Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Forum PSX Extreme

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Platinum Club

Featured Replies

Opublikowano
  • Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem.

Spełniłem swój spartański obowiązek.

Screenshot_20260220-191327_Moto AI (1).png

Po około 20 godzinach zobaczyłem napisy końcowe, a po 30 wpadła platyna (pierwsza w tym roku). Mimo bugów to spodobało mi się eksplorowanie świata, przedstawiona historia i te wszystkie postacie z własnymi rozterkami.

Do najlepszych metroidvanii daleko ale mnie ostatnio tylko tak samo pochłoneła Castlevania Circle of the Moon na GBA i było to prawie 25 lat temu.

Grałem strumieniowo na moim Ayn Odin bo gra zbytnio nie nadaje się do grania na 65 calowym potworze. Teraz będąc dalej na głodzie zabieram się za Chains of Olympus i Ducha Sparty na Vicie i rany... po tylu latach wciąż wygląda to wybornie i ma niesamowitą grywalność jak na gierki z PSP.

IMG_20260220_194519286_HDR.jpg

Edytowane przez Patapon

  • Odpowiedzi 2,4 tys.
  • Wyświetleń 376,8 tys.
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Najpopularniejszy posty

  • TWISTED METAL (#25) - nie rozumiem ludzi, którzy nie rozumieją fenomenu car combatów w Polsce. To musiało być coś konkretnego!!! To musiało mieć pier.dolnięcie!!!! Zbliżała się ćwiara!!! Subtelny jubi

  • Pora na małe podsumowanie z mojej strony, nie wiem czy to rok, czy więcej lub mniej, w każdym razie zacznę tam gdzie skończyłem ostatnio  Jeśli coś powtórzyło to sorki, sam już tego nie pilnuję, co op

  • Lollipop Chainsaw (PS3)     Ocena gry: 7,5/10 Trudność platyny: 4/10 Fun platynowania: 7/10 W pewnym sensie “gra legenda”, kolekcjonerski kąsek dla zbieraczy (na rynku

Opublikowano
42 minuty temu, Patapon napisał(a):

Spełniłem swój spartański obowiązek.

Screenshot_20260220-191327_Moto AI (1).png

Po około 20 godzinach zobaczyłem napisy końcowe, a po 30 wpadła platyna (pierwsza w tym roku). Mimo bugów to spodobało mi się eksplorowanie świata, przedstawiona historia i te wszystkie postacie z własnymi rozterkami.

Do najlepszych metroidvanii daleko ale mnie ostatnio tylko tak samo pochłoneła Castlevania Circle od the Moon na GBA i było to prawie 25 lat temu.

Grałem strumieniowo na moim Ayn Odin bo gra zbytnio nie nadaje się do grania na 65 calowym potworze. Teraz będąc dalej na głodzie zabieram się za Chains of Olympus i Ducha Sparty na Vicie i rany... po tylu latach wciąż wygląda to wybornie i ma niesamowitą grywalność jak na gierki z PSP.

IMG_20260220_194519286_HDR.jpg

Powinni reaktywować vite i wydać jej następcę.

Opublikowano
  • Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem.

Platyna #59

Front Mission 2 : Remake

Po splatynowaniu FM1 przyszedł czas na FM2. Widać, że twórcy nauczyli się robiąc jedynkę - rok między odsłonami i gra jest zdecydowanie lepszym odświeżeniem (głównie graficznie, bo gameplay jest zachowany z og wersji). Oglądając materiały z wersji na PSX nie dziwie się, że gra nie wyszła poza Japonię - tak mozolnej rozgrywki nigdy nie widziałem - granie w to było tylko dla prawdziwych masochistow. Dobrze, że remake to naprawia a jeszcze możemy włączyć szybką walkę i usunąć niepotrzebne cutscenki bojowo mapowe więc zostaje same mięsko.

Ogólnie grając w tą odsłonę cały czas miałem vibe gry z ps2 przez UI - kanciaste, dużo statystyk, „brudne” - fajnie to się łączyło z wojną i wanzerami.

Gameplay też zaliczył progress - więcej różnorodnych skilli, trudniejsza, wanzery bardziej odporne na inny gatunek broni, rakiety typu ziemia-powietrze, możliwość przenoszenia broni w plecakach czy ograniczona amunicja (tego nawet nie było w FM3). Fabularnie podobnie do FM1 czyli dla mnie kiepsko - przewidywalna i nieciekawa (głównie przez bezjajecznego protagoniste oraz przez jałowe dialogi a tłumaczenie też nie pomagało).

Sam komplet trofek prostszy niż w FM1 - wystarczy 1 przejście i nie ma tak pokręconych sekretów jak jedynka - jest zdecydowanie przejrzyściej pod tym względem. Doszło trochę grindu w postaci 100 walk na arenie natomiast robienie ich daje dobre bronie a z konkretnym wanzerem robi się je błyskawicznie więc nie ma dramatu. Polecam gierkę fanom FM.

Ocena gry: 7/10

Trudność platyny: 3/10

Łączny czas: ~30h

IMG_2351.jpeg

Opublikowano
  • Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem.

Platyna #32

Yakuza Kiwami 3 & Dark Ties

image.png

Nie wiem co się dzieje, ale po latach zacząłem znowu częściej calakować gry:). To już druga w tym roku.

