Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Forum PSX Extreme

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Właśnie wróciłem...

Featured Replies

Opublikowano

Arkham Knight skończony więc wygrzebałem

Dragon Age Inkwizycja

Grałem kiedyś dawno temu i dotarłem do Twierdzy, po czym porzuciłem granie, zapewne dla innych tytułów. Teraz zacząłem od tamtego miejsca i wciągnęło mnie i po ponad dekadzie od premiery w końcu odfajkuję ten tytuł.

  • Odpowiedzi 154
  • Wyświetleń 31,5 tys.
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Najpopularniejszy posty

  • Ostatnio w ramach ultra-maratonu skończyłem około 20 staroci (jeszcze 40 przede mną), ale nie chce mi się opisywać wszystkich, więc skupię się na tych które sprawiły mi najwięcej frajdy: Dead Rising

  • Właśnie wróciłem z pasterki. 

  • Wracanie do gier ? To nawet fajne jest     Oryginalne GTA:SA na PS2 rozpoczęte w 2004 na premierę...fabuła skończona chyba w 2016.

Opublikowano

Wiedziałem że składanie się z bratem na plusa będzie błędem. Wróciłem do Titanfall 2 i nie mogę się oderwać. Już 40h dobitych.

Opublikowano
Wiedziałem że składanie się z bratem na plusa będzie błędem. Wróciłem do Titanfall 2 i nie mogę się oderwać. Już 40h dobitych.
Na jakiej platformie grasz? Swego czasu jak jeszcze miałem x series, to praktycznie nie dało rady wyszukać meczu online. Zastanawiam się jak będzie na ps5
Opublikowano
26 minut temu, czeskimaster napisał(a):

  Godzinę temu, Plugawy napisał(a):

Na jakiej platformie grasz? Swego czasu jak jeszcze miałem x series, to praktycznie nie dało rady wyszukać meczu online. Zastanawiam się jak będzie na ps5

Gram jeszcze na ps4. Czasem trzeba poczekać ze dwie minuty ale znajduje gry spokojnie. Mam jeszcze filtr żeby wszystkich trybów nie szukało tylko wybrane.

Opublikowano

Dla Titanfall 2 kupiłem w 2016 psplusa i też się sporo grało. Szkoda że ea też i to ukatrupiło.

  • 2 miesiące temu...
Opublikowano

Screenshot_20260314_103811_PS App.jpg

Niech mnie licho.. do tego potworka wracam. Znowu D

Obczaiłem że dali zajebisty sezon z kosmitami, UFO, BigFootem i polowaniem na kryptydy. Pozmieniali też parę rzeczy, balans broni i zbroi oraz ponaprawiali nieliczne ale wciąż obecne błędy.

Poza tym cóż, uwielbiam takie klimaty z alienami, jakieś sekrety, obce cywilizacje w klimatach retro scifi, dziwne stwory, zwłaszcza jak jest to połączone z post apo, na które nadal mam głód. Chcę naprawić swoją bazę, którą przypadkiem popsułem/usunąłem podczas edycji. Poza tym eksploracja i klimacik to nadal topka.

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Rainbow Six Siege

Grałem sporo od operacji Black Ice do Health. Później na przestrzeni wszystkich sezonów tylko parę razy zerkałem.

W końcu przestałem kurczowo trzymać się podstawowego rostera operatorów których znałem. Ubisoft wprowadził od premiery nowe postaci których wpływ na rozgrywkę oceniam pozytywnie, mimo że zawsze wydawało mi się że wszystko co potrzebne do fpsowych szachów było na miejscu po pierwszym roku wsparcia. Byłem w błędzie, teraz jest lepiej (przynajmniej w kwestii operatorów).

Żałuję że nie można ręcznie wykluczać map na których nie chce się grać - jedynie w grze nierankingowej można wybrać z jakiej puli losują się mapy (nierankingowe, rankingowe lub wszystkie).

Niestety moje ulubione (głównie stare) i te niezbyt lubiane (głównie nowe) mapy znajdują się w obu zestawach więc gram na wszystkim jak leci.

Być może jest to ten sam case to z operatorami - jak w końcu się zmuszę do ich poznania to je polubię. Ale niektóre mapy mam ochotę od razu opuścić, tym bardziej kiedy po raz trzeci z rzędu losuje się abominacja pokroju Stadionu Bravo czy Wieży.

Poza tym, miałem nieodparte wrażenie że R6 kiedyś wyglądał lepiej, nawet kiedy grałem na PS4. I faktycznie, aktualizacja Siege X zmieniła oświetlenie które dla mnie jest dziwnie płaskie i zwyczajnie gorsze, ale to detal który można przeboleć.

Z jednej strony znowu mam taką frajdę która towarzyszyła mi grając w Siege'a 10 lat temu i szczerze nie sądziłem że to jest jeszcze możliwe. Jednak widząc ile R6 ma do zaoferowania i jak epickie jest bycie dobrym w tą grę, casualowe granie zaczyna smakować jak piwo bezalkoholowe. Z drugiej strony czy chcę poświęcić na grę multi >1000 godzin? Nie bardzo. Musząc wybierać pomiędzy szorowaniem po brązowych rankedach a nie graniem w nic innego, wolę być noobem który ma życie i czas na inne gry.

