, Nintendo wymienia: Indianę, Tales of Arise (22,05), e-Football (3.06), Elliotta (18.06), Granblue Fantasy (9.07), Culdcept Begins (16.07), First Light, Orbitals, Village in the Shade oraz Professor Layton. Nie wszystko z tego to pewnie będą wielkie hity... Chociaż trzymam kciuki za Village in the Shade. Może w czerwcu na "E3" pokaże się więcej gier...
-
GTA VI
Denuvo całkiem dużo dawało, były wykresy ile to daje sprzedaży. Teraz zobaczymy, jak zareagują wydawcy - można powiedzieć że właśnie teraz Denuvo padło. Oczywiście wątpię, by rozwiązaniem było rezygnowanie z wersji PC, nie ten bilans zysku i straty. Na pewno większość twórców chce mieć grę od razu na PC, bo premiera gry to ten moment, gdy najłatwiej być zauważonym, najwięcej schodzi gry. Lepiej od razu mieć dla wszystkich. Porty dostają dużo mniej uwagi w sieci, niż premiera gry (co odczuło Sony, Square-Enix, wcześniej inne firmy). Jednak GTA VI to wyjątek, ta gra na pewno nie będzie nagle zapomniana po roku lol. Jak widzimy, "piątka" właściwie sprzedawała tylko coraz więcej sztuk z roku na rok. GTA V byłoby najlepiej sprzedającą się grą wszech czasów nawet wtedy, gdybyśmy liczyli tylko sprzedaż od 2021 roku lol. Ale to zupełny wyjątek w tego typu produkcjach (jeśli jeszcze liczymy GTA jako tradycyjną grę, a nie usługę online, nie wiem czy słusznie). Zelnick mówił kilka dni temu, że gra po prostu musi być dobra i "zadowolić core consumera, bez zadowolenia jego nie trafisz do innych", i chyba nic w tym zaskakującego. Widzimy, że naprawdę długo nad tym siedzą i się męczą - lepiej zrobić dopasioną grę z ocenami 105 na Metacriticu na konsolach i potem za rok 105 na PC, niż wypuścić niedopracowaną na wszystkie sprzęty naraz. Dla nich lepiej, w tym przypadku, bo oni uwagi nie stracą, widoczności nie stracą, hype'u nie stracą. A po 10-12 latach pracy nad nią, muszą już trochę tym rzygać i chcieć to mieć w końcu wydane; port na PC to już mniejsze ciśnienie, wiadomo że da się zrobić, ot dopracowywanie.
-
Indyki & ukryte perełki, które warto znać
Jeszcze jedna karcianka rogalikowa? Meh, ale stylem to się wyróżnia, bo tym razem tematem są potwory jako odzwierciedlenie brytyjskiej polityki. Zarządzać trzeba wygrywaniem debat i ryzykami politycznymi. Wywiady z twórcami sugerują ciekawą rzecz, a tymczasem gra nie ma ani jednej recenzji na Metacriticu. Poprzednia ich gra, Sexy Brutale, dostała niezłe recenzje, choć mnie nie przekonała. Nie myślałem, że przejdzie aż tak bez echa. Pierwsze opinie na Steamie mówią o mało dopracowanym gameplayu, ale stylówa i treść ciekawa.
-
Primera Division
To są znamienne czasy dla Realu Madryt. W niedzielę Clasico "na dobicie", bo obie strony nie grają już o nic w sumie. Wielu zawodników podobno już się nie odzywa do Arbeloi, mają wyjebane na to wszystko. A prasa donosi, że Perez rozmawia poważnie z Mourinho. Oczywiście w razie oferty, Poniżony Portugalczyk zaakceptuje na pewno. Według CNN Portugal, na drodze stoją już tylko detale.