Bardzo przyjemna platynka. Wymaga oczywiście jak w to Yakuzach sporej ilości side contentu, kilka walk z Amonami, sporej dawki minigier. W tej części jednak wszystko jest bardziej zwarte i nie wymaga grindu, jak w wielu poprzednikach. Mamy w zasadzie 3 głównie minigry, które trzeba przejść do końca, Sierociniec i wojny gangów motocyklowych dla Kiryu i rogalikowe Squid Game dla kolesia z ciemnej strony mocy. Jedynie nieco się męczyłem z tym Squid Game, ale może ze 4/5 powtórzeń kilkunastominutowych leveli to nic, było to zresztą całkiem przyjemne rogalikowe doświadczenie, gdzie zbieramy ekipę i power upy na dalszą grę. Niemniej jednak jak ich nie pozbieramy, to nie mamy szans ukończyć ostatnich 2ch poziomów, warto zrobić to na spokojnie.

Ocena gry: 8/10

Trudność platyny: 5/10

Łączny czas: ~54h22m


Opublikowano
  • Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem.

HB1LVwxWQAAKsws?format=jpg&name=4096x409

Reanimal - kolejna krótka popierdółka. Lecz tym razem jest nim mroczny koszmar o grupie dzieci ktore musza sie ponownie zjednoczyć. Podobnie jak ostatnio, krótka i łatwa, a z pewnością łatwiejsza od swoich poprzedników. Żadnych poziomów nie musimy kończyć bez utraty życia. Możemy umierać do woli, choć tak naprawdę tutaj i tak nie ma gdzie. Gra jest bardzo czytelna w swojej mechanice, czy walce. Do calaka wystarczy zupełnie jedno "pełne" zaliczenie historii, aby wszystko odkryć. Pisząc pełne mam na myśli uwzględniając wszystkie znajdzki ktore możemy podnieść na swojej drodze od samego początku, az do końca. Znajdując je wszystkie odblokujemy ukryte zakończenie, ktore pojawia sie zaraz po standardowym zakończeniu - jest jego przedłużeniem. Na dobra sprawę wszystko wpada w przedziale 4 godzin jezeli będziemy zaglądać do poradnika.

platinum Trudność: +1/10, Fun: 7/10, Czas: 10h platinum

Opublikowano
  • Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem.

image.png
Dragon Quest VII Reimagined - gra dosyć długa (ale dla fanów pierwowzoru na pewno za krótka, bo wykastrowali parę rzeczy). Grę można przechodzić na dowolnym poziomie trudności (jedynie wyzwania na arenie po przejściu main questa są trudniejsze i niezależne od wybranego poziomu, ale nie jest to jakiś hardkor). Jest trofik za wygranie 1000 bitew (który powinien wpaść sam jeśli nie unikamy walk, bo nie zaliczają sie potworki zabite na mapie).

Jakby ktoś miał w planie platynowanie, to jedynym wkurwiającym trofeum jest zebranie wszystkich itemów w grze, z czego jakieś 10-12 jest dostępnych jedynie w mini gierce 'lucky panel' i wypadają losowo ze skrzynek. Mi zeszło w sumie ze 3-4h na grindowaniu tej gierki i udało się wszystko dobić (total rozegrane 42 partie), co wg reddita jest mocno fartowne, bo goście wrzucali tam, że im wpadło po 120+ rozgrywkach (a jeden nawet dał screena 200+). Jak ja się za to zabrałem to już był poradnik jak w to grać, żeby zoptymalizować szanse na lepsze itemy (resetować grę jak nie trafimy metalowego slima na start), więc to pewnie też pomogło trochę skrócić czas.


Trudność: 3/10 (głównie ze względu na mozolny grind tych losowych itemków)
Ocena:Strong
Czas: 65h

Opublikowano
  • Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem.

