Opublikowano 8 kwietnia8 kwi On 4/6/2026 at 1:25 PM, Jutrzen said:Tactics - Hobbs & Shaw zarobił 760 MLD dolarów - serio? No to niezła kasa.Dzięki za czujność! Szkoda, że pracodawcy nigdy się w ten sposób nie mylą podczas naliczania wynagrodzenia ;) Chociaż na bank musiałbym zwrócić...On 4/6/2026 at 1:25 PM, Jutrzen said:Wszyscy najlepiej kojarzymy kasowy filmy z Keanu z 2005 r. -> Ani ten film nie był kasowy, ani popularnością się specjalnie z komiksem mierzyć nie może.Odnotowane, natomiast pokuszę się tutaj o obszerniejsze wyjaśnienie. Chciałbym podkreślić, że przy okazji tej wzmianki dodałem słówko "zapewne" w znaczeniu "prawdopodobnie". Czemu założyłem, że taki obrót spraw jest prawdopodobny? Polskie wydanie komiksu Hellblazer ukazało się nakładem wydawnictwa Egmont 3 lata po premierze filmu. Fani komiksów od Vertigo w Polsce mogli oczywiście czytać oryginał wcześniej lub dowiedzieć się o postaci z innych źródeł, ale w mojej ocenie film pomógł przebić się Johnowi do szerszej świadomości. Pamiętajmy, że w tamtych latach Keanu Reeves był na topie za sprawą trylogii Matrix i projekty z jego udziałem przyciągały uwagę. Dodatkowo, widzę że film całkiem nieźle poradził sobie pod kątem przychodów i jest raczej ciepło wspominany. Ja go tak wspominam, będąc ogromnym fanem komiksu. Korzystając z okazji - od 2019 roku po polsku ukazuje się nowe wydanie Hellblazera. Niewykluczone, że doczekamy się wszystkich zeszytów. Serdecznie polecam, bo to naprawdę ciekawa lektura.
Opublikowano 8 kwietnia8 kwi 3 hours ago, Mari4n said:W tekst o spin-offach wdarł się drobny chochlik drukarski, bo lata emisji są opisane jako 2009-1016. No chyba że na planie mieli do dyspozycji wehikuł czasu.Oczywiście masz rację, posypuję głowę popiołem! Swoją drogą - zgranie w czasie premiery ostatniego epizodu z okolicami zjazdu gnieźnieńskiego mogłoby się okazać marketingowym strzałem w dziesiątkę :D
Opublikowano 12 kwietnia12 kwi Od kilku numerów już tylko kartkuje i czytam kilka artykułów max. Adamus zawsze dostarcza, lubię też jrpgowe wspomnienia Kubicy. Jak widzę artykuł podpisany Graba to z automatu skipuję - tyle lat i nic się nie poprawia w warsztacie, po pierwszym akapicie mam dość. Tym bardziej martwi mnie że przejął dział retro recenzji chyba.Poza tym nie wiem czy problem ostatnio tkwi w niekompatybilności tematyki materiałów z moimi zainteresowaniami, spadkiem poziomu czy mojego wypalenia. Ale nie wiem, czy przedłużę prenumeratę.
Opublikowano poniedziałek o 05:185 dni Jestem w stanie wytrzymać jedno "rudymentarny" w numerze. Dwa trochę boli, ale trzy (na trzy recenzje)? Trochę to przypomina sytuację z książki "Amelia i Kuba", którą czytam dzieciom obecnie(dla czytelników w wieku 7-12 lat), a w niej sześcioletnia Mi ma zeszyt z bardzo trudnymi słowami i lubi je zapamiętywać i potem używać. Hamujcie Zaxa.
Opublikowano środa o 22:013 dni Nagroda w postaci butelki gorącej wody dla autora artykułu o tarocie, czytałem to w pracy i powrót do pracy wydał mi się ciekawy.
Opublikowano 7 godzin temu7 godz. Jestem. Co nowego.Widzę, że mimo wszystko wracamy do tradycji ekscytowania się każdą najmniejszą plotką dotyczącą kolejnej generacji konsol, chociaż w zeszłym miesiącu nastroje panowały raczej sceptyczne z racji artykułu o drożejącym RAMie. A teraz proszę: znów zaczynamy cykl “wszystko będzie lepsze, szybsze, ładniejsze”. Pojawiają się równania PS6 = 4K + 120 FPS-ów, mimo że obecnie na PS5 Pro 4K + 60 FPS to luksus nieosiągalny dla większości gier. Ale w kolejnej generacji już na pewno się uda, mówię ci mordo.Cytat numeru. Inon Zur. Problem w tym, że nawet jeśli Starfield jest grą WIZJONERSKĄ, to najwyraźniej gracze się na niej nie poznali, a że pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz, to teraz będzie trudno nawiązać rywalizację z kultem Skyrima, którego odbiór na premierę był dużo cieplejszy, o ile dobrze pamiętam. No, ale co miał powiedzieć gościu, który