Opublikowano 20 lutego20 lut Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem. Spełniłem swój spartański obowiązek.Po około 20 godzinach zobaczyłem napisy końcowe, a po 30 wpadła platyna (pierwsza w tym roku). Mimo bugów to spodobało mi się eksplorowanie świata, przedstawiona historia i te wszystkie postacie z własnymi rozterkami.Do najlepszych metroidvanii daleko ale mnie ostatnio tylko tak samo pochłoneła Castlevania Circle of the Moon na GBA i było to prawie 25 lat temu.Grałem strumieniowo na moim Ayn Odin bo gra zbytnio nie nadaje się do grania na 65 calowym potworze. Teraz będąc dalej na głodzie zabieram się za Chains of Olympus i Ducha Sparty na Vicie i rany... po tylu latach wciąż wygląda to wybornie i ma niesamowitą grywalność jak na gierki z PSP. Edytowane 20 lutego20 lut przez Patapon
Opublikowano 20 lutego20 lut 42 minuty temu, Patapon napisał(a):Spełniłem swój spartański obowiązek.Po około 20 godzinach zobaczyłem napisy końcowe, a po 30 wpadła platyna (pierwsza w tym roku). Mimo bugów to spodobało mi się eksplorowanie świata, przedstawiona historia i te wszystkie postacie z własnymi rozterkami.Do najlepszych metroidvanii daleko ale mnie ostatnio tylko tak samo pochłoneła Castlevania Circle od the Moon na GBA i było to prawie 25 lat temu.Grałem strumieniowo na moim Ayn Odin bo gra zbytnio nie nadaje się do grania na 65 calowym potworze. Teraz będąc dalej na głodzie zabieram się za Chains of Olympus i Ducha Sparty na Vicie i rany... po tylu latach wciąż wygląda to wybornie i ma niesamowitą grywalność jak na gierki z PSP.Powinni reaktywować vite i wydać jej następcę.
Opublikowano 22 lutego22 lut Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem. Platyna #59 Front Mission 2 : RemakePo splatynowaniu FM1 przyszedł czas na FM2. Widać, że twórcy nauczyli się robiąc jedynkę - rok między odsłonami i gra jest zdecydowanie lepszym odświeżeniem (głównie graficznie, bo gameplay jest zachowany z og wersji). Oglądając materiały z wersji na PSX nie dziwie się, że gra nie wyszła poza Japonię - tak mozolnej rozgrywki nigdy nie widziałem - granie w to było tylko dla prawdziwych masochistow. Dobrze, że remake to naprawia a jeszcze możemy włączyć szybką walkę i usunąć niepotrzebne cutscenki bojowo mapowe więc zostaje same mięsko. Ogólnie grając w tą odsłonę cały czas miałem vibe gry z ps2 przez UI - kanciaste, dużo statystyk, „brudne” - fajnie to się łączyło z wojną i wanzerami. Gameplay też zaliczył progress - więcej różnorodnych skilli, trudniejsza, wanzery bardziej odporne na inny gatunek broni, rakiety typu ziemia-powietrze, możliwość przenoszenia broni w plecakach czy ograniczona amunicja (tego nawet nie było w FM3). Fabularnie podobnie do FM1 czyli dla mnie kiepsko - przewidywalna i nieciekawa (głównie przez bezjajecznego protagoniste oraz przez jałowe dialogi a tłumaczenie też nie pomagało). Sam komplet trofek prostszy niż w FM1 - wystarczy 1 przejście i nie ma tak pokręconych sekretów jak jedynka - jest zdecydowanie przejrzyściej pod tym względem. Doszło trochę grindu w postaci 100 walk na arenie natomiast robienie ich daje dobre bronie a z konkretnym wanzerem robi się je błyskawicznie więc nie ma dramatu. Polecam gierkę fanom FM. Ocena gry: 7/10 Trudność platyny: 3/10 Łączny czas: ~30h