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Blood Omen 2

ac756537172bce25f251b2b4598654c41c1c3dc4

Ja wiem, że ultrasi Soul Reavera by mnie za to zjedli, ale to jest moja ulubiona odsłona LoK i tak jak SR nigdy nie mogłem zdzierżyć (ani jedynki, ani dwójki), tak do Blood Omena 2 lubię sobie wrócić tak co kilka lat. Patrzysz na tę grę i momentalnie wiesz z jakiej epoki pochodzi i nie mam tu na myśli tylko grafiki: konkstrukcja leveli, proste puzzle oparte w dużej mierze na przełączaniu wajch, drewniana walka z której nawet Gothic byłby dumny, to wszystko zdaje się krzyczeć JESTEM Z SZÓSTEJ GENERACJI. A ja kocham gry z tamtych czasów.

Fabuła jest bardziej zakręcona niż włosy na głowie Kacperka z Rodzinki.pl. Podróże w czasie, alternatywne uniwersa, starożytni bogowie sterujący wszystkimi wydarzeniami, walka z przeznaczeniem itp. Nawet nie będę tego streszczał. Tym razem zamiast grać wychudzonym i owiniętym szmatami zombiakiem pochłaniającym dusze znowu wskakujemy w obcisłe portki Kaina. Bardzo dobrze. Gość ma coś z Kratosa: jest charyzmatyczny, pewny siebie aż do przesady, bezwzględny, wkurzony i żądny krwi. Taką postacią aż chce się grać. Już sam początek gry daje pewne wyobrażenie jakim madafaką przyszło nam sterować, można sobie dowoli roszarpywać prostytutki i meneli, korzystając z chwilowej niewidzialności wykonywać brutalne insta-kille na drobnych rzezimieszkach oraz członkach zakonu (skręcanie karku? proszę bardzo. wyrywanie z klatki piersiowej jeszcze bijącego serducha? nie ma problemu. Przebijanie mieczem głowy? Oczywiście mordo!), a z czasem nasz anty-heros dorabia się kolejnych zdolności, dzięki którym może np przejąć kontrolę nad umysłem człowieka, skakać na ogromne odległości lub palić oponentów żywcem. Walka sama w sobie nie jest zbyt wyrafinowana, to nie Ninja Gaiden z mnóstwem combosów, odbijaniem się od ścian i masą i efektownych wykończeń, ale można sobie ją nieco podkręcić w opcjach zmieniając sposób blokowania z automatycznego na manualny - ten drugi wymaga dużo większej precyzji, a do tego jeszcze dochodzi coś na wzór "mikiri" z Sekiro, czyli specjalne ataki przeciwników, których nie można zablokować w normalny sposób i trzeba zrobić przed nimi unik. Ja się dobrze bawię tych starciach, jedyne "ale" jake mam to że jest ich za dużo, wolałbym żeby większy nacisk postawiono na eksplorację i bardziej dopieścili łamigłówki, które no nie są zbyt wyszukane.

W skrócie: znęcanie się nad enpecami, wajchy (duuuuuużo wajch), jeden z najbardziej kozackich protagonistów jakich widziało Giereczkowo, walka (duuuuuużo walk), cycate wampirzyce, bardzo ponury klimat i archaizmy (duuuuużo archaizmów). Możesz sobie skakać po wymiarach chudzielcem Razielem i myśleć, że jesteś cool, a możesz też odpalić Blood Omen 2 i faktycznie stać się wrednym zakapiorem. Wybór należy do Ciebie.

Edytowane przez Josh

Opublikowano

BO2 to najsłabsza gra w serii (tej abominacji Ascendance nie liczę), ale i tak ją bardzo lubię, może w tym roku jeszcze zdążę pyknąć przy powtarzaniu sobie serii.

Opublikowano

Po skończonej przygodzie w Cyrodill oraz po niedawnych wpisach kolegi @oFi postanowiłem odświeżyć sobie najnowszą trylogię Hitmana)Na PS5 miałem zakupioną (i splatynowaną) część 3, ale że teraz to wydanie skompilowane, zawierające też poprzednie części (+sporo bonusowych misji, jak widzę), to zaczynam od Paryżabanderas

Opublikowano

Będzie Pan zadowolony ogor

Poczytałem sobie o developerze.

W ogóle nie wiedziałem, że to Duńczycy robili i IO interactive ma swój własny silnik, który dopieszczają od lat Glacier engine 2. Niezłe zamieszanie mieli podczas dwójki, która byla skończona w 1/4 i musieli zwolnić prawie polowe pracowników by się uwolnić od Square enix, bo obecny managment ich wykupił. Późnej widze, że warner posypal kasę by dokończyli projekt.

Historia podobna do Pana z baldurow, ktory do konca walczył o swoją markę.

Dzięki temu dokończyli dwójkę i z pompą zakończyli trylogie w ostatniej części.

No i teraz dzięki temu mają projekt na mr bonda robionego na własnym silniku i wlasnych zasadach. Fajnie, że im się udalo przetrwać.

Na Wikipedii eng jest cala historia

https://en.wikipedia.org/wiki/Hitman_2_(2018_video_game)

Opublikowano
8 minut temu, oFi napisał(a):

Będzie Pan zadowolony ogor

Jestem zadowolony, 2 pierwsze części ogrywałem kilka lat wcześniej na PC. Sporo jeszcze pamiętam z nich, uwielbiałem bawić się w tych piaskownicach)

  • 1 miesiąc temu...
Opublikowano

Dzisiaj jakoś przypadkiem i trochę nie przypadkiem wróciłem do FF Rebirth. Pamiętałem, że z okazji premiery na konsoli Nintendo miał być patch na PS5, więc sprawdziłem. Skończyłem grać na etapie Gold Saucer, zmasowany atak mini gierek zabił mi fun skutecznie swojego czasu, dzisiaj miałem sprawdzić tylko wizualia, gdzie update zaliczył model oświetlenia do poziomu tego z PC, no i albo to placebo, albo coś się zmieniło, nie tylko w grafice.