współtworzył tę grę? Wszystko byłoby legendarne, gdyby nie ci WYBREDNI GRACZE.Poza tym minął nam kolejny miesiąc, w którym Maciej majaczy coś o tożsamości Xboxa. Ohayo Nippon. Wątek Atlusa dość wymowny. Gracze narzekają, że nowe GTA powstaje kilkanaście lat, a tymczasem fani Persony na kolejną odsłonę czekają już dekadę i nawet nie została ona jeszcze zapowiedziana. I okazuje się, że dla wielu z nas może to być ostatnia Persona i ostatnie GTA w życiu, bo kolejnych nie doczekamy, chyba że planujemy grać na emeryturze, ale wtedy możemy mieć też inne zmartwienia. Nich to wsiąknie.Dobre, bo polskie. Kurde, kolejny dobry miesiąc, chociaż autor przemycił odrobinę wyliczanki, to zrobił to na tyle umiejętnie, że w pierwszej chwili nawet nie zauważyłem. Byłem zbyt zajęty rozmyślaniem nad faktem, że Wiedźmin 3 mimo siedmiu nominacji do nagrody BAFTA nie zdobył żadnej nagrody. Uśmiechnąłem się szeroko, bo może jednak trochę się znają w tej Brytyjskiej Akademii, hehe.INFORMACJA PRASOWA. POCO COŚTAM IRONMAN. No, bo już się nieco martwiłem, że materiały partnera zanikają, ale oto triumfalny powrót. Co prawda darowałem sobie lekturę, bo na wszystkie trzy pytania w leadzie odpowiedziałem przecząco, więc uznałem, że nie szukam takiego telefonu i nie chce mi się o nim czytać. Ale doceniam, że materiał jest na tyle rzeczowy, że nawet ceny poszczególnych modeli nie trzeba szukać w sieci, bo wszystko jest podane.Pokemon Winds & Waves. Genshin Impact wspomniane. Dwa razy! Handheld Mode Boost. Dla mnie o tyle istotny news, że na Switchach 98% tytułów ogrywam w trybie handheld i oczywiście mam masę zaległości z poprzedniej generacji, którą planuję nadrobić na Switchu 2. I teraz ma to znacznie więcej sensu, bo w zasadzie cała biblioteka pierwszego Switcha dostała boosta. I to za darmo. Dziwne, ale miłe. Rozbawił mnie jedynie górny obrazek, mający pokazać różnicę. Ale jej nie dostrzegłem. Możliwe, że jej tam nie ma, ale nie jestem pewien.Virtual Boy. Widzę, że sprzętu do testów dostarczył sam Konsolite, bo na Nintendo nie ma co liczyć. No, ale Darek jest w tej wyjątkowej sytuacji, że posiada też oryginalnego Virtual Boya, więc mógł rzetelnie ocenić i porównać oba sprzęty. Do zakupu raczej nie zachęcił, więc teraz będzie w jeszcze bardziej wyjątkowej sytuacji, że jako jeden z siedmiu osób na świecie ma oba Virtual Boye, a to już ostra ekstrawagancja. Generalnie fajnie (i mega spoko), że mogłem obszernie poczytać o tym sprzęcie, bo na zakup się nie zdecyduję, więc musi mi wystarczyć taka wyczerpująca lektura.AAA. Trzy litery, które stały się kłopotem dla branży. Absolutnie nic, czego byśmy już nie wiedzieli i nie zauważyli. I szczerze pisząc już mnie nieco męczy czytanie na ten temat. Twórcy sami sobie wykopali ten grób, z którego teraz prawdopodobnie już się nie wydostaną, chyba że po trupach (zwolnieniach i powrocie do rozsądniejszej skali robionych gier). Zwolnienia już są, teraz czekamy na mniejsze, ale częstsze premiery gier. Poza tym Dżujo ostatnimi miesiącami bardzo się polubił z tego typu ponurymi artykułami w miesięczniku, a ja takiego Dżuja nie lubię. Za to rozbawił mnie raport mówiący o tym, że “Mężczyźni w wieku 18-35 lat coraz częściej zamiast grać, spędzają czas, oglądając pornografię, uprawiając hazard online lub siedząc na YouTube lub TikToku” W widełki wieku już się nie łapię, ale od hazardu i TikToka jestem w 100% wolny. No i mimo wszystko więcej gram, więc może po 35 proporcje się już zmieniają? Czarnobyl. Monumentalne dzieło na osiem stron. Jak się człowiek zastanowi ile to musiało kosztować pracy i zaangażowania, to nie sposób po prostu autora nie docenić. Trzeba zakładać, że Kacper zrobił to dla nas, czytelników, bo przecież nie dla pieniędzy, hehe. Chłop jest niesamowity i brakuje mi już komplementów, by co miesiąc mu je pisać. I nawet gdybym znalazł jakieś wady czy niedociągnięcia, to będzie to kropla w morzu tekstu, więc aż