Wredny
Senior Member
-
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Obecnie
Przegląda temat: GTA VI
Treść opublikowana przez Wredny
- Anthem
-
RoboCop: Rogue City
Mi platynka zajęła więcej, ale ja lubię zaglądać w każdy kąt i się cieszyć gierką. Myślę, że w "dodatku" też pyknie przynajmniej 20h, więc za 109zł to uczciwy deal.
- Anthem
-
Anthem
No mogliby, bo inni gracze tak naprawdę nie są nam do niczego potrzebni (chyba nawet pod kątem trofeów nic nie trzeba z żywym "ludziem" robić), a świat gry byłby dostępny do zwiedzania. Wiele jest takich tytułów always online, które zupełnie by takie być nie musiały - np aktualnie przeze mnie ogrywane Outriders - normalna, singlowa strzelanka z zaskakująco fajną historią, ale co jakiś czas wyjebie z serwera i wk#rwia.
-
Ghost of Yōtei
Wiem, że to ironiczne i ogólnie beka, ale właśnie przez takie akcje później gracze mają łatkę inceli, którzy nie zagrają bohaterką, której nie chcieliby wyr#chać. Dla mnie babka wygląda dobrze, ma naturalny, japoński ryjec i jedyne o co się martwię to jej charakter, żebym mógł ją polubić i kibicować jej poczynaniom, a ostatnie co mnie interesuje to czy będą później pornole z jej udziałem. Gdzieś ostatnio przewinął mi się filmik, że gracze lubią ładne postacie (obydwu płci) i że to nic złego, ale dla mnie postać musi być przede wszystkim dobrze napisana i fajnie zagrana, a jak taka jest to może być nawet i brzydka - tym większe kudosy dla twórców, że polubiłem pasztet.
- Anthem
-
Alone in the Dark
Gameplay drewno, walka tragedia, zagadki banał, zero strachu - jedynie setting i wygląd miejscówek spoko.
-
Alone in the Dark
Przeszedłem tylko Harbourem i już nie miałem siły sprawdzać drugiej postaci, bo to straszny średniak bez polotu jest. Ale z tego co pamiętam, to w ważnych fabularnie momentach druga postać się zjawia i coś tam sobie w cut-scenkach gadają.
-
Alone in the Dark
Fabuła zawsze ta sama, chyba inna kolejność zwiedzanych pomieszczeń jest na początku, bo gość startuje od piwnicy, a ona od głównego wejścia (już nie pamiętam). Nie trzeba przechodzić dwa razy, chyba, że do platyny. Rozgrywka jest nieciekawa tak czy siak, więc nieistotne, kim grasz.
-
The Alters
Jest normalne i deluxe, a czemu nie równo z premierą cyfrową? No to chyba jasne - żeby wiecej zarobić.
-
Dragon Age: Veilguard
No mnie to boli, bo to jest w co drugim filmie/serialu i w co trzeciej grze od jakichś pięciu lat, więc trochę już uwiera, jak upierdliwy kamień w bucie. Jak coś ma fabułę i postacie to lubię się wciągnąć i z zaciekawieniem śledzić losy bohaterów, a jak mnie coś z tej wczuwki wybija i obrzydza mi wydarzenia na ekranie, wtedy zaczyna się analizowanie "dlaczego tak jest", no i przeważnie wychodzi na to, że scenariusz pisały jakieś "they/themy", wciskając swoje urojenia, zamiast skupić się po prostu na wiarygodnych kreacjach, interesujących interakcjach i wciągającej linii fabularnej - to jest takie proste, ale najwyraźniej nie wszyscy to rozumieją.
-
The Alters
No a jak ma być niedostępne, jak dopiero za dwa dni premiera pudełka?
-
Dragon Age: Veilguard
Jest, bo "woke" to nie tylko lingwistyczne dziwolągi, ale cała otoczka - silne baby, pizdowaci faceci itp. Ale wiadomo - po angielsku te wszystkie dziwactwa aż tak nie rzucają się w oczy/uszy, więc nie odczuwa się tego tak mocno.
-
Death Stranding 2 On The Beach
Jak o tym pisałem to wszyscy mnie tu umoralniali, że "co ty pierdolisz ziomuś, chuja widziałeś, graj dalej, mocny skok względem jedynki i prawie Returnal jest"
-
S.T.A.L.K.E.R. 2
Ciekawe, czy to się potwierdzi, czy tylko takie spekulacje sklepu na podstawie ostatnich przypadków gier z XBOXa na PlayStation. Z jednej strony trochę się tego spodziewam, bo ten S.T.A.L.K.E.R.2 rozwijany jest jak jakaś "gra-usługa" (mimo bycia 100% singlowym tytułem), ale z drugiej tyle już wyszło tych patchy, że naprawdę lenistwem jest nie umieścić najbardziej aktualnej wersji na płycie. No chyba, że tu chodzi i brak miejsca na płycie przy tak dużym rozmiarze gry.
