Opublikowano poniedziałek o 12:472 dni Suikoden 1 HD (SD)Wiadomo to jest klasyka jRPG, nigdy nie grałem w oryginał, chciałem bardzo spróbować tą serię, głównie część 2, ale zacząłem od jedynki, "prawilnie".Początek delikatnie mówiąc mnie nie zachwycił i byłem o krok od porzucenia tego całkowicie. Potem jak zrozumiałem banalnie proste, ale jednak bardzo mocno niedoskonałe, leciwe mechaniki było już lepiej, a tak od drugiej połowy gry było naprawdę dobrze. Przeszedłem w życiu setki jRPGów, ale ten jest chyba ogólnie najsłabszy, ja wiem, że to tylko remaster, ale jednak Konami nie popracowało nad mechanikami, by uczynić je lepszymi wypadałoby się temu przyjrzeć bliżej.Najgorszym aspektem rozgrywki jest tutaj walka, która jest zbyt banalna, system run zupełnie mnie nie kupił, jedyny plus to walki były krótkie, wręcz automatyczne na normalnym i nie było w ogóle grindu, aczkolwiek starcia randomowe były dosyć nachalne i ze względu na dosyć ciekawy system expienia nie dawały nam prawie nic. Głównym źródłem doświadczenia był z reguły pierwszy przeciwnik w danym dungeonie, albo na danej mapce, gra często rotuje naszym postaciami (max 6 w drużynie) więc nie ma mowy tutaj o grindzie tej nowo dołączalnej, bo natychmiast można ją dobić do reszty stawki.Innym problemem wpływającym na radość z gry był system ekwipunku, po prostu najgorszy na świecie. Nieprzejrzysty, nie było informacji kto co gdzie może ubrać, dla kogo jest dana broń, ciągle się zapełniał i był totalnie nieintuicyjny. Totalny bullshit to itemy typu "sound system 1", czy "window size" itp. no ja rozumiem, na PS1 może to miało sens, ale serio nie mogli tego wywalić z gry?Oczywiście plusem jak już się nauczyliśmy grać jest bardzo przyzwoita, oparta o wojenny konflikt i magię fabuła, dialogi (nieugłosowonie) i postacie, zbieranie ekipy to sól tej gry i później też unikatowi bossowie, którzy pojawiali się często i sprawiali, że chciało się dalej biegać po świecie. Fabularnie było kilka ciekawych twistów i pacing drugiej połowy rozgrywki naprawdę super, całość gry to tylko 15 godzin, jak ktoś zna grę to pewnie i krócej, ja laik nie zrobiłem na pewno wszystkiego, jest trochę roboty z zebraniem 108 kompanów. A i te walki całym wojskiem też fajne, było ich mało i każda unikatowa, fabularna.Oprawa graficzna jak to 2D pixel art nie zestarzała się mocno, ale też w FF VI Pixel Remaster więcej się napracował Square Enix (tak mi się wydaje), niż Konami tutaj, nie mówiąc już o rimejczkach bożych Dragon Questów, które zaliczył potężne wsparcie.Działanie na Steam Decku, na którym ograłem całość oczywiście wzorowe. Zaciąganie save'a do Suikoden 2 - zrobione i na pewno tutaj mam większe nadzieje, bo dwójkę na pewno ogram niedługo, a słyszałem, że to sporo lepszy tytuł, pod każdym względem.6.5/10 - jako jRPG na dziś wymaga przymknięcia oka na wiele rzeczy, ale jako klasyk gatunku i wstęp do 2, to na pewno warto poznać i nie żałuję.W rankingu tychże klasyków jednak ma u mnie zaszczytnie przyjęte miejsce ostatnie, mile za Chrono Trigger, FF VI i Dragon Quest 3 :D.