Opublikowano 23 lutego23 lut Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem. Platyna #32Yakuza Kiwami 3 & Dark TiesNie wiem co się dzieje, ale po latach zacząłem znowu częściej calakować gry:). To już druga w tym roku. Bardzo przyjemna platynka. Wymaga oczywiście jak w to Yakuzach sporej ilości side contentu, kilka walk z Amonami, sporej dawki minigier. W tej części jednak wszystko jest bardziej zwarte i nie wymaga grindu, jak w wielu poprzednikach. Mamy w zasadzie 3 głównie minigry, które trzeba przejść do końca, Sierociniec i wojny gangów motocyklowych dla Kiryu i rogalikowe Squid Game dla kolesia z ciemnej strony mocy. Jedynie nieco się męczyłem z tym Squid Game, ale może ze 4/5 powtórzeń kilkunastominutowych leveli to nic, było to zresztą całkiem przyjemne rogalikowe doświadczenie, gdzie zbieramy ekipę i power upy na dalszą grę. Niemniej jednak jak ich nie pozbieramy, to nie mamy szans ukończyć ostatnich 2ch poziomów, warto zrobić to na spokojnie. Ocena gry: 8/10Trudność platyny: 5/10Łączny czas: ~54h22m
Opublikowano 23 lutego23 lut Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem. Reanimal - kolejna krótka popierdółka. Lecz tym razem jest nim mroczny koszmar o grupie dzieci ktore musza sie ponownie zjednoczyć. Podobnie jak ostatnio, krótka i łatwa, a z pewnością łatwiejsza od swoich poprzedników. Żadnych poziomów nie musimy kończyć bez utraty życia. Możemy umierać do woli, choć tak naprawdę tutaj i tak nie ma gdzie. Gra jest bardzo czytelna w swojej mechanice, czy walce. Do calaka wystarczy zupełnie jedno "pełne" zaliczenie historii, aby wszystko odkryć. Pisząc pełne mam na myśli uwzględniając wszystkie znajdzki ktore możemy podnieść na swojej drodze od samego początku, az do końca. Znajdując je wszystkie odblokujemy ukryte zakończenie, ktore pojawia sie zaraz po standardowym zakończeniu - jest jego przedłużeniem. Na dobra sprawę wszystko wpada w przedziale 4 godzin jezeli będziemy zaglądać do poradnika. Trudność: +1/10, Fun: 7/10, Czas: 10h
Opublikowano środa o 16:065 dni Dragon Quest VII Reimagined - gra dosyć długa (ale dla fanów pierwowzoru na pewno za krótka, bo wykastrowali parę rzeczy). Grę można przechodzić na dowolnym poziomie trudności (jedynie wyzwania na arenie po przejściu main questa są trudniejsze i niezależne od wybranego poziomu, ale nie jest to jakiś hardkor). Jest trofik za wygranie 1000 bitew (który powinien wpaść sam jeśli nie unikamy walk, bo nie zaliczają sie potworki zabite na mapie). Jakby ktoś miał w planie platynowanie, to jedynym wkurwiającym trofeum jest zebranie wszystkich itemów w grze, z czego jakieś 10-12 jest dostępnych jedynie w mini gierce 'lucky panel' i wypadają losowo ze skrzynek. Mi zeszło w sumie ze 3-4h na grindowaniu tej gierki i udało się wszystko dobić (total rozegrane 42 partie), co wg reddita jest mocno fartowne, bo goście wrzucali tam, że im wpadło po 120+ rozgrywkach (a jeden nawet dał screena 200+). Jak ja się za to zabrałem to już był poradnik jak w to grać, żeby zoptymalizować szanse na lepsze itemy (resetować grę jak nie trafimy metalowego slima na start), więc to pewnie też pomogło trochę skrócić czas.Trudność: 3/10 (głównie ze względu na mozolny grind tych losowych itemków)Ocena:Czas: 65h
