Treść opublikowana przez kotlet_schabowy
-
Metal Gear Solid V: The Phantom Pain
Na ten moment uważam wręcz, że właśnie brak Kojimy wpłynie zbawiennie na poziom fabuły. A kupy to się i tak już nie trzyma. Na rimejki liczę, mogliby nawet trochę przemodelować historię i sklecić z tego jedną przygodę. Najlepiej ze zminimalizowaniem roli MG1.
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
Powtórzyłem sobie sagę Star Wars, no i cóż można napisać - wiadomo, stara trylogia to zupełnie inna bajka. niż prequele, które, mimo wszystko, da się oglądać i nadal jest to jako taka rozrywka (szczególnie część trzecia). Epizody IV-VI to klasyczna przygoda, niemal wszystko wydaje się być na miejscu, bohaterowie budzą sympatię, a między nimi wyczuwa się chemię. Muzyka robi ogromną robotę. Najsłabszym momentem trylogii jest dla mnie akcja na Endorze, i nie chodzi tu już nawet o same Ewoki. Rządzi oczywiście V. Mimo upływu lat, seria nie zestarzała się jakoś specjalnie i nadal ogląda się to dobrze. Zmiany dokonane w "odświeżonych" edycjach są jak dla mnie w większości niepotrzebne, a dodane elementy CGI kłują w oczy (Lucas w swojej podniecie nową technologią nie pomyślał chyba, że za kilka lat będzie to wyglądać bardziej tandetnie, niż klasyczne efekty). Co do najnowszych części - najsłabiej wypada Atak Klonów, w którego przypadku ciężko o wymienienie jakichkolwiek zalet (niech będzie, że cała akcja na Kamino, ewentualnie końcowe starcia), za to minusów mamy sporo, żeby wymienić chociażby jeden z najgorszych romansów kina ostatnich lat. Jedynka ma chociaż Qui-Gona, Maula (Duel of the Fates) i całkiem fajną scenę wyścigów, za to zasadniczym minusem jest oczywiście Jar Jar (o ile parę lat temu aż tak tego nie odczuwałem, tak teraz każda scena z jego udziałem wywoływała ból) i sama pseudo poważna "polityczna" intryga. E III to już całkiem udany film, szczególnie jego druga połowa. Szkoda tylko, że wypadły tak nieprzekonująco. W skrócie : V>IV>VI>III>I>II.
-
Metal Gear Solid V: The Phantom Pain
Nie no przerwanie teraz byłoby po prostu zostawieniem nieskończonej gry. Równie dobrze można by całość na YT obejrzeć. Nie trzeba robić powtórek, a misje, które się pojawią nie są takie złe, więc ja zachęcam do grania.
-
Metal Gear Solid V: The Phantom Pain
No to na pewno ten sam filmik.
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
Thor : Dark World : słabizna, a dodam, że jedynkę mi się przyjemnie oglądało (takie 6/10). Tutaj mamy beznadziejny wątek główny (i nijakiego "złego", a właściwie złych, bo jednego, konkretnego przeciwnika ewidentnie brak), jakoś mało Thora, akcje w innych "światach" nie robią żadnego wrażenia (a już "mroczna" planeta to zupełna kupa), jedynie Loki trochę ratuje sytuację. Ni treści, ni formy, humoru też niewiele (a każde pojawienie się Darcy wywołuje agresję), nuda. Obok pierwszego Kapitana, chyba najsłabszy twór w MCU.
-
Metal Gear Solid V: The Phantom Pain
Fakt, poprzednie MGSy to 15-20 h grania za pierwszym razem, ale co jakiś czas nachodzi człowieka ochota na powrót. Tutaj nie dość, że ze względu na budowę wątku głównego nie mamy możliwości płynnego i szybkiego zaliczenia samej historii, to w sumie nie ma za bardzo do czego wracać. Ot 3-4 cutscenki odpalić sobie czasem na YT i dziękuję. To już prędzej zaliczę od nowa GTA V. Szkoda, ale nie zmieniam zdania, że to nadal bardzo dobra gra.
-
Pieprzenie
w segmencie wesołe pegi13 w cgi jest jeszcze całkiem utalentowany i niedoceniany reżyser majkel bej - wartka akcja i świetny humor, polecam ! No ta sama półka co Mad Max.