Opublikowano poniedziałek o 12:512 dni 2 minuty temu, KrYcHu_89 napisał(a):Przeszedłem w życiu setki jRPGów, ale ten jest chyba ogólnie najsłabszySuavek, kiedy ktoś mówi o najgorszym jRPG i nie ma na myśli FFX
Opublikowano poniedziałek o 12:562 dni 4 minuty temu, Josh napisał(a):Suavek, kiedy ktoś mówi o najgorszym jRPG i nie ma na myśli FFXNajgorszy może nie, ale ja chłopa rozumiem, mimo fajnego systemu walki wszystko inne drażniło mnie tak, że nie dałem rady dograć do końca.
Opublikowano poniedziałek o 13:002 dni Najgorszy jRPG? Wybór może być tylko jeden - FF VIII, jeszcze Jade Cocoon męczył jak mało co.
Opublikowano poniedziałek o 13:062 dni 4 minuty temu, łom napisał(a):Najgorszy jRPG? Wybór może być tylko jeden - FF VIII
Opublikowano poniedziałek o 13:302 dni Final Fantasy VIII to gra, która chyba bardzo chciała być inteligentna, ale po drodze sama zapomniała, o co jej chodziło.System Junction wygląda tak, jakby ktoś zrobił tutorial do Excela i nazwał to RPG-iem.Magia jest tak „genialnie” zaprojektowana, że najlepiej jej w ogóle nie używać, bo wtedy postać robi się słabsza. Brawo.Do tego przeciwnicy skalują się razem z graczem, więc gra dosłownie karze cię za zdobywanie poziomów.W efekcie najlepszą strategią często jest… nie grać normalnie.System Draw zamienia epicką przygodę w symulator odkurzacza do wysysania czarów przez pół godziny z jednego potwora.Fabuła zaczyna się całkiem obiecująco, ale potem dostaje chyba gorączki i zaczyna bredzić o czasie, pamięci i sierocińcach.Ten legendarny twist z sierocińcem brzmi dokładnie tak, jakby scenarzyści wymyślili go pięć minut przed deadlinem.Squall przez większość gry zachowuje się jak obrażony nastolatek, który odpowiada na wszystko „whatever”.Romans z Rinoą też wygląda bardziej jak scenariusz wymuszony przez dział marketingu niż naturalna relacja.Pozostali członkowie drużyny istnieją głównie po to, żeby stać obok Squalla i przypominać, że są w grze.Gra jest też absurdalnie łatwa do zepsucia dzięki przesadzonym kombinacjom i exploitom.Oczywiście soundtrack jest świetny, bo nawet Nobuo Uematsu nie był w stanie uratować całej reszty.Gra wyglądała pięknie jak na swoje czasy, ale pod błyszczącą grafiką kryje się chaos, grind i mechaniki, które chyba powstały w wyniku zakładu.Ku.rwa, dobry jest.
Opublikowano poniedziałek o 16:102 dni Draw używałem do momentu jaskini z Ifritem, potem tylko już do wysysania GF-ów. Resztę magii zawsze craftowałem bo było szybciej, zwłaszcza że mobki często dropią przedmioty. Magia na sztuki nie była najlepszym pomysłem, ale tak w zasadzie to co się zużyło w walce zawsze można docraftować po walce, a samo użycie magii raz czy dwa w walce nie obniży statystyk. A nawet jeśli, to będzie to jeden czy dwa punkty, co nie zrobi wielkiej różnicy.
Opublikowano poniedziałek o 16:232 dni Nie pamiętam żebym w jakimkolwiek momencie użył magii. Po co, jeśli bawiąc się w karciankę i crafting a następnie przypisując najmocniejszą magię do parametru siły rozwalało się wszystko jednym pierdem, ewentualnie zawsze dostępnym limitem. Gra jest od góry do dołu kompletnie nieprzemyślanym systemowym śmieciem. Było by to do wybaczenia w gierce na 15 godzin ale nie na 40+.
