Manor
Użytkownicy
-
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Obecnie
Przegląda temat: The Adventures of Elliot: The Millennium Tales
Treść opublikowana przez Manor
-
MIXTAPE
Fajna gierka, właśnie skończyłem, dałbym takie uczciwe 7/10 i polecił w zasadzie każdemu. Grałem na pewno dłużej niż 3 godziny, samo puszczanie kaczek na rzece to mi zajęło z 20 minut. Niby pierdółka, ale miałem ochotę trafić we wszystko co się da. Muzycznie super, jeden kawałek mocno ze mną rezonował, zwłaszcza jak się pojawił z zaskoczenia. Fajna historyjka, fajna warstwa artystyczna (nie tylko sama grafika, ale też pomysły, np. jak ukazać radość z jazdy samochodem na imprezę, albo bieg po lesie).
-
MIXTAPE
O, ciekawe, o jaki kawałek chodzi? Ja i tak nie znam każdego kawałka z gry to nie zauważyłem, albo jeszcze nie dotarłem do tego momentu. Dlaczego tak zrobili twórcy to oni by musieli powiedzieć, czy to jakieś przeoczenie, czy celowy zabieg. Czy mi to jakoś przeszkadza? Niekoniecznie, ja akurat prawie w ogóle nie postrzegam tej gry przez pryzmat lat 90', mój poprzedni wpis był o tym, że ktoś grający może mieć takie skojarzenia, nawet w Polsce, ale jak widać w tym temacie, nie ma jednej pamięci o jakiejś dekadzie i to jest dosyć indywidualna sprawa. Nawet przeczytałem teraz opis gry na eshopie Nintendo i tam nie ma nawet zdania o tym, że to gra o nostalgii do lat 90'. Tylko o grupie nastolatków których drogi się rozchodzą i wspominają swoje przeżycia, imprezy.
-
MIXTAPE
Na wstępie warto zaznaczyć że do Polski popkultura amerykańska, czy też technologia, docierała z pewnym opóźnieniem, np. filmy akcji z lat 80'u nas się raczej oglądało w 90', wiadoma sprawa, komuna i te sprawy. Obraz śmigania na deskorolkach ja akurat pamiętam z dzieciństwa, skejterzy, breakdancerzy, to wszystko u nas było i to w mieście 50 tys., tylko gdzieś na przełomie 90' i 00', z uwagi na wspomniane przesunięcie. Bananowy nastolatek z deskorolką to nie jest kwestia narodowa (USA vs Polska) tylko klasowa. Ja jestem chłopak z blokowiska, ale wy serio myślicie, że wtedy wszyscy byli z blokowisk? Miałem znajomych co mieszkali w domach jednorodzinnych, bliźniakach i dla mnie to był kosmos mieć własny pokój i jeszcze kilka pomieszczeń w domu które nie wiadomo po co są, np. można sobie było pokój z komputerem urządzić. Tylko że to były syny i córki prywaciarzy albo tych, co wyjeżdżali tyrać do Niemiec czy Norwegii i się budowali. Chyba koledzy zapomnieli już jakie było rozwarstwienie klasowe w latach 90' i jak się niektórzy dorabiali, a inni maczali patykiem w gó.wnie i to był peak popołudniowej rozrywki, niczym w filmie Gummo. No i heloł, to nie jest tak, że każdy nastolatek w USA sobie po szkole śmigał na deskorolce. Tylko, że byli tacy nastolatkowie i akurat o nich jest ta gra. Widziałem też zarzut, że co to za nostalgia za latami 90' z muzyką typu Joy Division, która nie jest z lat 90'. Jak się trochę nad tym zastanowić, to przecież jest to oczywiste, że jak się jest "alternatywnym" (w grze bohaterowie się określają jako metalowcy), to nie słucha się szlagierów z ówczesnej 30 ton lista lista, tylko słuchasz tego co wtedy kręci ciebie i kumpli, nawet jak to muzyka starsza od ciebie. Zwłaszcza jak główna bohaterka robi tytułowe mixtapy i siedzi w muzyce.
-
własnie ukonczyłem...
Może też tak będę miał, że za jakiś czas znowu zainstaluję i się zmierzę z końcówką. Teraz ewidentnie się już przelało.
-
własnie ukonczyłem...
