Treść opublikowana przez Wredny
-
Intergalactic: The Heretic Prophet
@SebaSan1981 - chyba niepotrzebnie się unosisz, bo Mejm wyraźnie ironizował tym komentarzem i napisał to z przekorą, właśnie żeby pokazać, że takim określeniem często są traktowane osoby, które choćby wspomną o chęci grania umiarkowanie atrakcyjną postacią kobiecą. Raczej sam powinieneś usunąć swój komentarz, bo pokazując, jak Cię te słowa bolą/drażnią (mam na myśli Twoje drugie odniesienie), dajesz paliwo każdemu, kto będzie chciał sobie pokręcić bekę z Twojej osoby.
-
Intergalactic: The Heretic Prophet
Też nie róbmy k#rwy z logiki - TLoU Part II to zajebista gra, pomijając mocny skręt w stronę LPG i tanie chwyty fabularne, mające wywołać szok i niedowierzanie. Biorąc jednak pod uwagę, jak rak "woke" rozwinął się w ostatnich latach i jak bardzo Druckmann jest w tym syfie zakochany, a także to że gierki ND mocno stawiają na fabułę to obawy o jej poziom są uzasadnione. Jakby to było jakieś Dark Souls czy inne Elden Ring, gdzie warstwa fabularna praktycznie nie istnieje to miałbym wywalone na to, że będę grał łysą babą, której nie da się lubić, nawet gdyby każdy napotkany eNPeC był niebinarnym transem.
-
Intergalactic: The Heretic Prophet
-
Intergalactic: The Heretic Prophet
Owena pamięta każdy - niesamowicie odważny facet, co w każdą dziurę wsadzi - paradoksalnie najlepiej przystosowany do post-apo, bo nie wybrzydzał, tylko brał co jest Babę w ciąży też każdy pamięta, choć jej imienia to już niekoniecznie (choć w trakcie pisania dotarło do mnie, że "Mel", ale ja się nie liczę, bo byłem listonoszem przez prawie 20 lat i zapamiętuję imiona dość dobrze). Był jeszcze nijaki Manny i równie nijaka Nora, którą pamiętam jedynie ze sceny "rurkowania" w podziemiach metra. A! No i jakaś gruba chinka chyba, co na Vicie grała.
-
Intergalactic: The Heretic Prophet
Ale co to zmieni, jak będzie miała zjebany charakter i będzie irytować każdym swoim wystąpieniem? Kay Vess ze SW Outlaws miała fryz z lat osiemdziesiątych i nie była nawet jakoś mocno irytująca, a i tak jej nie lubiłem, bo była słabiutko napisana, a pod koniec gry zaczęła wykazywać cechy boss-girl. w G5 jeszcze nie grałem, ale ogólnie zgadzam się z tym co piszesz, bo taka Sadie Adler z RDRII raczej też delikatnością nie grzeszyła, a była na tyle zajebista, że chętnie zobaczyłbym pełnoprawną odsłonę serii z nią w roli głównej.
-
Intergalactic: The Heretic Prophet
Takie plotki pojawiały się już wcześniej, gdy spekulowano, że następny tytuł od ND może być kosmicznym horrorkiem w stylu Dead Space - jestem jak najbardziej ZA.
-
Intergalactic: The Heretic Prophet
To tam ch#j - najgorsze jest, że w serialu jest pi#dą z jakimiś omdleniami i ciepłą kluchą w porównaniu do gierkowego chada A reszta to tak, jak inni pisali - nie chodzi o to, że baba łysa, tylko o to, co ta łysa baba we współczesnej popkulturze reprezentuje (zwłaszcza biorąc pod uwagę zamiłowanie Druckmanna do tworzenia tak ch#jowych postaci). I nie - nie tylko jej wygląd z tego krótkiego trailera sugeruje z czym prawdopodobnie będziemy mieli do czynienia - dostaliśmy również wgląd w jej nieposłuszny charakterek, a wiedząc, jakie cechy towarzyszą dzisiejszym boss-girls można z bardzo dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że będzie to właśnie tego typu postać.