platinum THE ORDER: 1886 platinum
Ostatnio ogrywając ponownie po latach trylogię greckiej mitologii Kratosa po tym szczuciu God of Warem na State of Play, wpadłem w nostalgiczny nastrój i przypomniał mi się The Order: 1886 jako moja pierwsza gra na PS4, zresztą zakupiłem ją w bundlu z konsolą właśnie. Ogrywałem ją z japą na ziemi ze względu na oprawę, ale całość była rozczarowująca. Krótka gra, lecąca na łeb na szyję historia (chociaż dość ciekawa, mix Ściganego z Van Helsingiem xd), masa QTE (co jeszcze by nie było takie złe, ale główne a'la boss fighty i inne ważniejsze potyczki to samo odklikiwanie buttonów), częste odbieranie graczowi kontroli nad postacią albo jej mobilności itp:. Samo strzelanie było wporzo, ciekawe, wymyślne bronie - jak karabin termitowy, którym obryzgiwaliśmy okolicę i wrogich ziutków tą procho-cieczą, podpalając później to wszystko wystrzeliwanym zapalnikiem, albo broń rażąca prądem na odległość od koleżki Tesli.
Klimat wiktoriańskiego Londynu wymieszanego ze steam-punkiem, coś wspaniałego. No i ta grafika, która powodowała, że człowiek nie wiedział czy już może się poruszać postacią, czy cut-scenka jeszcze trwa.
Najśmieszniejsze jest właściwie to, że ta ostatnia rzecz pozostała niezmienna i teraz grając, również nie wiedziałem kiedy jest koniec filmiku, oprawa w dzisiejszych czasach nadal robi. Może bardziej warto powiedzieć 'prezentacja' bo oprawa jest obstrzona przeróżnymi filtrami, bloomem, blurem, mamy czarne pasy, działa tylko w 30FPS (nie było patcha) itd, ale to jak to się prezentuje, brudne barwy, oświetlenie, taka ogólna plastyczność materiałów, same lokacje. Naprawdę mi się podobało. Polecam sobie odświeżyć, albo nawet zagrać jak ktoś nie miał szansy, ciekawy to był tytuł. Śmiem twierdzić, że dzisiaj jest nawet lepszy, a może i byłby nawet bardziej doceniony teraz. Po przejściu takiego filmowca mam chrapke na coś podobnego i chyba po nawale nadchodzących premier skuszę się na Hellblade 2. Polecam też tym, którzy ostatnio lubią się wkurwiać na Sony, The Order: 1886 i dalsze losy marki i developera to kolejny powód leo
Kiedyś nie wbiłem nawet większości pucharków (i tak grałem kiedyś na innym profilu), nie znalazłem wszystkich znajdziek za pewne. Bo teraz kiedy zaglądałem dokładnie wszędzie to się udało. Chociaż musiałem 2 razy się cofnąć i wybrać scenke z menu, gdyż odpaliłem skrypt, który pchał opowieść dalej, a ja nie przeczesałem tam jakiejś alejki czy pokoju. Po skończeniu wróciłem się też do wcześniejszego chapteru, aby podpalić jak się okazało jednego ziutka, brakującego do trofika dotyczącego wcześniej wspominanej broni. Cała platynka i przejście zajęło jakieś 8 godzin i jest bardzo łatwa i ogólnie self explenatory.
GRA: 6/10
Trudność platyny 2+/10
(gra nigdzie nie śledzi jakie znajdźki mamy, a jakich nie.)

19c96ca592a18-screenshotUrl.jpg

Opublikowano
  • Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem.

Baldur's Gate: Enhanced Edition
Platyna #
175.

Platynka.png

Pierwsza ukończona (nawet dwukrotnie) gra tego roku, a także pierwsza splatynowana to odświeżony klasyk z roku 1998 - Baldur's Gate.

W zeszłym roku, przy okazji grania w Avowed jakoś złapałem fazę na eRPeGi fantasy i sporo różnych tytułów trafiło do mojej kolekcji.

Baldur's Gate & Baldur's Gate II Enhanced Edition co prawda miałem już wcześniej, ale dopiero ta wspomniana "faza" sprawiła, że wreszcie postanowiłem zmierzyć się z tym kultowym tytułem.

Od początku roku praktycznie nie odpalałem nic innego, więc można powiedzieć, że "zaiskrzyło".

Jak na typowo PeCetową produkcję na konsolach jest to naprawdę dobrze przemyślany tytuł i mimo, że na pewno nie jest to poziom wygody, który oferuje combo myszka+klawiatura to po paru godzinkach śmigałem po menusach jak stary wyjadacz, a i pole walki na spokojnie dało się ogarnąć.

Początkowo może przytłoczyć poziom informacji w dość obszernym tutorialu, a niektórych rzeczy chyba nie zrozumiałem do samego końca (zawiłości systemu D&D), co jednak nie przeszkodziło mi w ukończeniu tej fantastycznej przygody na poziomie Normal.

W wielkim skrócie, bo pewnie większość z Was grała - wcielamy się w postać, której pochodzenie skrywa mgła niedopowiedzeń i wyruszamy w wielki świat, by dowiedzieć się prawdy o sobie.

Możemy spróbować solo, ale największą frajdę sprawi zebranie pełnej, sześcioosobowej ekipy, z którą będziemy przemierzać spory i różnorodny świat, podzielony na mniejsze mapy, które odkrywamy, spacerując po nich (stary motyw z odkrywaniem mroku spowijającego niezbadane tereny).

Podczas naszej podróży spotkamy całą masę interesujących postaci, poznamy różnego rodzaju intrygi polityczne na najwyższym szczeblu, a także wykonamy sporo questów dużo mniejszej wagi, co nie oznacza, że gorszych, ponieważ zgrabne pisarstwo, poczucie humoru i możliwość bycia wrednym skurczysynem skutecznie sprawia, że aż chce się zagadać do każdego napotkanego eNPeCa.

Tak, to były złote czasy gatunku, gdzie twórcy (BioWare) nie bali się dać graczom możliwości decydowania o tym, jaką chcą być postacią/drużyną, bez tego lewackiego spierdolenia, które mamy dzisiaj, choćby w ich własnym Dragon Age.

Tutaj możemy być dobrzy, sarkastyczni, pragmatyczni, albo zwyczajnie źli i tylko od nas zależy, jak potoczy się dana rozmowa - dzięki temu dialogi są naturalne, często zabawne, a to wszystko w sytuacji, gdzie 80% tekstu będziemy musieli sobie sami przeczytać, bo linijek dialogowych nie nagrano tu zbyt wiele.

W każdym razie słuchanie/czytanie dialogów w Baldur's Gate było bardzo orzeźwiającym uczuciem po tych wszystkich bezpiecznych, nijakich, bezpłciowych i pisanych przez HRy wysrywów w dzisiejszych produkcjach typu Avowed czy Veilguard.

Sama historia jest całkiem spoko i choć nie grzeszy zbytnią oryginalnością w ramach gatunku to śledzi się ją z zaciekawieniem.

