Treść opublikowana przez Josh
-
Ósmego dnia pan bóg stworzył Steam
Ósmego dnia pan bóg stworzył Steam
-
Resident Evil 9 Requiem
Jakiś sens fabularny by to miało. Rose odziedziczyła po ojcu zdolności regeneracyjne, jeżeli brzydal z trailera to faktycznie Spencer goniący za nieśmiertelnością to może polować na małolatę. Ewentualnie nie Spencer, tylko CEO organizacji The Connections które działało za kulisami wydarzeń z RE7 i Village, więc fajnie by się to ze sobą spinało zamiast udawać, że story z dwóch ostatnich Residentów to nic niewnoszący filler. Tylko serio robiliby specjalnie aż 3 bonusowe ciuszki dla dzieciaka? Może to jakiś błąd i to nie DLC dla Rose tylko dla Grace.
-
Ninja Gaiden 2
Mamy to Po splatynowaniu trzech Gaidenów i skończeniu jednego spinoffa (Ragebound) w nieco ponad pół roku coś czuję, że będę porzebował dłuższej przerwy od tej serii
-
Platinum Club
No i w końcu jest upragniona platynka, która chodziła już za mną od bardzo dawna i nie dawała mi spokoju. 96 godzin wylewania potu i łez, nieprzespanych nocy oraz łamania palców, które nie zdążyły jeszcze dojść do siebie po pierwszym NG. Pomijając sporadyczne myśli samobójcze pojawiające się na ogół po 50 restarcie co trudniejszych momentów powiem krótko: bawiłem się doskonale Jest trudniej niż w pierwszym Ninja Gaiden. Gra jest szybsza, przeciwnicy są bardziej agresywni i jest ich więcej, nie można sobie już ułatwić zabawy odblokowanymi przedmiotami zwiększającymi na stałę moc Ryu. Zasiadłem do niej myśląc, że skoro bez większych problemów wbiłem komplet dzbanków w poprzedniczce, to tutaj będzie podobnie i przez większość czasu faktycznie nie było tak źle. Tryb story zajął mi najwięcej czasu z uwagi, że trzeba go skończyć OSIEM razy. Cztery razy normalnie (normal, hard, very hard, master ninja) i później cztery, żeby wymasterować każdą misję na najwyższą ocenę. Dziwne, że trofea za poziomy trudności się nie stackują, w pierwszym Gaidenie wystarczyło wbić najwyższą ocenę w każdej misji na Master Ninja i jednocześnie wpadały trofiki za każdy niższy poziom, tutaj trzeba się troszkę naharować robiąc wszystko po kolei, aczkolwiek gra jest tak dobra, że nawet przy ostatnim, ósmym przechodzeniu tych samych etapów nie czułem większego znużenia. Zaskoczyło mnie jak łatwe jest NG2 na hardzie, a nawet na very hardzie (Mentor). Master Ninja podbiło stawkę, zdecydowanie oddzielając chłopczyków od mężczyzn i po raz pierwszy sprawiając, że faktycznie w tej grze utknąłem, przy niektórych szefkach nawet na dobrą godzinę albo i dwie. Aczkolwiek to dalej nie było coś za co wystawiłbym 9/10 za trudność. Tym samym po około 75 godzinach miałem zrobione już prawie wszystko i zostały mi tylko tag missions do zrobienia. Komplet 35 krótkich zadań polegających na pokonaniu różnych konfiguracji przeciwników przy pomocy kompana sterowanego przez AI. "To przecież nie może być aż tak trudne, prawda? Przecież zrobiłem już Master Ninja, maks jeden wieczór i mamy fajrant ". Reczywistość szybko mnie zweryfikowała i mało brakowało, a fajrant wyglądałby nieco inaczej Tutaj właśnie kryje się sekret platyny NG2 i powód, dla którego jej trudność oscyluje przy 9/10. Na dobrą sprawę 25 z tych misji można zrobić z zamkniętymi oczami, ale finałowa dziesiątka to już czysty masochizm. Starcie z setką przeciwników napierających falami, gdzie każda kolejna fala jest coraz bardziej mordercza (oczywiście bez jakichkolwiek apteczek i innych ułatwień)? Jasne, czemu nie. Boss rush, w którym należy pokonać pod rząd pięciu najtrudiejszych bossów w grze? Oczywiście, miłej zabawy. A może nieco podkręcimy stawkę i wrzucimy JEDNOCZEŚNIE trzech bossów na malutką arenę, a jak już ich pokonasz, to dorzucimy jeszcze jednego? Ależ proszę bardzo Widać, że deweloperom wrotki ładnie się odpięły i pojechały w swoją stronę. W poprzednich edycjach Ninja Gaiden 2 można było robić te misje w coopie z drugim graczem, tym razem jesteśmy zdani na konsolowego pomocnika, który sporadycznie radzi sobie lepiej, ale niestety często ginie jak totalny matoł. A że jesteśmy od niego mocno zależni, to nie zawsze game over następuje z naszej winy. Nawet nie będę udawał, że chodzi tu tylko o skilla, niektóre z misji to czysta loteria i modlenie się do bogów RNG o to, żeby nasz kompan nie zdechnął po 20 sekundach walki. Mimo wszystko bawiłem się przy tej grze bardzo dobrze, znacznie lepiej niż przy wydanym miesiąc temu NG4, które w porównaniu do tej mordęgi to był spacer po parku (i przy okazji gierka ze dwie klasy niżej), jednak geniusz Itagakiego nie miał i raczej już nie będzie miał sobie równych. Platynowania NG2 tak czy inaczej nie polecam, chyba że znudził Wam się już domyślny kolor włosów i chcecie spróbować siwiziny.