Opublikowano środa o 22:004 dni Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem. THE ORDER: 1886 Ostatnio ogrywając ponownie po latach trylogię greckiej mitologii Kratosa po tym szczuciu God of Warem na State of Play, wpadłem w nostalgiczny nastrój i przypomniał mi się The Order: 1886 jako moja pierwsza gra na PS4, zresztą zakupiłem ją w bundlu z konsolą właśnie. Ogrywałem ją z japą na ziemi ze względu na oprawę, ale całość była rozczarowująca. Krótka gra, lecąca na łeb na szyję historia (chociaż dość ciekawa, mix Ściganego z Van Helsingiem xd), masa QTE (co jeszcze by nie było takie złe, ale główne a'la boss fighty i inne ważniejsze potyczki to samo odklikiwanie buttonów), częste odbieranie graczowi kontroli nad postacią albo jej mobilności itp:. Samo strzelanie było wporzo, ciekawe, wymyślne bronie - jak karabin termitowy, którym obryzgiwaliśmy okolicę i wrogich ziutków tą procho-cieczą, podpalając później to wszystko wystrzeliwanym zapalnikiem, albo broń rażąca prądem na odległość od koleżki Tesli.Klimat wiktoriańskiego Londynu wymieszanego ze steam-punkiem, coś wspaniałego. No i ta grafika, która powodowała, że człowiek nie wiedział czy już może się poruszać postacią, czy cut-scenka jeszcze trwa.Najśmieszniejsze jest właściwie to, że ta ostatnia rzecz pozostała niezmienna i teraz grając, również nie wiedziałem kiedy jest koniec filmiku, oprawa w dzisiejszych czasach nadal robi. Może bardziej warto powiedzieć 'prezentacja' bo oprawa jest obstrzona przeróżnymi filtrami, bloomem, blurem, mamy czarne pasy, działa tylko w 30FPS (nie było patcha) itd, ale to jak to się prezentuje, brudne barwy, oświetlenie, taka ogólna plastyczność materiałów, same lokacje. Naprawdę mi się podobało. Polecam sobie odświeżyć, albo nawet zagrać jak ktoś nie miał szansy, ciekawy to był tytuł. Śmiem twierdzić, że dzisiaj jest nawet lepszy, a może i byłby nawet bardziej doceniony teraz. Po przejściu takiego filmowca mam chrapke na coś podobnego i chyba po nawale nadchodzących premier skuszę się na Hellblade 2. Polecam też tym, którzy ostatnio lubią się wkurwiać na Sony, The Order: 1886 i dalsze losy marki i developera to kolejny powód Kiedyś nie wbiłem nawet większości pucharków (i tak grałem kiedyś na innym profilu), nie znalazłem wszystkich znajdziek za pewne. Bo teraz kiedy zaglądałem dokładnie wszędzie to się udało. Chociaż musiałem 2 razy się cofnąć i wybrać scenke z menu, gdyż odpaliłem skrypt, który pchał opowieść dalej, a ja nie przeczesałem tam jakiejś alejki czy pokoju. Po skończeniu wróciłem się też do wcześniejszego chapteru, aby podpalić jak się okazało jednego ziutka, brakującego do trofika dotyczącego wcześniej wspominanej broni. Cała platynka i przejście zajęło jakieś 8 godzin i jest bardzo łatwa i ogólnie self explenatory.GRA: 6/10Trudność platyny 2+/10 (gra nigdzie nie śledzi jakie znajdźki mamy, a jakich nie.)
Opublikowano piątek o 01:393 dni Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem. Baldur's Gate: Enhanced EditionPlatyna #175.Pierwsza ukończona (nawet dwukrotnie) gra tego roku, a także pierwsza splatynowana to odświeżony klasyk z roku 1998 - Baldur's Gate.W zeszłym roku, przy okazji grania w Avowed jakoś złapałem fazę na eRPeGi fantasy i sporo różnych tytułów trafiło do mojej kolekcji.Baldur's Gate & Baldur's Gate II Enhanced Edition co prawda miałem już wcześniej, ale dopiero ta wspomniana "faza" sprawiła, że wreszcie postanowiłem zmierzyć się z tym kultowym tytułem.Od początku roku praktycznie nie odpalałem