Opublikowano wczoraj o 09:58 1 dzień HomefrontGrę pamiętałem głównie z tego, że kilkanaście lat temu została bardzo mocno zjechana w recenzji CD-Action. I choć tytuł od dawna miałem w swojej bibliotece, nigdy nie było mi z nim po drodze. Postanowiłem to zmienić i zmierzyć się z tym "średniakiem". I w sumie muszę przyznać, że ówczesne opinie i teksty były adekwatne. Homefront to właśnie taki typowy średniak. Fabuła - mimo oryginalnego i nieogranego settingu - słaba i mało angażująca. Gameplay jest taki sobie - niby mamy strzelankę, niby trochę skradania, snajpienia, ale jednak człowiek się męczy trochę. Ja wiem, że ta gra ma prawie 15 lat na karku, ale mimo wszystko obecnie jest to ciężkostrawne. Irytowała mnie też kwestia interfejsu - nie wiem, kto wpadł na pomysł, aby napisy pojawiały się z lewej strony ekranu. Gra, strzelanie, akcja, a tu mam patrzeć w bok ekranu, żeby się dowiedzieć, o czym gadają... Podsumowując - obecnie to chyba szkoda czasu na grę w Homefront. Niczym ta gra nie zaskoczy, a pewnymi rozwiązaniami nawet zirytuje. No chyba, że większosć tego typu gier ograliście i chcecie sprawdzić coś innego. Dla mnie to po prostu "mało udany klon Call of Duty". 5/10 HavenSprawdziłem, bo miałem ochotę na cos mniejszego i mocno się wymęczyłem. Gameplay na dłuższą metę nudzi, historia też jakoś znacząco uwagi nie przykuwa. W sumie najbardziej z tego wszystkiego to mi się chyba podobała oprawa audiowizualna. 5/10Jusant Ciekawa pozycja, głównie ze względu na rozbudową mechanikę wspinaczki. Ładna grafika, ciekawe lokacje, ale też na dłuższą metę nudzi i dobrze, że koniec przychodzi dość szybko. 6/10 Call of Duty: Black Ops - Cold WarMuszę przyznać, że bawiłem się bardzo dobrze i z tych nowszych odsłon Call of Duty to właśnie ta kampania najbardziej mi się podobała. Lubię klimaty zimnej wojny, twórcy fajnie wykreowali fabułę używając rzeczywistych postaci z historii. Gameplay i strzelanie satysfakcjonujące, misje różnorodne, czułem się, jakbym oglądał dobry film szpiegowski. Jedynie nie podobało mi się to, jak twórcy odlecieli trochę z tymi klimatami "psychicznymi" (kto grał, ten wie, o co mi chodzi). Słabo też, że mimo tak zapowiadanego wpływu naszych wyborów na losy historii, praktycznie jeden - w przedostatniej misji - ma kluczowe znaczenie dla tego, jak potoczy się fabuła. Tym bardziej, że wcześniej też były wybory i miałem nadzieję, że ich wpływ będzie zdecydowanie większy. 8+/10
Opublikowano wczoraj o 11:10 1 dzień RE9:RequiemNie spodziewałem się takiego hitu. Gierkę kupiłem trochę od niechcenia, a trochę z ciekawości, bo chciałem sprawdzić chwaloną za świetny performance wersję na Switch 2. Gierka robi świetne wrażenie pod względem wizualnym na małym ekranie, nie sądziłem, że wszelkie cięcia wizualne będą na tyle dyskretne i niezauważalne. Sekcja otwierająca to prawdziwy majstersztyk, mega klimatyczna, i tutaj doskonale widać, że twórcy podeszli do tematu na poważnie i wersja S2 ma nie ustępować swoim odpowiednikom ze sprzętów stacjonarnych, w zasadzie tak zostaje do samego końca. Gra łączy w sobie najlepsze momenty z przestrzeni serii od czasu przeskoku na TPP na PS2. Lokacje i miejscówki to świetny miks RE2 i 3 głównie, oprócz tego kilka wcześniej nie spotykanych w serii miejscówek osadzonych w realiach post-apo zombie survivalu. Bossowie i przeciwnicy