niezręcznie je wytykać. Inna sprawa, że i tak ich nie znalazłem, bo byłem zbyt zajęty czytaniem. Niezwykle przyjemna lektura, biorąc pod uwagę jak nieprzyjemny i niepokojący to temat, pełny ludzkich dramatów. I choć gry nie są w tym przypadku najważniejsze, to i tak nabrałem pewnej chęci na coś w klimacie Czarnobyla (uwielbiam tego rodzaju tematykę). Tylko jeszcze nie wiem czy będzie to wciąż nieograne Metro Exodus, Stalker czy dość szeroko opisany w tekście Chernobylite, który chyba najbardziej mnie kusi. Cóż, mam dłuższą chwilę na zastanowienie, bo póki co mam w co grać i nie chcę zaczynać kolejnego tytułu, tym bardziej, że zaraz Saros. BTW. kiedy jakiś tekst o Returnalu? Powtórzę jedynie: świetny tekst Adamusa, jako czytelnik jestem syty po lekturze. Co miesiąc chwalę Kacpra, ale póki co miesiąc będzie dostarczał doskonałe teksty, to zamierzam się powtarzać, bo tyle włożonej pracy i serca nie można ignorować tylko dlatego, że to już rutynowy “dzień jak co dzień”. Zaangażowanie potrzebuje paliwa.Hyde Park.Perez. Och, jak to dobrze, że trafiliśmy na wydawcę-pracoholika. Zdrowia życzę, ale w razie choroby do pracy przyjdziesz? Albumy się same nie wyślą.Adamus i Kochaniec. Widzę, że w tym miesiącu to Kacprowi i Sebie przypadł dyżur w roli tych, którzy niedomagają zdrowotnie. Przez takie wpisy czasami mam wręcz obawy przed lekturą HP, bo spodziewam się złych wieści. No, ale trzymacie się tam. Wszyscy.Piechota. “Bardziej krzykliwa część odbioru” - to chyba o mnie! Duma. Daj mnie już ten "Incydent Raccoon City".Buczyński. Poczułem bliskość z Damianem, bo też uwielbiam Simmonsa i też przede wszystkim za “Terror”, który jest wspaniały, a "Drodda" oceniam tylko szczebelek niżej. Na szczęście przede mną jeszcze cała masa twórczości Simmonsa, której nie miałem okazji czytać, więc lektury raczej nie zabraknie. Myślę też o powtórce "Hyperiona", bo… kilkanaście lat temu mnie nie porwał. Headshot. Anonim. No, ale jak to? Dopiero co (w zeszłym miesiącu) czytaliśmy newsa o tym, jak to polskie studia potrzebują dofinansowania. Konsolite. Jak zwykle marudny, ale tym razem bardziej się z Darkiem zgadzam, niż przeciwstawiam. Swoje odczucia na temat RE Requiem krótko opiszę przy okazji Zgrentgena, tutaj jedynie chciałem zasygnalizować pewne wsparcie opinii autora.Koso. Rewizyty w Requiem i MGS4 trudno nawet porównywać. Mimo wszystko Kojima znacznie, znacznie lepiej to rozegrał pod kątem emocji, a Capcom kwestię ostro spierdolił już samym faktem, że zdradził wszystko przed premierą (i na okładce gry!). A mógł być taki piękny, niezapomniany moment.Recenzje.Crimson Desert. Jestem pierwszy do narzekania na Zaxa, ale ta sytuacja z tą grą i recenzją jest trochę głębsza. Bo Crimson Desert w okresie przed premierą z całą pewnością był mniej przystępnym i gorzej działającym tytułem niż na premierę, albo kilka dni po niej. Pearl Abyss działają błyskawicznie. Recenzenci z prasy i serwisów byli swoistymi betatesterami, grali w gorzej zoptymalizowaną i miejscami nieco surową grę. To powinna być beta-recenzja.Ona po prostu źle się zestarzała i tym razem nie jest to nawet wina Zaxa. Część jego zarzutów była nieaktualna już na premierę (schowek, więcej punktów szybkiej podróży). Kolejne straciły datę ważności po kilku dniach od premiery (responsywność postaci, poprawiony ekwipunek, uproszczone sterowanie). Poważne bugi praktycznie się nie zdarzają (po prawie 75 godzinach miałem tylko jeden crash gry), a jeśli nawet, to pierdoły (tam się nie wczyta krzaczek, tam utknie NPC). Twórcy w zasadzie są trochę sami winni, bo premierowe opinie poszły w świat i dopiero gdy do gry dobrali się sami gracze, publiczny odbiór Crimson Desert zaczął się poprawiać. Zabrakło wewnętrznych testów i odpowiedniego feedbacku przed wypuszczeniem gry.Inna sprawa, że Zax w swoim stylu chwilami bredzi, przekonany o własnej nieomylności. “Widziałem opinie…” - lubi pisać. Tak jakby opinie innych były