Hollow Knight - na wstępie robię coming out - jestem oszustem i wcale nie skończyłem gry. Ale tyle serducha w nią włożyłem, że i tak chciałem kilka słów napisać. Skończyłem przygodę już na samym końcu, finałowa walka (wiem to, bo odpaliłem YT żeby zobaczyć zakończenia). Z 2 miesiące temu zaciąłem się na 3 modliszkach, z tydzień czasu się bujałem, w końcu się udało. Ostatni tydzień zajęły mi próby pokonania żuczków bossów w watcher's spire. Tu nie było żadnego kombinowania, czysty skill I git gud. W obu przypadkach masa prób i potem ta satysfakcja, że pokazałem przed samym sobą, że ja też mogę dać radę, że coś tam potrafię. Dlaczego w takim razie odpuściłem? Rage quit? Nic z tych rzeczy. Poczułem po prostu spełnienie po dojściu do final bossa. Po jakichś 5 próbach z uśmiechem na twarzy pożegnałem się z bohaterem i usunąłem grę z dysku. Ja po prostu jestem pewien, że pokonałbym go. Dlaczego miałbym tego nie zrobić, skoro pokonałem poprzednie trudności, zrobiłem grę na 76%, zdobyłem prawie wszystkie charmy, bez 3-4 sztuk? Ukończyłem w tym momencie grę, ponieważ schowałem swoje ego do kieszeni. Uznałem, że mam ponad 50 godzin w grze, rozłożone na pół roku grania i przede mną jeszcze jakieś tydzień - dwa kolejnych prób. Zwyczajnie nie chciałem tego już ciągnąć, inne przygody czekają, a też szkoda mi życia żeby sobie udowadniać coś, czego udowadniać w zasadzie nie muszę. To była piękna gra, wizualnie, dźwiękowo, gameplayowo. Kilka rzeczy lekko mnie irytowało: do samego końca nie mogłem zdecydować się czy grać na d-padzie czy analogu, non stop musiałem to zmieniać w zależności od sytuacji. Kolejna rzecz to wolny progres rozwoju oraz bardzo żmudne przemieszczanie się po całej mapie (przed zdobyciem odpowiednich skilli). Poziom wyzwania - rozumiem zamysł, ale pierwsze Ori pod tym względem było dla mnie idealnym balansem. Bardzo się cieszę, że dałem po latach szansę tej grze. Czekam aż pojawi się Silksong fizycznie na S2 i z wielką chęcią kiedyś wrócę do tego świata. I być może też nie skończę, po 100+ godzinach. Ale ponownie przeżyję co moje.
-
The Legend of Zelda: Tears of the Kingdom
Nie odpowiem w pełni bo ToTK jeszcze przede mną, ale ja zaczynałem przygodę z zeldami od BoTW, gram już od miesięcy, fenomenalna gra, mógłbym skończyć już dawno, ale spokojnie między innymi grami szukam sobie świątyń i koroków. Tylko gra nie zaskoczyła od razu, było ryzyko odbicia się po kilku godzinach, ale jak już dostajemy dostęp do praktycznie całej mapy, to jest epicko. No i słyszałem że ToTK w pełni się doceni po poprzedniczce. Tylko w tym momencie graj na S2 z płatnym patchem, nie ma sensu katować się wersją na S1, odpaliłem na chwilę starą wersję i to było traumatyczne przeżycie.
-
ONTOS - nowa gra Frictional Games
Nie przepadam za nadmiernym hajpem przed premierą, day one1111!!! Itp., ale Soma wleciała na moją prywatną listę gier życia, więc baaaardzo czekam. Nie potrzebuję świetnych mechanik, porywającego gameplayu. Wystarczy mi wciągająca historia.
-
Jak należy grać w gry (by nie wystawić się na śmieszność).
Odniosę się do SOMY. Przechodziłem w tym roku na standardowym poziomie. Akurat tak się uchowałem, że nic o grze nie słyszałem, jedynie że s-f, mroczne i że wypada znać i zagrać. I ja mam wczutę mocną w takich grach. Jak tylko rozpoczęła się przygoda w podwodnej bazie, to czaiłem się przed każdym zakrętem, nasłuchiwałem, wychylałem się 5 razy zanim zrobiłem kolejny krok. Gdybym wiedział że to są tylko hałasy, budowanie napięcia, ale de facto nic tam nie ma, a dodatkowo jestem nieśmiertelny, to fragment który zajął mi pewnie 40 minut (spotkanie z pierwszym przeciwnikiem) przeszedłbym w 5-10 minut. Także niewiedza o grze + domyślny poziom dał mi zupełnie inne odczucia, w zasadzie inną grę, niż gdybym sobie na luzie zwiedzał i poznawał fabułę. Bohater nie wie gdzie jest, co to za świat, jak on działa, co mu grozi. I ja czułem dokładnie to samo. Także zgadzam się, że fundamentalnie nie stoi przeciwnikami. Ale w tych fundamentach był dla mnie strach przed ich spotkaniem, obok innych zasadniczych aspektów.