Na pochwałę zasługuje również fenomenalna muzyka, która nie zestarzała się ani o jeden dzień i fantastycznie ilustruje każdą sytuację - od spokojnego tła dla naszych podróży, po pompatyczne zagrzewanie do walki podczas starć.

19c0f3f234786-screenshotUrl.png

Graficznie jest... specyficznie - to starożytny Infinite Engine, czyli narzędzie BioWare do tworzenia takich izometrycznych eRPeGów i jak dla mnie jest spoko i spełnia swoją rolę.

Jasne, piksele są sporych rozmiarów, albo czasem coś jest nieczytelne i ciężko odróżnić podłogę od ściany, ale naprawdę ciężko mi oceniać coś tak specyficznego - jest ok, a czasem nawet trafią się fajne widoczki, co widać w załączonej galerii screenshotów.


Gameplay też fajny, przypominający gierki typu RTS - walka w czasie rzeczywistym, z możliwością pauzy i korygowania strategii, czy przywoływania błądzących członków naszej wesołej bandy do porządku (a zdarza się to dość często, zwłaszcza w ciasnych korytarzach).

Urzeka również masa możliwości w rozwiązywaniu sytuacji - można nawet przejść całą grę, nie zabijając zupełnie nikogo.

Jeśli chodzi o wady to tak naprawdę przeszkadzał mi jedynie limit EXPa, który można wbić w grze, bo po jego osiągnięciu sporo punkcików zwyczajnie nam przepada i zarówno zabijanie, jak i wykonywanie pozostałych questów robimy "za darmo" (tzn dostajemy info o zdobyciu EXP, ale paski postępu już nam nie rosną).

Dla kogoś, kto leci po łebkach nie będzie to odczuwalne, ale ja chciałem poznać tego klasyka porządnie, odkrywając całą mapę, ubijając co się da i wykonując każde, nawet najbardziej popierdółkowate zadanie, więc mnie osobiście to dotknęło.

Nashkel gathering.png

Sprawa trofeów jest czasochłonna i średnio-trudna.

Mamy sporo pucharków wzajemnie wykluczających się (przeważnie za jeden z dwóch sposobów rozwiązania jakiejś sytuacji), więc przyda się częste zapisywanie stanu gry, żeby po zdobyciu jednego trofeum, zaliczyć również to drugie.

Pucharek za zabicie 1000 kreatur (ludzie się nie liczą) był wymieniany, jako jeden z tych bardziej upierdliwych (że niby grind), ale mi bez większego przywiązywania uwagi wpadł gdzieś w połowie przygody, więc wystarczy chcieć poznać dobrze każdy zakamarek, a wpadnie sam.

Najtrudniejszym trofeum jest bez wątpienia Lord of Murder za ukończenie gry na najwyższym poziomie trudności, ale jest na to sposób.

Jako że poziom trudności Legacy of Bhaal to jedno wielkie oszustwo ze strony gry, trzeba użyć kontr-oszustwa z naszej strony i tutaj wchodzi właśnie możliwość przejścia całej gry bez zabijania.

Wybieramy złodziejaszka-shadowdancera, podbijamy mu możliwość krycia się w mroku i praktycznie całą grę przemykamy na "niewidzialności", omijając jakiekolwiek starcia (i tak nie mielibyśmy z nikim szans bo byle gibberling ma nas na strzała), a te fabularne rozstrzygając na naszą korzyść, wykorzystując pewien przedmiot, pozwalający przejąć kontrolę nad przeciwnikiem - w ten sposób wrogowie wykańczają się sami, a całość zajmuje około godzinki czasu i możemy ponownie oglądać napisy końcowe.

Podsumowując...

Spędziłem z tym klasykiem ponad 130h i nie nudziłem się ani trochę, a także ani razu nie pomyślałem sobie, że mam dość i chętnie pograłbym w coś innego.

To wciąż naprawdę bardzo grywalny tytuł, który z czystym sercem polecę każdemu lubiącemu klasyczne gierki z gatunku RPG.

Dla mnie to bardzo mocne 9/10 a trudność w zdobyciu platyny to jakieś 6/10, głównie ze względu na czas i wiele pucharków możliwych do przegapienia.

Opublikowano

#115 platinum Wiedźmin 3 PS5

Wrażenia z gry opisałem w oddzielnym temacie, także tu skupię się tylko na platynie. Na początku byłem trochę przerażony ile rzeczy można pominąć przez złe decyzje, tym bardziej że chciałem zrobić wszystko w jednym podejściu zaczynając na najwyższym poziomie trudności.

Najgorsze wydaje się zebranie wszystkich kart do Gwinta, jak nie zdobędziemy pewnych kart od razu później są niedostępne ze względu na brak postaci od których można je zdobyć.

Po pierwszych wyścigach konnych myślałem, że z tym może być później problem ale zainwestowałem w dobre siodło dla Płotki dzięki czemu nie było z tym problemu. Pozostałe trofea do pominięcia to kwestia naszych wyborów fabularnych ale na szczęście można zapisać grę praktycznie w każdym momencie, także można się trochę zabezpieczyć przed złymi wyborami.

Ostatecznie platyna nie była bardzo trudna ale trochę upierdliwa przez trofea do pominięcia.