Gra mnie oczarowała, skończyłem ten ciężki w aktywności dodatkowe etap i ruszyłem nawet dalej. Oprócz - wydaje się lepszych wizualiów, zaskoczył mnie gameplay, a konkretnie poziom trudności. Tutaj nie wiem czy to nowy build, czy kwestia tego, że zmieniłem poziom trudności z Normalnego na Dynamiczny, ale w końcu wałka jest wyzwaniem, nawet zacząłem ginąć od zwykłych mobów. Mam podejrzenia, że to kwestia buildu, bo grając w demo na Switch 2 też mi się wydawało, że balans potyczek jest dużo ciekawszy. Trybu “ Dynamiczny nie ruszałem wcześniej, bo byłem przekonany, że on się automatycznie skaluje w dół, żeby ułatwić rozgrywkę, a domyślny tryb to jednak Normalny, więc chyba moje modły zostały wysłuchane!

  • 3 tygodnie później...
Opublikowano

Cyberpunk 2077

Psioczyłem ostatnio trochę na ten tytuł, moje pierwsze wrażenia były tragiczne na całej linii - od UI, przez grafikę aż po gameplay, nasłuchany o wspaniałości tej gry nie mogłem tego tak zostawić, więc dostała u mnie drugą szansę. No i siadło. Spędziłem więcej czasu na poznawaniu mechanik, trochę postrzelałem, wykupiłem kilka ulepszeń, gra gitara. Strzelanie stało się całkiem przyjemne, szczególnie robią robotę bronie Smart, które same się naprowadzają, więc od dobrych kilku godzin chodzę i likwiduję gangusów i innych psychopatów testując to i owo. Hacki też całkiem fajnie wypadają, brakuje mi jednak jeszcze możliwości do całkowitego kontrolowania pola walki ale to już chyba tylko kwestia postępów w grze.

Co mi się nadal nie podoba, to stan techniczny tej produkcji. To chyba jest znak rozpoznawczy REDów, podobnie jak w Wieśku 3, bugów jest masa. Oświetlenie niektórych obiektów migocze, od normalnego do wypalającego gały. NPC wtapiają się w otoczenie, lewitują, zapadają pod ziemię. W 2026 roku elementy dalszego otoczenia doczytują się niemal jak z pirackiego DVD na X360, zanim budynek się wczyta, patrzymy na klocki jak z Minecrafta, podobnie z modelami NPC w oddali. Ich silnik graficzny to jakiś żart, a przecież gra jest już właściwie "naprawiona" względem tego, co było.

Gram na PS5 Pro, do zakupu skusił mnie niedawny szum medialny wokół łatki dla PS5 Pro, która miała wprowadzać jakieś mega RT ficzery graficzne, tymczasem jedyna realna rzecz, która cieszy to wysoki framerate w trybie Perf i zwykłym RT - do ok 70fps. RT Pro to niestety nieporozumienie, gra zyskuje neony emitujące dynamiczne światło, jednak koliduje to z generowaniem cieni RT i miejscami wszystko zaczyna wyglądać płasko w porównaniu do zwykłego trybu RT, bo światło neonów świeci tak mocno, że rozświetla za bardzo miejsca, które powinny być zacienione. Jedna z najgorszych implementacji RT jakie widziałem, to co pokazali w W3 wygląda lepiej i nie rozumiem, czemu nie trzymali się tego schematu, tylko wyrywkowo dodali kilka efektów.

O ile gra się przyjemnie, to taka niedbałość techniczna mocno zniechęca. Ciekawe, czy przejście na UE5 coś tutaj zmieni, czy po prostu ten typ tak ma?

Edytowane przez Masamune

Opublikowano
W dniu 22.06.2026 o 13:45, Masamune napisał(a):

Cyberpunk 2077

Psioczyłem ostatnio trochę na ten tytuł, moje pierwsze wrażenia były tragiczne na całej linii - od UI, przez grafikę aż po gameplay, nasłuchany o wspaniałości tej gry nie mogłem tego tak zostawić, więc dostała u mnie drugą szansę. No i siadło. Spędziłem więcej czasu na poznawaniu mechanik, trochę postrzelałem, wykupiłem kilka ulepszeń, gra gitara. Strzelanie stało się całkiem przyjemne, szczególnie robią robotę bronie Smart, które same się naprowadzają, więc od dobrych kilku godzin chodzę i likwiduję gangusów i innych psychopatów testując to i owo. Hacki też całkiem fajnie wypadają, brakuje mi jednak jeszcze możliwości do całkowitego kontrolowania pola walki ale to już chyba tylko kwestia postępów w grze.

Co mi się nadal nie podoba, to stan techniczny tej produkcji. To chyba jest znak rozpoznawczy REDów, podobnie jak w Wieśku 3, bugów jest masa. Oświetlenie niektórych obiektów migocze, od normalnego do wypalającego gały. NPC wtapiają się w otoczenie, lewitują, zapadają pod ziemię. W 2026 roku elementy dalszego otoczenia doczytują się niemal jak z pirackiego DVD na X360, zanim budynek się wczyta, patrzymy na klocki jak z Minecrafta, podobnie z modelami NPC w oddali. Ich silnik graficzny to jakiś żart, a przecież gra jest już właściwie "naprawiona" względem tego, co było.