-
Star Wars: Outlaws
Daj trochę czasu to "woke gówno" się tu rozkręci. Ja na początku też nie widziałem, ale jak na każdym rogu wszystko co zajebiste było babą, a wszystko co chujowe facetem to zaczęło mi trochę doskwierać. Główna bohaterka faktycznie nie drażni, ale sympatii też nie wywołuje, bo jej kreacja jest nijaka, relacje grubymi nićmy szyte, a fabuła to zbiór jakichś side questów bez większej epickości. Co prawda pod koniec Kay ma parę przebłysków godnych typowej boss-girl, ale na tle dzisiejszych kobiecych kreacji to faktycznie nic, czym można by się było wkurzać.
-
Growe Szambo
- Intergalactic: The Heretic Prophet
- Zakupy growe!
Dojechały dwa klasyki od Limited Run Games - morda sama się cieszy do tych pięknych, kolorowych okładek, przywołujących tyle ciepłych wspomnień- PlayStation Wrap-Up - twoje podsumowanie roku
- Silent Hill 2 Remake
Tak jak kolega wyżej - Hard/Hard, a graficznie Quality, bo Performance mocno okrojone z oświetlenia niestety (chyba że masz PRO - wtedy na odwrót).- Zakupy growe!
Premiera wersji pudełkowej, więc trzeba było dorzucić swoją cegiełkę do wyniku tej podobno bardzo udanej, polskiej produkcji.- Wiedźmin 4
Przecież rzuciła Quen- Intergalactic: The Heretic Prophet
No ja mam takie standardy, że jeśli mam jakiekolwiek wątpliwości czy widzę światełko w tunelu to wolę sam sprawdzić, żeby się przekonać, a nie pierdolić dla samego pierdolenia, bo "tata, a Marcin powiedział". Są rzeczy ewidentnie przesiąknięte woke, jak DA The Veilguard, czy wymienione przez Ciebie Acolyte, których nie muszę sprawdzać empirycznie, by wiedzieć, że jebią gównem, ale są też takie, co do których jednak muszę wyrobić własną opinię - TLoU Part II chociażby - ogólnie cudowna gra z mega poruszającym oraz robiącym wrażenie wątkiem fabularnym, który jednak po rozebraniu na czynniki pierwsze i wyodrębnieniu tych wszystkich głupot, sporo traci i gdyby tylko powycinać Abby-koksa, zbuntowaną babę w ciąży i małego transa (upraszczam, ale mniej więcej to bym wyjebał/zmienił) to można by śmiało stawiać ją obok praktycznie nieskazitelnej jedynki. Jakby mi ktoś ułożył kompilację tylko z tych dziwacznych motywów (a jest ich pewnie pełno na YT) to idąc Twoim tokiem rozumowania miałbym gierkę olać, bo przecież nie lubię DEI/woke i z tym walczę, ale ja wolałem sprawdzić, bo wierzyłem, że pod tą posypką spierdolenia czai się zajebista opowieść i sie nie zawiodłem.- Intergalactic: The Heretic Prophet
Nijak - nie skończyłem poprzednich części, więc The Veilguard nie był nawet w kręgu moich zainteresowań. Do tego sporo prześmiewczych filmików zarówno z typowym woke, jak i zwyczajnie infantylnym pisarstwem, oraz recenzje, które w dość szczegółowy sposób wyjaśniły, że ten tytuł raczej mi się nie spodoba, więc zakup może kiedyś, do kolekcji za jakieś 50zł.- Intergalactic: The Heretic Prophet
Muszę, nawet mimo tego, że założyłem - nie jestem alfą i omegą i nie będę wiedział na 100%, dopóki sam tego nie sprawdzę. Powiem więcej - to, że będzie wokeDEI jestem niemalże pewien, ale jest też kwestia stężenia i jak ładnie rozwodni się w fajnej reszcie - AVATAR był woke jak ch#j i miał jedną z najgorszych warstw fabularnych w gierkach ever, a mimo to świetnie się bawiłem (w SW Outlaws już gorzej), więc jest szansa, że skoro u Naughty Dog nie będzie aż tak ch#jowo (mam taką nadzieję) to będzie całkiem spoko zabawa.- Intergalactic: The Heretic Prophet