Opublikowano

Ostatnio na nic nie ma czasu, to i dawno nie "podbilem tu karty"... ale w sumie też niewiele tego było.

Póki co z tamtego roku, w tym dopiero są w drodze ;)

platinum Brothers: A Tale of Two Sons Remake platinum

Remake gierki z PS3 z ciekawą, aczkolwiek niezbyt przyjemną historią. Można przejść samemu (lewa połowa pada to sterowanie 1 postacią a prawa połowa to 2 postać), lub we 2 osoby. Gameplay prosty ale dosyć przyjemny.

Gra takie 7/10

Czas potrzebny na platynę to około 4 godziny, poza samym przejściem do zrobienia kilka konkretnych czynności po drodze.

platinum Trudność platyny... hmm.. 2/10 platinum

...................

platinum Marvel's Spider-Man Remastered platinum

Jako, że open worldy ostatnio mi nie siedzą to po pajęczaki sięgnąłem dopiero jak wpadły do Plusa... w związku z tym wcześniej przeszedłem Moralesa (a obecnie zaczynam powoli SM2).

Podobnie jak Morales, stosunkowo przyjemna gra z podobnie prostą historią. Sekcje za którymi nie przepadałem to skradanki MJ.

Ogolnie Milesa oceniłbym nieco lepiej, wydaje mi się ciekawszy, a i ciemny pająk ma nieco więcej możliwości.

Gra takie 8-/10.

Tak, jak sama gra, tak i platyna stosunkowo prosta i w miarę przyjemna, gdyby nie to, że aby zrobić 1 trophy trzeba się albo napocić, albo kupić DLC, albo drugi raz przejść grę do połowy.

Na platynę zeszło 28 godzin, w tym ze 3-4 przez te 1 trophy.

platinum Trudność platyny: 3,5/10 platinum

...................

platinum Split Fiction platinum

Po genialnym It Takes Two, nie mogłem ominąć kolejnego dzieła Hazelight i.... byłem nieco rozczarowany.

To nadal bardzo dobra gra, gdzieś od połowy powiedziałbym że nawet świetna (a końcówka to naprawdę niezły pokaz kreatywności), jednak brak jej do wybitnego moim zdaniem ITT. Brakuje głównie pobocznych aktywności i różnorodności, której w ITT było pełno.

Co ważne, podobnie jak poprzednie ich gry, ta również do przejścia tylko we 2 osoby (online lub lokalnie).

Koniec końców, zdecydowanie polecam. Mocne 8+/10 (jeśli nie będą przeszkadzać nam zbyt monotonnie wyglądające sekcje Sci-Fi można przyjąć 9/10).

Czas na platynę około 14 godzin.

platinum Trudność platyny 2,5 - 9/10platinum Mocno zależna od tego z kim gramy, ze względu na 1 trophy ;)

Edytowane przez Emet

Opublikowano
  • Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem.

platinumRESIDENT EVIL: REQUIEMplatinum
Platyna pełna wstydu, ale wstyd przed Rychem. Wykorzystałem ułatwiacze dla cweli do przejścia Obłędu - Infinity ammo, nie poradziłbym sobie bez tego, poddałem się, nie ten mental health już, za wysokie progi notlikethis Szkoda jedynie, że między Standardem a Insanity nie ma jeszcze jakiegoś trybu Hardcore. Ale sama gra jest cudowna, Capcom peak, wszystko zostało powiedziane w temacie.

Myślę iż bez ułatwiaczy, to chyba najłatwiejsza platyna w Residentach (nie mam w innych) i bardzo szybka bo zajęła 32 godziny, no ale z wiadomych względów xD Dlatego już utykam mordę na ten temat, niebawem zjawi się tu ziomek co powie więcej na temat jej trudności D
Gra: 9/10
Trudność platyny (cwel mode): 4/10


image (9).png

Opublikowano
  • Autor
2 godziny temu, Emet napisał(a):

Tak, jak sama gra, tak i platyna stosunkowo prosta i w miarę przyjemna, gdyby nie to, że aby zrobić 1 trophy trzeba się albo napocić, albo kupić DLC, albo drugi raz przejść grę do połowy.

O wykupienie strojów chodzi? Nie trzeba robić wszystkich wyzwań na złoto, nawet jak wykorzystamy medale na coś innego niż stroje.

Opublikowano
1 godzinę temu, Szermac napisał(a):

platinumRESIDENT EVIL: REQUIEMplatinum
Platyna pełna wstydu, ale wstyd przed Rychem. Wykorzystałem ułatwiacze dla cweli do przejścia Obłędu - Infinity ammo, nie poradziłbym sobie bez tego, poddałem się, nie ten mental health już, za wysokie progi notlikethis Szkoda jedynie, że między Standardem a Insanity nie ma jeszcze jakiegoś trybu Hardcore. Ale sama gra jest cudowna, Capcom peak, wszystko zostało powiedziane w temacie.

Myślę iż bez ułatwiaczy, to chyba najłatwiejsza platyna w Residentach (nie mam w innych) i bardzo szybka bo zajęła 32 godziny, no ale z wiadomych względów xD Dlatego już utykam mordę na ten temat, niebawem zjawi się tu ziomek co powie więcej na temat jej trudności D
Gra: 9/10
Trudność platyny (cwel mode): 4/10


image (9).png

Pamietaj ze glownie chodzi o to aby sie dobrze bawic wbijajac pucharki a nie rzucac qurwami na prawo i lewo. Ja pewnie pojde twoim tropem ale na pewno sprobuje wczesniej wlasnych sil shotgun W kazdym razie zabawa po pachy.