-
CRONOS: The New Dawn
Co chwila przewija mi się jakiś post na fb od blooberów, więc marketing jest raczej widoczny. Jakiś typek rozkminiał zerojedynkowo binarny kod, ukryty w którymś z materiałów i wyszło mu niby, że premiera 17.10.2025. Data na horror spoko, idealnie tuż przed moimi urodzinami, ale byłaby beka, bo podobno pudełkowe wydanie zremasterowanego Obliviona też celuje w ten dzień.
-
Anthem
Mi się właśnie w ANTHEM podobało to, że mój progres nie był ograniczany przez konieczność grania z kimś innym i że wszystko mogłem osiągnąć, grając solo. Grind? Może... Nie pamiętam, ale umówmy się - grind to nieodłączny element looter-shooterów, a fabuła? To tylko wprowadzenie do endgame, gdzie spędza się najwięcej czasu.
-
The Elder Scrolls IV: Oblivion Remastered
-
S.T.A.L.K.E.R. 2
Fajnie by było, gdyby (w przeciwieństwie do gier od leniwej Bethesdy np) wersja na PS5 dostała na płycie kompletną grę, ze wszystkimi dotychczas wypuszczonymi łatkami, a nie to samo co na klocku, a resztę sobie ściągajcie.
-
Dragon Age: Veilguard
- Anthem
Nie wyszedł start, a gra była mocno łatana, żeby choć trochę złagodzić złe decyzje designerskie i pozbyć się wszechobecnych ekranów ładowania. Nawet dziś to takie 7/10, ale fajnie się latało po tym świecie i jakoś tak zwyczajnie smutno mi, że za pół roku już nie będzie można do niego wrócić.- Anthem
- Senua's Saga: Hellblade 2
Ale oni takich gier nie wydają, tylko pikselowe metroidvanie i popierdółki. Jeśli kiedykolwiek Senua ma wyjść w pudełku to raczej tylko LRG.- Ostatnio widziałem/widziałam...
Wybrałem się wczoraj do kina i wyszedłem raczej zawiedziony. Technicznie kapitalny, zajebiste zdjęcia, dynamiczny montaż, świetny dźwięk, epicka muza Hansa Zimmera. Do tego masa smaczków dla fanów F1, ciekawe pokazanie zaplecza, trochę komentarz odnośnie tego, jak wielką rolę odgrywa PRowe pierdolenie i cenzurowanie treści, wychodzących z paddocku, ale całość kładzie banalna wręcz opowiastka i płaskie do bólu postacie. Ja wiem, że taki Top Gun Maverick też nie miał wybitnej historii, ale miał tę zaletę, że poprzedzał go kultowy film sprzed trzydziestu lat, a scenarzyści Mavericka wiedzieli, jak skutecznie zagrać na nostalgii i zrobili to zajebiście, a dużo większe postawienie na akcję i kapitalnie nakręcone zdjęcia, moim zdaniem poskutkowało filmem dużo lepszym niż oryginał. Tutaj niestety twórcy musieli stworzyć wszystko od zera, a że dziś mamy scenarzystów, którzy nie mają pojęcia, jak to robić, standardowo dostaliśmy wydmuszkę. Historyjka to niesamowicie wyświechtany banał o samotnym jeźdźcu i jego drodze do odkupienia, plus oczywiście zderzenie dwóch światów - oldschoolowca z latami doświadczenia i buńczucznego młodziaka, który ma talent, ale jest aroganckim gnojkiem, skupionym na sławie i pieniądzach. Brad Pitt marnuje swój talent, odgrywając postać tak płytką i nijaką, że aż wkurzającą (ten sztuczny, wymuszony śmiech drażnił mnie za każdym razem), a jego główne zadanie to wyglądać sexy, ładnie się uśmiechać i być tajemniczo milczącym. Czarnoskóry ziomeczek nawet sympatyczny, ale tak naprawdę dostał do odegrania równie sztampową rolę zbuntowanego młodzika, pozującego do zdjęć ze sztucznym uśmiechem - taki trochę Lewis Hamilton - bardziej produkt, niż człowiek z krwi i kości. Oczywiście było bardzo dużo "diversity", a na stanowiskach typowo męskich, obsadzono parę kobiet, z czego wyeksponowano panią dyrektor techniczną i dziewczynę z pit stopu. O ile ta pierwsza dostała tam jakiś niewyraźny zarys fabularny, choć tylko po to, by romansować z głónym bohaterem, tak ta druga została wciśnięta mocno na siłę i bez jej wątku film tylko by zyskał. Podobnie zresztą jak bez wątku romansu, albo ogólnie tych dłużyzn, które zaserwowano nam w drugiej połowie. Samo otwarcie bowiem to 10/10 - muzyka, zdjęcia, dynamika, napięcie i całkiem niezłe tempo film trzyma gdzieś tak do połowy, a później historia próbuje nurkować w głębinach tej prostackiej opowiastki, przez co tempo strasznie siada, a człowiek jest skazany na smęty, nudne dialogi, zawierające śmiertelną dawkę fabularnej ekspozycji i masę oczywistości, które aktorzy dostarczają nam z wyraźnie zaciągniętym ręcznym hamulcem, bo też i niezbyt mają tu z czym grać. Podsumowując - świetnie wyglądająca i brzmiąca wydmuszka - 6/10.- Anthem
- Anthem