-
Jak należy grać w gry (by nie wystawić się na śmieszność).
U mnie wiele zależy od danej gry. Easy praktycznie nigdy nie odpalam, zazwyczaj jest to normal. W grach z płynną zmianą poziomu często zmieniam potem na hard, tak było w trzecim wieśku. Za to w God of War (reboot) Chciałem zacząć od harda, ale tak mnie sponiewierała pierwsza potyczka z Baldurem, że odpuściłem i zmieniłem na normal. Młody już nie jestem, trzeba brać pod uwagę, że zdolności z wiekiem spadają. Druga strona medalu - gry bez wyboru poziomu trudności. Czyli soulsy, Hollow Knight itp. Wiem że gdyby był wybór, to bym się złamał. Po jakimś dziesiątym podejściu obniżyłbym poziom, żeby nie poświęcić całego wolnego czasu na wkurzanie się. A jak nie ma, to przyjmuję zasady gry twórców. I dlatego już trzeci wieczór z rzędu, po godzinie dziennie, próbuję pokonać jeb.ane dziki jakieś co walczą dwa na raz i kolejne się respią. Ale jak w końcu pokonam, to radość będzie niesamowita. Wolałbym jednak w HK żeby bossowie byli nieco łatwiejsi, a trudniejsze było masterowanie gry, bez dodawania łatwiejszego trybu. No ale to już moje pobożne życzenia. Potem wjedzie Silksong i będzie z tego co wiem jeszcze gorzej.
-
własnie ukonczyłem...
Ciekawe jakby wyszła opinia o numerze PE napisana w chacie GPT. Pewnie jakiś cringe w stylu "Pierdzący oszołom przeszedł samego siebie, dwie strony brutalnej prawdy zza kulis pisma. Nie wiesz co Aju wciągał przed każdą końcówką? Przeczytaj..."
-
PlayStation Plus (PS+ Collection, PS+ Premium)
o, Blue Prince jest w abonamencie PS plus, chyba dobra wiadomość Edit: o, może to nie jest nowy news, tylko ja dopiero to zauważyłem.
-
Extreme Party 2026 - 5 września 2026 roku
Myślałem, że będzie fajnie, że pozbijam piony z kim tam się da, a się okazało że nieopatrznie zgodziłem się na wyjazd rodzinny w tym samym terminie i 4/5 września w środku nocy będę robił już za kierowcę w stronę krakowskiego lotniska. Aż mi się humor od razu popsuł w majówkę.
-
PSX EXTREME 344
-
PSX EXTREME 344
-
Crimson Desert
Aż sobie policzyłem, dzisiaj kończy się 36sty dzień od premiery, wychodzi że grasz w to codziennie po 8 godzin, łącznie z weekendami.
-
Mouse P.I. Fore Hire
Ja właśnie zrobiłem preorderek na mousburg edition na NS2, mam nadzieję że jakieś niedogodności na tę konsolę zostaną wyeliminowane, bo strasznie mam ochotę to ogrywać pod przysłowiową kołderką.
-
Elden Ring
Ja się fantastycznie bawiłem w ER. Błąkanie się po świecie, odkrywanie lokacji, natrafienie na przeciwnika co cię niszczy na strzała, piękna to była gra. Ja grałem po premierze dodatku, więc leciałem całość naraz, dodatek niby więcej tego samego, a chyba nawet bardziej mi się podobał. Lubię ten tajemniczy, melancholijny świat. Mogę wytknąć aspekt questów w otwartym świecie, zbyt często miałem wrażenie, że pojawiam się gdzieś za późno, albo za wcześnie, że danego enpeca powinienem był poznać w miejscu x, ale akcja fabularna poszła do przodu, więc już jest w miejscu y, a ja nie mam pojęcia o co chodzi. Pod kątem soulsowego stylu questów to jednak zamknięta formuła lepiej się sprawdzała. Ale wciąż, podstawka i zwłaszcza dodatek dały mi niezapomniane chwile.