Opublikowano
7 godzin temu, Square napisał(a):

O wykupienie strojów chodzi? Nie trzeba robić wszystkich wyzwań na złoto, nawet jak wykorzystamy medale na coś innego niż stroje.

Już nie pamiętam, bo platynę robiłem kilka miesięcy temu, ale możliwe.

Opublikowano
  • Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem.

JqaQpvo.png

Gra 9/10, w cholerę mocny kandydat do GOTY, kto nie zagra ten cwel Neil Druckmann oh_you Trudność 3/10, chyba że ktoś ma ochotę się nieco pokatować i chce przejść poziom trudności Obłęd bez ułatwiaczy to wtedy może sobie podnieść ocenę do 8/10. Standardowy do bólu zestaw trofeów: znajdź tonę śmieci, ukończ przygodę bez korzystania z apteczek, przejdź grę poniżej kilku godzin itp itd, na pewno jest to o wiele mniej czasochłonna platyna niż RE4R.

Opublikowano
  • Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem.

Witam, witam. Czas podsumować platynowe łowy w pierwszych 2 miesiącach roku pańskiego 2026. Było dość horrorowo. Na razie chyba do jesieni muszę odpocząć od tego gatunku.

Still Wakes the Deep - platyna numero 127 platinum

Czas: 10 godzin (+3 godziny na wymaksowanie DLC Siren's Rest)

Trudność: 2/10

scree5.jpg

Lubię sobie od czasu do czasu odpalić jakiegoś walking sima, a jeszcze bardziej lubię w nich platyny, bo są zazwyczaj dziecinnie łatwe. A jak już ktoś robi symulatory spacerów, to niech wciągają jak Still Wakes the Deep. Trochę chodzenia, trochę biegania, trochę uciekania, jakieś proste zagadki i chowanie się przed potworami. A to wszystko polane gęstym sosem horroru w stylu mistrza Lovecrafta. Do tego jeden z lepszych voice actingów jaki słyszałem w ostatnim czasie w grach.

Jedno przejście zajmuje 5 godzin. Ja zaliczyłem dwa pełne przejścia, bo pierwsze zawsze gram na ślepo, a tu trzeba znaleźć wszystkie znajdźki. To samo przy DLC, które jednak nie wciągnęło mnie już tak bardzo jak podstawka, ale 100% musi przy tytule być musi!

LEGO Horizon Adventures - platyna numero 128 platinum

Czas: 20 godzin

Trudność: 2/10

scree4.jpg

Jestem umiarkowanym fanem Horizona, splatynowałem wszystkie gry z serii, więc trzeba było zabrać się również za wersję lego. Zwłaszcza, że była "za darmo" w plusie.

Bawiłem się zaskakująco dobrze. Lekka, przyjemna giereczka, z humorem podchodząca do uniwersum stalowych maszyn. Do takich gier pasuje idealnie prosta platyna. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie jedno trofeum, które wydłuża rozgrywkę z 15 godzin do 20. Tak, 5 godzin. Ktoś wymyślił, że musisz wymaksować levele wszystkich 4 postaci. Po jednym przejściu gry będziesz miał wymaksowaną jedną postać. Potem przez 5 godzin powtarzasz jeden poziom z największą ilością przeciwników i robisz to kilkadziesiąt razy, piękny kawalerze. Całkowicie niepotrzebne, nudne i męczące. Wspomagały mnie jakieś podcasty na słuchawkach.

Indika - platyna numero 129 platinum

Czas: 5 godzin

Trudność: 3/10

scree3.jpg

Czaiłem się na tego indyka (heh) od dłuższego czasu. Zaciekawiła mnie stylistyka i dość rzadko poruszana w grach tematyka. Wypożyczyłem z Plusa Extra i.... pożałowałem. Niesamowicie drewniany tytuł, który jak wiele innych gier niezależnych próbuje przykryć niedoróbki gameplayowe szeroko rozumianym artyzmem. No nie, tak się gier nie robi, proszę państwa. Dodajmy do tego wszystkiego fakt, że mimo tego, że gra zajmuje jakieś 3 godziny, to i tak zdążyłem się zacząć nudzić, a to już jest sztuka. Szukając plusów wskażę poczucie humoru i klimat ruskiego zadupia. No i trudność, a może raczej łatwość platyny. Przejdziesz raz grę, cofniesz się potem do kilku miejsc (jest na szczęście wybór rozdziałów!) i pozamiatane. Do zagrania i zapomnienia.

Resident Evil 2 Remake - platyna numero 130

Czas: 35 godzin (+5 na DLC)

Trudność: 6/10 (7/10 z DLC)

scree1.jpg

A to przykład platyny, której nie planowałem, bo myślałem, że już ją mam. Postanowiłem przypomnieć sobie przed Requiem rimejk dwójki i trójki. I o ile przy przygodach Jill stoi dumnie platynowe trofeum, tak z zaskoczeniem dostrzegłem, że licznik przy RE2R zatrzymał się przy marnych 34 procentach. Czemu? Nie pamiętam. To prawdopodobnie mój ulubiony resident, więc tym bardziej byłem zdziwiony. Musiałem wtedy przechodzić jakiś trofeowy kryzys.

