Też gram. "Mamy Castlevanię w domu", to pierwsze co ciśnie się na usta po odpaleniu gierki. Taki trochę niedorozwinięty kuzyn Blasphemousa, ale z którym też można się miło pobawić. Jeszcze bym porównał do Hollow Knighta, ale... no nie, to byłby już overkill Prawda jest taka, że graliście już w tę grę i to więcej niż 1 raz w życiu, nie ma tu za grosz oryginalności czy świeżych patentów, raczej zlepek tego co każdy widział już w wielu innych metroidvaniach. Stopniowe odkrywanie wielkiej mapki, kolekcjonowanie mocniejszego sprzętu, erpegowy rozwój bohatera, trochę skakania, sporo walki, nowe skille otwierające dostęp do kolejnych lokacji - wiesz na co się piszesz, pytanie czy Ci się nie znudzi po kilku godzinach. Poziom trudności zaskakująco niski jak na tego typu grę, większość bossów pada za 2-3 razem max, platforming zmarnowany bo ani lokacje nie oferują specjalnych wyzwań pod tym kątem, ani movement postaci nie pozwala na jakieś ciekawsze akrobacje, kolo jest ciężki i sztywny jak blok drewna. Nie jestem tez fanem tego pixelowego artstyle'u, wolę bardziej nowoczesne podejście jak właśnie w HK, tutaj pikseloza szybko zaczyna męczyć, zwłaszcza że występuje w połączeniu z bardzo mdłą paletą kolorów (szarówa wszędzie). Voice acting spoko, faktycznie jest lekko Bloodbornowy klimat, więc jak ktoś czeka za Bloodborne 2, to niech już przestanie i po prostu zagra w The Last Faith, bo nic bliższego legendarnej grze From Software i tak już nie dostanie. Overall taka gra z pogranicza przyzwoitej i średniaka, absolutnie nic wybitnego, ale też na pewno nie crap, a teraz jest do kupienia za niecałe 5 dyszek na Storze, więc można się skusić.