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
Ant-Man : całkiem spoko, choć liczyłem na więcej humoru. Patenty związane z akcjami po zmniejszeniu się w większości świetne (i dobrze wyglądające od strony technicznej). Mimo wszystko czuć trochę tego Marvelowego plastiku. Generalnie powyżej średniej, ale bez rewelacji. Props dla Rudda. Avengers 2 : po słabej jedynce i ogólnie niezbyt interesujących marvelowych tworach z ostatnich lat odkładałem seans, momentami nawet miałem całkiem zrezygnować, jednak obejrzałem Ant-Mana i jakoś tak przyszła mi ochota na te klimaty. Cóż, na pewno jest lepiej, niż w przypadku prequela, może to zasługa samego Ultrona (największy plus filmu, ale mogło go być więcej), może ciekawszych akcji i lepszych dialogów. Tak czy siak, to nadal ten sam klimat i rodzaj kina, co wcześniej. Może jarałbym się tym mocniej jako nastolatek (choć i tego nie jestem pewien), no po prostu nie trafia to do mnie. Już wolę te serie skupiające się na jednym z herosów, bardziej kameralne, w Avengersach wszystko musi być do bólu epickie, wielkie, każdy musi dostać swoje pięc minut (wiem, że to komiks, ale sorry, nigdy nie kupię typa z łukiem xd). No i, podobnie jak poprzednim razem, w końcówce dostajemy masową napier.dalankę z "kitowcami", zero emocji, mało efektowne. Niech to się już kończy i oddaje dominację wśród blockbusterów jakimś innym tworom.
-
Metal Gear Solid V: The Phantom Pain
Wojtas : Z innej beczki : jeszcze jedna, nowa analiza historii MGS V : http://metalgearsolid.pl/metal-gear-solid-5/slowa-zabijaja-analiza-przeslania-metal-gear-solid-v/
-
Mass Effect 3
standby :
-
Pieprzenie
Mieszasz wątki i się odnosisz w sumie chooj wie do czego, takie dyskutowanie faktycznie jest bezcelowe, ktoś, gdzieś, coś. Zasadnicza różnica między Gravity i Armageddonem jest taka, że ten drugi mam ochotę sobie czasem oglądnąć ponownie xd.
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
Plakietka obciachowego i ogólna moda na szyderę z niego pojawiły się po Transformers, teraz nie wypada się już jarać nawet jego niezłymi filmami (Pain & Gain np.). Co kto lubi, ale nie wkręcaj sobie, że ma to związek z dojrzałością widza. Ostatnio widziałem : Czterej Bracia : film Singletona, dla mnie znanego głównie przez świetne Boyz n the Hood, więc jakieś tam oczekiwania miałem. W rolach głównych m.in. Marky Mark (standardowy, drewniany twardziel, gość jest sympatyczny, ale nadaje się jak dla mnie tylko do komedii). Krótko : goowniana produkcja. W połowie filmu zacząłem się zastanawiać, czy to tak na serio ? Nielogiczne akcje, porwany montaż, żałosne/kiczowate dialogi, klisze jak z jakiejś produkcji klasy C. Trzymać się z daleka (co dziwne, film jest raczej pozytywnie oceniany).
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
No raczej, że Twierdza na propsie. Wszyscy cisną Bay'owi po Transformerach, może i słusznie, ale gość potrafił nakręcić dobre, rozrywkowe (choć proste) filmy. Ostatnio widziałem : Brooklyn's Finest : w skrócie : prowadzone równocześnie epizody z życia kilku nowojorskich policjantów. W rolach głównych Ethan Hawke, Don Cheadle i (dosyć zaskakujący zważywszy na jego emploi) Richard Gere. Reżyseruje typ od Training Day. Jak dla mnie : niezłe "brudne", trzymające w napięciu kino. W środku sprawia wrażenie trochę rozciągniętego (można sobie zadać pytanie, jak zdąży się to wszystko rozwiązać), ale jako całość jest ok. Polecam.