nic innego, więc można powiedzieć, że "zaiskrzyło".Jak na typowo PeCetową produkcję na konsolach jest to naprawdę dobrze przemyślany tytuł i mimo, że na pewno nie jest to poziom wygody, który oferuje combo myszka+klawiatura to po paru godzinkach śmigałem po menusach jak stary wyjadacz, a i pole walki na spokojnie dało się ogarnąć.Początkowo może przytłoczyć poziom informacji w dość obszernym tutorialu, a niektórych rzeczy chyba nie zrozumiałem do samego końca (zawiłości systemu D&D), co jednak nie przeszkodziło mi w ukończeniu tej fantastycznej przygody na poziomie Normal.W wielkim skrócie, bo pewnie większość z Was grała - wcielamy się w postać, której pochodzenie skrywa mgła niedopowiedzeń i wyruszamy w wielki świat, by dowiedzieć się prawdy o sobie.Możemy spróbować solo, ale największą frajdę sprawi zebranie pełnej, sześcioosobowej ekipy, z którą będziemy przemierzać spory i różnorodny świat, podzielony na mniejsze mapy, które odkrywamy, spacerując po nich (stary motyw z odkrywaniem mroku spowijającego niezbadane tereny).Podczas naszej podróży spotkamy całą masę interesujących postaci, poznamy różnego rodzaju intrygi polityczne na najwyższym szczeblu, a także wykonamy sporo questów dużo mniejszej wagi, co nie oznacza, że gorszych, ponieważ zgrabne pisarstwo, poczucie humoru i możliwość bycia wrednym skurczysynem skutecznie sprawia, że aż chce się zagadać do każdego napotkanego eNPeCa.Tak, to były złote czasy gatunku, gdzie twórcy (BioWare) nie bali się dać graczom możliwości decydowania o tym, jaką chcą być postacią/drużyną, bez tego lewackiego spierdolenia, które mamy dzisiaj, choćby w ich własnym Dragon Age.Tutaj możemy być dobrzy, sarkastyczni, pragmatyczni, albo zwyczajnie źli i tylko od nas zależy, jak potoczy się dana rozmowa - dzięki temu dialogi są naturalne, często zabawne, a to wszystko w sytuacji, gdzie 80% tekstu będziemy musieli sobie sami przeczytać, bo linijek dialogowych nie nagrano tu zbyt wiele.W każdym razie słuchanie/czytanie dialogów w Baldur's Gate było bardzo orzeźwiającym uczuciem po tych wszystkich bezpiecznych, nijakich, bezpłciowych i pisanych przez HRy wysrywów w dzisiejszych produkcjach typu Avowed czy Veilguard.Sama historia jest całkiem spoko i choć nie grzeszy zbytnią oryginalnością w ramach gatunku to śledzi się ją z zaciekawieniem.Na pochwałę zasługuje również fenomenalna muzyka, która nie zestarzała się ani o jeden dzień i fantastycznie ilustruje każdą sytuację - od spokojnego tła dla naszych podróży, po pompatyczne zagrzewanie do walki podczas starć.Graficznie jest... specyficznie - to starożytny Infinite Engine, czyli narzędzie BioWare do tworzenia takich izometrycznych eRPeGów i jak dla mnie jest spoko i spełnia swoją rolę.Jasne, piksele są sporych rozmiarów, albo czasem coś jest nieczytelne i ciężko odróżnić podłogę od ściany, ale naprawdę ciężko mi oceniać coś tak specyficznego - jest ok, a czasem nawet trafią się fajne widoczki, co widać w załączonej galerii screenshotów.Gameplay też fajny, przypominający gierki typu RTS - walka w czasie rzeczywistym, z możliwością pauzy i korygowania strategii, czy przywoływania błądzących członków naszej wesołej bandy do porządku (a zdarza się to dość często, zwłaszcza w ciasnych korytarzach).Urzeka również masa możliwości w rozwiązywaniu sytuacji - można nawet przejść całą grę, nie