Gram na PS5 Pro, do zakupu skusił mnie niedawny szum medialny wokół łatki dla PS5 Pro, która miała wprowadzać jakieś mega RT ficzery graficzne, tymczasem jedyna realna rzecz, która cieszy to wysoki framerate w trybie Perf i zwykłym RT - do ok 70fps. RT Pro to niestety nieporozumienie, gra zyskuje neony emitujące dynamiczne światło, jednak koliduje to z generowaniem cieni RT i miejscami wszystko zaczyna wyglądać płasko w porównaniu do zwykłego trybu RT, bo światło neonów świeci tak mocno, że rozświetla za bardzo miejsca, które powinny być zacienione. Jedna z najgorszych implementacji RT jakie widziałem, to co pokazali w W3 wygląda lepiej i nie rozumiem, czemu nie trzymali się tego schematu, tylko wyrywkowo dodali kilka efektów.

O ile gra się przyjemnie, to taka niedbałość techniczna mocno zniechęca. Ciekawe, czy przejście na UE5 coś tutaj zmieni, czy po prostu ten typ tak ma?

W Wiedźmina 3 pykam sobie teraz i z racji upałów przeskoczyłem z pc na ps5. Gra wygląda bardzo dobrze tu i tu. Ps5 tylko niższa rozdzielczośc, ale dla laika niezauważalna różnica.

Co do Cyberpunka to przepaść między pc a ps5 jest bardzo duża. Odpaliłem wczoraj na konsoli z ciekawości i wygląda to i działa tak sobie. Mimo to grę warto ograć, bo klimat ( z racji grafiki na pc 10x lepszy ) i fabuła są super.

  • 1 miesiąc temu...
Opublikowano
  • Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem.

Ostatnio w ramach ultra-maratonu skończyłem około 20 staroci (jeszcze 40 przede mną), ale nie chce mi się opisywać wszystkich, więc skupię się na tych które sprawiły mi najwięcej frajdy:

Dead Rising 2

8456L.jpg

Moja ulubiona część i perfekcyjny przepis na dobre Dead Rising, bo gierka oferuje to co w tej serii najlepsze, jednocześnie poprawiając wiele rzeczy, które w jedynce wyszły kiepsko. Mamy więc główny ficzer w postaci ciągle upływającego czasu i związanej z tym presji, trzeba cały czas zasuwać i w biegu kalkulować czy lepiej przeznaczyć cenne minuty na ratowanie NPCów, na szukanie lepszych broni czy może na ruszenie głównego wątku do przodu zanim nastąpi deadline i zobaczymy napis "game over", są rozsiani w różnych miejscach opcjonalni bossowie do ubicia, jest też sporych rozmiarów główna miejscówka. DR2 to typowy przykład sequela stworzonego na zasadzie "bigger, better, more badass": główna miejscówka jest o wiele ładniejsza, ciekawsza i bardziej zróżnicowana niż w jedynce, szare i nudne centrum handlowe zastąpiono ekskluzywnym kurortem pełnym sklepów, kasyn, klubów i basenów (do dzisiaj wygląda to ładnie i bardzo żywo), enpece nie są już takimi tępakami i nie trzeba co 5 sekund obracać się za siebie, żeby upewnić się, że jeszcze oddychają, wystarczy dać im do łapy kij golfowy albo różowe dildo do obrony i sami sobie poradzą oh_you do tego co rusz znajdujemy w trakcie przygody nowe schematy broni pozwalające tworzyć coraz to bardziej absurdalne narzędzia destrukcji, gdzie taka wyrzutnia fajerwerek czy elektryczne grabie rażące zombie prądem, to zaledwie czubek góry lodowej. Sporo rzeczy tu podkręcono.

Mimo wszystko nie zdziwię się jeżeli ktoś kto nigdy w to nie grał boleśnie się odbije od tego tytułu, bo archaizmy są wszechobecne i dzisiaj gra jest już mocno toporna, zwłaszcza walka melee to KEK grubego kalibru (takiego Gothicowego kalibru), ale nawet tak prozaiczne czynności jak bieganie między zombiakami czy skakanie srogo zalatują drewnem. Gameplay jest też bardzo schematyczny, w kółko wykonujemy te same czynności, jest baaaaaardzo dużo biegania i backtrackingu, a rozgrywka trochę sobie przeczy, bo z jednej strony mamy ocean zombiaków do sklepania i mnóstwo różnych broni żeby tego dokonać, a drugiej i tak nie ma czasu, żeby przetestować choćby połowę z tych zabawek. Ot, tytuł dla koneserów nietuzinkowych rozwiązań, jakby co to już wiesz na co się piszesz.