-
Resident Evil - temat ogólny, komentarze, plotki i inne
Capcom wyjebało się już z 10 razy na muliplayerówkach, a wystarczyło to zrobić tak jak na tym filmiku.
-
Ponoć Netflix już szykuje ekranizację, w roli głównej Cynthia Erivo
Ponoć Netflix już szykuje ekranizację, w roli głównej Cynthia Erivo
-
MANGA&ANIME - News
Jak już najwybitniejsi kryptolodzy w Polsce rozszyfrują ten post, to napiszę coś więcej, ale na ten moment mogę od siebie dodać, że na pewno będzie drugi sezon.
-
007 First Light
Trochę lania wody, trochę gameplayu Na goty to nie wygląda, ale w ogóle mi to nie przeszkadza. Niech po prostu dostarczą kawałek solidnego akcyjniaka i styka w zupełności
-
Stranger Things - Netflix
Powstrzymywałem się jak mogłem, żeby nic o tym nie napisać, bo znowu będzie, że Josh to erotomoan i wali sobie do gumowych lalek ze Stellar Blade, ale jak już zacząłeś... Tak, wiem, to są lata 80 i wtedy był inny styl, inny make up, inne fryzury i ubrania, ale kurva cofnijcie się do pierszego sezonu jak tam wyglądała Nancy, a jak wygląda tutaj. Zrobili z niej babcię. Maya Hawke całkiem ładna aktorka, a prezentuje się jak wiejski chłop, tylko ogrodniczek i grabi jej brakuje do kompletu. Normalnie Simple Jack, znajdź 3 różnice, poczekam Czasem w poprzednich sezonach trafiały się jakieś fajniejsze dupeczki np Chrissy, tutaj trzeba się zadowolić milfami, ewentualnie zwalić sobie do Mike'a, bo gość z sezonu na sezon wygląda coraz bardziej kobieco. Oczywiście teraz wyolbrzymiam, są z tym sezonem znacznie większe problemy niż brzydkie babeczki, ale trendy widzę trzymają się mocno nie tylko w grach wideo.
-
Resident Evil 9 Requiem
No trzeba przyznać, że byli bardzo konsekwentni tworząc remake Trójki, udało im się utrzymać downgrade oryginalnej wersji
-
Resident Evil 9 Requiem
Wyglądają i zachowują się jak zombie z RE2R, co mnie bardzo cieszy, bo tylko tam nie były mięsem armatnim. Widzę też, że będzie je można stunlockować strzałami w głowę, fajno pomoże przy speedrunach. Jeszcze ta dziura w oku po zgarnięciu headshota, jest szansa na podkręcone gore
-
Stranger Things - Netflix
Pierwsze cztery odcinki to niezły dramat (niemalże tragedia), więc sądzę że będą to kontynuować.
-
Stranger Things - Netflix
Swoją drogą scenarzyści sami nieźle zapędzili się w kozi róg ładując do tego serialu aż tyle postaci i dopiero teraz widać, że nie wiedzą co z nimi zrobić. Jonathan od kilku sezonów jest totalnie zbędny, Nancy tak samo, oboje są tu chyba tylko po to, żeby wałkować w kółko ten sam wątek miłosnego trójkąta, który wszystkim już dawno wyszedł bokiem. Jedenastka robi to samo od samego początku serialu: strzela groźne miny, a jak przestanie to macha ręką jak potłuczona korzystając ze sztuczek nauczonych u mistrza Yody. Absolutnie tragiczna aktorka. Żaden z ekipy dungeons&dragons nie ma sensownej roli w scenariuszu, może poza Dustinem który jako jedyny nie jest totalną pizdą i chociaż o milimetr próbuje posunąć akcję do przodu (ale to dopiero jak skończy swój fillerowy wątek ze szkolnymi łobuzami). Cała osobowość Willa kręci się wokół obsranych majt i chwytania się za kark przy każdej możliwej okazji. Nawet nie każcie mi zaczynać tyrady na temat Joyce... Niestety, ale z jakiegoś powodu w poprzednich sezonach pozbyto się najlepszych bohaterów spoiler Billy, Eddie i teraz zostaliśmy z niczym. Liczyłem chociaż na jakieś hardkorowe akcje z udziałem Vecny, ale nawet tutaj dali dupy koncertowo. A kiedy już myślisz, że gorzej być nie może, że dialogi nie staną się jeszcze bardziej żenujące, że nic cię bardziej nie zdenerwuje, to pojawia się Yuri i Erica z heheszkami od których nawet twój rak dostanie raka. Sieczunia.