mniej wiarygodne, niż jego, więc trzeba je wyśmiewać. Potem twierdzi, że Crimson Desert rości sobie pretensje do systemów walki z gier FromSoftware, nikt nie wie dlaczego, bo przecież slaszerowe starcia w stylu musou z kilkudziesięcioma wrogami jednocześnie, których często po prostu masakrujemy, to jak nic Bloodborne. Na deser coś jeszcze o makietowym i sztucznym świecie, gdzie ten świat po prostu imponuje - rozmiarami, topografią, prezencją, ruchliwością (ilość drobnych zwierzątek, ptaków, roślinności!), barwami. Od pierwszej godziny jest dla nas w całości otwarty, pozbawiony jakichkolwiek ekranów ładowania i zapraszający do zwiedzania. Określanie go makietowym jest zwykłą złośliwością. I żeby nie było - sam Crimson Desert oceniam niewiele wyżej (naciągane 8, chwilami 8+), ale rozumiem co gra chce osiągnąć, jakie ma priorytety i niezaprzeczalne zalety. Jednak jeśli ktoś zaczyna recenzję od słów: “Gdy w branży wychwalane są pod niebiosa gry zaledwie przeciętne, tylko Wiedźmin może nas wybawić od zalewu miernoty”, to już wiem, że opinia pełna będzie uprzedzeń i złej perspektywy. W temacie zauważył to już michu86-, że w treści praktycznie pominięto zalety gry (a tych da się trochę znaleźć), więc recenzja może być subiektywna, ale powinna być też rzetelna. Gra zasługiwała na sprawiedliwsze spojrzenie, bo za kilka miesięcy może się okazać, że to kolejny tytuł, który w PE potraktowano po macoszemu i na odpierdol. Zabłocki w 3 groszach wykazał się dużo większą świadomością i przenikliwością, choć - według mnie - nieco za dużym entuzjazmem.Niektórzy recenzenci szybko dostrzegli potencjał Crimson Desert i włożoną w grę pracę, która wymaga jedynie pewnych szlifów i przesunięć suwaczków, by odbiór się diametralnie zmienił. Przyjęli zupełnie inne ramy i oczekiwania, zamiast spodziewać się kolejnego Wiedźmina 3, podeszli do gry z otwartą głową i bez uprzedzeń. Podobne podejście zauważyłem przy okazji Where Winds Meet, gdzie nawet Kali spodziewał się “chińskiego Wiedźmina 3”. Tak jakby wszystko musiało być Wiedźminem 3, aż do porzygania, gdy twórcy nawet w to nie celują i się tym nie inspirują. No, ale po Zaxie nie spodziewałem się takiej intuicji, jak u niektórych recenzentów, bo do tego konieczne jest na chwilę nie być bufonem i wyciągnąć głowę z własnej dupy.Pamiętacie Skull and Bones? Ocena 7/10 i przekonanie Zaxa, że “gra będzie wspierana latami”. Gdzie obecnie znajduje się ta gra chyba nie muszę pisać. Nie pierwszy raz Zax ma problem z przyjęciem odpowiednich ram i oceną potencjału gry. Oczekujesz koreańskiego Wiedźmina 3? Koreańskiego soulslike’a? Nie ten adres. Crimson Desert wrzuci cię na uzależniającą karuzelę błyskawicznych fetch questów rodem z MMO, które będą jedynie pretekstem, by w trakcie ich wypełniania zboczyć z kursu i sprawdzić co tam za wzgórzem tak błyszczy, albo co dobrego kryje ta opuszczona chata. Żeby nie powtarzać banałów w stylu “to nie gra dla każdego” napiszę tylko, że to gra dla konkretnej bazy odbiorców i patrząc po wynikach sprzedaży, ci odbiorcy tłumnie stawili się na wezwanie., pomimo takich Zaxów i innych IGN-ów, którzy próbowali wszystkich zniechęcić. Ego musi trochę ucierpieć, że gracze obecnie mało poważnie traktują werdykty "growych dziennikarzy".Opinie i zdanie Zaxa przestały mnie interesować lata temu, bo kompletnie się nie pokrywają z moimi odczuciami, poza tym nie znoszę jego aroganckiego, wszystkowiedzącego tonu. I zanim ktoś napisze: “tak bardzo cię nie interesują jego opinie, że wysmażyłeś na ten temat dwa tysiące znaków” to od razu odpowiem, że interesuje mnie po prostu PE jako pismo i żałuję jedynie, że Zax publikuje swoje wysrywy pod marką czasopisma z którym spędziłem blisko 30 lat i zabiera innym autorom gry do recenzji, a niektóre mnie interesują i chętnie bym poczytał opinię od kogoś, kogo zdania nie mam za nic. Zax dla mnie jest obecnie głównym argumentem za tym, by… czasopisma nie czytać. Odechciewa się po prostu, jeśli pomyśleć, że czytelnik za to płaci. Aha - “rudymentarne” jest. Marathon. Zaintrygowała mnie ta “metroidvania” w plusach, więc czytam uważnie recenzję, aby dowiedzieć się o co chodzi. I docieram do fragmentu.