-
PlayStation Extreme #1 (1994-1996)
Bo na forum to się wchodzi co pół godziny albo częściej i się scrolluje tematy niczym na FB. A nie że raz na tydzień się zajrzy i potem płacz.
-
Hollow Knight
Ja łapię momenty zwątpienia, ale dzisiaj pokonałem bossa i odblokowałem podwójny skok. Takie chwile sprawiają, że znowu wraca chęć dalszej walki i dzisiaj wieczór ponownie przemierzę całą dostępną mapę i posprawdzam gdzie mogę teraz doskoczyć.
-
PSX EXTREME 343
No to i kilka słów ode mnie. Kena /Zax - co prawda nie grałem jeszcze w jedynkę, ale mega zachciało mi się poznać serię, zwłaszcza że jest już na S2. Handheld mode S2/Komodo - nie wiem czy to news aż na całą stronę, ale z drugiej mańki to się cieszę że obszernie zostało to omówione bo to jest bardzo duży news i warto żeby każdy użytkownik o tym wiedział. Jedynie co to te screeny, no bardzo się muszę postarać żeby zauważyć jakieś różnice :P Virtual boy/Konsolite - dogłębny test sprzętu, który w zasadzie nikogo. Doceniam że Konsolka zakupił sprzęcior i samodzielnie sprawdził, w końcu tego oczekujemy od profesjonalnego pisma, a nie przeklejenia opinii z neta. AAA/Dżujo - kolejny artykuł z cyklu jak to jest źle w branży i to jest bardzo dobry artykuł, zgrabnie wyjaśnia skąd się biorą takie a nie inne decyzje wydawców i decydentów. Dobrze się to czytało. Mam wrażenie że Dżuja jakby więcej w ostatnich miesiącach. Czarnobyl/Adamus - artykuł z gatunku tych kompletnych, czytasz go i nie trzeba już czytać innych na 40 lecie katastrofy. Mamy całkiem rozbudowany opis przyczyn i przebiegu wybuchu, przegląd gier oraz dalsze losy i skutki wydarzeń z 1986. Pojawia się też ta fantastyczna strona, czyli mity o bestiach, duchach, o turystyce i stalkerach. A i od razu wyszukałem sobie informacji o fabryce pestycydów w Indiach. Bardzo dobry artykuł. Jako że tekst zawiera technikalia to jedna uwaga, informacja że promieniowanie wynosiło 5,6 R/s wymagałaby wyjaśnienia albo punktu odniesienia, bo zakładam że przeciętnemu czytelnikowi to nic nie mówi. Już samo użycie takiej a nie innej jednostki mogłoby wymagać wyjaśnienia, bo jednostek promieniowania jest więcej niż jedna, a Roentgen nie jest jednostką z układu SI. Jeśli 5,6 jest śmiertelne, to ile się dostaje podczas np. prześwietlenia złamanej kości w szpitalu? Trochę się czepiam, ale ja bym w takim tekście w ogóle nie pisał wartości i jednostki, tylko poprzestał na "dawce śmiertelnej", to już i tak dobrze przemawia do wyobraźni :) Zaraz potem jest porównanie do detonacji w Japonii w 1945 i to jest łatwe do wyobrażenia. Mój chyba jedyny kontakt z growym czarnobylem, czy raczej z Prypecią, to ta omawiana misja w CoD 4. Zrobiła na mnie ogromne wrażenie, jak i cała gra, chyba powinienem zagrać w remastera i sobie przypomnieć tamte chwile. Headshot Anonim - coś mi świtą że miała być jakaś gra z udziałem Tokarczuk, ale faktycznie zapomniałem o tym. Cóż, może jeszcze się miło zaskoczymy. Konsolite - eeej chyba ktoś Cię nie zaprosił na imprezę na stronę 62 :P Koso - jak wyżej :P. No ale to tylko pokazuje jak ważna jest ta gra, że tyłu redaktorów chce się wypowiedzieć. Z pewnością się zapoznam prędzej czy później. Crimson Desert/Zax - już co nieco napisałem na temat recki w tym temacie, wiem że boli to fanów gier i mnie na ich miejscu pewnie też by zabolało. Z drugiej strony - każdy ma prawo do swoich opinii, a Zax miał argumenty żeby dać taką a nie inną ocenę. Czy były wystarczające? Nie grałem, to nie wiem. Marathon/HIV - gra totalnie mnie nie interesuje, ale przeczytałem, bo głośno o