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
Red : mało emocjonujący, nie wykorzystujący potencjału motywu "emerytowani agenci CIA znowu razem", szczególnie pod kątem humorystycznym. Mam wrażenie, że film nie straciłby dokładnie nic, gdyby obsadzić w nim młodych aktorów (wiem, że to adaptacja komiksu, ale nie o to chodzi). Teoretycznie najzabawniejsza postać (grana przez Malkovicha) od połowy filmu właściwie znika. Willis strasznie nijaki, ogólnie słabo, dwójki nie zamierzam oglądać. Naciągacze : chyba ostatnie lata normalnej kariery Cage'a. Zagrał tu całkiem przekonująco zawodowego oszusta z nerwicą natręctw. Lekkie, przyjemne kino, dobrze się ogląda, także jak ktoś ma ochotę na film w klimatach szeroko pojętych przekrętów (z wątkiem "rodzinnym") to warto sprawdzić. Wałęsa : props dla Więckiewicza i może za teksty Wałęsy i to chyba tyle. Standardowa "biografia" ważnej postaci, bez specjalnie kontrowersyjnych wątków (o przekłamaniach nie wspominam). Strasznie pocięta i nagle przeskakująca z jednego okresu do drugiego. Słabo zbudowany drugi plan (w zasadzie poza Danuśką to nikt nie zapada w pamięć) i zupełnie nie pasująca muzyka. Oglądanie nie boli, ale w sumie nie warto zawracać sobie tym dziełem głowy.
-
Alien Cinematic Universe
po gladiatorze były - helikopter w ogniu, hannibal, królestwo niebieskie, american gangster, body of lies, obecnie marsjanin zbiera dobre recenzje. blomkamp póki co kończy sie tam, gdzie sie zaczął, czyli na dystrykt 9. karny kutas za nie szanowanie marki i huy, że sie zapierał, jak niższa klasa wymusiła aliena i pewnie wytwórnia podyktowała warunki. weaver i biehn....niech sprowadzą jeszcze makiety pierwszych alienów, na pewno będzie KULTOWO No i z tego co wymieniłeś to tylko American Gangster to film zasługujący na więcej niż 7/10 (ok, Body of Lies nie widziałem, ma potencjał). I nie powtarzaj się już z tą niższą klasą, postać taka jak Ridley może sobie na tym etapie kariery pozwolić na co chce. Gość mącił w temacie powiązań Prometeusza z Alienem od początku, teraz znowu świruje przy okazji sequeli (te zmiany tytułu xd) i taka jest prawda. Tak jak Ficuś napisał : 20 lat olewał uniwersum i mu nagle zaczęło zależeć. Ja tam z otwartymi ramionami przyjmę sequele obydu serii (z tym, że na Obcego czekało się tyle, że kolejne dwa lata mi już różnicy nie zrobią) i nie mam nic przeciwko połączeniu ich wątków (o ile zostanie to w miarę mądrze poprowadzone, a zmiana scenarzystów przy Promie 2 dobrze wróży).
-
Mass Effect 3
Niezbyt długie, jak dla mnie to najsłabszy z dodatków do dwójki, ale jego końcówka jest istotna fabularnie dla serii (szczególnie przed ME3). Za niecałe 12 zł można brać.
-
X-Men Cinematic Universe
Trailer X-men : Apocalypse ma być puszczany przed nowymi Gwiezdnymi Wojnami.
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
Kryptonim Uncle : przyjemny, ale liczyłem na coś lepszego. W podobnej kategorii wygrywa jak dla mnie Kingsman. Plus za dialogi i humor, a Cavill spisał się całkiem nieźle. Good Kill : mało znany, więc w skrócie: poznajemy historię pilota z USA (niezły Ethan Hawke), który obecnie kieruje dronami i rozwala terrorystów na bliskim wschodzie, siedząc sobie w centrum dowodzenia w Las Vegas. Raczej sztampowe podeście do sprawy (rozterki "czy działamy w słusznej sprawie", wykonywanie wątpliwych moralnie rozkazów, problemy głównego bohatera w życiu codziennym) , ale ogląda się nieźle, no i poznajemy raczej niezbyt dobrze znane przeciętnemu widzowi wątki prowadzenia wojny z terrorem. Warto sprawdzić ze względu na tematykę.