siłą rzeczy będą podobni, oczywiście lekko zmodyfikowaniu, w każdym razie nie odbieram tego jako kopiuj wklej, a jako puszczenie oka w stronę fanów mające na celu przywołanie wspomnień i pozytywnych doświadczeń z gry. Gameplay dzięki obecności 2 protagonistów jest świetnie zbalansowany, pełny i wciągający. Sekcje Grace to horror pierwsza klasa, świetnie uwypuklono tu nową mechanikę w postaci zombiaków, którzy jednak jakieś resztki rozumu jeszcze w głowach mają. Po raz pierwszy w serii szeregowi przeciwnicy robią coś więcej niż atakowanie gracza, dzięki czemu mamy więcej opcji na unikanie konfrontacji i grę bardziej nastawioną na survival i ukrywanie się.Sekcje Leona to akcja z grubej rury, tutaj twórcy inspirowali się chyba najbardziej RE6, czyli najmniej popularną odsłoną serii. Shooterowość została jednak umieszczona w rozsądnych ramkach i w efekcie mamy taki mix RE6 - RE4R. Tutaj niestety pojawia się mój największy zarzut - w sekcjach Leona bardzo brakuje mi pękających czach po headshotach z pistoletu. Mocniejsza broń robi robotę ale oczywiście amunicji jest jak na lekarstwo, no a ten nieszczęsny pistolet mocno odstaje od tego co było w RE4R, a to jedna z tych rzeczy, które dla mnie definiują serię.Dodana ostatnio minigierka-rouguelike z Leonem daje szansę dać upust głodowi akcji, który może pozostawić główna linia fabularna, tam już zaznamy wyłącznie czystej satysfakcji ze strzelania, nawet mój niedosyt eksplodujących głów został częściowo zaspokojony.Gra w pełni zasłużenie uzyskała swój rozgłos, dla mnie mocny kandydat na GOTY.Gdyby nie pistolet, dałbym 10/10, w obecnej formie - 9/10.
Opublikowano 15 godzin temu15 godz. W dniu 18.05.2026 o 14:51, Josh napisał(a):Suavek, kiedy ktoś mówi o najgorszym jRPG i nie ma na myśli FFXNigdy nie uważałem FFX za najgorszego jRPG. Bynajmniej. Jak już, to najbardziej rozczarowującego, bądź przereklamowanego w tamtych latach. Była to jedna z pierwszych gier, którą dorwałem na wymarzone PS2 i po prostu po wszechobecnym hajpie, ocenach 10/10 i innych zachwalających opiniach ja czułem jedynie jedno wielkie WTF, bo poza faktycznie cudowną oprawą AV właściwie nic mnie tam nie porwało. Robiłem trzy podejścia na przestrzeni lat i ani razu nie udało mi się gry dokończyć. A nawet gdybym to zrobił, to bym się zmuszał, bo frajda była wątpliwa. Ale mimo tego wszystkiego daleki jestem od popadania w skrajność. Generalnie ja nawet nie nazwę FFX kiepską grą, a już na pewno nie najgorszą. Ale nie ukrywam, że to jedno z największych, jeśli nie największe rozczarowanie growe młodego Suavka.W dniu 18.05.2026 o 14:56, Jukka Sarasti napisał(a):Najgorszy może nie, ale ja chłopa rozumiem, mimo fajnego systemu walki wszystko inne drażniło mnie tak, że nie dałem rady dograć do końca.Mnie nawet system walki aż tak nie porwał. Zbyt duży nacisk na dobieranie konkretnej postaci do konkretnego przeciwnika i żonglerkę. Sphere Grid przereklamowany - zbędne klikanie w kółeczkach, żeby dodać +ileś do jakiegoś parametru. Przerost formy nad treścią. Przygoda liniowa, korytarzowa - obecnie w sumie nic złego, odkąd stało się to powszechne w gatunku, ale wtedy miało się nadzieje na bardziej otwarty świat.Co nie zmienia faktu, że dla zasady mogę reagować na pochlebne opinie dla dziesiątki. ;) To już nawet równie beznadziejna ósemka miała miejscami więcej uroku.