The Evil Within 1&2

zp-106236_The-Evil-Within_2013_10-23-13_ images?q=tbn:ANd9GcTR65bX2rKyh6xyvPfaQgr

Najlepsze survival horrory, które nie są ani Residentami, ani Silent Hillami, mimo że z oby serii czerpią garściami. Z tych dwóch ciut bardziej wolę jedynkę, bo ma o wiele bardziej zryty klimat, straszy lepiej i jest horrorem w bardziej klasycznym wydaniu: rozgrywka jest bardziej liniowa, lokacje klaustrofobiczne, trzeba lepiej zarządzać ekwipunkiem, no i ma fajne mechaniki podpalania potworów oraz zwabiania ich w pułapki, z których to z jakiegoś powodu zrezygnowano w dwójce. Jak dla mnie absolutny peak siódmej generacji konsol - przypomnę tylko, że TEW wyszedł w czasie, kiedy RE przeżywało swój największy kryzys (czyli po premierze Residenta z żyrafą w logo), a i Silent Hillowi nie szło najlepiej (w 2012 ukazało się Downpour, które ubiło serię na długi czas), właśnie wtedy nie kto inny jak sam Shinji Mikami uratował nas swoim hiciorem.

TEW2 mimo, że gorszy, to dalej cały czas bardzo solidny tytuł. Jest trochę zbyt "gładki" i przytemperowano chore fantazje Mikamiego, ale dalej oferuje lepszy klimat niż większość gier z tego gatunku, no i zwyczajnie gra się w to świetnie. W pierwszej lokacji można spędzić dobre 3 godziny zwiedzając ukryte miejscówki, wykonując questy dla enpeców (dosłownie parę zadań na krzyż, żaden Ubislop z toną znaczków) i znajdując mocniejsze giwery obama później robi się już trochę bardziej liniowo i klasycznie. Fabuła jest bardziej filmowa, widać, że aktorzy mocno się przyłożyli, jest kilka spoko zwrotów akcji, końcówka niemal żywcem wyciągnięta z jakiegoś kinowego blockbustera. Mam wrażenie, że Capcom klepiąc RE Village nawet się nie wzorował tylko zrobił plagiat, bo Ethan przez całą grę robi dosłownie to samo co Sebastian, a jego córka pełni identyczną rolę w historii ragus

Pozostaje żałować, że raczej już się nie doczekamy TEW3, a szkoda bo zarówno jedynka jak i dwójka zostawiły furtkę na potencjalny sequel.

Alone in the Dark: The New Nightmare

640full-alone-in-the-dark_-the-new-night

Jedyna część tej serii, którą lubię i do której mogę wracać dziesiątki razy i nigdy mi się nie znudzi. Naprawdę nie potrafię zrozumieć dlaczego zrobili reboot jedynki zamiast akurat tej odsłony :/ Widać potężne inspiracje klasycznymi Residentami: prerenderowane lokacje, dużo zagadek, dwójka bohaterów jak w RE1 i RE2 itp. Antyfani skrzyneczek czy maszyn do pisania mogą na szczęście odetchnąć z ulgą, bo takich rzeczy tu nie ma, przez co mimo że gra jest dosyć stara, to ma nieco bardziej nowoczesny vibe na tle pozostałych horrorów z epoki PSX. Potworki wywołują raczej zażenowanie lub w najlepszym wypadku obojętność, ale lokacjom oraz udźwiękowieniu nie da się odmówić klimatu: zwiedzanie starej, spróchniałej i totalnie odizolowanej od cywilizacji posiadłości wrzuca potężne ciary na penisa, a odgłosy skrzypiących drzwi, wyjącego za oknem wiatru czy trzeszczących pod nogami desek pięknie dopełniają spektaklu grozy. Serio, remake na miarę naszych czasów mógłby niejednego weterana survival-horrorów przyprawić o zawał. No i spoko, że kampanie Edka i Aliny mocno się od siebie różnią, dzięki czemu grę można przejść drugi raz z takim samym bananem na ryju i niepokojącym mrowieniem między jajami.

Kingdom Hearts 2

MV5BYWVhZGQ3YmYtN2ZkNy00MTIyLWI0OTItZTI0

KH3 rozczarował, ale do dwójki lubię wracać, to spokojnie top 10 moich ulubionych gier ever. Disnejowe zjebiszcza pewnie ponarzekają, że za dużo tu wątków z anime, a za mało z ich ulubionych bajek, ale dla mnie balans jest idealny i stanowi idealny miks między opowieściami wujka Walta oraz szalonymi wizjami Nomury. Tutaj przynajmniej jeszcze idzie zrozumieć fabułę, dopiero później temu żółtemu wariatowi odpięły się wrotki i pojechały w swoim kierunku gayos Proste, ale efektowne walki (jak ktoś myśli, że to tylko tępe mashowanie, to niech odpali najwyższy poziom trudności), cały czas śliczna grafika, cudowny bajkowy klimat, jedna z najlepszych i nabardziej epickich końcówek w grach wideo, najlepsze światy z najlepszych bajek (Mulan, Herkules, Król Lew), a nawet filmów (Tron, Piraci z karaibów) oczywiście przy wykorzystaniu muzyki z tychże produkcji. Fajnie jakby Czwórka była chociaż w połowie tak dobra.

Opublikowano

W Alone’a grałem w wersji na PSXa i główny bohater w porównaniu z RE i Dino wyglądał jak pikselowata małpa z łamiącymi się teksturami, broń była zupełnie bez mocy mimo że rewolwer był trój lufowy, shotgun też miał kilka luf a pokraki i tak słabo na niego reagowały, do tego wchodzące pod koniec indiańskie klimaty do mnie nie przemawiały. Za to klimat, super latarka, świetny motyw muzyczny podczas walki z przeciwnikami robiły robotę. Całość gameplay’u a la RE też dawała radę i dobrze się grało. Z chęcią też bym przygarnął remake jak RE2.