zabijając zupełnie nikogo.Jeśli chodzi o wady to tak naprawdę przeszkadzał mi jedynie limit EXPa, który można wbić w grze, bo po jego osiągnięciu sporo punkcików zwyczajnie nam przepada i zarówno zabijanie, jak i wykonywanie pozostałych questów robimy "za darmo" (tzn dostajemy info o zdobyciu EXP, ale paski postępu już nam nie rosną).Dla kogoś, kto leci po łebkach nie będzie to odczuwalne, ale ja chciałem poznać tego klasyka porządnie, odkrywając całą mapę, ubijając co się da i wykonując każde, nawet najbardziej popierdółkowate zadanie, więc mnie osobiście to dotknęło.Sprawa trofeów jest czasochłonna i średnio-trudna.Mamy sporo pucharków wzajemnie wykluczających się (przeważnie za jeden z dwóch sposobów rozwiązania jakiejś sytuacji), więc przyda się częste zapisywanie stanu gry, żeby po zdobyciu jednego trofeum, zaliczyć również to drugie.Pucharek za zabicie 1000 kreatur (ludzie się nie liczą) był wymieniany, jako jeden z tych bardziej upierdliwych (że niby grind), ale mi bez większego przywiązywania uwagi wpadł gdzieś w połowie przygody, więc wystarczy chcieć poznać dobrze każdy zakamarek, a wpadnie sam.Najtrudniejszym trofeum jest bez wątpienia Lord of Murder za ukończenie gry na najwyższym poziomie trudności, ale jest na to sposób.Jako że poziom trudności Legacy of Bhaal to jedno wielkie oszustwo ze strony gry, trzeba użyć kontr-oszustwa z naszej strony i tutaj wchodzi właśnie możliwość przejścia całej gry bez zabijania.Wybieramy złodziejaszka-shadowdancera, podbijamy mu możliwość krycia się w mroku i praktycznie całą grę przemykamy na "niewidzialności", omijając jakiekolwiek starcia (i tak nie mielibyśmy z nikim szans bo byle gibberling ma nas na strzała), a te fabularne rozstrzygając na naszą korzyść, wykorzystując pewien przedmiot, pozwalający przejąć kontrolę nad przeciwnikiem - w ten sposób wrogowie wykańczają się sami, a całość zajmuje około godzinki czasu i możemy ponownie oglądać napisy końcowe.Podsumowując...Spędziłem z tym klasykiem ponad 130h i nie nudziłem się ani trochę, a także ani razu nie pomyślałem sobie, że mam dość i chętnie pograłbym w coś innego.To wciąż naprawdę bardzo grywalny tytuł, który z czystym sercem polecę każdemu lubiącemu klasyczne gierki z gatunku RPG.Dla mnie to bardzo mocne 9/10 a trudność w zdobyciu platyny to jakieś 6/10, głównie ze względu na czas i wiele pucharków możliwych do przegapienia.
Opublikowano wczoraj o 11:30 1 dzień #115 Wiedźmin 3 PS5Wrażenia z gry opisałem w oddzielnym temacie, także tu skupię się tylko na platynie. Na początku byłem trochę przerażony ile rzeczy można pominąć przez złe decyzje, tym bardziej że chciałem zrobić wszystko w jednym podejściu zaczynając na najwyższym poziomie trudności.Najgorsze wydaje się zebranie wszystkich kart do Gwinta, jak nie zdobędziemy pewnych kart od razu później są niedostępne ze względu na brak postaci od których można je zdobyć. Po pierwszych wyścigach konnych myślałem, że z tym może być później problem ale zainwestowałem w dobre siodło dla Płotki dzięki czemu nie było z tym problemu. Pozostałe trofea do pominięcia to kwestia naszych wyborów fabularnych ale na szczęście można zapisać grę praktycznie w każdym momencie, także można się trochę zabezpieczyć przed złymi wyborami.Ostatecznie platyna nie była bardzo trudna ale trochę upierdliwa przez trofea do pominięcia.