“Uwielbiam (...) zadania pojawiające się w losowych miejscach jak w metroidvanii”.Co? Czy autor myli metroidvanię z roguelike’em? Screamer. Bez wielkiego entuzjazmu, ale ostatecznie czuję się zachęcony. A to głównie za sprawą ostatnich zdań, przypominających mi, że ci sami twórcy odpowiadają za dwie części Hot Wheels Unleashed, które również były grami 7/10, ale obie dały mi dużo przyjemności.Toxic Commando. Przyznaję, że dałem się zaintrygować. A że nie ufam Hivowi, to szybko zacząłem szukać innych opinii. Są one dużo chłodniejsze, ale wciąż na tyle pozytywne, że pewnie sam grze szansę, z czystej ciekawości. Tym bardziej, że najwyraźniej można z powodzeniem grać solo, a ja lubię mieć ten komfort i niezależność, by po prostu wskoczyć w grę i móc wyskoczyć po 15 minutach, jeśli mi się odwidzi. Pokemon Pokopia. Trochę zabrzmiało, jakby przez niską rozdzielczość gra miała być brzydka. A przecież nie jest. Jest schludna, pełna małych detali, przedmiocików. Jest przytulnie i w życiu bym się oprawy nie czepiał, ale to może kwestia tego, że gram tylko w trybie handheld i nie rzuca się to w oczy? Poza tym w recenzji wszystko się zgadza i nic nie zgrzyta z moimi odczuciami. Gierka jest przeurocza i wciągająca. Potencjał kreatywny jest tutaj nawet większy, niż w Animal Crossing, głównie ze względu na szersze możliwości manipulowania terenem. Na tę chwilę wydaje mi się, że trochę zaniedbano kwestię pór roku, bo w międzyczasie zima przeszła w wiosnę, a w grze kompletnie niczego to nie zmieniło. Do tego nieco brakuje mi jakiegoś innego, angażującego motywu kolekcjonowania, poza samymi Pokemonami. Lubiłem w Animal Crossing polować na konkretne robaczki czy rybki o odpowiedniej porze. Niby są tutaj płyty z muzyką, jakieś artefakty czy inne dzienniki, ale nie są aż tak satysfakcjonujące. Mario Wonder. I znów docieramy do kwestii czy w takiej sytuacji oceniamy dodatkową zawartość, czy znów podstawkę + dodatkową zawartość. Przy tym drugim podejściu - na logikę biorąc - ocena dodatku nie może być niższa, niż podstawowej gry, bo przecież ona wciąż tam jest. Tylko po co mi ponowna recenzja gry, którą już recenzowaliście, a sama gra nie zmieniła się diametralnie, dostała tylko dodatek? Dlatego osobiście jestem zwolennikiem recenzowania jedynie dodatków i w treści niby wszystko się zgadza, bo Majk pisze wyłącznie o nowej zawartości. Z kolei ocena najwyraźniej mocno polega na podstawowej grze, bo nie wierzę, że zestaw multiplayerowych minigierek zasługuje na 9/10. Ale u Majka to nigdy i wiadomo o co mu chodzi.The Occultist. “W bardzo modnych ostatnimi czasy pierwszoosobowych horrorach…”.A ja łagodnie uśmiechnięty, bo tradycyjny kącik każdego numeru PE niniejszym odhaczony.Docked. Microsoft Flight Simulator wspomniany. Elite Dangerous wspomniane. Rudymentarne też jest. Mocne combo.Greed Fall 2. Znowu coś o Wiedźminie 3, bo - znowu - wszystko musi być Wiedźminem. Rudymentarne jest. Lubi pisać: “widziałem opinie”. Jakim cudem on na te wszystkie paździerze dostaje minimum całą stronę?Ma jakieś haki na Rogera czy o co tutaj chodzi?Damon and Baby. Miałem okazję sprawdzić demo i recenzja brzmi sprawiedliwie. Do krytyki strzelania dodałbym jeszcze jedną kwestię: nie daje ono satysfakcji. Takie pif, paf, plum bez mocyDemon Tides. Jest mi przykro, że Adam hajpuje fajną platformówkę, w którą nie mogę natychmiast zagrać. Znaczy mógłbym, ale nie chcę. Tym bardziej, że autor szybko mnie uspokoił, informując o wersji konsolowej, która ma być “niebawem”. To najważniejsze zdanie recenzji, więc doceniam, że zostało zawarte. Spokojnie więc poczekam, bo Demon Tides wygląda na grę, której za nic nie chcę ominąć. Przy okazji: gdzie się podziała