Opublikowano

No jednak Darkworks, to nie było Capcom, ale jak na mniejszego dewelopera, to i tak ładnie im wyszedł ten tytuł. Bronie jak dla mnie miały niezłego kopa

Mają stanowczo za mały odrzut jak na taką ilość luf (strzelba z trzema lufami powinna urwać tej wątłej babeczce obie ręce newell ), ale brzmią milion razy lepiej niż w Dino Crisis, tam to dopiero pistolet i shotgun nie miały żadnej mocy

Najgorsze były pukawki znajdowane na samym końcu, jakieś dwie energetyczne pierdziawy, ale w ogóle ostatnie 30 min gry w demonicznym świecie to był straszny zjazd: obrzydliwy design, mała ilość zagadek (u Edwarda całe zero) i napierające non stop fale wrogów. I tak warto zagrać jak ktoś nie miał okazji, posiadłość ma nawet lepszy klimat niż rezydencja Spencera z RE1, u Aline trafia się nawet stworek w stylu Nemesisa, który goni nas przez kilka lokacji sadkek Dałbym się pochlastać za remake tej gry na RE Engine.

Edytowane przez Josh

Opublikowano

GTA3

GTA3.COM - Please Do Not Walk On The Grass

Jezu jak ja kocham tę trylogię z PS2, znam te gry na pamięć, topografię miast mam wyrytą w pamięci lepiej niż moją własną mieścinę, podobnie jak do Residentów czy DMC potrafię wracać do tych tytułów średnio raz na pół roku i nigdy nie mam dosyć. Co prawda z całej ekipy Trójka zestarzała się najgorzej, ale i to i tak cały czas kawał solidnej i turbo grywalnej giery. Szarpane oczywiście w oryginalną wersję, bo jak widzę ten HD remaster, to zbiera mi się na wymioty, wygląda to jakby ktoś całą grę przemielił przez jakiś AI slop generator. Niestety, takie granie wiąże się z całą masą archaizmów, od mocno nieporęcznego systemu zmiany broni, przez fatalne celowanie, aż po brak natychmiastowego restartu po uwaleniu misji (trzeba wczytać save, żeby nie przepadły zdobyte bronie, następnie dojechać do zleceniodawcy i dopiero wtedy można lecieć z misją od nowa), no ale coś za coś.

Absolutnie kocham tę grę za zwartą strukturę i podejście do rozgrywki: miasto jest duże, ale nie za duże, nigdy nie trzeba jechać do celu dłużej niż parę minut, nie ma mowy o enpecach, którym ryje się nie zamykają nawet na 10 sekund, bo większość zadań wykonujemy w pojedynkę, nie ma ślamazarnych filmowych skryptów, a misje nie są w żaden sposób ograniczone, rzadko się zdarza żeby oddalenie się od celu skutkowało napisem game over jak to obecnie wygląda w grach Rockstar. Ot, czysty, nie zmącony niczym gameplay, a fabuła jest gdzieś tam sobie na trzecim planie. Wiadomo, że gra nie jest idealna i dzisiaj już sporo rzeczy mocno uwiera: samochody stają w płomieniach i wybuchają po zaledwie kilku dzwonach, AI wrogów lepsze było w Pac-manie, brakuje bardziej zróżnicowanych zadań. Z takich ciekawszych, to mogę wymienić osłanianie snajperką ziomeczka szturmującego kontenerowiec pełen gangoli albo pościg za motorówką po wzburzonym morzu. Jednak nawet prostsze i bardziej schematyczne misje jak np. jazda po mieście i wjeżdżanie w stragany przyćpanych murzynów zapewniają wystarczająco frajdy Aloy_cool1Większość graczy pewnie by się śmiała z kartonowego modelu jazdy, ale szczerze to ja wolę takie luźne, arcade'owe podejście, niż zawrotną prękość 50km/h i dachowanie auta po najechaniu na najmniejszy krawężnik jak to było w GTAIV. Niestety strzelania nie da się już w żaden sposób obronić, ale takich misji jest niewiele, więc da się przeżyć. Gra skończona pewnie już 100 raz i na pewno będą kolejne.

Opublikowano
14 godzin temu, Josh napisał(a):

No jednak Darkworks, to nie było Capcom, ale jak na mniejszego dewelopera, to i tak ładnie im wyszedł ten tytuł. Bronie jak dla mnie miały niezłego kopa

Mają stanowczo za mały odrzut jak na taką ilość luf (strzelba z trzema lufami powinna urwać tej wątłej babeczce obie ręce newell ), ale brzmią milion razy lepiej niż w Dino Crisis, tam to dopiero pistolet i shotgun nie miały żadnej mocy

Najgorsze były pukawki znajdowane na samym końcu, jakieś dwie energetyczne pierdziawy, ale w ogóle ostatnie 30 min gry w demonicznym świecie to był straszny zjazd: obrzydliwy design, mała ilość zagadek (u Edwarda całe zero) i napierające non stop fale wrogów. I tak warto zagrać jak ktoś nie miał okazji, posiadłość ma nawet lepszy klimat niż rezydencja Spencera z RE1, u Aline trafia się nawet stworek w stylu Nemesisa, który goni nas przez kilka lokacji sadkek Dałbym się pochlastać za remake tej gry na RE Engine.

Ten shotgun ma trzy lufy. 3. A gość ładuje w zombiaka 3 razy zanim odwali kitę i nawet mu nic nie odpadło ) shotgun z Dino rzeczywiście sredniawka, ale dinozaury też ważą więcej niż zombie i trudniej je powalic.