Opublikowano 8 godzin temu8 godz. Ostatnio na nic nie ma czasu, to i dawno nie "podbilem ty karty"... ale w sumie też niewiele tego było.Póki conz tamtefo roku, w tym dopiero są w drodze ;) Brothers: A Tale of Two Sons Remake Remake gierki z PS3 z ciekawą, aczkolwiek niezbyt przyjemną historią. Można przejść samemu (lewa połowa pada to sterowanie 1 postacią a prawa połowa to 2 postać), lub we 2 osoby. Gameplay prosty ale dosyć przyjemny.Gra takie 7/10Czas potrzebny na platynę to około 4 godziny, poza samym przejściem do zrobienia kilka konkretnych czynności po drodze. Trudność platyny... hmm.. 2/10 ................... Marvel's Spider-Man Remastered Jako, że open worldy ostatnio mi nie siedzą to po pajęczaki sięgnąłem dopiero jak wpadły do Plusa... w związku z tym wcześniej przeszedłem Moralesa (a obecnie zaczynam powoli SM2).Podobnie jak Morales, stosunkowo przyjemna gra z podobnie prostą historią. Sekcje za którymi nie przepadałem to skradanki MJ.Ogolnie Milesa oceniłbym nieco lepiej, wydaje mi się ciekawszy, a i ciemny pająk ma nieco więcej możliwości.Gra takie 8-/10.Tak, jak sama gra, tak i platyna stosunkowo prosta i w miarę przyjemna, gdyby nie to, że aby zrobić 1 trophy trzeba się albo napocić, albo kupić DLC, albo drugi raz przejść grę do połowy.Na platynę zeszło 28 godzin, w tym ze 3-4 przez te 1 trophy. Trudność platyny: 3,5/10 ................... Split Fiction Po genialnym It Takes Two, nie mogłem ominąć kolejnego dzieła Hazelight i.... byłem nieco rozczarowany.To nadal bardzo dobra gra, gdzieś od połowy powiedziałbym że nawet świetna (a końcówka to naprawdę niezły pokaz kreatywności), jednak brak jej do wybitnego moim zdaniem ITT. Brakuje głównie pobocznych aktywności i różnorodności, której w ITT było pełno.Co ważne, podobnie jak poprzednie ich gry, ta również do przejścia tylko we 2 osoby (online lub lokalnie).Koniec końców, zdecydowanie polecam. Mocne 8+/10 (jeśli nie będą przeszkadzać nam zbyt monotonnie wyglądające sekcje Sci-Fi można przyjąć 9/10).Czas na platynę około 14 godzin. Trudność platyny 2,5 - 9/10 Mocno zależna od tego z kim gramy, ze względu na 1 trophy Edytowane 8 godzin temu8 godz. przez Emet
Opublikowano 6 godzin temu6 godz. Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem. RESIDENT EVIL: REQUIEMPlatyna pełna wstydu, ale wstyd przed Rychem. Wykorzystałem ułatwiacze dla cweli do przejścia Obłędu - Infinity ammo, nie poradziłbym sobie bez tego, poddałem się, nie ten mental health już, za wysokie progi Szkoda jedynie, że między Standardem a Insanity nie ma jeszcze jakiegoś trybu Hardcore. Ale sama gra jest cudowna, Capcom peak, wszystko zostało powiedziane w temacie.Myślę iż bez ułatwiaczy, to chyba najłatwiejsza platyna w Residentach (nie mam w innych) i bardzo szybka bo zajęła 32 godziny, no ale z wiadomych względów xD Dlatego już utykam mordę na ten temat, niebawem zjawi się tu ziomek co powie więcej na temat jej trudności Gra: 9/10Trudność platyny (cwel mode): 4/10
Opublikowano 6 godzin temu6 godz. Autor 2 godziny temu, Emet napisał(a):Tak, jak sama gra, tak i platyna stosunkowo prosta i w miarę przyjemna, gdyby nie to, że aby zrobić 1 trophy trzeba się albo napocić, albo kupić DLC, albo drugi raz przejść grę do połowy.O wykupienie strojów chodzi? Nie trzeba robić wszystkich wyzwań na złoto, nawet jak wykorzystamy medale na coś innego niż stroje.
Opublikowano 4 godziny temu4 godz. 1 godzinę temu, Szermac napisał(a):RESIDENT EVIL: REQUIEMPlatyna pełna wstydu, ale wstyd przed Rychem. Wykorzystałem ułatwiacze dla cweli do przejścia Obłędu - Infinity ammo, nie poradziłbym sobie bez tego, poddałem się, nie ten mental health już, za wysokie progi Szkoda jedynie, że między Standardem a Insanity nie ma jeszcze jakiegoś trybu Hardcore. Ale sama gra jest cudowna, Capcom peak, wszystko zostało powiedziane w temacie.Myślę iż bez ułatwiaczy, to chyba najłatwiejsza platyna w Residentach (nie mam w innych) i bardzo szybka bo zajęła 32 godziny, no ale z wiadomych względów xD Dlatego już utykam mordę na ten temat, niebawem zjawi się tu ziomek co powie więcej na temat jej trudności Gra: 9/10Trudność platyny (cwel mode): 4/10Pamietaj ze glownie chodzi o to aby sie dobrze bawic wbijajac pucharki a nie rzucac qurwami na prawo i lewo. Ja pewnie pojde twoim tropem ale na pewno sprobuje wczesniej wlasnych sil W kazdym razie zabawa po pachy.
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.