Encyklopedia Platformówek?Don’t Mess with Bober. To już drugi horror FPP w numerze, ale sam pomysł jest na tyle głupi, że zasłużył na te pół strony.Fatal Frame 2. Kurde, sprawdzałem demo tej gry, a teraz czytam Mazziego, który używa takich sformułowań jak: “technicznie olśniewający”, “obłędna oprawa 4K” i zaczynam się zastanawiać jakim cudem ja całości nie odebrałem w ten sposób? Jeśli oprawa rzeczywiście jest taka obłędna, to udowadnia jedynie, że nie znam się na grafice. Miałem takie podejrzenia, ale nie miałem pewności. Project Songbird. Wow, więcej horrorów FPP 6/10. Czytelnik wytrzyma.Retrorecenzja. Rascal. Nie mam do tej gry żadnego sentymentu, choć możliwe, że chwilę w nią nawet grałem. Ale w pełni doceniam, że pomimo swojej przeciętności trafiła do retrorecenzji, bo stoi za nią całkiem ciekawa oraz nieco przewrotna historia, a to była moja pierwsza i zapewne ostatnia okazja, by o niej poczytać. Bardzo mi się podoba jak ten dział podświetla nieco zapomniane tytuły. Oby tak dalej.Korekta lekko zaspała, bo jest tam “Lara Crotf”. Publicystyka.Zgrentgen RE Requiem. Ten wklejony Leon w grafice otwierającej, haha. Romek pijany.Miło, że Komodo czuwa i dodał krótką notkę o Nikodemie. Również miło, że udało się upchnąć tych kilka nieoficjalnych wypowiedzi na końcu, bo sprawiły, że się uśmiechnąłem. Natomiast co do samej gry, o której toczy się dyskusja, zacytuję swoje obawy sprzed premiery, gdy odnosiłem się do wczesnego playtestu Rogera (#341).“Jedyne co mnie martwi, to ten podział rozgrywki Leona i Grace (FPP/TPP) [...] A na koniec stwierdzę, że któreś sekcje wypadły słabiej i tylko czekałem, aż się skończą, by znów wrócić do tych lepszych.” Czyli akurat w tym aspekcie wiele się nie pomyliłem. Miejscami ta koncepcja sprawdzała się nieźle (ale w żadnym razie rewelacyjnie), jednak ogólny dysonans i nierówność były odczuwalne najwyraźniej nie tylko przeze mnie.DALEJ MOGĄ SIĘ POJAWIĆ DROBNE SPOILERY, choć głównie w temacie mechanik, nic fabularnego.Pominę wymownym milczeniem głupotki jak tworzenie przedmiotów z krwi i złomu. Pod kątem rozgrywki sprawdza się odpowiednio, ale to jest tak bez sensu, że Suda51 by się nie powstydził. No ale ok, mówimy o cyklu RE, gdzie gracze są w stanie przymknąć oko dosłownie na wszystko. Nawet na tak nielogiczne posunięcia, jak konieczność wskrzeszenia żywego trupa, aby zaraz potem ponownie go zabić, a wszystko po to, żeby zdjąć mu z nadgarstka opaskę dostępową. Bo jak leżał nieruchomo na stole i mamy przecież nóż, to było zbyt proste. Grace Ashcroft, analityczka FBI, IQ równe ilości nabojów do requiem. Gra chwilami wydaje się nieprzemyślana i jakaś… pocięta, pospieszna pod koniec? Ktoś zwrócił uwagę na ostatnią torbę z poszerzeniem ekwipunku, którą zgarniamy dosłownie w przedostatnim pomieszczeniu fabuły? Po co mi ona wtedy? Rozczarowały mnie też tradycyjne dla cyklu laboratoria, bo to cztery pomieszczenia zaliczane korytarzowo. Nie oferują nic, przechodzisz przez troje drzwi i koniec lokacji. Posterunek również wydłużony metodą opcjonalnego fetch questu, bo w praktyce kończy się po trzech pomieszczeniach. Ale przynajmniej ma nostalgiczny utwór, bo muzyka ogólnie nie wiem gdzie się podziała. Ja jej nie odnotowałem. Ogólnie RE Requiem pod kątem rozgrywki i prezentacji wizualnej jest dopieszczonym technicznie tytułem. Zawodzi większość lokacji (artystycznie albo konstrukcyjnie), zawodzi zakończenie (bezpieczne, bez emocji) i osobiście za lepsze uznaję zapewne niekanoniczny “bad ending”, bo przynajmniej jest “jakiś”. Grało się fajnie, ale im dłużej myślę o całości, tym głośniejszy “meh” ciśnie mi się na usta. Nie zmieści się nawet do prywatnego TOP 3 roku.Tactics, czyli zjawisko spin-offów. Rozsądna decyzja, by skupić się na odłamach taktycznych. Chociaż ujmę to inaczej: konieczna decyzja, bo jaka była alternatywa? Pokryć w tekście wszystkie spin-offy? Niewykonalne.Wstęp wydawał mi się za długi, definiowanie