Opublikowano

Onimusha 3: Demon Siege

rUEKCnd.png

Pamiętacie czasy, kiedy takie kostiumy były do odblokowania w grze, a nie wymagały zainstalowania moda? Aż chciało się masterować te tytuły Aloy_cool1 Niestety, wielkie cycuchy Michelle nie wystarczyły, żeby gra stała się moją ulubioną Onimushą, przeniesienie akcji z feudalnej Japonii do współczesnej Francji całkowicie zniszczyło klimat, a fabuła to spokojnie top 3 najbardziej absurdalnych historii w grach Capcomu ever (czyli wysoko, bo jak wszyscy dobrze wiemy, kretyńskich scenariuszy u nich pod dostatkiem): podróże w czasie, demony szturmujące Paryż, dzieciak porozumiewający się za pomocą telepatii ze swoim ojcem, który utknął 500 lat w przeszłości. Jest grubo obama Zabrakło chyba tylko latającego karła potrafiącego swobodnie poruszać się między czasoprzestrzenią, pomagającego głównym bohaterom w trakcie ich podróży... a nie, czekaj, to też jest. Mimo wszystko szacun dla dewelopera, za to że przewidział inwazję na Francję i ludzi mordowanych na ulicy w biały dzień.

images?q=tbn:ANd9GcQIOqLY4bw5KjKUxZJaCBQ

mqdefault.jpg

Gra wyszła w 2004 roku i było już wtedy czuć, że formuła powoli się wyczerpuje, a walka zaczyna trącić drewnem. Tak tylko przypomnę że w tym samym roku ukazało się Ninja Gaiden na Xboxie, a zaledwie rok później wyszło DMC3, czyli obie gry, które maksymalnie wyżyłowały gatunek hack'n'slashy i ustaliły nowy standard na długie lata. Z drugiej strony mamy tu dwie grywalne postacie, gdzie każda ma po kilka broni, jakieś ataki magiczne, możliwość przemiany w demona zamieniającego wrogów na papkę, a dla wprawionych graczy istnieje możliwość wykonywania efektownych critical hits, więc tragedii nie ma i idzie wycisnąć nieco grywalności z tego skostniałego systemu. Dużo lepiej wypada eksploracja, wszędzie leży pełno poukrywanych sekretów i skrzyneczek z łamigłówkami, których rozwiązanie daje sporo satysfakcji, no i należycie wykorzystano motyw podróży w czasie co też pozwoliło deweloperom na zaimplementowanie kilku fajnych zagadek, bo często to co robimy w przeszłości jako Jean Reno ma wpływ na wydarzenia w czasach współczesnych podczas grania Samanosuke.

Szkoda, że przygoda jest tak krótka, całość idzie machnąć w 5-7 godzin, no ale taki już urok tych starych produkcji Capcomu, żadna Onimusha poza Dawn of Dreams nie była zbyt długa, stawiając raczej na replay ability niż długą kampanię fabularną. Pewnie to poprawią w Way of the Sword, tylko pytanie czy po tych wszystkich zmianach i odcięciu się od wydarzeń z poprzednich odsłon to będzie dalej ta sama Onimusha pełna pojebanych motywów rodem z anime i z tym specyficznym japońskim vibem.

Opublikowano
53 minuty temu, Josh napisał(a):

Onimusha 3: Demon Siege

rUEKCnd.png

Pamiętacie czasy, kiedy takie kostiumy były do odblokowania w grze, a nie wymagały zainstalowania moda? Aż chciało się masterować te tytuły Aloy_cool1 Niestety, wielkie cycuchy Michelle nie wystarczyły, żeby gra stała się moją ulubioną Onimushą, przeniesienie akcji z feudalnej Japonii do współczesnej Francji całkowicie zniszczyło klimat, a fabuła to spokojnie top 3 najbardziej absurdalnych historii w grach Capcomu ever (czyli wysoko, bo jak wszyscy dobrze wiemy, kretyńskich scenariuszy u nich pod dostatkiem): podróże w czasie, demony szturmujące Paryż, dzieciak porozumiewający się za pomocą telepatii ze swoim ojcem, który utknął 500 lat w przeszłości. Jest grubo obama Zabrakło chyba tylko latającego karła potrafiącego swobodnie poruszać się między czasoprzestrzenią, pomagającego głównym bohaterom w trakcie ich podróży... a nie, czekaj, to też jest. Mimo wszystko szacun dla dewelopera, za to że przewidział inwazję na Francję i ludzi mordowanych na ulicy w biały dzień.

images?q=tbn:ANd9GcQIOqLY4bw5KjKUxZJaCBQ

mqdefault.jpg

Gra wyszła w 2004 roku i było już wtedy czuć, że formuła powoli się wyczerpuje, a walka zaczyna trącić drewnem. Tak tylko przypomnę że w tym samym roku ukazało się Ninja Gaiden na Xboxie, a zaledwie rok później wyszło DMC3, czyli obie gry, które maksymalnie wyżyłowały gatunek hack'n'slashy i ustaliły nowy standard na długie lata. Z drugiej strony mamy tu dwie grywalne postacie, gdzie każda ma po kilka broni, jakieś ataki magiczne, możliwość przemiany w demona zamieniającego wrogów na papkę, a dla wprawionych graczy istnieje możliwość wykonywania efektownych critical hits, więc tragedii nie ma i idzie wycisnąć nieco grywalności z tego skostniałego systemu. Dużo lepiej wypada eksploracja, wszędzie leży pełno poukrywanych sekretów i skrzyneczek z łamigłówkami, których rozwiązanie daje sporo satysfakcji, no i należycie wykorzystano motyw podróży w czasie co też pozwoliło deweloperom na zaimplementowanie kilku fajnych zagadek, bo często to co robimy w przeszłości jako Jean Reno ma wpływ na wydarzenia w czasach współczesnych podczas grania Samanosuke.