W każdym razie podciągnąłem rękawy i zabrałem się do roboty, bo takiej plamy na honorze nie zniosę. A było co robić! Zebranie wszystkich pierdół, speedruny, granie bez skrzynki, granie bez leczenia, granie na najwyższym poziomie trudności (i to dla 2 postaci!), granie z jak najmniejszą ilością kroków. W residentach zawsze jest co robić, a przy tak niesamowicie dopracowanym gameplayu to sama przyjemność. I to co lubię najbardziej - z każdym zaliczonym wyzwaniem odblokowujesz następne ułatwienia, które pomagają ci przy wykonywaniu kolejnych zadań. Tak się robi gry, tak się wymyśla trofea. Wzorowy przykład dla całej branży.

Co innego z dlc The Ghost Survivors. Tu się trochę namęczyłem. Zwłaszcza z trofikiem Hell of a Sheriff. Musisz przetrwać szeryfem falę 100 wrogów, będąc uwięzionym w małej stacji benzynowej. Oj tak, tu mój DualSense zaczął latać. Był pot, były łzy, krwi na szczęście nie stwierdzono, ale byłbym szczęśliwszym człowiekiem, gdyby chińczyki z Capcomu nie rzuciły mi takiego wyzwania.

Mimo wszystko pozostanie jednym z moich ulubionych łowów trofeowych.

Resident Evil Requiem - platyna numero 131

Czas: 20 godzin

Trudność: 4/10

scree2.jpg

A tu lekki zawód. Absolutnie nie samą grą którą uważam za rewelacyjnego residenta i śmiało wstawiłbym w moje top 3 serii (za rimejkiem dwójki i czwórki). Ale platyna? Po RE2R to był spacer po parku. I to spacer w trakcie pięknego słonecznego dnia, bez ani jednej chmurki na niebie. Spore zaskoczenie. Strategia? Posłuchałem się legendarnego już PowerPyxa. Pierwsze przejście na ślepo na standardzie, ale z rozstawieniem sejwów w każdym możliwym etapie. Potem ładowanie sejwów i zbieranie znajdziek, które pominąłem. Potem speedrun na easy połączony z brakiem leczenia się i brakiem zbieracza do krwi. Wreszcie ostatni krok, czyli najtrudniejszy poziom, ale już z odblokowaną wyrzutnią rakiet i nieskończoną amunicją. Tchórzostwo? Meh, jeśli gra daje mi taką możliwość, to zamierzam z niej skorzystać. Lubię ułatwiać sobie życie, a nie utrudniać.

I to na razie tyle. Co dalej? Ostrzę sobie pazury na Sarosa. Obok residentów Returnal był moją ulubioną platyną w ostatnich latach, więc mam nadzieję, że tu będzie podobnie.

Opublikowano

IMG_0771.jpeg

Fajnie sie robilo ta platyne. Po pierwsze, niemal wszystko mozna przegapic. Powrotu do wczesniejszych lokacji jest jak na lekarstwo, a i wtedy niektore przedmioty znikaja. Platyna zajela mi 3 pelne przejscia. Pierwsze to byl czysty fun z gry, ale zdolalem zgarnac jakies 90% znajdziek i wszystkie trofki sytuacyjne. Kwestia drazenia i wnikliwej eksploracji. Drugie przejscie na NG+ to 5 roznych zakonczen, wylaczone radio i zero strzalow z giwer. Trzecie zostawilem sobie na koniec bo chcialem na dluzej wsiaknac w ten klimat wiec wszystkie znajdzki i zakonczenie Marii zrobilem wlasnie w tym podejsciu.

Sa sygnaly, ze trofeum Archivist jest nie do zrobienia na NG+. Jest to bzdura. Jedyna zmiana jest to, ze w hotelu zamiast jednej notatki jest przedmiot do jednego z zakonczen. Mozna to nadrobic biorac notatke z sejfu w kręgielni (kod: 1887) i nastepny przedmiot wymagany do jednego z zakonczen. Gra posiada ukryty system punktacji promujacy poszczegolne zakonczenia. Leave, In Water i Maria mozna zrobic na jednym sejwie, a reszta (dwa nowe nie sa wymagane do trofeum) na NG+.

Nalezy natomiast pamietac, ze In Water jest kluczowe jesli chce sie zrobic inne zakonczenie na NG+ wiec dobrze podejsc do niego przy pierwszym podejsciu.

Jesli ktos robi run po znajdzki konieczne jest najpierw wyczyszczenie lokacji z tychze, a dopiero pozniej wykorzystac kod pchajacy fabule do przodu. Mozna sie odciac od miejscowek z fantami.