-
Stranger Things - Netflix
Ja jebe, zostało mi 30 min ostatniego odcinka, ale nie wiem czy dam radę. Tak żałosnych żartów nie mają nawet Marvele od Disneya i nic nie wskazuje na to, żeby miał to być finałowy sezon: zero napięcia, zero przygotowania do jakiejś wielkiej kulminacji, ekipa scooby doo biega sobie randomowo po różnych miejscach, a jak się rozwalili autem o ścianę, bo znowu się kłócili (tysięczny już raz w trakcie tych czterech odcinków) i nie patrzyli jak jadą, to miałem ochotę wyłączyć TV. Nie żeby trzeci i czwarty sezon były jakieś super, ale to jakim downgradem jest piąty, to się w pale nie mieści. Coś czuję smród w stylu końcówki Gry o Tron.
-
Tormented Souls II
Mógłbym być w top 10 jakby nie te zgliczowane trofea, teraz to już mi obojętne
-
Tormented Souls II
Wjechał paczyk, może docisnąć pozostałe trofea :)
-
PPE.pl - portal graczy
Wiarygodne info od profesjonalnych redaktorów na jedynym słusznym, rzetelnym nie-clickbaitowym portalu o grach
-
Stranger Things - Netflix
Po dwóch odcinkach czuję się lekko znudzony. Końcówka poprzedniego sezonu mocno podbiła stawkę, więc liczyłem że od początku będą grubsze akcje, ale póki co nic ciekawego się nie dzieje: wszyscy się ze sobą kłócą jak skończeni debile, ktoś został porwany, ktoś inny go szuka, ktoś płacze, ktoś panikuje, brzydal z mulletem obskakuje jeden wpierdol za drugim, lesbijki idą w ślimaka w szpitalnym kiblu, antagonista coś tam sobie knuje daleko na piątym planie i mam wrażenie że fabuła w ogóle nie idzie do przodu, a przecież zaraz wielki finał... Najbardziej żenująco i tak wypadają ci już w sumie dorośli ludzie udający dziecaki, nie jest to dla mnie ani trochę wiarygodne. O ile też jestem bardzo wyrozumiały jeżeli chodzi o kiepską grę aktorską, tak tutaj podczas oglądania niektórych aktorów w akcji mój żenadometr wypierdala ponad skalę: Winony Ryder z tą jej przegiętą mimiką i wieczną histerią wymalowaną na twarzy nie da się oglądać (nie wiem tylko czy to jej wina czy reżyser kazał jej tak zagrać), a Maya Hawke powinna chyba poprosić rodziców o jakieś korepetycje, bo sprawia wrażenie jakby pierwszy raz w życiu stała przed kamerą. Zbyt dużo śmieszków i cringy humoru, który zaczął irytować już dwa sezony temu, klimat a'la scooby-doo czy Gęsia skórka rozmył się dawno temu, w sumie oglądam już chyba tylko po to, żeby zobaczyć jak to się skończy.
-
Resident Evil - temat ogólny, komentarze, plotki i inne
- Growe Szambo
- własnie ukonczyłem...
Moja ulubiona gra z NESa/Pegasusa. Capgods- Kiedy za dużo nagrasz się w The Legend of Zelda
Kiedy za dużo nagrasz się w The Legend of Zelda- Platinum Club
Graty, bo platyna nie dość że czasochłonna, to jeszcze trudna. Nie chciałoby mi się odgrywać tych melodyjek na pianinie- Widzę, że na Steamie się nie szczypią z oszustami
Widzę, że na Steamie się nie szczypią z oszustami- Właśnie porzuciłem...
A jak to się w ogóle ma do Dark Souls? Pewnie gorsze, ale pytanie czy dużo? Oryginalne Lordsy chyba były mocno przeciętne z tego co pamiętam. Jest tu jakaś eksploracja czy raczej chodzonko przed siebie? Poziom trudności ładnie poniewiera? Design chociaż trochę oryginalny czy raczej oklepane dark-medieval fantasy?