Szkoda, że przygoda jest tak krótka, całość idzie machnąć w 5-7 godzin, no ale taki już urok tych starych produkcji Capcomu, żadna Onimusha poza Dawn of Dreams nie była zbyt długa, stawiając raczej na replay ability niż długą kampanię fabularną. Pewnie to poprawią w Way of the Sword, tylko pytanie czy po tych wszystkich zmianach i odcięciu się od wydarzeń z poprzednich odsłon to będzie dalej ta sama Onimusha pełna pojebanych motywów rodem z anime i z tym specyficznym japońskim vibem.

W dwójkę nigdy nie grałem (choć pewnie nadrobię w końcu), ale z rozpykanej trójcy, to jest jedynka, trójka i DoD oceniam najniżej. Do jedynki pewnie wrócę, DoD za 10 lat jak skończę backlog i ją zapomnę też ma szanse na kolejne ogranie, ale w trójce mi nie leżały zarówno setting, jak i broń Jeana Reno. Choć gierka fajna.

Opublikowano

Oni 2 najlepsze, a jeżeli ktoś Ci powie inaczej, to znaczy że albo kłamie, albo nie zna się na grach. Najlepszy klimat, najfajniejsze lokacje, mocno nieliniowe story które wpływa na żywotność bo żeby zobaczyć wszystko trzeba przejść grę co najmniej cztery razy, świetny soundtrack (chociaż nie tak dobry jak w DoD), parę unikatowych mechanik jak np handel przedmiotami, generalnie gra stanowi mocny upgrade względem jedynki, jednocześnie nie mieszając aż tak jak to zrobiła Onimusha 3. Remaster jest już od jakiegoś czasu, pomijając kretyńskie cenzurowanie cycków jak najnardziej warty ogrania, na promkach śmiga za grosze.

Opublikowano

Headhunter

Screenshot of Headhunter (Dreamcast, 2001) - MobyGamesHeadhunter for Sega Dreamcast - Screenshots

Wracam do tej gry równie często jak do Residentów, a to jak bardzo ją kocham i jak chciałbym remake jest nie do opisanianvmndZestarzała się godnie i nawet bym powiedział, że na swoje czasy trochę wyprzedzała swoją epokę oferując zajebiście filmową rozgrywkę, kamerkę momentami ustawiającą się jakby chciała zrobić ujęcie znad ramienia (przypominam, że RE4 był wtedy jeszcze w powijakach) i prosty cover system. Z jakiegoś powodu nigdy nie zrobiła większej furory, owocując zaledwie jednym sequelem (niestety kiepskim) i znikając z radaru na zawsze, mimo że mogła to być mocna konkurencja dla MGS i Syphon Filter. Trzon rozgrywki to właśnie takie RE + MGS + trochę Moto Racer, czyli dużo strzelania, fajna eksploracja, proste zagadki, okazjonalne stealth, misje VR+ ciekawe walki z bossami starające się wykraczać poza prosty schemat "strzel i zrób unik". Sekwencje na motorze wypadają już dzisiaj jak grubo ciosane drewno, model jazdy nie zachwyca, ale podoba mi się to jak oddali ciężar tej maszyny, czuć że to nie jakiś lekki, śmiesznie pierdzący ścigacz z GTA tylko kawał bestii. Na szczęście nie mówimy tu o żadnym open worldzie tylko o bardzo liniowej przygodzie, miasto jest maksymalnie ograniczone, pozbawione jakichkolwiek questów, a jednoślad służy wyłącznie za środek lokomocji z punktu a do punktu b, nawet nie można z niego zsiadać kiedy mamy na to ochotę. I dobrze, dzięki temu filmowa narracja nie siada i co rusz jesteśmy rzucani z jednej efektownej sekwencji do drugiej. Klimatycznie nie wiem do czego to porównać, może trochę do Raportu mniejszości z Tomem C. story też ma miejsce w niedalekiej przyszłości, ogólnie czuć tu klimat filmów z początku lat 2000, aczkolwiek pod koniec wchodzą już motywy rodem z Residentów (laboratorium, eksperymenty genetyczne, nawet Tyrant się załapał). Muzyka to absolutny peak gier wideo, Richard Jacques to trochę taki Hans Zimmer giereczkowa z tamtych czasów, szkoda że później kazali mu klepać ost do Sonica, chociaż z tego co się orientuję miał też komponować muzykę do anulowanego Eight Days

Perełka i jedna z tych przygód, które już nigdy więcej się nie powtórzą

Opublikowano

Ukończyłem parę lat temu. Zero zaskoczenia że seria wyparowała. Premiera na DC w listopadzie 2001 a na PS2 w marcu 2002. Gdyby wydali te pół roku wcześniej i konkurowała jedynie z Extermination (które miałem bo na początku 2001 nie było innych przygodówek na PS2) to odniosła by większy sukces a tak mając na półce sklepowej MGS2, SH2, GTA3 czy DMC nawet na to się nie spojrzało.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.