Opublikowano 15 godzin temu15 godz. Ja wiem, heheszkuję teraz, bo Twoja niechęć do tej gry to już praktycznie mem na tym forum
Opublikowano 14 godzin temu14 godz. Ja też, ale fakt, że te ~20 lat temu inaczej reagowałem i przeżywałem tak "istotne" kwestie świata gierkowego. ;) Teraz za stary na to jestem, więc pozostaje się pośmiać z samego siebie.Nawet bym dał kiedyś FFX kolejną szansę, choćby po to, żeby sprawdzić ten rzekomo ciekawszy X-2, ale szkoda mi czasu i energii póki co. Wolałbym sprawdzić zamiast tego resztę jRPGowego backlogu.
Opublikowano 14 godzin temu14 godz. FFX-2 na tyle broni się systemem walki i toną świetnego, opcjonalnego contentu, że nawet gdyby ta gra nie miała żadnej fabuły byłaby zajebistym Finalem. Jedna z moich ulubionych części.
Opublikowano 13 godzin temu13 godz. 1 godzinę temu, Josh napisał(a):FFX-2 na tyle broni się systemem walki i toną świetnego, opcjonalnego contentu, że nawet gdyby ta gra nie miała żadnej fabuły byłaby zajebistym Finalem. Jedna z moich ulubionych części.X-2 było "fajne", ostatnia moja gra na Vitę, a De mortuis aut bene, aut nihil.Poza tym zawsze lubiłem Czarodziejki z Księżyca, kto nie lubił :D?Muszę nadrobić te "najgorsze", polaryzujące : Final 8 i sagę 13, po cichu liczę na jakiś remaster tego drugiego w najbliższych latach.
Opublikowano 12 godzin temu12 godz. Pierwsze FFXIII to taki The Order 1886, idziesz sobie rynną i udajesz że grasz. Nie wiem jak można było coś takiego wypuścić po znakomitym FFXII i jeszcze nazwać to Final Fantasy, bo z erpegiem ma to tyle wspólnego, że lecą sobie jakieś cyferki podczas walk i tyle: praktycznie zero swobody, żadnej eksploracji (pomijając to gówno w środku gry które jest trochę większym Calm Lands z FFX), Crystalium system, które jest upośledzoną wersją Sphere Grid, nawet nie możesz sobie dopakować postaci żeby poczuć się OP, bo gra non stop blokuje ci progres. FFXIII-2 dużo lepsze, Lightning Returns też mi się podobało ze względu na nietypową formułę (speedrun non stop ), ale ta trylogia to i tak regres względem tego co tworzyło Square w piątej i szóstej generacji.
Opublikowano 12 godzin temu12 godz. FFXIII ma koncept rozgrywki bardzo podobny do FFX z tym że ma o wiele lepszą walkę ale gorszą, zamotaną fabułę z masą durnych nazw własnych a najbardziej boli brak nawet jednego żyjącego miasta które można pozwiedzać. FFXII z drugiej strony to single player MMO z masą grindu, powtarzalnymi 'questami' i nudnymi lochami (Great Crystal to śmieć level designu) ale za to masą sekretów, lokacji i miast co niestety też rozwadnia słabą fabułę, wszystko jest zbyt rozwleczone, no i jak ktoś nie lubi systemów w stylu cRPG (jak jakiś KotOR) to FFXII może odrzucić. A i tak zamiast grać w FFX/XII/XIII to lepiej odpalić np. Resonance of Fate/Folklore/Ni no Kuni itd.