Jesli chodzi o zakonczenie Marii:

  • sluchajcie jej i „zagadujcie” ile sie da

  • Nigdy nie sprawdzajcie przedmiotow osobistych czy listu od Mary (najlepiej zapomniec o istnieniu tej zakladki)

  • W motelu po otwarciu jej drzwi pokoj 106 zdaje sie, ale nie dam glowy) i przeczytaniu notatki wracamy do pomieszczenia gdzie Maria macha fatalaszkami. Trzeba zareagowac na jej pytanie

  • Idac dalej od motelu nalezy minac kregielnie i isc tak dlugo, az dojdzie sie do domu, ktorego nie mozna otworzyc, ale zainicjuje to krotka wymiane, i jeszcze kawalek dalej gdzie znajdziemy notke przy zmasakrowanych zwlokach

  • Odkluczajcie jej wszystkie drzwi kiedy sie tego domaga

  • Broncie jej i trzymajcie sie blisko (ponoc nie moze stracic 50iu pkt HP)

  • W barze gogo sprawdzcie plakaty nieopodal save’a. Maria zagada do was. Obczajcie stroj piguly i wejdzcie na podest z rura do tanca. Dla pewnosci mozna rowniez sprawdzic inne itemy za barem, ale to raczej mit

  • W szpitalu nalezy wyczerpac wszystkie opcje dialogowe kiedy Maria pojdzie w kimono, wywolac cutscenke po zebraniu pierwszej bransolety i kolejny przerywnik po zdobyciu klucza do drzwi prowadzacych na dach, ale PRZED udaniem sie tam.

  • Mowi sie, ze dobrze ja odwiedzic ze dwa razy po skompletowaniu danego etapu labiryntu i nalezy zaczekac az przestanie nucic

  • Starajcie sie pobiegac od czasu do czasu z czerwona ramka. Bycie zdrowym i wyleczonym promuje zakonczenie In Water zdaje sie

  • Jesli przed walka z ostatnim bossem Mary siedzi na lozku - gratulacje! Osiagnales zakonczenie Maria.

Opublikowano
  • Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem.

#157 platinum

HCq3eMeWMAA-Jrq?format=jpg&name=4096x409

Residen Evil Re9uiem - u mnie nic innego na tapecie jak zacny Residencik od samej piątkowej premiery. Nie spiesząc sie, bo to bardzo dobra gra. Spędziłem z nia tyle czasu ile chciałem: czyli cos koło 60 godzin z czystej ciekawości do tego uniwersum i gameplayu którym nasycić sie nie mogłem nyam2 Platyna dość standardowa bez większych udziwnień. Najpierw zaliczamy przygodę na średnim poziomie trudności, zbierając co nam wpadnie w ręce. Rożnej maści znajdzki jak: notatki, figurki pana Raccoona, safy, monety i inne takie. Następnie krok to zaliczenie story bez użycia żadnych apteczek i roślinek regenerujących pasek życia oraz bez tworzenia żadnych przedmiotów panią Grace. Na łatwym poziomie trudności nie powinno przysporzyć nam to większych problemów, gdyż pasek zdrowia naszych bohaterów automatycznie sie uzupełnia, po ukończeniu rozdziału. Dla większej frajdy możemy połączyć to z wyzwaniem "speed demon" ktore wiąże sie z ukończeniem całej kampanii w ciągu 4 godzin. Po prostu biegniemy przed siebie minimalnie eksplorując teren. Zbieramy tylko to co niezbędne. Ostatni krok to zaliczenie przygody w trybie "insane" który to jest bardzo wymagający i wyczerpujący. A uściślając to mógłby takim być, gdyby nie fakt iz można używać w tym trybie dopalaczy wykupionych wcześniej w sekcji bonusy za monety wcześniej uzyskane. Do naszej dyspozycji mamy tutaj takie smakołyki jak: niezniszczalny nóź, niekończąca sie amunicje do broni palnej czy nawet wyrzutnie rakiet do której można wykupić niekończące sie rakiety. Bardzo fajna opcja bo mimo trudnego wyzwania wciąż można sie bawić i tym samym wykorzystać potencjał dostępnego nam ekwipunku czy arsenału. Dodatkowe trofea to juz sama papierkowa robota i przyjemnosc w ich wbijaniu. Zestaw trofeów podobnie jak sama gra to przyjemnosc i petarda drinks

platinum Gra +9/10, Trudność 4/10, Fun 10/10, Czas 20 godz. platinum

Opublikowano

Ten platynowy screen to Ci się udał obama

Opublikowano
34 minuty temu, oFi napisał(a):

Ten platynowy screen to Ci się udał obama

Koleżka @Whisker lapka podsunął mi ten pomysł aby zostawić dzban za odblokowanie galerii na koniec i tak tez zrobiłem. Ostatnie 2 trofea wpadają natychmiast po sobie, czyli platyna zapisuje ten sam screen co trofeum poprzedzające jej odblokowanie. Skoro juz byłem w galerii to sobie wybrałem w miarę adekwatną tapetę.

W dniu 4.03.2026 o 20:12, Whisker napisał(a):

Piękna to była przygoda, teraz czekać na dodatki )

IMG_2960.jpeg

Opublikowano
  • Autor
4 godziny temu, Pix napisał(a):

Ktoś wymyślił, że musisz wymaksować levele wszystkich 4 postaci. Po jednym przejściu gry będziesz miał wymaksowaną jedną postać.

W lokalnym coop leci szybciej, bo robisz dwie postacie na raz. Ostatnio przechodziłem ponownie z mamą i 100% zrobiliśmy w jakieś 16h.

Opublikowano
39 minut temu, Square napisał(a):

W lokalnym coop leci szybciej, bo robisz dwie postacie na raz. Ostatnio przechodziłem ponownie z mamą i 100% zrobiliśmy w jakieś 16h.

Nawet samemu mozna grac na tym patencie bo kiedy postac 2 sie gubi to automatycznie ja przenosi do naszej pozycji t.j postaci glownej. Jak ktos bardzo chce to moze wlasnie w ten sposob przyspieszyc grindowanie.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.