zjawiska spin-offów zbyt obszerne, bo zanim dochodzimy do mięsa (gier), mija już połowa tekstu. Ostatecznie wyszło z tego artykułu 2w1, bo mamy dwie strony o koncepcji i definicji, a dwie kolejne o wybranych taktycznych spin-offach. W dodatku wydaje mi się, że korekta wyjątkowo przysnęła. W temacie wytknięto już nieuważnie wpisane daty, zauważyłem niedomknięty cudzysłów przy Gwiezdnych wojnach, a na deser mam cytat:“Tempo nie spada również między misjami, ponieważ zamiast znanego m.in. z XCOM-a rozbudowywania bazy czy zlecania badań”. Zakładam, że zamiast “zamiast” powinno być “zabrakło”.Samba, tango i gry wideo. Też niechlujność z datami, bo cytuję: “Ratunek przyszedł w maju 2024 r. (...)”A później z kontekstu okazuje się, że chodziło o 2014 rok. Wróżenie z pada. Bardzo dziwny ten tekst, wydawał mi się naciągany interpretacyjnie. Kochaniec ma gadane, ale ja twardo stąpam po gruncie i nie dałem się nabrać na jego banialuki. Dużo teorii, mało samych gier, czytało się przyjemnie, ale przypływu pasji do wróżbiarstwa nie odnotowałem u siebie. Za to lubię karty tarota, bo mają w sobie coś niepokojącego i intrygującego zarazem. Odnotowałem też deja vu-fragmenty:Jeśli – jak przekonywał Johan Huizinga w „Homo ludens” – kultura rodzi się z zabawy, to wiele zjawisk, które uznajemy za poważne czy metafizyczne, można odczytać jako szczególny rodzaj gry. W tym sensie nie oznacza ona jedynie rozrywki, lecz dobrowolne wejście w przestrzeń reguł, znaków i symboli, które na czas uczestnictwa zyskują realną moc.A później:Johan Huizinga przekonywał, że kultura rodzi się z zabawy – z dobrowolnego wejścia w przestrzeń reguł i symboli, które na czas uczestnictwa zaczynają funkcjonować jak realny świat. Jeśli przyjąć tę perspektywę, gry wideo nie są jedynie formą rozrywki.P3, over and out. Phil zasługiwał na pożegnalny tekst, ale de facto wyszedł wycinek historii Xboxa. W sensie: mało na tych czterech stronach samego Spencera.Daytona i salony magabossa z… Krakowa. Cóż, wywiad, w którym już w odpowiedzi na pierwsze pytanie czytam:Potem, od 1985 r. byłem wspólnikiem zięcia Brewki - Jacka Marczyńskiego, męża Krysi Brewki. i mam kwintesencję. Ujmę to tak, aby nie być zbyt surowym. Doceniam i szanuję pasję Łukasza, bo czuć, że chłop tym żyje, mocno się angażując. Doceniam też, że wywiad w tym miesiącu ostatecznie jest dużo ciekawszy, niż ten z wokalistą Tiltu. Problem z tymi tekstami jest taki, że przemówią one do niezwykle wąskiego grona odbiorców. Ilu czytelników PE skojarzy Krysię Brewkę, albo Waldemara Leszczyńskiego, znanego też jako Amerykan? Ilu czytelników PE miało okazję odwiedzić jeden z salonów Zbigniewa Bułata (i byli świadomi, że on jest właścicielem), aby poczuć sentymentalne ukłucie w trakcie lektury tego wywiadu? Obawiam się, że niewielu, potężna nisza. Jak wspomniałem: podziwiam pasję, ale próby zarażania nią innych to karkołomne zadanie.Mumia. Trochę żałuję, że całość tekstu nie jest poświęcona trylogii Mumii z Brendanem Fraserem. Chętnie bym poczytał więcej na ich temat, bo tak się składa, że nadrabiałem je w ostatnich miesiącach (trójka jeszcze przede mną). Wcześniej mnie ten cykl omijał, sam nie wiem dlaczego, bo lubię takie klimaty. Czuję więc niedosyt, bo preferowałbym inne rozłożenie akcentów w tekście, a wręcz wyrzucenie z niego wszystkiego sprzed 1999 roku, dorzucenie kilku akapitów ciekawostek zza kulis filmów Sommersa i mielibyśmy cztery strony nostalgii, aż piasek między zębami chrzęści. No, chyba że nie było wystarczająco pasjonującego materiału, to wtedy wybaczam. Kingdom Hearts. Z Kubicą zawsze jest ryzyko, że wkręci mnie w jakiś cykl, w który wkręcać się nie mam zamiaru. Kingdom Hearts to właśnie taka seria, przy której czuję, że to już za późno na angażowanie się. Że za dużo tego, że zbyt zagmatwane i czasochłonne, że odpowiedni moment minął i najzdrowiej będzie się z tym pogodzić, zostawić ten cykl dla innych. Kubica