niej. Lekko jestem zaskoczony oceną, wydawało mi się, że to jakiś potencjalny hit. No ale recenzja uzasadnia werdykt (jak w Crimson Desert, he he). Jedna uwaga: "zadania pojawiające się w losowych miejscach jak w metroidvanii". Hę? Może o rogueliki chodziło? Screamer/Graba - zaciekawił redaktor bardzo tym tytułem, czuję, że to jest coś innego niż standardowe ścigałki. Tylko tego sterowania obiema gałkami nie mogę sobie wyobrazić. Pokemon pokopia/Komodo - czuję, że totalnie nie mam czasu na takie wciągające gry, a z drugiej strony mam wielką ochotę w to zagrać. I to by były moje pierwsze growe pokemony. Towarzysz Komodo skutecznie mnie zachęcił, tym bardziej, że odpuścił sobie ocenianie gry przez pryzmat grafiki. Mario bros Wonder S2/Majk - idealnie się wstrzeliłem ponieważ dopiero co zacząłem grać i jest to mój pierwszy kontakt. Także podzielam ochy i achy nad grą, aczkolwiek ta idea easy to start, hard to master przez pierwsze godziny objawia się tylko jako easy, no płynie się przez grę bez większych problemów, wszystko wychodzi, te rozetki to już w ogóle mega ułatwienie. Recka zawiera info o polskiej wersji i jest to ważne bo te tłumaczenia w grach nintendo to dla mnie jakaś nowa jakość, są naprawdę mega pomysłowe i zabawne. Nie wiem czy gra sama w sobie jest dla mnie na 9, nie mówiąc już o ocenie jako remaster, póki co solidne 8/8+. Miałem już okazję przetestować kilka minigierek w bellabel park w kanapowym multi i są super, zarówno kooperacyjne, jak i te do rywalizacji. Monster Hunter/Komodo - zawsze ta seria mi się będzie kojarzyć z naszym forumowiczem Yanem. Tak jak to napisał Komodo, odbieram to jako popierdółke na którą mi chyba szkoda czasu. Deagonkin/Rozbo - doceniam walkę Rozba żeby ocalić grę od zapomnienia. Cóż, trochę nie moja bajka, zrobiłem wyjątek i przeszedłem fabułę w Diablo IV i podobało mi się, ale nie na tyle, żeby potem latać bez sensu po dungach. Chyba trzymała mnie przede wszystkim ciekawa fabuła i klimat świata. Także tutaj raczej odpuszczę. Damon and Baby/Szinrju - debiut w PE, czy też ja przegapiłem poprzednie recenzje? Szacunek za cosplaye. A sama recenzja taka bardzo poprawna, bez wodotrysków, ale chyba wszystko co ważne to wspomniane. Demon Tides/Piechota - ale tych demonów w bieżącym numerze, he he. Kocham takie momenty, gdy trafia się w recenzjach tytuł tak dobry (o czym mówi sama recenzja, a ocena końcowa niejako dodaje fajne pianinko do tej potężnej melodii), a ja w ogóle o nim nie słyszałem. Demon Turf coś mi mówi, ale gdyby ktoś mnie w nocy zapytał, to bym odparł że to jakieś anime. Będę gorąco czekał na wersję S2, pytanie czy w obliczu tej pozycji warto zapoznawać się z pierwszą częścią, czy od razu wskakiwać w obecną? Fatal Frame 2/Mazzi - bardzo zgrabna recenzja. Rozumiem rozczarowanie i powody utraty poczucia strachu, ale ja nie grałem w oryginalne części, także i tak mam ochotę sprawdzić, zwłaszcza po chwilowej grze w demo. No i ocena ostatecznie wskazuje na dobry/bardzo dobry tytuł. LoK: Defiance/Konsolite - o nie nie, drugi raz już się nie nabiorę. Sentyment mam tylko do pierwszego soula, drugi ograłem pierwszy raz jako remaster i gameplay mnie przeraził swoją biedą, to był dla mnie wręcz downgrade do jedynki. I czuję że z Defiance będzie podobnie, czyli że nie da się w to dzisiaj grać, odrzucając sentymenty. Zgrentgen - super że wrócił ten dział, fajnie poczytać takie dyskusje. No i mamy chyba debiut kolegi z discorda bez dyskusji, z chęcią poczytam teksty w albumie. Spin-offy/Buczyński - chyba mała pomyłka przy