-
ONTOS - nowa gra Frictional Games
Czytałem ostatnio dłuższy materiał o grze, która spróbuje dorównać kultowej Somie - i 10 lat starano się, by unieść ten ciężar oczekiwań. ONTOS to kolejny krok w stronę science-fiction, raczej niż typowego horroru. Sytuacje są w sumie dość straszne i creepy, ale głównym celem jest przeanalizowanie skrajnych sytuacji filozoficznych. Nic nie jest robione z intencją, by straszyło sytuacje te trudno opisać w skrócie tak, by nie brzmiało przemądrzale. No ale na przykład spotykasz naukowca, który przetransportował swoją świadomość na komputer złożony z połączonych szczurów. Jednak jest też ciągle jego fizyczne ciało obok. Pytanie co z tym zrobisz gatunek? "Nie chodzi o to, by nie umrzeć [choć będą jakieś zagrożenia na drodze, używanie gadżetów, jakaś walka, i możliwy game over]. Raczej o to, że inni mogą umrzeć wskutek naszych decyzji". Czyli gra to w sumie przygodówka z zagadkami/immersive sim, acz zagadka dotyczy nie tyle wymyślenia bystrej odpowiedzi, co decyzji moralnych, emocji i postawy wobec ludzi i świata. "Nieraz, od naszych zachowań zależy to, czy postać przeżyje. Co ciekawsze, trudno powiedzieć, czy życie czy śmierć jest właściwym wyborem". Możliwe jest też zostawić sytuację i pójść dalej gra także da nam bardziej pełną, otwartą przestrzeń do eksploracji, bez szyn, pierwszy raz w historii Frictional. Będziemy odblokowywać drzwi z drugiej strony itd., z rozwiązaniami w stylu powiedzmy Metroida, Soulsów czy Residentów "to nasza największa gra. I chyba największa, jaką to studio w ogóle może zrobić" baza na księżycu to dziwne miejsce - NIE jest opuszczone... Ale kiedy projekt kurortu nie wypalił, w miejscu zostali głównie różni dziwni ludzie, których pociąga brak regulacji prawnych. Szaleni naukowcy. Przez 10 lat, Frictional nawaliło bardzo dużo fizycznych detali czyniących miejsce realnym, w swoim stylu. Aż było tego za dużo i zaczęli wywalać "Soma była liniowa i na tym opierała się narracja. Tutaj jest dużo bardziej kompleksowo, głęboko, są kolejne warstwy do odkrycia, każdy pokój jest pełen odkryć, eksploracja to istotny element gry" "Gra jest nieco jak Shadow of the Colossus. Eksperymenty to główne sceny kulminacyjne, a reszta gry to właściwie przygotowania i droga do tych Eksperymentów" "naprawdę sprawdzamy, co jest możliwe w narracji gry video. Gdy mówię, że chodzi o poznanie natury rzeczywistości, mam to serio na myśli. To nie jest tylko ciekawostka w scenariuszu. To jest cały sens tej gry" natura głównego wątku pozostaje sekretem niepokazanym dziennikarzom. Bohaterka szuka prawdy o swoim ojcu, i ogólnie poznawanie prawdy - nauka, wiara - to główny temat gry. Trudno powiedzieć więcej o długości gry czy też jej dacie premiery, na razie "2026" Nie nastawiam się na idealnie pociągający gameplay bez nierówności (nigdy go od Frictional nie dostałem), ale na scenariusz trudno nie czekać podjaranym.
-
Nintendo Switch 2 - temat główny
Gry podawane są te co przekroczyły milion sprzedaży, czyli "metroidzik boży" nadal nie dobił do tego progu, po tylu latach czytania ekspertów w necie mam z tego pewną bekę nie powiem. Wzrost cen nikogo dziś chyba nie zaskakuje. Odzwierciedla wzrost kosztów produkcji. W Europie 30 euro to w sumie nie tak wiele. Te wyniki "po końcu kwartału" to chyba specjalnie podali dla optymizmu, bo sam ten kwartał do końca marca to taka lekka stagnacja w sprzedaży gierek. Pokopia ma nogi, ale sam pierwszy miesiąc to nic wielkiego jak na taki hit. Udziały Nintendo od listopada stabilnie lecą w dół, a sam Star Fox 2h pewnie wiele nie zmieni w tym. No ale nogi Pokopii, podbicie Japonii przez Tomodachi i sprzedaż starych pokemonów nieco osładzają ten obraz.
- MIXTAPE