Bo niestety żadna recenzja nie powie mi, czy wirus woke zainfekował tę produkcję i póki sam się nie przekonam to wiedzieć nie będę, czy mam rację, czy się pomyliłem i muszę przeprosić Naughty Dog- Intergalactic: The Heretic Prophet
Przepraszam, jeśli wspomnienie o naiwności obraziło Twoje delikatne, amerykańskie uczucia Nadal uważam, że ślepa wiara w jakąś markę, nazwę studia, podczas gdy to studio tworzą ludzie, którzy przychodzą i odchodzą (więc z dawnego ND mogło nie zostać NIC) to naiwność i za to nie będę przepraszał.- Black Myth: Wu Kong
Czyli to jednak po patchu - z wyglądu coś jak w Elden Ring, taka rysowana. I można się teleportować pomiędzy kapliczkami, po prostu najeżdżając na nie na tej mapie właśnie.- Intergalactic: The Heretic Prophet
- Black Myth: Wu Kong
Mapa była od początku w gierce? Bo jakoś dopiero po tym patchu musnąłem touchpada i mi się pokazała No i tego trybu Balance od początku też sobie nie przypominam - był?- Intergalactic: The Heretic Prophet
No trudno, będę musiał z tym żyć, ale masz rację - taki był mój niezbyt ukryty, wcale nie podprogowy przekaz Cóż, może to starość i sporo przykrych doświadczeń z filmami, serialami i gierkami, ale ten sceptycyzm nie bierze się znikąd. No i to tylko sceptycyzm na podstawie trailera i tej krótkiej prezentacji bohaterki, po której można już wyciągnąć sporo wniosków. Tak czy siak ja jestem sceptycznie nastawiony aż do momentu, kiedy utrą mi nosa i będę musiał odszczekać swoje słowa (jak np z radością zrobiłem przy RDRII, gdzie po pierwszych zapowiedziach ochrzciłem Arthura jakimś "no-name'm"), co będzie oznaczać tylko tyle, że dostaliśmy zajebistą gierkę, być może definiującą branżę, która na stałe zapisze się w historii - czego Wam i sobie życzę (a póki co pozwól mi być sceptycznym, bo mam ku temu powody, a poza tym od lat preferuję takie podejście do życia - bo lepiej się przyjemnie zaskoczyć, niż srogo zawieść).- Intergalactic: The Heretic Prophet
Koniec końców pewnie i tak każdy (poza Figaro oczywiście) zagra w ten tytuł premierowo, bo Naughty Dog, przynajmniej w kwestiach technicznych i gameplayowych to wciąż gwarant jakości. Po prostu stworzyły się dwa obozy - tych, których wk#rwia szambo zwane DEI, w którym wewnętrzne studia Sony zanurzyły się już jakiś czas temu i tak sobie pływają coraz śmielej, oraz tych, którzy uważają, że problemu nie ma, póki nie będzie to poziom odklejki z Dragon Age the Veilguard czy innego Dustborn - jedni są sceptyczni, pozbawieni złudzeń, ale mają cień nadziei, że nie będzie aż tak źle, a drudzy, dzięki swojej dziecięcej wręcz niewinności w postrzeganiu świata (potocznie zwanej naiwnością), mogą się bezrefleksyjnie hajpować na nowy tytuł od studia, które dało nam przecież tyle zajebistych gierek. Ja należę do pierwszego obozu, ale po gierkę polecę w dniu premiery, głównie dlatego, żeby nie zostawać w tyle z dyskusją na temat takiego wydarzenia, ale także dlatego, żeby samemu się przekonać, czy następny projekt studia olać już całkowicie, czy może są jeszcze do odratowania i będzie tu jakieś światełko w tunelu. - Intergalactic: The Heretic Prophet