szybkich i wściekłych, film zarobił 760 miliardów dolarów? Ciekawa ciekawostka z tymi Simpsonami i Smerfami. Rozumiem że taki był zamysł autora, żeby połączyć ogólne rozumienie co to spin-off, z grami taktycznymi, ale nie za bardzo to do mnie trafiło, także w tym miesiącu fanem Buczyńskiego nie będę. Samba, tango i gry video - nie rozumiem szaty graficznej. Skoro tekst w podobnej objętości traktuje o Brazylii, jak i Argentynie, to dlaczego cała szata graficzna nawiązuje tylko do tego pierwszego kraju? Sam artykuł nie najgorszy, nieco przybliża sytuację rozwoju rynku w dwóch największych krajach Ameryki Południowej, ale brakuje mi w tym wszystkim jakichś ciekawszych wniosków, podsumowanie na jedno zdanie, które nie niesie żadnej głębszej refleksji, to dla mnie zbyt mało. Wróżenie z pada/Kochaniec - ostatni tekst okologrowy jaki przeczytałem w tym numerze, wydał mi się tyle szalony co nieinteresujący. Co mogę napisać po przeczytaniu: kudosy za przywołanie Leszka Kołakowskiego w tekście oraz zagadnienia potrzeby mitu. To co dalej jest w odniesieniu do Harariego to też niebanalne myśli. No i na koniec fragment Kaczmarskiego. Muszę przyznać że całkiem fajny tekst, może nie pod kątem jakiegoś nadzwyczajnego sprzężenia z grami video, ale też o Hand of Fate nie słyszałem, a brzmi całkiem intrygująco. Phill spencer/Komodo - dobrze było przypomnieć sobie historię Philla. Przy okazji, te oznaczenia kolejnych konsol xboxowych od samego początku były nieprzejrzyste i teraz mamy tego efekt - totalnie nie pamiętałem już tych wszystkich wersji z 8 generacji (odpowiedniki czasowe PS4), a to było tak niedawno. Rewizja wiiU/Majk - taka ciekawostka dla mnie, średnio mnie takie rzeczy w sumie interesują, nie wiem po co w to się bawić, w sporo hitów można zagrać z poziomu Nintendo online, chyba że ktoś ma ciśnienie zagrać w coś jeszcze niedostępnego na switchach. Ale tyle zachodu żeby zagrać w GTA III czy VC, meh. Ale ogólnie widzę że Majk ostatnio ma stały cykl moderski w piśmie. Pewnie kolejne teksty też przeczytam dla poszerzenia wiedzy. Mumia/Ostasz - cieszę się że był dobry research i zwrócono uwagę, że początek mumiomanii rozpoczął się od Tutanchamona i rzekomej klątwy. Można by nawet dodać, że cała moda na Egipt rozpoczęła się wraz z podbojami Napoleona. Bardzo ciekawe spostrzeżenie, że wyobrażenie zombie pochodzi od mumii, nigdy na to nie wpadłem! Muszę też dodać że kontekście sprawdziłem zwiastun mumii, co wychodzi na dniach, no niezły paździerz. Kingdom hearts/Kubica - może nie mam osobistych wspomnień co do KH, ale tekst bardzo dobrze mi się czytało, kolejna ciekawa historia z branży. BAKA/Konsolite - w tym odcinku zaintrygował mnie Shiboyugi, no i w sumie jedyny tytuł do którego mam platformę streamingową. Także pewnie się zapoznam. Super Pisario - mi się ten entuzjazm wokół switcha 2 mocno udziela i czuję podobny vibe. Mam też podobną sytuację, czyli PS5 na te duże gry i s2 na wszelkie Nintendo plus coraz częściej wybieram na nią multiplatformy, typu Ori, little Nightmares, octopath traveler 2 itp. Jedna z residentem postanowiłem że nie skuszę się na generation pack, bo mam już village w abonamencie. Ale też nie jest tak, że nie żałuję. Trochę żałuję. Fabularna tawerna/Zax - teza o przełomie w 2018 wydaje mi się nieco dziwna, zwłaszcza że w tym roku miała miejsce premiera God of War, ja bym powiedział że to bardzo filmowa gra. Chyba że temat dotyczy tylko rpgów, ale co w dzisiejszych czasach nie jest rpgiem... No cóż, wielkość serii KCD jest mi znana, ale nieznaną