-
Metal Gear Online 3
Wiesz dla mnie mimo braku noktowizora nie było wielkim problemem rozjechać kogoś kto ma stealth włączony (szczególnie w dzień), tym bardziej, że często tym osobom się wydawało, że nic im nie grozi i się powoli z daleka zakradały. Wszystko ma dwie strony. Jak sam zauważyłeś, to, kim będą grały masy, pokazuje, kim jest najłatwiej, a teraz to się tyczy enforcera. Dlatego balans to nadal fikcja. Aha, nie wiem, czy mi się wydawało, ale ostatnio kilka razy po obaleniu kogoś CQC, typ nie miał stuna, tylko wstał za moment, to jest jakiś perk, czy kolejny element osłabienia infiltratora ?
-
Metal Gear Online 3
Z tego co czytam na necie, to podobno teraz przegięty jest enforcer i wszyscy nim latają (ja grałem po patchu tylko raz i to niedługo, ale faktycznie, jako infiltrator dostawałem po tyłku).
-
Mass Effect
ME 2 na X360 spolszczona z dubbingiem, ale z tego co kojarzę, to w tej wersji nie było wyboru oryginalnej ścieżki (pewnie zasługa nośnika), więc w sumie kupa. Edit : ku.rwa zawiesiłem się, Ty o jedynkę pytałeś.
-
Mass Effect: Andromeda
No tylko jak by to miało zachować wtedy jakąś spójność w prowadzeniu fabuły ? Chyba, że byłoby to zupełnie oderwane od historii, ot zapychacze jak, dajmy na to, tereny w MGS V. Skończyłoby się tak, że dostalibyśmy powtarzalne/puste/nudne planety. No chyba, że te lata developingu (2015 się kończy i nie pokazano w zasadzie nic) przełożą się na gęstą zawartość, ale w sumie w to wątpię. A teaser fajny.
-
własnie ukonczyłem...
God of War : Ghost of Sparta : po trójce (ograna z pół roku temu) czułem już zmęczenie materiału, a teraz mam już po prostu dosyć tej serii, przynajmniej w tej formie. GoS to cały czas ten sam GoW, oczywiście z paroma nowościami, ale trzon rozgrywki się nie zmienił. Na dodatek gra na normalu jest banalna, szczególnie dla osoby znającej serię na wylot. Jako, że ta część powstała z myślą o PSP, wszystko jest odpowiednio "mniejsze", ale nie jest to jakimś dużym minusem (chociażby brak wrzucanych na siłę dodatkowych broni, swoją drogą, włócznia z tarczą jest całkiem spoko, ale człowiek i tak za chwilę wraca do podstawowych ostrzy, bo są po prostu najbardziej efektywne). Całość całe szczęście jest dosyć krótka (ok 6 h). Grałem na PSP i graficznie to rewelka (ale hasła, że to poziom bliski GoW 2 daleko przesadzone), no i ogólnie jak na taki sprzęcik to naprawdę spoko gierka, ale jako któryś z kolei GoW : nic odkrywczego. Chyba znowu zrobię sobie pół roku przerwy, zanim sprawdzę Ascension. No i skończyłem jakiś czas temu MGS V, szczegóły opisałem w dedykowanym temacie, tu tylko zaznaczę, że gra sama w sobie jest świetna, choć w temacie gameplay'u zasadniczym minusem jest brak opcji wskakiwania na misje z listy ich wyboru. Większym problemem jest kwestia fabuły i sposobu jej prowadzenia, ale chyba wszystko zostało już na ten temat napisane. Najbardziej nietypowa część serii, klimatycznie mająca mało wspólnego z poprzednikami tak naprawdę. Tak czy siak, tytuł jest mocny i ja spokojnie daję 9-/10.
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
Trainwreck : sprawdzam prawie wszystko od Apatowa, bo jest jednym z nielicznych w ostatnich latach twórców, którzy potrafią mnie swoimi filmam rozbawić, w tym przypadku niestety nie odpowiadał za scenariusz i to czuć. Minusem jest przede wszystkim główna bohaterka, a to już lekki problem. Mimo wszystko parę razy się zaśmiałem, a większość seansu była raczej przyjemna. Jak na dzisiejsze normy kina komediowo "obyczajowego" : nie jest źle. Props za epizody z Johnem Cena i LeBronem.
-
Metal Gear Solid V: The Phantom Pain
Making of trailera, takie rzeczy chyba tylko u Kojimy xd, ale chętnie obczaję. Swoją drogą, orientujecie się, czy na tej płycie, z której pochodzą materiały z wyciętej misji 51, jest więcej interesujących dodatków ? Powstał jakiś grubszy making of MGS V ?