Opublikowano 11 godzin temu11 godz. Polowanie na dziesiątki potworków i możliwość zabrnięcia nawet w początkowej fazie rozgrywki do dungeonu z ultra mocnymi przeciwnikami obracającymi drużynę w pył > cokolwiek z FFXIII. Trochę brakuje mapy świata, ale jeżeli chodzi o eksplorację i swobodę (zwłaszcza jak już odblokuje się dostęp do każdej lokacji) to i tak jeden z najlepszych FFów, a właśnie tym moim zdaniem przede wszystkim powinien charakteryzować się dobry erpeg. Jeżeli natomiast chodzi o porównanie FFX do Trzynastki, to tutaj słowem klucz jest "endgame". W FXIII po prostu nie ma co robić po ukończeniu wątku fabularnego, gdzie FFX pęka w szwach od opcjonalnych aktywności. To też bardzo duża wada jeżeli mówimy o grze RPG. Kurva jak ja nienawidzę tej gry.
Opublikowano 11 godzin temu11 godz. FFXIII to jedna z tych gier, których nie ukończyłem za czasów 360 zanim nie rozstałem się z moją konsolą na rzecz PS3, a byłem chyba na drugiej płycie (wersja na kloca była podzielona na 3 czy 4 płyty) i już nigdy do niej nie wróciłem. Ale zamierzam, bo cała trylogia czeka w pudełeczkach na półce na moment, w którym wrzucę ją do konsoli i zacznę ogrywać, a ten moment nie jest jakoś daleko, wierzę. Trzeba nadrobić mimo rynienki i Vanille.
Opublikowano 11 godzin temu11 godz. Endgame w FFX? Robiłem te gówno questy: ubij x potworków aby odblokować możliwość walki z mocnym potworkiem, unikanie 200 błyskawic, lipne wyścigi chocobo, omijanie motylków i tylko zbieranie drużyny blitzball było fajne do momentu aż CPU nie zaczyna skalować statów zawodników (bo same mecze średnie). A dodatkowe walki (dark aeon i arena) bardziej polegały na chamskim grindzie statów i ekwipunku niż jakiejkolwiek taktyce. Pod koniec robiłem już pay2win u Yojimbo.
Opublikowano 11 godzin temu11 godz. 36 minut temu, łom napisał(a):FFXIII ma koncept rozgrywki bardzo podobny do FFX z tym że ma o wiele lepszą walkę ale gorszą, zamotaną fabułę z masą durnych nazw własnych a najbardziej boli brak nawet jednego żyjącego miasta które można pozwiedzać. FFXII z drugiej strony to single player MMO z masą grindu, powtarzalnymi 'questami' i nudnymi lochami (Great Crystal to śmieć level designu) ale za to masą sekretów, lokacji i miast co niestety też rozwadnia słabą fabułę, wszystko jest zbyt rozwleczone, no i jak ktoś nie lubi systemów w stylu cRPG (jak jakiś KotOR) to FFXII może odrzucić. A i tak zamiast grać w FFX/XII/XIII to lepiej odpalić np. Resonance of Fate/Folklore/Ni no Kuni itd.Mnie się gameplay w XII bardzo spodobał dzięki tym gambitom, wciągające to było i nowe dla mnie wtedy, no i w Zodiac Age (tylko w taką wersję grałem) final dungeon na ultraspeed x8 czy coś nie dłużył się, w Vanilla to pewnie musiał być jednak lekki zamuł.
Opublikowano 11 godzin temu11 godz. FFXIII? sinematik ekspirjens. Liniowa do bólu, dopiero na samym końcu jest taka większa lokacja. Najsłabszy Final.41 minut temu, łom napisał(a):Endgame w FFX? Robiłem te gówno questy: ubij x potworków aby odblokować możliwość walki z mocnym potworkiem, unikanie 200 błyskawic, lipne wyścigi chocobo, omijanie motylków i tylko zbieranie drużyny blitzball było fajne do momentu aż CPU nie zaczyna skalować statów zawodników (bo same mecze średnie). A dodatkowe walki (dark aeon i arena) bardziej polegały na chamskim grindzie statów i ekwipunku niż jakiejkolwiek taktyce. Pod koniec robiłem już pay2win u Yojimbo.To wyobraź sobie, że ja grałem w premierową wersję amerykańską, i tam jeszcze nie było wtedy Dark Aeonów XD
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.