mi jest data, kiedy będę miał czas na sięgnięcie po kolejne fajne open worldy ( w kolejce już są Cyberpunk i Zelda totk). Savepoint/Walkiewicz - temat Bluepoint taki bym powiedział niezbyt świeży. No ale Walkiewicza dobrze mi się czyta także czasu nie zmarnowałem. Mimo wszystko - tak, ja będę czekał na remake BB, choćby i za 20 lat. DZT Mielu - i kolejny tekst o Residentach. Nie nie, nikomu nie bronie, podkreślam fakt wielkiej wagi premiery nowej części. Dodam tylko że ja też miałem akcje wspólnego grania z kumplem, ale w Silent Hilla i tylko tak mniej więcej do szkoły. Ale to wyjątek, nienawidziłem i dalej nienawidzę wspólnego przechodzenia gier single player. To ma być moja przygoda, moje tempo gry, moje odkrywanie fabuły, moja immersja. Marcellus - mówcie co chcecie o nim, ale ma chłop rację w tym artykule. Też uważam że nie potrzebujemy więcej kontentu i to naprawdę zaczyna wyglądać tak, że zużywamy coraz większe zasoby i windujemy ceny hardwareu po to, żeby taki Facebook mógł dalej zarabiać i nie upaść. Żyjemy w bardzo chu.jowym momencie świata. Story mode/Adamus - nostalgiczny felieton, czuję jego wibracje, aczkolwiek trochę się zastanawiam którą grę z dzieciństwa sam bym ustawił w takiej roli. A przy okazji - BB to u mnie też pierwsze soulsy, wirtualna piona :) ja się chwilowo odbiłem bo zupełnie nie rozumiałem mechanizmów i w kółko próbowałem pokonać wilkołaka z samego początku gołymi ręcyma, bo nawet nie wiedziałem jak wyekwipować pierwszą broń ze snu łowcy xD OGDG/Mazzi - pierwszy akapit dał mi do myślenia, z tym brakiem archiwizacji kodu gry, utraty danych przy przeprowadzkach. Jakoś to wydaje mi się niesamowite w kontekście tak znanej i wielkiej gry. Nie, nie grałem nigdy w fajnala 7, tak, wiem kto tam ginie. Mimo to mam dalej w planach rozpocząć tę przygodę (ale już od rimejku), także nie będę się odnosił do pozostałej części tekstu, bo nie mam tu żadnej wiedzy. Okiem Maniaka/Roger - ciekawy wątek starzenia się bohaterów, który skłonił mnie do refleksji. Mam ciekawy przykład z komiksowego świata - Sknerus McKwacz. Połączenie obu motywów. W komiksie "Życie i czasy Sknerusa McKwacza" poznajemy jego historię od dzieciństwa do późnej starości, obserwując przy okazji przemijanie życia innych bohaterów, a nawet nieuchronne odejścia. Akcja dzieje się mniej więcej w latach 1870-1950. A przecież znamy Sknerusa, Donalda i siostrzeńców w zasadzie z każdej dekady od pierwszej połowy XX wieku do współczesności. Ciekawe czy jest podobna historia w grach... nie przychodzi mi nic do głowy.
-
Nintendo Switch 2 - temat główny
Napisałbym o tym może w temacie gry, ale wyszukiwanie na forum to jakaś porażka. Bardzo ładnie się zapowiada te wydanie dla Switch 2, Obie części i dodatki, case, artbook. A że nigdy nie grałem to w sam raz, cena chyba też całkiem uczciwa. Poszedł preorder. https://uniblo.pl/28034-layers-of-fear-the-final-masterpiece-edition-ns2.html?search_query=Layer
-
Alternatywa - linki
Crippled black phoenix, moje odkrycie muzyczne sprzed jakichś 2 lat, kawałek z nowej płyty z całkiem fajnym teledyskiem
-
Mouse P.I. Fore Hire
Co prawda nie mam jak odpalić winyla, ale 200-250 zł za wersję deluxe to wydaje mi się jakoś całkiem niedużo? Bardzo mnie kusi, ale poczekam jeszcze na info jak z tym S2 jest i czy coś poprawią. Jak ktoś przejdzie to dajcie znać na ile h jest ta gierka.
-
PlayStation Extreme #1 (1994-1996)
U mnie limitka, wipeout i crash, doceniam takie epickie pomyłki.
-
PlayStation Extreme #1 (1994-1996)
Za 20 lat ta okładka będzie warta majątek.