próbował mnie przekonać, ale tym razem poległ, bo choć czytało się jak zawsze świetnie, to ani przez chwilę nie pomyślałem, żeby dać Kingdom Hearts szansę. Śpię spokojnie.Extreme Plus. Bazarowy kapitalizm. Zabłocki w ostatnich miesiącach był jakby na fali wznoszącej i chciałbym poinformować, że w tym numerze dostarczył swój chyba najlepszy tekst. A przynajmniej najlepszy spośród tych, które pamiętam. Nie wiem, może jest w tym pewna zasługa nostalgii i mojego prywatnego sentymentu związanego z giełdami, ale ten Extreme Plus czytało się naprawdę dobrze. Nie wiem też czy Maciek jest w stanie utrzymać taki poziom w kolejnych miesiącach, ale za ten tekst należy mu się solidna pochwała i gratulacje. Tak trzymać.Kąciki i felietony. Region filmowy. Mroczne miasto ciekawie wygrzebane. W ogóle kącik Blu-ray z potencjałem. Jestem za tym, by to pociągnąć dalej, oczywiście w miarę możliwości.Alan Ritchson na zadatki na współczesnego Arniego/Sly, lubię go, daje mi ten vibe. Potrzebujemy takich ludzi.Comix Zone. Doceniam, że chociaż “Tą teksańską krew” udało się wbrew tradycjom zrecenzować. Liczę na więcej tego rodzaju wygrzebanych perełek. BAKA. Zatoczyliśmy koło i wróciliśmy do formuły, w jakiej kącik funkcjonował na początku swojego istnienia? Wtedy narzekałem, że i tak nie mam czasu oglądać 3-4 anime co miesiąc, więc wolałbym jedno, ale naprawdę warte uwagi. Potem okazało się, że często nawet jednego nie mam czasu oglądać, więc Darek postanowił znów podrzucić 3-4 anime, którego nie obejrzę. I tak to się żyje w tym Kąciku Anime.Pisarski. Widzę, że wjechało mocne “copium”. Ale jest w tym jakiś heroizm, żeby gry multiplatformowe ogrywać na Switchu 2, jak często nawet indyki mają tam problem z działaniem. Takiego Bonda już profilaktycznie opóźniono (aby przypadkiem port na Switcha 2 nie wpłynął na premierową średnią meta), Elden Ring coś wyjść nie może, a przecież to gra sprzed już 5 lat. No ale this is fine.Marcellus. “Korporacje (wiem, że czekaliście!)”.Mamy to.Adamus. No tak, gry nie funkcjonują w próżni i ich odbiór w dużej mierze zależy od okoliczności, w których przyszło nam je poznawać. Zależy od zainteresowań, aktualnie obejrzanego filmu, sytuacji życiowej, czystych skojarzeń, finansowej rodziców (którzy kupili nam pierwszy sprzęt do grania), a nawet umiejętności manualnych czy po prostu inteligencji (albo jej braku). Gdyby nie to, że Kacper sam wspomniał o podcaście Piechoty, to ja bym to zrobił. Bo tamtejszy cykl “Gry mojego życia” doskonale obrazuje, jak odbieramy gry, które może nie są obiektywnie najlepsze, ale dla nas najważniejsze, przez to jak udanie się wpasowały w naszą sytuację życiową. Co ciekawe, u mnie często te naczynia połączone funkcjonują na równych prawach i jeśli jakaś gra mnie fascynuje, to potrafię tę pasję rozszerzyć i z rozpędu obejrzeć jakiś powiązany film, sięgnąć po książkę, albo inną grę, tylko dlatego, że według twórców była inspiracją dla ich gry. Rozgrzany Blue Prince’em natychmiast zapragnąłem ograć Mysta.Czasem gra “nie kliknie” i tylko przypadek, albo intuicja sprawia, że z jakiegoś powodu postanowimy dać jej drugą szansę i - zaskoczenie - jednak wsiąkniemy. Myślę, że każdy z nas miał lub jeszcze będzie miał takie sytuacje. I dlatego też nie znajdziesz dwóch graczy ulepionych z dokładnie tej samej gliny gier. Głos Ludu. Tradycyjnie wołam @Saix , aby zdradzić mu ciekawostkę, że fragment jego recenzji trafił do druku w Ostatnim Miesięczniku Dotyczącym Gier. Listy. Zabrakło zdjęcia stuletniej Japonki, o której HIV pisze w Liście Miesiąca, ale to już tradycja, że coś w tym dziale jest zrobione na odpierdol.Na koniec oczywiście ukłony i podziękowanie za kolejny miesiąc z PE w garści. Fajnie, że wciąż Wam się chce (jednym mniej, innym bardziej) i jakoś to się nadal kręci, napędzane czystą pasją, kreatywnością oraz uporem. Do przeczytania przy kolejnej okazji.
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.